Przetwarzanie danych osobowych

Nasza witryna korzysta z plików cookies

Wykorzystujemy pliki cookie do spersonalizowania treści i reklam, aby oferować funkcje społecznościowe i analizować ruch w naszej witrynie, a także do prawidłowego działania i wygodniejszej obsługi. Informacje o tym, jak korzystasz z naszej witryny, udostępniamy partnerom społecznościowym, reklamowym i analitycznym. Partnerzy mogą połączyć te informacje z innymi danymi otrzymanymi od Ciebie lub uzyskanymi podczas korzystania z ich usług i innych witryn.

Masz możliwość zmiany preferencji dotyczących ciasteczek w swojej przeglądarce internetowej. Jeśli więc nie wyrażasz zgody na zapisywanie przez nas plików cookies w twoim urządzeniu zmień ustawienia swojej przeglądarki, lub opuść naszą witrynę.

Jeżeli nie zmienisz tych ustawień i będziesz nadal korzystał z naszej witryny, będziemy przetwarzać Twoje dane zgodnie z naszą Polityką Prywatności. W dokumencie tym znajdziesz też więcej informacji na temat ustawień przeglądarki i sposobu przetwarzania twoich danych przez naszych partnerów społecznościowych, reklamowych i analitycznych.

Zgodę na wykorzystywanie przez nas plików cookies możesz cofnąć w dowolnym momencie.

Optyczne.pl

Inne testy

Panasonic Lumix L10 - test trybu filmowego

29 września 2026
Amadeusz Andrzejewski Komentarze: 2

2. Budowa i ergonomia

Testowany aparat, choć wydaje się bezpośrednim następcą modeli LX100 i LX100 II, otrzymał inne oznaczenie. Powody tej decyzji mogą być różne, my odbieramy ją jako próbę przeniesienia tego modelu do segmentu aparatów kompaktowych premium i rzucenia rękawicy choćby linii Fujifilm X100. Lumix L10 sprawia bowiem wrażenie wykonanego z wyższej jakości materiałów, a jego większa waga przekłada się na poczucie obcowania z czymś solidnym.

By nie być gołosłownym – testowany aparat w porównaniu ze swoimi poprzednikami przytył o ok. 115 g. Jest też 12 mm szerszy, 8 mm grubszy i nieco wyższy. Za sporą część tego wzrostu odpowiada zapewne większy akumulator, ale nie zmienia to faktu, że nowy model jest całkiem masywny jak na kompakt.

Wykorzystane do jego budowy materiały są, jak już wspomnieliśmy, dobrej jakości, a ich spasowanie nie budzi zastrzeżeń. Dobrze sprawdza się też materiał, którym obito rękojeść. Całość nie jest jednak zabezpieczona przed niekorzystnym wpływem warunków atmosferycznych.


----- R E K L A M A -----

Panasonic Lumix L10 - test trybu filmowego - Budowa i ergonomia

Jeśli chodzi o ergonomię, to testowany aparat oferuje dwa kółka sterujące oraz pierścień przysłony i programowalny pierścień ostrości na obiektywie, a także szereg programowalnych przycisków i dźwigienkę do regulacji zooma wokół spustu migawki. Programowalny jest także 4-stopniowy suwak, który w modelach LX100 służył do zmiany proporcji boków obrazu w trybie fotograficznym.

Panasonic Lumix L10 - test trybu filmowego - Budowa i ergonomia

W połączeniu z dotykowym ekranem i menu podręcznym pozwala to na dość wygodną obsługę aparatu, choć mamy też kilka zastrzeżeń. Po pierwsze – żadnego z kółek nie da się bezpośrednio przypisać do zmiany czułości ISO, mimo że bezlusterkowce Panasonic taką możliwość oferują. Po drugie, dźwigienka do przełączania się między trybem fotograficznym, filmowym, a filmowym w zwolnionym i przyspieszonym tempie jest dość mała, przez co bardzo łatwo zamiast do trybu filmowego przejść od razu do S&Q. Ten ostatni, jako najrzadziej używany, powinien zatem znaleźć się na środku, by przełączanie między dwoma bardziej popularnymi nastawami wymagało po prostu przesunięcia dźwigni do końca w jedną lub drugą stronę. Brakuje też większej kontroli nad prędkością zmiany ogniskowej, ale o tym rozpiszemy się szerzej na początku 4 rozdziału niniejszego testu.

Panasonic Lumix L10 - test trybu filmowego - Budowa i ergonomia

Pomimo tych drobnych problemów sumarycznie z Lumixem L10 pracuje się jednak całkiem wygodnie i sprawnie.

Menu

Menu w aparatach Panasonic wygląda mniej więcej identycznie od wielu lat. Przez długi czas sprawdzało się to całkiem nieźle, ale konkurencja pokazała w ostatnim czasie, że da się to zrobić czytelniej i przejrzyściej. Najprostszym przykładem tego niech będą choćby tryby nagrywania, które zostały zebrane w formie jednej, długiej na kilka ekranów listy, która i tak nie pokrywa wszystkiego, bo dodatkowo osobno wybieramy np. kontener, czyli rozszerzenie pliku (MOV lub MP4). Do tego części nastaw musimy szukać w jednej sekcji menu, a części w innej, co nie zawsze jest intuicyjne. Nie są to duże bolączki, zwłaszcza jeśli użytkownik miał już do czynienia z korpusami firmy Panasonic, ale całość pomału zaczyna się prosić o przemyślenie i przeprojektowanie.

