Canon EOS R6 V - test trybu filmowego
3. Użytkowanie
Rozdzielczości i klatkaże
Liczba trybów nagrywania, jaką oferuje Canon EOS R6 V, jest całkiem spora i w zasadzie identyczna, jak w przypadku siostrzanego modelu EOS R6 Mark III. Jeśli natomiast chodzi o sam wybór rozdzielczości i klatkażu, to producent porozdzielał je w sensowny i wygodny sposób, więc znalezienie potrzebnej kombinacji nastaw nie nastręcza większego problemu. Zestawienie dostępnych w tym zakresie opcji przedstawia się następująco:
- w rozdzielczości 7K (6960×4640, proporcje 3:2), w formacie RAW, korzystając z całej powierzchni matrycy (tryb Open Gate) bez dodatkowego cropowania, możemy nagrywać w klatkażach:
- 23.976 kl/s,
- 24 kl/s,
- 25 kl/s,
- 29.97 kl/s,
- w rozdzielczości 7K (6960×3672, proporcje 17:9), w formacie RAW, korzystając z całej szerokości matrycy bez dodatkowego cropowania, możemy nagrywać w klatkażach:
- 23.976 kl/s,
- 24 kl/s,
- 25 kl/s,
- 29.97 kl/s,
- 50 kl/s,
- 59.94 kl/s,
- w rozdzielczości 6.9K (6912×4608, proporcje 3:2), korzystając z całej powierzchni matrycy (tryb Open Gate) bez dodatkowego cropowania, możemy nagrywać w klatkażach:
- 23.976 kl/s,
- 24 kl/s,
- 25 kl/s,
- 29.97 kl/s,
- w rozdzielczości 4K DCI (4096×2160, proporcje 17:9), w trybie Fine (z nadpróbkowaniem), korzystając z całej szerokości matryc, możemy nagrywać w klatkażach:
- 23.976 kl/s,
- 24 kl/s,
- 25 kl/s,
- 29.97 kl/s,
- 50 kl/s,
- 59.94 kl/s,
- w rozdzielczości 4K DCI (4096×2160, proporcje 17:9), korzystając z całej szerokości matryc, możemy nagrywać w klatkażach:
- 23.976 kl/s,
- 24 kl/s,
- 25 kl/s,
- 29.97 kl/s,
- 50 kl/s,
- 59.94 kl/s,
- 100 kl/s,
- 120 kl/s,
- w rozdzielczości 4K UHD (3840×2160, proporcje 16:9), w trybie Fine (z nadpróbkowaniem), korzystając z prawie całej szerokości matrycy (crop 1.07x), możemy nagrywać w klatkażach:
- 23.976 kl/s,
- 24 kl/s,
- 25 kl/s,
- 29.97 kl/s,
- 50 kl/s,
- 59.94 kl/s,
- w rozdzielczości 4K UHD (3840×2160, proporcje 16:9), korzystając z prawie całej szerokości matrycy (crop 1.07x), możemy nagrywać w klatkażach:
- 23.976 kl/s,
- 24 kl/s,
- 25 kl/s,
- 29.97 kl/s,
- 50 kl/s,
- 59.94 kl/s,
- 100 kl/s,
- 120 kl/s,
- w rozdzielczości 4K DCI (4096×2160, proporcje 17:9), w trybie z przycięciem (crop 1.61x) możemy nagrywać w klatkażach:
- 23.976 kl/s,
- 24 kl/s,
- 25 kl/s,
- 29.97 kl/s,
- 50 kl/s,
- 59.94 kl/s,
- w rozdzielczości 4K UHD (3840×2160, proporcje 16:9), w trybie z przycięciem (crop 1.72x) możemy nagrywać w klatkażu:
- 23.976 kl/s,
- 24 kl/s,
- 25 kl/s,
- 29.97 kl/s,
- 50 kl/s,
- 59.94 kl/s,
- w rozdzielczości 2K DCI (2048×1080, proporcje 17:9), korzystając z całej szerokości matrycy, możemy nagrywać w klatkażach:
- 23.976 kl/s,
- 24 kl/s,
- 25 kl/s,
- 29.97 kl/s,
- 50 kl/s,
- 59.94 kl/s,
- 100 kl/s,
- 120 kl/s,
- w rozdzielczości 2K DCI (2048×1080, proporcje 17:9), z wymuszonym cropem 1.13x, możemy nagrywać w klatkażach:
- 125 kl/s,
- 150 kl/s,
- 175 kl/s,
- 180 kl/s.
