Przetwarzanie danych osobowych

Nasza witryna korzysta z plików cookies

Wykorzystujemy pliki cookie do spersonalizowania treści i reklam, aby oferować funkcje społecznościowe i analizować ruch w naszej witrynie, a także do prawidłowego działania i wygodniejszej obsługi. Informacje o tym, jak korzystasz z naszej witryny, udostępniamy partnerom społecznościowym, reklamowym i analitycznym. Partnerzy mogą połączyć te informacje z innymi danymi otrzymanymi od Ciebie lub uzyskanymi podczas korzystania z ich usług i innych witryn.

Masz możliwość zmiany preferencji dotyczących ciasteczek w swojej przeglądarce internetowej. Jeśli więc nie wyrażasz zgody na zapisywanie przez nas plików cookies w twoim urządzeniu zmień ustawienia swojej przeglądarki, lub opuść naszą witrynę.

Jeżeli nie zmienisz tych ustawień i będziesz nadal korzystał z naszej witryny, będziemy przetwarzać Twoje dane zgodnie z naszą Polityką Prywatności. W dokumencie tym znajdziesz też więcej informacji na temat ustawień przeglądarki i sposobu przetwarzania twoich danych przez naszych partnerów społecznościowych, reklamowych i analitycznych.

Zgodę na wykorzystywanie przez nas plików cookies możesz cofnąć w dowolnym momencie.

Optyczne.pl

Aktualności

Nowa książka w ofercie wydawnictwa Helion

7 września
2011 07:09

Wydawnictwo i księgarnia internetowa Helion poinformowała o wprowadzeniu do sprzedaży nowej książki autorstwa Grzegorza Płaczka pt. „Profesjonalna fotografia ślubna. Od perfekcyjnego warsztatu do dochodowego biznesu”. Jest to kompletny podręcznik, obejmujący wszystkie aspekty pracy i warsztatu zawodowego fotografa ślubnego.

Poniżej przedstawiamy szczegółowy opis nowych wydawnictw.


Komentarze czytelników (95)
  1. Kriss_12
    Kriss_12 7 września 2011, 10:44

    "Oto pierwsze w Polsce tak obszerne kompendium wiedzy na temat fotografii ślubnej".
    To już przynajmniej trzecia obszerna książka na naszym rynku poświęcona tej tematyce.

  2. 7 września 2011, 10:58

    fotografia ślubna to reportaż i portret, a reszta zależy od wyobraźni. Takie książki to dla licealistów są dobre.

  3. canonik
    canonik 7 września 2011, 12:26

    Fotografii ślubnej, takiej badziewnej można się z takiej książki nauczyć, bo obecnie są trendy na internetową bylejakość. Do prawdziwej "ślubnej" trzeba dorosnąć i dojrzeć. Dzisiaj młodzi gniewni "ślubni" mają zasadę- 2000 fotek i coś się wybierze. Krzywe kadry, bo takie wyszły, ale są trendy, fotki typu co autor miał na myśli, itp. Potem retusz retuszu po retuszu na pirackim PS i do przodu. A i jeszcze najważniejsza rzecz. Para "młodych" opłaconych, która koniecznie będzie taplać się w stawku, morzu albo błotku.

  4. Kriss_12
    Kriss_12 7 września 2011, 12:35

    Fotografia ślubna z fotoreportażem ma niewiele wspólnego. Różni ją powtarzalność i przewidywalność sytuacji. Już same porady i tytuły rozdziałów w poradnikach tego dowodzą: "Nie przegap momentu zaskoczenia Pana Młodego gdy zobaczy Pannę Młodą w sukni ślubnej". "Sfotografuj łzy wzruszenia babci podczas składania życzeń". "Najważniejsze ujęcia do momentu zaślubin". W reportażu każdy temat to inny przekaz, a w fotografii ślubnej to zawsze to samo.

  5. _pk
    _pk 7 września 2011, 12:56

    Przejrzałem ten przykładowy rozdział i... nie mam pojęcia do kogo ta książka jest adresowana. Co prawda z fotografią ślubną kompletnie nie mam nic wspólnego, ale wydawałoby mi się, że jak ktoś się bierze za fotografowanie zawodowe (a to sugerowałyby tytułu pod/rozdziałów jak "Kontakt z klientem,
    sprzedaż i metodologia działania") to powinien sobą już na wstępie prezentować pewien poziom. A tu w książeczce mamy np. tłumaczenie czym się różni aparat pełnoklatkowy od tzw. "cropa", albo co to jest ISO...
    Sorry, jak ktoś tego nie wie to niech się najpierw zapisze na jakiś podstawowy kurs fotografii, nauczy podstaw, a potem dopiero myśli o czymś więcej.

  6. komarr
    komarr 7 września 2011, 13:33

    sprawa jest prosta, książki nie są dla matołów, a jak to kiedyś napisał Szabla, nie będzie nakazu kupowania jej.
    Jeśli rynek i jego trendy się zmieniają, to trzeba się do niego dostosować. A złych technicznie zdjęć, nikt nikomu nie każde robić.
    Niezmiernie szkoda mi, bardzo wielu ("swego czasu dobrych") fotografów ślubnych, którzy nie potrafią przekwalifikować się, wyjść ze studia w którym to kleją styropianowe kolumny i błękitne obłoczki.

  7. Kriss_12
    Kriss_12 7 września 2011, 13:44

    Szokujące wywody są w tej książce:
    "Skąd spadek jakości w cropie? Wynika z prostej zasady, że przy mniejszej matrycy światło pada też poza nią, zaś w pełnej klatce światło pokrywa pełną matrycę".
    Definicji cropa już nie będę cytował. Czy ktoś ten tekst w ogóle recenzował przed wydaniem?

  8. majster-b
    majster-b 7 września 2011, 14:36

    @ canonik - a jaką Ty masz wizje fotografii ślubnej? Z tego co wiem jest to fotografia komercyjna i tu rządzi klient. Robi się to co klientowi się podoba i co chce dostać bo o ile dobrze pamiętam dostaje się za to pieniądze. Może Ty masz lepszy pomysł - proszę oświeć nas jak powinna wyglądać fotografia ślubna "nie badziewna" bo nie rozumiem Twojego przekazu... a może pokaż swoją galerię. Może narzekasz bo po prostu konkurencja za duża i nikt nie chce już kupować Fotografii Ślubnej z dużej litery bo wszyscy wolą taplanie się w błocie... sorry za uszczypliwość ale Twój komentarz jest zupełnie od czapy skoro rządzi tzw. rynek. To tak jak z tzw disko polo. Nikt nie słucha bo obciach a jak przychodzi do wesela to nic innego nie leci :)

    Co do książki... to się sprzedaje co ludzie kupują, jak wyżej. Są już książki o instalacji Windows a do gazet dołącza się kursy fotografii na CD więc i takie książki będą się pojawiać. Wolny rynek.

  9. Nikoś
    Nikoś 7 września 2011, 15:27

    @majster-b - sprawa do końca z zachciankami klienta jest taka prosta, bo wielu daje wolną rękę fotografowi, sami jakby nie końca mają wizje ("my się nie znamy)" jak zdjęcia mają wyglądać, znam przypadki od znajomych, np. że Młodzi spodziewali się samych zdjęć z głębią ostrości na poziomie kompaktu i szok ich jak cokolwiek było rozmyte (ważne żeby sam fotograf często "wyciągał" od klientów czego chcą i wyjaśniał czasem najbardziej z podstawowych kwesti)..

  10. majster-b
    majster-b 7 września 2011, 15:56

    @Nikoś - oczywiście masz racje. Ale po to rozmawia się z klientem. Canonik jednak od razu podzielił fotografie ślubną na badziewną i niebadziewną i bardzo chciałbym usłyszeć (zobaczyć) jak wygląda ta druga. Bo jeśli ma wyglądać tak jak ta z przed epoki cyfryzacji gdzie dostawało się często 40 kotletów za dużą cenę to ja dziękuje, pamiętam te fotki w studio przy fototapecie itd. Czy to jest ta niebadziewna fotografia?? Mnie się wydaje że tzw. "doświadczeni" fotografowie ślubni którzy boją się eksperymentów i brakuje im kreatywności marudzą bo nikt już nie kupuje ich fotografii... Nie chcę tu obrazić kolegi Canonika, po prostu bawi mnie dzielenie fotografii w ten sposób. Zwłaszcza fotografii komercyjnej.

  11. SKkamil
    SKkamil 7 września 2011, 16:21

    fajne dyskusje
    najfajniejsze zdjecia jakie udało mi sie wykonac to zwykłe portrety z tłem ...
    faktycznie taplanie itp ...to cos co mozna powiedziec ma na celu zdynaminizowanie kadru
    ślub sam w sobie jest nudny , życie też jest nudnawe ....wiec jak ktos skoczy ze spadochronem to mu sie wydaje ze ma sposób pokonania nudy ... a tak nie jest
    warto zrobic porteret , prosto w oczy ..moze cos da sie wyczytac poza nudą ...
    no i gadanie ze fotografia slubna n ie jest reportażową ?
    czy li sportowa również ?
    definicja reportażu chyba nie polega na tym czy ze cos ma byc nie powtarzalne a chodzi o cel wykonywania fotografii , reportaż wyrażnie ma zdanie ,zachowania jakiejs chwili dla potomnosci ....

  12. donkiszot
    donkiszot 7 września 2011, 17:30

    Polska jest jednym z ostatnich krajow, gdzie slub jest sposobem na pokazanie statusu spolecznego rodzicow pary mlodej.
    Wesela na 100 i wiecej osob sa dalej standartem a koszty zgodnie z tym.
    Pan mlody czeka tylko az caly cyrk sie skonczy.
    Zdjecia sa glownie dla panny mlodej aby pochwalic sie kolezankom i musza starczyc az do rozwodu.

    Dzisiaj zdjecia maja byc klasyczne bez zadnych "artystycznych zapedow", najwazniejsze jest video z tysiacem przejsc i doprowadzajacych do bolu glowy, efektow.

    Po slubie para mloda nie spieszy sie z odbiorem materialu, poniewaz slub juz sie odbyl i pan mlody jest zlapany.

  13. jacq
    jacq 7 września 2011, 18:41

    Na szczescie fotograf slubny nie jest zawodowcem, wiec ksiazka napewno zainteresuja sie osoby ktore zechca poszerzyc swoja wiedze . A tredy ? a co to takiego ? czy ktos pyta jak sfotorafujesz pare, najwazniejsze aby bylo ladne....

  14. Marek B
    Marek B 7 września 2011, 18:44

    Dochodowym przedsięwzięciem to jest napisanie takiej książki. Książki są potrzebne, a jeśli ktoś drwi z "wiedzy ksiązkowej" ten powinien zwrócic dyplomy szkół jakie ukończył. Stwierdzenia o jakości APS-c sa porównywalne z tym, że fotografia ślubna nie ma nic wspólnego z fotoreportażem. Moim zdaniem dobrze się dzieje, że są wydawane nowe książki. Źle, że przeważnie nie mają one poważnej korekty. A kiedy porównuje sie rzeczoną "wiedzę książkową" z opiniami na forach internetowych, można się zastanawiać po co komu w ogóle wiedza ...

