Przetwarzanie danych osobowych

Nasza witryna korzysta z plików cookies

Wykorzystujemy pliki cookie do spersonalizowania treści i reklam, aby oferować funkcje społecznościowe i analizować ruch w naszej witrynie, a także do prawidłowego działania i wygodniejszej obsługi. Informacje o tym, jak korzystasz z naszej witryny, udostępniamy partnerom społecznościowym, reklamowym i analitycznym. Partnerzy mogą połączyć te informacje z innymi danymi otrzymanymi od Ciebie lub uzyskanymi podczas korzystania z ich usług i innych witryn.

Masz możliwość zmiany preferencji dotyczących ciasteczek w swojej przeglądarce internetowej. Jeśli więc nie wyrażasz zgody na zapisywanie przez nas plików cookies w twoim urządzeniu zmień ustawienia swojej przeglądarki, lub opuść naszą witrynę.

Jeżeli nie zmienisz tych ustawień i będziesz nadal korzystał z naszej witryny, będziemy przetwarzać Twoje dane zgodnie z naszą Polityką Prywatności. W dokumencie tym znajdziesz też więcej informacji na temat ustawień przeglądarki i sposobu przetwarzania twoich danych przez naszych partnerów społecznościowych, reklamowych i analitycznych.

Zgodę na wykorzystywanie przez nas plików cookies możesz cofnąć w dowolnym momencie.

Optyczne.pl

Artykuły

Swarovski NL Pure 10x52 - pierwsze wrażenia

Swarovski NL Pure 10x52 - pierwsze wrażenia
18 czerwca 2024

1. Swarovski NL Pure 10x52 - pierwsze wrażenia

Ostatnie lata to prawdziwa ofensywa austriackiej firmy Swarovski Optik w dziedzinie lornetek najwyższej klasy jakościowo-cenowej. Najpierw, dnia 1 lipca 2020 roku, ujrzeliśmy debiut zupełnie nowej serii o nazwie NL Pure (NL od angielskiego Nature Lover). Objęła ona wtedy trzy dachowopryzmatyczne modele o parametrach 8×42, 10×42 i 12×42, które – jak przystało na najwyższą serię tego producenta – miały oferować wszystko to, co najlepsze, czyli świetną optykę połączoną z wysokiej klasy powłokami antyodbiciowymi SWAROTOP i SWARODUR umieszczonymi na wszystkich granicach powietrze-szkło (minimalizacja strat światła do 0.2% na jednej granicy) oraz odbijającymi powłokami dielektrycznymi SWAROBRIGHT na jednej z powierzchni układu pryzmatów dachowych Schmidta-Pechana.

Swarovski NL Pure 10x52 - pierwsze wrażenia - Swarovski NL Pure 10x52 - pierwsze wrażenia
Lornetka Swarovski NL Pure 10x42.

W oczy rzucał się od razu charakterystyczny kształt korpusów lornetek, które miały nietypowe wgłębienia w miejscach, gdzie układa się ręce. Uzyskano to zmieniając położenie pryzmatów dachowych (obrócenie ich względem siebie) i była to czynność, która miała prowadzić do takiego wyprofilowania korpusu lornetki, żeby trzymało się ją znacznie wygodniej i pewniej.

Drugą niezmiernie ciekawą rzeczą były wyjątkowo duże pola widzenia nowych lornetek. Model 8×42 ma pole widzenia 9.1 stopnia, model 10×42 daje kąt 7.6 stopnia, a 12×42 aż 6.5 stopnia. Skonstruowanie tak szerokokątnych okularów, które na dodatek mają dobrze korygować wady optyczne do samego brzegu pola i mają komfortowy odstęp źrenicy na poziomie 18 mm, wymagało na pewno skomplikowanego układu optycznego. Mimo tej komplikacji Swarovski zaznaczał, że całkowita transmisja nowych lornetek ma sięgać wysokiego poziomu 91%. Nasze późniejsze testy potwierdziły prawdziwość deklaracji producenta.


