Raport CIPA - grudzień 2021
Organizacja CIPA opublikowała kolejny ze swoich comiesięcznych raportów dotyczących dostaw aparatów cyfrowych. Ostatni miesiąc ubiegłego roku stał pod znakiem niewielkich spadków.
Skoro posiadamy już komplet danych za miniony rok, możemy pokusić się o porównanie go z 2020. Zacznijmy od łącznych dostaw aparatów, których liczba w latach 2019, 2020 oraz 2021 wyniosła odpowiednio:
- 2019 - 15.217 mln,
- 2020 - 8.886 mln,
- 2021 - 8.362 mln.
![]() |
W przypadku urządzeń z wymienną optyką, analogiczne dane za 3 ostatnie lata przedstawiają się następująco:
- 2019 - 8.461 mln,
- 2020 - 5.308 mln,
- 2021 - 5.348 mln.
![]() |
Teraz spójrzmy, jak wyglądają całoroczne sumy w przypadku dostaw aparatów kompaktowych:
- 2019 - 6.755 mln,
- 2020 - 3.579 mln,
- 2021 - 3.013 mln.
![]() |
Na koniec spójrzmy na obiektywy. Ich łączne dostawy w latach, odpowiednio, 2019, 2020 oraz 2021 przedstawiały się następująco:
- 2019 - 14.237 mln,
- 2020 - 8.350 mln,
- 2021 - 6.677 mln.
![]() |
Dane z najnowszego raportu są dostępne na stronie organizacji CIPA.
Komentarz można dodać po zalogowaniu.
Zaloguj się. Jeżeli nie posiadasz jeszcze konta zarejestruj się.















Optyczne.pl jest serwisem utrzymującym się dzięki wyświetlaniu reklam. Przychody z reklam pozwalają nam na pokrycie kosztów związanych z utrzymaniem serwerów, opłaceniem osób pracujących w redakcji, a także na zakup sprzętu komputerowego i wyposażenie studio, w którym prowadzimy testy.
W USA Canon podniósł ceny kilkunastu modeli obiektywów (RF i EF), choć dane finansowe nie były złe (mam wrażenie że w Polsce ta podwyżka też już jest faktem). Moim zdaniem obecne poziomy sprzedaży (niskie) raczej staną się standardem (z tendencją spadkową), a producenci zysku będą szukać w wyższych cenach.
@deel77
"Moim zdaniem obecne poziomy sprzedaży (niskie) raczej staną się standardem (z tendencją spadkową), a producenci zysku będą szukać w wyższych cenach."
Pytanie czy podwyżka cen o 10% raz na trzy lata to szukanie zysku czy ratowanie się przed galopująca inflacją która w USA osiągnęła już 5%.
Paradoksalnie to może być dobry moment dla producentów elektroniki. Konsumenci znowu się przyzwyczają że nie ma co czekać i trzeba kupować bo taniej nie będzie. A jak ktoś ma kasę na koncie gdzie rocznie dostaje 0,5% odsetek i widzi że wszystko drożeje to jest bardziej skłonny do wydawania kasy tu i teraz.
Nie jest to dobry czas dla konsumentów.
@RobKoz
Nikon też zapowiedział podwyżki. Również w Europie.
Uważam, że podwyżki Canona, Nikona (o Sony nie wiem) dadzą przestrzeń dla podwyżek cen wszystkim pozostałym - w szczególności producentom chińskim.
Fotografia hobbystyczna stanie się jeszcze droższa i bardziej "elitarna". Za kilka lat nie będzie wytykany palcem człowiek z Leicą na szyi, a każdy kto będzie miał aparat :)
@deel77
Ale przecież tak już było kilkadziesiąt lat temu. Człowiek z lustrzanką to był ktoś. Czy to dobrze czy źle to nie wiem...
deel77
"Fotografia hobbystyczna stanie się jeszcze droższa i bardziej "elitarna". Za kilka lat nie będzie wytykany palcem człowiek z Leicą na szyi, a każdy kto będzie miał aparat :)"
Przesada. Każde hobby kosztuje a nikt nie wytyka palcami przykładowo narciarzy
Podstawowy sprzęt na narty to deski 1000, buty 500, spodnie i kurtka 500. To ceny najtańszych marketowych produktów. Jak ktoś chce mieć jakąkolwiek przyjemność z jazdy i by mu sprzęt posłużył kilka lat to musi te ceny podwoić.
