10 historii na 20 lat Optyczne.pl
3. Premiera w reklamówce
To jednak nie Nikon D300 był wtedy na ustach całego świata fotograficznego, lecz druga premiera, czyli model D3 - potężna, profesjonalna lustrzanka wyposażona w pełnoklatkowy detektor o rozdzielczości 12 Mpix. Tymi premierami Nikon bardzo mocno rzucał rękawicą w kierunku swojego największego, ówczesnego konkurenta, czyli Canona.
![]() |
Była wtedy dość senna końcówka czerwca 2008 roku. Rozpoczęły się wakacje, na rynku nic się nie działo, a pierwszych poważniejszych premier, jak zwykle, oczekiwano pod koniec sierpnia. Dłubałem więc sobie coś tam w komputerze, opracowując kolejny test obiektywu lub lornetki, gdy zadzwonił telefon. W słuchawce usłyszałem kobiecy głos, który poinformował mnie, że dzwoni z agencji PR w imieniu firmy Nikon i ma dla mnie paczkę, którą może mi jeszcze dzisiaj przywieźć. Podałem więc adres i zająłem się dalszą pracą.
Dwie lub trzy godziny później telefon zadzwonił ponownie, pani z agencji poinformowała mnie, że jest już pod redakcją i czy mogę zejść po przesyłkę, bo jej się spieszy. Zszedłem wiec, a pani, zamiast obiecanej paczki, wręczyła mi dość sfatygowaną, foliową reklamówkę, w której było coś ciężkiego. Następnie, po wymianie krótkich uprzejmości, odwróciła się na pięcie i odjechała.
Wróciłem do redakcji, zajrzałem do reklamówki i szczęka spadła mi na podłogę. W środku, bez żadnego opakowania, zupełnie luzem, znajdował się aparat, którego formalnie jeszcze nie było. To znaczy był, ale jeszcze oficjalnie go nie zaprezentowano. Mało tego, nikt nawet o nim jeszcze nie plotkował. Był to bowiem pełnoklatkowy Nikon D700, którego premiera była zaplanowana na 1 lipca 2008 roku. A więc kolejny hitowy model od Nikona, który uzupełniał ofertę pełnoklatkowców o znacznie poręczniejszy aparat niż potężny D3.
![]() |
Tymczasem ja dostałem w pełni działający, nowy i nikomu jeszcze nieznany aparat. W reklamówce. Beż podpisania żadnego dokumentu.
Gdybym był wredny, mógłbym poinformować cały świat o tej premierze, pokazać zdjęcia przykładowe i może zrobić nawet cały test jeszcze przed dniem, w którym centrala Nikona zaprezentowałaby ten aparat oficjalnie. Nie byłem jednak wredny, bo tak się po prostu nie postępuje. Mógłbym narazić na duże nieprzyjemności spore grono osób, zarówno w polskim oddziale Nikona, jak i w świeżo zatrudnionej agencji. Doceniłem więc fakt, że mogłem w spokoju i kilka dni przed premierą delektować się nowym D700 i dzięki temu bardzo dobrze przygotować się do dnia jego oficjalnej premiery.
W przypadku następnych premier agencja zachowywała się już w pełni profesjonalnie. Pierwsze koty za płoty...












Optyczne.pl jest serwisem utrzymującym się dzięki wyświetlaniu reklam. Przychody z reklam pozwalają nam na pokrycie kosztów związanych z utrzymaniem serwerów, opłaceniem osób pracujących w redakcji, a także na zakup sprzętu komputerowego i wyposażenie studio, w którym prowadzimy testy.