----- R E K L A M A -----

22.07.24 - OSTATNI DZIEŃ PROMOCJI OD NIKON

Nikkor 50/1.2 Z S

10329 zł 9429 zł

Nikkor 70-200/2.8 Z S VR

11698 zł 9898 zł

Nikon D850 BODY

11997 zł 10197 zł

Nikkor 24-120/4 Z S

5249 zł 4349 zł

Swarovski NL Pure 10x52 - pierwsze wrażenia - Swarovski NL Pure 10x52 - pierwsze wrażenia
Lornetka Swarovski NL Pure 10x32 w wersji pomarańczowej.

W kwietniu 2021 roku linia NL Pure została uzupełniona o modele 8x32 i 10x32. Zaprezentowane wtedy instrumenty, pod względem oferowanych pól widzenia, wypadły troszkę gorzej, bo wynosiły one odpowiednio 8.5 i 7.5 stopnia. Producent deklarował za to, że transmisja lornetek miała wynosić 92% czyli być dorzucać jeden punkcik procentowy w stosunku do modeli o obiektywach 42 mm.

Swarovski NL Pure 10x52 - pierwsze wrażenia - Swarovski NL Pure 10x52 - pierwsze wrażenia
Lornetka Swarovski NL Pure 10x52.

Dnia 13 czerwca 2024 roku okazało się, że to nie ostatnie słowo firmy Swarovski Optik w tej klasie sprzętu. Ujrzeliśmy wtedy premierę dwóch kolejnych modeli z linii NL Pure - tym razem miały one dość nietypowe parametry 10x52 i 14x52.

Swarovski NL Pure 10x52 - pierwsze wrażenia - Swarovski NL Pure 10x52 - pierwsze wrażenia
Wszystkie rozmiary lornetek z serii NL Pure.

Dotychczas, najbardziej klasycznym podejściem w klasie lornetek o obiektywie o średnicy 50 mm było prezentowanie modeli o powiększeniach 7-8 razy, 10 razy i 12 razy. Swarovski dokładnie tak robił w kilku odsłonach swojej serii SLC, gdzie oferowane były modele 7x50, 8x50 i 10x50. Jeden z największych konkurentów Swarovskiego czyli Leica miała podobne podejście i w kolejnych odsłonach jej serii o nazwie Ultravid widzieliśmy modele 8x50, 10x50 i 12x50, które w wariancie HD+ są oferowane do dzisiaj.

Trochę inne podejście miała trzecia firma z wielkiej trójki, czyli Zeiss, która od pewnego czasu po macoszemu traktuje klasę 50 mm. W drugiej połowie XX wieku oferowała ona wysokiej klasy lornetki Porro o parametrach 7x50, 8x50 i 10x50 - obecnie w sprzedaży pozostał tylko pierwszy z tych modeli. Jeśli chodzi o inne 50-tki, w latach 2006-2013 mieliśmy dostępne tańsze modele 8x50 i 10x50 z produkowanej na Węgrzech serii Conquest.

W marcu 2014 roku Zeiss także zdecydował się na oryginalny ruch i wprowadził na rynek lornetki Victory HT o parametrach 8x54 i 10x54. Mieliśmy tutaj obiektywy trochę mniejsze od klasycznych, nocnych 56-tek, ale jednocześnie instrumenty zostały wyposażone w bezstratne pryzmaty Abbe-Koeniga, co miało nadrabiać ubytki światła związane z trochę mniejszym obiektywem. Zyskiem było to, że waga lornetek tylko nieznacznie przekraczała 1 kilogram, a więc nie były one wyraźnie cięższe niż klasyczne 50-tki.

Swarovski NL Pure 10x52 - pierwsze wrażenia - Swarovski NL Pure 10x52 - pierwsze wrażenia
Lornetka Swarovski NL Pure 10x52.