Jeden dzień zjeżdżania to około 100zł. Z noclegiem 200. Przy 2tygodniach jeżdżenia rocznie przez 5 lat mamy 4k (sprzęt) + 14k (skipasy + noclegi). Łącznie to hobby kosztuje nas średnio 3,6 tysiąca zł rocznie.
Tu i tu można zaoszczędzić kupując używany sprzęt i zmieniając rzadziej niż raz na 5 lat. W foto można zdjęć nie wywoływać, ale w narciarstwie zjazdowym nie da się uniknąć dodatkowych kosztów w formie wyciągów. Pozostaje narciarstwo biegowe lub przełajowe...
@RobKoz
Każde hobby jest kosztowne. Ja tylko napisałem, że producenci zwiększyli ceny swoich produktów - nie premierowych, a takich które na rynku są od lat. Znając dotychczasowe zachowania można było oczekiwać, że nowości będą droższe, a zastępowane modele będą tanieć - jest inaczej. Np. EF 16-35 f/4.0 IS L drożeje z 1099 na 1299$. Ja kupiłem ten sprzęt za 3800, a dziś sprawdziłem, że cena tego instrumentu to ponad 6500 zł (w tym samym sklepie). Podobne wzrosty dotyczą też innych obiektywów. Oczywiście rozumiem, że inflacja, ceny energii i kursy walut mają duży wpływ na ceny w Polsce, ale takie działania nie spowodują powrotu do "masowości" fotografii a raczej do zamykania w kurczącej się niszy.
> Czyżby był to pierwszy nieśmiały zwiastun stabilizacji po 10 latach kurczenia się rynku?
no, no, kto wie? tak to wygląda.
Warto zauważyć, że wykres dla Interchg. Lens DSC jest prawie linearny w skali roku, co jest chyba w ogóle nowością. To by sugerowało wyraźną zmianę charakteru rynku, który dotąd w wykresie odznaczał się falistą linią w tych punktach roku, kiedy zwykle większość ludzkości dokonuje szczególnie intensywnych zakupów (przed wakacjami i na Black Friday). Zatem, można wysnuć wniosek, że rynek profesjonalizuje się, np., tak wstępnie oceniając.
Trochę niepokoi w tym kontekście spadek w obiektywach, ale może wstępnie połóżmy to na karb ogólnych trudności.
Ja bym raczej zwalił "wypłaszczenie krzywej" na covida i lockdowny niż na zmiany rynku. Imprezy odwoływane i przenoszone i maksima kolejnych fal wypadające w okresach, kiedy w latach przedpandemicznych dostawy były największe.
A co do obiektywów to może kwestia tego, że 2021 był "rokiem wymiany body" dla wielu? Plus szkła się jednak wolniej starzeją
RF 24-105mm F4 L IS USM now $1299.00 — a $200 increase
RF 70-200mm f/4L IS USM now $1799.00 — a $200 increase
RF 100-500mm F4-7.1L IS USM now $2899.00 — a $100 increase
RF 600mm F11 IS STM now $799.00 — a $100 increase
RF 800mm F11 DO IS STM now $999.00 — a $100 increase
EF 16-35mm f/4L IS USM now $1299.00 — a $200 increase
EF 24-105mm f/4L IS II USM now $1299.00 — a $200 increase
EF 35mm f/1.4L II now $1999.00 — a $200 increase
EF 70-200mm f/4L IS II USM now $1499.00 — a $200 increase
EF 85mm f/1.8 USM now $499.00 — a $80 increase
EF 200-400mm f/4L IS USM Extender 1.4x now $11999.00 — a $1000 increase
link
Kolejny miesiąc, rok, w którym nic ze sprzętu foto nie kupiłem, i potem wykres wygląda jak wygląda ;-)
@deel77
"Ja tylko napisałem, że producenci zwiększyli ceny swoich produktów - nie premierowych, a takich które na rynku są od lat."
