Pojedynek na szczycie klasy 10x30
1. Kite Lynx HD+ vs Nikon Monarch HG vs Swarovski CL Companion III vs Zeiss SFL
Wstęp
Poprzedni test porównawczy, w którym wzięły udział cztery lornetki o parametrach 8x30, spotkał się z Waszym pozytywnym odzewem, więc zdecydowałem się kontynuować ten typ działalności. Okazja do nowego materiału leżała niejako na tacy, bo od pewnego czasu zgłaszaliście sugestię zaprezentowania recenzji Zeissa SFL 10x30, którego mam pod ręką, bo jego użytkownikiem jest moja żona.
Ponieważ SFL 10x30 jest topowym i drogim modelem, który kosztuje w okolicach 6000 złotych, wypadało znaleźć mu godnych przeciwników. Zdecydowałem się więc sprowadzić trzy inne lornetki o parametrach 10x30, które leżą w górnej półce cenowej tego typu sprzętu. W kolejności alfabetycznej były to Kite Lynx HD+ 10x30 kosztujący około 2500 złotych i dostarczony do testów przez firmę Focus Nordic, Nikon Monarch HG 10x30 w cenie w okolicach 3500 złotych oraz trzecia generacja modelu Swarovski CL Companion 10x30 wyceniona na około 6000 złotych. Te dwie ostatnie lornetki dostarczył sklep Beafoto.pl.
Porównanie wszystkich parametrów omawianych lornetek prezentuje niniejsza tabela, której skrócona wersja jest zaprezentowana poniżej.
| Parametr | Kite Lynx HD+ 10x30 | Nikon Monarch HG 10x30 | Swarovski CL Companion 10x30 III | Zeiss SFL 10x30 |
|---|---|---|---|---|
| Pole widzenia (°) | 6.9 | 6.9 | 6.6 | 6.9 |
| Odstęp źrenicy (mm) | 15 | 15.2 | 18 | 18 |
| Min. ostrzenie (m) | 1.3 | 2 | 3 | 1.5 |
| Waga (g) | 499 | 450 | 550 | 460 |
| Wymiary (mm) | 117 x 115 | 126 x 119 | 129 x 113 | 120 x 107 |
| Cena [PLN] | 2589 | 3499 | 6000 | 6200 |
Jeśli chodzi o punktację testu, to zdecydowałem się tutaj zapożyczyć i dodatkowo lekko zmodyfikować system wprowadzony przez mojego kolegę po fachu Holgera Merlitza. W każdej kategorii testowej będzie tworzony ranking, w którym zwycięzca otrzyma 4 punkty, a najsłabszy model 1 punkt. Wiem, że to system uproszczony, ale do podstawowej oceny na pewno nam wystarczy.
![]() |
- Budowa i parametry - Ponieważ w tego typu testach porównawczych będę starał się dobierać lornetki o identycznych podstawowych parametrach, kluczowe będzie późniejsze porównanie ich innych ważnych cech, takich jak waga, rozmiary, odstęp źrenicy, czy minimalny dystans ustawiania ostrości.
- Jakość wykonania - tutaj sprawa jest jasna. Sprawdzamy, jak wykonana jest lornetka, jakich materiałów użyto do jej wykończenia, jak wygląda wyczernienie i czystość w środku oraz jak funkcjonują poszczególne elementy itp.
- Pole widzenia - to jeden z ważniejszych parametrów, więc zdecydowanie zasługuje na osobną kategorię.
- Ostrość obrazu - w tym przypadku oceniamy ostrość w centrum i na brzegu pola widzenia oraz odcięcie diafragmy.
- Kolor i kontrast - tutaj sprawdzamy, jak lornetka oddaje kolory oraz jaki ma globalny kontrast obrazu.
- Aberracja chromatyczna - w tej kategorii oceniamy korektę aberracji chromatycznej w centrum i na brzegu pola widzenia.
- Dystorsja - oceniamy zniekształcenia geometryczne obrazu, gdzie one się pojawiają i jak są mocne.
- Testy nocne - testy przeprowadzane na gwiazdach dotyczące astygmatyzmu, komy i pociemnienia na brzegu pola zdecydowaliśmy się wrzucić do jednej kategorii.