Złącza

Testowany aparat oferuje zestaw gniazd obejmujący:
  • złącze USB 3.2 10 Gbit/s (wtyk USB-C),
  • wejście mikrofonu stereo mini jack o średnicy 3.5 mm.

Panasonic Lumix L10 - test trybu filmowego - Budowa i ergonomia
Ze względu na czytelność usunęliśmy klapki zasłaniające złącza w programie graficznym.

W porównaniu z poprzednikami Lumix L10 stracił wyjście HDMI, a gniazdo słuchawkowe nigdy w tej serii nie występowało i tu też nie zostało dodane. Nie jest to dobry kierunek rozwoju tej linii, a skromną listę gniazd musimy testowanemu aparatowi wpisać na listę wad. Dobrze, że chociaż port USB zauważalnie przyspieszył.

Na koniec dla porządku dodajmy, że testowany aparat nie obsługuje kodu czasowego z zewnętrznych źródeł. Ale też nie spodziewaliśmy się w modelu kompaktowym takiej funkcjonalności.

Bateria

O ile w przypadku złącz obserwowaliśmy regres w porównaniu z poprzednikami, o tyle większa bateria to zdecydowanie zmiana na plus, jaką wprowadza Lumix L10. Akumulator DMW-BLE9 zastąpiono bowiem znanym z większości bezlusterkowców modelem Panasonic DMW-BLK22E oferującym pojemność 2200 mAh przy napięciu 7.2 V, co przekłada się na niecałe 16 Wh energii.

Panasonic Lumix L10 - test trybu filmowego - Budowa i ergonomia

Podczas studyjnego testu pełna bateria wystarczyła na nagranie 2 godzin i 15 minut materiału w 4K w 25 kl/s. To dobry wynik, niemal identyczny jak ten, który zanotowaliśmy dla pokrewnego korpusu G9 II. Aparat nie przegrzał się przy tym ani nie informował o wysokiej temperaturze, choć jego obudowa była wyraźnie ciepła w dotyku. Pozwala to wnioskować, że część wzrostu wagi Lumiksa L10 w porównaniu z poprzednikami poszła także na radiatory i rozprowadzanie ciepła wewnątrz obudowy.

Nośniki pamięci

Panasonic Lumix L10 oferuje pojedyncze gniazdo kart pamięci SD/SDHC/SDXC zgodne ze standardem UHS-II. Umieszczono je na spodzie aparatu tuż obok gwintu statywowego, więc dostęp do karty pamięci jest niemożliwy, jeśli do korpusu przykręcona jest jakakolwiek złączka statywowa. To, że karta nie znalazła się pod tą samą klapką co bateria, wynika z prostego faktu – bateria ledwo się mieści w korpusie i obok niej już nic by nie weszło, nawet nośnik mikro SD.

Panasonic Lumix L10 - test trybu filmowego - Budowa i ergonomia

Pojedyncze gniazdo kart pamięci nie jest chwalonym przez nas rozwiązaniem, ale jest też dość typowe w aparatach kompaktowych. Użytkownicy potrzebujący zdublowanego zapisu lub szybszych nośników (np. CFexpress, dysk SSD podłączony po USB) powinni zatem sięgnąć po spokrewnione z testowanym aparatem bezlusterkowce, np. model Lumix GH7.

Wizjer i ekran

Testowany aparat oferuje wizjer elektroniczny o powiększeniu 0.74x i rozdzielczości 2.360.000 punktów (ok. 1024×768 px). Korekcja dioptrii jest możliwa w zakresie od −3 do +1, a punkt oczny umieszczono w odległości 20 mm. Teoretycznie oferowane powiększenie jest spore, ale przy proporcjach 4:3 powoduje to, że gdy filmujemy w 16:9 lub 17:9, to obraz robi się mały i wracamy do efektu „patrzenia przez dziurkę od klucza”. Lepiej wygląda sytuacja przy nagrywaniu w 4:3. Nie imponuje też rozdzielczość wizjera, która mogłaby być lepsza i którą, o dziwo, obniżono w porównaniu z modelem LX100 II.

Jeśli chodzi o ekran, to L10 oferuje w pełni rozkładany do boku, 3.0-calowy (proporcje 3:2), dotykowy, kolorowy wyświetlacz TFT LCD o rozdzielczości 1.840.000 punktów (ok. 960×640 px). Identyczne parametry mają ekrany w modelach S5 II czy G9 II i podobnie jak z tamtymi ekranami, z wyświetlaczem w testowanym aparacie pracuje się komfortowo, a do maksymalnej jasności czy jakości działania interfejsu dotykowego nie mamy zarzutów.

Jeśli chodzi o narzędzia wspomagające pracę operatora, to w L10, podobnie jak w bardziej zaawansowanych korpusach Panasonic, na pokładzie znajdziemy wszystko, co może być potrzebne: focus peaking, możliwość powiększenia wycinka kadru, histogram, monitor kształtu fali (waveform monitor), dwie programowalne zebry, czy możliwość nałożenia korekty jasności (tablicy LUT) na podgląd. Trudno chcieć więcej.

Panasonic Lumix L10 - test trybu filmowego - Budowa i ergonomia

Bardziej szczegółowe omówienie aspektów związanych z budową i ergonomią testowanego aparatu zostanie przedstawione w fotograficznym teście Panasonika L10.