Optyczne.pl

Partnerzy




proclub.pl - Profesjonalny Sklep Fotograficzny, Profesjonalny Sklep Foto, Sklep Fotograficzny, Sklep Foto, Sklep wideo, Sklep video, sprzęt Foto, sprzęt Fotograficzny, sprzęt video, sprzęt wideo, produkty fotograficzne, produkty Foto, produkty video, produkty wideo, akcesoria Foto, akcesoria fotograficzne, akcesoria video, akcesoria wideo, kamery video, kamery wideo, Aparaty fotograficzne, aparaty cyfrowe, kamery cyfrowe, Lustrzanki, bezlusterkowce, obiektywy zoom, Macro, Makrofotografia, Monitory, filtry, filtry Foto, filtry fotograficzne, filtry video, filtry wideo, wypożyczalnia sprzętu Foto, CPS, Macro fotografia, warsztaty fotograficzne, szkolenia, studio fotograficzne, wyposażenie studia,  zdjęcia, fotografia, kamera gopro, Hero Black, phantom, phantom 2,  full Frame, Canon, Sony, Panasonic, Olympus, Pentax, Nikon, Leica, Fujifilm, 
Lumix, Alfa, Sandisk, Hoya, Lowepro, Zoom, PowerShot, Ixus, EOS, Cinema, Legria, pełna klatka, Manfrotto, statywy, torby fotograficzne, torby Foto, torby video, torby wideo, futerały fotograficzne, plecaki fotograficzne, oświetlenie studyjne, GoPro, dji, Hero, ilce, Eizo, spiker, tamron, Zeiss, Tokina, gh4, om-d, lumix, dron, qadrotopter,  akcesoria, pen, nex, obiektywy, aparaty, kamery, zdjęcia, LensPen, Canon akcesoria, Sony akcesoria, Panasonic akcesoria, Olympus akcesoria, Leica akcesoria, Fujifilm akcesoria, Pentax akcesoria, Nikon akcesoria, GoPro akcesoria, karty pamięci.


Aktualności

Czy Yashica powraca?

Czy Yashica powraca?
15 września
2017 09:50

Legendarna marka produkująca aparaty tradycyjne wypuściła dziś zagadkową zajawkę wideo.

Ostatnimi czasy mamy do czynienia z powrotami legend czasów aparatów tradycyjnych. Zaledwie w dwa dni temu pisaliśmy o powrocie filmu Ektachrome oraz aparatu natychmiastowego OneStep 2 i filmów brandowanych jako Polaroid Originals - teraz przyszedł czas na Yashice, która zaprezentowała krótki, 19-sekundowy filmik, na którym widać dziewczynę trzymającą w dłoniach aparat Yashica.

Jak na razie, niewiele na temat powrotu wiadomo. Na filmie dziewczyna wykonuje zdjęcia aparatem na film. Czyżby więc Yashica wracała z aparatami tradycyjnymi? A może z aparatem cyfrowym stylizowanym na stare konstrukcje?

Oprócz zajawki, firma odświeżyła również swoją strone internetową, którą znaleźć można tutaj.


Komentarze czytelników (81)
  1. Pokoradlasztuki
    Pokoradlasztuki 15 września 2017, 10:17

    "Jak na razie, niewiele na temat powrotu wiadomo. Na filmie dziewczyna wykonuje zdjęcia aparatem na klisze."

    aparat nie jest na KLISZE !!!!!!!


    aparat jest na film maloobrazkowy , 135 , ewentualnie blone zwojowa , plaska itp.

    od servisu majacego ambicje fachowego chyba mozna oczekiwac Minimum wiedzy fachowej !!!

  2. PDamian
    PDamian 15 września 2017, 10:22

    Ona robiła selfie.

    Obiektywy Yashica do smartfonów link

  3. LarsikOwen
    LarsikOwen 15 września 2017, 10:26

    Ooo.. mam szklarnię do bagnetu Yashica :)
    I wolę ją i sam aparat od Revueona/Contaxa na M42.

  4. thorgal
    thorgal 15 września 2017, 10:57

    Heh kilku oldtajmerów i hipsterów kupi i po interesie...

  5. bzdunek
    bzdunek 15 września 2017, 11:50

    Oprócz zajawki, firma odświeżyła również swoją strone internetową, któą znaleźć można tataj

  6. eMGie
    eMGie 15 września 2017, 11:56

    Mam do dziś aparat Yashica FX-3 Super 2000 z obiektywem 50 mm f/1.9. Był następcą moich Zenitów i FED-ów. Co tu dużo mówić - aparat jak na tamte czasy - mistrzostwo!!! Precyzyjny, świetnie wykonany i mały. Po nim kupiłem jakąś Minoltę, jednak szybko odstawiłem na półkę a Yashica mi towarzyszyła do końca ery analogowej. Bardzo kibicuję tej firmie i chciałbym aby się odrodziła.

  7. m_smyl
    m_smyl 15 września 2017, 12:01

    @Pokoradlasztuki poprawione ;)

  8. handlowiecupc
    handlowiecupc 15 września 2017, 12:09

    @pokoradlasztuki
    A z czego jest zrobiony film małoobrazkowy? Z matryc światłoczułych?

  9. Arek
    Arek 15 września 2017, 12:21

    link

    Jak ja nie znoszę ludzi świętszych od papieża.

    Zgadza się, że klisza na początku dotyczyła materiałów sztywnych, głównie płyt szklanych. Z czasem jednak termin rozszerzył się także na błony i dzisiaj jest w powszechnym użyciu. Znacznie częstszym i powszechniejszym niż... błona zwojowa...

  10. Jonny
    Jonny 15 września 2017, 12:28

    @Arek
    "Jak ja nie znoszę ludzi świętszych od papieża."

    A od kiedy to papież jest święty ?
    Gdzie leży granica, między sacrum a profanum ?

  11. jarekzon
    jarekzon 15 września 2017, 12:29

    Było by fantastycznie. Mam taką Yashicę.

  12. Arek
    Arek 15 września 2017, 12:30

    Jonny - specjalnie dla Ciebie. Obejrzyj uważnie, a dowiesz się czegoś o powiedzonkach i przysłowiach ;)

    link

  13. Jonny
    Jonny 15 września 2017, 12:44

    @Arek - żałuję, ale mnie te wygłupy nie śmieszą i nie polecam nikomu szukać w nich nauki.
    A przysłowia, czy powiedzonka, niestety nie zawsze są mądrością narodu.

