Canon EOS 7DSV
Amerykański oddział Canona poinformował o możliwości sprzedaży na zamówienie studyjnej wersji lustrzanki EOS 7D, oznaczonej symbolem EOS 7DSV (ang. Studio Version), która współpracować będzie z opcjonalnym czytnikiem kodów kreskowych. Aparat wyposażony będzie także w możliwość blokowania funkcjonalności i ustawień aparatu z poziomu administratora.
Nowy aparat ma za zadanie usprawnienie pracy w studiach, w których przetwarza się duże ilości zdjęć i przypisuje się do nich dane.
Dostępna w aparacie EOS 7DSV możliwość blokowania, pozwala użytkownikowi z prawami administratora na wyłączenie niechcianych funkcji i ustawień, co zapewni że nikt ich nie zmieni, a dzięki temu uzyskane wyniki pracy będą powtarzalne. Aparat będzie wyposażony w cztery różne poziomy blokad.
Dzięki dostępnemu opcjonalnie czytnikowi kodów kreskowych możliwe staje się dołączanie do metadanych zdjęć (EXIF), danych zapisanych w kodzie kreskowym. Funkcjonalność taka pomaga zautomatyzować zarządzanie danymi podczas fotografowania i przetwarzania obrazu. Może być wykorzystana np. przy zarządzaniu zdjęciami w medycynie, z jednoczesnym zachowaniem anonimowości pacjenta, czy w pracowniach kryminalistycznych, przy zarządzaniu zdjęciami będącymi dowodami w sprawach.
Zestaw do czytania kodów kreskowych zawiera aparat EOS 7DSV, bezprzewodowy transmiter plików WFT-E5A oraz czytnik kodów kreskowych (sprzedawany oddzielnie). Dane z kodów kreskowych przesyłane są bezprzewodowo z czytnika kodów do aparatu, poprzez transmiter WFT-E5A. Do obsługi funkcjonalności kodów kreskowych transmiter WFT-E5A wymaga aktualizacji oprogramowania. Jeśli klient chce wykorzystać wcześniej zakupiony transmiter, musi zlecić wykonanie aktualizacji oprogramowania serwisowi firmy Canon. Uruchomienie funkcjonalności czytania kodów kreskowych wyłącza możliwość przypisywania do zdjęć lokalizacji GPS (ang. Global Positioning System) przez transmitera WFT-E5A.
EOS 7DSV w zestawie do czytania kodów kreskowych (EOS 7DSV i WFT-E5A ze zmienionym oprogramowaniem) będzie sprzedawany w sugerowanej cenie 2599 USD, a za sam korpus EOS 7DSV trzeba będzie zapłacić 1829 USD. Nowe produkty będą dostępne na specjalne zamówienie poprzez autoryzowanych dystrybutorów firmy Canon.
System jest zgodny z następującymi czytnikami kodów kreskowych: Honeywell 3800, Honeywell 3820 (poprzez Bluetooth) i Honeywell 4600.
Komentarz można dodać po zalogowaniu.
Zaloguj się. Jeżeli nie posiadasz jeszcze konta zarejestruj się.











Optyczne.pl jest serwisem utrzymującym się dzięki wyświetlaniu reklam. Przychody z reklam pozwalają nam na pokrycie kosztów związanych z utrzymaniem serwerów, opłaceniem osób pracujących w redakcji, a także na zakup sprzętu komputerowego i wyposażenie studio, w którym prowadzimy testy.
acha...
przerost formy nad treścią z tą 7mką
O.o a już myślałem że nowy
Canon, a i tak nic z tego nie czaje ;p
ja tez myslalem ze cos nowego wyszlo:D
a tu zonk :P
Może mi ktoś wyjaśnić po co czytnik kodów i blokowanie z poziomu administratora?
Co to do cholery bankomat?
Przecież to jakaś komedia :)
Prawa administratora? Szybciej bym to zrozumiał jako ochrona przed młodszym rodzeństwem.
Dziwoląg programowy o.O
Kody kreskowe? Myślałem, że takie instytucje korzystają z jednorazowych kart WORM o.O
@Borat, to nie komedia, tylko konieczność w firmie, gdzie dostęp do sprzętu ma wiele osób nie znających się na fotografii, a muszących wykonywać zdjęcia takiej samej jakości, łatwiej zablokować aparat (jak np przeglądarkę internetową), niż zatrudniać kogoś kto by to nadzorował
@trutenka - co to za firma, w której jest " wiele osób nie znających się na fotografii, a muszących wykonywać zdjęcia".
To jest Bezsens.
@Yura, pewnie jakies ''studio slubne''
@Yura
Np. firma zajmująca się fotografią przedszkolną - ludzie, mający aparat po raz pierwszy w ręku, emerytowani górnicy... Wiem bo pracowałem w czymś takim. Ci emerytowani górnicy mają lepiej, bo nie cierpią jak fotografowie, nie chce im się wyć co rano, dla nich to praca jak każda inna.
To nie jest bezsens. Przykład to chociażby szpitale i pielęgniarki dokumentujące operacje chirurgiczne. Warunki oświetleniowe są raczej stałe, aparat można ustawić odpowiednio przed operacją przez administratora.
Przykład to szpital w Berlinie, gdzie szefem działu technicznego jest mój wujek. Kiedy przeszli na cyfrę (nie wiem dokładnie na co) przyniósł do domu wspaniałą Leicę R8 z kompletem obiektywów (głównie makro). Całe swoje życie aparat służył jedynie do celów dokumentacyjnych, obsługiwany zawsze przez rękawiczki. Chcielibyście widzieć w jakim był pięknym stanie :)
A kroniki policyjne? Przykładów się znajdzie więcej.
To powinni napisać wprost: Canon EOS 7DSV dla emerytowanych górników, a nie szklić jakimś "Studio Version" ;-)
Zresztą, Canon już miał kiedyś epizod z kodami kreskowymi.
@Yura
np. policja :P?
@ trutenka
Możesz mi wyjaśnić po co firma kupuje lustrzankę pracownikom nie mającym pojęcia jak ją obsługiwać?
A co do dokumentacji operacji to do tego chyba lepsza będzie kamera wideo.