W czerwcu 2024 roku okazało się, że Swarovski też lubi nietypowe parametry, stąd premiera modeli 10x52 i 14x52. Po pierwsze, mamy tutaj troszkę większy obiektyw niż u klasycznych 50-tek. Te 2 mm różnicy daje ponad 8% zbieranego światła więcej, więc jest to zauważalna różnica. To taki mały ukłon w kierunku miłośników obserwacji w gorszych warunkach oświetleniowych. Swarovski zdaje się tutaj mówić swoim użytkownikom, że choć nie ma jeszcze modeli NL Pure o średnicy 56-60 mm (i tak naprawdę nie wiadomo, czy kiedykolwiek się one pojawią), klasa 52 mm także świetnie sprawdzi się w nocy.

Choć w świetle tych faktów, troszkę mnie dziwi brak w tej linii modelu o powiększeniu 8 razy. Wersja 8x52 z dużym polem widzenia oraz źrenicą wyjściową wynoszącą 6.5 mm byłaby rynkowym unikatem i jednocześnie świetnym sprzętem nocnym. Trzeba jednak pamiętać, że jedna z grup docelowych nocnych lornetek, czyli myśliwi, ostatnio dość masowo przestawiają się na urządzenia termowizyjne i podczerwone, więc nie jest wykluczone, że decyzja Swarovskiego o braku lornetki klasycznie nocnej była w pełni świadoma i uwarunkowana obecną sytuacją rynkową.

Swarovski NL Pure 10x52 - pierwsze wrażenia - Swarovski NL Pure 10x52 - pierwsze wrażenia
Lornetka Swarovski NL Pure 10x52.

Niemniej osobiście trochę żałuję, że z rynku znikają nocne modele o mniejszych powiększeniach. Kiedyś w ofercie wielu producentów mieliśmy lornetki o parametrach 7x42, 7x50 czy 8x50 - teraz jest ich już zdecydowanie mniej. Premiera NL Pure 8x52 byłaby miłym odwróceniem tego trendu. Choć Swarovskiemu trzeba tutaj oddać, że wciąż ma w ofercie swoje klasyczne Porro o parametrach 7x42. Optycznie to lornetka świetna, ale problemem jest jej bardzo małe pole widzenia wynoszące tylko 6.3 stopnia.

Swarovski NL Pure 10x52 - pierwsze wrażenia - Swarovski NL Pure 10x52 - pierwsze wrażenia
Lornetka Swarovski Habicht 7x42 GA o polu widzenia 6.3 stopnia.

Po tym dość długim wstępie, przejdźmy do głównego punktu tego materiału czyli pierwszych wrażeń z użytkowania modelu Swarovski NL Plure 10x52, który błyskawicznie po oficjalnej premierze trafił w nasze ręce dzięki sklepowi Beafoto, zlokalizowanemu w podwarszawskich Łomiankach.

Swarovski NL Pure 10x52 - pierwsze wrażenia - Swarovski NL Pure 10x52 - pierwsze wrażenia
Lornetka Swarovski NL Pure 10x52.

Zacznijmy od porównania podstawowych parametrów NL Pure 10x52 do jego poprzedników i bezpośrednich konkurentów. To, co od razu rzuca się w oczy, to ogromne pole widzenia wynoszące aż 7.4 stopnia, które oznacza zastosowanie okularów o polu własnym wynoszącym 74 stopnie wg wzoru uproszczonego. W przypadku lornetek powiększających 10 razy, to w zasadzie rekordowe poziomy dostępne ostatnio tylko dla modeli z linii NL Pure. Dotychczas, w tego typu sprzęcie, za dobre było uznawane pole na poziomie 6.0-6.5 stopnia. Lornetki, w których owo pole lekko przekraczało 6.5 stopnia były uznawane za świetne, a rekordziści zbliżali się do okolic 7 stopni. W tym świetle poziom 7.4 stopnia, to absolutny nokaut.

Swarovski NL Pure 10x52 - pierwsze wrażenia - Swarovski NL Pure 10x52 - pierwsze wrażenia
Lornetka Swarovski NL Pure 10x52.

Ważne jest też to, że tak duże pole udało się uzyskać bez wyraźnego uszczerbku na odstępie źrenicy, który wciąż jest komfortowy i wynosi 17 mm. Co prawda, mamy tutaj krok w tył w stosunku do wartości 20 mm oferowanej przez EL 10x50, ale NL Pure nadal wygląda tutaj dobrze na tle konkurentów ze stajni Zeissa i Leiki, które oferują wartości 15-16 mm.

