Przetwarzanie danych osobowych

Nasza witryna korzysta z plików cookies

Wykorzystujemy pliki cookie do spersonalizowania treści i reklam, aby oferować funkcje społecznościowe i analizować ruch w naszej witrynie, a także do prawidłowego działania i wygodniejszej obsługi. Informacje o tym, jak korzystasz z naszej witryny, udostępniamy partnerom społecznościowym, reklamowym i analitycznym. Partnerzy mogą połączyć te informacje z innymi danymi otrzymanymi od Ciebie lub uzyskanymi podczas korzystania z ich usług i innych witryn.

Masz możliwość zmiany preferencji dotyczących ciasteczek w swojej przeglądarce internetowej. Jeśli więc nie wyrażasz zgody na zapisywanie przez nas plików cookies w twoim urządzeniu zmień ustawienia swojej przeglądarki, lub opuść naszą witrynę.

Jeżeli nie zmienisz tych ustawień i będziesz nadal korzystał z naszej witryny, będziemy przetwarzać Twoje dane zgodnie z naszą Polityką Prywatności. W dokumencie tym znajdziesz też więcej informacji na temat ustawień przeglądarki i sposobu przetwarzania twoich danych przez naszych partnerów społecznościowych, reklamowych i analitycznych.

Zgodę na wykorzystywanie przez nas plików cookies możesz cofnąć w dowolnym momencie.

Optyczne.pl

Partnerzy






Artykuły

Legendarne aparaty - Leicaflex, czyli konserwatywna rewolucja

6 września 2013
Komentarze czytelników (42)
  1. Sky_walker
    Sky_walker 6 września 2013, 10:54

    "W momencie debiutu Leicaflex-a wybór obiektywów był dość ubogi. Do nowego korpusu firma zaproponowała początkowo jedynie cztery szkła" - wow... to ja nie wiem jak nazwać wybór obiektywów dostępnych w dniu premiery co niektórych bezlusterkowców.
    "Żałosny"?
    "Tak źle, że aż płakać się chce"?

    (Tak poza tym - gratuluję kolejnego ciekawego artykułu z serii!)

  2. focjusz
    focjusz 6 września 2013, 11:07

    Również gratuluje - super seria.
    Ciekawe było by jednak dodanie kontekstu historycznego ile egzemplarzy wyprodukowano i kosztował aparat w tamtych latach.

    Ps.Natomiast zdanie
    "jak dziś użytkuje się ten aparat ? Chyba równie komfortowo jak w 1967 roku. Nie ma zbędnych funkcji, przełączników ani ustawień, a korpus wzbudza szacunek sporą wagą.
    Jest ostro pojechane :) - mimo że zaczynałem od Smieny to podejrzewam że miałbym obecnie spory problem aby robić czymś takim zdjęcia.

  3. retrofokus
    retrofokus 6 września 2013, 11:19

    Analiza numerów seryjnych wskazuje , że łączna produkcja modelu Leicaflex sięgnęła około 32 500 sztuk. Co do ceny - znalazłem informację , że za korpus ze standardem kosztował tyle co trzy Nikony F :)

  4. retrofokus
    retrofokus 6 września 2013, 11:20

    A co do łatwości obsługi - uwierz mi Focjuszu - smienki prezentują równie zaawansowaną klawiszologię :)

  5. MAF
    MAF 6 września 2013, 12:38

    Zastanawia mnie tylko gdzie jest ta "znakomita jasność" owych obiektywów skoro najjaśniejszy z tej czwórki miał światło 2.0, a reszta 2.8?

  6. Arek
    Arek 6 września 2013, 15:19

    MAF - a zwróciłeś uwagę na lata w jakich zostały wypuszczone na rynek? Wtedy nie było zbyt dużo szkieł f/1.4.