A do karniki policyjne to wystarczy iPhone :)
miało być kroniki policyjnej :)
Tak śmiechem, żartem, ale wy mówicie poważnie? o.O
Po pierwsze, nawet jak ktoś robi zdjęcia tylko do dokumentacji, ale mimo wszystko to robi, to jednak powinien trochę liznąć tematu, chociażby z durnym kadrowaniem! Czyli jednak trochę liznąć. Nie mówię, żeby się znać technicznie nie wiadomo jak, ale prosta zależność czas-iso-przysłona to nie fizyka nuklearna.
Z resztą co ja plotę, przecież do takiej dokumentacji i dla takich dokumentujących wspaniale się nadaje tryb zielony! Bo jeśli nie nadaje się tryb zielony, to tym bardziej nie nadaje się nieobecny na miejscu "administrator"...
@ bartekh86
Jakoś tej Leici R8 nikt nie musiał administracyjnie blokować :)
Wyobrażasz sobie zdjecia makro wykonywane lustrzanką przez kogoś kto nie ma pojęcia o podstawowej obsłudze aparatu.
o proszę, czyli jeszcze można jakiś ciekawy bajer do lustrzanki dorzucić? A ja już myślałem że dadzą taką złączkę USB jak ostatnich kompaktach samsunga :)
@bartekh86
Jesli twierdzisz, ze warunki oswietleniowe na sali operacyjnej sa stale (cokolwiek by to mialo oznaczac), to zgaduje, ze chyba nigdy na takiej sali podczas operacji nie byles. Glowna lampa, oswietlajaca "miejsce akcji" swieci o dobra kilka EV mocniej niz jest swiatla w pozostalej czesci sali. Nawet gdyby zablokowac aparat w jakimkolwiek trybie z pomiarem swiatla, to przy tych roznicach w oswietleniu raczej nie ma szans na zrobienie wszystkich zdjec poprawnie, bez gmerania w korektach. Jeszcze nie opracowano metody pomiaru swiatla, ktora bedzie sie domyslac co tez fotograf chce miec prawidlowo w kadrze naswietlone.
tyle ile ludzi, tyle poglądów, a może spróbujecie zrozumieć, że to czego "Wy" potrzebujecie, to na tym świat się nie kończy, dla "Nas" aparat 7D wystarczy, dla niektórych nie, i takie uprawnienia są potrzebne, innymi słowy, "nie potrzebujesz, nie kupuj... " wszystko co nowe to złe ... a może po prostu nie dla "Ciebie" ??
@ dideck
No proszę ci nie wmówisz mi, że prawa administratora w aparacie oprócz bajeru mają jakieś sensowne zastosowanie.
dideck ma rację. To że WY tego nie potrzebujecie, nie znaczy że nie ma na to zapotrzebowania.
Gdyby nie było zapotrzebowania, to by taka wersja 7D w ogóle nie powstała. Proste.
U mnie w firmie też by znalazł zastosowanie aparat z czytnikiem kodów kreskowych (chociażby do tworzenia dokumentacji procesowej, jakościowej, CARy itepe).
Zablokowanie możliwości aparatu przyda się na pewno. Widziałem co ludzie potrafią namieszać w zwykłej małpce :/
@dideck - ok, przekonaj mnie - daj mi przykład gdzie "administrowany" aparat niepodważalnie lepiej spisze się od trybu auto. Może czegoś nie wiem.
@Yura - na przykład tam gdzie jest stałe oświetlenie wymagające konkretnego balansu bieli... Albo tam gdzie musisz fotografować z określoną procedurami jakością/rozmiarem/formatem zdjęcia.
Rany, to chyba nie jest takie trudne.
"na przykład tam gdzie jest stałe oświetlenie wymagające konkretnego balansu bieli..." - RAW
"Albo tam gdzie musisz fotografować z określoną procedurami jakością/rozmiarem/formatem zdjęcia."
??!!??!! A to co za wynalazek??? o.O "Administrator" pierścień zooma taśmą zaklei czy jak???
MasterB, wymyślasz....
Po za tym do ekstremalnych sytuacji nie posyła się byle kogo, a tym bardziej kogoś kto nie umie obsłużyć aparatu!!! (z podkreśleniem na "poza tym", żebyś nie myślał, że to kontrargument do twoich przykładów)
Jezeli powstal taki aparat, to znaczy, ze jest na niego zapotrzebowanie. To, ze ciezko zgadnac nam, do czego mozna uzyc tych funkcji, nie oznacza, ze ktos inny nie jest wlasnie szczesliwy dlatego, ze znalazly sie one wlasnie w tym wydaniu. Mozna dyskutowac na ten temat, ale bez posiadania wiedzy na temat tych zastosowan trudno powiedziec cos madrego. Jezeli natomaist duza firma zrobila taki krok, to z cala pewnoscia nie byla to decyzja podjeta z rana przez dyrektora, zeby mu sie pracownicy nie nudzili, a raczej przemyslany krok biznesowy.
@angh - całkowicie się z Tobą zgadzam. Ktoś może być szczęśliwy z istnienia takiego aparatu. Na pewno to przemyślana decyzja i przemyślany krok biznesowy. Nie wątpię.
Dla tego uważam, że to tylko świetny chwyt marketingowy - "popatrzcie jaki wyspecjalizowany sprzęt produkujemy", "z naszych aparatów korzystają policja i lekarze". Czyli mamy kolejnego bożka do bicia pokłonów i wzdychania.
Niedługo będzie, NASA i Pentagon, spokojnie...
OO Canon wprost powiedzial ze jego aparaty rownie dobre jak Nikony ;-)
dla Policji, muzeow i sklepow internetowych.. jesli gdzies jesn na stanie powiedzmy klikanascie apartow i 100 osob je uzywa ma to sens, kaman, w sumie powinno to byc od dawna we wszystkich PÓŁi całkowicie pro lustrznkach. ;-), bardziej sie przyda niz wykrywanie usmiechu hehehe
Myślcie że wszyscy posługujący się w pracy lustrzanką to doswiadczeni fotograficy a każdy budowlaniec to architekt?
Fotografia wcale nie jest zarezerwowana dla fanów . Na wielu innych stanowiskach pracy są ustawiacze maszyn obsługiwanych przez ludzi "z ulicy" po krótkim przeszkoleniu.
