Fujifilm GFX 100 II - test aparatu
Komentarz można dodać po zalogowaniu.
Zaloguj się. Jeżeli nie posiadasz jeszcze konta zarejestruj się.
Optyczne.pl jest serwisem utrzymującym się dzięki wyświetlaniu reklam. Przychody z reklam pozwalają nam na pokrycie kosztów związanych z utrzymaniem serwerów, opłaceniem osób pracujących w redakcji, a także na zakup sprzętu komputerowego i wyposażenie studio, w którym prowadzimy testy.
Będziemy wdzięczni, jeśli dodasz stronę Optyczne.pl do wyjątków w filtrze blokującym reklamy.
Z góry dziękujemy za zrozumienie.
Kliknij tutaj aby zamknąć to okno.
Komunikat nie wyświetli się więcej podczas tej sesji (wymagana obsługa cookies).
Od lat "choruję" na tzw. średni format żeby poeksperymentować w domowym studio z modelkami (jakkolwiek dwuznacznie to zabrzmi).
Zarzut dotyczący kulawego AF średnio mnie interesuje, poradziłbym sobie gdyby tylko.... nie ta cena! Dla mnie nie do przeskoczenia. Z używkami różnie to bywa (ach ta nieznośna dwuznaczność), a póki co zero szans na odłożenie tych "paru groszy". Mam nadzieję, że ktoś z Was ma średniaka i coś więcej mi powie, jakie ogólnie wrażenia. Opowieści z sieci mnie nie interesują, bo często są podlane reklamowym sosem, oczekuję osobistych relacji od forumowiczów.
@photopolis
GFX 100 nie miałem okazji używać. Fotografuję GFX 50IIs i jest to świetna maszyna, szczegółowość zdjęć bardzo dobra. Portretów co prawda nie robię, głównie krajobraz i architekturę i nie podpowiem jak to z portretami. Zdjęć portretowych wykonałem może z 20szt w plenerze, w mojej ocenie wyglądają bardzo dobrze. Słowo portrecisty pewnie by Ci bardziej pomogło.
Świetny sprzęt. Zdjęcia jakie generuje są naprawdę, w/g mnie, super. Chciałoby sie mieć taką maszynkę, ale pozostanie ona w sferze marzeń ze względu na koszt body oraz drogiej optyki. Od kilku lat jestem w systemie Fuji i nie chcę innego. Sprzęty fotograficzne tego producenta to absolutna czołówka.
Ja chorowałem na GFX i wypożyczyłem na kilka dni 100S II. Na codzień używam Canona R5 ze stałkami L. Obrazek Fuji daje przepiękny. Pełny szczegółów. Zdjęcia wyglądają jak rzeczywistość. Zupełnie inna liga niż full frame. Fajny jest braketing JPGów. Jednocześnie robisz JPG np. provia, velvia i np czarno biały. Rawy są super do wyciągania z cieni. Podoba mi się kolor nieba i błękity jakie daje. Kolor skóry przesycony mocno. Nie zauważyłem magii mniejszej głębi ostrości bo obiektywy natywne są ciemniejsze niż dostępne dla FF. Aparat jest wielki, wolny, AF gubi się i nie nadaje do akcji czy zdjęć w ciemnicy. Długi czas synchronizacji lamp to porażka. Pliki są ogromne po 100MB, a obróbka ich , praca na warstwach, używanie AI wymaga nowego mocnego komputera. Duże karty pamięci, duże dyski są niezbędne. Dobre obiektywy po 10 tys sztuka. To idealny aparat do krajobrazu. Gdzie dostajesz bardzo dużo, a nic prawie nie tracisz. Do portretu w studio czy plenerze też świetny zwłaszcza w połączeniu z 80mm f/1.7 i 110mm f/2. Natomiast jako aparat do wszystkiego się nie sprawdzi. Robię czasem śluby, reportaże do takich zastosowań jest zupełnie bez sensu. W podróży za drogi, za ciężki, za duży. Sens jest przy utrzymaniu dwóch systemów jednocześnie APS-C lub FF i do tego GFX do zadań specjalnych, ale to ogromna inwestycja i problem z transportem. Wyleczyłem się całkowicie i zostałem w Canonie
> zaimplementowano funkcję Pixel Shift Multi-Shot, ... i może działać w dwóch wariantach: wykonanie 16 ekspozycji ... (brak interpolacji), wykonanie 4 ekspozycji ... (brak interpolacji). W każdej opcji automatyka przesuwa sensor o pół sensela między ekspozycjami,
czy Autor nie popełnił tu błędu? przecież "przesunięcie sensora o pół sensela" to właśnie operacja interpolacji!