Ale czy naprawdę zwiększyli ceny czy może jednak pieniądz się osłabił? Inflacja u nas 10%, w USA 5% to się musiało tak skończyć co nie znaczy że jest drożej.
"Znając dotychczasowe zachowania można było oczekiwać, że nowości będą droższe, a zastępowane modele będą tanieć - jest inaczej."
Bo dotychczas mieliśmy znikomą inflację a w Polsce czasem nawet deflację.
"Oczywiście rozumiem, że inflacja, ceny energii i kursy walut mają duży wpływ na ceny w Polsce, ale takie działania nie spowodują powrotu do "masowości" fotografii a raczej do zamykania w kurczącej się niszy."
Za pierwsza nową lustrzankę jaką kupiłem (Canon 300) musiałem zapłacić równowartość średniej pensji netto. A był to bardzo amatorski model.
Canon 28-90 który jest parodią obiektywu. Kosztował wtedy 600zł - połowę średniej pensji netto. A rok 200 to był już czas gdy fotografia była względnie tania. Powstało sporo sklepów i prężnie działała sieć Fotojoker oferując fajne ceny. Kilka lat wcześniej to było znacznie droższe hobby.
Czyli mamy postęp w tył. Więcej za drożej, a zasadniczo to ma być coraz taniej i lepiej i więcej...
Nie wiem dlaczego uważacie ,ze trzeba teraz kupować sprzęt bo będzie drożej , jest wręcz odwrotnie , po prostu jest większy podatek od tak zwanych nowości , trzeba niestety kupować sprzęt który jest n a rynku juz kilka lat i tyle, ta tendencja była widoczna już kilka lat temu , producenci doszli do wniosku ,ze jest grupa osób na świecie które za nowości zapłacą nawet 100 -200 procent realnej ceny , normalny zjadacz chleba musi czekać ,niestety;
@SKkamil
"normalny zjadacz chleba musi czekać ,niestety;"
Normalny zjadacz chleba traci obecnie 10% rocznie na inflacji. Czekanie miało sens gdy nie było inflacji obecnie nie ma sensu ekonomicznego.
Inna kwestia czy w ogóle kupowanie sprzętu foto w tym momencie ma sens. Normalny zjadacz chleba dostanie w tym roku 5% podwyżki pensji, media mu wzrosną o 25%, jedzenie o 20%. A aparat to nie jest towar pierwszej potrzeby.
Ale jeśli ktoś ma zbędne 10k na koncie i ochotę. To moim zdaniem lepiej kupić sprzęt teraz bo cykliczne podwyżki zostaną z nami na dłużej. Inflacji nie da się zlikwidować z dnia na dzień.
@SKkamil
Już podałem przykład że Canon EF 16-35 f/4.0 IS L zdrożał na przestrzeni 2 lat z 3700-3800 na 6700 a przecież w tym przypadku podatku od nowości już dawno być nie powinno. Podobnie (może w nieco mniejszej skali) jest z 70-200/2.8 IS L, 24-105//4.0 IS L II, 35/1.4 L, 85/1.4 IS L od Canona. Tamron SP35/1.4 też ostatnio zdrożał. Nawet najtańszy 50/1.8 jest dużo droższy (ja kupiłem nowy za 380 zł, dziś poniżej 550 nie znalazłem). Pewnie z wieloma innymi (nie śledzę wszystkich marek czy systemów) sytuacja jest podobna.
Jakiś czas temu też traktowałem hasło "tanio już było" jako wyświechtany slogan marketingowców, dziś płacąc więcej muszę przyznać im rację. Oczywiście przy premierowych produktach cena jest zawsze wywindowana dla garstki zapaleńców, ale ostatnie 2 lata pokazały, że na spadków cen nie możemy być pewni. Często też sugerowałem, że problemy z dostępnością mogą wynikać nie tylko z problemów logistycznych czy zakłóceń łańcuchów dostaw, ale też z polityki firm bo mniejsza dostępność produktów powoduje, że mniejsza jest presja na obniżki (towary nie zalegają na magazynach).