- w rozdzielczości Full HD (1920×1080, proporcje 16:9), korzystając z prawie całej szerokości matrycy (crop 1.07x), możemy nagrywać w klatkażach:
- 23.976 kl/s,
- 24 kl/s,
- 25 kl/s,
- 29.97 kl/s,
- 50 kl/s,
- 59.94 kl/s,
- 100 kl/s,
- 120 kl/s,
- w rozdzielczości Full HD (1920×1080, proporcje 16:9), z wymuszonym cropem 1.21x, możemy nagrywać w klatkażach:
- 125 kl/s,
- 150 kl/s,
- 175 kl/s,
- 180 kl/s.
- w rozdzielczości 2K DCI (2048×1080, proporcje 17:9), w trybie z przycięciem (crop 1.72x) możemy nagrywać w klatkażach:
- 23.976 kl/s,
- 24 kl/s,
- 25 kl/s,
- 29.97 kl/s,
- 50 kl/s,
- 59.94 kl/s,
- 100 kl/s,
- 120 kl/s,
- w rozdzielczości Full HD (1920×1080, proporcje 16:9), w trybie z przycięciem (crop 1.72x) możemy nagrywać w klatkażach:
- 23.976 kl/s,
- 24 kl/s,
- 25 kl/s,
- 29.97 kl/s,
- 50 kl/s,
- 59.94 kl/s,
- 100 kl/s,
- 120 kl/s.
Podobnie jak w innych korpusach Canona, zaskakuje nas potraktowanie po macoszemu filmowania w zdecydowanie najpopularniejszych proporcjach 16:9, w których z jakiegoś powodu nie da się korzystać z całej szerokości matrycy. Ta ostatnia jest zarezerwowana dla znacznie rzadziej używanych trybów 17:9. Dziwne jest także to, że związane z tym 7-procentowe przycięcie kadru przenosi się także i sumuje z innymi cropami np. w trybie APS-C. W sprzęcie z tego segmentu rynku 16:9 to podstawowy tryb, w którym aparat najczęściej będzie używany, więc to on powinien mieć priorytet.
Odnotujmy też, że w przeciwieństwie do siostrzanego modelu C50, EOS R6 V ma limity czasu nagrywania, które wynoszą 6 godzin, jeśli pracujemy z klatkażami do 60 kl/s włącznie, 2 godziny dla 100-120 kl/s oraz 50 minut dla Full HD w 180 kl/s. Nie rozumiemy sensu implementacji tego rodzaju limitów, zwłaszcza w korpusie wyposażonym w aktywne chłodzenie i adresowanym w pierwszej kolejności do filmowców. Choć trudno te ograniczenia uznać za bardzo komplikujące pracę w praktycznych sytuacjach.
Na koniec dodajmy też, że chętnie zobaczylibyśmy w EOS-ie R6 V możliwość filmowania w RAW-ach w trybie APS-C, a także w trybie pełnoklatkowym bez cropów, ale z programowo zmniejszoną rozdzielczością (np. do 4K, jak ma to miejsce w bezlusterkowcu EOS R5 Mark II).
Kodeki
W testowanym aparacie firma Canon wprowadziła nowe kodeki, które można teraz wybierać niezależnie od profilu obrazu i które są bliższe tym znanym z kamer Cinema EOS. Pełna lista dostępnych opcji obejmuje:
- 12-bitowe skompresowane filmowe RAW-y zapisywane w kontenerze .CRM w wersji standardowej lub lekkiej (o mniejszej przepływności),
- bazujący na H.264 kodek XF-AVC S dostępny w wariantach 4:2:0 / 8-bit oraz 4:2:2 / 10-bit,
- bazujący na H.265 kodek XF-HEVC S dostępny w wariantach 4:2:0 / 10-bit oraz 4:2:2 / 10-bit.
