Wykorzystujemy pliki cookie do spersonalizowania treści i reklam, aby oferować funkcje społecznościowe i analizować ruch w naszej witrynie, a także do prawidłowego działania i wygodniejszej obsługi. Informacje o tym, jak korzystasz z naszej witryny, udostępniamy partnerom społecznościowym, reklamowym i analitycznym. Partnerzy mogą połączyć te informacje z innymi danymi otrzymanymi od Ciebie lub uzyskanymi podczas korzystania z ich usług i innych witryn.
Masz możliwość zmiany preferencji dotyczących ciasteczek w swojej przeglądarce internetowej. Jeśli więc nie wyrażasz zgody na zapisywanie przez nas plików cookies w twoim urządzeniu zmień ustawienia swojej przeglądarki, lub opuść naszą witrynę.
Jeżeli nie zmienisz tych ustawień i będziesz nadal korzystał z naszej witryny, będziemy przetwarzać Twoje dane zgodnie z naszą Polityką Prywatności. W dokumencie tym znajdziesz też więcej informacji na temat ustawień przeglądarki i sposobu przetwarzania twoich danych przez naszych partnerów społecznościowych, reklamowych i analitycznych.
Zgodę na wykorzystywanie przez nas plików cookies możesz cofnąć w dowolnym momencie.
Kontynuujemy naszą współpracę ze sklepem Beafoto polegającą na popularyzacji wiedzy lornetkowej na kanale YouTube. Tym razem zajęliśmy się tematem lornetek przeznaczonych dla ornitologów oraz do obserwacji przyrody. Zapraszamy do oglądania.
Dużo dobrego i parę rzeczy z którymi się nie zgadzam. 8x42 jako najbardziej uniwersalna lornetka na początek, czyli dokładnie to samo, co nam wyszło z dyskusji pod ostatnim artykułem.
Z lunetą 100 mm da się chodzić. Sam to robię jak idę właśnie w celu obserwacji ptaków. Gorzej, jak się do tego chce wziąć aparat z teleobiektywem. Robi się dość ciężko i nie bardzo da się to wygodnie nosić bez pakowania i rozkładania co chwila. Trzeba wybrać: obserwacje albo zdjęcia.
Z jednym kategorycznie się nie zgadzam: ornitolodzy raczej nie rzucają mięsa w celu zwabienia ptaków drapieżnych i zrobienia im zdjęcia. To robią fotografowie, często prowadzący komercyjne czatownie. Osobiście uważam takie zachowanie za godne potępienia i z byciem ornitologiem nie ma ono nic wspólnego. Może się czepiam, ale kwestie etyki przy obserwacjach i fotografii przyrody robią się dla mnie coraz istotniejsze i coraz mniej podoba mi się to, co widzę i słyszę na ten temat.
ryszardo - kwestia nomenklatury. Tutaj rozważamy szeroki temat lornetki może nie dla ornitologa sensu stricte (bo taki to specjalista, który wie czego potrzebuje), ale dla obserwatora ptaków, a pod to też podchodzą fotografowie, którzy przecież oprócz obiektywu mogą mieć ze sobą lornetkę. A także zwykli spacerowicze, którzy zanęcą sikorki ziarnami słonecznika.
Tak, z lunetą 100 mm da się chodzić. Z teleskopem pewnie też ;) Pytanie o sens. Dla mnie się on kończy na małych lunetach 50-65 mm, powyżej tylko stacjonarnie. Ale jesteś młody i jeszcze możesz się z tym nie zgadzać. Będziesz miał ponad 50 lat jak ja i Twój kręgosłup przyzna mi rację ;)
To że wcześniej 8x42 wyszło na lornetkę uniwersalną, nie oznacza, że w innej kategorii wyjść na taką już nie może. Fizyki i anatomii, które określają uniwersalność źrenicy 5 mm nie zmienisz.
Zgadzam się, że duża luneta to nie sprzęt spacerowy. Noszę ją raczej z jednego stanowiska obserwacyjnego na drugie. Tylko raz zrobiłem z nią ponad 20 km i więcej tego błędu nie popełnię. Właśnie idzie do mnie dużo mniejsza ;-)
Lornetka + aparat z tele to zestaw podstawowy. Luneta to taki luksus.
A mojego kręgosłupa byś nie chciał. Dużo musiałem ćwiczyć, żeby być w stanie funkcjonować normalnie. Cały czas muszę, bo inaczej jest naprawdę źle.
Wśród ornitologów bezsprzecznie króluje 10x42. Choć sam byłem przez wiele lat miłośnikiem powiększenia 8x. Dziś za najbardziej uniwersalna i ogólnie najlepszą lornetkę dla ornitologa uważam SFL 10x50 - jasno, duże przybliżenie ale do opanowania z ręki, bardzo szeroko 70*, waga i rozmiar inny topowych lornetek 42 i rewelacyjna ergonomia.
kuńwyścigowy - tak jak mówiłem w materiale, kiedyś klasykami ptasiarzy były 7x35, 8x40 i 8.5x44, a obecnie gdy postęp w jakości szkła i powłok polepszył znacznie transmisję źrenica 4.2 mm z lornetek klasy 10x42 też daje radę, więc to one przeszły do klasyki. Choć nadal uważam, że na początek 8x42 jest bezpieczniejszym wyborem i znacznie bardziej uniwersalnym.
no i jeszcze jedno - lornetka ornitologiczna musi mieć spore pole widzenia - minimum 60* pozorne a naprawdę dobre to 65+. Inaczej na drapoliczu/seawatchingu/przeglądaniu stad gęsi będzie kiepsko. Sam szukam gniazd na skalach - i przesiadka z meopty S2 30-60 ze stałym polem 66 na ATS 20-60 który na 20mm ma chyba 45 to masakra :(
@ryszardo Nie fotografowie, tylko amatorzy fotografii przyrodniczej, których jest od cholery po demokratyzacji sprzętu. Fotografowie i filmowcy przyrody mają zasady etyczne. Nie wabią dźwiękiem, mięsem i nie chodzą po terenach lęgowych rozdeptując gniazda. Nie zbierają też gniazd remizów i generalnie czekają, a nie prowokują. To jest jeden z najbardziej rażących przykładów jak dostęp do sprzętu robiącego wszystko automatycznie sprawił, że w gronie ludzi, którzy wiedzą co robią pojawiło się liczne grono olewających wszystko bezmyślnych nieuków.