  7. retrofokus
    retrofokus 6 września 2013, 16:05

    To temat do dłuższej dyskusji, ale najkrócej mówiąc -
    jasność wbrew pozorom nie jest jedyną, na pewno nie decydującą, a nawet nie najważniejszą cechą decydującą o jakości obiektywu ....

  8. Marek B
    Marek B 6 września 2013, 17:37

    Oczywiście, że jasność nie jest decydującą o jakości obiektywów. Wówczas jasność na poziomie 1:2, 1:2,8 należała do dobrych i tak sie utrzymywało przez wiele lat a fotografowie robili dobre zdjęcia. Wszystko wtedy /podobnie jak teraz/ co było pod flagą Leitz, Leica było czymś ekskluzywnym i przedmiotem westchnień podobnie jak obecne Canony czy Nikony z najwyższej półki za którego wartość można mieć samochód. Nie można też porównywać tamtejszych sprzetów do obecnych. To są jakby dwie różne epoki. Jedno jest pewne, wówczas forograf musiał wiele umieć z technologii fotografii. Teraz apararat "myśli" i "robi zdjęcia" przy niewielkim wysiłku fotografa. Nie mówiąc o trzymaniu aparatu w garś ci :).

  9. retrofokus
    retrofokus 6 września 2013, 17:49

    Cała ta technika wtedy i dziś zmierza do jednego - udanego zdjęcia :)
    Choć mam wrażenie , że i w dobie cyfrowej fotografii często prawdziwa jest stara maksyma "dużo sprzętu - mało talentu " :) :) :)

  10. boorg
    boorg 6 września 2013, 18:49

    dla MAF

    Wybitna jasność dla wielu fotografów tamtych czasów - to światłosiła f/3.5. Wystarczy poczytać wspomnienia dawnych fotografików.
    Zacytuję jednego z nich:
    "...nawet jeśli posiadamy jasny obiektyw 1:3.5 (tak oznaczano wtedy światłosiłę a nie skalę odwzorowania makro) lub 1:2...".
    "...Obiektywy 1:3.5 są pod względem wyliczeń optycznych idealnymi konstrukcjami. W świetle wyliczeń optycznych próba przesunięcia ich jasności o jeden stopień nie daje polepszenia a zwiększenie jasności o połowę wymaga całkowicie nowej droższej konstrukcji. Znam fotografów, którzy za pierwszorzędny obiektyw 1:3.5 chętnie oddadzą każdy jaśniejszy 1:2.8..."
    cytaty z "Fotografia dla wszystkich" autor Benno Wundshammer wydano 1975 rok (polskie wydanie 1989 rok).
    Akurat ten Pan szeroko stosował aparaty Leica (miał ich co najmniej trzy). Więc podejrzewam, że kto jak kto ale ON lepiej znał realia epoki.

    Pozdrawiam.

  11. bzdunek
    bzdunek 6 września 2013, 19:26

    Mam tą książke. Bardzo ciekawa. Polecam. Jest dużo fajnych fotek. A jedna mi utwiła. Para młoda na balkonie.

  12. bzdunek
    bzdunek 6 września 2013, 19:34

    Można się duzo nauczyć. Bo nieważne czy analog czy cyfra. Zasady te same. Tyle, że teraz dużo ułatwień. Ale technika sie nie zmieniła. Iso, przysłona, migawka. I to wszystko. Idealnym aparatem do nauki jest Fuji x100s.. Wszystko (chyba oprócz iso) na wierzchu. Żadnych programów tematycznych. I automatyka też na wierzchu. Czerwona kropka na migawce i przysłonie. Gdyby nie ta cena to chętnie bym go kupił

  13. kojut
    kojut 6 września 2013, 21:00

    Jak zawsze świetny artykuł. Pozazdrościć takiej szafy.
    Miałem kiedyś w rękach SL2- kawał porządnie wykonanej mechaniki, sprawiał wrażenie niezniszczalnego sprzętu.
    @MAF
    Co z tego, że teraz masz pełno szkieł o jasności f1.4, skoro używalne są dopiero od f2 a w miarę przyzwoite obrazki dają od f2.8.

