Przetwarzanie danych osobowych

Nasza witryna korzysta z plików cookies

Wykorzystujemy pliki cookie do spersonalizowania treści i reklam, aby oferować funkcje społecznościowe i analizować ruch w naszej witrynie, a także do prawidłowego działania i wygodniejszej obsługi. Informacje o tym, jak korzystasz z naszej witryny, udostępniamy partnerom społecznościowym, reklamowym i analitycznym. Partnerzy mogą połączyć te informacje z innymi danymi otrzymanymi od Ciebie lub uzyskanymi podczas korzystania z ich usług i innych witryn.

Masz możliwość zmiany preferencji dotyczących ciasteczek w swojej przeglądarce internetowej. Jeśli więc nie wyrażasz zgody na zapisywanie przez nas plików cookies w twoim urządzeniu zmień ustawienia swojej przeglądarki, lub opuść naszą witrynę.

Jeżeli nie zmienisz tych ustawień i będziesz nadal korzystał z naszej witryny, będziemy przetwarzać Twoje dane zgodnie z naszą Polityką Prywatności. W dokumencie tym znajdziesz też więcej informacji na temat ustawień przeglądarki i sposobu przetwarzania twoich danych przez naszych partnerów społecznościowych, reklamowych i analitycznych.

Zgodę na wykorzystywanie przez nas plików cookies możesz cofnąć w dowolnym momencie.

Optyczne.pl

Inne testy

Canon EOS R5 - test trybu filmowego

24 września 2020
Amadeusz Andrzejewski Komentarze: 64

3. Użytkowanie

Rozdzielczości i klatkaże

Liczba trybów nagrywania, jaką oferuje testowany aparat, robi wrażenie. Na szczęście w menu posortowano je w rozsądny sposób – w jednym rzędzie wybieramy rozdzielczość, w drugim klatkaż, a w trzecim typ kodeka. Do tego niedostępne np. przy danej rozdzielczości opcje (jak 50 kl/s przy 8K) automatycznie się „wyszarzają”, ograniczając opcje do tego, co aparat faktycznie jest w stanie zrobić.


----- R E K L A M A -----

Dostępne w EOS-ie R5 rozdzielczości i klatkaże prezentują się następująco:

  • w rozdzielczości 8K DCI (8192×4320, proporcje 17:9), korzystając z całej szerokości matrycy bez dodatkowego cropowania, możemy nagrywać w klatkażach:
    • 23.976 kl/s,
    • 24 kl/s,
    • 25 kl/s,
    • 29.97 kl/s,
  • w rozdzielczości 8K UHD (7680×4320, proporcje 16:9), korzystając z prawie całej szerokości matrycy (crop 1.07x), możemy nagrywać w klatkażach:
    • 23.976 kl/s,
    • 25 kl/s,
    • 29.97 kl/s,
  • w rozdzielczości 4K DCI (4096×2160, proporcje 17:9), korzystając z całej szerokości matrycy bez dodatkowego cropowania, możemy nagrywać w klatkażach:
    • 23.976 kl/s,
    • 24 kl/s,
    • 25 kl/s,
    • 29.97 kl/s,
    • 50 kl/s,
    • 59.94 kl/s,
    • 100 kl/s, (zapisywane jako slow motion w 25 kl/s),
    • 119.88 kl/s, (zapisywane jako slow motion w 23.976 lub 29.97 kl/s),
  • w rozdzielczości 4K UHD (3840×2160, proporcje 16:9), korzystając z prawie całej szerokości matrycy (crop 1.07x), możemy nagrywać w klatkażach:
    • 23.976 kl/s,
    • 25 kl/s,
    • 29.97 kl/s,
    • 50 kl/s,
    • 59.94 kl/s,
    • 100 kl/s, (zapisywane jako slow motion w 25 kl/s),
    • 119.88 kl/s, (zapisywane jako slow motion w 23.976 lub 29.97 kl/s),
  • w rozdzielczości 4K DCI (4096×2160, proporcje 17:9), z dodatkowym cropem 1.61x możemy nagrywać w klatkażach:
    • 23.976 kl/s,
    • 24 kl/s,
    • 25 kl/s,
    • 29.97 kl/s,
    • 50 kl/s,
    • 59.94 kl/s,
  • w rozdzielczości 4K UHD (3840×2160, proporcje 16:9), z dodatkowym cropem 1.61x możemy nagrywać w klatkażach:
    • 23.976 kl/s,
    • 25 kl/s,
    • 29.97 kl/s,
    • 50 kl/s,
    • 59.94 kl/s,
  • w rozdzielczości Full HD (1920×1080, proporcje 16:9), z cropem 1.07x lub 1.61x, możemy nagrywać w klatkażach:
    • 23.976 kl/s,
    • 25 kl/s,
    • 29.97 kl/s,
    • 50 kl/s,
    • 59.94 kl/s.