Nasza tabela bardzo ładnie pokazuje też jak Swarovski zadbał o rozmiary i wagę swojego nowego instrumentu. Stary SLC to instrument naprawdę spory i ciężki - tutaj ogromnym krokiem do przodu była już premiera EL 10x50. W przypadku NL Pure mamy, co prawda, troszkę większą od EL-ki wagę, ale różnica wynosi tylko 22 gramy i w praktyce jest nieodczuwalna, a jednocześnie łatwo ją zrozumieć z racji na większe o 2 mm obiektywy.

Swarovski NL Pure 10x52 - pierwsze wrażenia - Swarovski NL Pure 10x52 - pierwsze wrażenia
Zgrabna lornetka Swarovski NL Pure 10x52 w jeszcze zgrabniejszych kobiecych dłoniach.

Długość modeli NL Pure i EL jest taka sama, grubość tego pierwszego, znów z racji na większy obiektyw większa, ale szerokość już mniejsza. NL Pure zawdzięcza to swojej wyprofilowanej obudowie i dzięki temu wygląda znacznie smuklej, a przez to zgrabniej niż bardziej pękata EL 10x50. Tak naprawdę, gdy obie lornetki postawimy obok siebie to NL Pure, choć ma większy obiektyw, wygląda na instrument mniejszy.

Swarovski NL Pure 10x52 - pierwsze wrażenia - Swarovski NL Pure 10x52 - pierwsze wrażenia
Pentax PIF 10x50 z potężnymi pryzmatami Porro oraz Swarovski NL Pure 10x52.

Jeśli chodzi o porównanie do EL 10x50 mamy jeszcze jeden krok w tył, a jest nim minimalny dystans ustawiania ostrości, który zwiększył się z 2.8 do 3.3 metra. Trochę szkoda, tym bardziej, że tutaj napotykamy jeszcze jedną rzecz, która przez wielu obserwatorów jest uznawana za bolączkę lornetek Swarovskiego. Chodzi oczywiście o zakres pracy śruby centralnej do ustawiania ostrości. Jak zawsze, trzeba się tutaj nakręcić, bo przejście całego przedziału wymaga obrotu ową śrubą o kąt około 680-690 stopni. Nie wiem dlaczego Swarovski upiera się przy tak dużych wartościach. Poziom około 400-500 stopni oferowany przez konkurentów bez problemów pozwala ustawiać ostrość bardzo precyzyjnie, a jednocześnie operacja ta odbywa się znacznie sprawniej.

Warto jednak tutaj nadmienić, że sama śruba jest wygodna, karbowana, pracuje płynnie i z należytym oporem. Jest też bardzo ergonomicznie umieszczona - mając rękę leżącą wygodnie na wgłębieniu na korpusie mamy możliwość komfortowego ustawiania ostrości wyciągniętym palcem wskazującym. Do tego dochodzi jeszcze mała wypustka położona za śrubą, która służy do korekty dioptrażu. Wszystkie ruchy soczewek odbywają się więc wewnątrz konstrukcji, przez co lornetka jest całkowicie szczelna. Wg producenta jest ona wodoodporna do głębokości 4 metrów, a zakres temperatur funkcjonalnych zawiera się w przedziale od -25 °C to +55 °C.

Swarovski NL Pure 10x52 - pierwsze wrażenia - Swarovski NL Pure 10x52 - pierwsze wrażenia
Lornetka Swarovski NL Pure 10x52.

Lornetka nie tylko dobrze leży w ręku, ale także przy oku. To zawdzięczamy wyprofilowanym, gumowanym i regulowanym muszlom okularowym. Mamy tutaj dostępnych aż siedem poziomów regulacji. W znacznej większości lornetek muszle okularowe muszę wysuwać do maksimum, tutaj poprzestaje na szóstym z siedmiu stopni. Przy siódmym mam już trochę problemów z objęciem ogromnego pola oferowanego przez lornetkę. Stopień niżej wszystko jest idealnie, nie wpadam jeszcze w pole, a jednocześnie widzę wszystko komfortowo do samej diafragmy.