- Odblaski i praca pod ostre światło - tutaj sprawdzamy, jak wyglądają okolice źrenicy wyjściowej oraz jak sprzęt radzi sobie w pracy pod ostre światło (zarówno w dzień, pod słońce, jak i w nocy przy ostrym świetle jasnych latarni lub Księżyca).
![]() |
Budowa i parametry
W przypadku tej kategorii na pierwszy rzut oka mamy dwie grupy. Kite, Nikon i Zeiss wyglądają na lornetki małe, lekkie i zgrabne, natomiast Swarovski sprawia wrażenie cięższej i masywniejszej niż jego konkurenci. Warto jednak sprawdzić wszystko dokładnie i odnosić się do rzeczywistych wartości, a nie do wrażeń wzrokowych oraz deklaracji producenta.
Jeśli chodzi o wagę, to tutaj najlepiej wypada Nikon Monarch HG 10x30, który waży tylko 460 gramów. Ciut więcej, bo 465 gramów, waży Zeiss SFL 10x30. Waga Kite Lynx HD+ 10x30, według specyfikacji, miała wynosić 499 gramów. Wartość ta wyglądała trochę podejrzanie, jakby ktoś koniecznie i na siłę chciał zaliczyć tę lornetkę do klasy poniżej 500 gramów. I faktycznie, rzeczywistość jest trochę mniej ciekawa, bo faktyczna waga to 507 gramów. Niby różnica nie jest duża, ale szkoda, że producent musi uciekać się do drobnych szwindelków, żeby polepszyć swoje osiągi. Na szarym końcu stawki wlecze się tutaj Swarovski CL Companion 10x30 III, którego rzeczywista waga wynosi 560 gramów.
Jeśli chodzi o rozmiary, to tutaj też nie zaufaliśmy specyfikacjom. Producenci mierzą swoje lornetki w różny sposób i nie zawsze podają, jak to robią. My długość zmierzyliśmy bez zaślepek i z muszlami okularowymi złożonymi na minimum, a szerokość dla maksymalnego rozstawu osi. W takich warunkach najlepiej wypadł Zeiss, którego wymiary to 119x114 mm. Na drugim miejscu był Kite (118x117 mm), tuż za nim Nikon (119x118 mm) i znów na szarym końcu Swarovski (129x116 mm).
W przypadku tak małych lornetek, gdzie tubusy można zbliżyć mocno do siebie, ważnym parametrem jest minimalny dystans ustawiania ostrości, bo jeśli jest on faktycznie mały, lornetka może stanowić namiastkę instrumentu makro. W tej kategorii znów zwyciężył Zeiss, który ustawia ostrość już od okolic 1.35 metra. Na drugim miejscu, z wynikiem 1.45 metra, uplasował się Nikon, na trzecim Kite (1.55 metra), a na ostatnim znów Swarovski z nieprzynoszącym mu chluby rezultatem wynoszącym aż 2.85 metra. Ta kategoria ponownie pokazuje, jak ważne jest sprawdzanie deklaracji producentów, bo przecież według specyfikacji to Kite miał mieć tutaj najlepszy wynik sięgający tylko 1.3 metra.
Ostatnim parametrem, jaki omówimy w tej kategorii testowej, jest odstęp źrenicy. Tutaj ponownie mamy podział na dwie grupy. Kite i Nikon pokazują bowiem poziom 15 mm, a Zeiss i Swarovski trochę lepszy wynik 18 mm.
Podsumowując, bezapelacyjnym zwycięzcą tej kategorii okazał się Zeiss SFL, który jest lornetką najmniejszą, razem z Monarchem najlżejszą, ustawia ostrość od najmniejszej odległości i razem z Companionem ma najlepszy odstęp źrenicy. Na drugie miejsce wskoczył Nikon, na trzecie Kite, a na ostatnim uplasował się Swarovski.
![]() |
Jakość wykonania
Jeśli chodzi o jakość wykonania oraz materiałów użytych do konstrukcji omawianych lornetek, to nie ma tutaj słabeuszy. Ponieważ poruszamy się w górnej półce cenowej, wszyscy gracze deklarują stosowanie się do najwyższych standardów. W przypadku trzech najdroższych lornetek mamy do czynienia z korpusami wykonanymi z kompozytów magnezowych i tylko najtańszy Kite wspomina o elementach metalowych oraz poliwęglanie wzmacnianym włóknem szklanym. Każdy z tych korpusów jest wypełniony azotem oraz wodoszczelny. Lornetki różnią się jednak od siebie sposobem opisu i stopniem tej wodoszczelności.