@ryszardo i rabijki: jak mówi mądre porzekadło, "każda przesada jest niezdrowa". Gdybyście byli uprzejmi wyjaśnić, co właściwie jest złego w wabieniu zwierząt/ptaków dźwiękiem lub przynętą? Tylko błagam: nie wypisujcie pseudoekologistycznych bzdur, że "to straszliwie stresuje gniazdujące ptaki, które porzucają lęgi" itp. Swego czasu (w latach 90-tych XXw) pamiętam cały sążnisty artykuł na łamach "Amateur Photographer" autorstwa (chyba nie mylę nazwiska) Andy Rouse'a, wybitnego fotografa przyrody o tym, jak wabić mięsem m.in. bieliki, żeby zrobić dobre zdjęcia. A na polskim Birdforum pamiętam informację (nie wiem czy to jest jeszcze aktualne), że można zamówić miejsce w czatowni gdzieś w Bieszczadach, gdzie organizator wykłada mięcho, żeby fotograf mógł sfotografować przychodzące i przylatujące tam drapieżniki: od niedźwiedzi po kruki. Czy zechcielibyście wyjaśnić, jakie szkody z tego powodu poniosły te zwierzaki i w ogóle cała przyroda? Albo gdy idę na spacer do parku czy lasu, siadam na skraju polany i wabię pokrzewkowate lub sikorki nagraniami głosów, żeby zrobić fotkę - jaką szkodę wyrządzam przyrodzie i co jest w tym nieetycznego? Ciekawe że te bzdury o "nieetycznym zachowaniu" rozpowszechniają te same środowiska, które nie widzą żadnego problemu we wspinaniu się do gniazd najrzadszych ptaków w celu zaobrączkowania piskląt! Wtedy to jest "siła wyższa" i nikt nie rozpowszechnia informacji, jakie to jest "nieetyczne" i jakie szkody wyrządza przyrodzie?
Ps: autor tego artykułu w "Amateur Photographer" opisywał, jak kupował całe zabite w rzeźni owce, żeby wyłożyć je jako przynętę na bieliki. Strasznie nieetyczne? Do więzienia z nim?!!
@Soniak10 - jest bardzo źle wabić przynętą, a dokładnie mięsem wilki. Przyzwyczają się do zapachu człowieka i już nie uciekają na sam jego zapach. To tylko jeden z przykładów. Potem takie wilki chodzą pod wsiami, a ludzie chcą do nich strzelać.
@Soniak10 nie mam zamiaru wchodzić w taką dyskusję skoro na wstępie nie uznajesz części argumentów z zasady (BO TAK). Może przytoczysz też przykłady z polskiego rynku jak dokarmianie, niepokojenie i wabienie dźwiękiem przez tzw fotografów przyrody doprowadziło do śmierci rzadkich, więc modnych osobników, które ze stresu padły lub nie wychowały młodych? Ach nie, nie przytoczysz, bo to "pseudoekologiczne bzdury"...
Kwestie etyczne są oczywiście mocno indywidualne i przedstawiam swoją opinię: Należy rozróżnić szkody wyrządzone zwierzętom i środowisku od sprawy nieetyczności zdjęć w ten sposób powstałych. Postaram się zgrubnie omówić oba zagadnienia.
Jeśli chodzi o szkody, to każdą metodę wabienia należy rozważać oddzielnie. Najprostszym przypadkiem jest wabienie ptaków głosem. Śpiew ptasi ma wiele funkcji, ale do głównych należy na przykład wyznaczanie terytorium. Ptak śpiewający w tym celu reaguje na głosy potencjalnych rywali w celu obrony swojego terytorium. Dlatego nagrania śpiewu działają na niego stymulująco. Pobudzony będzie marnował energię szukając i chcąc przepędzić nieistniejącego intruza, co zmniejsza jego szanse później. W ekstremalnej sytuacji może porzucić terytorium jeśli uzna rywala za silniejszego. To oczywiście tylko jeden przykład, ale w innych sytuacjach mechanizmy będą podobne. Niepotrzebne marnowanie energii i ryzyko porzucenia terenu nie na skutek stresu, a nieistniejącego rywala.
Kwestia samego wabienia pokarmem jest moim zdaniem mniej oczywista przy założeniu, że jest to robione prawidłowo. Prawidłowo oznacza w tym przypadku Robienie tego z rozwagą, w sposób systematyczny (a nie kiedy nam wygodnie) i odpowiednim rodzajem pokarmu. Cały czas pozostają wątpliwości dotyczące uzależniania zwierząt od jedzenia wykładanego przez człowieka, przyzwyczajania dzikich zwierząt do tego itd.