  14. eMGie
    eMGie 15 września 2017, 13:06

    Za moich czasów kupowało się w kiosku kliszę do aparatu a nikt nie gadał o "filmie małoobrazkowym" albo o "błonie zwojowej" bo sprzedawca wywaliłby oczy jak talary...

  15. Bahrd
    Bahrd 15 września 2017, 14:20

    Hmmm, a za "moich czasów" klisz nie było w kioskach, "film cz-b" albo "film kolorowy" kupowało się w tylko w wybranych sklepach albo u "pana fotografa" i wszyscy wiedzieli o co chodzi.

    Za to taśmy filmowej (wywołanej - niestety) mieliśmy na metry - bo za płotem było archiwum i co jakiś czas wyrzucali na śmietnik całe szpule.

  16. Vendeur
    Vendeur 15 września 2017, 14:40

    O pierdoły się kłócicie, a nikt nawet nie zwróci uwagi na urodę kobiety.

  17. lukzab
    lukzab 15 września 2017, 14:49

    @Vendedur
    Jaka kobieta? ;-)

  18. jaol
    jaol 15 września 2017, 14:51

    @Vendeur: ten papieros przyćmił urodę...

  19. Yura
    Yura 15 września 2017, 14:52

    Uroda, urodą - nie dość, że żłopie piwo, to jeszcze jara szluga!

  20. Yura
    Yura 15 września 2017, 14:55

    @jaol - wręcz przeciwnie - w epoce health-stajlu i elektronicznych dildo do vapowania, czy jak to się zwie, to może być przesłanka do interpretacji tej zajawki.

  21. komor
    komor 15 września 2017, 15:19

    @Pokoradlasztuki, od czytelnika mającego ambicje być fachowym chyba można oczekiwać minimum wiedzy językowej: "serwis" piszemy przez "w", polskie litery od dawna są dostępne na wszelakich urządzeniach elektronicznych bez problemu, a duże litery w środku zdania używamy tylko w uzasadnionych przypadkach.

  22. TS
    TS 15 września 2017, 15:33

    No przecież, że... hmmm... tradycyjny materiał światłoczuły. Po co by przesuwała dźwignię przed zrobieniem zdjęcia?

    PS. Ja tam bym napisał ,,zwiastun'', a nie ,,zajawka'' oraz ,,znakowany'', a nie ,,brandowany''. Ot, takie naleciałości ;)

  23. PDamian
    PDamian 15 września 2017, 15:42

    Ach, ta dzisiejsza młodzież.
    Pali, pije i aparatów analogowych używa (do selfie).

  24. mate
    mate 15 września 2017, 15:42

    @TS
    "No przecież, że... hmmm... tradycyjny materiał światłoczuły. Po co by przesuwała dźwignię przed zrobieniem zdjęcia?"

    Proste, tam jest mikro dynamo i pociągnięcie wajchy generuje ee wystarczającą do cyknięcia jednego zdjęcia :)

  25. baron13
    baron13 15 września 2017, 17:50

    Do domorosłych językoznawców: warto odróżnić ŻARGON nawet fachowy od języka literackiego. Żargonem się się posługujemy, jak nie dbamy o estatyke wypowiedzi. Owszem odpowiednio użyty żargon może być piękny, jak w opowieści Tuwima o awarii droserklapy
    link
    ale trzeba być Tuwimem. Żargonu UNIKAMY. Nie da się w wypadkach, gdy np opisujemy jakąś specjalistyczną rzecz. Lecz gdy można to unikamy, bo jest brzydki i niezrozumiały. Z tego powodu niefajnie jest przenosić zwyczaje żargonów np prawniczych do języka potocznego, czy literackiego. Np w żargonie fizyków jest pomysł skalkowania z angielskiego rozróżnienia szybkości i prędkości, dla rozróżnienia procesów oznaczanych wektorkiem i skalarnych, ale nie wolno robić tego w języku potocznym a nawet w opisach dla studentów, ponieważ poza wąską naprawdę grupą ludzi, w języku polskim to rozróżnienie jest nieznane i niewyczuwalne. Tak samo rozróżnienie na kliszę i film jest nierozróżnialne dla osób z poza kręgu zaawansowanych fotografów. Klisza jest w języku potocznym błoną filmową, ponieważ klisz szklanych już nie ma. A wsadzanie do potocznego tekstu bez potrzeby (bo obecnie jeśli chodzi o kliszę, to jako tako oczytany w literaturze człowiek pisze "klisza szklana") że chodzi o błony zwojowe jest wtrynianiem do tekstu "śtendera" i to w nadziei, że nieobeznany czytelnik poczuje się odpowiednio niefachowo i niegodnie do obcowania z literaturą dla wtajemniczonych.

  26. Negatyw
    Negatyw 15 września 2017, 17:53

    Zgodnie ze słownikiem SJP PWN słowo klisza ma wiele znaczeń:
    "klisza:
    1. «film zakładany do aparatu fotograficznego»
    2. «sztywna płytka pokryta substancją światłoczułą, na której otrzymuje się negatyw zdjęć fotograficznych lub zdjęcia rentgenograficzne»
    3. «płyta metalowa z wytrawionym lub wygrawerowanym rysunkiem, służąca do drukowania odbitek tego rysunku»
    4. «coś stereotypowego, powielonego, np. pojęcie, idea, sformułowanie»"
    Tak więc aparat jest na klisze.

  27. staytuned
    staytuned 15 września 2017, 18:31

    Dobra, czekam na wykład o komprymowaniu w miejsce kompresowania 3..2..1..

  28. Negatyw
    Negatyw 15 września 2017, 19:10


    Staytuned, załóż sobie na głowę zimny kompres. Chyba, że wolisz ciasny komprym.

  29. qqrq
    qqrq 15 września 2017, 20:04

    Po filmiku można było się domyślić, że chodzi o obiektywy przyczepiane do iPhone... Trochę szkoda, Yashica mi się kojarzy bardzo nostalgicznie.
    Tak jak ktoś wyżej wspomniał, FX2000 to super aparat, połączony z Zeissowym Planarem 50/1.4 to moja ulubiona opcja jeśli chodzi o małoobrazkowe kliszaki.