Najlepiej wypada Nikon, który jest wodoodporny do 5 metrów na 10 minut. Na drugim miejscu ex aequo są Swarovski z zanurzeniem do 4 metrów oraz Zeiss z deklaracją 400 mbar (która odpowiada słupowi wody o wysokości 4 metrów). Najgorzej prezentuje się Kite z klasą wodoszczelności IPX7, która gwarantuje brak przecieków przy zanurzeniu na głębokość 1 metra przez maksymalnie 30 minut.
Guma na obudowie Kite jest czarna, matowa, miejscami gładka, a gdzie indziej z drobniutką teksturą. Na całej obudowie przylega bardzo dobrze, tylko przy samych obiektywach da się ją dość łatwo odciągnąć. Śruba centralna jest wygodna, ale opór jaki daje jest większy, gdy kręcimy w prawo, a mniejszy, gdy w lewo. Przebieg całego zakresu wymaga obrotu nią o 380 stopni. Korekta dioptrażu odbywa się za pomocą wygodnego i karbowanego pierścienia umieszczonego na prawym okularze - tutaj praca jest prawidłowa. Muszle okularowe są krótkie oraz gumowane, mają średnicę 39 mm i można je ustawić w czterech pozycjach.
![]() |
Śruba centralna Nikona też jest spora i karbowana, ale pracuje z większym i równym oporem. Tutaj przebieg całego zakresu wymaga obrotu o kąt około 390 stopni. Pierścień do korekty dioptrażu też jest wygodny, ale ma dodatkową możliwość blokady. Aby nim poruszyć, musimy przesunąć go do góry. Muszle okularowe Monarcha wyglądają masywniej niż u Kite, ale ich średnica przy oczach jest nawet ciut mniejsza i wynosi 38 mm. Możemy je ustawić w czterech pozycjach.
Obudowa CL Companiona 10x30 III wygląda masywnie, ale to wynika głównie ze sposobu zamocowania muszli okularowych, które nachodzą na tubus, a nie wysuwają się z niego. Mają przez to średnicę aż 43 mm, choć przez dobre wyprofilowanie nie stwarzają dyskomfortu przy oku. Ich regulacja jest płynna, więc możemy ustawić je w dowolnej pozycji.
Guma na obiciu ma drobniutką teksturę i nie obejmuje całej lornetki, bo jej mostek jest metalowy. Guma ta świetnie przylega jednak do całego korpusu, włącznie z obręczami obiektywów.
Śruba centralna jest za to mniejsza niż u Kite i Nikona, ale wciąż komfortowa. Pracuje z niewielkim, choć wciąż akceptowalnym oporem, ale momentami jakby zdarzało się o coś jej haczyć, bo pojawia się ciut większe tarcie. Jest to zjawisko niewielkie i sporadyczne, ale w tej klasie sprzętu nie powinno mieć miejsca. Tutaj trzeba się trochę bardziej nakręcić niż w przypadku wcześniej omawianych lornetek, bo przebieg całego zakresu wymaga obrotu o kąt 550 stopni.
Korekta dioptrażu w lornetce Swarovskiego odbywa się poprzez wciśnięcie dodatkowego pokrętła na śrubie centralnej. Jest to najbardziej zaawansowane i najszczelniejsze rozwiązanie, bo tutaj żaden element optyczny nie rusza się na zewnątrz.
Guma Zeissa SFL ma bardzo drobną teksturę i jest umieszczona na środkowej oraz zewnętrznej części tubusów. Ich wewnętrzna część i mostek są metalowe. Owa guma bardzo dobrze przylega do korpusu i tylko przy samych obiektywach po mocniejszym podważeniu da się lekko odciągnąć.
Muszle okularowe są gumowane, niewielkie, lekko zwężające się na końcach. Ich średnica wynosi tam 38 mm. Możemy je ustawić w czterech pozycjach.
![]() |
Kolejną rzeczą, jaką warto sprawdzić, jest wygląd wewnętrznych tubusów i okolic pryzmatów każdej lornetki.