@RobKoz
Racja. Inflacja też ma znaczący wpływ.
@deel77
Firmy nie produkują sprzętu na magazyn. Produkują tyle, ile się sprzedaje, z niewielką nadwyżką.
@Szabla
OK. Pytanie jest czy robią tak od zawsze czy to nowa praktyka?
@deel77 - robili tak od dawna, po prostu ostatni kryzys obnażył słabości tego systemu.
Jak masz ochotę to sobie sprawdź takie hasła jak "lean manufacturing", "Toyota Production System" albo "just in time supply chain model"
To chyba jest bardziej złożone. Zawsze istnieje "nakład minimalny". To prawdopodobnie określa, ile sprzętu trafia do sieci. Natomiast, że ceny idą w górę, to moim zdaniem nieuchronna konsekwencja tego, że spada sprzedaż. A spada, bo właściciel komórki nie widzi różnicy. Właściciele aparatów nie dają powodów innym, aby je kupili. Po prostu, trzeba robić zdjęcia, inne niż do tej pory i je gdzieś pokazywać.
@baron13
"To chyba jest bardziej złożone. Zawsze istnieje "nakład minimalny"".
Oczywiście. Przestawienie linii produkcyjnej na inny model obiektywu trwa i kosztuje. Dlatego nie produkuje się pod bieżące zamówienia tylko partiami na magazyn. Jak duże są te partie i na ile starczają to inna sprawa.
Ale od kiedy pamięta co jakiś czas jakieś szkło spotykało się z problemami z dostępnością trwającymi 3-6 miesięcy.
To trochę podobnie jak z książkami robi się nakład i później dodruki.
P.S. Pominąłem kwestię obiektywów robionych na indywidualne zamówienie oraz tych wymagających rocznego hodowania kryształów.
"Natomiast, że ceny idą w górę, to moim zdaniem nieuchronna konsekwencja tego, że spada sprzedaż."
Spadek sprzedaży o 10% ma mniejsze znaczenie niż wzrost kosztów transportu o setki procent i wzrost cen komponentów o kilkadziesiąt procent.
Pracuję w automatyce. Mam bezpośrednią styczność z producentami różnych automatów i mikrokontrolerów. Podrożało wszystko nie tylko medialne chipy o których ciągle piszą dziennikarze, ale nawet kondensatorki i płytki drukowane. Przykładowy mikrokontroler który robiła jedna ze znanych mi firm kosztował ich 30zł a sprzedawali go za 70zł. Teraz jakby chcieli go wyprodukować to by kosztował ponad 130zł i musieliby go sprzedawać za 200zł. Większa marża bo koszty działalności w Polsce mocno poszły do góry.
Kilka firm już wrócił odo praktyki z lat 90-tych i oferty na dostawy przygotowują w euro lub dolarach, bo złotówka tak szybko leci w dół. ale problem jest nie tylko u nas na zachodzie też jest tylko mniejszy. Banki na zlecenia rządów wydrukowały sporo pustego pieniądza który został wpompowany w gospodarki by uniknąć kryzysu. Bo rządy najbardziej boją się spadku konsumpcji. No ale przesadzili i spowodowali większa inflację niż się ktokolwiek spodziewał.
@RobKoz, przyznam, że wystraszyłeś mnie. Ćwiczyłem inflację. Myślę, że faktycznie, perturbacje gospodarcze mają obecnie największy wpływ na podwyżki cen. Efekty, o których pisałem zapewne działają w skali wieloletniej, natomiast oczywiście, gdy rośnie np cena netto, a nie brutto paliwa, skacze koszt transportu nawet gdy premier dzielnie obniżył VAT. No i mamy skutki.