Jeśli chodzi o zdjęcia tak wykonane, nie miałbym z nimi takiego problemu, gdyby były za każdym razem jednoznacznie oznaczane/opisywane w jaki sposób zostały wykonane. Wtedy byłoby to porównywalne ze zdjęciem sikorki na karmniku. Problem w tym, że te zdjęcia są przeważnie prezentowane jako zdjęcia dzikich zwierząt w naturalnym środowisku, co jest niemoralne, bo jest zwykłym kłamstwem. Najgorzej jest właśnie w przypadku ptaków drapieżnych wabionych mięsem, ponieważ tam jest wielka komercja, koszenie łąki dla zapewnienia czystego kadru, kopanie dołków na mięso w celu jego ukrycia z punktu widzenia fotografa, wbijanie patyków do siadania itp. Jedna wielka mistyfikacja, którą później prezentuje się jako coś naturalnego. Jednym słowem oszustwo. Robienie tego w celach komercyjnych (wabienie przed czatownię wynajmowaną innym) uważam za najgorszą wersję tego.
Można się ze mną nie zgadzać. Tym niemniej uważam, że warto o tym mówić, bo sporo ludzi zwyczajnie o tych rzeczach nie wie i niektórzy kopiują innych nie zdając sobie sprawy ze szkód, jakie mogą wyrządzić.
We wszystkim trzeba zachować umiar i w jedną i drugą stronę. Bo ortodoksom zaraz zacznie przeszkadzać karmik w ogrodzie, a jednocześnie w magazynach ornitologicznych będą opisywać jak w czatowni dosłownie "robią w gacie", żeby zrobić upragnione zdjęcie (autentyk wyczytany w jednym z polskich periodyków). Czy to etyczne? Można dyskutować.
P.S. Swoją drogą ładne zdjęcia wabionych mięsem drapieżnych swego czasu pokazywał mi fotograf będący we władzach Polskiego Stowarzyszenia Fotografów Przyrody.
Ja chyba jestem ortodoksem i karmniki mi nie przeszkadzają. Ważne tylko, żeby stosować właściwy pokarm i odpowiednio dbać o karmnik (regularność, czyszczenie itp.). Warto też zastanowić się, czy umiejscowieniem i budową karmnika nie ułatwiamy za bardzo drapieżnikom (szczególnie kotom) polowania na ptaki, które dokarmiamy. Robienie w gacie nieetyczne nie jest. Co najwyżej niehigieniczne. Byle tych brudnych gaci nie zostawiać później na łonie natury ;-)
Polskiego Stowarzyszenia Fotografów Przyrody, czy Związku Polskich Fotografów Przyrody? Tego pierwszego nie znam, ale ZPFP ma kodeks etyczny, który wabienie pokarmem co prawda dopuszcza, ale bardzo warunkowo. Wprost zostało tam napisane: "Trzeba jednak pamiętać, że w większości przypadków sztuczne dokarmianie zwierząt przynosi im więcej szkody niż pożytku."
Przeczytaj ten kodeks, bo mom zdaniem komercyjne czatownie nie są z nim zgodnie. Z resztą to są ich wewnętrzne regulacje i nie mam obowiązku się z nimi zgadzać. To, co napisałem w pierwszym poście podtrzymuję.
Lubię te „etyczne” wynurzenia niemające poparcia w rzeczywistości. 90% zawodowych fotografów, czy filmowców nęci, czy wabi dźwiękiem w celu uzyskania potrzebnych ujęć. Ponad 90% zdjęć ptaków drapieżnych na stronach parków narodowych to zdjęcia z nęcisk. Zresztą sam niejedne do takich parków, czy innych „instytucji” sprzedawałem. Nawet w konkursach takie zdjęcia biorą udział i zdarza się, że osiągają czołowe lokaty. Najbardziej znane polskie albumy fot. przyrodniczej są robione na nęciskach, czy realizowane przez inne formy wabienia.
W dużych filmach z budżetem jest to robione na większą skalę bo pod to prowadzi się nawet hodowle konkretnych gatunków, gdyż uzyskanie niektórych ujęć w naturze jest niemożliwe lub zwyczajnie kosztowo nieopłacalne. Nawet duze programy wędkarskie realizowane są z już wcześniej przygotowanymi rybami. Wynika to zwyczajnie z wysokich kosztów za tzw. dzień filmowy.
Samo ZPFP ma dalej bardzo duży problem z regulaminem, aż im głowy od myślenia parują, ponieważ większość ich członków nęci i nie mogą wprowadzić całkowitego zakazu bo każde takie „przyłapanie” wiązałoby się z konsekwencjami. Więc ubierają to w bardzo ogólne pojęcia by w razie potrzeby móc je interpretować dowolnie.
To może napiszę inaczej. Powstrzymajmy się tutaj od moralizatorskich tonów i pouczania innych. To forum sprzętowe łączące różnych ludzi m.in. tak różnych jak myśliwi i ptasiarze. Stosuj się do swoich zasad, ale nie narzucaj ich innym, bo ich ramy są zbyt rozmyte, żeby zadowolić wszystkich.
Zaraz tutaj przyjdą miłośnicy owadów i ryjówek, którzy zapostulują zniszczenie wieży orintologicznej na Mierzei Wiślanej, bo w wyniku jej budowy w środku lasu śmierć poniosła niezliczona ilość małych stworzeń, które też mają prawo do życia i spokoju.