U Kite wewnętrzne tubusy są bardzo ciemne, matowe i zawierają sporo karbowań. Denko w okolicach pryzmatów jest ciemne, ale ich boczne ścianki widać dość wyraźnie i są one podejrzanie jasne. Jeśli chodzi o czystość, to jest ona wzorowa, nie udało nam się dojrzeć nawet najmniejszych drobinek pyłu czy kurzu.
Wewnętrzne tubusy Nikona są tak samo ciemne i matowe, a jednocześnie zawierają jeszcze więcej karbowań. Pierścień wokół pryzmatów jest jednak szary, lekko świecący - tutaj można było postarać się lepiej. Na lewym pryzmacie da się dojrzeć pojedyncze drobinki kurzu.
U Swarovskiego górna część tubusów, leżąca przy soczewkach obiektywów, jest ciemna i matowa, ale całkowicie pozbawiona karbowań. One pojawiają się dopiero w tulejce leżącej poniżej soczewki ogniskującej. Denko i okolice pryzmatów są bardzo dobrze wyczernione, ale gdy przyjrzymy się uważniej, możemy zanotować sporą wpadkę. Na prawym pryzmacie, przy jego brzegu, przykleił się całkiem spory "kłaczek". Coś tutaj umknęło kontroli jakości.
Tubusy Zeissa są czarne, matowe i bogate w przysłony oraz karbowania. Denko pryzmatów jest ciemne, ale pierścień nad nimi szary - mógłby być ciemniejszy. Jeśli chodzi o czystość, to jest ona dobra, dopiero po bardzo dokładnej inspekcji można znaleźć dosłownie pojedyncze, małe kropki kurzu.
W tej obszernej kategorii, w której lornetki rywalizowały na kilku płaszczyznach, trudno wskazać jednoznacznego zwycięzcę i przegranego. Wydaje się jednak, że pierwsze miejsce możemy przyznać Nikonowi. Ma on najwyższą klasę szczelności, jego obudowa nie pokazała żadnych niedoróbek, a wyczernienie wnętrza jest prawidłowe. Na drugim miejscu jest Zeiss, który ustąpił Nikonowi w zasadzie tylko klasą szczelności. Trzecie miejsce zajął Swarovski, który spadł o 1-2 pozycje za wpadkę z zanieczyszczeniami i nierównomierną pracą śruby. Ostatnie miejsce przypadło najtańszemu Kite, który ma najgorszą odporność na wodę, najwięcej tworzyw sztucznych w obudowie, najmniej przylegającą gumę i najgorsze wyczernienie okolic pryzmatów.
![]() |
Pole widzenia
Jedną z podstawowych zalet klas 10x30 i 10x32 są duże pola widzenia okularów. Tutaj, już od wielu lat, mieliśmy modele, w których owe pola znajdowały się w przedziale od 65 do 70 stopni. Nasze cztery lornetki testowe też mieszczą się w opisywanym zakresie, ale wcale nie oznacza to, że nie ma między nimi różnic.Według specyfikacji najmniejsze pole wynoszące 6.6 stopnia ma Swarovski, a pozostała trójka lornetek pokazuje taką samą wartość sięgającą 6.9 stopnia. Nie omieszkaliśmy tego sprawdzić i dla każdej lornetki wyznaczyliśmy owo pole z dokładnością na poziomie 0.03-0.05 stopnia.
Okazało się, że wynik Companiona jest idealnie zgodny z deklaracjami i wynosi 6.59 stopnia. Jego rywale troszkę jednak nakłamali, bo żaden z nich nie ma deklarowanej wartości 6.9 stopnia. Odstępstwa są jednak małe i leżą na granicy poziomu 2-3 sigma, więc nie można tutaj nikogo mocno krytykować.
Formalnie, najlepszy wynik wynoszący 6.81 stopnia odnotował Nikon, tuż za nim znalazł się Zeiss, w przypadku którego nasz pomiar pokazał wartość 6.78 stopnia, natomiast najmniejszy rezultat sięgający 6.75 stopnia uzyskał Kite. Wszystkie te trzy wyniki leżą w granicy naszych błędów pomiarowych, więc nie podejmujemy się wskazać jednoznacznego zwycięzcy. Możemy więc uznać, że ta trójka lornetek zajęła wspólnie pierwsze miejsce, a za nimi uplasował się Companion.