    To ujęcie z selfie mnie trochę zastanawia, bo o ile dobrze pamiętam, to Yashica Lynx (czy też inne dalmierze) miała minimalną odległość ostrzenia w okolicy 1m... a ręce tej dziewczyny na pewno nie są takie długie :P

    Co do słowa 'klisza', wydawało mi się, że średnio rozsądni fotografowie przestali dyskutować o różnicy film vs. klisza jakieś 40 lat temu... Co jakiś czas jakiś Janusz mi przypomni, że jednak nie :D
    To tak jak motor a motocykl... można by się czepiać, ale jeśli 90% społeczeństwa mówi motor na motocykl, to znaczy, że mówi się motor. Po paru latach każdy słownik dostosowuje się do tego jak realnie używany jest język. Słowa to tylko zbitki literek, którym nadaje się znaczenie w danych kontekstach. To znaczenie ulega zmianom, prosta ewolucja.

    Nie trzeba być Tuwimem, który zmarł 60 lat temu. Można żyć w pierwszej połowie XX wieku, a można w XXI. Czasy się zmieniają, język się zmienia. Moja obserwacja jest raczej taka, że trzeba unikać unikania czegokolwiek :P
    Unikanie żargonu, bo jest niezrozumiały, prowadzi do jeszcze większego niezrozumienia żargonu. Jednocześnie dzisiejsza młodzież raczej nie rozumie fachowego języka, a otacza się żargonem. I czy to źle? Jak dla mnie to znowu ewolucja, z którą trzeba się pogodzić. Nie mówię, że nie warto się sugerować mądrościami ludzi sprzed wieku, ale trzeba mieć na uwadze, że są też ludzie ze średniowiecza, starożytności i współczesności, którzy niby mają coś mądrego do powiedzenia, ale świat jest diametralnie inny niż wtedy, kiedy to mówili :P

  30. Arek
    Arek 15 września 2017, 22:32

    Posprzątałem dyskusję religijną.

    Religii i polityki tutaj nie będzie.

  31. AFDC105F2
    AFDC105F2 15 września 2017, 22:41

    Amen :)

  32. karolt
    karolt 15 września 2017, 22:55

    "aparat nie jest na KLISZE !!!!!!!
    aparat jest na film maloobrazkowy , 135 , ewentualnie blone zwojowa , plaska itp.
    od servisu majacego ambicje fachowego chyba mozna oczekiwac Minimum wiedzy fachowej !!!"

    Czyli na kliszę. Jest to nieprecyzyjne, ale poprawne określenie.

    A od czytelnika tak zacnego serwisu można by oczekiwać minimum umiejętności w posługiwaniu się językiem polskim w piśmie.

  33. waldi72
    waldi72 16 września 2017, 08:07

    Może i Contax wróci? Wydaje mi się, że nazwa miałaby większe przebicie niż Yashica, a obie marki pochodziły od koncernu Kyocera. Contax miał wpadkę z aparatem cyfrowym i niedługo po tym Kyocera zrezygnowała z produkcji aparatów fotograficznych. Gdyby Contax istniał dalej, pewno dzisiaj konkurowałby z Leicą i być może ceny jej byłyby wtedy niższe. Wydaje mi się, że Zeiss produkował obiektywy pod Contaxa lub przynajmniej projektował.

  34. Bahrd
    Bahrd 16 września 2017, 08:41

    Ciekawie m.in. o Contaksach pisał tutaj Piotr Gawron - choćby tu: link

    PS
    Dlaczego połowa aparatów miała wtedy w nazwie "flex"?

  35. baron13
    baron13 16 września 2017, 09:37

    Ciekawe jak trudno do ludzi trafia, że wstyd dać się spolaryzować i zamiast odpowiadać argumentami, to emocjami. Yashica, jak dla mnie mało interesująca, bo mam zapas aparatów analogowych. To, co moim zdaniem jest obecnie potencjalnym problemem, to brak porządnego skanera do filmów. Pomysły typu przystawka do aparatu są raczej ersatzami i powiedzmy sobie szczerze, dla kogoś kto ma, miał do czynienia ze skanowaniem, to trochę kpina. Potrzebny jest specjalistyczny sprzęt, jaki robił min Nikon i robić przestał , pomimo, że ciągle jest na niego popyt.

  36. retrofokus
    retrofokus 16 września 2017, 09:47

    @Bahrd
    To znakomite pytanie, niestety chyba nie ma jednoznacznej odpowiedzi,
    Mnie się wydaje, że to najpewniej taki "handlowy" wyróżnik konstrukcji które korzystają z lustra. Być może to pokłosie niewiarygodnej wręcz popularności Rolleiflexa (Franke & Heidecke - debiut w roku 1929), a może sukcesu jednej z pierwszych lustrzanek z pryzmatem Asashiflex z 1952 roku) Ale nazw tego typu była zaiste masa , Canflex, Alpa Reflex, Contaflex itd.
    Mnie to przypomina karierę słowa turbo w latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych.
    Tak na marginesie aparat na kliszę to stały zwrot we wszystkich katalogach fotograficznych w języku polskim od początku fotografii. Oczywiście nie służył on rozróżnieniu nośnika (cyfra -analog) a jedynie ukonkretnieniu rodzaju tejże kliszy (135, 120, 127)

  37. retrofokus
    retrofokus 16 września 2017, 10:07

    A w reklamówce występuje najpewniej Yashica Electro 35 GSN ...
    link

  38. Bahrd
    Bahrd 16 września 2017, 10:25


    Retrofokus,
    dzięki, czyli flex oznaczało po prostu lustro w aparacie, czy to stałe, czy ruchome? (A swoją drogą, "turbo" to ciekawa analogia.)

  39. retrofokus
    retrofokus 16 września 2017, 10:39

    @Bahrd
    Tak by to chyba wyglądało ...
    Flexaret , Ikoflex, Weltaflex, Ricoflex, Bioflex, Minoltaflex, Canonflex, Vestreflex, Topflex, Amiflex, Edixaflex, Marioflex, Beautyflex, Graceflex, Ciroflex... w camerpedii jest kilka tysięcy aparatów z tym "flexem" w nazwie :)

  40. PDamian
    PDamian 16 września 2017, 11:15

    W Stuttgarcie skorzystali ze znanej już w przedwojennym TLR nazwy Contaflex.
    Nazwy Contax dla lustrzanek używali już w NRD (Contax S i kolejne).
    Aparat ze wschodu -podobno bazujący na przedwojennych projektach był cokolwiek bardziej rozwojowy -miał migawkę szczelinową, a nie jak zachodni Contaflex SLR -centralną.