  15. sigmiarz
    sigmiarz 7 września 2011, 18:47

    @Kriss_12 - to samo można powiedzieć o fotografii wojennej, sporo typowych sytuacji które są na każdej wojnie, "sfotografuj załadunek rannych do helikopterów" "sfotografuj łzy młodej dziewczyny której narzeczonemu urwało pół tułowia przy wybuchu granatu" "sfotografuj przedmieścia po kilku strzelaninach z użyciem moździerzy" itd.

  16. Kriss_12
    Kriss_12 7 września 2011, 19:58

    @sigmiarz, myślę, że fotograf wojenny, czy w ogóle fotoreporter, powinien mieć otwarty umysł, obserwować to co się dzieje i rejestrować te sytuacje, które zawierają w sobie ładunek informacji o wydarzeniu i wzbudzają emocje. Ktoś kto jedzie gdzieś szukać wymyślonych wcześniej sytuacji, nie jest chyba reporterem. Takie jest moje skromne zdanie na ten temat :-)

  17. majster-b
    majster-b 7 września 2011, 20:16

    Imo czy to fotografia ślubna jest reportażem zależy od podejścia fotografa głównie. Ostatnio widziałem jak kamerzysta (filmowiec czy jak go tam zwał) kazał ojcu panny młodej powtórzyć życzenia bo on nie zdążył się odpowiednio ustawić. Wywołało to zdrowe poruszenie i trochę śmiechu ale dla mnie była to jakaś masakra. Nigdy bym sobie na coś takiego nie pozwolił bo zawsze staram się być przezroczysty i nie angażować już w ogóle młodych gdy już wszystko się zacznie. Pracuje na zasadzie reportażu rejestrując to co się dzieje... czy dobrze? Nikt mi nigdy nic nie zarzucał. Dla mnie to jak najbardziej reportaż. Jeśli fotograf coś zaczyna reżyserować no to sprawa staje się dyskusyjna.... ;) takie jest moje zdanie.

  18. frogeye
    frogeye 7 września 2011, 20:24

    @ donkiszot Pół biedy jak wesele ma być manifestem statusu społecznego, tudzież zasobności portfela (oczywiście fajnie jak jest przy okazji manifestem miłości :-) - niestety nadal często da się zaobserwować sarmackie szarże typu "zastaw się, a pokaż się"... I teściowa strofująca młodego adepta fotografii ślubnej czemu tak mało "cykał jaguara" i przeoczył "czekoladową fontannę" - bezcenne !!!

  19. Marek B
    Marek B 7 września 2011, 20:31

    majster-b - masz rację. Natomiast reżyserowanie tak zwanych sesji plenerowych ma tyle samo zwolenników co przeciwników. Jeśli Para Młodych umawia się na reżyserowaną sesję plenerową w tydzien po ślubie, to jest zwyczajne oszustwo a fotografia ślubna. Jeśli juz ... raczej "poślubna". Czyja to wina ? ... Jeśli o takiej mozna mówić to prawda leży dokładnie pośrodku. Państwa młodych, że się sie godzą na taki "reportaż" a fotografa, że sie godzi na taką miistyfikacje. Kwestia robienia 1000 zdjęć, żeby wybrać kilkabaście naprawde dobrych . nie warta jest jakiejkolwiek dyskusji.

  20. Kriss_12
    Kriss_12 7 września 2011, 20:33

    Moja teza była oczywiście dość prowokacyjna. W sensie zapisu jakiegoś wydarzenia cykl zdjęć ze ślubu, przygotowań do niego i wesela jest oczywiście reportażem. Ale czy jest nim w sensie komentarza rzeczywistości? Z bardzo nielicznymi wyjątkami nie. A gdyby ktoś zrobił taki fotoreportaż, to pewnie nie spodobałby się on młodym ;-) Odwrócę nieco rozumowanie: Czy ktoś kto specjalizuje się w fotografii ślubnej jest fotoreporterem?

  21. ncc23marek
    ncc23marek 7 września 2011, 22:39

    a jak to jest z praktyką ?
    - bywa tak ...przychodzi klient do studia mówi dzień dobry i prosi o pokazanie przykładowych fotografii. Ogląda warianty wybiera , na ścianach są powiększenia i plakaty które robią wrażenie. Podpisuje umowę i oczekuje prawie takich samych ujęć na swoim weselu.
    tu cenna uwaga ...jak widzę klienta który pojawia sie co kilka dni to znak że ta impreza może nas zaskoczyć
    a potem idziesz na imprezę .... ( opowiem bardzo krótką historyjkę )
    sprzęt to Nikon D3x + stałka 85mm 1.4 + szeroki kąt + sabina +dyfuzor ( torebka na cukierki by przegonić miłe dzieci czatujące na parę młoda przed kościołem )... ujęcia za każdym razem są technicznie dobre nawet w kościele gdzie światła było dość mało ( plus za bardzo dobra czułość i minimalny szum na wyższym ISO ) Stałka daje przepiękną głębie ostrości i tych fotek było zrobionych dość sporo.
    I teraz chwila prawdy ... przychodzi klient i PATRZY ,,, ogląda .... coś tam szepcze do ukochanej
    i NAGLE mówi że nie widać jego znajomych i rodziny na wielu fotkach. Dobrze że szeroki kąt widział więcej.
    Nie mówię tu ze stosowałem zawsze przesłonę 1.4 ...! ale to mnie nauczyło ze warto zabierać ze sobą tańszy sprzęt na takie imprezy i pokazywać ciocie , młodych i sale czy budynki razem. Nie przejmować sie głębią ostrości bo jak trafisz na wszechwiedzących to w kilka minut dowiesz sie ze urodziłeś sie 2 raz i i właściwie nie wiadomo po co

  22. SKkamil
    SKkamil 7 września 2011, 23:42

    moim zdaniem ktos kto wykonuje fotografię slubną jest fotografem slubnym wykonujacym reportaż ....
    dochodzimy do pojecia zawodowstwa
    reportaż slubny jest o tyle specyficzny bo wiecej w nim teatru , z tym ze my o tym wiemy
    w repotazu prasowym , mozliwe ze tez jest inscenizacja , tylko o niej nie wiemy ;)
    ale czy do kierowania samochodem potrzebne jest od razu zawodowe prawo jazdy ?

  23. majster-b
    majster-b 7 września 2011, 23:52

    @Marek-B - zaraz, zaraz.. nigdzie nie napisałem że plener to reportaż. Pisałem o fotografii ślubnej w rozumieniu dniu ślubu - przygotowania, przysięga (obojętnie gdzie), impreza... Plener z definicji jest reżyserowany (chyba że znasz przykład że nie jest - chętnie obejrzę pracę z czystej ciekawości - zwłaszcza gdy ktoś chce nazwać go reportażem bo nie wyobrażam sobie tego). To nie jest oszustwo tylko po prostu plener - pamiątka, zdjęcia na ścianę, do albumu itp. Nigdzie nikt nie pisał że plener ma być reportażem bo z definicji zdjęcia ślubne plenerowe nim nie są. Nadinterpretacja.

  24. Dżozef
    Dżozef 8 września 2011, 08:14

    Śmieszne jest właśnie to kiedy taki "nawiedzony" fotograf z dolnej półki próbuje na ślubie zrobić dzieło swojego życia serwując rozmycia, wąziutkie i pokrzywione kadry bo to niby trendy.
    A potem nie rozumie czemu para młodych ma pretensję że cioci nie widać dekoracji sali czy kościoła. Goście wyłożyli kasę na stroje a tu tylko jedno oko i kawałek nosa widać normalnie reszta to Sztuuka wyy niewdzięczni i niedouczeni biesiadnicy!.

  25. majster-b
    majster-b 8 września 2011, 08:37

    @Dżozef - no widzę że następny jesteś. Dolna półka, górna półka... Sztuka nie sztuka, reportaż nie reportaż...

    Nie spotkałem się nigdy z pretensją klienta że Cioci nie widać. Po to pokazuje zdjęcia aby klient wiedział czego może oczekiwać. Dzieło życia? Nie podchodzę tak do tego. Klient jest najważniejszy a nie moje artystyczne wizje. Kwestia podejścia. Widzę jednak że niektórzy marudzą bo im się "rynek psuje" krzywymi kadrami... przyszli młodzi gniewni, kadr pokrzywili itd. Dyskusja podobna jest do tych które miały miejsce gdy cyfra wchodziła. Wszyscy mówili że be, że klisza to dusza itd. A dziś. Dziadki z cyfrówkami latają i nikt już nic nie mówi. Rynek zdecydował.... tak samo będzie z krzywymi kadrami i resztą...

  26. majster-b
    majster-b 8 września 2011, 08:43

    @Dżozef - jeszcze chciałbym usłyszeć definicje fotografa z dolnej i górnej półki? Co jest tutaj wyznacznikiem? Rozmiar matrycy? Ilość korpusów, słoików w torbie? Poziomica w rękach? Czy jakość materiału który oddaje klientowi? Jeśli jakość (to mój typ jednak) to kto decyduje że ten materiał jest dobry - młodzi (klient) czy niezależne Jury oceniających czy kadr jest krzywy czy prosty? Każdemu podoba się co innego kolego...

  27. sparky81
    sparky81 8 września 2011, 10:16

    Takiej ksiazki brakowalo nam wszystkim "do szczescia"...

    Malo to juz burakow, ktorzy kupujac swoj pierwszy "prawdziwy" aparat wpadaja na to jak zrobic biznes zamiast najpierw nauczyc sie robic zdjecia? Ilez pseudo zdjec i pseudo fotografow jest juz w naszym kraju? Aparat z najnizszej polki, byle lustrzanka, do tego chinska lampa bo taka sie najbardziej "kali"... No i dawaj... "JESTEM PROFESJONALISTA" i robie "PRO" zdjecia... No i oczywiscie w rozsadnej cenie... 1000zl za caly dzien. 800... 600.... No bo przeciez musze jakos rozkrecic ten biznes.

    Bo to tylko biznes. Nie sztuka, nie pasja, nie wiedza, nie talent. Tyko biznes.

    A dla utalentowanych i doswiadczonych fotografow miejsca coraz mniej...

    Wiec tak, brawo, swietnie ze pojawil sie na rynku kolejny podrecznik dla cieci, ktorzy nie wiedza, ze fotografem sie nie zostaje po przeczytaniu jednej ksiazki. Fotografem trzeba sie urodzic, trzeba to kochac, trzeba to czuc...

    Zal mi ludzi, ktorzy dostana zdjecia od "fotografa" wyedukowanego na tej i tej podobnym pozycjach ksiazkowych..... Swiat schodzi na psy... coraz bardziej.

  28. canonik
    canonik 8 września 2011, 10:26

    sparky81- dlaczego Twoje słowa są tak bolesne?. Bo są niestety prawdziwe. Produkcja "fotografów" za unijne pieniądze idzie pełną parą. Tylko że to najpierw zabije prawdziwą fotografię, a potem po "fotografach" pozostanie obłok pary...