![]() |
Ostrość obrazu
W tej kategorii dość łatwo wskazać model, który zajął ostatnie miejsce i jest nim Kite Lynx. Odstawał od od swoich konkurentów w każdych warunkach, w których prowadziliśmy nasz test.Pozostała trójka szła niejako łeb w łeb. W trakcie dnia decydowały niuanse. Test był prowadzony latem, gdy powietrze jest gorące więc pewnie i ono miało swój wpływ na oceny, bo kolejność zmieniała się jak w kalejdoskopie. Żeby zagwarantować obiektywne warunki wybrałem się więc do naszej redakcji i zacząłem testować lornetki na profesjonalnych tablicach testowych do mierzenia rozdzielczości. Ponownie walka była zacięta, ale udało się doprowadzić do wiążącego werdyktu. Najlepiej zaprezentowały się bowiem Zeiss oraz Nikon, tuż za nimi był Swarovski, a na końcu uplasował się Kite.
Jeśli chodzi o brzeg pola, to wszystkie lornetki mają w okularach układy wypłaszczające obraz, więc tutaj też pojedynek był zacięty i odbywał się na wysokim poziomie. Wydaje się, że najlepiej prezentował się Nikon, a tuż za nim znajdowała się reszta konkurentów, która prezentowała podobny poziom.
Tak więc kolejność w kategorii ostrości obrazu jest następująca: Nikon, Zeiss, Swarovski, Kite.
![]() |
Kolor i kontrast
W tej kategorii wygranego było wyłonić całkiem łatwo. Zeiss był bowiem lepszy od swoich konkurentów zarówno w naturalnym oddaniu kolorów, jak i w kontraście obrazu. Patrząc przez tę lornetkę naprawdę trudno dojrzeć jakieś zafarby i dopiero po dłuższych obserwacjach będziemy w stanie dojrzeć minimalne akcenty czerwieni.
Na drugim miejscu ulokował się Swarovski. Kontrast jego obrazu jest prawie tak samo dobry jak u Zeissa, ale kolorystyka trochę gorsza. Tutaj łatwiej dojrzeć fakt, że obraz nie jest idealnie biały, lecz leciutko zielono-żółty.
Trzecie miejsce zajął Nikon. Do kontrastu obrazu też nie można mieć tutaj zastrzeżeń, ale odcienie zieleni, żółci, a nawet lekki pomarańcz są bardziej zaakcentowane niż u Companiona.
Ostatnie miejsce znów przypadło firmie Kite. Kolorystyka obrazu z odcieniami pomarańczowego kremu nie jest może gorsza niż u Nikona, ale ogólny kontrast jest niższy, przez co obraz jest tutaj najbardziej szary.
![]() |
Aberracja chromatyczna
Aberrację chromatyczną testowaliśmy w centrum i na brzegu pola widzenia, a test był prowadzony zarówno w nocy (Księżyc dwa dni przed pełnią) oraz w dzień (jasny, biały element na czarnym tle).Jeśli chodzi o środek pola widzenia, to tutaj najlepiej sprawował się Nikon oraz Zeiss, gdzie aberracja była bardzo mała, choć w trudnych dla lornetki warunkach wciąż dostrzegalna. Ciut gorzej zaprezentował się Swarovski, a najgorzej Kite.
W przypadku brzegu pola było już znacznie gorzej. Wynik bliski średniego zanotował tylko Nikon, a cała reszta lornetek pokazała aberrację na poziomie wyraźnie słabszym.
W efekcie, w tej kategorii liderem jest Nikon, za nim uplasował się Zeiss, potem Swarovski, a na końcu Lynx.
![]() |
Dystorsja
Dystorsja nie jest poważnym problemem żadnej z testowanych lornetek. Mając do dyspozycji skomplikowaną optykę okularu z układem wypłaszczającym obraz, można było także skutecznie zająć się zniekształceniami geometrycznymi.W tej kategorii najlepiej prezentował się Swarovski, u którego dystorsja była praktycznie zerowa. Jednocześnie niewyżyłowane pole widzenia pozwoliło uniknąć efektu rolling ball, więc spoglądanie tą lornetką na poruszające się obiekty nie daje poczucia dyskomfortu.
Na drugim miejscu znajduje się Kite, który pokazuje minimalną poduszkę. Na trzecim miejscu, ex aequo, uplasowały się Zeiss i Nikon, u których ta minimalna poduszka była odrobinę większa.