Pewnie księgowi chcą więcej wyciągnąć kasy. Po kilku miesiącach starszy model zniknie bo wszyscy będą bardzo potrzebować tych nowych funkcji, a canon wyszarpie dla siebie kilka dolców. Aparaty coraz to bardziej nadają się do bezmyślnego pstrykania tysięcy durnych fotek, jeżeli ktoś chce być świadomym fotografem to producent łaskawie jeszcze pozostawia mu tryb manualnych ustawień.
dżiz... przecież to nie jest produkowane tylko ma być dostępne na extra zamówienie. Jak ktoś chce zrobić dokumentację 256.872 guzików z kolekcji to nie będzie brał do tego fotografa tylko kogoś z ulicy pracującego na bazie instrukcji:
- połóż guzik w tym miejscu,
- naciśnij ten przycisk,
- zabierz guzik.
I nie będzie chciał żeby ktoś zmieniał ustawienia choćby balansu bieli bo zależy mu na czasie a nie na obróbce raw'ów.
Niedobrze się robi jak ludzie o ograniczonym horyzoncie wypowiadają się na temat sensowności produktu gigantycznej japońskiej marki, przy produkcji której pracują tacy kolesie, którzy by zjedli ich na śniadanie inteligencją i wiedzą.
@Yura - robienie w RAW ma to do siebie, że potem tego RAWa trzeba obrobić. I właśnie o to chodzi, żeby uniknąć takich sytuacji, że śledczy ma dysk ze zgranymi zdjęciami dokumentującymi na przykład sekcję zwłok, a gdy chce po nie sięgnąć, okazuje się, że to zbiór RAWów i trzeba znaleźć kogoś, kto je obrobi a jest noc i foty potrzebne "juz". Śledczy nie musi wiedzieć, co to są RAWy - dla niego to będzie zwyczajnie nie otwierający się plik...
Dalej - firma zleca studiu fotograficznemu obfotografowanie prototypu iPhona 5.1. Pokusa dla pracownika wykonującego zlecenie, żeby skopiować fotki i sprzedać do magazynów technologicznych jest wielka, ale dla studia sytuacja ta oznacza poważne problemy. Administrator może zablokować niektóre funkcje aparatu, jak choćby zapis na drugą kartę, mozliwość zgrania plików po USB czy użycia transmitera wifi. Albo - blokuje mozliwość użycia karty i dopuszcza tylko transmiter...
Czytnik kodów kreskowych - musisz obfotografować 537 produktów do katalogu. Po każdej focie skanujesz barkod produktu, ktory zapisuje się w EXIF-ie. Detepowiec składający ten katalog "na wczoraj" postawi Ci piwo...
Masz zajęcia ze studentami chemii, biologii, medycyny itp - robicie jakieś doświadczenie, potrzebne sa zdjęcia dokumentujące zjawisko, ale specyficzne, na przykład niedoświetlone czy prześwietlone. Tryb zielony się nie nada, do tego pliki muszą być zapisane w określonym formacie (bo będzie z tego potem montowana animacja, albo oprogramowanie, które napisałeś do analizy zdjęć tego wymaga...)
Przykłady mozna by mnożyć. Takie rozwiązanie może być bardzo przydatne...
A wydać by się mogło, że fotografia to tylko krajobrazy i portrety... no jeszcze śluby ;-)
Lament jak przy kazdej nowosci. Wprowadzili liveview - zle. Wprowadzili filmowanie - zle. To, ze Ty Janie Kowalski nie potrzebujesz czegos, nie znaczy, ze nikt inny na swiecie tego nie potrzebuje. Wejdzcie wszyscy na forum dla rolnikow jakies i krytykujcie zmiany w traktorach i kombajnach bo wydadza wam sie bez sensu. Widocznie ktos wprowadza taka zmiane bo ktos zglosil na to zapotrzebowanie. Wyobrazcie sobie sytuacje: ktos daje ktosiowi2 aparat do okroslonego celu i mowi mu: jesli cos bedzie zle, to mozesz zmienic to, to2, to3, ale nie zmieniaj tego1, tego2, tego3. A cholera po co mowic, zablokuj mu mozliwosc zmiany.
Jak to zrobili, to widac zapotrzebowanie jest, i to nie jednostkowe. Chociazby w agencjach reklamowych, gdzie dokumentuje sie roznego rodzaju eventy czy ogolnie dzialalnosc agencji, wiele roznych osob robi zdjecia, a lepiej miec na stanie jedna dobra cyfre, niz pare "malpek", ktorymi bedzie mozna jedynie "sweet focie" robic na Facebooka. Jesli ktos zapyta, po co do tego 7D, to najwyrazniej ma niskie wymagania wobec zdjec dokumentalnych. Nie wyobrazam sobie, zeby do sfotografowania nowej partii smyczy lub lightboxa agencja dzwonila po fotografa z atelier lub utrzymywala artyste na etacie.
kiedyś bawiłem się troszkę poważniej materiałem filmowym wykonywanym półamatorsko i przy ogromnej ilości scen automatycznie otagowane zdjęcie i podpisane to jest potężnie mniej mniej roboty która jest monotonna i mało ekscytująca :D jestem na tak :)
tak na prawdę to życie zweryfikuje czy ten aparat będzie trafiony czy nie, jeśli będzie się sprzedawać to doczekamy się jakiejś następnej wersji z takimi uprawnieniami, jeśli będzie klapa :) to na tym się skończy, kiedyś SUV-y były takim eksperymentem i się śmiano że ani na drogi :D ani po za drogami :D takim "czymś" nie wiadomo gdzie jeździć :D
@FStyl
"Pewnie księgowi chcą więcej wyciągnąć kasy".
To nie ksiegowi chca wyciagnac wiecej kasy, tylko akcjonariusze/wlasciciele czy jak ich tam zwac. Bezposrednim przelozeniem ich woli na firme jest prezes, ktory w wiekszosci przypadkow jest bylym gosciem od sprzedazy a jego pojecie o ksiegowosci jest niewielkie.
Ksiegowy ksieguje. Tyle. Jakby chcial "wyciagnac wiecej kasy" to moze co najwyzej poprosic o podwyzke. To jest takie samo wymadrzanie sie jak negowanie potrzeby wprowadzania 7dsv.
Jak pierwszy raz zobaczylem taki komentarz to mnie nawet troche rozsmieszyl, teraz podobne wywoluja odruch wymiotny (zaznaczam, ze nie jestem ksiegowym).