@Lr
@bartaspl
Panowie, wielkie dzięki! Myślę, że się trochę zagalopowałem ze swoimi planami. Aparat to dopiero początek wydatków. Optyka, karty pamięci (bo pliki ogromniaste), mocny komputer. Za dużo tego. Potrzebowałem kubła zimnej wody i dostałem. Czas zejść na ziemię.
Pod koniec 2024 zmieniłem system z Sony na średni format Fuji GFX 100 II. Długo się zastanawiałem ale to co mnie przekonało do GFX to jakość obrazu. Jest dla mnie niepodrabialna, pełna detali, czysta. To dla mnie było najważniejsze. Aparat jest nowoczesny, bardzo solidny, przyciąga uwagę (nie ma mowy o dyskretnym fotografowaniu). Ma wszystko co potrzebne a nawet za dużo jak dla mnie. Pliki są ogromne i musiałem zmienić komputer na znacznie szybszy dla komfortowej pracy. Aparat użytkuję do przemyślanej fotografii, gdzie mam czas na prawie wszystko. I tutaj ten sprzęt sprawdza się idealnie. Nie robiłem nim ujęć dynamicznych scen więc nie wiem jak by się sprawdził. Bez wątpienia są inne lepsze aparaty do tego typu fotografii. To jest aparat dla kogoś, kto ceni namysł przed naciśnięciem spustu. Aparat odwdzięcza się doskonałym obrazem. Bardzo wiele można wyciągnąć z cieni. Wizjer jest bardzo duży, powiększenie 1x robi wrażenie. Mam kilka obiektywów i wszystkie są niezwykle ostre (nawet zoomy). To nie jest super aparat do wszystkiego. To jest specjalistyczne narzędzie do tworzenia wyjątkowych fotografii. Wydruk tych fotografii w formacie A2 robią niesamowite wrażenie. Śledzę testy nowych aparatów ale żaden nie daje takiej jakości zdjęć , jakiej szukałem, jak ten GFX.
Bez wątpienia zacny sprzęt, na pewno więcej szczegółów, czystszy obrazek itd itp. Są pewnie jakieś niszowe zastosowania gdzie te dodatkowe piksele robią różnice, ale stawiam tezę, że są już o wiele tańsze wysokorozdzielcze FF które amatorowi wystarcza z nawiązką. Należy pamiętać że aparat to tylko połowa sprzętu, liczy się też obiektyw. Przy topowych stałkach i matrycy 50-60mpx jest tych pikseli wystarczająco, natomiast sprzęt jest mniejszy lżejszy tańszy. Ale co kto lubi, sam czasem lubię wyciągnąć moja bestie 6x7 na spacer...
@photopolis
Kilka lat temu miałem piękną przygodę z Pentaxami 645D. Popełniłem sporo portretów. I nie tylko. Przepiękna sprawa.
Ale nie próbuj.
Bo jak później, jak cokolwiek innego weźmiesz do ręki, to fotografia nie będzie już taka sama...
@espresso
Trafiłeś w sedno. Trudno wrócić do starego (nie mówię, że od razu złego) jak się już raz posmakuje nowego. I tego się właśnie obawiam.
@MarcinZ
Piękna relacja, bardzo dziękuję. Podsumowując: widzę, że jednak tym razem "obliżę się smakiem" bo rzucam się z motyką na Słońce (w dodatku nie mając odpowiednich zasobów finansowych).
z błędów oczywistych jeszcze to:
> Przy zapisie plików JPEG do wyboru mamy dwie opcje jakości zdjęcia: SUPER FINE, FINE i NORMAL
czyli do wyboru mamy trzy opcje jakości zdjęcia.
Dzięki za pożyteczny niewątpliwie test! aparat fajny, zauważmy, że w sumie podobnego rozmiaru jak Nikon Z8 i nawet lżejszy od Zenita TTL; technologia jednak robi postępy; tylko optyka deczko ciężejsza, co obok ceny może nieco odstręczać potencjalnych użytkowników.
IMHO, tak sądząc po wycinkach w teście, to Hasselblad X2D 100C daje lepszy obrazek, pewnie ma lepszą nieco optykę po prostu.
Jak dobrze być Iekarzem. Jedna dniówka i można myśleć o kupnie apartatu. Dziękuję za rzetelny test.
Średniego formatu / wysokiej rozdzielczości nie da się zapomnieć. Wpadłem w temat po wypożyczeniu rok temu GFX 100RF, a wówczas miałem już doświadczenie z 40 mpx z Fujifilm x-h2. Chciałem zobaczyć więcej. Jedna z firm na rynku robi /robiła wypożyczenia weekendowe bez kosztu, tylko depozyt 10k. Pojechałem na testy weekendowe do Kazimierza... Później temat za mną chodził i zrządzeniem losu kupiłem okazyjnie Sony a7R IVa. To bardzo dobra alternatywa dla średniego obrazka. Oczywiście tylko z dobrym obiektywem, np. 24-70 GM2.