Jeśli chodzi o wnętrze lornetki, to mam tutaj troszkę mieszanych uczuć. Z jednej strony mamy tam wzorową czystość, a tubusy są dość mocno karbowane i to w kilku miejscach. Powierzchnie, z którymi mamy do czynienia są co prawda matowe, ale jednocześnie raczej szare niż smoliście czarne. Co więcej, w dziurze pomiędzy rantem obudowy soczewki ogniskującej a samym tubusem widnieje dość połyskująca śruba mocująca. Zewnętrzne okolice celi z pryzmatami też nie wyglądają tak jak byśmy tego chcieli - są jeszcze mniej czarne i jeszcze mniej matowe niż same tubusy. Tutaj Swarovski mógłby się troszkę bardziej przyłożyć, tym bardziej, że jego praca pod ostre światło w wielu modelach stała w tyle za tym co pokazywały modele Leiki i Zeissa.

Swarovski NL Pure 10x52 - pierwsze wrażenia - Swarovski NL Pure 10x52 - pierwsze wrażenia
Okolice źrenicy wyjściowej lornetki Swarovski NL Pure 10x52.

Być może właśnie dlatego okolice źrenicy wyjściowej NL Pure 10x52 wyglądają trochę gorzej niż to, do czego przyzwyczaiły nas lornetki Leiki z serii Ultravid. W ich przypadku mieliśmy w zasadzie idealnie czarne tło, u Swarovskiego kilka drobnych łuków świetlnych jednak się pojawia. Na pocieszenie mamy jednak to, że źrenice są praktycznie idealnie okrągłe i nie pokazują żadnych wyraźniejszych ścięć czy jajowatości.

Swarovski NL Pure 10x52 - pierwsze wrażenia - Swarovski NL Pure 10x52 - pierwsze wrażenia
Źrenice wyjściowe lornetki Swarovski NL Pure 10x52.

Warto tutaj dodać, że modele o średnicy 52 mm pokazują jednak poprawę w pracy pod ostre światło w stosunku do tego, co widzieliśmy u zaprezentowanych na samym początku 42-jek. W dzień, nawet pod ostre słońce, nie mamy widocznych spadków kontrastu, natomiast w nocy, tylko na najjaśniejszych latarniach widać minimalne duszki i czasami niewielkie spajki powstające na krawędziach pryzmatów.

Tym co wyróżnia Swarovskiego na tle większości konkurentów, to świetnej jakości powłoki antyodbiciowe na wszystkich granicach powietrze-szkło oraz zastosowanie szkła o bardzo wysokiej transmisji szczególnie dla światła niebieskiego i fioletowego. Owe powłoki błyskają do nas dyskretnie z obiektywów i okularów pokazując odbicia koloru żółtego, różowego, fioletowego i zielonkawego. Pryzmaty świecą natomiast na żółto-zielono.

Swarovski NL Pure 10x52 - pierwsze wrażenia - Swarovski NL Pure 10x52 - pierwsze wrażenia
Powłoki antyodbiciowe lornetki Swarovski NL Pure 10x52.

Połączenie tego wszystkiego daje dość specyficzny wykres transmisji, który jest bardzo płaski w szerokim zakresie widma, a jednocześnie daje bardzo wysoką transmisję w części niebieskiej. To zawsze wyróżniało austriacką firmę od jej bezpośredniej konkurencji. Zeiss bardzo często skupiał się głównie na centrum zakresu i konstruował lornetki, które dawały bardzo wysoką transmisję w świetle żółto-zielonym, a przez co miały ocieplony odcień obrazu (choć odszedł od tego w serii Victory HT, która ma już bardzo płaski wykres transmisji). Natomiast Leica i Nikon często pokazywały lekko nachylony przebieg z transmisją przebijającą 90% tylko dla światła czerwonego.