  29. kazikwm
    kazikwm 8 września 2011, 11:10

    Jeśli komuś dzięki tej książce uda sie zrobić jedno naprawdę fajne zdjęcie, to znaczy, że nie wyrzucił pieniędzy w błoto. Wasze komentarze można sobie wtedy wsadzić gdzieś

  30. sparky81
    sparky81 8 września 2011, 11:14

    @kazikwm

    "Jeśli komuś dzięki tej książce uda sie zrobić jedno naprawdę fajne zdjęcie, to znaczy, że nie wyrzucił pieniędzy w błoto. Wasze komentarze można sobie wtedy wsadzić gdzieś"

    No wlasnie o to mi chodzilo... 'fajne zdjecie', 'dzieki ksiazce', 'uda sie', 'pieniadze'.....

    To podsumowuje to o czym pisalem wyzej ;)

  31. Kriss_12
    Kriss_12 8 września 2011, 11:16

    @sparky81, po części tej sytuacji winni są sami fotografowie. Zawód fotografa prasowego niemal upadł. W każdym razie wyżywić rodziny się z tego nie da. Dlatego oni wszyscy chcą uczyć i zarabiać na prowadzeniu kursów. Wystarczy popatrzeć ile jest w sieci ogłoszeń o różnych szkoleniach. Do tego czego oni uczą każdy kto urodził się z talentem i jest miłośnikiem fotografii dochodzi sam oglądając zdjęcia mistrzów i studiując dobre książki (wcale niekoniecznie poświęcone technice fotograficznej). Tymczasem na kursy najczęściej przychodzą ludzie, którym trzeba najpierw wytłumaczyć co to jest przysłona i jaki ma wpływ na obrazowanie. Po zakończeniu szkolenia czują się już oczywiście profesjonalistami i ruszają na podbój rynku. Na tym rynku, który jest jednak wymagający, nisza dla nich znajdzie się tylko w fotografii ślubnej, bo przecież zawsze można znaleźć klienta oferując usługę za 500 zł. Poza tym dla wielu najważniejsze jest ostre odwzorowanie wszystkich gości, a to dziś nie stanowi problemu.

  32. donkiszot
    donkiszot 8 września 2011, 11:46

    Wszystkim zainteresowanym tematem fotografi slubnej, rekomenduje obejzenie filmu "Fotograf weselny".
    Przedstawia on w humorystyczny sposob historie "mlodego buraka" kupujacego Pro kamere i zaczynajacego kariere fotografa.
    link

    link
    link

  33. Wielki Mistrz
    Wielki Mistrz 8 września 2011, 12:17

    "...Fotografem trzeba się urodzić, trzeba to kochać, trzeba to czuć...".
    @sparky81 - ogarnij się trochę i zastanów się nad sensem tej wypowiedzi. Od kiedy to taka zasada obowiązuje? Czy w/g Ciebie "Budowlańcem też trzeba się urodzić"? A może i "Kierowcą trzeba się urodzić"? Hmmm?

    W każdym zawodzie można spotkać 4 grupy:
    - artystów; czyli mniej/bardziej nawiedzonych indywidualistów, którzy w wielu wypadkach nie potrzebują książkowej wiedzy. W doskonały sposób korzystają z wrodzonej intuicji i wyobraźni. Często pracują niewiele a efekty ich pracy potrafią być spektakularne.
    - rzemieślników; czyli tych co mniej/bardziej znają arkana zawodu. Efekty ich pracy mogą być różne, najczęściej zależne są od zwykłego "chcę/nie chcę". Często doświadczeni rzemieślnicy popadają w rutynę - w znaczny sposób wpływa to na efekt finalny wykonanej pracy. Są zawody, gdzie powtarzalność jest zaletą (np. produkcja przemysłowa) ale są zawody, gdzie powtarzalność może być wielkim ograniczeniem (np. malarstwo, fotografia, film, muzyka).
    - czeladników; czyli tych, co w sposób praktyczny zdobywają wiedzę zawodową. Dzisiaj niewielu rzemieślników kształci czeladników (a to jest najlepszy sposób nauki i przekazywania wiedzy/umiejętności). Jeżeli już, to robią to za pomocą odpłatnych kursów. System kształcenia czeladników zależny jest więc od szkół. A w szkołach o profilach zawodowych (w tym średnich i wyższych) z jakością wiedzy/nauczania jest różnie. Często papierek ukończenia szkoły nie świadczy o umiejętnościach czeladnika/absolwenta.
    - młodzi gniewni; czyli ja wiem najlepiej. Jak w starym powiedzeniu "młodość musi się wyszumieć", tak w życiu widać, że młodzież ma sporo do powiedzenia. I to na każdy temat. Młody gniewny sam musi udowodnić sobie i światu, że tylko ON jest nieomylny. Im szybciej taki zagniewany zrozumie, że uczenie się na cudzych błędach jest mniej bolesne, niż nauka na błędach własnych: tym lepiej dla otoczenia.

    Taki jest podział w/g mnie. Nikt nie rodzi się fotografem/budowlańcem/kierowcą. Z wielu elementów, zależnych od nas lub nie, zbudowana jest układanka pt. kim będę w przyszłości. Często to kim jesteśmy, to nie do końca jest nasza zasługa. Bo co ma powiedzieć lekarz, który zawód ma taki sam jak jego ojciec i dziadek? Że rodzice w genach mu przekazali wiedzę i umiejętności? A jak tego lekarza mama, babcia i prababcia były gospodyniami domowymi, to dlaczego w genach nie dostał też umiejętności gotowania, prania, sprzątania? No dlaczego? Nie dość, że jest przeciętnym lekarzem to je na mieście i ma bałagan w domu. Geny nie działają, czy może listonosz był zabójczo przystojnym uwodzicielem? ;-D

    Człowiek różnie postrzega świat. Zawsze jeden zmysł jest dominujący. Są, np:
    - wzrokowcy (mają pamięć wzrokową. Mówienie do nich, to przysłowiowy "groch o ścianę");
    - słuchowcy (będą się gapić jak ciele na malowane wrota i nic. Ale jak coś usłyszą, to zapamiętają);
    - czuciowcy (mogą się gapić i słuchać i nic: póki tego nie dotkną - nie ma szans aby zapamiętali).
    Najfajniejsze jest to, że każdy z nich ma szansę robić wszystko. Muszą tylko otaczający świat postrzegać w/g swoich predyspozycji. Naturalną rzeczą jest, że wzrokowiec ma szansę szybciej opanować arkana fotografii: wszak aparat produkuje obrazy. Ale czuciowiec i słuchowiec też mają szansę opanować tą sztukę: muszą tylko nauczyć się przekładać swoje odczucia na obraz.
    Każdy zna Fryderyka Chopina. Z jego osobą, wręcz graficznym symbolem muzycznym, stała się płacząca wierzba. Jak myślicie czemu? Kto miał większą szansę usłyszeć muzykę w pokręconym drzewie: wzrokowiec, słuchowiec, czy czuciowiec? Dla mnie odpowiedź jest oczywista.

    Na zakończenie.
    Wystrzegajcie się radykalnych sądów: to jest poważne ograniczenie. Nic tak człowieka nie ogranicza jak jego własne przekonania. Pamiętajcie. W fotografii (i każdej ze sztuk) więcej osiągnie osoba o otwartym umyśle i niczym nieograniczonych horyzontach. Bo to co dla innych jest niemożliwe...dla niej jest wykonalne. :-)

    Pozdrawiam

  34. ncc23marek
    ncc23marek 8 września 2011, 13:52

    chyba nie myślicie że to właśnie PARA MŁODA jest najważniejsza na swoim weselu
    - oni są pod taką presją społeczną że po kilku dniach z filmu i fotek dowiedzą się jak było
    i tu najważniejszy jest pokaz fajerwerków a potem gości by ostatecznie i pary młodej.

    Przyłączę się do opinii frogeye " ... niestety nadal często da się zaobserwować sarmackie szarże typu "zastaw się, a pokaż się"... I teściowa strofująca młodego adepta fotografii ślubnej czemu tak mało "cykał jaguara" i przeoczył "czekoladową fontannę" - bezcenne !!! "
    dokładnie tak
    Kto rozumie ile należy sie napracować nad kadrem ten wie że posiadanie wypasionego aparatu tylko trochę pomaga w tej sztuce. Fotograf może być nawiedzony jak to mówicie z górnej lub dolnej półki ale zasuwa przez dany okres czasu jak koń na wyścigu. Lepiej mają tylko operatorzy kamer bo na manualu jest kilka wartości takich jak przesłona ( zwykle od F1.6 ) szybkość migawki i czułość plus blokada ustawień i KONIEC ...jednak wielokrotnie leży problem dźwięku ( przestery powyżej 140 dB )

    Nie ma co zazdrościć ...wystarczy pracować solidnie z pasją a efektem końcowym będzie dobry materiał fotograficzny który będą wyróżniać chwile i zawarte w nich emocje. Najgorsze jest gdybanie i ocena książki bez jej przeczytania



  35. donkiszot
    donkiszot 8 września 2011, 13:54

    @Wielki Mistrzu - Zgadzam sie w czesci z Twoim wywodem, jednak rowniez podzielam zdanie @sparky81.
    Fotografia nalezy do grupy zawodow tzw. kreatywnych. Mozna sie nauczyc techniki i wykonywac poprawne zdjecia, jednak poczucia kreatywnosci i estetyki nauczyc sie jest prawie niemozliwe. Z tym jak pisze @sparky81, trzeba sie urodzic.
    Podobnie te cechy sa niezbedne przy ocenie zdjec robionych przez innych fotografow.

  36. Wielki Mistrz
    Wielki Mistrz 8 września 2011, 14:39

    @donkiszot "...Fotografia należy do grupy zawodów tzw. kreatywnych..."

    Definicja za wikipedią:
    "Kreatywność (postawa twórcza; od łac. creatus czyli twórczy) - proces umysłowy pociągający za sobą powstawanie nowych idei, koncepcji, lub nowych skojarzeń, powiązań z istniejącymi już ideami i koncepcjami. Myślenie kreatywne, to myślenie prowadzące do uzyskania oryginalnych i stosownych rozwiązań. Alternatywna, bardziej codzienna definicja kreatywności mówi, że jest to po prostu zdolność tworzenia czegoś nowego."

    W/g tej definicji - każdy zawód jest kreatywny.
    Jedyna różnica (ale mająca kolosalne znaczenie) jest w łatwości realizacji naszych wizji. O ile bycie kreatywnym fotografem jest dość łatwe (ogranicza nas tylko wyobraźnia) o tyle bycie kreatywnym budowlańcem spotyka mnóstwo przeszkód. Efekty pracy kreatywnych fotografów często wzbudzają achy i ochy zwykłych ludzi. Efekty pracy budowlańców najczęściej doceniane są przez ekspertów i kolegów z branży.

    Przykładem kreatywnego podejścia do fotografii jest np. robienie zdjęć przez kolorowe kawałki szkła.
    Przykładem kreatywnego podejścia budowlańca jest np. wymyślenie i ułożenie innego/nowego wzoru mozaiki ceramicznej.

    Pozdrawiam.