    Równie dobrze można się przypiąć do członu "matic". ;)

  41. retrofokus
    retrofokus 16 września 2017, 11:34

    PDamian
    Wybacz uwagę, ale mylisz trzy niezależne rodziny aparatów - dalmierze (Contax I, II i powojenne klony radzieckie Kiev) oraz lustrzanki Contax z migawką szczelinową z Contaflexem (lustrzanki jedno obiektywowe), te drugie znacznie późniejsze i wyposażone w migawkę centralną.
    Nazwy to osobna historia, wynikająca z procesów o naruszenia praw miedzy Zeiss Oberkochen i VEB Zeiss Ikon Dresden jakie miały miejsce po wojnie.

  42. JdG
    JdG 16 września 2017, 17:06

    @baron13 (Yashica, jak dla mnie mało interesująca ):

    Yashica - niewiele brakowało a bym ją miał w późnych latach 80-tych, do dziś czuję żal, ze tak się nie stało, pomimo, że niedługo potem trafił się i Canon EOS.

    >>To, co moim zdaniem jest obecnie potencjalnym problemem, to brak porządnego skanera do filmów.

    nie jest tak źle, te skanery Nikona to nie jedyny dobry sposób na negatywy, polecam skanery płaskie Epsona, nie wszystkie, ale np. V700 Photo i wyższe już będą dobre. W dodatku pracują pod Linuksem.

    Nad Nikonami masz w tym wypadku taką przewagę, że możesz zeskanować każdy film prawie do formatu A4 a także szklane płyty. Jakość skanów bardzo dobra, szybkość też. Tak zeskanowałem swoje negatywy i slajdy, prawie 50 tys sztuk.

  43. Pokoradlasztuki
    Pokoradlasztuki 16 września 2017, 20:03

    materialy swiatloczule na podlozu przezroczystym
    to:
    A) Blony
    -zwojowe ( maloobrazkowe)
    - zwojowe na podlozu papierowym
    - plaskie ( ciete)

    B ) Plyty
    podzial ze wzgledu na rodzaj podloza .

    A i B moga byc negatywowe lub odwracalne , cz.-b , do fotografii barwnej.


    Klisza to cos co sluzy do powielania , rodzaj matrycy, z ktorej robi sie odbitki.
    Pojecie klisza powstalo na dlugo zanim wymyslono fotografie .
    Klisza mogly byc np miedzioryty , drzeworyty itp , z ktorych wykonywano odbitki

    Mozna uzyc i uzywano pojecia "klisza" to gotowego , wywolanego obrazu negatywowego , z ktorego wykonywano odbitki.

    sam film maloobrazkowy nie jest jeszcze klisza.
    rowniez przezrocze nawet po wywolaniu zasadniczo nie jest klisza , chyba, ze beda z niego wykonywane odbitki to w tym przypadku jest traktowany de facto jako klisza.

    "Klisza " w odniesieniu do blon ( filmow) przyszlo ze wsi.

    zaden z producentow zarowno w przeszlosci polskich jak i zagranicznych do tej pory nie uzywa okreslenia w stosunku do blon ( zwanych rowniez filmami jesli zwojowe ) okreslenia " klisza ". Uzywa sie prawidlowo "film" , "blona" , "plyta"

    "klisza " to gleboka wiocha

  44. JdG
    JdG 16 września 2017, 20:23

    >> "klisza " to gleboka wiocha (by Pokoradlasztuki):

    no proszę! jakich to ciekawych rzeczy można się dowiedzieć w tym portalu, kto by pomyślał, że trywialna "klisza" może się jakoś ze sprawami wiejskimi wiązać? a nawet, że ze wsi się wzięła?

  45. Arek
    Arek 16 września 2017, 20:48

    Kolega się nam w pełnej krasie przedstawił. Znów pseudowykład, dużo słów, nietrafione zarzuty, a słoma z butów wyszła.

    Swoją drogą strasznie wiejski ten słownik PWN.

  46. eMGie
    eMGie 16 września 2017, 21:07

    Gdzie się taki ulung???

  47. JdG
    JdG 16 września 2017, 21:12

    @Arek (Swoją drogą strasznie wiejski ten słownik PWN):

    coś w tym może być, bowiem wszyscyśmy ze wsi. Ludności miejskiej było u nas do niedawna relatywnie niewiele bo i samych miast dużo nie było, a takich co w ogóle jak miasta wyglądały, to zaledwie kilka. No i w końcu tą nieliczną miejską ludność w dużym stopniu eksterminowano w l. 1939-44, zostały resztki i taka ludność co najwyżej podmiejska.

    Siłą rzeczy, współczynnik wiejskości w narodzie musi być więc poważny, choć teraz zamieszkuje on już głownie w miastach.

  48. Arek
    Arek 16 września 2017, 22:08

    Ja tam daleko swoich wiejskich korzeni szukać nie muszę :)

  49. Adams77
    Adams77 16 września 2017, 22:35

    Jest następny filmik:
    link

  50. JdG
    JdG 16 września 2017, 22:44

    Z korzeni wiejskich lub miejskich - w naszych warunkach - niewiele bowiem wynika, raczej inne kulturowe uwarunkowania są ważne, ale to temat ogromny i, że tak to ujmę, nie "przetrawiony" jeszcze, więc my tutaj, na tym fotograficznym portalu spróbujmy trzymać się takich ogólnoludzkich, "europejskich" norm zachowania, co powinno umożliwić całkiem przyjemną dyskusję, np. o "legendarnej" Yashice.

  51. ***s***
    ***s*** 16 września 2017, 23:01

    Yashice krolowaly na slasku gdzie w latach 80tych bye sprzedawane w specjalnych sklepach gorniczych po bardzo okazyjnych cenach. 1/3 ceny canona czy Nikona za calkiem fajny aparat.

  52. Bahrd
    Bahrd 17 września 2017, 00:11

    Adams77,
    te japońskie hotele są klaustrofobiczne - czułbym się jak czerw w plastrze miodu.

    Wracając do tematu: a może Yashica zaproponuje "opakowanie na iPhone'a" - takie, żeby z zewnątrz wyglądał jak aparat fotograficzny?

    PS
    Mnie dużo sztuki nie uczyli w szkołach, ale zapamiętałem, że np. Kochanowski (na wzór starożytnych Greków) opiewał zalety wiejskiego życia. Wtórowali tej idei też tacy "światowcy" jak Wolter czy Rosseau.

  53. szperacze
    szperacze 17 września 2017, 01:03

    " JdG
    16 września 2017, 17:06

    skanery Nikona to nie jedyny dobry sposób na negatywy, polecam skanery płaskie Epsona, nie wszystkie, ale np. V700 Photo i wyższe już będą dobre.....