Efekt tego był taki, że lornetki Swarovskiego zawsze wyróżniały się bardzo neutralnym, wręcz krystalicznie czystym, obrazem bez żadnych zafarbów kolorystycznych i zabarwień. Wysoka transmisja w niebieskiej części widma, połączona z obserwacjami w pogodny dzień, gdy mamy sporo niebieskiej barwy pochodzącej od bezchmurnego nieba, może nawet powodować, że zaczniemy odbierać obraz lornetek NL Pure jako troszkę za zimny. Ja osobiście lubię takie neutralne i czyste zachowanie, znam jednak obserwatorów, którzy cieplejszy lub lekko wpadający w pomarańcze i czerwień obraz uznają za przyjemniejszy w odbiorze. Niuanse kolorystyczne to jednak kwestia gustu i cecha indywidualna wynikająca także z rozkładu i czułości czopków na naszej siatkówce. Trudno każdemu tutaj dogodzić. Bardzo płaski wykres transmisji Swarovskiego zawsze jednak jest godzien pochwały, tym bardziej, że wydaje się, iż także w tym przypadku maksymalne wartości sięgną tutaj poziomów w okolicach deklarowanych 91%.

Swarovski NL Pure 10x52 - pierwsze wrażenia - Swarovski NL Pure 10x52 - pierwsze wrażenia
Lornetka Swarovski NL Pure 10x52.

Czystości i jakości uzyskiwanego przez NL Pure 10x52 obrazu nie psuje aberracja chromatyczna. W centrum pola jest ona praktycznie niezauważalna, a na samym brzegu, tuż przy diafragmie, jest na poziomie co najwyżej średnim. Tutaj mamy zauważalny postęp w stosunku do modeli z serii EL czy tańszych CL Companion. A jest to osiągnięcie tym bardziej imponujące, jeśli będziemy pamiętać, z jak ogromnym polem mamy do czynienia.

Warto też mieć na uwadze, że pole własne okularów wynoszące w okolicach 70 stopni jest bardzo trudne do skorygowania o inne wady takie jak dystorsja czy koma. W przypadku serii NL Pure, Swarovski zastosował dość specyficzne podejście i modele o obiektywach 52 mm zachowują się tutaj podobnie jak mniejsze instrumenty. Wraz z oddalaniem się od centrum pola widzenia, gdzieś za jego połową, linie proste zaczynają się minimalnie odchylać pokazując niewielką dystorsję poduszkową. Następnie ten wzrost dystorsji zostaje zahamowany, a potem wręcz cofnięty, przez co linie umieszczone na samym skraju pola nie pokazują istotnych zniekształceń. Ten sposób podejścia do korygowania dystorsji, przy tak dużym polu, powoduje jednak zniekształcenia powierzchni obserwowanych obiektów. Przykładowo, prostokąt widoczny w centrum pola, na jego skraju robi się odwróconym trapezem.

Swarovski NL Pure 10x52 - pierwsze wrażenia - Swarovski NL Pure 10x52 - pierwsze wrażenia
Lornetka Swarovski NL Pure 10x52 z opcjonalnym łącznikiem statywowym.

Podobnie zachowuje się koma, która pojawia się dość szybko, bo w okolicach 60-65% promienia pola widzenia, ale wraz z dalszym odsuwaniem gwiazdy od centrum pola zniekształcenia wcale nie rosną lecz nawet zdają się cofać, przez co owa koma na samym brzegu tego ogromnego pola jest wręcz mała. Żądnych zastrzeżeń nie możemy mieć za to do korygowania astygmatyzmu. Obrazy gwiazd są wręcz wzorowo punktowe - to zawsze była silna strona lornetek firmy Swarovski i tutaj nic się nie zmieniło.

Obraz jest ostry praktycznie do samego brzegu tego ogromnego pola. Przy samej diafragmie widać leciutkie pogorszenie jakości, ale jest ono naprawdę niewielkie. To naprawdę imponujące osiągnięcie, że oferując pole wynoszące aż 7.4 stopnia, udało się je tak dobrze skorygować. W efekcie spoglądanie przez NL Pure 10x52 to czysta przyjemność. Mamy krystalicznie czysty obraz, który jest ostry praktycznie do diafragmy, a jednocześnie pole widzenia jest tak ogromne, że można się wręcz w nim zanurzyć.