  14. bzdunek
    bzdunek 6 września 2013, 21:21

    Moja Smiena działa bez zarzutu do dzisiaj. Mimo tego , że ma ponad 30 lat. Czasami ją wyciągam i z ciekawości sprawdzam. Wszystko działa jak należy. Myślę, że za następne 30 lat też tak będzie. Wiem, że postęp jest nieodwracalny ale te sprzęty są praktycznie niezniszczalne. Jak myslicie. Ile maksymalnie może mi służyć G1X? Jaka jest żywotność matrycy? Bo to chyba najważniejsze. Nie znam się na tym. Porobię nim zdjęcia 10 lat czy to niemożliwe? Mój poprzedni Canon powershot A 610 służył mi 7 lat i dalej jest sprawny. Ciekawi mnie żywotność cyfraków. Nigdzie nie znalazłem informacji na ten temat. Będę wdzięczny za jakieś informacje

  15. kojut
    kojut 6 września 2013, 21:27

    @bzdunek
    Przy każdym sprzęcie masz okres gwarancji- producent gwarantuje, że sprzęt używany zgodnie z przeznaczeniem i instrukcją będzie działał przez ten okres.

  16. bzdunek
    bzdunek 6 września 2013, 21:38

    Czyli co? Rok lub dwa?

  17. bzdunek
    bzdunek 6 września 2013, 21:41

    Smiena miała rok. To był wtedy standard. I co? Minęło 30 lat i jest ok. I za 30 tez będzie ok. Ale w tamtych czasach sprzęt był ok. Mam lodówkę Whirpoola. Gwarancja 7 lat. Kupiona w 1997. Działa do dzisiaj jako awaryjna. Ma dwa agregaty. Dzisiaj juz takich nie robia. I dotyczy to każdej dziedziny. Od aut do aparatów.

  18. retrofokus
    retrofokus 6 września 2013, 22:03

    Najstarszy aparat w mojej szafie ma jakieś 114 lat, działa :) - jednakoż migawka składa się z kilku elementów, trzech soczewek pewnie, plus drewniane pudełko trochę skóry ... co tam się może zepsuć ???
    Może taki urok współczesnego świata, wymagamy coraz więcej (lub dajemy sobie wmówić iż coraz więcej potrzebujemy) przedmioty (nie tylko aparaty) są coraz bardziej skomplikowane - ergo zawodne ....

  19. kojut
    kojut 6 września 2013, 22:11

    @bzdunek
    Bzdury wypisujesz waszmość. Producent określa żywotność sprzętu na podstawie przeprowadzonych testów i gwarantuje, że przez ten okres będzie (sprzęt) działał bezproblemowo. Każdy następny dzień działania po gwarancji idzie na plus TEGO JEDNEGO JEDYNEGO egzemplarza. Dlatego przykład ze Smieną jest bardzo nietrafiony. To, że Twój aparat działa bezproblemowo 30 lat NIE OZNACZA, ŻE KAŻDY (ten sam model) będzie działał równie długo i bezproblemowo. To samo tyczy się cyfraków- włączaj aparat jedynie po to aby zrobić zdjęcie, bo jak wiadomo prąd przepływający przez układy zużywa je i rób tyle zdjęć i tak często jak Smieną. Odezwij się za 30 lat to przekonamy się czy aparat wciąż działa.

  20. kojut
    kojut 6 września 2013, 22:15

    @retrofokus
    No właśnie- im bardziej sprzęt skomplikowany tym bardziej zawodny. A odnośnie aparatów- teraz przeciętny użytkownik klepie aparatem więcej zdjęć w ciągu jednego roku niż większość analogów zrobiła przez cały swój żywot.