    Nad Nikonami masz w tym wypadku taką przewagę, że możesz zeskanować każdy film prawie do formatu A4 a także szklane płyty."

    Faktycznie jakość skanu z formatu A4 może i osiągnie jaką przyzwoitą. Przynajmniej potencjalnie.

    Co jednak osiągnie z klatki negatywu 24x36mm? strach pomyśleć, 10x gorzej?

    Niech mnie kto z błędu okrutnego wyprowadzi.

  54. JdG
    JdG 17 września 2017, 10:31

    >> Co jednak osiągnie z klatki negatywu 24x36mm? strach pomyśleć, 10x gorzej? Niech mnie kto z błędu okrutnego wyprowadzi....

    A dlaczego miało by być od razu 10 x gorzej z "klatki negatywu"? skaner ma rozdzielczość 6400 dpi, to w zasadzie może sobie i z mikrofiszami dobrze poradzić. Ma solidną, wbudowaną na stałe w klapę przystawkę do filmów, jednorazowo można mu załadować 4 paski po 6 kadrów 24x36 mm. OIDP, używałem rozdzielczości 3200 (a może i mniejszej) i starczało. Najlepiej sprawdzić - jak na ekranie po skanowaniu widać to samo mniej więcej, co na jakiejś dużej odbitce, to znaczy, że sukces.

  55. Pokoradlasztuki
    Pokoradlasztuki 17 września 2017, 12:14

    szperacze
    17 września 2017, 01:03 



    Co jednak osiągnie z klatki negatywu 24x36mm? strach pomyśleć, 10x gorzej?

    Niech mnie kto z błędu okrutnego wyprowadzi.

    ------------------------

    masz racje .
    z negatywow 24*36 wynik jest raczej marny. Trzeba mocno ograniczac wielkosc scanu by ukryc jego niedostatki. rozdzielczosci rzedu 3200 , 6400 dpi to tylko na papierze - puste pixele skanujace ziarno , nieostrosc.

    wszystkie skany jako przyklad dobrego zdjecia zobaczysz w sieci w niewielkich rozmiarach - ludzie ukrywaja bledy , slabosci downsamplingiemi i zachwalaja dobra jakosc, byc moze jako dowod wlasnych umiejetnosci.

    akceptowalne wyniki mozna uzyskac jeszcze z formatu MF.

    z 24*36 dobre wyniki jak ze skanerow do negatywow uzyskalem fotografujac negatyw aparatem. Bo niby dlaczego nie ?
    optyka - obiektyw macro - kosztuje tyle co skaner , matryca 24*36 tez dobrej jakosci. Gdyby nie to plamkowanie , ale to sie da polubic.

    rowniez fotografowanie negatywow MF na 24*36 daje calkiem dobre rezultaty.

    Sfotografowane negatywy po obrobce daja obraz o innym charakterze niz wprost z cyfry - swiatla sa miekkie , bogate w szczegoly tonalne , o duzej rozdzielczosci tonalnej ,trudno o przepaly , natomiast cienie sa odwzorowane twardo.
    Daje to bardzo mily dla oka obraz , inny niz jestesmy przyzwczajeni z cyfry , szczegolnie w portrecie. Obraz jest inny a przez ta innosc jakby bardziej atrakcyjny , mniej " masowy", odmienny od tego co sie na ogol widzi.
    Technika hybrydowa , negatyw-cyfra ma z tego powodu sens , jesli ktos ma na to czas, to dlaczego nie ?.


  56. gamma
    gamma 17 września 2017, 13:03

    skanowanie filmow 36x24mm daje srednie wyniki. uzywajac 2400DPI mamy ok 2260 x 3400 pikseli czyli ok 7.6MP. Zwiekszanie DPI nie daje wiecej szczegolow.

    Mysle, ze jesli mamy uzyskac jako takie zdjecie skanujac film, to jednak film powinien miec wiekszy format np sredni format.

    No ale jesli ktos ma stare zdjecia jako pamiatki, to czemu nie skanowac w zimowe wieczory?!

  57. Pokoradlasztuki
    Pokoradlasztuki 17 września 2017, 13:14

    24*36 daje wynik na skanerach plaskich raczej marny , ale juz ze skanerow do filmow maloobrazkowych , czy tez fotografujac cyfra FF wynik jest calkiem fajny , z tym ze oczywiscie nie mozna oczekiwac zbyt duzej rozdzielczosci

  58. JdG
    JdG 17 września 2017, 15:23

    >> skanowanie filmow 36x24mm daje srednie wyniki. uzywajac 2400DPI mamy ok 2260 x 3400 pikseli czyli ok 7.6MP. Zwiekszanie DPI nie daje wiecej szczegolow. (by gamma)

    pytanie, czy dużo więcej szczegółów w ogóle jest na tych filmach? - zakładam, że chodzi o takie filmy, które można było ongiś nabyć w sklepie fotograficznym (wybór, "za komuny" wieki nie był, oile w ogóle był). "mały obrazek", mimo zgodności wymiarów z obecnym "fufu", to był faktycznie mały obrazek.

    Z ciekawości aż zajrzałem do swoich skanów, one są większe po ca 25 Mpx, ale co do zawartości chyba niewiele ustępują oryginałom. Z pewnością wiele zależy od skanera i użytego softu.

  59. baron13
    baron13 17 września 2017, 15:41

    Oczywiście, gdy się ma uczciwy skaner do filmów, to skanowanie w rozdzielczościach ok 4000 dpi daje znacznie więcej szczegółów. Można pokazać, jak demozaikowanie zaciera szczegóły i że zrobienie podobnego zdjęcia da ich znacznie więcej. Skan 20 Mpikseli z małego obrazka to może być nawet odpowiednik matrycy w okolicy 80 megapikseli ze względu na to, że film w każdym punkcie zapisuje pełną informację o kolorze.