Swarovski NL Pure 10x52 - pierwsze wrażenia - Swarovski NL Pure 10x52 - pierwsze wrażenia
Lornetka Swarovski NL Pure 10x52 z opcjonalnym wspornikiem na czoło.

Choć ten artykuł to pierwsze ważenia poświęcone modelowi NL Pure 10x52, który trafił do mnie na dłużej, podczas premierowego pokazu lornetek firmy Swarovski organizowanego przez sklep Beafoto, miałem okazję bezpośrednio porównać ze sobą obie nowości czyli 10x52 i 14x52. W przypadku tego ostatniego, Swarovski z premedytacją nie zastosował powiększeń na poziomie 15-16 razy, które są najczęstsze w przypadku lornetek klasy 50-56 mm. Uznał on bowiem, że poziom 14 razy jest ostatnią wartością, którą da się w miarę komfortowo utrzymać z ręki. I można powiedzieć, że miał rację. Świetnie wyprofilowana obudowa lornetki wraz z opcjonalną podpórką na czoło, sprawdza się tutaj znakomicie i mi osobiście 14-tką obserwowało się stabilnie. W przypadku oferowanych tutaj parametrów mamy do czynienia ze źrenicą 3.71 mm, która nawet podczas pochmurnego dnia nie spowoduje żadnego dyskomfortu.

Zmieniając w rękach 10x52 i 14x52 zawsze jednak z większą chęcią wracałem do tego pierwszego. Jego większa jasność powierzchniowa, stabilniejszy obraz i szersze całkowite pole widzenia dawały mi większy komfort i przyjemność obserwacji. W przypadku instrumentów optycznych wiele osób szuka jednak dużych powiększeń, więc wcale się nie zdziwię, jeśli to właśnie model 14x52 będzie się cieszył większym zainteresowaniem klientów. Nie zmieni to jednak faktu, że to właśnie model 10x52, ze swoją źrenicą wyjściową wynoszącą 5.2 mm, będzie instrumentem najbardziej uniwersalnym, który nada się praktycznie do wszystkich rodzajów obserwacji, świetnie sprawdzając się zarówno podczas słonecznego dnia, jak i podczas bezksiężycowej nocy.

Swarovski NL Pure 10x52 - pierwsze wrażenia - Swarovski NL Pure 10x52 - pierwsze wrażenia
Pudełko, w którym jest sprzedawana lornetka Swarovski NL Pure 10x52.

Zbliżając się powoli do końca tego artykułu można dodać, że lornetka Swarovski NL Pure 10x52 jest oferowana obecnie w sugerowanej cenie detalicznej wynoszącej 16500 złotych. Sprzedawana jest ona w gustownym zielonym pudełku, a kupujący dostaje w zestawie pasek na szyję, łączony dekielek na okulary, mocowane dekielki na obiektywy, miękki i gustowny futerał, pasek do futerału, ściereczkę do czyszczenia optyki, mydło, szczotkę oraz instrukcję obsługi. Produkt jest objęty 10-letnią gwarancją producenta.

Swarovski NL Pure 10x52 - pierwsze wrażenia - Swarovski NL Pure 10x52 - pierwsze wrażenia
Lornetka Swarovski NL Pure 10x52 oraz akcesoria, które są dołączone w zestawie.

Podsumowując, nie mam wątpliwości, że instrumenty z serii NL Pure w wykonaniu firmy Swarovski Optik to obecnie najlepsze lornetki na rynku, a premiera modeli o parametrach 10x52 i 14x52 tylko potwierdziła ich dominację. O tym jak są one dobre, jednoznacznie świadczy fakt, że nawet wiekowe enty doceniają ich własności optyczne i zabierają je ze sobą na wycieczki w najgłębsze zakątki starych kniei oraz borów.

Swarovski NL Pure 10x52 - pierwsze wrażenia - Swarovski NL Pure 10x52 - pierwsze wrażenia
Lornetka Swarovski NL Pure 10x52 i żoliborski ent.



Poprzedni rozdział