Zadziwiajace, jak duzo jest tu osob, ktore liznawszy troche fotografii zachowuja sie jakby byly ekspertami we wszystkich jej odmianach... to dobre samopoczucie przelewa sie tez na marketing, biznes ogolnie rozumiany, inzynierie i w ogole chyba wszystkie dziedziny zycia...
Pamietam jak moj kolega mial magnetowid, ktorego pilot mial czytnik kodow kreskowych... zeby zaprogramowac cokolwiek trzeba bylo wyciagac plansze A3 z kodami i szukac odpowiedniego, zeby zrobic odpowiednia rzecz... Troche lopatologiczne to bylo i bajer dla bajeru bo to samo robilem zwyklym pilotem wciskajac guziczkie trzy razy szybciej....
A co do blokowania aparatu to troche to niedorobione... wystarczylby na obudowie aparatu przelacznik (taki duzy i niezbyt latwo przelaczalny), ktory blokowalby po prostu opcje (wszystkie lub tylko wybrane w menu).... I powinien to miec kazdy aparat... Nie tylko taki do zadan specjalnych. Jestem na sesji, aparat w M... wszystko pieknie chodzi. Ale musze podejsc do modelki costam poprawic, wracam na swoje miejsce i pstrykam... pozniej sie okazuje ze zdjecia sa do kosza bo aparat dyndajac na szyi sie przestawil.... Nie raz, nie dwa razy sie zdazylo... :( Mysle ze taki "lock" latwo wytlumaczyc komus kto jest laikiem - NIE RUSZAJ TEJ WAJCHY i po temacie ;)
moze chodzilo o to zeby zasugerowac potencjalnym nabywcom ze c 7d jednak ma jakis sens w studio :P
niesamowite pod takim "niusikiem" 41 komentarzy :)
@Maczetka - a ja dam ci przykład rodzinnej firmy, znanej mi doskonale (obrót rzędu kilu milionów euro rocznie), gdzie jest właściciel, który wynajmuje dwie osoby: menadżera do zarządzania i księgowego do podejmowania decyzji finansowych. Obaj dużo częściej rozmawiają ze sobą, niż z właścicielem i jako tandem są rozliczani z efektów. Obaj są równie ważni, a w dobie kryzysu, gdy kredyt bankowy staje się dobrem rzadkim - księgowy nawet ważniejszy.
W strukturze wielu firm dyrektor finansowy (czyli główny księgowy, analizujący stan finansów firmy i dostępne źródła finansowania planowanych przedsięwzięć oraz bieżącej działalności) jest jedną z najważniejszych postaci i podejmuje kluczowe decyzje. Księgowego, który księguje, zastępują firmy outsourcingowe i oprogramowanie.
Zatem, czas zapomnieć o XX wieku i polskich realiach, bo świat poszedł do przodu ;-) Zresztą, tu gdzie mieszkam, jak zapada decyzja o oszczędnościach w firmie, mówi się, że to bookkeeper zdecydował...
@Sparky81 - coś mi świta, że był chyba kiedyś jakiś Canon, którego podobnie się programowało... Będę miał wolną chwilkę, to sprawdzę ;-)
No doprawdy niezła polewka z niektórych komentarzy. Skoro Wy nie znacie potencjalnego zastosowania takiego aparatu, to znaczy że zastosowania dla niego nie ma i jest to jakiś bubel skazany z góry na porażkę. Uśmiałem się trochę, hehe.
MasterB i Peter Apas: naprawdę chce się Wam coś takiego tłumaczyć dla opornych? :-)
Mi się nasuwają z tego wszystkiego 3 wnioski:
1. Albo uważacie, że obsługa aparatu to wiedza tajemna i jego konstrukcja jest niewiele mniej złożona od zderzacza hadronów , więc żeby ją opanować trzeba być fotografem profesjonalistą z nie wiadomo jakim doświadczeniem i nie wiadomo jak zadartym nosem.
2. Albo uważacie przeciętnego człowieka za debila, któremu przyswojenie sobie PODSTAWOWYCH zasad fotografii przyjdzie równie ciężko co pojęcie wszystkich zasad władających dryfem kontynentalnym.
3. Albo po freudowsku drzemie w was ukryta w podświadomości chuć do kontrolowania komuś ekspozycji zdjęcia i generalnie to jak ono "powinno" wyglądać, za pomocą pejczyka i wsadzonego w usta "operatora" "administrowanego" aparatu, knebelka.
Mówię całkiem serio.
Opinia o tym, że dla przeciętnego człowieka wystarcza małpka na auto, nie wzięła się z tego, że przeciętny człowiek jest kretynem, tylko dla tego, że nie potrzebuje więcej.
Nie raz mam tak, że ktoś z moich kolegów / koleżanek che "sobie zobaczyć jak się takim aparatem robi zdjęcia", więc daje i pokazuje, mówię "jak chcesz zobaczyć jak to jest naprawdę, to tu masz to kółko, przekręcasz na taki a taki tryb, później tam masz takie dwa i nimi kręcisz..."
Naprawdę, po 15 minutach słychać same ochy i achy "jak to fajnie zdjęcia można robić", że "jaki super aparat", "że wszystko można sobie ustawić", "że wychodzi" itd, itp.
Być może wasze doświadczenia są inne - dajecie komuś aparat do ręki, milczycie i z bananem na gębie czekacie, aż ten ktoś zirytowany sam intuicyjnie przestawi na tryb zielony, a w głowie sobie myślicie "co za debil"...
A najbardziej rozwala mnie to, że jesteście przekonani, że w wielkich i poważnych instytucjach, czy szanujących się firmach, aparat daje się do ręki człowiekowi upośledzonemu umysłowo, z demencją starczą, bądź z wylewem do mózgu, bo chyba tylko takie nie mogą obsłużyć tak banalnego urządzenia jak aparat...
@ Yura
No... A przeciętnemu amerykaninowi trzeba pisać że kawa jest gorąca, a kotów się nie wkłada do mikrofalówki. Wydawało by się, że to niezbyt wymagające procesy myślowe. Tyle komentarza.
@ Yura
Albo jesteś tępym ignorantem albo na siłę prowokujesz do dalszej dyskusji. Peter Apas podał genialne przykłady jak choćby ten z kradzieżą poufnych informacji a ty dalej swoje w koło Macieju.... trzeba zdjąć klapki z oczu o popatrzeć na temat szerzej... jeśli choć jedna osoba kupi ten aparat i będzie wykorzystywała (lub jego firma) jego nowe możliwości (a tak będzie) to cały twój wywód okaże się bezpodstawny (a taki jest)...