@ryszardo: "Jeśli chodzi o zdjęcia tak wykonane (tzn. wabienie pokarmem - przypis mój, Soniak10), nie miałbym z nimi takiego problemu, gdyby były za każdym razem jednoznacznie oznaczane/opisywane w jaki sposób zostały wykonane. Wtedy byłoby to porównywalne ze zdjęciem sikorki na karmniku. Problem w tym, że te zdjęcia są przeważnie prezentowane jako zdjęcia dzikich zwierząt w naturalnym środowisku, co jest niemoralne, bo jest zwykłym kłamstwem." I z tym się mogę zgodzić, tzn. że takie ich przedstawianie jest formą oszustwa widza. Natomiast nie zmienia to faktu, że nie dzieje się to z żadną szkoda dla zwierzęcia czy przyrody. Oczywiście nie musimy tutaj się przekonywać, ze nie należy karmić np. ptaków czerstwym lub spleśniałym chlebem albo drapieżników zepsutym, zapasożyconym mięsem. Jednak teoria o wielkiej szkodliwości wabienia ptaków śpiewem, którą rozpowszechniają samozwańczy "ekolodzy i miłośnicy przyrody", jest MZ nadal mocno naciągana. Bo co jest np. "nieetycznego" w tym zdjęciu cierniówki, które wykonałem na swoim ogródku, jak najbardziej wabiąc samczyka nagraniem śpiewu? link Być może w wyjątkowych sytuacjach do czegoś takiego mogłoby dojść, ale raczej tylko w przypadku, gdyby taki fotograf wabił ptaszka przez wiele dni w okresie lęgowym w tym samym miejscu, ale nie gdy zdarzy się to podczas przypadkowego spaceru raz-czy-dwa razy w całym okresie lęgowym przez np 2-3 godziny. Idąc tym tropem można przewidzieć następne postulaty takich rozmaitych "ekologistów i miłośników przyrody": że np należy ustawowo wprowadzić licencje na fotografowanie przyrody, które byłyby udzielane tylko przez wybrane "organizacje (pseudo)ekologiczne" i po wpłaceniu "określonej kwoty" na ichnie konta - wszystko byłoby już legalne i w pełni etyczne. No, może jeszcze poprzedzone byłoby to "małym egzaminem" żeby określić czy ten akurat fotograf to "swój chłop, czy z innej bandy" a wtedy - niech spada. I to wcale nie jest takie nierealne, jakby się mogło na pierwszy rzut oka wydawać. W końcu były już próby wprowadzenia ustawowej licencji na prawo wykonywania manicure/pedicure, więc wszystko jeszcze przed nami. Pomysłowość samozwańczych "ekologów" nie zna granic.
A co do 8x42, to uważam że na start nadaje się równie dobrze jak 10x42 lub nawet 8x32, zależy jaki rodzaj zastosowań przeważa u danego użytkownika. Np do lasu czy spacerów po parku - jak najbardziej 8x jest najlepszym wyborem, natomiast na otwarte przestrzenie: rozległe łąki, doliny górskie, nad wodą, to ja jednak każdemu bym doradzał 10x42. No i nie przesadzałbym z tym nadwartościowaniem różnicy w jasnościach względnych takich lornetek, dopóki będą używane w warunkach zasadniczo dziennych, nawet w lesie i w dzień średnio pochmurny. W dzień zasadniczo każda lornetka sobie poradzi do typowego zastosowania.
Trzeba pamiętać jeszcze o tym, czy dany użytkownik chce lornetki lekkiej czy cięższej , bo mu taka nie przeszkadza. Jeżeli lekkiej, to jak najbardziej 8/10x30/32 a jeżeli może być cięższa to wtedy 8/10x42. Do tego jeszcze trzeba pamiętać, że lornetka 10x, niezależnie od wielkości i wagi, nie każdemu może dać komfort patrzenia, z powodu większych drgań obrazu i w takim przypadku lornetka 8x32/42 jest jak najbardziej godna polecenia.
Jeśli chodzi o powiększenie, to należy też pamiętać o ergonomii. Są lornetki, które dzięki dobrze przemyślanemu projektowi utrzymać stabilnie łatwiej od innych o tym samym powiększeniu. Ogólnie kwestia ergonomii jest często niedoceniana. Co komuś po świetnej lornetce, która nie będzie danej osobie pasowała do kształtu twarzy/oczodołów i przez to jej używanie nie będzie przyjemne?
Dlatego ja zawsze podkreślam, że np. obiektyw foto można bez specjalnych zastrzeżeń wybrać i kupić głównie na podstawie testu. Dla lornetki test może być wskazówką, ale przed zakupem trzeba ją wziąć do ręki i przyłożyć do oczu.
@jan55: "lornetka 10x, niezależnie od wielkości i wagi, nie każdemu może dać komfort patrzenia, z powodu większych drgań obrazu" Oczywiście że tak, aczkolwiek dla mnie akurat powiększenie 10x nie stanowi problemu pod tym względem. Niemniej jednak dziwię się bardzo, że producenci jakoś nie zwracają specjalnej uwagi na tę kwestię i nie próbują problemu zminimalizować przez umieszczanie pokrętła focusa z przodu mostka zamiast z tyłu. Wtedy można byłoby wygodnie trzymać lornetkę bliżej obiektywu zamiast za środek ciężkości tubusa, i po lekkim przyciśnięciu do łuku brwiowego znacznie lepiej ją ustabilizować, nie tracąc możliwości wygodnego kręcenia śrubą ostrości. Ja tak robię szczególnie przy lornetce 12x50 i to naprawdę pomaga w obserwacji. Przy powiększeniach powyżej 10x byłoby to szczególnie wskazane rozwiązanie konstrukcyjne, stąd apel do Arka: jeżeli będziesz jeszcze (a na pewno będziesz) rozmawiał lub pisał artykuły na temat przydatności lornetek do różnych celów, to postaraj się na ten aspekt - tzn. umiejscowienia pokrętła ostrości z przodu mostka - zwrócić uwagę. Może w końcu ktoś to usłyszy i zaproponuje jakiś model 12x w tej opcji? Pzdr
Soniak10 - lornetki w których bardzo łatwo się sięga palcem do fokusa trzymając lornetkę blisko obiektywu to swarovski NL, ZaissHT, ZaissSFL ZaissFL. wszystkie mają pokrętło poniżej środka mostka
Wygląda na to, że korzystasz z oprogramowania blokującego wyświetlanie reklam.
Optyczne.pl jest serwisem utrzymującym się dzięki wyświetlaniu reklam. Przychody z reklam pozwalają nam na pokrycie kosztów związanych z utrzymaniem serwerów, opłaceniem osób pracujących w redakcji, a także na zakup sprzętu komputerowego i wyposażenie studio, w którym prowadzimy testy.