Dodam jeszcze taką niefajną obserwację, że jak mi się zdaje, jest problem z dostępnością wielu produktów. Ku mojemu zdziwieniu wiele obiektywów, także gimbale, zasilacze, jakieś rupiecie typu uchwyty, albo filtry figurują jako wyprzedane albo "zapytaj o dostępność". Trzeba by zrobić statystykę, by stwierdzić, że to trend, ale mam wrażenie, że obserwuję wyraźne zmniejszanie się asortymentu. Mam tylko nadzieję, że nie dojdzie u nas do "cen regulowanych", bo skutki pamiętam i absolutnie nie chciałbym powtórki.
@baron13
"Mam tylko nadzieję, że nie dojdzie u nas do "cen regulowanych", bo skutki pamiętam i absolutnie nie chciałbym powtórki."
Na Węgrzech już doszło. U nas na razie kombinują z VAT'em na przeczekanie i straszą przedsiębiorców. Ale szukanie winnych kułaków i obszarników już się zaczęło. Jak się wsłuchać w język jakim od kilku tygodni operuje władza to już nie jest śmieszno ale zaczyna być straszno.
A przed nami już tylko przepaść. Stopy procentowe nie mogą być długofalowo niższe od inflacji, bo to powoduje tylko większa inflację i plajtę państwa.
Ale kto pamięta lata 90-te ten ma szansę zarobić albo przynajmniej nie stracić.
Ja np. mam kredyt za który płacę 3% odsetek i obligacje indeksowane inflacją za które dostaję 8% odsetek :-)
@baron
"Po prostu, trzeba robić zdjęcia, inne niż do tej pory i je gdzieś pokazywać."
Nie da się robić innych niż do tej pory. Wszystko już było.
...i wtedy pojawia się ktoś, kto o tym nie wiedział. :))
@Szabla: w sedno :-)
@Szabla
Wskaż jakieś nowe środki wyrazu w fotografii czy nowe style, których nie używano by lub nie znano już 50 lat temu :)
Nowe mam wskazać? Nie jestem fotografem. Ale stałe ktoś to robi.
Jedna z rzeczy, która pojawiła się z fotografią cyfrową i wcześniej była niemożliwa, to fotografia w ciemności. Jest oczywiście mnóstwo stylów "czysto artystycznych" ale to akurat po prostu jest bezdyskusyjne, wcześniej technika nie umożliwiała. Inna rzecz, poniekąd wręcz przeciwna, to fotografia ekstremalnie długimi czasami dzięki filtrom szarym. I tak dalej :-)
@baronie13
w ciemności można było fotografować - pomimo, że materiał światłoczuły był mniej czuły to jednak było to tak samo możliwe jak przy cyfrze - a nawet ziarno mniej dokuczało bo nie było kolorowego szumu.
Filtry szare były tak jak i dzisiaj, jest sporo zdjęć i to naprawdę wielkich nazwisk z długimi czasami naświetlania. Dodatkowo były mikrofilmy które miały niską czułość.
@ziggy
to co było trudne do osiągnięcia to obróbka (wywołanie) obrazu. W erze komputerów z obrazem można robić co się chce - wcześniej nie było to takie proste. Np. takie dwu-tonowoanie:
link
Wnioski:
link
Można było zawsze zrobić takie. Gdzie nic się nie rusza. Ale...
link
ani takie
link
już nie. Ekpozycja musi być zachowana. Albo wysokie iso, albo czas, albo przesłona. W ostatnim czasie prócz iso poszły w górę średnice obiektywów, mamy szkła o jasności f/0,95. Technologia i możliwości focistów znacznie się zmieniły. A zdjęcia nie.
@ziggy
"Wskaż jakieś nowe środki wyrazu w fotografii czy nowe style, których nie używano by lub nie znano już 50 lat temu :)"
Kojarzę Dragan style ale nie wiem czy to się łapie bo to w sumie bardziej grafika komputerowa
Ogólnie cyfra ułatwiła i umożliwiła na szerszą skalę wielokrotną ekspozycję. I choć sama technika nie jest nowa ani odkrywcza to łatwość jej stosowania w aparacie cyfrowym prowadzi do popularyzacji różnych odmian HDR.