Dziękuje, pozdrawiam.
hmm, ciekawe czy przy premierze Canona 20Da były takie rozruchy. zakładam, że nie, w 2005 roku dużo mniej sfrustrowanych użytkowników 30D i D60 miało stałe łącze.
poprawka, 350D :)
Cóż, nie po raz pierwszy swoją ograniczonością chwalą się ludzie na forum. A po co LV?, a po co filmy? - to narzekania z ostatnich lat. Kiedyś tacy sami ograniczeni ludzie wylewali żale, a po co autofocus?, a po co zoom?. To się nigdy nie kończy, ludzi ograniczonych nie ubywa. Właśnie dla takich ograniczonych, którym brak wyobraźni jest ten aparat. Nikt im nie da dostępu do panelu administracyjnego. Każe co najwyżej naciskać spust.
P.S. Dziękuję administracji za posłuchanie głosu użytkowników i usunięcie przycisku "wyczyść" Mała rzecz, a cieszy.
@Peter Apas
"a ja dam ci przykład rodzinnej firmy, znanej mi doskonale (obrót rzędu kilu milionów euro rocznie), gdzie jest właściciel, który wynajmuje dwie osoby: menadżera do zarządzania i księgowego do podejmowania decyzji finansowych. Obaj dużo częściej rozmawiają ze sobą, niż z właścicielem i jako tandem są rozliczani z efektów. "
w malych firmach, jakiej przyklad podales moze tak byc, ze glowny ksiegowy laczy funkcje kontrolera finansowego, analityka i CFO. u producentow sprzetu foto? watpie...
sam piszesz, ze rozliczani sa z efektow. przez wlasciciela chyba, ktory ma na celu zwiekszenie wartosci firmy, wiec kolo sie zamyka.
"W strukturze wielu firm dyrektor finansowy (czyli główny księgowy"
CFO to nie glowny ksiegowy. Tak bylo wlasnie w polowie XX wieku w Polsce.
CFO/kontroler/analityk mowi na zarzadzie: mamy koszty materialow biurowych za wysokie o 5%. ktos inny podejmuje decyzje: od dzis kazdy ma tylko jeden olowek w miesiacu zamiast dwoch! Ksiegowy potem wprowadza fakture do systemu i sprawdza czy debet rowna sie kredytowi.
To sa te subtelne roznice.
"Księgowego, który księguje, zastępują firmy outsourcingowe i oprogramowanie."
i wtedy w firmie nie ma ksiegowych - zdarza sie.
@Pelson, @xneon, @KvM - czuję się zaszczycony tym, ze udało mi się zachęcić wasze wielkie osobistości do dyskusji, dzięki waszym słowom wniesiono do niej bardzo wiele istotnych zauważeń, które jak najbardziej mnie przekonały swoją wagą.
Tak, macie rację - jestem tępym, ograniczonym i sfrustrowanym ignorantem, który nie może się pogodzić z tym, że z ludzi robi się idiotów. No cóż, signum temporis.
Czekam na update, który wprowadzi "Teraz możesz bezpiecznie wyłączyć swój aparat", "Czy jesteś pewien, że chcesz wcisnąć spust migawki?", "Błąd zmiany ogniskowej, Jeśli problem się powtórzy, skontaktuj się z administratorem swojego aparatu."
Wszystko oczywiście w trosce o lepsze zdjęcia użytkowników :P
Z mojej strony EOT.
Zaglondam na strone "OPTYCZNE" od 2 lat.
Wiadomosci o nowosciach sa dla mnie malo wazne, znam je z innych zrodel.
To co mnie najbardziej fascynuje to kometarze, sa jak kabaret, lepsze niz pismo "NIE".
"GDYBY OSLY MIALY ZAMIAST OCZU LATARNIE TO OPTYCZNE BY BYLO JAK LAS VEGAS"
Ja tez zagladam na ta strone calkiem dlugo i stwierdzam, ze poziom komentarzy niebezpiecznie zbliza sie do onetowego. Nie wspomne juz o ilosci ludzi, ktorzy zamiast kolejnego szkla powinni zainwestowac w slownik ortograficzny.
Zeby nie bylo wylacznie OT:
Uwazam te pudlo za 'zapchajdziure poki nie pokazemy czegos lepszego'. Fakt faktem, znajda sie osoby, ktore moga czegos takiego potrzebowac. Bedzie to 1:10000 jesli chodzi o uzytkownikow 7D. Super, ze Canon chce dbac o wszystkich, nawet uzytkownikow potrzebujacych bardzo ekscentrycznych funkcji. Jest tylko jedno 'ale': czy ktos z szanownych 'specjalistow' zauwazyl w tej nowej wersji cos, czego nie daloby sie dodac prostym update'em firmware'u?
Tyle z mojej strony.
Przepraszam, nie pisze sie zaglondam tylko zagladam, ale po Polsku nie pisalem od 40 lat.
@Yura - bardzo byś się zdziwił, ale wiele z wymienionych przez Ciebie komunikatów pojawiło się w Wiadomym Systemie Operacyjnym i innych programach, bo ludzie mieli z tym problem! Ja uważam się za bardzo zaawansowanego użytkownika komputera i zwyczajnie tego typu komunikaty ignoruję, bo jedno kliknięcie więcej na koniec sesji mnie nic nie kosztuje. Ale wiem też, że moja sąsiadka Mary, przemiła starsza pani mieszkająca dom obok, która zaczęła używać komputera kilka lat temu do kontaktu z dziećmi (syn w Australii a córka w Dubaju), uznaje tego typu podpowiedzi za niezwykle pomocne.
Te komunikaty pomagają też mojej ośmioletniej córce, gdy bawi się na swoim laptopie podpiętym do sieci domowej - gdy coś jest nie tak, pojawia jej się komunikat i dziecko zwyczajnie wie, że coś jest nie tak... Takich ludzi jak Mary i moja córka są na świecie miliony i nie sądzę, że należy ich ignorować dla Twojego dobrego samopoczucia i wyższej samooceny? Wszak nawet twórcy Linuxa obudowują swój system tego typu interfacem, czyż nie?