Zakresy przepływności strumienia danych dla poszczególnych kodeków i trybów nagrywania prezentują się następująco:
- 7K RAW – od 970 do 2600 Mbit/s,
- 7K 3:2 – 486 Mbit/s w trybie IPB i 900 lub 1350 Mbit/s w trybie All-Intra,
- 4K 16:9 i 17:9 – od 100 do 1200 Mbit/s,
- Full HD i 2K 17:9 – od 35 do 900 Mbit/s,
- Pliki proxy – 9 lub 16 Mbit/s.
Jeśli natomiast chodzi o kodeki audio, to w R6 V dostępny jest zapis dźwięku w formacie skompresowanym (AAC) 2-kanałowym z głębią 16-bitową lub nieskompresowanym (PCM) 4-kanałowym z głębią 24-bitową. Coś dla siebie znajdą zatem zarówno amatorzy oraz osoby niezapisujące istotnego dźwięku na aparat, jak i ci chcący podłączyć do korpusu kilka mikrofonów i cieszyć się przyzwoitymi nagraniami.
Profile obrazu
Profile obrazu w R6 V, podobnie jak w innych nowszych Canonach, podzielono na trzy kategorie. Poza dostępnymi także w trybie fotograficznym profilami obrazu (typu „portret”, „neutralny” itd.) oraz wydzielonym osobno profilem HDR PQ i trybem filmowania w HDR, w menu pojawił się też zestaw „looków” analogiczny jak w modelu R50V (ich działanie zaprezentowaliśmy tutaj oraz bardziej pobieżnie przy okazji omówienia menu w poprzednim rozdziale) oraz pakiet profili obrazu znanych z kamer Cinema EOS. W tej ostatniej sekcji znajdziemy:- dające standardowy obraz profile Canon 709 oraz BT.709,
- profile PQ (nie mylić z wymienionym powyżej HDR PQ) i Hybrid Log Gamma kompatybilne ze standardami telewizji HDR,
- profile logarytmiczne Canon Log 2 i Canon Log 3,
- puste „sloty” na wgranie własnych profili obrazu.
Po tym przydługim wstępie możemy przyjrzeć się, jak poszczególne wybrane profile radzą sobie z niedoświetleniem i prześwietleniem obrazu.
Co dość nietypowe, standardowy profil Canon 709 zachowuje całkiem sporo odporności na prześwietlenia. Wypada pod tym względem podobnie jak kompatybilne z telewizją HDR profile PQ i HLG, pozwalając odzyskać większość informacji przy prześwietleniu o 2 EV. Cała trójka bez problemu pozwala także na niedoświetlenie o 2 EV, choć przy odzyskiwaniu informacji widać już nieco szumu w cieniach.
Bardziej typowo zachowują się profile logarytmiczne, które źle znoszą niedoświetlenie, jeśli chodzi o ilość szumu w cieniach. Choć trzeba odnotować, że Canon Log 3 radzi sobie z tym zauważalnie lepiej niż Canon Log 2. Oba natomiast podobnie wypadają przy prześwietleniu – przy przeeksponowaniu o 2 EV wypadają świetnie, a przy prześwietleniu o 4 EV pozwalają odzyskać część informacji, ale nie możemy tu mówić o pełnym sukcesie.
Jeśli natomiast chodzi o RAW-y, to jeśli wywołamy je jak profil standardowy, to zachowują się jak profil standardowy, choć dzięki większej głębi bitowej znoszą bez problemu nawet niedoświetlenie o 4 EV. Gdy z kolei narzucimy RAW-om profil logarytmiczny, to będą się w kwestii odporności na prześwietlenie i niedoświetlenie zachowywać jak pliki nagrane z takim właśnie profilem.