Cała historia pociągnęła jeszcze jedną niezbędną inwestycję - ramę aluminiową formatu 60x90 + szyba antyodblaskowa :)
W listopadzie miną 4 lata od kiedy kupiłem pierwszy GFX 100s (to poprzedni model ale też 102 mpx) i 7 obiektywów.Teraz mam dwa GFX 100s i 12 obiektywów z tego systemu.Używam ich od czasu do czasu.Prawie wyłącznie gdy chcę uzyskać możliwie najlepszą jakość obrazu (pejzaż,architektura).Mam jednak wrażenie ,że coraz rzadziej.
Znacznie częściej korzystam z bezlusterkowców Sony.Mam 2xSony A7R5,Sony A1 Mk2,Sony A1,Sony A7CR ,A7C plus 64 dedykowane obiektywy.W większosci stałki.Zakres od 800mm (w Sony G 400-800/6.3-8.0) do 10-12mm (Voigtlander HW Heliar 10/5.6,Sony GM 12-24/2.8),więc jakiekolwiek zdjęcia chciałbym robić to sprzęt do tego jest natychmiast pod ręką.Taka mała,prywatna wypożyczalnia.Moją aktualną fascynacją jest fotografia ptaków.
@juh - jestem lekarzem od 38 lat.Trzeba wielu,wielu dniówek by na serio bawić się w fotografię.Ale warto.
Wahałem się pomiędzy H6D-100c a tym GFX. Przez 10 lat pracowałem na H5D-50c Wi-Fi i wybrałem Fuji ze względu na opcje, jakie oferuje (można do niego podpiąć niemal wszystko). Na papierze ten aparat wypada świetnie, ale w praktyce nie jest idealnie.
Dla mnie największymi wadami są komunikacja bezprzewodowa oraz aplikacja Fuji. Narzekałem na starego Phocusa i jego komunikację z tabletem, ale tutaj to po prostu tragedia, zrywanie połączenia, bardzo długie jego odnawianie oraz blokowanie opcji ustawień z poziomu aparatu. Z kolei stabilna praca po kablu USB-C wymaga przewodu za 100 dolarów i subskrypcji w Capture One. Obecnie testuję opcję HDMI i tablet jako monitor wideo. Moim zdaniem ani wizjer, ani tylny ekran nie pozwalają na rzetelną ocenę mikrodetalu i sprawdzenie, czy zdjęcie nie jest nawet minimalnie poruszone. Dodatkowo migawka mechaniczna wprowadza zbyt duże drgania, aby z niej korzystać, jeśli chce się wyciągnąć 100% detalu podczas pracy na statywie.
Miałem okazję porównać obraz z H6D-100c i tego GFX. Obraz z Fuji jest bardziej „cyfrowy”, ma mniejszą dynamikę, słabiej radzi sobie w światłach, a przy mocnym wyciąganiu cieni wychodzą pojedyncze, niebieskie i hot piksele. Zgaduję, że za część tych różnic, poza samą wielkością sensora i pikseli odpowiada fakt, że na matrycy Fuji znajduje się siatka AF, a algorytmy nadpisują sąsiadujące piksele, aby wypełnić luki. Niemniej te różnice nie są spektakularnej wręcz akceptowalne za korzyści jakie oferuje Fuji.
Sensor 100 mln pikseli jest niezwykle wymagający dla optyki. Nadal używam szkieł z systemu H i niektóre z nich nie dają już sobie rady z taką rozdzielczością. Jednak pomimo tych wad imponujące jest to, jak łatwo można tym sprzętem robić zdjęcia nawet z ręki. Żeby jednak wyciągnąć z niego 100% możliwości, statyw i wysoka kultura pracy są jak zawsze wymagane. Sto milionów pikseli wybacza jeszcze mniej niż pięćdziesiąt.
@pestilentia
Pomieszało Ci się coś. Zakup drogiego sprzętu nie jest konieczny do zabawy w fotografię na serio.
W dobie wysoko rozdzielczych FF sens istnienia Fuji GFX jest raczej niewielki
Jedyną zaletą średniego formatu jest jakość obrazu ze względu na rozmiar sensora. Tylko, że ten średni format cyfrowy trochę się zdewaluował względem choćby analogowego odpowiednika (różnica między nim a FF nie jest tak znacząca). Cała reszta (mechanika i optyka) wypadają w porównaniu do mniejszych matryc po prostu słabo - zawsze tak było (za czasów analogowych również). W większości zastosowań to po prostu nie ma sensu (bawić się można robiąc aparat z ziemniaka albo pudełka po butach - taniej wychodzi). Teraz tzw. średni format to już chyba ma tylko sens w reklamie i reprodukcjach.
