| Rzeczywisty rozmiar obiektywów |
Lewy: 30+/-
0.05 mm
Prawy: 30+/-
0.05 mm
|
8 / 8.0 pkt |
| Rzeczywiste powiększenie |
8.09+/-
0.05 raza
|
3 / 3.0 pkt |
| Sprawność optyczna |
89.4+/-
1%
|
17 / 25.0 pkt |
| Aberracja chromatyczna |
W centrum mała, na brzegu spora. Jest jednak progres w stosunku do poprzednika zarówno w centrum, jak i na brzegu. |
5.8 / 10.0 pkt |
| Astygmatyzm |
Bardzo mały. |
8.2 / 10.0 pkt |
| Dystorsja |
Odległość pierwszej zakrzywionej linii od centrum pola w stosunku do promienia pola widzenia: 95% ±3% |
10 / 10.0 pkt |
| Koma |
Zaczyna się w okolicach 75-80% promienia pola widzenia i na samym brzegu jest niewielka. |
8.8 / 10.0 pkt |
| Nieostrość obrazu |
Nieostrość pojawia się w odległości 89% ±3% od centrum pola widzenia. |
8 / 10.0 pkt |
| Pociemnienie brzegowe |
Znikome. |
4.4 / 5.0 pkt |
| Odwzorowanie bieli |
Kolorystyka, jak na lornetkę firmy Swarovski Optik, jest tutaj pewnym zaskoczeniem, bo mamy do czynienia z lekkim ociepleniem obrazu z nutami żółci i zieleni. U poprzednika obraz był bardziej neutralny z minimalnymi śladami barwy niebieskiej.
Wykres transmisji nadal jednak pokazuje lekko zaakcentowane maksimum dla barwy niebieskiej, ale jest dość płaski i wartości uzyskiwane dla większych długości fal nie są wcale wyraźnie niższe. Mamy też większy ubytek światła fioletowego niż u poprzednika i modeli NL Pure. |
4.6 / 5.0 pkt |
| Kolimacja osi |
Idealna. |
5 / 5.0 pkt |
| Wewnętrzne odblaski |
| Lewy: |
Prawy:
|
 |
 |
Okolice źrenic ciemne, bez wyraźnych rozświetleń i jasnych obszarów. Jedyne co się daje zauważyć, to mały łuk pod źrenicą. Zauważalny spadek kontrastu przy pracy pod ostre światło. |
2.8 / 5.0 pkt |
| Obudowa |
Jeśli chodzi o wagę, to nowy model, wg specyfikacji jest 60 gramów cięższy od poprzednika. W rzeczywistości różnica jest jeszcze większa i wynosi 80 gramów, bo prawdziwa waga poprzedniej wersji to 478 gramów, a nowej to 558 gramów.
Obudowa dość spora jak na klasę 30 mm - sprawia wrażenie masywniejszej, niż jest w rzeczywistości. Jednak dobrze leży w ręku i przy oku, choć u poprzednika były wygodne wgłębienia na kciuki, których tutaj zabrakło. Matowa guma na obiciu, która nie jest śliska i bardzo dobrze przylega do rąk. Gumowane muszle okularowe o płynnej regulacji, które mają sporą średnicę wynoszącą aż 43 mm (u poprzednika było to 37 mm). Nic nigdzie nie odstaje ani nie odchodzi. Wykonana w Austrii. |
8 / 8.0 pkt |
| Ogniskowanie |
Normalnej wielkości śruba centralna, która chodzi równo i z lekkim, ale wciąż akceptowalnym oporem. Pełen obrót o kąt około 550 stopni. Ogniskowanie indywidualne uzyskuje się przez przyciśnięcie środka śruby. Nic nie rusza się na zewnątrz. Brak jakichkolwiek zastrzeżeń. |
5 / 5.0 pkt |
| Wyjście na statyw |
Brak. W teście 8×32 wszystkim lornetkom przyznaliśmy w tej kategorii średnią wartość 1.5 pkt., jako że wyjście statywowe w tej klasie sprzętu jest rzadko używane. |
1.5 / 3.0 pkt |
| Rozstaw okularów |
od 53.7 do 74.3 mm
|
5 / 6.0 pkt |
| Min. odległość ostrego widzenia |
2.70 metra. Jeszcze gorzej niż u poprzednika. |
1 / 2.0 pkt |
| Okulary |