Zdjęcia katedr gdzie witraże nie są przepalone a wnętrze czarne były możliwe dawniej ale wymagały ręcznego składania fragmentów negatywów. Nie było to proste i szybkie.
Długie naświetlania w czasach analoga były zdecydowanie prostsze, wystarczyło mieć wężyk z zaciskiem, "matryca" przecież się nie grzała, nie ograniczała pojemność baterii a ta ostatnia nie była nawet niezbędna;
> Można było zawsze zrobić takie. Gdzie nic się nie rusza. Ale... [link ]
ani takie [link] już nie. Ekpozycja musi być zachowana. [baron13].
No proszę, *baron* odkrył ze swoim Cwanonen D fotografię w "ciemnościach", to pewnie w dużym stopniu problem ubóstwa oferty socjalistycznego rynku foto, gdzie filmom ISO (ASA) kończyło się na 400, czyli 27 DIN (aczkolwiek niektórzy forsowali Fotopana FF w okolice 1600). Na Zachodzie były jednak materiały 1600 i 3200 ASA, nawet kolorowe; sam z takich korzystałem (z przeceny, co prawda).
A na ISO 3200 i z jasnym obiektywem zdjęcia jak u *barona* da się przecież zrobić bez problemu w ciągu "złotej" godziny wokół zachodu słońca; a nawet sporo później - kwestia faktycznego oświetlenia, które zależy przecież od tylu czynników, że trudno dokładnie ustalić czas, kiedy zdjęcia przestają dobrze wyglądać
JdG,
tylko że w czasach minionych, w kolorze istniał tylko jeden materiał ISO3200.
To była Konica i była....beznadziejna. "szumiała" bardziej niż dziś 25600 w cyfrzakach... Zrobiłem kiedyś kilka rolek tego materiału no i akurat niedawno kopiowałem rolkę tego filmu... Ziarno było jak pięść ;) Było je widać nawet na odbitce 10x15 :)
link
> tylko że w czasach minionych, w kolorze istniał tylko jeden materiał ISO3200.
To była Konica i była....beznadziejna. "s
OK, być może, ale materiały Fuji i Agfy ISO 1600 były zupełnie dobre - używałem, więc mogę potwierdzić.
Tylko, że do dobrych zdjęć "nocnych" wystarczy nawet ISO 1000 (wyjąwszy sceny dynamiczne na 1. planie); zresztą, w czasach "legendarnego" Fotopana HL (ASA 400/27DIN, jedynego w całym "obozie postępu" materiału wysokoczułego nadającego się do użytku w "małym obrazku" (licencja Ilforda) też dało się robić zdjęcia w kiepskim oświetleniu, nawet w "ciemnościach".
Jeszcze dawniej dobry fotograf radził sobie z ograniczonym, sztucznym oświetleniem i jeszcze mniej czułymi filmami, korzystając z tej okoliczności, że ruch, nawet bardzo dynamiczny, przeważnie, w nietechnicznych scenach, jest niejednostajny, ma np. swoje kulminacje, w których prawie zamiera, więc sceny dynamiczne , nawet bardzo dynamiczne, da się ująć w fotografii w całkiem skromnych technicznych warunkach. Trzeba refleksu i umiejętności.
NB., materiały Konica 100 i 200 też były kiepskie, z dominantą barwną, czasem używałem, bo łatwo było kupić i były tanie. Ale np. skanuje się je gorzej niż np. ORWO NC19/21, które w skanowaniu akurat wypada dobrze (odbitki, czyli oryginalny produkt tego negatywu, były zaś "do bani").
Tak przy okazji - główny problem w fotografii w "ciemnościach" w czasach PRL polegał na tym, że w większości łatwiej dostępnych aparatów foto (czyli przeważnie ruskich Zenitów) najdłuższy czas migawki (poza B), dający się ustawić, to było 1/30" lub 1/15", więc w zasadzie dało się tego używać tylko w świetle dziennym.
