Canon EOS C50 - test kamery
2. Budowa i ergonomia
![]() |
Tak czy inaczej, podobieństwo obu modeli widać i po niektórych elementach obudowy i po specyfikacji technicznej. Choć oczywiście są też różnice. Najważniejsze elementy odróżniające EOS-a C50 od R6 Mark III to niewątpliwie: brak wizjera elektronicznego, brak stabilizacji matrycy, aktywne chłodzenie, dedykowane wejście na kod czasowy oraz większa liczba gwintów pozwalających na montaż akcesoriów, takich jak choćby dedykowana do współpracy z modelem C50 rączka z wejściami audio.
![]() |
Warto też wspomnieć, że korpus testowanej kamery sprawia solidne wrażenie i jest wykonany z dobrej jakości materiałów. Pomimo obecności aktywnego chłodzenia nie zabrakło także uszczelnień zabezpieczających przed niekorzystnym wpływem warunków atmosferycznych, co oczywiście należy pochwalić.
![]() |
Dla porządku przytoczmy jeszcze oficjalne dane – bez jakichkolwiek akcesoriów testowana kamera mierzy 142 × 88 × 95 mm i waży jedynie 670 g. Gdy dodamy do tego rączkę z uchwytem na mikrofon, baterię i karty pamięci, waga przekroczy 1.1 kg.
Przyciski
Układ przycisków w Canonie C50 mocno przypomina konfiguracje znane z aparatów, choć są też elementy typowe bardziej dla kamer Cinema EOS. Powinno to ułatwić oswojenie się z urządzeniem zarówno osobom, które dotychczas miały do czynienia z aparatami, jak i użytkownikom kamer. A w razie potrzeby funkcję niemal każdego przycisku czy pokrętła na obudowie można przeprogramować i dopasować do naszych potrzeb.
Spójrzmy teraz bardziej szczegółowo na elementy sterujące. Zaczniemy od przedniej ścianki.
![]() |
Na przedniej ściance znajdziemy dwa przyciski programowalne o numerach 12 oraz 13. Czerwone kółko na drugim z nich sugeruje zaprogramowanie go tak, by wyzwalał nagrywanie. Pierwszy natomiast, zgodnie z opisem, blokuje działanie autofokusa.
Spójrzmy teraz na tylną ściankę.
![]() |
Na górze, po lewej znajdziemy przycisk MENU, jak łatwo się domyślić, przywołujący to ostanie na ekran oraz przycisk programowalny nr 14, domyślnie służący do wybrania profilu obrazu.
Po prawej stronie tylnej ścianki znajdziemy z kolei wybierak wielokierunkowy (służący np. do wyboru pola autofokusa) oraz przyciski programowalne 1, 2, 3 i 4 domyślnie służące odpowiednio do: wymuszenia pracy autofokusa, powiększenia wycinka kadru, wejścia do menu głównego aparatu (kamerowy system operacyjny Canona nie ma menu podręcznego) oraz zmiany wyświetlanych na ekranie informacji. Oprócz tego, już w narożniku ścianki, umieszczono przycisk 5, który domyślnie pozwala jednym ruchem przymknąć lub otworzyć przysłonę tak, by, o ile to możliwe, uzyskać poprawną ekspozycję.
Nieco niżej znajdziemy kolejne kółko sterujące, w którego środku znajduje się przycisk SET służący do potwierdzenia wybranej nastawy lub zmiany. Poniżej kółka umieszczono z kolei przycisk MEDIA pozwalający na wejście w tryb przeglądania materiału oraz drugi, który, wbrew pozorom, nie służy do kasowania ujęć z karty, a do anulowania (CANCEL) na przykład zmian wprowadzonych w nastawach. By skasować ujęcie należy w trybie przeglądania wejść w kontekstowe menu i zrobić to z jego poziomu. Jest to nieco bardziej skomplikowane, ale lepiej chroni przed przypadkowym skasowaniem materiału.