![]() |
Testy nocne
Prowadzenie nocnych testów obejmujących pomiary astygmatyzmu, komy i pociemnienia na brzegu pola było w przypadku omawianych lornetek czystą przyjemnością, bo wszystkie z nich prezentowały się co najmniej bardzo dobrze.Prawdziwym mistrzem okazał się tutaj Zeiss SFL. U niego gwiazdy były najbardziej punktowe, koma nie stwarzała żadnych problemów nawet przy samej diafragmie, a pociemnienie na brzegu było prawie niezauważalne.
Drugie miejsce zajął CL Companion, u którego astygmatyzm też był korygowany świetnie, choć w jego przypadku gwiazdy iskrzyły się ciut mocniej niż u Zeissa. Pociemnienie na brzegu też było ciut większe niż u Zeissa, a problemy z komą można było uznać niewielkie, choć w tym przypadku dawał się we znaki tzw. efekt "Absam ring", w przypadku którego koma osiąga swoje maksimum nie przy samym brzegu, lecz w pierścieniu znajdującym się tuż przed nim.
Kolejne miejsce zajął Monarch, który pod względem astygmatyzmu był na miejscu trzecim, w przypadku komy na miejscu drugim, a w przypadku pociemnienia na brzegu, razem z Kite okupował koniec zestawienia.
Czwarte miejsce w tej kategorii zajął Kite, który miał największy astygmatyzm (choć w skali bezwzględnej wciąż mały), pokazywał największą komę i razem z Nikonem dawał największe pociemnienie na brzegu pola widzenia.
Odblaski i praca pod ostre światło
Już pobieżny rzut okiem na wygląd źrenic wyjściowych i ich okolic wskazuje, że możemy mieć tutaj wyraźnego lidera i równie wyraźnego outsidera.![]() |
O tym, jak może wyglądać pojedynek Zeissa i Swarovskiego w tej kategorii, przekonałem się niejako trochę przypadkiem, podczas nagrywania jednego z filmów na platformę YouTube w siedzibie sklepu Beafoto. Siedzimy tam bowiem w studio, za stołem, na którym zwykle mamy masę sprzętu optycznego lub fotograficznego, a na wprost i trochę nad nami znajduje się potężny, świecący soft-box. Tak się złożyło, że na tym stole, w jednym momencie, leżały obok siebie nowy Companion i Zeiss SFL. Pierwszy poległ w tych warunkach koncertowo, bo pokazał wyraźny i globalny spadek kontrastu, natomiast Zeiss wypadł tutaj znacznie lepiej.
Ten trochę przypadkowy test zyskał późniejsze potwierdzenie. W nocy, pod światło Księżyca lub jasnych latarń, SFL pracuje prawie wzorowo. Spadki kontrastu, duszki i spajki są tam naprawdę minimalne i sporadyczne. Na drugim miejscu jest tutaj Nikon, który w ogólności pokazuje podobny obraz co Zeiss, ale globalny kontrast obrazu jest tam trochę gorszy. W przypadku Swarovskiego dodatkowo pojawiają się małe duszki, które przemieszczają się wraz z przesuwaniem pola widzenia. U Kite Lynx HD+ sytuacja jest ewidentnie najgorsza, bo tam oprócz duszków zobaczymy jeszcze wyraźne, krzyżowe spajki, które szczególnie na jasnych latarniach potrafią robić się paskudne.
![]() |
Nie ma więc żadnych wątpliwości, że najlepiej wypadł tutaj Zeiss, a najgorzej Kite. Drugie miejsce przypadło Nikonowi, a trzecie Swarovskiemu.
Wyniki
Poniższa tabela podsumowuje wyniki we wszystkich kategoriach testowych.