Będziemy wdzięczni, jeśli dodasz stronę Optyczne.pl do wyjątków w filtrze blokującym reklamy.
Dużo dobrego i parę rzeczy z którymi się nie zgadzam.
8x42 jako najbardziej uniwersalna lornetka na początek, czyli dokładnie to samo, co nam wyszło z dyskusji pod ostatnim artykułem.
Z lunetą 100 mm da się chodzić. Sam to robię jak idę właśnie w celu obserwacji ptaków. Gorzej, jak się do tego chce wziąć aparat z teleobiektywem. Robi się dość ciężko i nie bardzo da się to wygodnie nosić bez pakowania i rozkładania co chwila. Trzeba wybrać: obserwacje albo zdjęcia.
Z jednym kategorycznie się nie zgadzam: ornitolodzy raczej nie rzucają mięsa w celu zwabienia ptaków drapieżnych i zrobienia im zdjęcia. To robią fotografowie, często prowadzący komercyjne czatownie. Osobiście uważam takie zachowanie za godne potępienia i z byciem ornitologiem nie ma ono nic wspólnego. Może się czepiam, ale kwestie etyki przy obserwacjach i fotografii przyrody robią się dla mnie coraz istotniejsze i coraz mniej podoba mi się to, co widzę i słyszę na ten temat.
ryszardo - kwestia nomenklatury. Tutaj rozważamy szeroki temat lornetki może nie dla ornitologa sensu stricte (bo taki to specjalista, który wie czego potrzebuje), ale dla obserwatora ptaków, a pod to też podchodzą fotografowie, którzy przecież oprócz obiektywu mogą mieć ze sobą lornetkę. A także zwykli spacerowicze, którzy zanęcą sikorki ziarnami słonecznika.
Tak, z lunetą 100 mm da się chodzić. Z teleskopem pewnie też ;) Pytanie o sens. Dla mnie się on kończy na małych lunetach 50-65 mm, powyżej tylko stacjonarnie. Ale jesteś młody i jeszcze możesz się z tym nie zgadzać. Będziesz miał ponad 50 lat jak ja i Twój kręgosłup przyzna mi rację ;)
To że wcześniej 8x42 wyszło na lornetkę uniwersalną, nie oznacza, że w innej kategorii wyjść na taką już nie może. Fizyki i anatomii, które określają uniwersalność źrenicy 5 mm nie zmienisz.
Zgadzam się, że duża luneta to nie sprzęt spacerowy. Noszę ją raczej z jednego stanowiska obserwacyjnego na drugie. Tylko raz zrobiłem z nią ponad 20 km i więcej tego błędu nie popełnię. Właśnie idzie do mnie dużo mniejsza ;-)
Lornetka + aparat z tele to zestaw podstawowy. Luneta to taki luksus.
A mojego kręgosłupa byś nie chciał. Dużo musiałem ćwiczyć, żeby być w stanie funkcjonować normalnie. Cały czas muszę, bo inaczej jest naprawdę źle.
Wśród ornitologów bezsprzecznie króluje 10x42. Choć sam byłem przez wiele lat miłośnikiem powiększenia 8x.
Dziś za najbardziej uniwersalna i ogólnie najlepszą lornetkę dla ornitologa uważam SFL 10x50 - jasno, duże przybliżenie ale do opanowania z ręki, bardzo szeroko 70*, waga i rozmiar inny topowych lornetek 42 i rewelacyjna ergonomia.
Mam nadzieje, że oprocz udanej wspolpracy optyczne.pl z beafoto wrocą także regularne testy lornetek :)
mzksiak - brak testu choć jednej lornetki z serii sfl jest trochę dziwny, tym bardziej że, Naczelny jest szczęśliwym posiadaczem 10x30 :)
@kuńwyścigowy
Żeby być precyzyjnym, to ten SFL 10x30 nie jest lornetką Arka ;-)
ryszardo - aż tak wścipski nie jestem aby wnikać czy ktoś podpisywał intercyzę :-)))
Ufam, że coś się w kwestii testów SFLów zmieni :)
kuńwyścigowy - tak jak mówiłem w materiale, kiedyś klasykami ptasiarzy były 7x35, 8x40 i 8.5x44, a obecnie gdy postęp w jakości szkła i powłok polepszył znacznie transmisję źrenica 4.2 mm z lornetek klasy 10x42 też daje radę, więc to one przeszły do klasyki. Choć nadal uważam, że na początek 8x42 jest bezpieczniejszym wyborem i znacznie bardziej uniwersalnym.
Arek - czekam cierpliwie:)
no i jeszcze jedno - lornetka ornitologiczna musi mieć spore pole widzenia - minimum 60* pozorne a naprawdę dobre to 65+.
Inaczej na drapoliczu/seawatchingu/przeglądaniu stad gęsi będzie kiepsko.
Sam szukam gniazd na skalach - i przesiadka z meopty S2 30-60 ze stałym polem 66 na ATS 20-60 który na 20mm ma chyba 45 to masakra :(
Też czekam na testy SFL. Szczególnie 12x50 i 8x30.
A ja, z ciekawości, czekam na "test" SFL 10x30 i ewentualnie CLCB 8/10x30 Gen III.
@ryszardo
Nie fotografowie, tylko amatorzy fotografii przyrodniczej, których jest od cholery po demokratyzacji sprzętu. Fotografowie i filmowcy przyrody mają zasady etyczne. Nie wabią dźwiękiem, mięsem i nie chodzą po terenach lęgowych rozdeptując gniazda. Nie zbierają też gniazd remizów i generalnie czekają, a nie prowokują. To jest jeden z najbardziej rażących przykładów jak dostęp do sprzętu robiącego wszystko automatycznie sprawił, że w gronie ludzi, którzy wiedzą co robią pojawiło się liczne grono olewających wszystko bezmyślnych nieuków.
