Leica D-Lux 8 x Didit Hediprasetyo
Indonezyjski oddział firmy Leica zaprezentował limitowaną edycję aparatu kompaktowego D-Lux 8, którą współtworzył wywodzący się z tego kraju projektant mody Didit Hediprasetyo.
Indonezyjski akcent znajdziemy także na obudowie aparatu. Obito go bowiem tkaniną o tradycyjnym w tych okolicach splocie typu songket, w którym na jedwabną lub bawełnianą osnowę wprowadza się złote albo srebrne nici, tworząc połyskujące, ornamentalne wzory. W tym przypadku użyto przypominającego „jodełkę” wzoru herringbone songket, w którym zamiast tradycyjnych motywów roślinnych splot układa się w relatywnie prosty geometryczny wzór.
![]() |
![]() |
Pod względem technicznym limitowana edycja nie różni się oczywiście od standardowej. Nadal mamy zatem do czynienia z kompaktem wyposażonym w 17-megapikselowy sensor o rozmiarze 4/3'' sparowany z obiektywem o ekwiwalencie zakresu ogniskowych 24-75 mm i światłosile f/1.7-2.8.
Limitowana edycja powstanie w jedynie 33 egzemplarzach i ma być sprzedawana na stronie sklepu Leica Store Jakarta. W momencie publikacji tego tekstu dedykowana limitowanej edycji podstrona nie działa, nie jesteśmy więc w stanie podać ceny omawianego aparatu. Jego zapowiedź widnieje jednak także na głównej stronie sklepu.
Komentarz można dodać po zalogowaniu.
Zaloguj się. Jeżeli nie posiadasz jeszcze konta zarejestruj się.














Optyczne.pl jest serwisem utrzymującym się dzięki wyświetlaniu reklam. Przychody z reklam pozwalają nam na pokrycie kosztów związanych z utrzymaniem serwerów, opłaceniem osób pracujących w redakcji, a także na zakup sprzętu komputerowego i wyposażenie studio, w którym prowadzimy testy.
Podstrona faktycznie nie działa, ale ja mam znajomości i załatwiłem sobie inną drogą. Wygląda trochę kiczowato, ale lubię zbierać takie gadżety.
Leica jest ogolnie "Limitowana"... Podobnie jak damskie torebki: Oferta skierowana do najzamożniejszych klientów, nawet w czasach kryzysu, musi pobudzać wyobraźnię. Nie chodzi tylko o oszałamiająco wysoką cenę, ale także o wyróżniający się, spektakularny design. Niektórzy są gotowi zapłacić za luksus równowartość dziesiątek milionów złotych i cierpliwie czekać na swoje zakupy przez kilka lat.
Ciekawe czy AI uzupełni swoją wypowiedź o przykłady produktów wartych równowartości dziesiątek milionów złotych? ;-)
I tu wkracza sztuczna inteligencja... z braku wlasnej!
Leica To są po prostu zabawki klasy premium, dla bardzo bogatych ludzi, którzy chcą mieć biżuterię i aparat w jednym.
Bo kto bogatemu zabroni... ale nie mylmy tego z fotografia...mimo ze mozna tym fotografowac ale Iphonem tez mozna!
Wygląda kiczowato i tandetnie. To sprzęt w sam raz dla Rutkowskiego albo Krychowiaka :D
Q_Nissin ... Chris Niedenthal fotografuje wyłącznie Leicą - nie smartfonem. Ale On tobie pewnie nie dorównuje :)))
'‘Trudno jest dogodzić towarzystwu, które nigdy nie będzie użytkownikiem sprzętu Leica. To trochę podobnie jak z nowym naręczem specjalistów od designu i techniki motoryzacyjnej w świetle premiery Ferrari Luce.’
‘Leica kieruje swoją ofertę do tych 33 osób i zupełnie nie ma znaczenia cóż o tym myśli pozostałe 7-8 mln nabywców sprzętu fotograficznego.’
Design nawiązuje do kultury kraju w którym aparat został zaprezentowany i nazywanie tego 'kiczowatym' świadczy jedynie o wąskich horyzontach estetycznych/kultuirowych piszącego tego rodzają opinię, no i jest, no własnie, tandetne'.
BTW - niedawno pokazała się również Chicago Edition, 17 sztuk oraz Ginza Edition, 100 szt.
> Leica To są po prostu zabawki klasy premium, dla bardzo bogatych ludzi, którzy chcą mieć biżuterię i aparat w jednym.
ale to dotyczy tylko serii limitowanych, i to głównie tych krótszych; poza tym to są niewątpliwie dobre aparaty fotograficzne, ze świetną optyką w dodatku;
aparaty są wierne tradycji oryginalnej Leiki (ta D-Lux w ogólniejszym tylko zakresie), aparatu niewątpliwie przełomowego w swoim czasie, przez długi czas w ogóle nadającego ton produkcji aparatów małoobrazkowych, bardzo funkcjonalnego (tak twierdzą użytkownicy) i niezwykle starannie wykonanego, co podawane jest jako powód bardzo wysokiej ceny;
mimo tej ceny i braku AF aparaty z mocowaniem M do dziś są chętnie kupowane (przez tych, co mają stosowna kasę), firma istnieje i dalej produkuje; zadziwia przy tym ilość firm, czasem niszowych, produkujących optykę do Leiki M; z tego trzeba chyba wysnuć wniosek, że mimo ceny jest to całkiem popularny aparat.
NB. pojawił się nawet model "nowoczesny" Leiki M z wizjerem elektronicznym i w dalszym ciągu bez AF.
Kto glupi ten kupi... i schowa do sejfu, bo strach wyjsc na ulice z takim "klejnotem"!
PS. - Od fotografowania, wydzial reklamy, zatrudnia wlasnych fotografow-
Epoka fotografi analogowej dawno upadla a po znanych niemieckich producentach zostaly tylko nazwy, ktore ktos kupil i chce zarabiac pieniadze na glupocie konsumentow, na zasadzie "drogie to dobre"...dlatego coraz wiecej "Limitowanych"...bo ludzie madrzeja!