Przejdźmy teraz na górną ściankę.
![]() |
W jej lewej części znajdziemy włącznik analogiczny do tego znanego z modelu EOS R5 C. Przy okazji służy on także do przechodzenia z trybu fotograficznego w filmowy. Zmiana ta wiąże się z ponownym uruchomieniem urządzenia, co powoduje, że niestety trwa to nieco dłużej niż w przypadku bezlusterkowców. Na szczęście w modelu C50 czas ten znacząco skrócono i obecnie nie jest to przesadnie doskwierający problem.
Resztę przycisków umieszczono w prawej części górnego panelu. Tuż obok spustu migawki znajdziemy dźwigienkę do sterowania elektryczną zmianą ogniskowej (power zoom). Nieco z tyłu za spustem umieszczono przycisk funkcyjny 11, przednie kółko sterujące oraz przyciski programowalne 8 (blokujący działanie wybranych elementów sterujących), 9 (włączający i wyłączający zarys, czyli focus peaking) oraz 10, który przywołuje na ekran monitor kształtu fali (waveform monitor).
Jeszcze bardziej z tyłu znajdziemy jeszcze jedno kółko sterujące, w którego środku umieszczono przycisk programowalny nr 6, pozwalający w trybie fotograficznym zmieniać tryb pracy aparatu, a także kolejny przycisk włączający i wyłączający nagrywanie, oznaczony numerem 7.
Oprócz tego pewną ilość elementów sterujących znajdziemy także na akcesoryjnej górnej rączce.
![]() |
Na jej górze znajdziemy przycisk uruchamiania i zatrzymywania nagrywania otoczony przełącznikiem blokującym działanie przycisków na rączce. Obok niego umieszczono także dźwigienkę do elektrycznego sterowania ogniskową (zoomowania).
Z kolei z boku rączki znajdziemy standardowy panel do kontroli sygnału na wejściach XLR.
![]() |
W skład panelu wchodzą dwa pokrętła do niezależnej regulacji poziomu sygnału na każdym z wejść XLR, przełączniki wybierające automatyczne lub manualne ustawianie głośności oraz kolejne przełączniki informujące kamerę, z jakim poziomem sygnału ma do czynienia (mikrofonowy lub liniowy) i pozwalające włączyć zasilanie mikrofonów napięciem phantom 48 V. Całość uzupełnia przełącznik pozwalający jednym ruchem włączyć lub wyłączyć wejścia na rączce.
Ergonomia
Wiemy już, co jest gdzie, jeśli chodzi o przyciski, kontrolki i manipulatory, pora zatem odpowiedzieć na pytanie, jak sprawdza się to w praktyce. Ogólnie – świetnie. Wszystko, czego potrzeba, jest pod ręką, często nawet w kilku miejscach (jak np. bardzo wygodny zdublowany przycisk Menu). A przy tym przestrzeni nie zabierają stricte fotograficzne przełączniki, takie jak blokady ekspozycji, tryby pomiaru światła, zdjęcia seryjne itd.
Do tego wszystko jest programowalne, a lista funkcji, które można przypisać do kółek i przycisków, jest ogromna i obejmuje niemal wszystko, co EOS C50 ma do zaoferowania. W efekcie użytkownik nawet nie czuje potrzeby korzystania z ekranu dotykowego, czy konfigurowalnego menu użytkownika, mimo że oba te udogodnienia są dostępne.
Przy okazji usunięto też znane ze starszych modeli ograniczenia, jeśli chodzi o zaprogramowanie kółek sterujących, które mogą teraz obsługiwać przysłonę, czas migawki, czułość ISO (lub wzmocnienie) albo kompensację ekspozycji.