'W dobie wysokorozdzielczych FF sens istnienia Fuji GFX jest raczej niewielki'
Jeżeli 60 MP na FF sprawia, że sens istnienia 102 MP na GFX jest niewielki, to równie dobrze można napisać, że 40 MP na APS-C sprawia, że sens istnienia większości FF jest niewielki :-). Nie mówiąc już o tym co robi 25 MP na m4/3 z dużą częścią APS-C...
Wspaniały sprzęt ale dlaczego pędzle są takie nieostre ?
@pestilentia:
@juh - jestem lekarzem od 38 lat.Trzeba wielu,wielu dniówek by na serio bawić się w fotografię.Ale warto.
Gdybyś był lekarzem od roku to byś zarobił 1,6 mln. zł tylko z jednej umowy. Przez ten rok oczywiście.
@JdG:
"czy Autor nie popełnił tu błędu? przecież "przesunięcie sensora o pół sensela" to właśnie operacja interpolacji!"
Nie, przesunięcie sensora o pół sensela to nie jest operacja interpolacji. W fotografii można "namnażać" piksele z jednego zdjęcia. Czasami to daje pozytywne rezultaty w przypadku dużych powiększeń bo nie widać pojedynczych pikseli. Dodatkowe piksele są wtedy średnią z sąsiednich pikseli. I takie uśrednianie, znajdowanie wielkości pośrednich jest interpolacją. Tu mamy kilka zdjęć z przesunięciem o pół piksela. Sam proces powstawania kilku zdjęć z przesunięciem o pół sensela jest procesem bez interpolacji. Właśnie o tym napisał autor. Oczywiście później te zdjęcia trzeba skleić, ale to sklejanie dzieje się później.
Skąd ta zazdrość ? Trzeba było nie rzucać w szkołę kamieniami :D
@JarekB:
"Nie mówiąc już o tym co robi 25 MP na m4/3 z dużą częścią APS-C..."
No, można tak napisać gdy chodzi o piksele. Ale już AF nie ma takich proporcji. Jest duża poprawa AF przy zejściu ze średniego formatu do FF. A jak schodzimy niżej to jest tylko gorzej.
Zaraz się zacznie ….
Kurczę, ale ja tej magii średniego formatu na zdjęciach przykładowych jakoś nie widzę. Takie ujęcia można cyknąć nie wydając pierdyliona dukatów na sprzęt.
W czasach kliszy sprawa była prosta, dzisiaj to chyba (mam takie wrażenie) to czysty marketing.
Ale jak ktoś ma kasę …
Dlaczego nazywacie to "średnim formatem"? To nie ma nawet 60x60 że o pełnych 60x90 nie wspomnę.
link
@ sektoid
"Wspaniały sprzęt ale dlaczego pędzle są takie nieostre ?"
Wydaje ci się że są nieostre, to jest plastyka obrazu.
-------
Ciekawe jest to że na matrycy Fuji GFX 100II zmieściłoby się ok. 24 matryc o wielkości 1,4 cala o rozdzielczości 200 MP i taka matryca miałaby 4800 MP.
To dopiero byłaby jazda.
GhettoWisdomFest
Miałem kontakt GFX 50S. Jestem za aparatami z większą matrycą. Tylko nie za ich ceną. Zyski są zupełnie nieproporcjonalne. Współcześnie te różnice robią się coraz mniej widoczne. Mam R7 i R6m2 i noszę R7. Ileś razy dawałem ludziom zdjęcia z imprez i 1536x1024 wystarczało. Większy format może dać lepsze osiągi matrycy, ale współcześnie w R7, tym bardziej w R6 z okładem co jest wystarcza. Więc tak dla "średniego formatu" ale nie za tę kasę.
@qbic
???
> Nie, przesunięcie sensora o pół sensela to nie jest operacja interpolacji. W fotografii można "namnażać" piksele z jednego zdjęcia... I takie uśrednianie, znajdowanie wielkości pośrednich jest interpolacją. [Negatyw]
już widzę w czym problem - operacja, o której piszesz odbywa się w tzw. postprodukcji, czyli nie w aparacie, tylko w pracowni, na komputerze; OK - to można by określić mianem "interpolacji spekulatywnej", bowiem to mnożenie pikseli to już spekulacja algorytmu, nie wzbogacanie obrazu o elemnty istniejące w samym motywie.
Ja zaś miałem na myśli działania stricte fotograficzne, stąd moje zdziwienie i całe zamieszanie, bowiem operacja przesunięcia o pół piksela to "interpolacja praktyczna" obrazu, z użyciem matrycy - wzbogacamy obraz o elementy faktycznie zobrazowane przez obiektyw, ale znajdujące się pomiędzy pikselami.
