Uzupełnienia w niektórych testach
Korzystając z okazji związanej ze zgromadzeniem sporej ilości sprzętu w naszej redakcji, zdecydowaliśmy się wykonać testy przy użyciu spektrofotometru i ławy optycznej, co pozwoliło nam na wykonanie aktualizacji kilku ostatnich testów. Aktualizacje dotyczą pomiarów transmisji oraz dokładnych pomiarów wartości ogniskowych dla jednego z testowanych ostatnio obiektywów.
Nowe wykresy transmisji pojawiły się w testach obiektywów takich jak: Samyang-7.5 mm f/3.5 UMC Fish-eye MFT oraz Panasonic Leica DG SUMMILUX 25 mm f/1.4 ASPH. Warto porównać te wykresy, bo oba obiektywy mają taką samą liczbę grup soczewek, a więc stały przed zadaniem o podobnej skali trudności. Łatwo wywnioskować, kto z tego zadania wywiązał się lepiej.
Kolejna sprawa to pomiar ogniskowych obiektywu Sigma 105 mm f/2.8 EX DG OS HSM Macro. Ogniskowa obiektywu zawsze jest podawana dla promieni padających z nieskończoności. W związku z tym zmienia się ona nawet w obiektywach stałoogniskowych, w których ustawianie ostrości polega na zmianie wzajemnego położenia soczewek. Do szczególnie dużych zmian dochodzi w przypadku obiektywów makro, gdzie przejście od ostrości na nieskończoność do ostrości w skali 1:1 wymaga sporej zmiany położenia soczewek.
Przechodząc do konkretów, nasze pomiary pokazały, że Sigma 2.8/105 dla ostrości ustawionej na nieskończoność ma ogniskową 101.9 mm z błędem nie przekraczającym 0.1 mm. Gdy fotografujemy w skali 1:1 ogniskowa zmienia się do wartości 74.9 mm (tutaj także błąd wyznaczenia jest mniejszy niż 0.1 mm). Tak więc pracując w trybie makro, musimy pamiętać, że nasz obiektyw to tak naprawdę nie 2.8/105 ale raczej 5.6/75.
Komentarz można dodać po zalogowaniu.
Zaloguj się. Jeżeli nie posiadasz jeszcze konta zarejestruj się.











Optyczne.pl jest serwisem utrzymującym się dzięki wyświetlaniu reklam. Przychody z reklam pozwalają nam na pokrycie kosztów związanych z utrzymaniem serwerów, opłaceniem osób pracujących w redakcji, a także na zakup sprzętu komputerowego i wyposażenie studio, w którym prowadzimy testy.
A jaka jest odległość przedmiotowa Sigmy 105 2.8 OS macro przy 1:1? 15cm?
Chyba jednak największe nieścisłości podczas podawania parametrów obiektywu będą przy super teleobiektywach i bardzo szerokich szkłach.
this, nie sądzę. W przypadku supertele modyfikujesz układ optyczny tylko nieznacznie, więc procentowa różnica w ogniskowej nie będzie duża.
Arek, to że te nowe stałki macro zmieniają ogniskową to nic dziwnego. Nikkor 105VR też do okolic 74mm zjeżdża i by to zobaczyć nie trzeba ławy ;)
A tak przy okazji - do czego ta wiedza jest potrzebna? Że przy 1:1 mamy 75/5.6?
Bezpośrednio? przydatna tak sobie, pozwala z grubsza ocenić, jakie będą odległości obiekt-korpus i obiekt-przednia soczewka, ale z błędem na tyle dużym, że...
IMO praktyczniejsze są właśnie te dwie informacje - zwłaszcza odległość od przedniej soczewki.
hijax_pl - Ty to wiesz, ja to wiem, ale wiele osób nie wie i się dziwi, że obiektyw stałoogniskowy zmienia ogniskową...
W praktyce bardzo rzadko korzysta się z odwzorowania 1:1. Mając 4 obiektywy makro nie użyłem takiego odwzorowania ani razu, z powodu bardzo małej głębi ostrości. Bardziej praktyczny zakres byłby dla 1:2 lub 1:1.5. Skrócenie ogniskowej nie byłoby wtedy takie duże. Ciekawe jak to się kształtuje w zależności od typu obiektywu: z wysuwanym tubusem i o stałej długości.
To że Sigmy mają najwyższą transmisję właśnie dla czerwonego też wiem nie od dzisiaj. Wystarczy porównać szumy w cieniach z porządnymi obiektywami. Może wielu to oburzy ale szum z matrycy a czerwony szum z obiektywów Sigmy to różne zjawiska.
Nie tylko Sigmy...
Gdyby kilkanaście lat temu ktoś powiedział mi, że początkujący producent optyki z Korei zastosuje znacznie lepsze powłoki niż Leica, to odpowiedziałbym, że albo ma wyjątkowo specyficzne poczucie humoru, albo że ma problemy z psychiką.....
