Fujifilm GFX100RF - test trybu filmowego
2. Budowa i ergonomia
Testowany aparat zaliczamy do segmentu kompaktów premium, czyli tego samego, w którym operują testowane już przez nas urządzenia takie jak Fujifilm X100VI, Leica Q3 oraz Sony RX1R III. Podobnie jak one, GFX100RF sprawia solidne wrażenie i jest wykonany z dobrej jakości, świetnie spasowanych materiałów. Jest także, podobnie jak jego mniejszy krewniak oraz wspomniana Leica, zabezpieczony przed niekorzystnym wpływem warunków atmosferycznych, choć do uzyskania pełnej szczelności konieczne jest nakręcenie na obiektyw adaptera oraz filtra ochronnego o średnicy 49 mm. Dopiero na adapter zamocujemy też dołączoną w zestawie osłonę przeciwsłoneczną.
![]() |
Swoją drogą, tak już poza ramami testu, możemy dodać, że przy temperaturze -12°C (producent deklaruje odporność do -10°C) aparat działał poprawnie i nagrywał ujęcia, aczkolwiek po paru minutach jego ekran zaczął wyraźnie smużyć i wolniej się odświeżać (nie miało to wpływu na wynikowe ujęcia). Metalowa obudowa nie zachęca też do obsługi korpusu gołymi rękami, a z kolei relatywnie niewielkie przyciski – do robienia tego bez nich. Sumarycznie, w takich warunkach i człowiek i sprzęt zaczynają mieć dosyć w podobnym momencie.
![]() |
Mimo relatywnie niewielkiego gripa GFX100RF całkiem nieźle leży w dłoni, w dużej mierze dzięki sporej wysokości, która daje podparcie dla większej liczby palców. Ergonomicznie kompakt Fujifilm także wypada bardzo dobrze. Poza dedykowanymi pokrętłami czasu naświetlania i czułości, funkcje te można także przypisać do dwóch pokręteł wielofunkcyjnych.
Podobnie jest z przysłoną – można ją regulować dedykowanym pierścieniem na obiektywie lub, jeśli ktoś uzna, że ten nie jest wystarczająco wygodny w obsłudze (jest dość wąski i umieszczony bardzo blisko body) – którymś z ogólnych pokręteł.
![]() |
Oprócz tego, na body znajdziemy kilka przycisków programowalnych, do których można przypisać np. balans bieli oraz dwie dźwigienki, z których jedna „analogowa” aż prosi się, by przypisać do niej np. cyfrowego zooma. Niestety testowany aparat tej przydatnej w stałoogniskowych kompaktach funkcji nie posiada. Drugie nasze zastrzeżenie dotyczy natomiast przycisku menu podręcznego Q, który trudno jest znaleźć po ciemku i w ogóle wcisnąć, jeśli mamy większe palce.
![]() |
Nie zmienia to jednak naszych ogólnie pozytywnych wrażeń, jeśli chodzi o pracę z bohaterem niniejszego testu oraz liczbę dostępnych przycisków, pokręteł i manipulatorów. Zwłaszcza że ich listę uzupełnia też dotykowy ekran i konfigurowalne menu podręczne.
Menu
Generalnie, menu testowanego aparatu jest dość dobrze uporządkowane, choć jest w nim parę elementów, które naszym zdaniem niepotrzebnie skomplikowano, takich jak wybór kodeka zagnieżdżony pod wyborem nośnika nagrywania, czy też narzucenie na podgląd tabeli LUT ułatwiającej ocenę ekspozycji i kolorystyki przy pracy w profilu logarytmicznym, które jest zakopane gdzieś na końcu menu. Większość funkcji, na szczęście, porozdzielano w miarę sensownie.
Nie zniknęły za to niestety krytykowane już przez nas wielokrotnie potworki językowe w polskim tłumaczeniu menu. Na przykład międzyklatkową redukcję szumu nadal znajdziemy pod nic niemówiącym hasłem „ramka wewnętrzna NR”. Szkoda, że przez ileś lat, które minęło od wprowadzenia tej funkcji, nikt nie wpadł na to, by zrobić z tym tłumaczeniem porządek.
![]() |
Rejestrator obrazu Atomos Ninija Inferno wykorzystywany do nagrywania ekranu przy demonstracji menu oraz działania autofokusa udostępniła firma BEiKS, a współpracujący z nim dysk SSD Angelbird AtomX firma Foto-Technika. Obu firmom uprzejmie dziękujemy.