Zakres tonalny
Spójrzmy teraz na liczbowe wartości opisujące zakres tonalny, otrzymane po nagraniu tablicy Stouffer T4110 na poszczególnych profilach obrazu i kombinacjach nastaw. Stopklatki z tak nagranych ujęć zostały przeanalizowane z użyciem programu Imatest, co pozwoliło uzyskać wspomniane liczbowe wartości. Ponieważ Imatest nie zawsze generuje wyniki dla wszystkich możliwych stosunków sygnału do szumu, przedstawiamy wartość dla najostrzejszego kryterium (stosunek sygnału do szumu 10:1 opisany jako „WYSOKA JAKOŚĆ”) oraz dla najniższego (wartość „Total” podawana przez Imatest, zazwyczaj nieco przekraczająca tę dla stosunku sygnału do szumu 1:1, w tabeli wartość ta została podpisana „NAJNIŻSZA JAKOŚĆ”).
Oprócz tego, w prezentującej te wyniki poniższej tabeli, załączamy także wykresy waveform monitor z programu DaVinci Resolve, prezentujące, jakie wartości przyjmują poszczególne pola tablicy zależnie od użytego profilu obrazu. Tablica była nagrywana tak, by prześwietlić pierwsze jedno lub dwa pola.
O ile w profilach obrazu takich jak Canon 709, PQ czy Hybrid Log Gamma testowane urządzenie wypada podobnie jak pokrewny aparat EOS R6 Mark III, o tyle dość mocno zaskoczyły nas gorsze wyniki R6 V w profilach logarytmicznych. Różnica, zależnie od profilu i kryterium, sięga od ok. 0.8 do ponad 2 EV, jest zatem spora. Spowodowała ona zresztą, że powtórzyliśmy pomiary, ale rezultaty były takie same.
Ostatecznie odpowiedź na pytanie o tę różnicę dało nam spojrzenie na wykresy monitora kształtu fali. Stosowne porównanie dla profilu Canon Log 2 zamieszczamy poniżej. Po lewej – Canon EOS R6 V, po prawej – EOS R6 Mark III:
![]() |
Jak widać, profil Canon Log 2 został inaczej zaimplementowany w każdym z tych korpusów, co w szczególności objawia się innym poziomem bieli. W R6 V prześwietlone biele zapisywane są nieco poniżej poziomu 768, a w przypadku R6 Mark III w okolicy wartości 864. Powoduje to, że wszystkie obszary kadru w R6 V są zapisywane z niższym poziomem sygnału, a zatem z gorszym stosunkiem sygnału do szumu. Co z kolei oznacza gorsze wyniki pomiaru zakresu tonalnego, które widać powyżej. Nie rozumiemy niestety, dlaczego firma Canon zdecydowała się na taki krok. W jego efekcie zmierzone dla logarytmicznych profili obrazu wyniki są słabe, zwłaszcza jak na korpus pełnoklatkowy. Na szczęście pozostałe profile obrazu nie dają już powodów do niepokoju i wypadają przyzwoicie.
Z innych obserwacji warto spojrzeć także na tryb filmowania w HDR, gdzie wskutek złożenia dwóch ekspozycji występują pewne anomalie w wyglądzie krzywej jasności oraz pochylenie „schodków” wskazujące na lokalne rozjaśnianie oraz przyciemnianie poszczególnych obszarów kadru. Może to się przełożyć na nienaturalnie wyglądający obraz, więc nie polecamy sięgania po ten tryb.
Autofokus
Canon EOS R6 V jest wyposażony w system Dual Pixel CMOS AF, który przyzwyczaił nas już do szybkiej i celnej pracy podczas filmowania. Spójrzmy, czy tak jest i tym razem:Nawet przy średnich wartościach szybkości i czułości układ nie miał problemu z nadążaniem, a jedyna różnica sprowadzała się do tego, że faktycznie odczekiwał chwilę przed zmianą celu. Z kolei przy maksymalnej szybkości i czułości zmiany celu były już bardzo sprawne. W obu przypadkach śledzenie odbyło się bezbłędnie i bez zawahań czy przeskoków, gdy cel wychodził z kadru. Nie pozostaje nam zatem nic innego, jak uznać układ autofokusa w testowanym urządzeniu za świetny. Brawo!