  60. Pokoradlasztuki
    Pokoradlasztuki 17 września 2017, 17:33




    JdG
    17 września 2017, 15:23 



    pytanie, czy dużo więcej szczegółów w ogóle jest na tych filmach? -
    ------------------------------------------------------------------------------------

    jest wiecej , rozdzielczosc jest wyzsza , ale jednoczesnie zostaje pokazana ziarnista struktura obrazu - to robi wypadkowo nieprzyjemne wrazenie dla ogladjacego. Zeby ukryc to ziarno trzeba zrobic downsampling , inaczej mowiac wysoka rozdzielczosc skanera nie jest potrzebna.
    Nawet dzialanie filtra AA nie przeszkadza choc obniza przeciez rozdzielczosc.
    Akurat w przypadku negatywow powoduje jednoczenie "zatuszowania" ziarna.

    z 24*36 mm dostaje przyjemny dla oka obraz w wielkosci gdzies do ok 6 mpx (+-), mozna by wiecej , ale to ziarno stanowi istotne ograniczenie.

    w stosunku do zdjecia z cyfry "wprost" dostaje zdjecie w technice hybrydowej o miejszej rozdzielczosci , ale innym rozkladzie tonalnym - bogatszym w swiatlach, ubozszym w cieniach.

  61. Pokoradlasztuki
    Pokoradlasztuki 17 września 2017, 18:01

    JdG
    16 września 2017, 22:44 

    Z korzeni wiejskich lub miejskich - w naszych warunkach - niewiele bowiem wynika, raczej inne kulturowe uwarunkowania są ważne, ale to temat ogromny i, że tak to ujmę, nie "przetrawiony" jeszcze, więc my tutaj, na tym fotograficznym portalu spróbujmy trzymać się takich ogólnoludzkich, "europejskich" norm zachowania
    -----------------

    nie musza byc europejskie , wystarcza polskie.

    na zadnym z produktow polskich producentow w przeszlosci nie znajdziesz nazwy " klisza" - to mogly byc blony ( zwojowe zwane filmem lub plaskie) , albo plyty .

    klisza w przeszlosci nazywano pojedynczy negatyw np u fotografa poslugujacego sie aparatem na plyty. Nazwa "klisza" w odniesienie do pojedynczych obrazow negatywowych na filmie maloobrazkowym po jego wywolaniu w zasadzie tez jest prawidlowa, o ile sluza one do robienia odbitek.
    czyli klisza mozna by nazwac film negatywowy po naswietleniu i wywolaniu , nigdy przed wlozeniem do aparatu. Tak jak nie jest jeszcze negatywem to co wkladamy do aparatu , tak samo nie jest jeszcze klisza.

    mozna bylo mowic o towarzyskiej "cliche "- ale to cos innego , choc podobienstwa znaczeniowego mozna sie doszukac.

  62. szperacze
    szperacze 17 września 2017, 18:40

    " Pokoradlasztuki
    17 września 2017, 17:33




    JdG
    17 września 2017, 15:23 



    pytanie, czy dużo więcej szczegółów w ogóle jest na tych filmach? -
    ------------------------------------------------------------------------------------

    jest wiecej , rozdzielczosc jest wyzsza , ale jednoczesnie zostaje pokazana ziarnista struktura obrazu - to robi wypadkowo nieprzyjemne wrazenie dla ogladjacego. Zeby ukryc to ziarno trzeba zrobic downsampling , inaczej mowiac wysoka rozdzielczosc skanera nie jest potrzebna.
    Nawet dzialanie filtra AA nie przeszkadza choc obniza przeciez rozdzielczosc.
    Akurat w przypadku negatywow powoduje jednoczenie "zatuszowania" ziarna.

    z 24*36 mm dostaje przyjemny dla oka obraz w wielkosci gdzies do ok 6 mpx (+-), mozna by wiecej , ale to ziarno stanowi istotne ograniczenie. "


    Dokładnie takie są moje doświadczenia, zarówno co do dobrego jak i średniej jakości skanera do negatywów 6 mpx góra 7, po skalowaniu w dół z ok 4000 dpi
    Nic więcej nie da się osiągnąć.




    Skaner płaski to jest dobry do wglądówek.

  63. szperacze
    szperacze 17 września 2017, 18:48

    "z 24*36 dobre wyniki jak ze skanerow do negatywow uzyskalem fotografujac negatyw aparatem. Bo niby dlaczego nie ?
    optyka - obiektyw macro - kosztuje tyle co skaner , matryca 24*36 tez dobrej jakosci. Gdyby nie to plamkowanie , ale to sie da polubic. "

    To również prawda, fotografowanie ma jeszcze inne zalety, szybkość, i daje też możliwość ratowania negatywów źle nienaświetlonych i źle wywołanych, ciemnych i z niejednolita maską, zafarbem, spowodowanym użyciem niewłaściwej chemii.

  64. kojut
    kojut 18 września 2017, 10:35

    Robienie zdjęć analogiem, aby następnie brandzlować się jakością skanów to nieporozumienie.
    Skaner domowy powinien dać satysfakcjonujące obrazki jedynie w celach podglądowych (tańsze to od stykówek) i ewentualnie pokazania w internecie (maks rozdzielczość 2000 pix na dłuższym boku).
    Dobry skaner domowy powinien byc wygodny w użyciu, wiernie oddawać charakter kolorowego filmu i mieć dość dobry DR (od 3.0 w górę) dla b&w. Do pełnej klatki spokojnie starczy płaszczak klasy v330.

  65. qqrq
    qqrq 18 września 2017, 10:44

    Na tyle, na ile orientuję się w temacie, to żaden film małoobrazkowy nie da takiej rozdzielczości jak np. Nikon D810 czy te nowsze matryce z wyższą rozdzielczością. (Jakiś czas temu porównywali cz-b Adoxa naświetlonego przez Mamiyę 7 i chyba jakiegoś 40-50mpix Hasselblada i było blisko)

    Rozdzielczości, które Koledzy podają dla skanów są czysto hipotetyczne, bo co innego rozdzielczość software'owa, a co innego rzeczywiste szczegóły. Wspomniany wyżej Epson V700 pozwala skanować w wysokiej rozdzielczości, ale w testach wychodziło, że realnej różnicy w szczegółowości skanu nie widać już od ~2300dpi w górę.
    Taka rozdzielczość przy małym obrazku wiele nie da, przy średnim formacie jest jeszcze akceptowalna, kiedy zeskanowana klatka 6x7 ma te ~25mpix.

  66. Lipen
    Lipen 18 września 2017, 11:07

    W dobie wszechobecnych Zenitów Yashica była świetnym aparatem, ale osiągalnym przede wszystkim dla górników z Górnego Śląska, bo mieli swoje sklepy tylko dla górników, nieosiągalne dla przeciętnego człowieka. Spotkałem takiego górnika w Tatrach, miał chyba model Yashica FX-3 super. No i na tamte czasy była super:).