| Kategoria | Kite Lynx HD+ 10x30 | Nikon Monarch HG 10x30 | Swarovski Companion CL 10x30 III | Zeiss SFL 10x30 |
|---|---|---|---|---|
| Budowa i parametry | 2 | 3 | 1 | 4 |
| Jakość wykonania | 1 | 4 | 2 | 3 |
| Pole widzenia | 3 | 3 | 1 | 3 |
| Ostrość obrazu | 1 | 4 | 2 | 3 |
| Kolor i kontrast | 1 | 2 | 3 | 4 |
| Aberracja chromatyczna | 1 | 4 | 2 | 3 |
| Dystorsja | 3 | 1.5 | 4 | 1.5 |
| Nocne | 1 | 2 | 3 | 4 |
| Odblaski | 1 | 3 | 2 | 4 |
| Wynik | 14.0 | 26.5 | 20.0 | 29.5 |
Choć w ogólności cała czwórka lornetek może być uznana za bardzo dobre instrumenty, wyniki naszego testu są jednoznaczne i pokazują bardzo wyraźny ranking. Bezapelacyjnym zwycięzcą okazał się Zeiss SFL 10x30, który bardzo udanie połączył solidną, uszczelnioną, a jednocześnie zgrabną i lekką obudowę, z szerokim oraz bardzo dobrze skorygiwanym polem widzenia, komfortowym odstępem źrenicy oraz możliwością obserwacji już z odległosci 1.35 metra.
Drugie miejsce jest niejako zaskoczeniem, bo wydawało mi się, że to Swarovski będzie głównym konkurentem Zeissa. A tymczasem srebro przypadło wyraźnie tańszemu Nikonowi Monarchowi HG 10x30. Dla mnie to niejako podwójna niespodzianka. Prawie dwa lata temu, gdy moja żona stanęła przed wyborem nowej lornetki, pojechaliśmy do Beafoto i zrobiliśmy tam mały pojedynek pomiędzy używanym przez nas dotychczas Zeissem Conquestem HD 10x32, Nikonem Monarchem HG 10x30 i Zeissem SFL 10x30. Jednomyślnie orzekliśmy wtedy, że to Nikon był najgorszy z tej trójki i zauważalnie odstawał on od SFL-a.
Teraz, gdy przeprowadziliśmy ten pojedynek ponownie, używając innego egzemplarza SFL-a i innego egzemplarza Monarcha, różnica pomiędzy nimi wydała nam się znacznie mniejsza niż poprzednio. Nie jest więc wykluczone, że to efekt pewnego rozrzutu jakościowego, który pojawia się w niewielkim stopniu nawet na najwyższych półkach jakościowo-cenowych. Drugim wyjaśnieniem jest możliwość, że Nikon w ciągu ostatnich dwóch lat wprowadził lekkie modyfikacje np. powłok antyodbiciowych (a wiemy, że takie ciche poprawki są częstą praktyką producentów) i dzięki temu poprawił osiągi swojej flagowej serii maluchów. Po wycofaniu z rynku modeli EDG o średnicy obiektywów 32 mm to przecież Monarchy HG są obecnie najwyższą serią małych lornetek tego japońskiego producenta, a to do czegoś zobowiązuje.
O ile Zeiss SFL jakoś się jeszcze broni przed atakami Monarcha, poważny problem ma zdobywca trzeciego miejsca, czyli Swarovski CL Companion 10x30 trzeciej generacji. Jest on od Nikona wyraźnie droższy, większy, cięższy, gorzej uszczelniony, ma mniejsze pole widzenia, ustawia ostrość od większej odległości i wielu kategoriach optycznych wypada słabiej. Wygrywa odstępem źrenicy (co może mieć znaczenie dla niektórych osób noszących okulary), minimalnie lepiej koryguje dystorsję i osiąga lepsze wyniki w testach nocnych. Różnice nie są jednak duże i w świetle wszystkich opisanych faktów Monarcha można uznać za propozycję znacznie ciekawszą.
Ostatnie miejsce w naszym teście zajął Kite Lynx HD+ 10x30, który był niejako skazany na porażkę. To lornetka najtańsza, której typowa cena sięga okolic 2500 złotych, a na promocjach można ją dostać nawet poniżej 2000 złotych. Potrafi więc być nawet trzy razy tańsza od Zeissa i Swarovskiego, a to oznacza, że leży w zupełnie innej kategorii jakościowo-cenowej. W tej swojej klasie jest instrumentem jak najbardziej udanym, godnym polecenia szczególnie tym, dla których budżet na poziomie około 2000 zł jest absolutnie górną granicą.
![]() |

























Optyczne.pl jest serwisem utrzymującym się dzięki wyświetlaniu reklam. Przychody z reklam pozwalają nam na pokrycie kosztów związanych z utrzymaniem serwerów, opłaceniem osób pracujących w redakcji, a także na zakup sprzętu komputerowego i wyposażenie studio, w którym prowadzimy testy.