@ryszardo i rabijki: jak mówi mądre porzekadło, "każda przesada jest niezdrowa". Gdybyście byli uprzejmi wyjaśnić, co właściwie jest złego w wabieniu zwierząt/ptaków dźwiękiem lub przynętą? Tylko błagam: nie wypisujcie pseudoekologistycznych bzdur, że "to straszliwie stresuje gniazdujące ptaki, które porzucają lęgi" itp.
Swego czasu (w latach 90-tych XXw) pamiętam cały sążnisty artykuł na łamach "Amateur Photographer" autorstwa (chyba nie mylę nazwiska) Andy Rouse'a, wybitnego fotografa przyrody o tym, jak wabić mięsem m.in. bieliki, żeby zrobić dobre zdjęcia. A na polskim Birdforum pamiętam informację (nie wiem czy to jest jeszcze aktualne), że można zamówić miejsce w czatowni gdzieś w Bieszczadach, gdzie organizator wykłada mięcho, żeby fotograf mógł sfotografować przychodzące i przylatujące tam drapieżniki: od niedźwiedzi po kruki. Czy zechcielibyście wyjaśnić, jakie szkody z tego powodu poniosły te zwierzaki i w ogóle cała przyroda?
Albo gdy idę na spacer do parku czy lasu, siadam na skraju polany i wabię pokrzewkowate lub sikorki nagraniami głosów, żeby zrobić fotkę - jaką szkodę wyrządzam przyrodzie i co jest w tym nieetycznego?
Ciekawe że te bzdury o "nieetycznym zachowaniu" rozpowszechniają te same środowiska, które nie widzą żadnego problemu we wspinaniu się do gniazd najrzadszych ptaków w celu zaobrączkowania piskląt! Wtedy to jest "siła wyższa" i nikt nie rozpowszechnia informacji, jakie to jest "nieetyczne" i jakie szkody wyrządza przyrodzie?
Ps: autor tego artykułu w "Amateur Photographer" opisywał, jak kupował całe zabite w rzeźni owce, żeby wyłożyć je jako przynętę na bieliki. Strasznie nieetyczne?
Do więzienia z nim?!!
@Soniak10 - jest bardzo źle wabić przynętą, a dokładnie mięsem wilki. Przyzwyczają się do zapachu człowieka i już nie uciekają na sam jego zapach. To tylko jeden z przykładów. Potem takie wilki chodzą pod wsiami, a ludzie chcą do nich strzelać.
@Soniak10
nie mam zamiaru wchodzić w taką dyskusję skoro na wstępie nie uznajesz części argumentów z zasady (BO TAK). Może przytoczysz też przykłady z polskiego rynku jak dokarmianie, niepokojenie i wabienie dźwiękiem przez tzw fotografów przyrody doprowadziło do śmierci rzadkich, więc modnych osobników, które ze stresu padły lub nie wychowały młodych? Ach nie, nie przytoczysz, bo to "pseudoekologiczne bzdury"...
Kwestie etyczne są oczywiście mocno indywidualne i przedstawiam swoją opinię:
Należy rozróżnić szkody wyrządzone zwierzętom i środowisku od sprawy nieetyczności zdjęć w ten sposób powstałych. Postaram się zgrubnie omówić oba zagadnienia.
Jeśli chodzi o szkody, to każdą metodę wabienia należy rozważać oddzielnie.
Najprostszym przypadkiem jest wabienie ptaków głosem. Śpiew ptasi ma wiele funkcji, ale do głównych należy na przykład wyznaczanie terytorium. Ptak śpiewający w tym celu reaguje na głosy potencjalnych rywali w celu obrony swojego terytorium. Dlatego nagrania śpiewu działają na niego stymulująco. Pobudzony będzie marnował energię szukając i chcąc przepędzić nieistniejącego intruza, co zmniejsza jego szanse później. W ekstremalnej sytuacji może porzucić terytorium jeśli uzna rywala za silniejszego.
To oczywiście tylko jeden przykład, ale w innych sytuacjach mechanizmy będą podobne. Niepotrzebne marnowanie energii i ryzyko porzucenia terenu nie na skutek stresu, a nieistniejącego rywala.
Kwestia samego wabienia pokarmem jest moim zdaniem mniej oczywista przy założeniu, że jest to robione prawidłowo. Prawidłowo oznacza w tym przypadku Robienie tego z rozwagą, w sposób systematyczny (a nie kiedy nam wygodnie) i odpowiednim rodzajem pokarmu. Cały czas pozostają wątpliwości dotyczące uzależniania zwierząt od jedzenia wykładanego przez człowieka, przyzwyczajania dzikich zwierząt do tego itd.
Jeśli chodzi o zdjęcia tak wykonane, nie miałbym z nimi takiego problemu, gdyby były za każdym razem jednoznacznie oznaczane/opisywane w jaki sposób zostały wykonane. Wtedy byłoby to porównywalne ze zdjęciem sikorki na karmniku. Problem w tym, że te zdjęcia są przeważnie prezentowane jako zdjęcia dzikich zwierząt w naturalnym środowisku, co jest niemoralne, bo jest zwykłym kłamstwem. Najgorzej jest właśnie w przypadku ptaków drapieżnych wabionych mięsem, ponieważ tam jest wielka komercja, koszenie łąki dla zapewnienia czystego kadru, kopanie dołków na mięso w celu jego ukrycia z punktu widzenia fotografa, wbijanie patyków do siadania itp. Jedna wielka mistyfikacja, którą później prezentuje się jako coś naturalnego. Jednym słowem oszustwo. Robienie tego w celach komercyjnych (wabienie przed czatownię wynajmowaną innym) uważam za najgorszą wersję tego.