  37. SKkamil
    SKkamil 8 września 2011, 14:47

    witam i o zdrowie pytam ...
    dojdzmy do wniosków
    teza 1
    Fotograf amator moze wykonać lepsze zdjecie od zawodowca? - oczywiscie , roznica jest taka ze procent udanych zdjec u zawodowac jes duzo wiekszy
    teza 2 - Wolnosc wypowiedzi jest podstawa wszelkich sztuk ? - tym samym nie ma dobrego przepisu na dobre zdjecie
    teza 3 - Nie wazne jaki rodzaj tworczosci uprawiasz musisz posiadac pewna wrążliwośc na otaczajacy cie swiat ....
    teza 4 - Fotograf ktory bierze za slub 9 tys , nie jest burakiem ..inoooo cfaniakiem
    teza 5 - sprzet jest wazny i czasem nie wazny ..zalezy co kto ma tak gra ;

  38. donkiszot
    donkiszot 8 września 2011, 14:49

    @Wielki Mistrzu - zgadzam sie z Toba, kazdy zawod moze byc "kreatywny", nawet kasjerka w Biedronce moze raz wydac mniej a raz wiecej, najczesciej mniej.

  39. Wielki Mistrz
    Wielki Mistrz 8 września 2011, 15:12

    @donkiszot. Cieszę się, że popierasz moje zdanie. Chociaż przykład "kreatywności" zawodu kasjera nie do końca zgadza się z moim postrzeganiem rzeczywistości. :-D
    Jednak akceptuję ten przykład. Wszak masz prawo oceniać świat na podstawie swoich własnych doświadczeń i obserwacji.

    Pozdrawiam

  40. donkiszot
    donkiszot 8 września 2011, 17:38

    @Wielki Mistrz widze ze dyskusja jest dla Ciebie celem samym w sobie i albo nie chcesz zrozumiec tego o czym pisze, albo nie posiadasz tego czgos wrodzonego i nie rozumiesz o czym pisze.
    Mysle ze dalsza polemika miedzy nami nie doprowadzi do niczego kreatywnego.

    Pozdrowienia

  41. slimaczysko
    slimaczysko 8 września 2011, 20:15

    Jeżeli ktoś uważa, że fotografia ślubna nie jest reportażem to na 100% nigdy nie miał okazji wystąpić jako główny fotograf na takiej imprezie...

    Inaczej się pstryka jak w głowie świeci światełko " mają przecież wynajętego fotografa więc jak coś ominę lub przeoczę to nie ma problemu :) "

    To jest ciężki kawałek chleba, jest kilka ujęć MUST HAVE a reszta to samo życie i prawdziwa walka o ciekawe kadry !

    Zresztą nigdy nie wiesz do końca co się wydarzy, a stać się może wszystko...



  42. Wielki Mistrz
    Wielki Mistrz 9 września 2011, 02:44

    @donkiszot
    O czym miałem z Tobą dyskutować? O tym, że w każdym moście znajdziesz dziurę? Wolałem zakończyć dyskusję na w miarę neutralnym gruncie: nie urodziłem się po to aby za wszelką cenę przekonywać świat do swojej racji.
    Uparłeś się na to, że fotografem trzeba się urodzić. Wrodzone poczucie estetyki, kreatywność - w/g Ciebie podobno to dostajemy "od Boga", albo w genach od rodziców. W ten prosty sposób powielasz kolejny mit, który nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Na Twój upór nic nie poradzę. To co mam w tym wypadku napisać? Każdy ma prawo do swoich przekonań, bez względu na to, czy są te przekonania właściwe, czy nie.

    Jedna rzecz pod Twoją rozwagę. Wyobraź sobie, że każdy człowiek rodzi się przede wszystkim zwierzęciem. Gdyby nie wychowanie narzucone przez rodziców/opiekunów - każdy z nas wiódłby żywot Tarzana. I to nie jest mój wymysł. To jest fakt (choć trudno nam w niego uwierzyć, bo w/g religii/historii/i diabli wiedzą czego, człowiek jest...podobno człowiekiem a nie ssakiem).
    W zderzeniu z powyższym, teoria o wrodzonej estetyce jest lekko naciągana. A kreatywność u zwierząt służy tylko dwóm celom: maksymalnemu ograniczeniu wysiłku (np. w zdobywaniu pożywienia) i spłodzeniu najlepszego potomstwa (np. wybierając ze stada najlepszego reproduktora/samicę).

    Nie musisz zgadzać się ze mną. Być może mylę się na potęgę. Stary jestem, więc już pewnie do śmierci nie zmądrzeję. Mam tylko nadzieję, że Ty zgodnie ze swoją teorią, masz wrodzone poczucie estetyki i należysz do kreatywnych fotografów. Bo jakież by to było nieszczęście, gdyby okazało się, że jak na złość, szewc bez butów chodzi... .

    Pozdrawiam.

  43. sokalshoax
    sokalshoax 9 września 2011, 07:01

    Chłopaki, mam pomysł, jak dodatkowo zaognić tę konwersację. Wprowadźcie do niej wątek "kreacjonizm vs ewolucjonizm", czyli dlaczego niektórzy mają predyspozycje do używania aparatów N, a inni zostają społecznie uwarunkowani do używania aparatów S albo C, czemu do P i O trzeba dorosnąć duchowo, jak wpada się w geszefciarską pułapkę H i M, a czemu aryjskiego pochodzenia L cieszy się szczególnym wzięciem wśród ciemnolicych przefinansowanych) — czyli, w dużym skrócie, dlaczego rozwój fotografii weselnej pokazuje, że nie ma Istoty Wyższej, a popyt warunkuje ewolucję wsteczną ;-)

    Ach, można jeszcze dotknąć tematu rozwijającej się fotografii związków jednoimiennych (czy "Over the Rainbow" to reportaż, czy sztafaż?) i idealnego zestawu zdjęć z wesela w ośrodku złotej jesieni życia ("Geriatric Park, the snapshot of the quest for real flexibility") ;-)))

    Miłego dnia wszystkim!

  44. Domino
    Domino 9 września 2011, 10:27

    eh... kiedys zdazylo mi sie wykonac ponad 100zdjec z calkowicie zaparowanym pryzmatem. polowa kadrow byla trafiona :)
    Taka ksiazka nie jest zla. Jednak tej wiedzy nie da sie posiasc z ksiazki. Ten kto ja napisal nie nauczyl sie tego z ksiazek.

  45. Wielki Mistrz
    Wielki Mistrz 9 września 2011, 12:08

    @sokalshoax
    Twoje pomysły do dyskusji są ciekawe i niespotykane. Jednak sądzę, że przejdą szybko do historii i to bez większego echa. Większość ludzi żyje z dnia na dzień i nie interesuje ich cały ten bełkot "popularno-naukowy". Jak twierdzą owi ludzie, nie mają czasu na takie głupoty. Dlatego wolą twórczo spożytkować czas na zimne piwko w towarzystwie audycji TV. ;-)

    Pozdrawiam.

  46. bulbul
    bulbul 9 września 2011, 17:39

    @Wielki Mistrz -masz racje spozytkuj czas na zimne piwko i jakis TV program.

  47. SKkamil
    SKkamil 9 września 2011, 19:12

    Wielki mistrzu
    nie masz racji mówiąc ze wrodzona estetyka nie istnieje
    jest ona tym bardziej zwierzęca im bardziej róznimy sie od siebie ...czysto fizycznie
    Przykład . POstrzeganie zalezne jest od wad wzroku ( np ja jestem prawie jednooczny ) postrzegam swiat bardziej dwu niz trójwymiarowo ( oczywiscie nie do konca bo jakis tam procen trójwymiaru załapuję ) ,,,
    przyładów jest wiele i włąsnie estetyka wypływa bezposrednio z nas i nie jest poddana jakiemu kolwiek naciskowi ....
    dlaczego wysyłając zdjęcia klientowi bardzo czesto ...mamy inne odczucia co do tego które zdjecie jest dobre ?
    moda na jakis typ zdjec jest jaby czyms wtórny m

  48. baron13
    baron13 9 września 2011, 19:16

    Po mojemu, książka nie zapowiada się źle, przynajmniej w tle tego co wychodzi. Nie ma tam ewidentnych g(ł)upot. Kilka razy już pisałem, że dzięki książkom o fotografii przekonałem się, jak niedouczeni potrafią być Amerykanie. Ktoś powinien pogonić z deską polskich tłumaczy, inna sprawa.

  49. majster-b
    majster-b 9 września 2011, 23:24

    @canonik i sparky81 - widzę że Panowie "artyści" urodzili się z lustrem w ręku i nie zaczynali o nigdy od "luszczanek z chińską lampą", nigdy żadnej książki/gazety/porady nawet nie przeczytaliście i zawsze na kartę trafiają tylko zawodowe kadry w 100 % trafione. Edukacja i talent wyssane z mlekiem matki.. no gratulacje.
    BTW - przypomniała mi się taka scena - do obejrzenia pod linkiem tylko trzeba jakoś wstęp przeboleć - link - polecam wypowiedź krytyka.... tylko uwaga Panowie "Artyści" bo to może być jak spojrzenie w lustro.

    Pozdrawiam serdecznie.

  50. SKkamil
    SKkamil 10 września 2011, 08:37

    no ludzie ..człowiek cały czas sie uczy ..miało być o książce
    moze i dobra pozycja tym bardziej ze całosciowo podchodzi do tematu
    jedynie co mnie drżni w metodologicznym podejsciu do fotografii to ,ze pomniejszamy znaczenie ' magii "
    obserwujac dzieci wiemy ze jest odwrotnie ,,,
    moja siostrzenica oglada setki bajek ,i nieu miejąc jescze mowić potrafiła okreslic ze jakas bajka jej sie podoba lub nie
    tyle o wrodzonej estetyce
    Jeli ktos w wieku kilku lat widział obraz powstający w kuwecie z wywoływaczem to wie ze magia fotografii istnieje
    wszyscy inni muszą zobaczyć wykres by cos kupić ...niewierni To masze
    pozdr


  51. bulbul
    bulbul 10 września 2011, 10:14

    @majster-b - mysle ze "wymyslanie" ludziom twierdzacym ze istnieje kreatywnosc i estetyka, od "artystow" jest nie na miejscu.

    Zalaczam dwa linki , mozna z nich sciagnac kilkaset znakomitych kreatywnych zdjec z calego swiata :
    link
    link
    (prosze wybrac: slow download)

    A tutaj sa zdjecia posiadaczy najwspanialszego sprzetu: link
    Prosze porownac i jeszcze raz zastanowic sie nad pojeciem KREATYWNOSCI I ESTETYKI, moim zdaniem wrodzonej.