Nieco zaskakuje brak na tej liście możliwości zapisu w 100/120 kl/s w Full HD – widać producent uznał, że tej klasy aparatu raczej nikt nie kupi, by filmować w tak niskiej rozdzielczości, skoro do dyspozycji jest 100/120 kl/s w 4K.

Niestety aparat posiada różnego rodzaje limity czasu nagrywania. W slow motion wynosi on 7 minut 30 sekund (w 100/120 kl/s w 4K), w 8K 20 minut, a w 4K w 50/60 kl/s w trybie APS-C 25 minut. W pozostałych trybach jest to 30 minut. W aparacie o tak rozbudowanym trybie filmowym, ewidentnie skierowanym do zaawansowanego użytkownika, ich istnienie jest bezcelowe, o ile nie wynika z ograniczeń technologicznych (np. przegrzewania).

Kodeki i profile obrazu

Na pokładzie EOS-a R5 znajdziemy praktycznie wszystko – od RAW-ów, przez 10-bitowe H.265 z próbkowaniem koloru 4:2:2, aż po 8-bitowe H.265 i H.264 z próbkowaniem koloru 4:2:0. O ile włączanie zapisu w RAW jest wprost dostępne w menu wyboru trybu nagrywania, o tyle na to, czy zapis prowadzony jest w H.264 czy w H.265 oraz w 8 czy 10 bitach, użytkownik nie ma żadnego wpływu. 10-bitowy tryb 4:2:2 włącza się automatycznie, gdy uruchomimy tryb HDR PQ lub tryb Canon Log. Oprócz tego materiał w 8K jest zapisywany w H.265 (oczywiście o ile nie włączymy RAW-ów).

Takie rozwiązanie wydaje się niepotrzebnym komplikowaniem sprawy i traktowaniem użytkownika protekcjonalnie – z jednej strony jako osobę wystarczająco kompetentną, by filmować w RAW-ach w 8K, a z drugiej na tyle niekompetentną, by nie pokazywać wprost (i nie dawać możliwości wyboru), czy w danej chwili zapis jest 8- czy 10-bitowy oraz czy korzysta z kodeka H.264 czy H.265. Jest to dość ważna informacja i chowanie jej pod maską „trybu HDR PQ” czy „trybu Canon Log” jest po prostu dziwne, jeśli nie niepoważne. Zwłaszcza w tak wysoko wypozycjonowanym aparacie.

Dostępne przepływności strumienia danych przedstawiają się następująco:

  • w trybach 8K DCI oraz 8K UHD w 23.976, 24 (tylko 8K DCI), 25 oraz 29.97 kl/s przepływność wynosi:
    • 2600 Mbit/s w trybie RAW (tylko 8K DCI),
    • 1330 Mbit/s przy kompresji wyłącznie wewnątrzklatkowej (All-Intra),
    • 470 MBit/s przy kompresji wyłącznie wewnątrzklatkowej oraz międzyklatkowej (IPB),
  • w trybach 4K DCI oraz 4K UHD w 23.976, 24 (tylko 4K DCI), 25 oraz 29.97 kl/s przepływność wynosi:
    • 470 Mbit/s przy kompresji wyłącznie wewnątrzklatkowej (All-Intra),
    • 170 MBit/s przy kompresji wyłącznie wewnątrzklatkowej oraz międzyklatkowej (IPB),
  • w trybach 4K DCI oraz 4K UHD w 50 oraz 59.94 kl/s przepływność wynosi:
    • 940 Mbit/s przy kompresji wyłącznie wewnątrzklatkowej (All-Intra),
    • 230 MBit/s przy kompresji wyłącznie wewnątrzklatkowej oraz międzyklatkowej (IPB),
  • w trybach 4K DCI oraz 4K UHD w 100 oraz 119.88 kl/s przepływność wynosi:
    • 1880 Mbit/s przy kompresji wyłącznie wewnątrzklatkowej (All-Intra), tryb IPB nie jest dostępny,
  • w trybie Full HD w 23.976, 25 oraz 29.97 kl/s przepływność wynosi:
    • 135 Mbit/s przy kompresji wyłącznie wewnątrzklatkowej (All-Intra),
    • 45 MBit/s przy kompresji wyłącznie wewnątrzklatkowej oraz międzyklatkowej (IPB),
    • 12 MBit/s przy kompresji IPB Light (dostępne tylko w 25 i 29.97 kl/s),
  • w trybie Full HD w 50 oraz 59.94 kl/s przepływność wynosi:
    • 270 Mbit/s przy kompresji wyłącznie wewnątrzklatkowej (All-Intra),
    • 90 MBit/s przy kompresji wyłącznie wewnątrzklatkowej oraz międzyklatkowej (IPB).
Zebrane powyżej wartości są rozsądnie dobrane i powinny zapewnić satysfakcjonującą jakość obrazu.

Jeśli chodzi o profile obrazu i inne narzędzia wpływające na dynamikę, to na pokładzie aparatu poza standardowym zestawem profili (np. neutralny, portret, krajobraz itd.) znajdziemy:

  • Automatyczny Optymalizator Jasności (bez zauważalnego wpływu na film),
  • Priorytet Jasnych Partii Obrazu D+,
  • Tryb filmowania w HDR (tylko w Full HD w 23.976, 25 i 29.97 kl/s),
  • Tryb HDR PQ,
  • Tryb Canon Log,
  • oraz oczywiście zapis w formie plików RAW.
Spójrzmy teraz, jak zachowuje się materiał nagrany w poszczególnych trybach / formatach przy prześwietleniu i niedoświetleniu.

Przy zastosowaniu podstawowego, neutralnego profilu obrazu obserwujemy typowe zachowanie. Niedoświetlony materiał daje się bez większych problemów „uratować”. Zazwyczaj jest to okupione zwiększeniem szumu w cieniach, ale przy zastosowanej w teście niskiej czułości (ISO 100) siła tego efektu jest pomijalna. Natomiast w przypadku prześwietlenia utrata informacji w jasnych partiach obrazu jest bezpowrotna.

Miłym zaskoczeniem na tym tle jest „priorytet jasnych partii obrazu D+”, który pozwolił zachować większość informacji w jasnych partiach obrazu, nawet przy prześwietleniu o 2 EV. Przy niedoświetleniu materiał zachowywał się identycznie jak przy profilu neutralnym. Warto też dodać, że przy korzystaniu z tej funkcji najniższa dostępna czułość zwiększa się do ISO 200.

Tryb HDR również dobrze sobie radzi z zachowywaniem informacji w jasnych partiach obrazu, ale jego działanie nie wydaje się dawać lepszych efektów niż priorytet jasnych partii obrazu, a jest okupione dużym ograniczeniem rozdzielczości i klatkaży. Nie widzimy zatem sensu w jego stosowaniu. Zwłaszcza, że tryb ten najprawdopodobniej rejestruje dwie klatki z różną ekspozycją jedna po drugiej, a następnie je składa, co w ekstremalnych sytuacjach może prowadzić do powstawania „duchów” (ghosting) w kadrze. Na potrzeby testu udało się nam w ten sposób uchwycić błysk lampy stosowanej przy pomiarze zjawiska rolling shutter.

Canon EOS R5 - test trybu filmowego - Użytkowanie
po prawej – pojedynczy błysk lampy zarejestrowany jako dwa pasy – węższy jaśniejszy oraz szerszy ciemniejszy
po lewej – odniesienie – błyski rejestrowane w innym trybie nagrywania

Tryb HDR PQ nie różni się zbytnio pod względem zachowania od zwykłego profilu obrazu – niedoświetlony materiał daje się bez większych problemów „uratować”, choć jest to okupione zwiększeniem szumu w cieniach, natomiast w przypadku prześwietlenia utrata informacji w jasnych partiach obrazu jest bezpowrotna.