Jedynym irytującym ograniczeniem jest tak naprawdę minimalny czas migawki wynoszący 1/2000 s. To zdecydowanie zbyt mało, żeby przy bazowej czułości ISO 400 lub ISO 800 móc pracować z jasnym obiektywem w słoneczny dzień. Oczywiście w takiej sytuacji zalecane jest użycie filtra szarego, ale kamera nie ma takowych wbudowanych, a nakręcanego na obiektyw filtra można zapomnieć lub go uszkodzić. Implementacja czasów naświetlania do 1/8000 s lub 1/16000 s nie powinna być specjalnie skomplikowana, a mogłaby stanowić plan awaryjny w razie tego typu sytuacji.
Menu
Menu w trybie filmowym jest niemal identyczne jak to, co znajdziemy w innych kamerach Cinema EOS, takich jak choćby modelu C400. Dla osób przyzwyczajonych do aparatów może ono być nieco dziwne w pierwszym kontakcie, ale gdy tylko przepracujemy parę godzin, staje się ono wręcz niesamowicie czytelne i przejrzyste.Elementy są pogrupowane naprawdę logicznie, a do tego każde z trzech kółek sterujących przesuwa inne „piętro” menu, więc dotarcie tam, gdzie chcemy, gdy już nauczymy się korzystać z tego systemu, nie zajmuje więcej, niż trwałoby znalezienie zadanej funkcji w menu podręcznym. Brak tego ostatniego w ogóle zatem nie przeszkadza.
![]() |
Rejestrator obrazu Atomos Ninija Inferno wykorzystywany do nagrywania ekranu przy demonstracji menu oraz działania autofokusa udostępniła firma BEiKS, a współpracujący z nim dysk SSD Angelbird AtomX firma Foto-Technika. Obu firmom uprzejmie dziękujemy.

Złącza
Lista złącz sygnałowych w EOS-ie C50, a nawet ich układ na bocznej ściance, wygląda dość podobnie jak w przypadku EOS-a R5 C. Znajdziemy tam:
- wejście mikrofonu (mini jack 3.5 mm),
- wyjście słuchawkowe (mini jack 3.5 mm),
- wyjście HDMI (pełnowymiarowe typu A),
- złącze USB 3.2 Gen 2 (typu C),
- złącze wężyka spustowego typu N3 ,
- wejście / wyjście na kod czasowy (złącze DIN 1.0/2.3).
![]() |
![]() |
Całość uzupełnia też wielofunkcyjna stopka, do której możemy podłączyć cyfrowy mikrofon Canon DM-E1D lub kompatybilną z kamerą górną rączkę.
![]() |
Z kolei na wspomnianej już rączce znajdziemy dwa wejścia audio w standardzie XLR.
![]() |
Jedynym zarzutem może być co najwyżej brak wyjść sygnałowych typu SDI, ale w tej klasie sprzętu nie są one standardem, więc trudno uznać to za poważną wadę, zwłaszcza że Canon ma w ofercie wyżej pozycjonowane modele, które takowe złącza posiadają.
Bateria
Canon EOS C50 zasilany jest akumulatorem litowo-jonowym LP-E6P. Jest też kompatybilny ze starszymi ogniwami LP-E6NH, choć w ich przypadku nie wszystkie tryby nagrywania mogą być dostępne (np. wyższe klatkaże w formacie RAW).
![]() |
W naszym standardowym teście pełna bateria pozwoliła na nagranie 1 godziny i 53 minut materiału w 4K w 25 kl/s. To zauważalna poprawa w stosunku do modelu R5 C (który ledwo przekroczył godzinę) i zbliżenie się pod względem osiągów do konkurencji, takiej jak choćby modele Sony FX2 i FX3.
Podczas przeprowadzania testu korpus Canona tylko minimalnie się nagrzał, a na ekranie nie pojawiły się żadne komunikaty na temat wysokiej temperatury wewnętrznej i to pomimo ustawienia automatycznej pracy aktywnego chłodzenia na niskie obroty. Możemy zatem uznać, że to ostatnie dobrze spełnia swoje zadanie i problemów z przegrzewaniem się raczej nie uświadczymy. Zwłaszcza że sam moduł aktywnego chłodzenia został nieco rozbudowany w porównaniu z EOS-em R5 C.