  52. baron13
    baron13 10 września 2011, 14:24

    Pozwolę sobie dodać jeszcze jedną uwagę do książek. Aby pisać, trzeba by mieć światu coś do powiedzenia. Mi w dziedzinie fotografii imprezowej przychodzi do głowy najwyżej kilka banałów. Jeden, akurat przeciwny chyba do tego, co w tej książce. Warto mieć mieć odpowiedni aparat do wykonania zadania. Na przykład do d... są FF w sytuacji gdy chcemy sfocić cos w ciżbie, bo GO jest za mała i małpa o ogniskowej 8 mm sprawdzi się lepiej. Inna refleksja, że jak coś MUSIMY sfotografować, to światło jest do d... Jeden raz miałem dobre światło. W operze. Zameldowałem się panu w maszynowni na balkonie, że ja to ten paparat i czy mu widoku nie zasłaniam. Pan powiedział że jak się ło, tamok rozłożę, to bedzie git, po czym zapytał czy światło mam dobre. Ciemno. A teraz? Teraz było rewelacyjnie. Każdemu polecam fotografowanie imprez w operze ;-) O światło trzeba zadbać, nic go nie zastąpi, ani iso ani obiektywy. Jak mamy dobre światło, to fotka byle małpą zrobiona wygląda świetnie. Bardzo rzadko za pomocą lampy na aparacie da się zrobić znośne oświetlenie. Po mojemu, to wokół znośnego oświetlenia wszystko się kręci. Co zabrać jak rozstawić, jak to sprawnie przenosić, dlaczego do jasnej , się nie wyzwala... Współczesny fotograf próbuje to obejść sprzętem, o czym właśnie świadczą porady z tej książki. No, ale niestety, cała mądrość, jaką mam do przekazania, brzmi tak, że jak chcesz mieć dobre zdjęcia musisz dobrze oświetlić plan. Mógłbym jeszcze dodać, że jak się nie ma innego pomysłu, to z góry pod katem 45 stopni i od osi aparatu też 45 - 60 stopni w poziomie. Do tego jakieś światło wypełniające no i to jest wszystko, co miałbym w temacie do powiedzenia. Pojęcia nie mam jaka torba, czy plecak. Mam plecak rozwalony przez kota z dziurą na wewióra. Wewiór raz wszedł i wyszedł. Więc plecak wygląda jak kupka śmieci i nie pasuje do sprzętu. Może to odstrasza złodzieja, a może nie. Obiektywy zakładam , żeby dało się zdjęcie zrobić. czasem lepszy zoom czasem stałka. Kolejna uwaga co do imprez, trzeba wiedzieć ko na niej kim jest. Na ślubie trzeba mieć certyfikat od proboszcza, a akumulatorki naładowane. To jest taki problem, że autorzy zwykle mają takie mądrości ( dobrze się w operze fotografuje) do przekazania. Na moje doświadczenie, nie takiej wiedzy oczekuje czytelnik i jak książkę doczyta do końca to się może wkurzyć. No, ale książki wychodzą, a ktoś je ciągle kupuje.

  53. studentig
    studentig 10 września 2011, 14:50

    witajcie!Przeczytalem te komentarze i musze przyznac ze niezle sie ubawilem.Fajnie ze gosc w ogole wydal ta ksiazke,bo nie wszyscy w koncu zaliczaja sie do"starych wyjadaczy"i byc moze co niektorym kilka porad moze sie przydac hm hm...Tak na marginesie,byloby super-i podejrzewam ze byla by to najlepsza ksiazka o fotografii slubnej na swiecie-gdybyscie wspolnymi silami cos napisali ;) Poza tym w,to po dluzszej pauzie zamierzam"wkroczyc w swiat foto.slubnej",tylko mam maly dylemat co kupic?...Mysle o zakupie d7 i do tego dwa szkielka Sigma 17-50mm f/2,8 EX DC OS HSM,Sigma 50-150 F2.8 APO EX DC HSM II,choc myslalem o stalkach 30mm1.4 85mm 1.8,kurcze ciezko sie zdecydowac...te pierwsze wydaja mi sie praktyczne,te drugie zadaja mniejsza glebie hm...a kasy w portfelu jak grzybow w lesie po sezonie :) jesli macie jakies sugestie to bylbym wdzieczny za cenne porady,chetnie rowniez zapoznam sie z waszymi galeriami,nie ma to jak podgladac zawodowcow....Pozdrawiam/studentig@interia.pl

  54. baron13
    baron13 10 września 2011, 19:34

    Jeśli można coś poradzić, to nie psuj sobie przyjemności focenia. Obiektyw duży i biały z czerwonym paskiem. Chodzi o to, aby wszyscy widzieli, że pan fotograf przyjechał z bardzo drogim sprzętem.

  55. ncc23marek
    ncc23marek 11 września 2011, 10:27

    - bez przeczytania tej książki wielu zabrało tu głos ;)

    Na szczęście każdego dnia przybywa nowych użytkowników bardzo dobrych aparatów cyfrowych i powinniśmy się cieszyć że ktoś po przeczytaniu tej książki nie będzie przeszkadzał tylko dyskretnie wykona kilka lepszych a nawet dobrych ujęć.


    gdyż, iź, ponieważ ...aparat sam nie zrobi zdjęcia a książka sama sie nie przeczyta ;)

  56. Wielki Mistrz
    Wielki Mistrz 11 września 2011, 15:54

    @SKKamil.
    "...nie masz racji mówiąc ze wrodzona estetyka nie istnieje
    jest ona tym bardziej zwierzęca im bardziej róznimy się od siebie ...czysto fizycznie...".

    Ja nie mam racji i Ty nie masz racji.
    Istnieje jeszcze inna teoria głosząca, że poczucie estetyki jest zależne głównie od płci. Gdyby estetyka była wrodzona (tak jak co niektórzy twierdzą), 90% najlepszych fotografów/malarzy/muzyków - to byłyby kobiety . Nie od dziś wiadomo, że kobiety w większości swoich wyborów kierują się estetyką. Mężczyźni stawiają przede wszystkim na praktyczne rozwiązania (estetyka jest na dalszym planie a często na szarym końcu).

    Potwierdzeniem dla powyższej tezy jest fakt, że na portalu optyczne.pl jest bardzo niewiele kobiet. A przecież na ulicach jest mnóstwo pań/dziewczyn z aparatami fotograficznymi w ręku (czasem odnosi się wrażenie, że nawet więcej jest aktywnych fotograficznie pań, niż panów). Świadczy to o tym, że dla "płci pięknej" techniczna strona fotografii, ma zdecydowanie drugorzędne znaczenie.

    Na nasze poczucie estetyki, po za wychowaniem, olbrzymi wpływ ma otoczenie w jakim wychowujemy się. I nie chodzi tylko o miejsce zamieszkania w sensie geograficznych. Chodzi też o ludzi z jakimi mamy do czynienia.
    Na naszą kreatywność ma przede wszystkim wpływ nasza wyobraźnia.

    Też kiedyś uparcie twierdziłem, że mam wrodzone poczucie estetyki. Ale przeszło mi. Co z tego, że moje zdjęcia i rysunki podobają się mniejszej/większej grupie osób, jak nie potrafię utrzymać porządku na własnym biurku? Wmawianie wszystkim i sobie, że ten bałagan to "artystyczny nieład", nie pasuje trochę do wrodzonego poczucia estetyki. A nawet bardzo nie pasuje. Bo skoro mam to wrodzone poczucie estetyki, to dotyczy ono wszystkiego a nie tylko kilku wybranych rzeczy. Prawda czy nie?

    Pozdrawiam

  57. Wielki Mistrz
    Wielki Mistrz 11 września 2011, 16:33

    @bulbul
    "...masz racje spozytkuj czas na zimne piwko i jakis TV program."

    Nie skorzystam z porady. Bo o dziwo - nie mam telewizora. Telewizja ogłupia i tylko zabiera cenny czas.

    @bulbul
    "...Prosze porownac i jeszcze raz zastanowic sie nad pojeciem KREATYWNOSCI I ESTETYKI, moim zdaniem wrodzonej...".
    Kluczowym określeniem na poparcie tej tezy, jest argument "moim zdaniem". Sądzę, że ze zderzenia kilku internetowych "galerii zdjęć" różnych autorów, nie można nic wysnuć. Argumentem na poparcie powyższej zależności powinien być przykład innego typu. Śledzimy twórczość wybranych fotografików, od początku po dzisiejszy dzień. Pierwsze ich prace też mają znaczenie. I to największe!!! Jeżeli okaże się, że na przestrzeni czasu (od pierwszego do ostatniego zdjęcia), wybrani autorzy prezentują ten sam dobry/wysoki poziom - będzie to mocny argument na poparcie Twojej tezy. Jeżeli okaże się, że z jakiegoś względu początki przygody z aparatem fotograficznym nie należały do udanych a dobra/wysoka jakość przyszła dopiero po jakimś czasie "prób i błędów" - wtedy o wrodzonej estetyce nie ma co mówić.

    Ja ze swoimi początkowymi "foto dokonaniami" zdecydowanie należę do grupy pełnej "prób i błędów". Na komunię świętą dostałem aparat CMEHA 8M z obiektywem szerokokątnym 28mm (plus zapas filmów czarno-białych). Po zrobieniu i wywołaniu 2 rolek filmu - okazało się, że fotografię czarno-białą mam opanowaną do perfekcji. Jeden film był kompletnie prześwietlony (czarny) a drugi był całkowicie niedoświetlony (biały). Takiego odseparowania czerni od bieli - niewielu z Was dokonało. A ja i owszem. Dokonałem. I to za pierwszym razem! ;-D

    Pozdrawiam.

  58. Wielki Mistrz
    Wielki Mistrz 11 września 2011, 16:46

    @ncc23Marek
    "...bez przeczytania tej książki wielu zabrało tu głos...".

    Jestem jednym z nich. :)
    Nie czytałem tej książki. Czytałem wiele innych. Tak naprawdę wiele fotograficznych publikacji, bez względu na temat nadrzędny, zawiera te same informacje. Powiem tylko tyle. Rację ma baron13 pisząc, że kluczowe dla sukcesu jest oświetlenie sceny. Jak mamy ciekawe światło - mamy ciekawe zdjęcia. Nic więcej nie trzeba. No może poza odrobiną szczęścia, aby złapać wszystkie "te" właściwe momenty.

    Pozdrawiam.

  59. baron13
    baron13 11 września 2011, 20:32

    Poniekąd ( jak mi się zdawa...) odniosłem sukces w fotografii imprezowej: mam z głowy. Może jeszcze zapłacą. Aliści jakieś trzy stówki za pięć dni naginania stanowi już tylko miły dodatek do świadomości, że można się zająć czymś innym. Co prawda to nie ślubna dokładnie fotografia, ale imprezowa. Co stanowi o tym, że wedle opinii pani, która zdjęcia przyjęła byłem lepszy od konkurencji? Foty
    a)były ostre,
    b) nieporuszone
    c) wyprostowane, znaczy pion w pionie a poziom, poziomy
    d) jako-tako skorygowane jeśli chodzi o ekspozycję i barwy
    e) nie przedstawiały kilku wariantów tej samej sytuacji, a nawet na każdej fotce był inny człowiek.
    Przy czym decydujący był punkt a. Tej mniej więcej finezji problemy okazują się być kluczem do fotograficznego sukcesu. Otóż, wielu fotografów usiłuje przedstawić swoje rzemiosło, jako coś niezwykłego, wymagającego morza wiedzy i rzadkiego talentu. Tymczasem w usługówce takie sprawy decydują. No i jeszcze dodam: osobiście przeskalowałem fotki na docelowy rozmiar 800x600. Pięć dni w polu dzionek przy kompie. Pochwała, że foty są ostre. W książkach o tym nie piszą.