Profil C-Log zachowuje się z kolei jak typowy profil tego rodzaju i prześwietlenie o 2 EV znosi bez żadnego problemu. Poddał się dopiero przy prześwietleniu o 4 EV, którego często nie wytrzymują nawet profesjonalne kamery, nie ma zatem powodów do wstydu. Miłym zaskoczeniem, a także zapewne zasługą nowszego kodeka H.265, jest fakt, że także przy niedoświetleniu o 2 EV materiał da się „uratować”, choć wzrost ilości szumu w cieniach jest w tym przypadku wyraźnie zauważalny. Wpływ na to ma też zapewne wyższa natywna czułość w trybie Canon Log – ISO 400.

RAW-y w swoim charakterze bardziej przypominają to, co oferują standardowe profile obrazu niż C-Log. Tylko oczywiście z dużo większym zapasem dynamiki. Przy prześwietleniu o 2 EV najjaśniejsze miejsca w kadrze się wypaliły, jednak ilość utraconych informacji jest znacznie mniejsza niż przy standardowych profilach obrazu. Z kolei przy niedoświetleniu o 2 EV obraz możemy przywrócić do normalnej ekspozycji praktycznie bezstratnie, choć odrobina szumu w cieniach też się pojawia. Dopiero przy niedoświetleniu o 4 EV ilość szumu w cieniach robi się trudna do zaakceptowania, widzimy też oznaki bandingu.

Autofokus

Canon EOS R5 został wyposażony w system Dual Pixel CMOS AF. Zastosowana w tym modelu implementacja jest jednym z najlepszych systemów ustawiania ostrości dostępnych obecnie na rynku i do jego działania trudno mieć zastrzeżenia.

Podczas praktycznych prób nie miał problemu z trzymaniem się celu, ani reakcją na zmianę zawartości kadru. A wszystko to na domyślnych nastawach prędkości i czułości, które można przecież modyfikować w szerokim zakresie, tak by dopasować działanie systemu AF do sytuacji.

Sumarycznie możemy uznać, że technologia autofokusa w filmie osiągnęła już pułapy nieosiągalne nawet dla profesjonalnych ostrzycieli – np. powtarzalne i bezbłędne poprowadzenie osoby w ruchu na przysłonie f/1.2 przy ogniskowej 50 mm na pełnej klatce. Oczywiście nadal będą sytuacje, w których nic nie zastąpi człowieka, np. gdy obiekt na który ma być ustawiona ostrość dopiero za chwilę wejdzie w kadr. Niemniej, w sytuacjach, gdy chodzi po prostu o uzyskanie poprawnego technicznie ujęcia, a nie artystyczne wykorzystanie prowadzenia ostrości, można bez problemu powierzyć ostrzenie automatyce i ograniczyć się do wskazywania jej celu na ekranie dotykowym.

Stabilizacja

Canon EOS R5, jako jeden z pierwszych bezlusterkowców tego producenta, oferuje system 5-osiowej stabilizacji matrycy, który dodatkowo może współpracować z odpowiednimi obiektywami systemowymi, tworząc system podwójnej stabilizacji obrazu. Niezależnie od tego w aparacie dostępna jest znana z innych modeli Canona dwustopniowa stabilizacja cyfrowa. Może ona działać w dwóch trybach – zwykłym (opisanym w menu jako „stabilizacja cyfrowa włączona”) i wzmocnionym („stabilizacja cyfrowa wzmocniona”). Spójrzmy jak różne kombinacje działania stabilizacji prezentują się w praktyce.

Działanie stabilizacji jest dość „fotograficzne” – o ile z utrzymaniem nieruchomo statycznego kadru radzi sobie ona całkiem dobrze, o tyle z upłynnieniem ruchu kamery już nie. Wyjątkiem jest tutaj tryb z wykorzystaniem wzmocnionej stabilizacji cyfrowej, która jednak wiąże się z dużym dodatkowym przycięciem obrazu i w praktyce degraduje ujęcia 8K do poziomu 4K, a 4K – do Full HD.