  21. retrofokus
    retrofokus 6 września 2013, 22:20

    @kojut
    Dokładnie, ale znam takie F1 Canona które bez wymiany migawki robiły po kilkanaście rolek filmu dziennie przez 20 lat i nadal im nic nie dolega ,.....

  22. kojut
    kojut 6 września 2013, 22:32

    @retrofokus
    Teraz 1D od Canona ma żywotność migawki obliczoną na 400tyś klapnięć, ale na wszystko pozostałe "tylko" dwa lata. A więc to nie mechanika jest najbardziej zawodnym elementem. Coś za coś- ilość, łatwość i szybkość za (niestety) zmniejszoną żywotność.

  23. retrofokus
    retrofokus 6 września 2013, 22:36

    @kojut
    Nawet nie wiedziałem :( .....
    W prospekcie reklamowym Leicy M2 (1959 rok) napisano , że milion otwarć migawki gwarantuje fabryka..
    Podobno na stanowisku kontrolnym w fabryce musiała zrobić minimum ponad tysiąc

  24. zentaurus
    zentaurus 7 września 2013, 08:55

    Już widzę jak ktoś robił rocznie 10 tys zdjęć Smieną :)

  25. Marek B
    Marek B 7 września 2013, 09:09

    Nie ma żadnego problemu z trwałością migawki we współczesnej fotografii. Trwałość 400 tys, klapnięć to jest bardzo dużo. Gdyby nie jeść nie pić i nie robić nic innego od zdjęć to taka ilość daje ponad 1000 klapnięć dziennie przez calutki rok., 500 przez dwa itd. W miedzyczasie okaże się, że wyprodukowano nowy model i po prostu nie "wypada go nie mieć". Zyskujemy następne 400 tys. Doliczyć do tego trzeba jeszcze wydajność kompakta /lub kilku/ i wyjdzie, że żeby "zajeździć" sprzęt należałoby zaangażować jeszcze żonę, dzieci i może sąsiadów do zużycia aparatu. I jeszcze jedno ... przy obecnym postępie techniki sprzęt kilkuletni jest godny tylko do oprawienia go w ramki.

  26. retrofokus
    retrofokus 7 września 2013, 09:44

    @Marek B
    To bardzo interesująca refleksja - znaczy zatem nie mniej ni więcej, że jedyną przyczyną częstych zmian gratów jest po prostu postęp technologiczny .......

  27. Marek B
    Marek B 7 września 2013, 09:55

    @retrofokus ... znam wiele osób postępujących właśnie w ten sposób. Kiedy tylko się pojawi nowość, a w dodatku można z tym zaszpanować |na salonach", wówczas kupują. I są to przeważnie ... zawodowcy, ponieważ amator nie ma takiej potrzeby ani pieniędzy. W środowisku fotograficznym jest od bardzo dawna, czyli od zawsze. Naprawdę moja wypowiedź nie ma na celu złośliwości. Po prostu obserwuję wydarzenia w świecie fotografii, bo sam się tym zajmuję i po prostu tak już mam :). Ponadto poprzednia moja wypowiedź traktowała o twałości migawki i użytkowaniu sprzętu, a nie potrzebie /lub/ konieczności zakupu nowych, jak to ująłeś, gratów :). Pozdrawiam.

  28. retrofokus
    retrofokus 7 września 2013, 10:01

    @Marek B
    Po głębszym namyśle zgadzam się w 100 procentach i podziwiam zdolności marketingowców :) Nic innego nie zostaje jak zapakować swoje stare klamoty i wykorzystać ostatni ciepły dzionek ....

  29. Marek B
    Marek B 7 września 2013, 10:04

    :) dokładnie :D. Ja też mam zamiar tak zrobić :)

  30. zentaurus
    zentaurus 7 września 2013, 10:05

    Już od pewnego czasu istnieje pojęcie tzw. "starzenia moralnego", czyli mamy np. dobry i sprawny technicznie sprzęt ale o malej lub zerowej w praktyce używalności. Przykładem tego mogą być np. magnetowidy VHS, magnetofony szpulowe itd.