  60. Black Cat
    Black Cat 11 września 2011, 20:46

    Baron, wybacz, ale te punkty to potrafi wypełnić średnio zorientowany Zenon z Leśnej Wólki koło Grzybowa... Czy to stanowi, że jest dobrym fotografem? W ogóle ubaw po pachy. :)

  61. baron13
    baron13 11 września 2011, 21:18

    @Black Cat: ja nie bardzo potrafiłem wypełnić, po prostu wybrałem trochę więcej niż 5% z materiału który wykonałem. Tak, masz rację, w tej chwili, to praktycznie każdy posiadacz komórki zrobi ostrą fotę, nie ostrej się nie. W rozdzielczości 800x600 komórki od lustrzanki już się nie odróżni. To są mniej więcej tej złożoności problemy. W tej chwili praktycznie wszystkie foty są oglądane na ekranie. Więc 800x600, w miarę ostre, trochę przebrane. O to chodzi...

  62. baron13
    baron13 11 września 2011, 21:22

    Miałem napisać " ...każdy posiadacz komórki zrobi ostrą fotę, nie ostrej się nie da zrobić".

  63. majster-b
    majster-b 12 września 2011, 08:46

    @bulbul - "@majster-b - mysle ze "wymyslanie" ludziom twierdzacym ze istnieje kreatywnosc i estetyka, od "artystow" jest nie na miejscu."

    Może i masz racje kolego, ale wyzywanie od "pseudofotografów" czy "cieci" jak pisali Panowie wyżej kogoś kto zaczyna, nie ma kasy na supersprzęt, albo dostał dotacje z unii na rozpoczęcie uczciwej działalności i braki techniczne nadrabia kreatywnością jest w porządku?

    Nie cierpię jak ktoś dzieli zamiast wspierać. Jakiś "wół zapomniał jak cielęciem był" po prostu - czasy mamy jakie mamy i musimy się jakoś na tym rynku pomieścić. To nie komuna i czasy gdy było 5 fotografów na 200 tysięczne miasto...

  64. SKkamil
    SKkamil 12 września 2011, 09:43

    wielki mistrzu
    oczywiscie ze prawda lezy zawsze po "środku " , twoje rozumowanie jest zbyt ogólne , wychodzac z założenia ze możesz opisac rzeczywistość w sposób klasyczny
    tego typu opis stosuje zasadę złotego środka jako nadzrzedną
    tym czasem czym jest złoty środek? Skoro nie mozemy go wyznaczyć precyzyjnie jego idea traci sens ....
    w klasycznej estetyce własnie ideał piekna był dosc scisle okrelony czyli nabyty ....oczywiscie próbowano udowodnić ze jest to ideał zgodny z naturanym postrzeganiem
    podejscie indywidualne jest chyba badziej zbliżone do prawdy
    Czy człowiek poruszajacy sie na wózku nie p ostrzega inaczej rzeczywistości ? Czym rózni sie zmysł smaku od zmysłu wzroku ? Wiadomo ze od wczesnych lat lubimy lub nie zupę mleczną ....

  65. Wielki Mistrz
    Wielki Mistrz 12 września 2011, 10:12

    @BlackCat
    "...ale te punkty to potrafi wypełnić średnio zorientowany Zenon z Leśnej Wólki koło Grzybowa... Czy to stanowi, że jest dobrym fotografem?...".
    Te punkty napisane przez barona13, to nie jest rada skierowana do dobrych fotografów. To jest plan działania fotografów skutecznych.
    Co to znaczy? Ano tyle, że fotograf skuteczny traktuje swój zawód, przede wszystkim jako źródło dochodu. I dla niego ważne jest to, czego chce zleceniodawca. A, że reportaż z wesela będzie kadrowo/kreatywnie mierny - jakie to ma znaczenie? Ważne jest, że zleceniodawca będzie zadowolony. Bo zadowolony zleceniodawca da nam minimum 1 nowego klienta. Niezadowolony zleceniodawca, najczęściej pozbawi nas co najmniej kilku klientów.
    I w/g tej zasady "...średnio zorientowany Zenon z Leśnej Wólki koło Grzybowa..." może mieć zawalony zleceniami cały sezon a "wzbudzający zachwyty na forach fotograficznych, uzdolniony Janek O. z Warszawy", będzie siedział w domu i klepał przysłowiową biedę.

    Pod rozwagę polecam również fakt, że większość z nas już nie patrzy na zdjęcia tak samo, jak przysłowiowy Kowalski. W wielu wypadkach dla Kowalskiego ma znaczenie to, co my traktujemy jak błąd. Czyli:
    - centralne kadrowanie;
    - brak zabawy GO - wszystko jest ostre;
    - głupia mina najmniej lubianej ciotki;
    - wszystko ma być oświetlone - dlatego walimy lampą na maksa.

    To co napisał baron13 (czyli jakie zdjęcia wzbudzają uznanie nowożeńców i ich rodzin) potwierdza bezpośrednio opinia moich 3 znajomych kolegów, którzy mają do czynienia z fotografią ślubną.
    Mało tego, ta zasada dotyczy nawet reportażu. Każdy kto miał do czynienia ze współpracą z gazetami/agencjami fotograficznymi słyszał opinię, że klienci nie kupują najlepszych fot. Fotka może być marnej jakości (technicznej, artystycznej, lub obu naraz) ale musi sprzedać się. I to jest priorytet.

    Tam gdzie zaczynają się pieniądze - kończą się sentymenty i wzniosłe idee. Nasze biadolenie i dobre chęci nic nie zmienią. Mamy niezbyt zamożne społeczeństwo, które wszędzie szuka "dobrej jakości w dobrej cenie". Jak wzbogacimy się jako naród, wtedy będzie lepszy czas dla "kreatywnych, uzdolnionych i niebanalnych". Teraz jest czas na fotografów skutecznych.

    Pozdrawiam.

  66. Wielki Mistrz
    Wielki Mistrz 12 września 2011, 11:04

    @SKkamil
    "...twoje rozumowanie jest zbyt ogólne , wychodzac z założenia ze możesz opisac rzeczywistość w sposób klasyczny
    tego typu opis stosuje zasadę złotego środka jako nadzrzedną
    tym czasem czym jest złoty środek? Skoro nie mozemy go wyznaczyć precyzyjnie jego idea traci sens ....
    w klasycznej estetyce własnie ideał piekna był dosc scisle okrelony czyli nabyty ....oczywiscie próbowano udowodnić ze jest to ideał zgodny z naturanym postrzeganiem
    podejscie indywidualne jest chyba badziej zbliżone do prawdy...".

    Postrzeganie świata jest zawsze sprawą indywidualną. I najfajniejsze jest to, że nie musi być zgodne z żadnymi zasadami, prawidłami i czymkolwiek. Nasze postrzeganie świata jest tak bardzo indywidualne, że czasem wszyscy patrzymy niby na to samo a każdy z nas widzi coś trochę innego.

    Rozważania filozofów, ich maksymy i zasady. To dopiero temat do dyskusji! A pisałeś, że jestem "zbyt ogólny". ;-D

    @SKkamil
    "...Czy człowiek poruszajacy sie na wózku nie p ostrzega inaczej rzeczywistości ?...".

    "Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia" - na nasze obserwacje i postrzeganie świata, wszystko ma wpływ. Po za perspektywą z jakiej oglądamy świat (nisko, wysoko), po za naszym samopoczuciem (np. ból głowy, napięcia hormonalne), po za naszymi emocjami (np. euforia, apatia), po za towarzystwem (lubianym lub nudnym) znaczenie ma również światło (naturalne albo sztuczne), miejsce gdzie jesteśmy (ciekawym lub nijakim), klimat otoczenia (ciepło, zimno, rześko, duszno) i nawet nasze ubranie (markowe, zniszczone). Jeżeli będziemy mieli kiepskie samopoczucie, to nawet w ciekawym miejscu i w świetnym towarzystwie - otoczenie będziemy postrzegać, bez entuzjazmu i zainteresowania. A wystarczy, że ogarnie nas euforia - i bez względu na to w jak negatywnym jesteśmy otoczeniu, widzimy wszystko "w różowych okularach".

    @SKkamil
    "...Wiadomo ze od wczesnych lat lubimy lub nie zupę mleczną...".
    Jak byłem dzieckiem nie cierpiałem szpinaku i kaszanki. Dlatego, że w przedszkolu inne dzieci naopowiadały mi głupot (o zmielonej żabie i "kaszankowym flaku" pełnym zepsutej krwi). Podziałało to na moją dziecięcą wyobraźnię skutecznie. Każde spożycie "na siłę, bo dorośli wiedzą lepiej" owych produktów - kończyło się wymiotami.
    Do kaszanki przekonałem się będąc w wojsku, do szpinaku - mniej więcej 3 lata temu.

    Dlatego uważam, że z przykładu z mlekiem nic nie wynika. Czynników "dziecięcego nielubienia"" może być sporo: od uwarunkowań zdrowotnych (skaza białkowa), poprzez preferencje smakowe (dla kogoś mleko jest mdłe), zapachowe (spotkałem się z opinią, że mleko śmierdzi) i wzrokowe (biały kolor kojarzy się ze szpitalem: kto był dłuższy czas w szpitalu ma raczej negatywne odczucia), zwykły dziecięcy upór (nie bo nie), itp., itd.

    @SKkamil
    "...Czym rózni sie zmysł smaku od zmysłu wzroku ?...".

    No to akurat jest oczywiste. Sądzę, że miałeś co innego na myśli. :-)


    Pozdrawiam.

  67. Domino
    Domino 12 września 2011, 11:52

    @ Wielki Mistrzu
    ciezko z Toba polemizowac gdy poruszysz tyle watkow ludzkiej psychiki.

    Odniose sie tylko do jednego z fragmentow Twojej wypowiedzi o wrodzonym poczuciu estetyki.

    Nie posprzatane biurko nie ma sie nijak do poczucia estetyki poniewaz samo utrzymanie porzadku na biurku moze dla takiej osoby nie miec znaczenia wogole. Moze oznaczac, ze nie chce byc oceniany i nie chce sie sam oceniac przez pryzmat skarpetek kiszacych sie pod lozkiem.
    Jesli poczucie estetyki polaczysz z poczuciem "Ordnung muss sein" to bedzie to najbardziej kompatybilny tandem. Nie bedzie jednak wyznacznikiem czy ktos jest czy nie jest kobieta.
    To cechy- jedna wrodzona a druga nabyta, moga byc czescia opisu kobiety. Jednak cecha nabyta jest czescia naszego wychowania. Natomiast cecha wrodzona jest odkrywana w najmlodszych latach istnienia i mozna ja tylko modyfikowac i utrwalac. Nie da sie jej w czlowieku zniszczyc. To czesto jest chec postrzegania swiata zewnetrznego ale nie naszego prywatnego.
    Przyslowie "szefc bez butow chodzi" ma tutaj glebokie podloze psychologiczne. I nie jak niektorzy sadza finansowe.

    Nawiasem mowiac tez mam nieposprzatane biurko i tez sa tacy, ktorzy zachwycaja sie moimi zdjeciami oraz grafikami.

  68. Wielki Mistrz
    Wielki Mistrz 12 września 2011, 13:31

    QDomino

    Wiem, że piszę o wielu rzeczach. Ale sam wiesz, że nic nie jest tak proste i oczywiste jak nam wydaje się na pierwszy rzut oka. :-)

    Odniosę się również do części Twojej wypowiedzi.