> Tu mamy kilka zdjęć z przesunięciem o pół piksela... o tym napisał autor.
niewątpliwie napisał to Autor, ale i tak popełnił błąd, bo ten drugi rodzaj przesunięcia ("wykonanie 4 ekspozycji – poprawiona kolorystyka (brak interpolacji)") musi się odbywać raczej o cały piksel, nie o połowę, bo tu chodzi o odczytanie poprawnej informacji o kolorystyce na każdym pikselu - stąd 4 ekspozycje, bo tyle jest pól barwnych w filtrze Bayera, w związku z czym operacja musi się odbywać z przesunięciem o piksel, żeby miała sens. I faktycznie to już nie jest interpolacja.
Tak właśnie działał ten mechanizm w lustrzankach Pentaksa - chodziło bowiem o lepszą kolorystykę i nasycenie obrazu, co taka operacja skutecznie zapewnia.
> Oczywiście później te zdjęcia trzeba skleić, ale to sklejanie dzieje się później.
Niekoniecznie, w większości urządzeń dokonuje się to w aparacie w momencie wykonania zdjęcia, procesory są coraz szybsze i obecnie złożenie kilkunastu zdjęć w jedno w OM-1/OM-3 zajmuje już tylko 6-8", co w zasadzie jest akceptowalne w pracy w polu (albo na planie).
@JdG:
"operacja, o której piszesz odbywa się w tzw. postprodukcji, czyli nie w aparacie, tylko w pracowni, na komputerze"
Nie w aparacie bo jest zakaz? Prawo nie pozwala? Ona się odbywa tam gdzie się odbywa: w telefonie, w skanerze, w komputerze, w aparacie lub w kamerze. Prawo tego nie zabrania. Kiedyś słabsze aparaty miały wyższe rozdzielczości dzięki interpolacji.
"Oczywiście później te zdjęcia trzeba skleić, ale to sklejanie dzieje się później."
@JdG:
"Niekoniecznie, w większości urządzeń dokonuje się to w aparacie w momencie wykonania zdjęcia"
Jak może przebiegać proces sklejania zdjęć gdy ich jeszcze nie ma? Cały mój opis dotyczy aparatu a nie jakiś czynności poza aparatem. Później to nie znaczy, że za dwa tygodnie. Nawet jak są najszybsze procesory to najpierw muszą być zrobione zdjęcia by później można było je złożyć. Te operacje nigdy nie są i nigdy nie będą wykonywane jednocześnie bo to jest sprzeczne z logiką. Słyszałeś o programowaniu? Pisze się instrukcje, które ma wykonać komputer. Wydawać by się mogło, że te instrukcje komputer wykonuje jednocześnie. Ale tylko się tak wydaje. Wykonuje je szybko ale nie jednocześnie tylko po kolei jedna po drugiej tak jak zostały napisane. Ale dla Ciebie to chyba nowość.
@JarekB, APS-C, a tym bardziej m43 nie mają odpowiedników jasnych szkieł z FF, GFX też nie ma szału jeśli chodzi o jasności, ale nadrabia trochę rozmiarem matrycy.
Tak czy tak nisza, może bardziej pasuje obrazek z konkretnego szkła, ale suma wad i zalet zdecydowanie przemawia za wyborem któregoś FF Canona czy Nikona.
@brt
APS-C w ofercie Fuji i m4/3 w ofercia OM i Panasa ma całe tabuny jasnych szkieł. No i mój wpis był raczej ironiczny, bo te przepychanki systemowe to dla mnie taki trochę cringe.
'Suma wad i zalet zdecydowanie przemawia za wyborem któregoś FF Canona czy Nikona.'
No i tak wygląda też sprzedaż w porównaniu z FF, co więcej - takie były założenie projektu. Nikt nie zakładał przejęcia całego FF, lecz zaofeorwania lepszego obrazka tym, którym to jest potrzebne. Możesz to zauważyć w kilku komentarzach na początku tego wątku.
@Negatyw
"Wykonuje je szybko ale nie jednocześnie tylko po kolei jedna po drugiej tak jak zostały napisane."
No niekoniecznie. Tak było 40 lat temu. Obecnie pojedynczy mikroprocesor jest w stanie wykonać wiele instrukcji równolegle. Analizuje kolejkę instrukcji i decyduje, które można wykonać jednocześnie, a które muszą czekać na wynik poprzednich obliczeń. A komputer wieloprocesorowy może znacznie więcej .... .
@pestilenza
"Trzeba wielu,wielu dniówek by na serio bawić się w fotografię"
My tu wielmożny Panie proste ludzie, co to żyjom z zasiłku i za nasze grosiki bawiom się w fotografiję tak na niby, jak jaśnie Państwo ze dworu.