@Ozzman1 - Jeśli podane wyżej przeze mnie przykłady Cię nie przekonują, to nic Cię nie przekona. Pamniętaj jedynie, że nowa funkcjonalność EOSa 7D będzie opcjonalna i dostępna na zamówienie, więc nikt Cię tym nie unieszczęśliwi na siłę. Zaś potrzebujących tego znajdzie się wielu, od służb specjalnych począwszy a na uczelniach czy - zwłaszcza - studiach fotograficznych skończywszy. Jeśli nie jesteś w stanie zrozumieć do czego używa się danego narzędzia, to tak długo jak nikt Cię nie zmusza do jego używania, nie krytykuj. Ja na przykład nie mam bladego pojęcia jak się pilotuje Boeinga 777 i w związku z tym nie krytykuję tych, którzy tym latają, nie mam nawet konta na żadnym fotograficznym portalu. Ani też nie kupuję takiej maszyny. Proste?
E... miało być, że nie mam konta na żadnym lotniczym portalu... Cholerna pogoda ;-)
@Peter Apas - to co piszesz, to absolutna prawda, że pewne rzeczy są ludziom potrzebne vide przykład córki czy starszej babci sąsiadki - bo to są rzeczy powszechne. Tylko nijak nie mogę znaleźć przełożenia na warunki aparatu fotograficznego i jego wykorzystania, nawet przez nie-fotografa. Po prostu nie widzę tej hipotetycznej małej dziewczynki z aparatem, która ma zrobić ważne, dokumentalne zdjęcie do atlasu medycznego, czy hipotetycznej babci kradnącej zdjęcia najnowszego iPoda ze studia. To jest dla mnie tak irracjonalne jak sadzanie za kierownicę autobusu miejskiego kogoś kto nie dość, że nigdy nie bywał w tym mieście, to jeszcze nie ma prawa jazdy i rozwiązaniem tego problemu ma być karteczka z instrukcjami. A raczej to o czym myślę, to to, że taki obraz się stwarza. Osoba pierwszy raz w życiu trzymająca aparat w rękach nie będzie tak nieporadna, jak człowiek bez prawka za kółkiem autobusu, jeśli w ogóle do ważnej czynności za aparat się wsadzi kogoś kto nie ma o tym zielonego pojęcia - remedium na to ma być administrowanie?
Do tego jestem pewien, że jakiekolwiek służby specjalne wykorzystują lepsze metody niż blokowany aparat, czy kody kreskowe...
Skoro jest takie ogromne zapotrzebowanie na taki ficzer w studiach, to czemu Hassel, Mamiya, czy PhaseOne, na to nie wpadli? Kto jak kto, ale chyba ci producenci jak najbardziej słuchają się swojej klienteli.
Według mnie mamy tu do czynienia z kreowaniem potrzeby i samorzutnym dorabianiem do niej jakieś ideologii i to ostanie właśnie mnie jakoś nurtuje.
@Yura - no to jedziemy.
1. Czytnik barkodów poddajesz w wątpliwość, jako narzędzie dla specsłóżb. Ale ja podałem parę postów wcześniej inny przyklad, który pomijasz, co jest manipulacją z Twojej strony: foty do katalogu. Robiłem kiedyś takie zlecenie - katalog jakichś części elektrotechnicznych, ponad 500 sztuk, różniących się szczególikami, nazwą kodową i ceną. Każdy fotografowany przedmiot był w opakowaniu z kodem kreskowym. Ta robota to był horror, opisywanie plików dla składu mnie wykończyło, niektóre fotki trzeba było powtórzyć, była masa pomyłek, korektę tego robiliśmy przez tydzień. Czytnik barkodów w aparacie rozwiązał by te problemy, bo po każdej fotce skanowałbym kod i zapisywał te dane w EXIFie - i składak wiedziałby, co wkleja w tekst.
Katalogi nadal się robi, podobnie jak dokumentację fotograficzną w muzeach, podczas wypraw naukowych itp, itd. Drukowanie nalepek z barkodem robisz bardzo prosto, wiele aplikacji bazodanowych generuje takie kody standardowo, dodanie tej informacji do katalogu zdjęć ułatwia pracę, prawda? Po to wszak barkody wymyślono, a że Ty znasz je tylko z marketu to już trudno ;-)
2. Specsłużby - mój kolega zarabiał jako policyjno-sekcyjny fotograf, pracował też dla ówczesnego UOP. Długo używał Nikona F90X, potem zdaje się dostał cyfrową siedemdziesiątkę, kiedy bynajmniej nie był to już sprzęt klasy hit. Bardzo wyrafinowany sprzęt, jak z filmu szpiegowskiego, prawdaż ;-) Ja w gazecie miałem w tym czasie lepszy...
3. Studia fotograficzne - używają różnego sprzętu. Widywałem studia - fabryki: kilka hal zdjęciowych, w jednej sesja modowa dla kolorowego magazynu, foci właściciel studia, w drugiej amator pracuje z zaprzyjaźnioną modelką, bo wynajął miejsce na 4 godziny dla frajdy/nauki/zrobienia portfolio. W trzeciej grupa studentów college'u fotograficznego zalicza dział "fotografia studyjna", bo właściciel studia w szkole wykłada i taki mają układ. Wszystko w tym samym czasie, pęta się kilku asystentów/pracowników, modelki, ludzie od zleceniodawcy. Do wynajęcia studio, światła, modele, makijaż jak trzeba i... sprzet foto, duży i mały.
Uważasz, że w takim "środowisku" mozliwość konfiguracji aparatu z poziomu administratora nie jest przydatna? To nie chodzi o "wajchę" i "tłumaczenie, co mozna a czego nie", tylko o kontrolę nad posiadanym sprzętem i sposobami jego użycia. By się potem nie okazało, że celebryta, który wpadł z kochanką i synkiem na prywatną sesję zdjęciową nie zobaczył tych zdjęć w jakims brukowcu, bo assystent skusił się na 20 tysięcy funtów od szmatławca i skopiował kartę po sesji.
