Przetwarzanie danych osobowych

Nasza witryna korzysta z plików cookies

Wykorzystujemy pliki cookie do spersonalizowania treści i reklam, aby oferować funkcje społecznościowe i analizować ruch w naszej witrynie, a także do prawidłowego działania i wygodniejszej obsługi. Informacje o tym, jak korzystasz z naszej witryny, udostępniamy partnerom społecznościowym, reklamowym i analitycznym. Partnerzy mogą połączyć te informacje z innymi danymi otrzymanymi od Ciebie lub uzyskanymi podczas korzystania z ich usług i innych witryn.

Masz możliwość zmiany preferencji dotyczących ciasteczek w swojej przeglądarce internetowej. Jeśli więc nie wyrażasz zgody na zapisywanie przez nas plików cookies w twoim urządzeniu zmień ustawienia swojej przeglądarki, lub opuść naszą witrynę.

Jeżeli nie zmienisz tych ustawień i będziesz nadal korzystał z naszej witryny, będziemy przetwarzać Twoje dane zgodnie z naszą Polityką Prywatności. W dokumencie tym znajdziesz też więcej informacji na temat ustawień przeglądarki i sposobu przetwarzania twoich danych przez naszych partnerów społecznościowych, reklamowych i analitycznych.

Zgodę na wykorzystywanie przez nas plików cookies możesz cofnąć w dowolnym momencie.

Optyczne.pl

Poradniki

Uchwycone obiektywem. Lekcje legendarnego fotografa dzikich zwierząt

30 marca 2013

5. Eksperymenty z fleszem

Byłem tam zarówno studentem, jak i fotografem. Nie licząc krótkiego epizodu z odłowem muflonów, nie miałem wcześniej okazji bezpośrednio uczestniczyć w pracach biologów. Fotografowanie naukowców przy pracy, tak by zdjęcia dokumentowały ich działania, było dla mnie nowością. Wiedziałem, że będę musiał często fotografować w cieniu, bo było upalnie, więc schwytane ptaki trzeba było trzymać w zacienionych miejscach. Fotografowanie w cieniu oznacza ciemny obiekt pierwszoplanowy i jasne tło. Jedyny środek zaradczy to flesz wypełniający. Fotografowałem aparatem F3P z fleszem SB-16a działającym w systemie TTL. Było to wielki krok naprzód w tamtych czasach, lecz nie da się tego porównać ze sprzętem dostępnym obecnie. Teraz w każdej chwili możesz sprawdzić oświetlenie na ekranie LCD. Na dodatek musiałem odmontowywać flesz od aparatu za każdym razem, gdy zmieniałem film, inaczej przycisk do przewijania nie był dostępny.

Uchwycone obiektywem. Lekcje legendarnego fotografa dzikich zwierząt - Eksperymenty z fleszem
Obrączkowanie modrowronki z Santa Cruz. Zdjęcie zrobione Nikonem F3P z obiektywem Nikkor 35 – 200 mm f/3.5, na kliszy Kodachrome 64.

Flesz nie był dla mnie nowością — ani też współdziałanie flesza z aparatem. Jednak zapanowanie nad tym wszystkim przy fotografowaniu pracy biologów było dość kłopotliwe, zwłaszcza że poza fotografowaniem miałem też inne zajęcia (byłem nie tylko fotografem, lecz również pomocnikiem). Przed wyjazdem na wyspę wykonałem trochę testów, ale nie przyszło mi do głowy, by testować zbliżenia osób robiących coś rękami ukrytymi w głębokim cieniu pod drzewami. Więc przyszło mi eksperymentować na Charliem, gdy wzięliśmy się już do pracy.

Jak już wspominałem, we wszystkich tych projektach uczestniczyłem — i nadal uczestniczę — bezpłatnie. Jestem ochotnikiem. W gruncie rzeczy to ja płacę za prawo uczestnictwa w tych zdarzeniach, udostępniając biologom odbitki moich zdjęć. Obecnie wystarczy w tym celu skopiować pliki, wtedy musiałem rzeczywiście zamawiać wywołanie drugiego kompletu przezroczy.

SB-16a to był duży, masywny flesz bez żadnych bajerów, ale o mocy zbliżonej do tych używanych obecnie. Kable pozwalające połączyć go z aparatem na odległość były wtedy dostępne (rozdwoiłem kiedyś taki kabel, fotografując kolibry), ale nie przyszło mi wówczas do głowy, by zabrać taki kabel, więc wszystkie zdjęcia zostały zrobione z fleszem na aparacie. Nie najlepsze rozwiązanie. A co udało mi się zrobić dobrze? Flesz SB-16a pracujący w systemie TTL nie pozwalał wprowadzać kompensacji — za każdym razem wysyłał taki sam błysk. Musiałem ograniczyć jego jasność, stosując podstawową regułę obliczeniową opartą na odległości między fleszem a obiektem i korzystając z karty.

----- R E K L A M A -----

Wszystkiego tego musiałem dokonać bez podglądu na ekranie LCD. Na szczęście moje wyliczenia okazały się słuszne, bo zdjęcia wyszły. Dostarczyłem Charliemu dokumentację, której potrzebował, i nie zbłaźniłem się. W gruncie rzeczy wyszło nawet nieźle. Nawiązałem więc nowe znajomości i podbudowałem swą reputację; jedno i drugie jest korzystne w karierze fotografa.