    "...Nie posprzatane biurko nie ma sie nijak do poczucia estetyki poniewaz samo utrzymanie porzadku na biurku moze dla takiej osoby nie miec znaczenia wogole...".
    Tylko z tego przykładu może wynikać np. jeszcze kompletnie co innego. Że taka osoba jest urodzonym bałaganiarzem. Nie sądzisz?

    Ludzie mają tendencję do upiększania siebie. Podkreślamy to co w nas najlepsze i pomniejszamy nasze wady. Dlatego przykład estety-bałaganiarza doskonale obrazuje sprzeczność związaną z poczuciem estetyki. Uwypuklamy "estetyczne wyczulenie i artystyczne dokonania" a pomniejszamy bałagan na biurku "bo nie ma znaczenia". Dlaczego nie na odwrót? Może porządek wokół siebie jest ważniejszy niż kilka mniej/bardziej udanych obrazków?

    Zgodzę się z tym, że rodzimy się różni. O ile dziedziczenie cech fizycznych jest możliwe i udowodnione, to z naszymi predyspozycjami umysłowymi - już tak prosto i jednoznacznie nie jest. Gdyby talent i umiejętności przekazywać w genach - prawnuki panów Wyspiańskiego, Matejki, Kossaka, Malczewskiego, itp., dzisiaj rządziłby fotograficznymi/malarskimi portalami. Wszak stałby za nimi "zapierający dech w piersiach" dorobek artystyczny i od pokoleń dziedziczony talent i umiejętności.

    Ja osobiście podejrzewam, że "estetyka" to składowa wielu różnych cech/umiejętności. I najciekawsze jest to, że to może być kompletnie różna mieszanka. Od wybuchowej (furiat i nieznośny indywidualista), poprzez nijaką (spokojny nie wadzi nikomu), aż po "do rany przyłóż" (dobra dusza zawsze pomocna i uśmiechnięta).
    Dlatego twierdzę, że "poczucia estetyki" nie można dziedziczyć. Ono pojawia się samo, wraz z naszym dorastaniem i rozwojem psychofizycznym.

    Pozdrawiam.

  69. Domino
    Domino 12 września 2011, 14:13

    @Wielki Mistrzu-
    To, ze ktos umie liczyc i odziedziczyl ten talent po przodkach, nie oznacza iz stanie sie autorytetem w dziedzinie matematyki. To, tak jak napisales jest suma skladowych i pewnych cech wrodzonych i nabytych.
    Kazdy z nas rodzi sie balaganiarzem. Nie znam dziecka, ktore po skonczonej zabawie uklada wszystkie zabawki do szafki. Znam natomiast dzieci, ktore dobieraja odpowiednio kolory swoich ubran, rysuja dobierajac odpowiednie kolory, rozmieszczaja w odpowiednich proporcjach rzeczy na kartce papieru. To sa cechy wrodzone i tego rodzice nie sa w stanie im przekazac nauczajac. Taka cecha jesli nie jest wrodzona nie ma szansy sie rozwinac poniewaz rodzice i nauczyciele nie widzac talentu w tym kierunku, poszukuja cech wrodzonych i naturalnych i aby ich nie zaprzepascic rozwijaja je gdy inne ida w odstawke.
    Prosty przyklad na lekcji plastyki. Jesli nauczyciel widzi, ze dziecko w ponadnaturalny sposob ma talent malarski, informuje o tym rodzicow. Dziecko ma jak najlepsze oceny z plastyki ale jest np. z matematyki cienkie. Wiadomo wowczas iz ma talent rysowniczy.
    Estetyka siedzi gleboko zakorzeniona. Nie musi byc dziedziczona w 1 pokoleniu. Nie musi byc rowniez wynikiem dziedziczenia. To jest taka sama "anomalia" genetyczna jak wczesniejsze lysienie lub choroba serca. Pomimo, ze rodzice sa super owlosieni i ich serca byly i sa zawsze zdrowe.

    Bardzo mieszasz cechy wrodzone i nabyte.
    Np. Furiat i indywidualista to dwa odrebne stany psychofizyczne. Ludzi z ADHD czesto okresla sie mianem furiata co jest nieprawda.
    Furiat to najczesciej osoba, ktora w okresie swojego dziecinstwa nabyla te cechy przez zaniechania wlasnych rodzicow. Zbyt duzo potrafila zyskac poprzez placz i tupanie.
    Indywidualista to cecha wrodzona. Dziecko od najmlodszych lat potrafi sie samo bawic i nie potrzebuje towarzystwa. Potrafi samo pracowac nad wlasnymi problemami.

    Dla potocznego czlowieka dziedziczenie to czesc genow mamy i taty. Dla kogos kto o tym co najmniej czytal, to mix genotypu mamy i taty wraz z pamiecia genow przodkow.

    Pozdro


  70. bulbul
    bulbul 12 września 2011, 14:39

    "Psychologia do twórczości podchodzi raczej w egalitarny sposób, czyli zakłada się, że każdy jest twórczy, czy też kreatywny, chociaż nie każdy w równym stopniu. Kreatywność traktuje się jako cechę, która ma charakter ciągły niczym inteligencja, ekstrawersja, poziom leku, czy też wzrost. Każdy jakiś wzrost ma, z tym że jedni są niżsi, a inni wyżsi."
    Ten cytat pochodzi z Pozytywnego portalu psychologicznego.
    Mozna wyciagnac wniosek ze rodzimy sie z mniejsza lub wieksza kreatywnoscia i jest ona rozwijana albo nie, poprzez nabyta stymulacje lub jej brak.

  71. Domino
    Domino 12 września 2011, 14:41

    @bulbul :)
    nareszcie ktos cos przeczytal .

  72. bulbul
    bulbul 12 września 2011, 14:52

    Z kreatywnoscia jest podobnie jak z inteligencja, jedni rodza sie bardziej inteligentni inni mniej. Jest to stopien ewolucji i nie wszyscy jestesmy na tym samym poziomie.
    Nie wszystkie osoby kreatywne interesuja sie fotografia, jednak kreatywnosc odzwierciedla sie w fotografi.

  73. Wielki Mistrz
    Wielki Mistrz 12 września 2011, 15:01

    @Domino
    "...Bardzo mieszasz cechy wrodzone i nabyte...".

    Nie ja je mieszam. Pomieszały się same. Każdy z nas wszak jest kłębowiskiem uczuć, napięć, emocji i innych cech.

    A tak naprawdę z wielką przyjemnością przeczytałem Twój post. Jest logiczny i przekonywujący. I co najważniejsze: swoją rację podparłeś rzeczową argumentacją. Brawo!
    Chylę czoła. :-)

    Pozdrawiam.

  74. Wielki Mistrz
    Wielki Mistrz 12 września 2011, 15:05

    @bulbul
    "...czyli zakłada się, że każdy jest twórczy, czy też kreatywny, chociaż nie każdy w równym stopniu...".

    Wynika z tego, że każdy fotograf jest kreatywny. Tylko co z tego później wychodzi...to już zupełnie inna sprawa. ;-)

    Pozdrawiam.

  75. bulbul
    bulbul 12 września 2011, 15:09

    Mniej wiecej tak, tylko jeden fotograf ma 1.20m a inny 2.0 m.

  76. bulbul
    bulbul 12 września 2011, 15:15

    Jednak aby zmierzyc "wzrost" fotografa na podstawie jego zdjec, trzeba rowniez posiadac zdolnosci kreatywne i estetyczne. I tu kolo sie zamyka, dlatego rozni ludzie oceniaja zdjecia w rozny sposob.

  77. Domino
    Domino 12 września 2011, 15:38

    Ostatnio gdzies widzialem kolesia link rysujacego w czasie snu. Najciekawsze jest to, ze koles nie potrafi rysowac na jawie. To jest jak by to powiedziec -najlepszy dowod cechy wrodzonej.
    Mozna sobie nie zdawac nawet sprawy z wlasnego talentu poniewaz jest ukryty a brak nacisku ze strony rodzicow na niektore nasze talenty powoduje ich zaprzepaszczenie.

  78. SKkamil
    SKkamil 12 września 2011, 15:44

    wielki mistrzu
    przykłąd z zupa mleczną jest całkiem ok
    powiedzmy ze ktos ma słuch lepszy w konkretnych częstotliwościach , wiec lubi muzykę oppowiadajacą jego predyspozycjom . w ten sam sposob można lubić konkretny typ kobiety . fotografii . itp i td
    oczywiscie masz rację ze z wiekiem uczymy sie udawać ...im bardziej sie uczymy tym ładniejsze słowa do udawania dobieramy ..pozdrawiam

  79. SKkamil
    SKkamil 12 września 2011, 15:48

    ps. i przykład z dziedziny fotografii
    podobno wielu mistrzów wypowiadajacych sie w czerni i bieli , miało kłopoty z wypowiedzią w kolorze ( poczatek xx w ), widocznie nie byli to WIelcy Mistrzowie

  80. bulbul
    bulbul 12 września 2011, 16:45

    @SKkamil - nie komentuj w ten sposob, sa osoby z zaburzeniami osobowosci, typ borderline, adhd, shizofrenia i inne.
    Takie osoby sa bardzo kreatywne, na zasadzie, niewidomy slyszy kilkakrotnie lepiej.
    Sa czesto wybitnymi artystami, mimo ze publicznosc jest tego nie swiadoma.
    Trzeba respektowac ich osobowosc i ich sztuke.

  81. SKkamil
    SKkamil 12 września 2011, 17:02

    bulbul
    ale chyba z moich wypowiedzi wynika jasno ze człowiek i jego postrzeganie swiata jest wazniejsze od szufladek
    zresztą i tak już sie n ie wypowiadam \

  82. bulbul
    bulbul 12 września 2011, 17:11

    @SKkamil - respektuje Twoje wypowiedzi i sam uwazam ze WIELKI MISTRZ, czesto wypowiada sie aktywnie ale bez przemyslenia , na zasdadzie :jestem wiec pisze.
    Jednak respektuje wszystkie wypowidzi , poniewaz dyskusja wzbogaca swiatopoglad i zmienia wlasne skostniale czasami poglady.
    Pozdrawiam.

  83. Wielki Mistrz
    Wielki Mistrz 12 września 2011, 20:42

    @bulbul
    "...sam uwazam ze WIELKI MISTRZ, czesto wypowiada sie aktywnie ale bez przemyslenia , na zasdadzie :jestem wiec pisze...".

    Każda moja wypowiedź jest przemyślana pod każdym względem. Począwszy od zawartej treści, poprzez skład zdania/interpunkcję i na poprawności gramatycznej skończywszy.
    Dlatego proszę mi nie insynuować działań, których nie podejmuję. Skoro wiesz lepiej ode mnie, co skłania mnie do zabierania głosu w dyskusjach na internetowych forach - to jesteś pierwszą osobą na świecie, która posiada taką wiedzę. Wszyscy moi znajomi/rodzina mają ze mną ciężkie życie, bo jestem nieprzewidywalny. Zawsze byłem. Jak widać - Ty chyba jesteś jasnowidzem.