  31. 7 września 2013, 13:28

    @retrofokus, może dałoby się załatwić u elektronika jakiś adapter do światłomierza 1.35 V? Może ktoś poza UE (Chiny?) produkuje jeszcze rtęciówki... Ja nadal używam w OM-1, ale jak się zużyje (na szczęście w aparatach bez automatyki starcza na długo), to też będę miał problem.

    Co do awaryjności elektroniki - w OM-2 wylał mi kondensator, najbliższy serwis (Czechy) to koszt równy zakupowi kolejnego egzemplarza w stanie kolekcjonerskim. Mechanikę (migawka, czyszczenie, obiektyw) można zrobić w Warszawie za opłacalną kwotę. Pod tym względem w pełni mechaniczny aparat jest lepszy. Może zbuduję kiedyś kolekcję pierwszych manualnych luster małoobrazkowych każdego producenta :)

  32. retrofokus
    retrofokus 7 września 2013, 19:47

    @TS
    Są producenci takich baterii i są one dostępne na ebay lecz jak sam zauważasz aparaty manualne spokojnie działają bez zasilania. Zresztą zewnętrzny światłomierz krzemowy w ręce, zawsze będzie mierzył lepiej niż wbudowany (lecz nadal zewnętrzny :) światłomierz cds.
    Bardzo , bardzo polecam stworzenie takiej kolekcji :) Sam zbieram aparaty od mniej więcej siedmiu lat i jest to prawdziwie wciągająca zabawa .....

  33. DonYoorando
    DonYoorando 8 września 2013, 02:36

    b. fajny artykuł, szkoda, że tak mało..... nie jestem fanem fotografii analogowej bo prawdziwą przygodę zaczynałem od cyfry. ale zawsze czytam historyczne wzmianki o sprzęcie minionej ery :) . to były maszyny z duszą, fotografowie je kochali, niezaśmiecone gadżetami, kunsztownie wykonane...
    elektronika wkroczyła w nasze życie, ciekawe co będzie po niej?

  34. Fotoamor
    Fotoamor 8 września 2013, 14:58

    Mialem dlugi czas leicaflexa w wersji pozniejszej, jakas specjalna edycja o oznaczeniu olimpic 1972 czy podobnym - z pomiarem wewnetrznym przez obiektyw.
    Moim zdaniem mocno przereklamowany aparat. Duzy ciezki , bardzo zla ergonomia. wszystko jakos tak nieporecznie. Mialem tez nieco mlodsza praktice mtl. Wolalem 100 razy robic zdjecia praktica.
    Obiektyw summmicron 2/50 nie deklasowal pentacons 1,8/50 - jakosc porownywalna. Wieksze znaczenie na jakosc mial zastosowany fim , czy wywolywacz niz te obiektywy.
    Sprzedalem prawie nieuzywany bez zalu i nie tesknie.
    Piekny byl dzwiek migawki z plociennymi roletami i miekki klapniecie lustra. Poza tym nie przekonal mnie.
    zaleta - sprzedalem i dostalem jeszcze ok 2000 zl , praktice mam do dzisiaj , cos sie w niej urwalo , nie dziala , ale nie potrzebuje wiecej - gadget , ktory trzeba bedzie wyrzucic. Ale dla mnie byla lepsza. wiecej dzisiaj zachodu ze sprzedaza niz jej wartosc. Praktica - najbardziej chyba niedoceniany aparat w historii fotografii.

