Przetwarzanie danych osobowych

Nasza witryna korzysta z plików cookies

Wykorzystujemy pliki cookie do spersonalizowania treści i reklam, aby oferować funkcje społecznościowe i analizować ruch w naszej witrynie, a także do prawidłowego działania i wygodniejszej obsługi. Informacje o tym, jak korzystasz z naszej witryny, udostępniamy partnerom społecznościowym, reklamowym i analitycznym. Partnerzy mogą połączyć te informacje z innymi danymi otrzymanymi od Ciebie lub uzyskanymi podczas korzystania z ich usług i innych witryn.

Masz możliwość zmiany preferencji dotyczących ciasteczek w swojej przeglądarce internetowej. Jeśli więc nie wyrażasz zgody na zapisywanie przez nas plików cookies w twoim urządzeniu zmień ustawienia swojej przeglądarki, lub opuść naszą witrynę.

Jeżeli nie zmienisz tych ustawień i będziesz nadal korzystał z naszej witryny, będziemy przetwarzać Twoje dane zgodnie z naszą Polityką Prywatności. W dokumencie tym znajdziesz też więcej informacji na temat ustawień przeglądarki i sposobu przetwarzania twoich danych przez naszych partnerów społecznościowych, reklamowych i analitycznych.

Zgodę na wykorzystywanie przez nas plików cookies możesz cofnąć w dowolnym momencie.

Optyczne.pl

Aktualności

Uzupełnienia w niektórych testach

Uzupełnienia w niektórych testach
5 października
2011 14:05

Korzystając z okazji związanej ze zgromadzeniem sporej ilości sprzętu w naszej redakcji, zdecydowaliśmy się wykonać testy przy użyciu spektrofotometru i ławy optycznej, co pozwoliło nam na wykonanie aktualizacji kilku ostatnich testów. Aktualizacje dotyczą pomiarów transmisji oraz dokładnych pomiarów wartości ogniskowych dla jednego z testowanych ostatnio obiektywów.

Nowe wykresy transmisji pojawiły się w testach obiektywów takich jak: Samyang-7.5 mm f/3.5 UMC Fish-eye MFT oraz Panasonic Leica DG SUMMILUX 25 mm f/1.4 ASPH. Warto porównać te wykresy, bo oba obiektywy mają taką samą liczbę grup soczewek, a więc stały przed zadaniem o podobnej skali trudności. Łatwo wywnioskować, kto z tego zadania wywiązał się lepiej.

Kolejna sprawa to pomiar ogniskowych obiektywu Sigma 105 mm f/2.8 EX DG OS HSM Macro. Ogniskowa obiektywu zawsze jest podawana dla promieni padających z nieskończoności. W związku z tym zmienia się ona nawet w obiektywach stałoogniskowych, w których ustawianie ostrości polega na zmianie wzajemnego położenia soczewek. Do szczególnie dużych zmian dochodzi w przypadku obiektywów makro, gdzie przejście od ostrości na nieskończoność do ostrości w skali 1:1 wymaga sporej zmiany położenia soczewek.

Przechodząc do konkretów, nasze pomiary pokazały, że Sigma 2.8/105 dla ostrości ustawionej na nieskończoność ma ogniskową 101.9 mm z błędem nie przekraczającym 0.1 mm. Gdy fotografujemy w skali 1:1 ogniskowa zmienia się do wartości 74.9 mm (tutaj także błąd wyznaczenia jest mniejszy niż 0.1 mm). Tak więc pracując w trybie makro, musimy pamiętać, że nasz obiektyw to tak naprawdę nie 2.8/105 ale raczej 5.6/75.


Komentarze czytelników (22)
  1. 5 października 2011, 14:27

    A jaka jest odległość przedmiotowa Sigmy 105 2.8 OS macro przy 1:1? 15cm?

  2. this
    this 5 października 2011, 15:14

    Chyba jednak największe nieścisłości podczas podawania parametrów obiektywu będą przy super teleobiektywach i bardzo szerokich szkłach.

  3. Arek
    Arek 5 października 2011, 15:16

    this, nie sądzę. W przypadku supertele modyfikujesz układ optyczny tylko nieznacznie, więc procentowa różnica w ogniskowej nie będzie duża.