Można się ze mną nie zgadzać. Tym niemniej uważam, że warto o tym mówić, bo sporo ludzi zwyczajnie o tych rzeczach nie wie i niektórzy kopiują innych nie zdając sobie sprawy ze szkód, jakie mogą wyrządzić.
We wszystkim trzeba zachować umiar i w jedną i drugą stronę. Bo ortodoksom zaraz zacznie przeszkadzać karmik w ogrodzie, a jednocześnie w magazynach ornitologicznych będą opisywać jak w czatowni dosłownie "robią w gacie", żeby zrobić upragnione zdjęcie (autentyk wyczytany w jednym z polskich periodyków). Czy to etyczne? Można dyskutować.
P.S. Swoją drogą ładne zdjęcia wabionych mięsem drapieżnych swego czasu pokazywał mi fotograf będący we władzach Polskiego Stowarzyszenia Fotografów Przyrody.
Ja chyba jestem ortodoksem i karmniki mi nie przeszkadzają. Ważne tylko, żeby stosować właściwy pokarm i odpowiednio dbać o karmnik (regularność, czyszczenie itp.). Warto też zastanowić się, czy umiejscowieniem i budową karmnika nie ułatwiamy za bardzo drapieżnikom (szczególnie kotom) polowania na ptaki, które dokarmiamy.
Robienie w gacie nieetyczne nie jest. Co najwyżej niehigieniczne. Byle tych brudnych gaci nie zostawiać później na łonie natury ;-)
Polskiego Stowarzyszenia Fotografów Przyrody, czy Związku Polskich Fotografów Przyrody? Tego pierwszego nie znam, ale ZPFP ma kodeks etyczny, który wabienie pokarmem co prawda dopuszcza, ale bardzo warunkowo. Wprost zostało tam napisane: "Trzeba jednak pamiętać, że w większości przypadków sztuczne dokarmianie zwierząt przynosi im więcej szkody niż pożytku."
Chodziło o ZPFP.
Czyli jednak można. I można wtedy mieć lornetkę ;) Mówiąc inaczej oburzenie z Twojego pierwszego postu było trochę na wyrost.
Przeczytaj ten kodeks, bo mom zdaniem komercyjne czatownie nie są z nim zgodnie. Z resztą to są ich wewnętrzne regulacje i nie mam obowiązku się z nimi zgadzać.
To, co napisałem w pierwszym poście podtrzymuję.
Lubię te „etyczne” wynurzenia niemające poparcia w rzeczywistości.
90% zawodowych fotografów, czy filmowców nęci, czy wabi dźwiękiem w celu uzyskania potrzebnych ujęć. Ponad 90% zdjęć ptaków drapieżnych na stronach parków narodowych to zdjęcia z nęcisk. Zresztą sam niejedne do takich parków, czy innych „instytucji” sprzedawałem. Nawet w konkursach takie zdjęcia biorą udział i zdarza się, że osiągają czołowe lokaty. Najbardziej znane polskie albumy fot. przyrodniczej są robione na nęciskach, czy realizowane przez inne formy wabienia.
W dużych filmach z budżetem jest to robione na większą skalę bo pod to prowadzi się nawet hodowle konkretnych gatunków, gdyż uzyskanie niektórych ujęć w naturze jest niemożliwe lub zwyczajnie kosztowo nieopłacalne.
Nawet duze programy wędkarskie realizowane są z już wcześniej przygotowanymi rybami. Wynika to zwyczajnie z wysokich kosztów za tzw. dzień filmowy.
Samo ZPFP ma dalej bardzo duży problem z regulaminem, aż im głowy od myślenia parują, ponieważ większość ich członków nęci i nie mogą wprowadzić całkowitego zakazu bo każde takie „przyłapanie” wiązałoby się z konsekwencjami. Więc ubierają to w bardzo ogólne pojęcia by w razie potrzeby móc je interpretować dowolnie.
To może napiszę inaczej. Powstrzymajmy się tutaj od moralizatorskich tonów i pouczania innych. To forum sprzętowe łączące różnych ludzi m.in. tak różnych jak myśliwi i ptasiarze. Stosuj się do swoich zasad, ale nie narzucaj ich innym, bo ich ramy są zbyt rozmyte, żeby zadowolić wszystkich.
Zaraz tutaj przyjdą miłośnicy owadów i ryjówek, którzy zapostulują zniszczenie wieży orintologicznej na Mierzei Wiślanej, bo w wyniku jej budowy w środku lasu śmierć poniosła niezliczona ilość małych stworzeń, które też mają prawo do życia i spokoju.
@Arek
Ja w takim razie mam prośbę: sam powstrzymaj się od tekstów takich jak ten o wieży widokowej, bo to klasyczne atakowanie chochoła.
To nie atakowanie chochoła, tylko zwrócenie uwagi na fakt, że działalność ornitologów też może mieć negatywny wpływ na przyrodę.
@ryszardo: "Jeśli chodzi o zdjęcia tak wykonane (tzn. wabienie pokarmem - przypis mój, Soniak10), nie miałbym z nimi takiego problemu, gdyby były za każdym razem jednoznacznie oznaczane/opisywane w jaki sposób zostały wykonane. Wtedy byłoby to porównywalne ze zdjęciem sikorki na karmniku. Problem w tym, że te zdjęcia są przeważnie prezentowane jako zdjęcia dzikich zwierząt w naturalnym środowisku, co jest niemoralne, bo jest zwykłym kłamstwem."
I z tym się mogę zgodzić, tzn. że takie ich przedstawianie jest formą oszustwa widza. Natomiast nie zmienia to faktu, że nie dzieje się to z żadną szkoda dla zwierzęcia czy przyrody. Oczywiście nie musimy tutaj się przekonywać, ze nie należy karmić np. ptaków czerstwym lub spleśniałym chlebem albo drapieżników zepsutym, zapasożyconym mięsem.