Okulary o polu własnym wynoszącym 64.6 stopnia (wg wzoru uproszczonego) oraz 58.9 stopnia (wg wzoru tangensowego). |
13.5 / 20.0 pkt |
| Pole widzenia |
Zmierzone przez nas wyniosło 7.99 +/- 0.03 stopnia i było idealnie zgodne z podanym w specyfikacjach. Pole spore jak na tę klasę parametrów. |
6.5 / 8.0 pkt |
| Wyczernienie i kurz wewnątrz tubusa |
Tubusy wewnętrzne ciemne i matowe, ale gładkie, bez karbowań. Denko przy pryzmatach ciemno-szare. Obudowa soczewki ogniskującej połyskuje trochę mniej niż u poprzednika. Bardzo czysto. |
4.5 / 5.0 pkt |
| Winietowanie centralne |
| Lewy: |
Prawy:
|
 |
 |
OL: 0.55%, OP: 0.43%. |
7 / 8.0 pkt |
| Jakość pryzmatów |
Wysokiej klasy BaK-4. |
8 / 8.0 pkt |
| Powłoki antyodblaskowe |
Pomarańczowo-różowo-zielonkawe na obiektywach, żółto-zielone na pryzmatach, zielono-żółto-różowe na okularach. Intensywność mała. |
5 / 5.0 pkt |
| Gwarancja [w latach] |
10 |
4.5 / 6.0 pkt |
| Wynik ostateczny |
81.6%
|
155.1 / 190 pkt
|
| Wynik Ekono |
|
0pkt. |
Podsumowanie
Zalety:
- solidna obudowa,
- bardzo dobra i zgodna z deklaracjami transmisja,
- świetne odwzorowanie kolorów,
- obraz ostry w sporej większości pola widzenia,
- prawidłowo korygowany astygmatyzm,
- niewielka aberracja chromatyczna w centrum pola,
- znikoma dystorsja,
- mała koma na brzegu pola widzenia,
- dobre wyczernienie i czystość wewnątrz tubusów,
- świetnej jakości powłoki,
- wysokiej klasy pryzmaty ze szkła BaK-4,
- okrągłe źrenice na stosunkowo ciemnym tle.
Wady:
- zauważalna aberracja chromatyczna na brzegu pola widzenia.
- trochę problemów przy pracy pod ostre światło,
- obraz ostry dopiero od 2.7 metra.
Jak już zauważyliśmy na wstępie tego materiału, progres pomiędzy wersją pierwsza a drugą modeli CL Companion 8x30 był ewidentny. Powiększono pole widzenia i odstęp źrenicy, a jednocześnie zmniejszono wagę. Przejście z generacji drugiej do trzeciej dało już mniejszy podstęp. Ponownie zwiększono pole widzenia i odstęp źrenicy, ale odbyło się to kosztem powiększenia wagi o 60 gramów i rozmiarów. Szkoda też, że producent nie zdecydował się popracować trochę nad minimalnym dystansem ustawiania ostrości, który pozostał w specyfikacji na poziomie 3 metrów, a w rzeczywistości wynosi 2.7 metra. To bardzo przeciętny wynik zauważalnie odstający od konkurencji klasy 8x30/8x32.
Wzrost wagi w stosunku do poprzednika jest rzeczą obiektywną i trudno nad tym mocniej dyskutować. Jeśli chodzi zaś o rozmiary, to tutaj mogą jednak dochodzić do głosu subiektywne odczucia. Wynika to ze zmiany wyglądu muszli okularowych. W nowym modelu nachodzą one na tubusy lornetki i bardzo go optycznie powiększają. U poprzednika tubusy muszli były mniejsze od tubusów lornetki i wysuwały się z nich, przez co instrument wyglądał zgrabniej i bardziej filigranowo.
Niniejsza tabela prezentuje porównanie testowanego modelu do jego potencjalnych konkurentów. Bardzo mocnym rywalem jest tutaj Zeiss SFL 8x30. Oba te modele kosztują w okolicach 6000 złotych, ale Zeiss jest mniejszy, lżejszy, ma ciut większe pole widzenia i ustawia ostrość już od 1.5 metra. Jedyna przewaga nowego Companiona to troszkę większy odstęp źrenicy.