  4. hijax_pl
    hijax_pl 5 października 2011, 17:42

    Arek, to że te nowe stałki macro zmieniają ogniskową to nic dziwnego. Nikkor 105VR też do okolic 74mm zjeżdża i by to zobaczyć nie trzeba ławy ;)

    A tak przy okazji - do czego ta wiedza jest potrzebna? Że przy 1:1 mamy 75/5.6?

  5. leszek3
    leszek3 5 października 2011, 18:02

    Bezpośrednio? przydatna tak sobie, pozwala z grubsza ocenić, jakie będą odległości obiekt-korpus i obiekt-przednia soczewka, ale z błędem na tyle dużym, że...
    IMO praktyczniejsze są właśnie te dwie informacje - zwłaszcza odległość od przedniej soczewki.

  6. Arek
    Arek 5 października 2011, 19:05

    hijax_pl - Ty to wiesz, ja to wiem, ale wiele osób nie wie i się dziwi, że obiektyw stałoogniskowy zmienia ogniskową...

  7. cedrys
    cedrys 5 października 2011, 19:37

    W praktyce bardzo rzadko korzysta się z odwzorowania 1:1. Mając 4 obiektywy makro nie użyłem takiego odwzorowania ani razu, z powodu bardzo małej głębi ostrości. Bardziej praktyczny zakres byłby dla 1:2 lub 1:1.5. Skrócenie ogniskowej nie byłoby wtedy takie duże. Ciekawe jak to się kształtuje w zależności od typu obiektywu: z wysuwanym tubusem i o stałej długości.

  8. Dżozef
    Dżozef 5 października 2011, 20:28

    To że Sigmy mają najwyższą transmisję właśnie dla czerwonego też wiem nie od dzisiaj. Wystarczy porównać szumy w cieniach z porządnymi obiektywami. Może wielu to oburzy ale szum z matrycy a czerwony szum z obiektywów Sigmy to różne zjawiska.

  9. Arek
    Arek 5 października 2011, 20:39

    Nie tylko Sigmy...

  10. goornik
    goornik 5 października 2011, 21:18

    Gdyby kilkanaście lat temu ktoś powiedział mi, że początkujący producent optyki z Korei zastosuje znacznie lepsze powłoki niż Leica, to odpowiedziałbym, że albo ma wyjątkowo specyficzne poczucie humoru, albo że ma problemy z psychiką.....

  11. sektoid
    sektoid 5 października 2011, 21:20

    Rózniaca transmisji w tych obiektywach sięga momentami 15%. Leica zbiera baty i to mocno.

  12. Yura
    Yura 6 października 2011, 10:53

    Dobra, dobra, bez przesady - wątpię czy w tej Leice jest taka ilość Leici, żeby można było mówić na nią Leica :)

    Swoją drogą gdzie się podziali eksperci od kundelków, które z definicji nie mogą dorównać markowym szkłom? :)

  13. ewg
    ewg 6 października 2011, 11:42

    Czyli można przyjąć, że większość obiektywów (ponoć z wyjątkiem filmowych) to zmiennoświetlne, za przeproszeniem, zoomy! ;)))

    Jak się mierzy rzeczywistą ogniskową obiektywu dla nieskończoności?

    Czy działanie powłok przeciwodbiciowych (a zwłaszcza ich brak w dawnych obiektywach) uwzględnia (-ło) się podczas określania światłosiły obiektywów (czyli ich nazywania)?

  14. baron13
    baron13 6 października 2011, 11:55

    Jeśli wolno zamarudzić, to gdyby były techniczne możliwości, poprosiłbym wykres transmisji do 1000 nm. Bo tyle mają diody na podczerwień. Czasem się to przydaje jako oświetlenie w fotografii. Na sugestię, że mogę sobie sam, to mogę, tyle, że trza się narobić. Jak by kto zrobił za mnie...
    W sprawie tych zmiennoogniskowych stałek , to widać jak na dłoni, że na kursach fotografii trza przerabiać równanie soczewki cienkiej że 1/x+1/y=1/f . Kąt bryłowy też trzeba przerobić. Tyle, że do tego potrzebny sinus i wprowadzenie sinusa może się źle skończyć...