A tfu, zarazo.
Fantastyczny aparat i produkuje fenomenalne zdjęcia. Na minus brak wbudowanego dysku jak u Haska. Dla mnie i moich zainteresowań dostępność obiektywów o ogniskowych 250 i 500 mm na ogromny plus. Warto poszukać i pooglądać zdjęcia wykonane tymi obiektywami, dosłownie wyrywa z kapci. Tylko ta cena….
Dziwne że w tych bezlusterkowych systemach średnioformatowych
brak jest stałoogniskowych obiektywów pomiędzy 110 a 250mm
-czyli odpowiednika 135mm na FF.
> Nie w aparacie bo jest zakaz? [Negatyw]
zakazu nie ma, coś czuję, ze byłeś w fazie jakiegoś odlotu jak pisałeś ten post;
więc zakazu nie ma, ale jakoś nie pamiętam takiej funkcji; aparaty cyfrowe mają oczywiście pewne możliwości w postprodukcji, ale rzadko z nich korzystam i powiększania obrazów nie pamietam; a czasem wygodne coś poprawić od razu, np. jak aparat źle zinterpretuje strony świata.
co do składania zdjęć - akurat często z tego korzystam - to odbywa się to tak, że aparat wykonuje zadaną sekwencję zdjęć (czas tego to wielokrotność ekspozycji, trzeba utrzymać aparat w bezruchu) i zaraz potem składa je w jedno, co trwa parę sekund (ale w starszym sprzęcie, np. E-M1 III, prawie 20). no i jest - JPEG i 2 rawy.
> ale suma wad i zalet zdecydowanie przemawia za wyborem któregoś FF Canona czy Nikona
suma wad i zalet zdecydowanie przemawia za wyborem OM System, albo Panasonica, w dalszej kolejności Fujifilm.
"suma wad i zalet zdecydowanie przemawia za wyborem OM System, albo Panasonica, w dalszej kolejności Fujifilm"
Ach te upały.
LoL TroN & Ghetto Wisdom Turbo
Większość wpisów — choć nie wszystkie — to projekcja własnych wymagań, preferencji i wyobrażeń fotograficznych, zmiksowana z możliwościami zakupowymi oraz racjonalizacjami, takimi jak ból pleców czy potrzeba obrony już posiadanych zabawek.
„Lepszość” wyrażona jednowymiarowym wskaźnikiem, będącym w istocie rzutowaniem własnych preferencji i wyobrażeń, nie jest żadnym absolutem, który warto przedstawiać jako obiektywną prawdę w normalnej dyskusji.
Używam GFX 100II od blisko roku, przesiadka GFX50s, równolegle Sony A7III. To nie jest aparat idealny. Gdybym go kupił za pełną cenę to bym go zwrócił. Poziom AF-C z GF100 jest słabszy może nawet od tego w A7III ze starym Samyangiem 85 1.4 Generalnie większość obiektywów systemowych to mega nudy na czele z właśnie GF100 od którego oczekiwałoby się jednak więcej. Obrazek z Samyanga 85 1.4 ma więcej magii niż ten "król średniego formatu" co niw dziwi bo to odpowiednik 85 F1.6. Owszem jest ostry ale to żaden wyczyn. Wyjątek stanowi GF55 1.7 i może 80 1.7 ale bez wielkiego zadęcia. Żeby uzyskać prawdziwą magię średniego formatu jesteśmy skazani na manualnego chińskiego niezbyt ostrego Mitakona 65 1.4 i to ten obiektyw uzasadnia posiadanie GFXa w sumie dowolnego. Testowany model ja kupiłem dla wizjera który jest obłędny. Nie przez ostrość czy ilość klatek ale przez WIELKOŚĆ obrazu. Patrzy się jak przez okno tarasowe. Z mojego punktu widzenia aktualnie najlepszym obiektywem z Autofokusem jest... Sigma 40 1.4 podpięta przez adapter Fringer Pro. Ostrością ten obiektyw miażdży wszystko co wymyśliło Fuji, oferuje niezwykłe połączenie szerokiego kąta z bardzo małą głębią ostrości bo dostajemy odpowiednik ok 30mm F1.1 i to widać. Fantastyczna separacja planów przy dość szerokim kącie daje możliwości ciekawsze niż 35 F1.2 na FF. W dodatku możliwość wykropienia małego wycinka kadru który nadal będzie pełnowymiarowym zdjęciem jest kompletnie niewiarygodna. W zasadzie tym jednym szkłem można obskoczyć dowolną imprezę bez potrzeby podpinania tele. W dodatku AF lepszy niż np w GF55 1.7 a z moich doświadczeń wynika, że lepszy nawet od GF110. Owszem winietuje w samych narożnikach bardzo mocno ale da się to wyciągnąć w postprodukcji na zero. Także Fujifilm, body nawet spoko ale obiektywy... No chyba, że ktoś tłucze jakieś chałtury na bilboardy to wtedy spoko chociaż ta sigma i tak miażdży. Porównując tę 40 na F1.4 z natywnym GF45 na F2.8 jest przepaść na korzyść Sigmy. Ja rozumiem, że ta Sigma to jest pokaz możliwości i płaci się za to wielkością i wagą sporego wiadra no ale aż taka różnica na korzyść Sigmy kładzie się cieniem na natywne obiektywy.