    Jednak ja uważam, że w tym wypadku gadasz od rzeczy a poziom Twojej wypowiedzi świadczy tylko o Tobie. I to niezbyt chwalebnie.
    bulbul - Mnie możesz sobie ze mnie drwić: skoro Ci to przynosi jakąś satysfakcję. A co tam! Po mnie to spłynie jak woda po kaczce. Od 1996 roku mam do czynienia z internetem. I duże mocniejsze słowa, niż Twoje "przemyślane teksty", ukwiecały niejedną dyskusję na forach internetowych. Kiedyś sieć była pełna dobrych zasad. Teraz jest pełna...tylko "dzieci neostrady". :-/

    Na zakończenie tylko powiem jedno.
    Wymiana poglądów nie polega na tym, że rozmowę zaczynamy z całkowicie różnymi wersjami pojmowania tematu a pod koniec rozmowy wszyscy dochodzą do jednego wniosku. Sukcesem takich rozmów jest następująca rzecz. Poszerzamy swoje horyzonty. Ja nadal twierdzę, że estetyka nie jest dziedziczna. Ale Domino, głosząc przeciwną tezę do mojej, dzięki swojej doskonałej argumentacji przekonał mnie, że w jego rozumowaniu jest sens i logika. Teraz, chcąc nie chcąc, będę musiał poszukać stosownych opracowań dotyczących "cech dziedzicznych". I zapoznać się z nimi. Czy aby na pewno wśród tych cech, jest poczucie estetyki.

    Pozdrawiam.

  84. Wielki Mistrz
    Wielki Mistrz 12 września 2011, 20:55

    @Domino
    "...Ostatnio gdzies widzialem kolesia rysujacego w czasie snu. Najciekawsze jest to, ze koles nie potrafi rysowac na jawie. To jest jak by to powiedziec -najlepszy dowod cechy wrodzonej...".

    Sądzę, że Ci co wierzą w reinkarnację mieliby zupełnie inne zdanie. Dla nich byłby to ewidentny dowód na "poprzednie życie".
    Nie zbadane są ludzkie możliwości. Dzięki za ciekawy link.

    Pozdrawiam.

  85. Wielki Mistrz
    Wielki Mistrz 12 września 2011, 21:26

    SKKamil.
    "...oczywiscie masz rację ze z wiekiem uczymy sie udawać ...im bardziej sie uczymy tym ładniejsze słowa do udawania dobieramy ...".

    Nic nigdzie nie pisałem o udawaniu. Dlatego nie wiem czego tyczy się ta wypowiedź? :O

    @SKkamil
    "...podobno wielu mistrzów wypowiadajacych sie w czerni i bieli , miało kłopoty z wypowiedzią w kolorze ( poczatek xx w )..."
    No cóż. Historia ludzkości zna wiele wzlotów i upadków spowodowanych postępem technicznym lub rewolucjami obyczajowymi.
    Zastanawia mnie tylko jedno. Czemu owi mistrzowie na siłę chcieli nagle "robić w kolorze"? Ulegli presji otoczenia, czy np. panującej modzie?

    Pozdrawiam.

  86. SKkamil
    SKkamil 13 września 2011, 09:11

    wielki mistrzu
    czy ja napisałem ze ktos chciał na siłe pracowac w kolorze, wielu poprostu odrzucało kolor ....
    rozumiem ze kazda moją i nie tylko moją wypowiedz mozna poddać , socjotechnicznej moderacji
    wielkich
    oczywiscie mowie z ;) bo widzę ze rozmawiam z człowiekiem ktory też posiada dystans do swiata
    jedynie co udowodniłeś i nie tylko ty ....to ze słowo jako takie nic warte nie jest
    bo jesli chcemy zyć w swiecie w ktorym , wazne jest odpowiednie dobranie słow
    to oznacza ze godzimy sie na to by człowiek ,lub grupa ludzi realnie wnoszacych postep
    mam na mysli pomysły ( inwencja)
    zostali zniżeni do roli zwykłych wyrobników ,,,
    mielismy to już w pewnym systemie , jak widać ten system wykazuje sie wiekszym polotem słownym

  87. SKkamil
    SKkamil 13 września 2011, 09:17

    wielki mistrzu
    ps . co do mojej interpunkcji
    to przepraszam za niedociagniecia
    ale mam zazwyczaj mało czsu na pisanie , zły monitor, przez co wzrok mi siada
    i jestem meteopatą ;) Pa

  88. Wielki Mistrz
    Wielki Mistrz 13 września 2011, 21:00

    SKkamil

    Nie masz mnie za co przepraszać. 3/4 rozmów internetowych odbywa się "po polskiemu" a nie po polsku. Ja do poprawności gramatycznej przykładam wagę tylko odnośnie moich wypowiedzi. Ty pisz jak chcesz. Ja zaakceptuję każdą niegramatyczną i pełną nowo-mowy polszczyznę. Jestem wolny od uprzedzeń. Nigdy nikomu nie zwróciłem uwagi na "niegramatyczną" formę wypowiedzi. Na żadnym forum.

    SKkamil
    "...czy ja napisałem ze ktos chciał na siłe pracowac w kolorze, wielu poprostu odrzucało kolor .... "
    Napisałeś tyle.
    "...podobno wielu mistrzów wypowiadajacych sie w czerni i bieli , miało kłopoty z wypowiedzią w kolorze ( poczatek xx w ),
    Z Twojej wypowiedzi pominąłem ten fragment.
    "...widocznie nie byli to WIelcy Mistrzowie...".

    Po pierwsze.
    Skupiając się tylko na tym co zacytowałem i do czego odniosłem się w swoim komentarzu - nic nie wspomniałeś o odrzuceniu koloru. Dla mnie to było logiczne - stąd moje zdziwienie.
    Po drugie.
    Jeżeli znaczenie ma fragment, który celowo pominąłem...to od początku wiedziałem, do czego pijesz.
    Tak bardzo ten mój nick Cię w oczy kole? Ha! Ha! Ha!
    Jak niewiele trzeba, żeby poznać całą prawdę o ludziach. Brawo! Mamy Cię!

    @SKkamil
    "...jedynie co udowodniłeś i nie tylko ty ....to ze słowo jako takie nic warte..."
    Słów używam podczas rozmowy. Skoro mają mierną wartość - czym je zastąpić? Mam nakręcić niemy film?

    Na zakończenie wątku.
    Po pobieżnym zapoznaniu się (przeczytałem około 30 artykułów z dziedziny psychologii, biologii i genetyki) z tematem dziedziczenia cech wrodzonych (w tym poczucia estetyki), nic nie wskazuje na to, że to Domino ma rację a nie ja. Jak na razie dziedziczność cech fizycznych rządzi! ;-)

    P.S.
    Jeżeli ktoś podrzuci mi namiar na odpowiednią lekturę (popierającą tezę Domino, bulbula i SKkamila) - chętnie skorzystam. Z góry dziękuję.

    Pozdrawiam.

  89. Domino
    Domino 14 września 2011, 10:17
  90. bulbul
    bulbul 14 września 2011, 11:34

    Brawo @Domino - teraz Ty jestes "Wielkim mistrzem"

    "Po rodzicach można dziedziczyć nie tylko cechy wyglądu, ale również cechy osobowości. O tym, czy dziecko odziedziczy jakieś umiejętności, zdolności po swoich rodzicach, decyduje wiele genów."

    "Genetyka to dziedzina, w której trudno coś jednoznacznie powiedzieć. Często dziecko zaskakuje swoich rodziców zdolnościami, wyglądem. Pociecha dziedziczy bowiem nie tylko geny rodziców, ale też ich przodków i to niekoniecznie tych najbliższych. Nie może zdziwić fakt, że parze, gdzie mama i tata są brunetami, urodzi się blondynek. Może zdarzyć się też tak, że dziecko odziedziczy zdolności, np. muzyczne, po bardzo dalekim przodku."

    Z tego mozna niezaprzeczalnie stwierdzic ze zdolnosci takie jak kreatywnosc i poczucie estetyki sa cechami dziedzicznymi.

  91. bulbul
    bulbul 14 września 2011, 11:43

    link

    "Umiejętności i nieumiejętności

    Po rodzicach można dziedziczyć nie tylko wygląd, ale również wnętrze, to znaczy cechy osobowości. O tym, czy dziecko odziedziczy jakieś umiejętności lub nieumiejętności po swoich rodzicach – decydują, a jakże, geny! Jednak przekazując je, nie wykonaliśmy całej pracy, a tylko jej połowę. Trzeba jeszcze ewentualne talenty w dziecku odkryć i wydobyć na zewnątrz, aby miało szansę je rozwinąć.

    Iloraz inteligencji, zdolności plastyczne, matematyczne (idące w parze z muzycznymi) czy łatwość nauki języków – na wszystkie te cechy i umiejętności wpływ mają czynniki dziedziczne. Oczywiście niebagatelną rolę przypisujemy również wychowaniu i środowisku, ale geny nadal mają podstawowe znaczenie. Dzieci geniuszy zazwyczaj będą miały ponadprzeciętne zdolności, jednak z reguły nie będą tak dobre, jak ich rodzice. Im bowiem bardziej uzdolnieni rodzice, tym ich dziecko ma mniejsze szanse na to, aby im dorównać."

  92. SKkamil
    SKkamil 14 września 2011, 12:52

    wielku mistrzu
    ja tylko zwracam uwage na fakt ,że łatwo przekręcić czyjąś wypowiedż
    skoro uważasz ze standardem powinna byc precyzyjna myśl , to nie tylko w czasie pisania tekstu ale tez i w czasie jego odbioru ...wszelkie nad interpretacje sa zle widziane
    no chyba ze ktos uważa ze wazne jest to co on ma do powiedzenia a inni nie

    uścislijmy
    cechy wrodzone wpływajace na odbiór fotografii :
    postrzeganie kolorów , skali szarosci , wady wroku itp

    nabyte umiejetnosci :
    kadrowanie, oraz wszelkie nowomodne techniki majace na celu pokazanie czegos nowego....

    wszystko to czego mozesz sie nauczyc jest moim zdaniem przeceniane , ponieważ mozna zrobic dwa bardzo podobne zdjecia i jedno bedzie zdecydowanie lepsze , zdecydują bowiem niuanse czyli indywidualne podejscie ( postrzeganie)

  93. bulbul
    bulbul 14 września 2011, 16:41

    @SKkamil - wrodzone jest kreatywne dostrzeganie swiata i zjawisk oraz obrazowanie ich w mozgu w sposob estetyczny.

    Nabyta jest technika rejestracji i przekazania ich.
    Stymulacja jest obserwacja obrazow zrobionych przez inne kreatywne osoby.
    Kazda ksiazka traktujaca o fotografi zawiera rozdzial o wizualizacji fotograficznej obrazow.

  94. SKkamil
    SKkamil 14 września 2011, 20:00

    miałem sie nie wypowiadac i chyba przestanę
    bo wlasciwe co za róznica ....co było pierwsze jajko czy kura ?
    mozliwe ze wielki mistrz , racje ma ze liczy sie skutecznosc

  95. SKkamil
    SKkamil 15 września 2011, 06:23

    przecinek oczywiscie powinien rozdzielac dwa zdania złożone ,czyli po " ma " mialby być .....trauma dzieciństwa
    przepraszam

Napisz komentarz

Komentarz można dodać po zalogowaniu.


Zaloguj się. Jeżeli nie posiadasz jeszcze konta zarejestruj się.