Aparaty Praktica lub niektóre Exakty, oferujące pełną skalę czasów - do 1" - były trudno osiągalne, albo nadmiernie kosztowne, jak Pentacon Six.
@RobKoz:
"Ale kto pamięta lata 90-te ten ma szansę zarobić albo przynajmniej nie stracić. "
Co masz na myśli?
ja pamiętam lata 90, ale byłem wtedy nastolatkiem i nie interesowałem się giełdą, inflacją, obligacjami itp.
> forsowali Fotopana FF w okolice 1600
o! ciekawy błąd, zważywszy, że Fotopan FF miał czułość 18 DIN (50 ASA/ISO), oczywiście tak intensywnie forsowało się Fotopan HL, 27 DIN (400 ASA).
Za tzw dawnych czasów i wcale nie analogowych iso 1600 to była bezpieczna granica dla szumów i dynamiki. Obiektywy trzeba było przymykać, bo mydliły, nie było stabilizacji. Generalnie brak światła do niedawna był problemem.
@mgkiler
"Co masz na myśli?
ja pamiętam lata 90, ale byłem wtedy nastolatkiem i nie interesowałem się giełdą, inflacją, obligacjami itp."
Pisałem o pamiętaniu właśnie w kontekście giełdy, inflacji, obligacji itp :-)
Politycy doprowadzili do inflacji celowo nie przypadkiem - bo inaczej byśmy splajtowali. Jeśli obieca się ludziom 500+ a w kasie nie ma pieniędzy to trzeba doprowadzić do tego by to 500+ było jak najmniej warte. Jak to zrobić żeby ciemny lud nie protestował? Podnieść sztucznie minimalną pensję znacznie powyżej wzrostu wydajności. Efekt był do przewidzenia wszystko od razu podrożało. I wtedy wystarczyło już tylko nie podnosić stóp procentowych i gotowe. Pandemia tylko przyspieszyła ten proces ale w Polsce mieliśmy zbyt wysoką inflację i zbyt niskie stopy już przed pandemią.
Dlatego jak ktoś widział działania rządu to mógł podjąć odpowiednie kroki - np. wziąć kredyt i kupić obligacje indeksowane inflacją. Za obligacje mam 8% odsetek a za kredyt płacę tylko 3%. Czyli zarabiam nic nie robiąc 5% rocznie. Przy czym jest to zarabianie w 100% bezpieczne. W momencie gdy stopy procentowe wzrosną na tyle że oprocentowanie kredytu przewyższy odsetki z obligacji po prostu sprzedam obligacje i spłacę kredyt, a co mi zostanie to moje.
Drugi sposób to nieruchomości Ale nie mieszkania za które trzeba płacić czynsz i o które trzeba dbać. Ziemia to jest najlepsza lokata kapitału w czasie inflacji. Zasada ta sama. Wziąć kredyt na 3% i kupić ziemię której wartość rośnie o kilkanaście procent rocznie. Ale tu już trzeba uważać to nie jest tak płynny towar jak obligacje. Z dni na dzień się tego nie sprzeda.
Trzeci sposób to giełda. Jeśli ktoś inwestuje w spółki które mają wysoką wartość fundamentalną to długookresowo nie straci. Bańki mogą pękać (jak FB kilka dni temu), ale jak firma ma majątek trwały to on z dnia na dzień nie zniknie i dobrze trzyma wartość podczas kryzysów.
Ale generalnie najważniejsza zasada w czasie wysokiej inflacji to nie mieć gotówki. 100zł pierwszego dnia miesiąca jest warte tylko 99zł ostatniego. Jeśli ktoś średnio ma 5k na koncie to tak jakby stracił pięćset złotych!
Kolejna oczywistość, ale nie rozumiana przez Polaków. Im wyższa inflacja tym bardziej opłaca się mieć kartę kredytową. Zakupy dostajesz dziś a płacisz za nie po miesiącu pieniędzmi które są mniej warte. Jeśli masz średnio 5k zadłużenia na karcie to rocznie na tym oszczędzasz 500zł.