  67. baron13
    baron13 18 września 2017, 11:22

    @qqrq: Nie ma żadnego powodu, by filmy miały niższą rozdzielczość niż matryca. Nie bardzo chce mi się ponownie bawić w te testy, ale przy skanowaniu Nikonem Ls 50 za dobrze trafione kadry z dobrą rozdzielczością uznawałem te, gdzie szczegóły schodziły na skanie do 1 pikselowych. To możliwe, gdy np linia jest węższa od rozmiarów pojedynczego piksela. Nie da się z taką rozdzielczością sfotografować tablicy testowej, ale dla pojedynczej linii jest to mozliwe. Ponad to robiłem zdjęcia np 6D i analogiem chocby panoramy Wrocka i wiele razy widziałem , że np neon czytelny na filmie na zdjęciu cyfrowym przepada na skutek demozaikowania. Przy czym mówimy tu o obiektach o rozmiarach pojedynczych pikseli. Dobrze zrobione zdjęcia Mamiyą ceniłbym na okolice 100 mpikseli. W skanowaniu epsonem 4990 photo jest spokojnie w okolicach 60 megapikseli. Przy czym oczywiście każdy piksel niesie informację o 3 kolorach zastępuje 4 piksele matrycy baeyrowskiej, daje to taki obraz jak z aparatów Sigmy. Zaś wyniki testów internetowych moim zdaniem są doskonałym potwierdzieniem tego, co ciągle piszę, że utrzymanie tych wielkich rozdzielczości jest bardzo trudne i jak się wiele razy nie podchodziło do tego zagadnienia, to się zrobi najzwyczajniej w świecie zdjęcia nieostre, albo poruszone i dostanie się jakieś dziwne wyniki. Człowiek, który długo nie pracował z analogiem zapomniał, jak się to obsługuje i nie ma szans przeprowadzić dobrych pomiarów.

  68. baron13
    baron13 18 września 2017, 11:51

    Linkowałem to już wiele razy, nie jest to fotka robiona specjalnie pod kątem rozdzielczości, ale chyba trochę pokazuje co się dzieje i w czym problem:
    link
    i fragment 1;1
    link
    Skanery Nikona na średni format mają 4000 dpi i ma to sens. Na dobrze zrobionych zdjęciach tyle jest.

  69. JdG
    JdG 18 września 2017, 12:01

    @qqrq (Wspomniany wyżej Epson V700 pozwala skanować w wysokiej rozdzielczości, ale w testach wychodziło, że realnej różnicy w szczegółowości skanu nie widać już od ~2300dpi w górę):

    co prawda skanowałem swoje fotki lata temu, ale pamiętam, że zanim to zacząłem, to trochę poeksperymentowałem z rozdzielczościami i wychodziło mi, że warto zatrzymać się gdzieś w okolicy 3200 dpi (OIDP, chociaż skany mają rozdzielczość 4 x 6 i 9,5 x 9,5 Kpx), bo wyżej już nie widać było wyraźnego przyrostu szczegółowości a czas skanowania bardzo się wydłużał.

    Wszystko zależy od jakości filmów, w moim wypadku były to krajowe materiały (Fotopany FF i HL) i dederońskie, głównie slajdy, dość kiepskie, w dodatku zmiennej jakości, więc nie można od takiego materiału oczekiwać zbyt wiele w zakresie rozdzielczości.

    A do tego dochodziła doprawdy oszałamiająca gama możliwości złego wywołania tych materiałów - był taki okres na początku lat 90-tych, kiedy w desperacji szukałem dobrego "wywoływacza", bo pojawiły się też "zachodnie" filmy i sprawdziłem wszystkie okoliczne możliwości, z całkiem sporymi stratami zresztą (kilka filmów zupełnie zmarnowanych).

  70. Pokoradlasztuki
    Pokoradlasztuki 18 września 2017, 21:19

    rozdzielczosc materialow negatywowych barwnych nie jest wcale niska.
    wielkosc skupisk ziarn srebra siega rozmiaru dwoch mikrometrow , ale obraz sklada sie z ziaren o roznej wielkosci , te mniejsze sa o pare rzedow wielkosci mniejsze. ( pomijam wysokorozdzilcze material cz-b dajace rozdzilczosc rzedu 600lp/mm) Jesli chcemy w pelni oddac rozdzielczosc obrazu , nalezy stosowac skanowanie z czestotliwosci 2 razy wyzsza.
    I udaje sie z FF uzyskac rzeczywiscie wysoka rozdzielczosc , czyli rozroznialnosc drobniutkich szczegolow , ale jednoczesnie widoczna jest nieprzyjemna dla oka ziarnista struktura obrazu srebrowego.

    moim zdaniem v700 nie za bardzo nadaje sie do skanowania FF , jak ktos wspomnial , owszem do tzw wgladowek. Z formatu MF mozna dostac wynik juz akceptowalny , mozna dostac rowniez calkiem dobry wynik skanujac odbitki papierowe w formacie pocztowki lub wiekszym . Ale negatyw FF ? - nie tym skanerem.

  71. JdG
    JdG 18 września 2017, 22:50

    >> Ale negatyw FF ? - nie tym skanerem. (by Pokoradlasztuki)

    O kurcze! nie wiedziałem, że się nie da i poskanowałem. Niektóre nawet zostały już wydrukowane w różnych książkach.

  72. szperacze
    szperacze 18 września 2017, 23:06

    " baron13
    18 września 2017, 11:22

    ... W skanowaniu epsonem 4990 photo jest spokojnie w okolicach 60 megapikseli. Przy czym oczywiście każdy piksel niesie informację o 3 kolorach "

    Epson 4990 ma rozdzielczość optyczną 4990, przetwornika, matryca/przetwornik widzi te punkty na szerokości A4

  73. szperacze
    szperacze 18 września 2017, 23:12

    czyli 21 cm co daje nam zawrotną liczbę 238 punktów RGB na centymetr
    Klatka negatywu średnioformatowego ma te, niech będzie 6x6 cm
    z moich rachunków wynika że będzie to obraz RGB o wymiarach 1425x1425
    Reszta to interpolacja, gdzie podziało się 100mpx, tak tylko pytam, no gdzie?

  74. szperacze
    szperacze 19 września 2017, 00:58

    " kojut
    18 września 2017, 10:35

    Robienie zdjęć analogiem, aby następnie brandzlować się jakością skanów to nieporozumienie.
    Skaner domowy powinien dać satysfakcjonujące obrazki jedynie w celach podglądowych (tańsze to od stykówek) i ewentualnie pokazania w internecie (maks rozdzielczość 2000 pix na dłuższym boku). "


    Właśnie dlatego już tego nie robię. Stosuję technikę identyczną z analogową.
    Rzutuję obraz negatywu przy pomocy obiektywu, identycznie jak to się robi powiększalnikiem tyle że w roli papieru występuje współczesna matryca aparatu cyfrowego.