Rózniaca transmisji w tych obiektywach sięga momentami 15%. Leica zbiera baty i to mocno.
Dobra, dobra, bez przesady - wątpię czy w tej Leice jest taka ilość Leici, żeby można było mówić na nią Leica :)
Swoją drogą gdzie się podziali eksperci od kundelków, które z definicji nie mogą dorównać markowym szkłom? :)
Czyli można przyjąć, że większość obiektywów (ponoć z wyjątkiem filmowych) to zmiennoświetlne, za przeproszeniem, zoomy! ;)))
Jak się mierzy rzeczywistą ogniskową obiektywu dla nieskończoności?
Czy działanie powłok przeciwodbiciowych (a zwłaszcza ich brak w dawnych obiektywach) uwzględnia (-ło) się podczas określania światłosiły obiektywów (czyli ich nazywania)?
Jeśli wolno zamarudzić, to gdyby były techniczne możliwości, poprosiłbym wykres transmisji do 1000 nm. Bo tyle mają diody na podczerwień. Czasem się to przydaje jako oświetlenie w fotografii. Na sugestię, że mogę sobie sam, to mogę, tyle, że trza się narobić. Jak by kto zrobił za mnie...
W sprawie tych zmiennoogniskowych stałek , to widać jak na dłoni, że na kursach fotografii trza przerabiać równanie soczewki cienkiej że 1/x+1/y=1/f . Kąt bryłowy też trzeba przerobić. Tyle, że do tego potrzebny sinus i wprowadzenie sinusa może się źle skończyć...
ewg,
Kto Ci powiedział, że dawne obiektywy nie miały warstw przeciwodblaskowych? Miały, tylko niewiele i mało sprawne. Polecam świetny artykuł na ten temat z Optycznych:
link
Natomiast o pozostałych tematach poczytaj sobie tu:
link
link
cedrys,
Odpowiadam Ci cytatem z pierwszego tekstu jaki wskazałeś (który znam):
"Przez trzysta lat konstruowania i użytkowania optyki, nad tym problemem przechodzono do porządku dziennego. Wyjście z sytuacji, niejako przypadkiem, zostało odkryte dopiero w roku 1935 w fabrykach Zeissa w Niemczech. Okazało się, że nałożenie cienkiej warstwy pewnych substancji na szkło, powoduje że od granic odbija się mniej światła. Bardzo szybko zrozumiano też dlaczego."
Dwu pozostałych nie znam, więc zabieram się do czytania. - Dziękuję.
Przeczytawszy oba świetne wyjątki "Z notatnika optyka" spróbuję sam sobie odpowiedzieć:
1. Domyślam się, że oceny faktycznej ogniskowej dokonuje się na podstawie jakiś tabel kątów widzenia w zależności od ogniskowej sporządzonych na podstawie pomiarów z użyciem "cienkiej soczewki" (nie potrafię sobie wyobrazić doświadczalnej metody wyznaczania "obrazowej płaszczyzny głównej" tak skomplikowanych instrumentów)?
2. Światłosiłę obiektywu określa się wyłącznie na podstawie pomiarów jego źrenicy wejściowej oraz ogniskowej - BEZ uwzględnienia strat światła.
Stąd wniosek, że doskonalsze warstwy przeciwodbiciowe choć istotnie poprawiają transmisję i czynią obiektywy "jaśniejszymi" (bo mniej stratnymi), nie mają (lub nie powiny mieć) wpływu na wartość podawanej na nich minimalnej liczby przysłony.
Innymi słowy, gdy spośród dwóch obiektywów charakteryzujących się identyczną minimalną liczbą przysłony, tylko jeden jest wyposażony w nowoczesne powłoki przeciwodbiciowe (a drugi na przykład w żadne) - wystąpi wtedy zauważalna różnica w ilości światła, która dotrze do matrycy aparatu za ich pośrednictwem.
???
ewg,
Co do punktu 2. to trzeba wprowadzić pojęcie 'nominalny', podobnie jak mówimy "2-litrowy silnik", nie bawiąc się w ułamki. Przeciwieństwem będzie ogniskowa 'rzeczywista', gdy mówimy o gotowym egzemplarzu obiektywu i 'obliczeniowa', gdy projekt obiektywu jest opracowywany. Optyczni zmierzyli ogniskowe w zależności od współczynnika odwzorowania za pomocą metod zewnętrznych, traktując obiektyw jako "black box".