  15. cedrys
    cedrys 6 października 2011, 12:49

    ewg,
    Kto Ci powiedział, że dawne obiektywy nie miały warstw przeciwodblaskowych? Miały, tylko niewiele i mało sprawne. Polecam świetny artykuł na ten temat z Optycznych:
    link
    Natomiast o pozostałych tematach poczytaj sobie tu:
    link
    link

  16. ewg
    ewg 6 października 2011, 14:22

    cedrys,
    Odpowiadam Ci cytatem z pierwszego tekstu jaki wskazałeś (który znam):

    "Przez trzysta lat konstruowania i użytkowania optyki, nad tym problemem przechodzono do porządku dziennego. Wyjście z sytuacji, niejako przypadkiem, zostało odkryte dopiero w roku 1935 w fabrykach Zeissa w Niemczech. Okazało się, że nałożenie cienkiej warstwy pewnych substancji na szkło, powoduje że od granic odbija się mniej światła. Bardzo szybko zrozumiano też dlaczego."

    Dwu pozostałych nie znam, więc zabieram się do czytania. - Dziękuję.

  17. ewg
    ewg 6 października 2011, 16:03

    Przeczytawszy oba świetne wyjątki "Z notatnika optyka" spróbuję sam sobie odpowiedzieć:

    1. Domyślam się, że oceny faktycznej ogniskowej dokonuje się na podstawie jakiś tabel kątów widzenia w zależności od ogniskowej sporządzonych na podstawie pomiarów z użyciem "cienkiej soczewki" (nie potrafię sobie wyobrazić doświadczalnej metody wyznaczania "obrazowej płaszczyzny głównej" tak skomplikowanych instrumentów)?

    2. Światłosiłę obiektywu określa się wyłącznie na podstawie pomiarów jego źrenicy wejściowej oraz ogniskowej - BEZ uwzględnienia strat światła.
    Stąd wniosek, że doskonalsze warstwy przeciwodbiciowe choć istotnie poprawiają transmisję i czynią obiektywy "jaśniejszymi" (bo mniej stratnymi), nie mają (lub nie powiny mieć) wpływu na wartość podawanej na nich minimalnej liczby przysłony.
    Innymi słowy, gdy spośród dwóch obiektywów charakteryzujących się identyczną minimalną liczbą przysłony, tylko jeden jest wyposażony w nowoczesne powłoki przeciwodbiciowe (a drugi na przykład w żadne) - wystąpi wtedy zauważalna różnica w ilości światła, która dotrze do matrycy aparatu za ich pośrednictwem.

    ???

  18. cedrys
    cedrys 6 października 2011, 16:30

    ewg,
    Co do punktu 2. to trzeba wprowadzić pojęcie 'nominalny', podobnie jak mówimy "2-litrowy silnik", nie bawiąc się w ułamki. Przeciwieństwem będzie ogniskowa 'rzeczywista', gdy mówimy o gotowym egzemplarzu obiektywu i 'obliczeniowa', gdy projekt obiektywu jest opracowywany. Optyczni zmierzyli ogniskowe w zależności od współczynnika odwzorowania za pomocą metod zewnętrznych, traktując obiektyw jako "black box".
    Najlepszy jest następny odcinek, skoro Ci się podobały:
    link
    link

  19. cedrys
    cedrys 6 października 2011, 17:59

    Bardzo ciekawy artykuł nt. rozrzutu parametrów obiektywów i aparatów. Optyczni badają jeden wypożyczony obiektyw/ korpus a tu Robert Cicala zadał sobie trud zbadania jak to jest w wypożyczalni.
    link

  20. ewg
    ewg 6 października 2011, 20:24

    cedrys: "podobnie jak mówimy "2-litrowy silnik", nie bawiąc się w ułamki"

    Nie lekceważyłbym tych "ułamków". Optyczni zdążyli mnie już przekonać jak istotne mogą być różnice między złożonymi układami soczewek powlekanych a niepowlekanymi. Nie jestem pewien czy dobrze odczytuję te wykresy transmisji, ale skoro pradawne i dość proste lornetki potrafiły średnio tracić nawet 50% światła to "po naszemu" daje to różnicę aż 1EV (co już nie jest ułamkiem). Nie znam żadnych konkretnych przykładów obiektywów tak skrajnie różnych, starych i nowych, choć nominalnie identycznych, ale istnienie takich par wydaje się wysoce prawdopodobne (a jak dołączymy do kryterów jeszcze winietowanie...).

    Okazuje się, że przyzwyczajeni do "nominalnego" (jak podpowiadasz) określania jasności szkieł nie dość dokładnie wyrażamy ich faktyczną wydajność. A raczej wyrażalIŚMY, bo dziś, wraz z radykalną poprawą transmisji problem staje się rzeczywiście coraz bardziej pomijalnie ułamkowy...