  75. baron13
    baron13 19 września 2017, 13:42

    @szperacze: Pod Linuksem na Epsonie 4990 dostępne jest skanowanie w rozdzielczości 3200 dpi co daje ok 1260 punktów na centymetr. Pod Windowsem mamy 4800 co być może jest oszustwem, ale 3200 wystarczy :-)

  76. qqrq
    qqrq 19 września 2017, 19:31

    Pytanie o ile realnie poprawi się rozdzielczość skanu takiego np. V700 przy zastosowaniu przystawki do mokrego skanu z soczewką Fresnela...

    Ja na moim starym V550 też skanowałem w 3200DPI, chociaż wiem, że realistycznie wyciągał góra 1800DPI z dobrych negatywów, a ja za często na takich nie pracowałem :P Długo używałem Shanghai GP3, potem długo Fomapan 400 i dopiero pół roku temu trochę się pobawiłem z HP5+.

  77. baron13
    baron13 19 września 2017, 21:04

    @qqrq: W przypadku "normalnej" fotografii, to nie rozdzielczość skanera jest problemem. Np znacznie tańszy od Nikona Plustek ma bodaj 7200 dpi (mam tego Plustka) i faktycznie ma wyraźnie więcej niż 4000 dpi. Skaner jest wyraźnie gorszy od Nikona. Bo ma kiepską głębię optyczną (chyba tak się zwie), stosunek najciemniejszego i najjaśniejszego miejsca filmu, jaki potrafi przenieść. O ile wiem to mokre skanowanie służy usunięciu zarysowań na starych filmach srebrowych. Na E6 i E41 usuwa je podwójne skanowanie w podczerwieni i świetle widzialnym, filmy srebrowe tak samo zatrzymują podczerwień jak światło widzialne i tą techniką nic się nie zrobi.

  78. szperacze
    szperacze 20 września 2017, 03:04

    Skanowanie na mokro na skanerze płaskim poprawia nieco kontrast i faktycznie niweluje trochę rys.
    Działa to zapewne tak jak klejenie soczewek, mniej powierzchni odbijających światło.

  79. Pokoradlasztuki
    Pokoradlasztuki 20 września 2017, 14:39

    " kojut
    18 września 2017, 10:35

    Robienie zdjęć analogiem, aby następnie brandzlować się jakością skanów to nieporozumienie.

    -----------------------------

    nie jest nieporozumieniem , tylko wypada wiedziec co i dlaczego sie robi ?
    Jaki to ma sens i kiedy warto stosowac , a kiedy nie ?

    matryca aparatu fotograficznego jest tak ustawiona , ze " Zero swiatlomierza" co odpowiada szarosci o odbiciu 18% nie znajduje sie w srodku zakresu tonalnego a blizej swiatlom . Ok 30% ponizej gornej granicy zakresu tonalnego.

    przy zakresie tonalnym powiedzmy ok 9 EV oznacza to , ze matryca ma 3 EV na odwzorowanie switel i 6 ev na odwzorowanie cieni. Zdjecia z cyfry Maja twarde odwzorowanie swatel , czesto wystepuja przepaly i bardziej bogate odwzorowanie cieni , niedopaly nie sa na ogol Problem.

    na negatywach swiatla sa cieniami , cienie - swiatlami.
    Oznacza to , ze stosujac technike hybrydowa udaje sie bardzoo ladnie i subtelnie pokazac przejscia tonalne w swiatlach , zas cienie oddane sa bardziej kontrastowo. Obraz jest inny. Ja go bardzo lubie - jest mily dla oka. Szczegolnie przy portretach - oddanie swiatlocieani i subtelnosci twarzy.

    To ma sens i warto wiedziec dlaczego.

  80. dzemski
    dzemski 24 września 2017, 17:43

    rzeczywista rozdzielczość Epsona 4990 nie przekracza 2400 ppi. Oczywiście patrząc na krzywą rozdzielczości do kontrastu można zobaczyć, że przekracza też 4900, ale wtedy kontrast jest na poziomie 30%. Epson V700 jest troszkę lepszy, ale niewiele. Jednak przy średnim formacie daje to i tak obraz minimum 6000x6000 pikseli, więc całkiem spory. Do tego wszystkiego zależy jeszcze jakiego oprogramowania używamy do skanowania. Ja używam SilverFast Ai, które ma możliwość skanowania wieloprzebiegowego, co daje obraz o lepszej jakości.

  81. baron13
    baron13 25 września 2017, 22:44

    Zabawnie jest poczytać, jak ludzie nie mogą się pogodzić z prostym faktem, że z pomocą techniki filmu można pobić aparat cyfrowy w dziedzinie rozdzielczości. Można bez problemu :-) Jaką y nie przypisać rozdzielczość skanerom, to trzeba znaleźć porządny skaner, a nie biurowy. A zarówno epson 4990 jak i V700 są skanerami biurowymi. Pomimo to skanowanie daje obraz bez demozaikowania i to jest powodem tego, że te zdjęcia mogą zawierać kolorowe szczegóły na poziomie pojedynczych pikseli. A średni format to także 6x7 i 6x9 cm. Przy LF mamy posprzątane bo ogranicza nas rozdzielczość toru optycznego, a nie skanowanie. Warto też sobie uzmysłowić, że demozaikowanie jest powodem demolowania rozdzielczości czy szczegółowości zdjęć czarno-białych uzyskiwanych z aparatów cyfrowych. Ze zgadniętego koloru jest potem zgadywany poziom czerni albo bieli. Dlatego dobrze naświetlone negatywy po zeskanowaniu wyglądają lepiej od zdjęć cyfrowych i to z małego obrazka. Rzecz jednak taka, że te różnice widać w 1:1 na ekranie komputera, a w docelowym rozmiarze zdjęcia, poza wypadkami, gdy zrobi się z niego fototapetę, ani trochę się nie dopatrzymy różnic. Jest to powód przez który cyfra wyparła fotografię analogową. 6 megapikseli wystarcza każdemu i jeszcze jest zapas :-)

Napisz komentarz

Komentarz można dodać po zalogowaniu.


Zaloguj się. Jeżeli nie posiadasz jeszcze konta zarejestruj się.