Najlepszy jest następny odcinek, skoro Ci się podobały:
link
link
Bardzo ciekawy artykuł nt. rozrzutu parametrów obiektywów i aparatów. Optyczni badają jeden wypożyczony obiektyw/ korpus a tu Robert Cicala zadał sobie trud zbadania jak to jest w wypożyczalni.
link
cedrys: "podobnie jak mówimy "2-litrowy silnik", nie bawiąc się w ułamki"
Nie lekceważyłbym tych "ułamków". Optyczni zdążyli mnie już przekonać jak istotne mogą być różnice między złożonymi układami soczewek powlekanych a niepowlekanymi. Nie jestem pewien czy dobrze odczytuję te wykresy transmisji, ale skoro pradawne i dość proste lornetki potrafiły średnio tracić nawet 50% światła to "po naszemu" daje to różnicę aż 1EV (co już nie jest ułamkiem). Nie znam żadnych konkretnych przykładów obiektywów tak skrajnie różnych, starych i nowych, choć nominalnie identycznych, ale istnienie takich par wydaje się wysoce prawdopodobne (a jak dołączymy do kryterów jeszcze winietowanie...).
Okazuje się, że przyzwyczajeni do "nominalnego" (jak podpowiadasz) określania jasności szkieł nie dość dokładnie wyrażamy ich faktyczną wydajność. A raczej wyrażalIŚMY, bo dziś, wraz z radykalną poprawą transmisji problem staje się rzeczywiście coraz bardziej pomijalnie ułamkowy...
Fajne linki, THX!
ewg,
Podzielam w zupełności Twój punkt widzenia co do zwracania uwagi na szczegóły. Optyczni mierzą transmisję jedynie w centrum pola, co jest zrozumiałe, gdyż jest to miejsce szczególne a pomiar pracochłonny. Dla mnie jako praktyka o wiele ważniejsze jest winietowanie, które w szczególności na pełnej klatce "pożera" ogromne ilości światła, zmniejszając lokalnie odstęp S/N i produkując szum, gdy tylko obraz się trochę niedoświetli lub w cieniach. Dlatego kupując nowy obiektyw długo się do tego przygotowuję i zwracam na to dużą uwagę. W mojej szklarni mistrzem jest EF 100/2.8 L IS makro - gdy usuwam winietowanie niemal nie widać różnicy w rozjaśnieniu naroży. A mam też takie obiektywy, że nie mogę całkiem usunąć winiety, bo wyłazi szum i staje się widoczny, do tego niszczy bokeh i pogarsza dokładność działania AF. Z tego powodu kupuję tylko obiektywy na FF. Nie wiem co i w jakim procencie wpływa na wielkość winietowania przy pełnym otworze. Na pewno jakość warstw przeciwodblaskowych, liczba soczewek, długość i konstrukcja obiektywu (zoom, stałka, o zmiennej długości lub stałej). Nawet typ silnika ma na to wpływ, bo elementy przekładni i elektroniki w przypadku mikrosilnika zakłócają przebieg promieni błądzących. Duży wpływ ma także osłona przeciwsłoneczna i dobre wyczernienie jej wewnętrznej powierzchni. To są te szczegóły, które są dla mnie ważne. Najważniejsze jednak jest to, że można zrobić obiektyw o znikomym winietowaniu, nawet jak ma dużo soczewek i stabilizację.
No to może rzucę trochę światła na tą ogniskową. Sam byłem dość mocno zdziwiony, bo choć spodziewałem się jakichś zmian, nie myślałem że będą aż tak duże.
ewg,
ogniskowa została zmierzona za pomocą kolimatora. Badanie odwzorowania odcinka w odcinek byłoby problematyczne ze względu na to że obiektyw nie jest soczewką cienką i ma swoją grubość (czyli odległość pomiędzy płaszczyznami głównymi), której nie znamy i szczerze mówiąc średnio nas interesuje ze względów praktycznych. Oczywiście znając położenie ogniska, czyli obrazu przedmiotu znajdującego się w nieskończoności, oraz odległość ogniskową od razu uzyskujemy położenia tych płaszczyzn. Tak naprawdę pomiar polegał na odwzorowaniu kąta w odległość. Jedno z drugim i z ogniskową łączy zwykły tangens. Tak po prostu, z definicji ;]
cedrys,
mierzona jest transmisja w pobliżu osi optycznej. Chodzi o transmisję przez szkiełka a nie czysto geometryczne efekty obcinania wiązki, czyli winietowanie. To jest mierzone w innym rozdziale ;) Winietowanie jest zawsze pomiarem względnym, natomiast transmisja musi być wyrażona w jednostkach bezwzględnych.
Co do wpływu transmisji układu na liczbę przesłony czy też liczbę otworową, to nie ma ona wpływu. Nie ma ze względu na definicje tych parametrów, które są czysto geometryczne.
Mając na uwadze to że różnica 1EV to zmiana o czynnik 2 a zmiana wynikająca z użycia innego typu powłok to pojedyncze procenty, góra ze dwie dyszki, to kto by się tym przejmował? :>
Problem pojawiał się np. w obiektywach umożliwiających sterowanie rozmyciem tła, tam wyraźnie rozróżniano geometryczny f-stop i fotometryczny t-stop.
hijax_pl,
pal go licho że jest 75mm. Fajnie jednak wiedzieć że przydałoby się 4x lepsze oświetlenie ;]