Przegrzewanie

Zazwyczaj w naszych testach trybu filmowego analiza przegrzewania sprowadza się do jednego zdania (czy zdarzyło się w trakcie testu i jeśli tak, to po ilu minutach i w jakim trybie). Jednak w przypadku EOS-a R5 i dyskusji ciągnących się wokół jego „problemów z przegrzewaniem się”, sprawa wymaga szerszego omówienia i przedstawienia własnych wyników. Dodajmy jeszcze na wstępie, że testowany aparat miał wgrane najnowsze dostępne w chwili testu oprogramowanie 1.1.1.

Po pierwsze – tak, aparat ma faktyczne problemy z przegrzewaniem się. Można to zresztą łatwo sprawdzić – w danych EXIF zapisywana jest temperatura aparatu w momencie wykonywania zdjęcia. Wystarczy zatem wykonać zdjęcie po tym, jak aparat wyłączy się z powodu przegrzania i sprawdzić. Najwyższa wartość, jaką udało się osiągnąć w naszych testach to 80°C, osiągnięte po serii nagrań w 4K w 100 kl/s. Przy tego rodzaju temperaturach trudno się dziwić, że aparat chce chronić swoje komponenty elektroniczne. Po wyłączeniu aparatu i wyjęciu z niego karty CFexpress nie dało się jej mocniej chwycić – była zbyt gorąca. Po pewnym czasie (dość krótkim, jeśli znajdujemy się w chłodnym otoczeniu lub schłodzimy aparat sztucznie, np. wiatrakiem) aparat stygnie i wszystko wraca do normy.

Jest też jednak druga strona medalu – wyświetlane na ekranie ograniczenia pozostałego czasu nagrywania nie zawsze są powiązane z rzeczywistą temperaturą aparatu i wydają się być generowane z użyciem jakiegoś rodzaju wewnętrznego zegara. Dowodem na to jest „hack” odkryty przez ekipę VisionRouge z Hongkongu, a następnie przetestowany przez użytkownika YourBoyLloyd na forum Magic Lantern i nagłośniony na blogu EOSHD. Sztuczka jest prosta – jeśli w aparacie, który twierdzi, że z powodu przegrzania może dalej nagrywać jedynie kilka minut, zmienimy datę na kolejny dzień, po czym szybko wyjmiemy baterię, wyświetlany czas wróci do pełnej wartości. Sprawdziliśmy, faktycznie tak się dzieje.

Gdyby pozostały czas nagrywania wynikał jedynie z temperatury aparatu, to tego rodzaju sztuczki nie powinny działać – aparat po prostu po resecie mierzyłby jeszcze raz temperaturę procesora i dopasowywał ograniczenia do niej. W zaistniałej sytuacji zachowanie R5-ki jest dziwne i budzi uzasadnione niepokoje i podejrzenia użytkowników. Dobrze byłoby skorygować tę programistyczną niechlujność i rzeczywiście powiązać wyświetlane na ekranie informacje na temat dostępnego czasu nagrywania z temperaturą aparatu. Mogłoby się wówczas okazać, że limity nagrywania w 8K czy w 4K w slow motion mogą być dużo łagodniejsze niż są obecnie.

Na koniec przykład z pracy w praktycznej sytuacji. Dzięki uprzejmości znajomego mistrza oświetlenia, zostałem z aparatem wpuszczony na plan filmu fabularnego, gdzie mogłem porobić ujęcia typu making of (niestety nie możemy ich udostępnić w niniejszym teście). W ciągu godziny, raczej nie wyłączając aparatu (czasem sam przechodził w stan uśpienia), nagrałem 17 minut materiału w trybie 4K HQ. Pod koniec na ekranie widniała informacja, że zostało mi około 4 minut czasu nagrywania. Po wykonaniu „sztuczki z baterią” wartość ta wzrosła do 25 minut. W dotyku aparat był nieco cieplejszy niż otoczenie, ale wrażeniowo daleko było mu do temperatury, jaką miał przy osiągnięciu wspomnianych powyżej rekordowych 80°C.