Złącza
Fujifilm GFX100RF oferuje następujący zestaw gniazd przydatnych przy filmowaniu:- złącze USB 3.2 gen 2×1 typu C (10 Gbit/s),
- wyjście HDMI (złącze mikro HDMI typu D),
- wejście mikrofonu stereo (mini jack 3.5 mm),
- wyjście słuchawkowe stereo (mini jack 3.5 mm).
![]() |
Testowany aparat jest zatem jedynym kompaktem premium oferującym osobne wyjście słuchawkowe. Co więcej, oferuje on też obsługę kodów czasowych z zewnętrznych źródeł przez Bluetooth, czego w sumie chyba nikt od niego nie wymagał. Jest to jednak miłe zaskoczenie, które dobrze świadczy o firmie Fujifilm.
Bateria
Testowany aparat jest zasilany znanym z innych zaawansowanych korpusów Fujifilm akumulatorem litowo-jonowym NP-W235 oferującym pojemność 2200 mAh przy napięciu 7.2 V, co przekłada się na niecałe 16 Wh energii. Podczas studyjnego testu pełna bateria wystarczyła na nagranie 2 godzin i 29 minut materiału w 4K w 25 kl/s, co jest świetnym wynikiem jak na korpus wyposażony w duży, średniofromatowy sensor.
![]() |
Aparat przy tym nie przegrzał się w czasie testu, ani też nie informował o wysokiej temperaturze komponentów wewnętrznych, a jego obudowa nie była bardzo ciepła w dotyku, choć zauważalnie cieplejsza niż otoczenie. Pomógł tu zapewne fakt, że w korzystającym z całej szerokości matrycy trybie 4K nie jest stosowane nadpróbkowanie, tylko jakaś bardziej energooszczędna metoda skalowania matrycy (np. pomijanie linii lub grupowanie pikseli).
Nośniki pamięci
Fujifilm GFX100RF oferuje dwa gniazda na karty pamięci w standardzie SD/SDHC/SDXC zgodne ze specyfikacją UHS-II. Trochę szkoda, że producent nie zdecydował się na chociaż jedno gniazdo nośników CFexpress typu B, wówczas zapis w kodeku Apple ProRes byłby możliwy na karty, a nie jedynie na dyski SSD podpięte do złącza USB-C. Choć sam fakt, że to ostatnie jest możliwe, oceniamy bardzo pozytywnie.
Na karty SD zapiszemy natomiast wszystkie warianty H.264 i H.265, w tym z próbkowaniem 4:2:2 / 10-bit All-Intra i z przepływnością do 720 Mbit/s, co do większości zastosowań naprawdę bez problemu powinno wystarczyć.
Dla porządku dodajmy jeszcze, że gniazda kart umieszczono w wygodny sposób na bocznej ściance aparatu za osobną klapką, co także nie jest oczywiste w przypadku kompaktów premium. Większość z nich oferuje bowiem pojedyncze gniazdo kart, znajdujące się za tymi samymi drzwiczkami co bateria.
![]() |
Angelbird AV PRO, udostępnionych przez firmę Fototechnika.

Wizjer i ekran
Testowany aparat oferuje wizjer elektroniczny o rozmiarze 0.5 cala, rozdzielczości 5.76 mln punktów (ok. 1600×1200 pikseli) i powiększeniu 0.84x. Korekcja dioptrii jest możliwa w zakresie od −5 do +3, a punkt oczny umieszczono w odległości 24 mm. W praktyce, z wizjerem pracuje się bardzo dobrze, obraz w nim widoczny jest duży i szczegółowy. Jedyne zastrzeżenie, jakie mamy, to kształt muszli ocznej – mogłaby ona nieco bardziej wycinać światło padające z zewnątrz.
Oprócz wizjera Fujifilm GFX100RF oferuje też oczywiście ekran. Jest to dotykowy wyświetlacz o przekątnej 3.15'' i rozdzielczości ok. 2.1 mln punktów (ok. 960×720 px przy proporcjach 4:3). Z ekranem pracuje się komfortowo, a do jakości działania mechanizmu dotykowego nie mamy zarzutów, może poza faktem, że dotykowo nie obsłużymy głównego menu aparatu. Ekran pozwala przy tym na odchylanie w górę i w dół, podobnie jak w niektórych bardziej fotograficznie zorientowanych bezlusterkowcach Fujifilm.
![]() |
Jeśli chodzi o narzędzia wspomagające pracę operatora, to na pokładzie znajdziemy focus peaking, powiększenie fragmentu kadru, programowalną zebrę, a także bardziej zaawansowane wykresy takie jak waveform monitor, RGB parade, czy też wektoroskop (prezentujemy je w zamieszczonym nieco wyżej filmie z menu aparatu). Podobnie jak w przypadku kodów czasowych pokazuje to, że Fujifilm nie skąpi zaawansowanych funkcji filmowych nawet w korpusach, których głównym przeznaczeniem jest raczej rejestracja nieruchomych obrazów. Brawo!
![]() |
Bardziej szczegółowe omówienie aspektów związanych z budową i ergonomią testowanego aparatu zostanie przedstawione w fotograficznym teście Fujifilm GFX100RF.




















Optyczne.pl jest serwisem utrzymującym się dzięki wyświetlaniu reklam. Przychody z reklam pozwalają nam na pokrycie kosztów związanych z utrzymaniem serwerów, opłaceniem osób pracujących w redakcji, a także na zakup sprzętu komputerowego i wyposażenie studio, w którym prowadzimy testy.