A to, że w Hasselu tego nie ma... No nie ma. Widać Canon wyszedł z założenia, że jesli do studia, laboratorium czy na uczelnię trzeba będzie kupić 10 aparatów fotograficznych dla pracowników, studentów czy do wynajęcia, to mozliwość konfiguracji będzie sporym atutem a prawdopodobieństwo, że zleceniodawca raczej poszuka oferty wśród małego obrazka niż średniego formatu - duże.
specsłUżb, oczywiście - to nie jest mój dzień ;-)
OK, co do czytnika kodów, to czuję się przekonany :)
Ale co do "administrowania" aparatem, dalej uważam, że to głupstwo.
Sytuacja: jest dym, zamieszanie, ktoś daje ci aparat do ręki i nie zastanawia się czy się na tym znasz czy nie, jesteś na miejscu, więc masz się tym zająć, A tu nagle nie możesz czegoś zrobić, bo coś tam jest zablokowane z poziomu administratora. I co teraz? Myślisz, że kto dostanie za to po łbie? Administrator? W życiu, ty miałeś robić zdjęcia, a nie się zastanawiać.
Dalej, fotografowanie eksponatów muzealnych przy świetle zastanym - przychodzi administrator, daje aparat pracownicy muzeum i każe robić zdjęcia. Nagle słoneczko się chowa, albo zaczyna naparzać po szybach i co? Pracownica ma w domu aparat i wie, że trzeba zrobić korektę ekspozycji, no ale trudno, dali, ustawili, kazali robić, to robi. Koniec końców robotę trzeba robić od początku, bo były albo przepały albo niedoświetlone.
To tak samo jak z pseudo-ekologią - każdy mówi jaki to zgubny skutek przemysłu na klimat i zdrowie człowieka. Ale mało kto się zastanawia co by bez tego przemysłu było.
Tak samo jest z tym. Do tego to jest wprowadzanie kolejnego czynnika, przez który można więcej spieprzyć niż poprawić.
Hipotetycznym ekstremalnym przypadkiem będzie "fotograf" ślubny, który korzysta z administrowanego aparatu swojego bosa, który go wysłał na ślub. On wcale nie musiał mieć wcześniej kontaktu z aparatem i fotografią jako taką - zdjęcia mają wyjść, bo aparat jest ustawiony przez administratora...
Witam!
Tak sobie czytam i nie mogę pojąć, dlaczego niektórzy tak kurczowo trzymają się swoich racji. Wyraźnie napisano:
"Dostępna w aparacie EOS 7DSV możliwość blokowania, pozwala użytkownikowi z prawami administratora na wyłączenie niechcianych funkcji i ustawień, co zapewni że nikt ich nie zmieni, a dzięki temu uzyskane wyniki pracy będą powtarzalne. Aparat będzie wyposażony w cztery różne poziomy blokad. "
W aparacie jest o wiele więcej ustawień, niż pomiar ekspozycji. Można np. wyzerować licznik zdjęć - a wtedy z łatwością możnaby podmienić np. dokumentację dowodową na policji. Można też zmienić wyostrzanie - w niektórych przypadkach również w ten sposób może zostać sfałszowana dokumentacja. Albo np. przestrzeń barwna... ktoś powyżej wspominał o doświadczeniach chemicznych - inna barwa może osnaczać inny wynik. Może te blokady nie mają służyć robieniu zdjęć przez laików, tylko zabezpeczyć możliwość manipulacji przez doświadczonych użytkowników? Przy czterech poziomach blokad podejrzewam, że blokowanie ekspozycji będzie ostatnią z używanych możliwości.
@Yura - przeczytaj uważnie to, co napisał kolega pbu, dodaj do tego ponowną lekturę moich przykładów i... jesli nadal nie jesteś przekonany, to w kategorii "konserwa" wrzucę Cię do podkategorii "beton", bo nic Cię przekonać nie zdoła ;-))))))))
Przypomina mi się pewna historia z innej działki, którą się czasem zajmuję. Wiele lat temu pewien przypakowany osiłek przyglądał się treningowi aikido, prowadzonemu przez dość dobrego nauczyciela (było to w czasach mniejszej komercji i większego wysiłku na treningach... czyli naprawdę dawno). W przerwie podszedł do prowadzącego i rozpoczął najgłupszą dyskusję na świecie, czyli o skuteczności sztuk walki i aikido w szczególności. Próby grzecznego zakończenia jego wywodów spełzły na niczym, mało tego - gościu w pewnym momencie chwycił aikidokę "za szmaty". Pofrunął piknie i w drabinki gimnastyczne się wkomponował, łamiąc je przy okazji. Lekko speszony instruktor aikido podszedł do niego pytając z troską, czy aby nic poważnego mu się nie stało? "Żyję" - usłyszał w odpowiedzi - "i to jest najlepszy dowód, że aikido jest nieskuteczne"... ;-)
@Peter Apas - nazywaj to i klasyfikuj jak chcesz :P
Tylko zastanów się, czy przy wymyślaniu hipotetycznych przykładów w przełożeniu ich na praktykę, nie rozbiegają się one ze zwykłym doświadczeniem, rzeczywistością.
Faktycznie posyła się kogoś do fotografowania odczynników chemicznych na tyle niekompetentnego żeby nie wiedzieć jak ustawić odpowiedni balans bieli??? Przecież taka osoba próbując zrobić zbliżenie będzie w stanie zgnieść fiolkę przednią soczewką obiektywu tłumacząc to chęcią zrobienia zbliżenia....
Śledczy w biurze dochodzeń, który nie ma pojęcia o ustawieniach aparatu, wyostrzaniu, kontraście??? Ciekawy czy taki ktoś potrafi chociaż skadrować zdjęcie...
Przecież zwykła praktyka tego co robią tacy ludzie wymaga, wręcz wymusza znajomość pewnych rzeczy, o które się nawet nie pyta!!!
Inaczej - znaczy, że do te pory wszystkie śledztwa są złe, bo zdjęcia są wyostrzane, a akademickie podręczniki chemii do dupy, bo kolory się nie zgadzają, tak? to wszystko dla tego, że osoby, które były za nie odpowiedzialne, nie wiedziały jak obsługiwać aparat, tak? Ale dzięki 7DSV, świat od dzisiaj stanie się lepszy tak? Parodia...
Naprawdę nie ma sensu tworzyć hipotetycznych, teoretycznych sawantów z aparatem dla potwierdzenia "administrowanego aparatu", bo w świecie realnym oni nie istnieją!
Nie ma żołnierza patrzącego się do lufy karabinu, nie ma palacza w składzie materiałów wybuchowych, nie ma dziecka w pieluszce bawiącego się "czerwonym guziczkiem" rodem z kreskówek.