![]() |
Nośniki pamięci
Canon EOS C50 oferuje jedno gniazdo na karty CFexpress typu B oraz jedno gniazdo na karty SD/SDHC/SDXC kompatybilne ze standardem UHS-II. Oczywiście oznacza to, że najbardziej wymagające, jeśli chodzi o przepływność strumienia danych formaty (650 Mbit/s i więcej), zapiszemy jedynie na karcie CFexpress.
Możemy jednak równolegle zapisać na karcie SD materiał w kodeku XF-AVC, H.264 lub H.265 w wysokiej jakości lub jako proxy. Gdy nie korzystamy z RAW-ów (ani np. z filmowania w XF-AVC w trybie ALL-Intra w 4K w 50/60 kl/s, gdzie bitrate też jest zbyt duży), możliwy jest natomiast normalny symultaniczny zapis na obydwa nośniki. Co ciekawe, dostępny jest też tryb zapisu obrazu na jedną kartę, a dźwięku (w formacie WAV) na drugą lub nagranie na nośnik SD pionowego ujęcia przy jednoczesnej rejestracji poziomego kadru na karcie CFexpress.
![]() |
Opisane powyżej rozwiązanie to absolutnie najlepsze, co dało się osiągnąć w urządzeniu posiadającym gniazda na dwa różne typy kart pamięci. Lepszym rozwiązaniem byłoby jednak po prostu zainstalowanie dwóch gniazd CFexpress typu B lub jakiejś formy gniazd typu combo, obsługujących zarówno karty SD, jak i CFexpress, analogicznie jak robi to Sony w swoich topowych aparatach i kamerach.

Wizjer i ekran
Zacznijmy od wizjera elektronicznego, bo tu sprawa jest prosta – Canon EOS C50 go nie posiada. Poczyniwszy tę nieskomplikowaną obserwację, możemy przejść do omówienia ekranu.Zastosowany w testowanej kamerze wyświetlacz to 3-calowy, dotykowy ekran LCD o proporcjach boków 3:2 i rozdzielczości 900×600 (1.62 mln punktów w języku marketingu fotograficznego). Oferuje on szczegółowy obraz o dobrej jakości i pozwala na komfortową pracę w większości sytuacji. Problemem może być jedynie praca w ostrym słońcu, gdzie niektóre elementy menu zapisane małą czcionką i z niewielkim kontrastem względem tła mogą być trudne do rozczytania. Zwiększanie parametrów związanych z jasnością i podświetleniem pogarsza z kolei kontrast obrazu przez podniesienie poziomu czerni.
Jeśli natomiast chodzi o narzędzia ułatwiające pracę, to Canon C50 oferuje wszystko, czego moglibyśmy oczekiwać. W manualnym ustawianiu ostrości pomoże nam focus peaking, powiększenie wybranego wycinka kadru oraz wskaźniki informujące, o ile i w którą stronę musimy obrócić pierścień ostrości, by trafić. Z kolei nad ekspozycją zapanujemy dzięki dwóm programowalnym zebrom, monitorowi kształtu fali, funkcji false color, czy też możliwości wrzucenia wybranej tablicy LUT na ekran podglądowy. Co ważne, wyświetlaniem wszystkich tych elementów możemy osobno sterować dla ekranu kamery i dla wyjścia HDMI. Trudno chcieć więcej.
![]() |



























Optyczne.pl jest serwisem utrzymującym się dzięki wyświetlaniu reklam. Przychody z reklam pozwalają nam na pokrycie kosztów związanych z utrzymaniem serwerów, opłaceniem osób pracujących w redakcji, a także na zakup sprzętu komputerowego i wyposażenie studio, w którym prowadzimy testy.