Na marginesie warto też odnotować, że EOS R6 V oferuje autofokus także w 180 kl/s w Full HD, czyli w trybie, w którym automatyczne ustawianie ostrości nie jest dostępne w siostrzanej kamerze EOS C50.
Stabilizacja
Canon EOS R6 V oferuje system 5-osiowej stabilizacji matrycy, który dodatkowo może współpracować ze stabilizowanymi obiektywami systemowymi, tworząc system podwójnej stabilizacji obrazu.Niezależnie od tego w aparacie dostępna jest znana z innych modeli Canona dwustopniowa stabilizacja cyfrowa. Może ona działać w trybie zwykłym (opisanym w menu jako „stabilizacja cyfrowa włączona”) i wzmocnionym („stabilizacja cyfrowa wzmocniona”). Co ciekawe, oprócz tego w sekcji menu poświęconej stabilizacji znalazły się także tryby automatycznego poziomowania i stabilizacji śledzącej cel znane choćby z PowerShota V1 czy bezlusterkowca EOS R50 V.
Spójrzmy, jak poszczególne tryby działania stabilizacji wypadają w praktyce:
Na potrzeby niniejszego testu udało nam się wypożyczyć jedyny w systemie Canon RF obiektyw sięgający typowo przez nas używanej w testach ogniskowej 200 mm, który nie posiada stabilizacji, czyli model RF 75-300 mm f/4-5.6. Jak widać, przy tak długiej ogniskowej sama stabilizacja matrycy nie radzi sobie idealnie, choć oczywiście bardzo wygładza drobne drgania. Najlepiej wypada w tym przypadku połączenie stabilizacji matrycy oraz pierwszego stopnia stabilizacji cyfrowej, gdzie kadr faktycznie pozostaje niemal nieruchomy. Drugi stopień (stabilizacja cyfrowa wzmocniona) wiąże się z dużym dodatkowym przycięciem kadru, które wzmacnia widoczność rozmyć w obrębie pojedynczych klatek. Automatyczne poziomowanie nie wydaje się z kolei mieć większego wpływu na stabilność obrazu.
W przypadku ujęcia w ruchu także użyliśmy obiektywu pozbawionego własnej stabilizacji, czyli modelu RF 24 mm f/1.4L VCM. W tym przypadku stabilizacja matrycy bardzo łanie wygładziła ruch, choć widzimy też drobne deformacje kadru będące efektem mechanicznej stabilizacji przy szerokim kącie widzenia. Tu także pomaga pierwszy stopień stabilizacji cyfrowej, podczas gdy jej wyższa wartość zbyt mocno cropuje i stabilizuje na siłę poruszone kadry. Automatyczne poziomowanie znowu natomiast wydaje się niewiele zmieniać, co jest o tyle ciekawe, że w modelu PowerShot V1 działało ono całkiem dobrze. Funkcja ta wydaje się zatem być stworzona z myślą o aparatach bez stabilizacji matrycy, bo ze stabilizacją optyczną obiektywu współpracuje ona całkiem nieźle.
Jeśli natomiast chodzi o wpływ stabilizacji cyfrowej na szczegółowość obrazu, to ten jest na szczęście niewielki i nie wpływa negatywnie na naszą ocenę. Ogólnie zatem możemy stabilizację w testowanym aparacie ocenić pozytywnie. Do praktycznych zastosowań polecamy przede wszystkim jej pierwszy stopień („Stabilizacja cyfrowa włączona”), który jest znacznie lepszym kompromisem między uzyskanymi efektami a przycięciem obrazu niż inne tryby.






















Optyczne.pl jest serwisem utrzymującym się dzięki wyświetlaniu reklam. Przychody z reklam pozwalają nam na pokrycie kosztów związanych z utrzymaniem serwerów, opłaceniem osób pracujących w redakcji, a także na zakup sprzętu komputerowego i wyposażenie studio, w którym prowadzimy testy.