Jednak teoria o wielkiej szkodliwości wabienia ptaków śpiewem, którą rozpowszechniają samozwańczy "ekolodzy i miłośnicy przyrody", jest MZ nadal mocno naciągana. Bo co jest np. "nieetycznego" w tym zdjęciu cierniówki, które wykonałem na swoim ogródku, jak najbardziej wabiąc samczyka nagraniem śpiewu? link
Być może w wyjątkowych sytuacjach do czegoś takiego mogłoby dojść, ale raczej tylko w przypadku, gdyby taki fotograf wabił ptaszka przez wiele dni w okresie lęgowym w tym samym miejscu, ale nie gdy zdarzy się to podczas przypadkowego spaceru raz-czy-dwa razy w całym okresie lęgowym przez np 2-3 godziny.
Idąc tym tropem można przewidzieć następne postulaty takich rozmaitych "ekologistów i miłośników przyrody": że np należy ustawowo wprowadzić licencje na fotografowanie przyrody, które byłyby udzielane tylko przez wybrane "organizacje (pseudo)ekologiczne" i po wpłaceniu "określonej kwoty" na ichnie konta - wszystko byłoby już legalne i w pełni etyczne. No, może jeszcze poprzedzone byłoby to "małym egzaminem" żeby określić czy ten akurat fotograf to "swój chłop, czy z innej bandy" a wtedy - niech spada.
I to wcale nie jest takie nierealne, jakby się mogło na pierwszy rzut oka wydawać. W końcu były już próby wprowadzenia ustawowej licencji na prawo wykonywania manicure/pedicure, więc wszystko jeszcze przed nami. Pomysłowość samozwańczych "ekologów" nie zna granic.
Zamknijmy dyskusję na ten temat - to nie forum przyrodnicze.
Możemy za to dyskutować, czy 8x42 to dobry pomysł na start, czy lepiej wyjść od czegoś innego.
A co do 8x42, to uważam że na start nadaje się równie dobrze jak 10x42 lub nawet 8x32, zależy jaki rodzaj zastosowań przeważa u danego użytkownika.
Np do lasu czy spacerów po parku - jak najbardziej 8x jest najlepszym wyborem, natomiast na otwarte przestrzenie: rozległe łąki, doliny górskie, nad wodą, to ja jednak każdemu bym doradzał 10x42. No i nie przesadzałbym z tym nadwartościowaniem różnicy w jasnościach względnych takich lornetek, dopóki będą używane w warunkach zasadniczo dziennych, nawet w lesie i w dzień średnio pochmurny. W dzień zasadniczo każda lornetka sobie poradzi do typowego zastosowania.
Trzeba pamiętać jeszcze o tym, czy dany użytkownik chce lornetki lekkiej czy cięższej , bo mu taka nie przeszkadza. Jeżeli lekkiej, to jak najbardziej 8/10x30/32 a jeżeli może być cięższa to wtedy 8/10x42. Do tego jeszcze trzeba pamiętać, że lornetka 10x, niezależnie od wielkości i wagi, nie każdemu może dać komfort patrzenia, z powodu większych drgań obrazu i w takim przypadku lornetka 8x32/42 jest jak najbardziej godna polecenia.
Jeśli chodzi o powiększenie, to należy też pamiętać o ergonomii. Są lornetki, które dzięki dobrze przemyślanemu projektowi utrzymać stabilnie łatwiej od innych o tym samym powiększeniu.
Ogólnie kwestia ergonomii jest często niedoceniana. Co komuś po świetnej lornetce, która nie będzie danej osobie pasowała do kształtu twarzy/oczodołów i przez to jej używanie nie będzie przyjemne?
Dlatego ja zawsze podkreślam, że np. obiektyw foto można bez specjalnych zastrzeżeń wybrać i kupić głównie na podstawie testu. Dla lornetki test może być wskazówką, ale przed zakupem trzeba ją wziąć do ręki i przyłożyć do oczu.
@jan55: "lornetka 10x, niezależnie od wielkości i wagi, nie każdemu może dać komfort patrzenia, z powodu większych drgań obrazu"
Oczywiście że tak, aczkolwiek dla mnie akurat powiększenie 10x nie stanowi problemu pod tym względem. Niemniej jednak dziwię się bardzo, że producenci jakoś nie zwracają specjalnej uwagi na tę kwestię i nie próbują problemu zminimalizować przez umieszczanie pokrętła focusa z przodu mostka zamiast z tyłu. Wtedy można byłoby wygodnie trzymać lornetkę bliżej obiektywu zamiast za środek ciężkości tubusa, i po lekkim przyciśnięciu do łuku brwiowego znacznie lepiej ją ustabilizować, nie tracąc możliwości wygodnego kręcenia śrubą ostrości. Ja tak robię szczególnie przy lornetce 12x50 i to naprawdę pomaga w obserwacji. Przy powiększeniach powyżej 10x byłoby to szczególnie wskazane rozwiązanie konstrukcyjne,
stąd apel do Arka: jeżeli będziesz jeszcze (a na pewno będziesz) rozmawiał lub pisał artykuły na temat przydatności lornetek do różnych celów, to postaraj się na ten aspekt - tzn. umiejscowienia pokrętła ostrości z przodu mostka - zwrócić uwagę. Może w końcu ktoś to usłyszy i zaproponuje jakiś model 12x w tej opcji?
Pzdr
Soniak10 - lornetki w których bardzo łatwo się sięga palcem do fokusa trzymając lornetkę blisko obiektywu to swarovski NL, ZaissHT, ZaissSFL ZaissFL. wszystkie mają pokrętło poniżej środka mostka