  35. goornik
    goornik 8 września 2013, 15:35

    Obiektyw Curtagon to optyka typu SHIFT, a nie SWIFT, jak pisze autor. Swoją drogą bardzo ciekawy obiektyw, w którym wielkość przesuwu wprowadzało się mechanizmem krzywkowym, sterowanym pierścieniem.
    Wczesną optykę z bagnetem R mimo wszystko nie nazwałbym jasną - inni producenci 10 lat wcześniej oferowali szkła f/0,95, f/1,1 czy f/1,2, nie mówiąc już o popularnym f/1,4. Myślę, że Leitz chciał wybadać rynek i świadomie "nie pchał się" na początku systemu w drogie obiektywy f/1,4. Zawodowcy i tak śmigali eM-trójką z summiluxami. Potem to nadrabiał....

  36. cygnus
    cygnus 8 września 2013, 17:22

    Ciekawe dlaczego autor dodał zdjęcia na których obiektyw jest "zabezpieczony" durnowatym filtrem UV. Pewnie filtr się zakleszczył i nie da się go odkręcić.

  37. cygnus
    cygnus 8 września 2013, 17:51

    I jeszcze jedno pytanie: skąd tytuł? Co REWOLUCYJNEGO zawierała konstrukcja Leicaflex-a? Co jest rewolucyjnego w tym, że konserwatywna firma w końcu dołączyła do strumienia nowych technologii, uznając że musi to zrobić żeby pozostać na rynku?

  38. goornik
    goornik 8 września 2013, 20:07

    Cygnus, nie wiedziałem, że filtry dzielą się na "durnowate" i pozostałe. Wyjaśnisz mi różnice?
    Jak dla mnie tytuł jest OK - odzwierciela pozycję marki Leitz: najchętniej klepali by mechaniczną M3 po dziś dzień, ale presja rynku robi swoje....I trzeba zmienić wszystko, jednocześnie zmieniając jak najmniej.
    Ogarniesz co mam na myśli, czy uprościć to, dla Ciebie? :)

  39. retrofokus
    retrofokus 8 września 2013, 20:38

    @cygnus
    Powód tego "durnowatego filtra" jest bardzo prosty , jak masz w kilku szafach kilkaset aparatów to szału można dostać odkurzając tyle szkła.
    @goornik
    Dzięki za uważną lekturę, oczywisty błąd przepraszam !!!!!!!!!!!! ... słownik wordowski sie "wykazał"
    Osobne dzięki za wytłumaczenie Cugnusowi intencji tytułu :)

  40. retrofokus
    retrofokus 8 września 2013, 20:49

    @Fotoamor
    To był Leicaflex Sl2 (produkowany miedzy 1968 a 1974 rokiem) A wedle tego co mówisz to była wersja na olimpiadę w Monachium - limitowana do tysiąca sztuk edycja. Niestety nie mam i chyba mnie nie stać chwilowo, bo to 2500 USD dziś (w stanie kolekcjonerskim i ze szkłem) kosztuje :(

  41. Fotoamor
    Fotoamor 8 września 2013, 21:27

    @retrofokus

    o tak , masz racje. dzieki za przypomnienie - to byl sl2 olimpic.
    sprzedalem jakies 2 - 3 lata temu poprzez ebay - dostalem ok 450 euro - poszedl do japoni.
    ostal mi sie z niego paszport - taka mala ksiazeczka , w ktorej wpisywano przeglady. co jakis czas dawalem do przegladu - ta roleta w migawce z plotna gumowanego wymagala konserwacji.
    nie wiem czy zrobilem nim 5 filmow - byl jak nowy.
    praktice mialem wowczas ciagle w uzyciu, byla wygodniejsza. Moze gdybym mial wiecej obiektywow. do tego sl2 uzywalbym czesciej - ale byl "dran" ciezki.

  42. retrofokus
    retrofokus 8 września 2013, 21:37

    @Fotoamor
    ech... , że też Cię wtedy nie znałem :(
    A poważniej to Leicaflexy zdecydowanie lekkie nie są.... za to solidne jak czołgi

Napisz komentarz

Komentarz można dodać po zalogowaniu.


Zaloguj się. Jeżeli nie posiadasz jeszcze konta zarejestruj się.


Następny rozdział