Nie istnieją słonie w składzie porcelany, a jak istnieją, to nie obkłada się ich poduszkami, tylko się ich z tego składu wypieprza.
Tak samo nie szuka się foto-downa po to żeby był powód i sens do obsługiwania administrowanego aparatu do fotografowania odczynników chemicznych, wręcz się unika takich ludzi!
@Yura - to zależy, jakie masz doświadczenie i co odbierasz jako rzeczywistość. Przytoczone powyżej przykłady wziąłem z życia - mojego, Twoje być może uczy czegoś innego.
Do fotografowania odczynników chemicznycb posyła się studenta chemii, który być może z fotografią nie miał nigdy nic wspólnego, albo jego doświadczenie kończy się na rodzinnym aparacie kompaktowym lub komórce z aparatem. Czy to takie dziwne? Naprawdę uważasz, ze każdy powinien wiedzieć, jak się ustawia balans bieli i co to jest? Sądzisz, że by studiować na pierwszym roku chemii niezbędna jest głęboka wiedza fotograficzna?
Mnie na drugim bodaj roku studiów posadzono przed komputerem typu Odra, który wyglądał jak skrzyżowanie pralki z odkurzaczem. Moje ówczesne doświadczenie informatyczne to był ZX Spectrum i z rzadka oglądany u znajomego prymitywny, przywieziony ze Stanów PC XT, pracujący na wczesnym DOSie. I tak byłem w dobrej sytuacji, bo 90 procent koleżanek i kolegów z roku komputera w jakiejkolwiek postaci na oczy wcześniej nie widziało... A było to w czasach, gdy na studia było się bardzo ciężko dostać i moi współtowarzysze niedoli to byli naprawdę inteligentni, młodzi ludzie...
To nie jest tak, że przed 7DSV nikt nie robił właściwych zdjęć... Przed erą DTP był skład ołowiowy, książki i gazety też wychodziły, ale cały proces był bardziej pracochłonny i dawał mniejsze możliwości... Przed silnikami diesla z wtryskiem Common Rail i turbodoładowaniem były wolnossące klekoty z pompami wtryskowymi i wtryskiwaczami - też tym się dało jechać... DTP wymyślono jako odpowiedź na pewne wyzwania, ułatwienie procesów, udostępnienie nowych możliwości, podobnie jak nowe technologie dla silników wysokoprężnych.
Także funkcjonalność nowej odmiany EOSa 7D nie umozliwia czegoś całkiem nowego, tylko ma ułatwiać, usprawniać, polepszać korzystanie ze sprzętu w pewnych specyficznych sytuacjach. Dla Ciebie są to sytuacje hipotetyczne, niewyobrażalne, dziwne - dla mnie w kilku przypadkach są to kwestie niemal dosłownie "z życia wzięte", w innych - całkowicie wyobrażalne. Idąc Twoim tokiem rozumowania, należało by zatrzymać wszelki postęp techniczny i technologiczny, zaś od każdego człowieka wymagać, by znał się na wszystkim.
Twoje przykłady są rozpaczliwie zabawne... Nie ma żołnierza patrzącego do lufy karabinu? Rok temu bodaj w Polsce obowiązywał jeszcze powszechny pobór, próbowano "wyszkolić" na nowoczesne pole walki technologicznej ludzi z łapanki, w dziewięc miesięcy... Czy to nie to samo?!
Palacz w składzie trotylu to idiota, student medycyny, który nigdy wcześniej z oczywistych wzgledów nie kroił ludzkich zwłok, a właśnie ma to zrobić - to norma. Ale według Twojego oglądu świata ten młody człowiek winien być w stanie przeprowadzić udany przeszczep serca i wątroby i miało by to wynikać jedynie z faktu wyboru rodzaju studiów,. Wiesz, ze to głupie myślenie, prawda?
@Peter Apas - "Palacz w składzie trotylu to idiota, student medycyny, który nigdy wcześniej z oczywistych wzgledów nie kroił ludzkich zwłok, a właśnie ma to zrobić - to norma. Ale według Twojego oglądu świata ten młody człowiek winien być w stanie przeprowadzić udany przeszczep serca i wątroby i miało by to wynikać jedynie z faktu wyboru rodzaju studiów,. Wiesz, ze to głupie myślenie, prawda?"
Nie ja tak nie myślę - wiem, że tak jest, ale przeraża mnie to, że posyła się nieodpowiedniego człowieka w nieodpowiednie miejsce, w nieodpowiednim celu, a remedium na to ma być administrowane "coś-tam" :)
Takie coś w stylu "synku, tatusia nogi bolą - idź wyciągnij pręty ołowiowe z reaktora, ja cię przez telefon poinstruuję" :)
@Yura - nz szczęście zrobienie kilku fotek to nie jest praca z reaktorem ;-)
A poważnie - widzisz, niby każdy zawodowy kierowca wie, że ciężarówką nie wolno mu jechać więcej jak 80 km/h (w Irlandii anyway, nie pamiętam jak to było w Polsce), ale jednak większość właścicieli ciężarówek, wynajmujących kierowców do pracy zakłada w pojazdach ograniczniki prędkości... Niby każdy kierowca wogóle wie, że na ograniczeniu trzeba zwolnić, ale jednak policja ma i uzywa radarów...
Kwestie możliwości zabezpieczenia sprzętu na poziomie administratora rozpatrywał bym raczej w tych kategoriach, niz zabawy z reaktorem ;-)
Administratorzy sieci komputerowych też mogliby każdemu użytkownikowi powiedzieć: do tego katalogu nie wchodźcie, tych plików nie ruszajcie... Przecież do dorośli, odpowiedzialni ludzie, prawda? Ale jednak admin woli pozakładać ograniczenia dostępu, ustalić poziomy, zmodyfikować hasła... Zakłada się ograniczenia na służbowe komórki, śledzenie GPS na firmowe samochody, blokuje możliwość instalacji oprogramowania na służbowych laptopach. Nie dla tego, że użytkujący je pracownicy to skretyniali idioci, tylko z tego powodu, że jeśli jeden na 100 okaże się głupszy od reszty lub poniesie go ułańska fantazja - firma może mieć kłopoty.
Nowa funkcjonalność Canona leży w tej właśnie kategorii.