Leica nie ma w swojej ofercie lornetki klasy 8x30, ale jej Ultravid HD+ 8x32 jest modelem bardzo małym i wciąż 15 gramów lżejszym od Swarovskiego. Ustępuje mu jednak polem widzenia i odstępem źrenicy, a na dodatek jest ponad 2000 złotych droższy. Nie sądzę więc żeby odebrał mu dużo klientów.
Konkurencja w postaci Monarcha HG wydaje się dość mocna, bo to najlżejsza lornetka w tej stawce, która ma na dodatek największe pole widzenia. Jakby tego było mało można ją nabyć w kwocie w okolicach 3000 zł, a więc dwa razy taniej niż Swarovskiego.
Sporo do zaoferowania ma jeszcze Kite Lynx HD+ 8x30. Jest on mniejszy i lżejszy od Companiona, jednocześnie ma w tym zastawieniu największe pole widzenia i najniższą cenę sięgającą 2000 złotych.
Na razie poruszamy się wyłącznie w obrębie suchych danych wynikających ze specyfikacji. Papier zniesie wszystko — najważniejsze są jednak realne osiągi. Ich omawianie zaczniemy od powłok antyodbiciowych i transmisji.
Firma Swarovski Optik słynie z jakości swoich powłok antyodbiciowych, które w niektórych miejscach potrafią mieć nawet 120 warstw i niwelować stratę światła na jednej granicy powietrze-szkło do tylko 0.2%. W efekcie producent deklaruje, że całkowita transmisja nowego Companiona ma sięgać 90%.
Gdy spojrzymy na zewnętrzne soczewki, zobaczymy, że powłoki faktycznie wyglądają świetnie. Widzimy tam bardzo zgaszone, kolorowe odbicia o niskiej intensywności sugerujące, że znaczna większość światła wchodzi do lornetki, a odbija się tylko jego nieznaczny ułamek.
Wykres transmisji wyraźnie pokazuje, że producent w swojej specyfikacji nie skłamał. Transmisja na poziomie 90% lub większym jest notowana w przedziale od 470 do 505 nanometrów, a maksymalny wynik sięga 91.1%.
Jednocześnie zachowanie w najkrótszych długościach fal jest trochę inne od tego, do czego przyzwyczaił nas Swarovski. Nie ma tutaj tak ekstremalnie wysokich wyników w barwie niebieskiej i fiolecie, przez co uzyskiwany obraz nie ma chłodnego, niebieskiego odcienia, lecz jest cieplejszy, trochę bardziej żółty. Moim zdaniem jest więc ciut bardziej naturalny i ta zmiana akurat przypadła mi do gustu.
W pozostałych kategoriach testowych wyniki Swarovskiego są w zasadzie bardzo dobre lub świetne, z dwoma małymi wyjątkami. Po pierwsze, nie ma specjalnych problemów, żeby dojrzeć aberrację chromatyczną na brzegu pola widzenia. Choć warto dodać, że omawiani konkurenci nie wypadają tutaj wcale lepiej, a poprzednik prezentował się gorzej i to pomimo mniejszego pola widzenia.
Drugą bolączką jest praca pod ostre światło. To bardzo trudna kategoria dla małych lornetek o krótkich tubusach, bo tam nie ma zbyt dużo miejsca na wstawianie dodatkowych przysłon i karbowań. Niestety w tej kategorii lornetki Swarovskiego nigdy nie były orłami i CL Companion nie jest tutaj wyjątkiem. Pojedynek z Zeissem SFL przegrywa tutaj bardzo wyraźnie.
Pomimo tego, ostateczna punktacja w naszym teście i tak jest bardzo wysoka, bo przekracza 155 punktów i umieszcza nowego CL Companiona w ścisłej czołówce
naszego rankingu klasy 8x30/8x32.
Na zakończenie możemy jeszcze podyskutować o odważnej kolorystyce i designie nowych modeli. Mamy tutaj wyraźne odejście od w większości zielonych i stonowanych, lecz bardzo gustownych projektów poprzedników oraz linii EL i NL Pure. Choć osobiście jestem zwolennikiem klasyki, rozumiem decyzję firmy Swarovski Optik. Premierą nowych, kolorowych Companionów poszerza on swoją ofertę i ma nadzieję, że jednocześnie poszerzy bazę swoich odbiorców o klientów młodszych o mniej konserwatywnym podejściu niż taki stary piernik jak ja. Trzymam za to kciuki, bo im więcej młodych ludzi zetknie się z dobrą optyką, tym lepiej.
Bądź pierwszy!
Napisz komentarz