Aha - czemu akurat Sigma 40 1.4? Bo to chyba jedyny obiektyw pełnoklatkowy nie licząc zakresu tele, który nie zawija płaszczyzny ostrości na średniaku.
Używam GFX 100II od blisko roku, przesiadka GFX50s, równolegle Sony A7III. To nie jest aparat idealny. Gdybym go kupił za pełną cenę to bym go zwrócił. Poziom AF-C z GF100 jest słabszy może nawet od tego w A7III ze starym Samyangiem 85 1.4 Generalnie większość obiektywów systemowych to mega nudy na czele z właśnie GF100 od którego oczekiwałoby się jednak więcej. Obrazek z Samyanga 85 1.4 ma więcej magii niż ten "król średniego formatu" co niw dziwi bo to odpowiednik 85 F1.6. Owszem jest ostry ale to żaden wyczyn. Wyjątek stanowi GF55 1.7 i może 80 1.7 ale bez wielkiego zadęcia. Żeby uzyskać prawdziwą magię średniego formatu jesteśmy skazani na manualnego chińskiego niezbyt ostrego Mitakona 65 1.4 i to ten obiektyw uzasadnia posiadanie GFXa w sumie dowolnego. Testowany model ja kupiłem dla wizjera który jest obłędny. Nie przez ostrość czy ilość klatek ale przez WIELKOŚĆ obrazu. Patrzy się jak przez okno tarasowe. Z mojego punktu widzenia aktualnie najlepszym obiektywem z Autofokusem jest... Sigma 40 1.4 podpięta przez adapter Fringer Pro. Ostrością ten obiektyw miażdży wszystko co wymyśliło Fuji, oferuje niezwykłe połączenie szerokiego kąta z bardzo małą głębią ostrości bo dostajemy odpowiednik ok 30mm F1.1 i to widać. Fantastyczna separacja planów przy dość szerokim kącie daje możliwości ciekawsze niż 35 F1.2 na FF. W dodatku możliwość wykropienia małego wycinka kadru który nadal będzie pełnowymiarowym zdjęciem jest kompletnie niewiarygodna. W zasadzie tym jednym szkłem można obskoczyć dowolną imprezę bez potrzeby podpinania tele. W dodatku AF lepszy niż np w GF55 1.7 a z moich doświadczeń wynika, że lepszy nawet od GF110. Owszem winietuje w samych narożnikach bardzo mocno ale da się to wyciągnąć w postprodukcji na zero. Także Fujifilm, body nawet spoko ale obiektywy... No chyba, że ktoś tłucze jakieś chałtury na bilboardy to wtedy spoko chociaż ta sigma i tak miażdży. Porównując tę 40 na F1.4 z natywnym GF45 na F2.8 jest przepaść na korzyść Sigmy. Ja rozumiem, że ta Sigma to jest pokaz możliwości i płaci się za to wielkością i wagą sporego wiadra no ale aż taka różnica na korzyść Sigmy kładzie się cieniem na natywne obiektywy.
Aha - czemu akurat Sigma 40 1.4? Bo to chyba jedyny obiektyw pełnoklatkowy nie licząc zakresu tele, który nie zawija płaszczyzny ostrości na średniaku.
@qbic
"Wariat! wariat!… Awanturnik!"
Lalka, tom pierwszy, rozdział pierwszy.
😁
@dARTi
Strasznie mnie zaintrygowałeś tą Sigmą. Czy byłbyś uprzejmy wrzucić do sieci (chyba, że masz już galerię) jakieś zdjątko zrobione tym obiektywem?
@photopolis link
link
link
link
Sigma 40 1.4 to faktycznie kawal dobrego obiektywu, jeden z najlepszych tej firmy, ale ta doskonałość waży 1,2 kg, niestety i to główny jej mankament.
> W dodatku możliwość wykropienia małego wycinka kadru który nadal będzie pełnowymiarowym zdjęciem jest kompletnie niewiarygodna.
z tym Fuji z pewnością jest duża.