To jest ogólna zasada czasów inflacji - lepiej mieć długi niż oszczędności. Bo długi realnie maleją, a oszczędności tracą na wartości.
@RobKoz:
"Drugi sposób to nieruchomości..."
Człowiek, który zna tyle sposobów jak zostać milionerem pewnie sam nim jest.
@Negatyw
"Człowiek, który zna tyle sposobów jak zostać milionerem pewnie sam nim jest."
"Elementarne drogi Watsonie!"
@JdG, nie będę tego cytował bo szkoda wytraconych bitów :) ale czy ty w ogóle żyłeś w anologowych czasach (fotografii)?
Bo na te rewelacje które wypisujesz, może się złapać najwyżej pokolenie pomilenialne. Co komu po tym, że orwo skanowało się dobrze jak sam materiał wyjściowy był gorszy od filmów, które wymieniłeś. Skanowało ci się dobrze bo miałeś więcej alkoholu przy orwo czy kawa była słodsza?
W końcu co ma ten wywód o materiałach sr-v na niskich czułościach do tego o czym tu mowa, no i kluczowa sprawa do tego co napisał @Rafiki.
" też dało się robić zdjęcia w kiepskim oświetleniu, nawet w "ciemnościach"."
Nawet dodany cudzysłów tego nie uratował, może emot ikona jakaś, bo to totalny absurd :)
Od kilku lat skanuję swoje archiwum negatywowo-slajdowe i gorszą jakość ORWO widać od razu. Negatywy NC faktycznie lepiej wypadają niż Chrom, ale to nadal różnica klasy wobec materiałów AGFA, Fuji czy Kodak.
@JDG
"OK, być może, ale materiały Fuji i Agfy ISO 1600 były zupełnie dobre - używałem, więc mogę potwierdzić."
Myślałem, że pamięć mnie zawiodła... ale nie znalazłem innego materiału barwnego o czułości ISO3200 niż Konica...
...natomiast jestem w zasadzie pewien, że AGFA 1600... nie istniała, najczulsza, o ile pamiętam miała ISO1000. :) Ciekawe więc, że potwierdzasz że na niej fotografowałeś :)
Druga rzecz: każdy, kto w latach dziewięćdziesiątych usiłował fotografować na materiałach wysokoczułych (ja np. fotografowałem od czasu do czasu koncerty...) wiedział, że znacznie lepsze efekty daje forsowne wywołanie Fuji Press 800 na ISO1600 niż oryginalny materiał Fuji 1600.
No i jeszcze jedna sprawa, najczulszy materiał odwracalny na światło sztuczne... czyli slajd to był Schotch ISO640T Na dzisiejsze standardy żadna czułość.
Załączam jedną klatkę, którą niedawno sobie na pamiątkę zdigitalizowałem :)
link
Dla porównania dodałem tam zdjęcie z wczoraj, zrobione przez okno A7R4 na ISO 10 tys. i poddane mojej standardowej obróbce.
..taka to jest ta mityczna jakość analogów.
Dzisiejsze możliwości są całkowicie nieporównywalne do tych. sprzed ćwierć wieku.
@Szabla napisał:
"Od kilku lat skanuję swoje archiwum negatywowo-slajdowe i gorszą jakość ORWO widać od razu. Negatywy NC faktycznie lepiej wypadają niż Chrom, ale to nadal różnica klasy wobec materiałów AGFA, Fuji czy Kodak. "
Ty też :( Ja mam wrażenie, że zycie mi przecieka przez palce przez moje nocne skanowanie ale potwierdzam mam te same odczucia. Chociaz wydaje mi się też, że orwo z biegiem czasu bardziej traci na jakości.
@Rafiki, to tylko potwierdza, że na te rewelacje @JdG może się nabrać najwyżej pokolenie pomilenialne a i ci są dziś bardziej ogarnięci z korzystania z googla :)
No cóż, nie każdy lubi monotonne mruczenie skanera, ale 10000 klatek same się nie zeskanują ;)
Wolę kopiować …kopiarką i aparatem :)
To łatwiejsze, ale efekt gorszy.