    Fajne linki, THX!

  21. cedrys
    cedrys 7 października 2011, 07:20

    ewg,
    Podzielam w zupełności Twój punkt widzenia co do zwracania uwagi na szczegóły. Optyczni mierzą transmisję jedynie w centrum pola, co jest zrozumiałe, gdyż jest to miejsce szczególne a pomiar pracochłonny. Dla mnie jako praktyka o wiele ważniejsze jest winietowanie, które w szczególności na pełnej klatce "pożera" ogromne ilości światła, zmniejszając lokalnie odstęp S/N i produkując szum, gdy tylko obraz się trochę niedoświetli lub w cieniach. Dlatego kupując nowy obiektyw długo się do tego przygotowuję i zwracam na to dużą uwagę. W mojej szklarni mistrzem jest EF 100/2.8 L IS makro - gdy usuwam winietowanie niemal nie widać różnicy w rozjaśnieniu naroży. A mam też takie obiektywy, że nie mogę całkiem usunąć winiety, bo wyłazi szum i staje się widoczny, do tego niszczy bokeh i pogarsza dokładność działania AF. Z tego powodu kupuję tylko obiektywy na FF. Nie wiem co i w jakim procencie wpływa na wielkość winietowania przy pełnym otworze. Na pewno jakość warstw przeciwodblaskowych, liczba soczewek, długość i konstrukcja obiektywu (zoom, stałka, o zmiennej długości lub stałej). Nawet typ silnika ma na to wpływ, bo elementy przekładni i elektroniki w przypadku mikrosilnika zakłócają przebieg promieni błądzących. Duży wpływ ma także osłona przeciwsłoneczna i dobre wyczernienie jej wewnętrznej powierzchni. To są te szczegóły, które są dla mnie ważne. Najważniejsze jednak jest to, że można zrobić obiektyw o znikomym winietowaniu, nawet jak ma dużo soczewek i stabilizację.

  22. palindrom
    palindrom 10 października 2011, 01:25

    No to może rzucę trochę światła na tą ogniskową. Sam byłem dość mocno zdziwiony, bo choć spodziewałem się jakichś zmian, nie myślałem że będą aż tak duże.

    ewg,
    ogniskowa została zmierzona za pomocą kolimatora. Badanie odwzorowania odcinka w odcinek byłoby problematyczne ze względu na to że obiektyw nie jest soczewką cienką i ma swoją grubość (czyli odległość pomiędzy płaszczyznami głównymi), której nie znamy i szczerze mówiąc średnio nas interesuje ze względów praktycznych. Oczywiście znając położenie ogniska, czyli obrazu przedmiotu znajdującego się w nieskończoności, oraz odległość ogniskową od razu uzyskujemy położenia tych płaszczyzn. Tak naprawdę pomiar polegał na odwzorowaniu kąta w odległość. Jedno z drugim i z ogniskową łączy zwykły tangens. Tak po prostu, z definicji ;]

    cedrys,
    mierzona jest transmisja w pobliżu osi optycznej. Chodzi o transmisję przez szkiełka a nie czysto geometryczne efekty obcinania wiązki, czyli winietowanie. To jest mierzone w innym rozdziale ;) Winietowanie jest zawsze pomiarem względnym, natomiast transmisja musi być wyrażona w jednostkach bezwzględnych.

    Co do wpływu transmisji układu na liczbę przesłony czy też liczbę otworową, to nie ma ona wpływu. Nie ma ze względu na definicje tych parametrów, które są czysto geometryczne.
    Mając na uwadze to że różnica 1EV to zmiana o czynnik 2 a zmiana wynikająca z użycia innego typu powłok to pojedyncze procenty, góra ze dwie dyszki, to kto by się tym przejmował? :>
    Problem pojawiał się np. w obiektywach umożliwiających sterowanie rozmyciem tła, tam wyraźnie rozróżniano geometryczny f-stop i fotometryczny t-stop.

    hijax_pl,
    pal go licho że jest 75mm. Fajnie jednak wiedzieć że przydałoby się 4x lepsze oświetlenie ;]

Napisz komentarz

Komentarz można dodać po zalogowaniu.


Zaloguj się. Jeżeli nie posiadasz jeszcze konta zarejestruj się.