> W zasadzie tym jednym szkłem można obskoczyć dowolną imprezę bez potrzeby podpinania tele.
przypuszczalnie metodą cropa da się coś takiego zrobić (zresztą każdym innym aparatem z dobrym obiektywem również), natomiast ograniczeniem jest tu pewnie problem z kontrolą kadru w partiach cropowanych - z tej właśnie przyczyny produkuje się teleobiektywy.
@qbic, napisał:
"Większość wpisów — choć nie wszystkie — to projekcja własnych wymagań, preferencji i wyobrażeń fotograficznych".
.... a czego się spodziewać, po ludziach którzy zdjęć nie robią :) i kompletnie nie rozumieją czego może brakować.
Ocena sytuacji takiego delikwenta zamyka się najwyżej w tym, że jakiś obiektyw do aparatu waży 1,2kg, dobrze, że nie kuma, że adapter waży prawie 200g, bo wtedy mógłby dostać skoliozy tylnej części ciała.
Cenne uwagi @dARTi i @90s. Poza tym co napisał @dARTi i @90s , mnie ograniczał czas synchro i wszystkie mankamenty jakie są z tym związane.
@JdG, napisał:
"przypuszczalnie metodą cropa da się coś takiego zrobić (zresztą każdym innym aparatem z dobrym obiektywem również), natomiast ograniczeniem jest tu pewnie problem z kontrolą kadru w partiach cropowanych - z tej właśnie przyczyny produkuje się teleobiektywy. "
Ścigasz się sam ze sobą na durnoty?
Nie, nie z tej przyczyny produkuję się teleobiektywy. Jak po tylu latach siedzenia tutaj i wypisywania głupot uważasz, że tak jest, to pora na reedukację z czytania ze zrozumieniem.
ten demontowalny wizjer bardzo mi się podoba , aż chciałbym zobaczyć takie rozwiązanie w aparatach FF i APS-C innych producentów. Owszem sony coś takiego zrobiło , no ale nie wyglądało to tak zgrabnie jak ten w Fuji :)
edit: wszędzie tam gdzie napisałem GF100 miałem na myśli oczywiście GF110 F2.0
Dla porządku dodam, że Sigma 40 spięta z GFX to nie jest zestaw spacerowy do robienia gotowców. To jest wyśrubowane narzędzie do tworzenia materiału do dalszej obróbki. Robienie JPG można z góry odpuścić bo ZAWSZE trzeba będzie ingerować. Winietę można wyciągnąć ale tylko z RAWa a potencjał kropienia z RAWa to też całkiem inny poziom niż z JPG. Miałem zajawkę na JPGi przy podpiętych manualach (używam Mitakona 65 1.4 i Samyanga XP 85 1.2) bo w końcu są predefiniowane symulacje filmów które wydają się spoko i można nawet własne przepisy robić, ale co RAW to RAW i nic w moim przypadku tego nie zmieni
dARTi dzięki za informacje, ostatnio wybierałem między A7R5 a GFXem i zdecydowałem się na Sony, ale nawet nie wiedziałem, że można do Fuji podpiąć pełnoklatkowe obiektywy. Są jeszcze jakieś ciekawe perełki? Na szybko przeczytałem, że C85/1.2 czyli blisko 1.0 na FF.
@ sektoid
>>14 lipca 2026, 16:24
>>Skąd ta zazdrość ? Trzeba było nie rzucać w szkołę kamieniami :D
Znam wielu ludzi z wyższym wykształceniem, fachowców z kilkudziesięcioletnim stażem. Żaden z nich fortuny się nie dorobił. Jeden z nich powiedział mi: "Gdybym robił to samo na zachodzie, miałbym domek jednorodzinny, dwa samochody, co roku jeździł na Lazurowe Wybrzeże i miał oszczędności. A, że pracuję w Polsce (duża międzynarodowa firma produkcyjna) to mieszkam w dwupokojowym mieszkaniu, samochodu nie zmieniałem od 15 lat, a ostatnio jak zepsuł się nam robot kuchenny to musieliśmy kupić go na raty, bo nie mieliśmy pieniędzy".
Żaden z tych ludzi "nie rzucał w szkołę kamieniami".
To nie zazdrość, to bezradność w obliczu łajdactwa.
Szczęśliwie jest to portal techniczny, dzięki czemu nie trzeba komentować bajeczek o fachowcach.
@photopolis
Równolegle do GFX 50IIs używam Nikona Z 7II z natywnymi szkłami. Seria Z 7,8,9 jest bardzo bardzo dobra i wierz mi nie wiele odstaje jakością od GFX 50IIs. Jak już zainteresowałeś się MF to proponuję wypożyczyć GFX, chyba cyfrowe.pl ma taką opcję i zobaczysz, czy warto dalej o tym, myśleć czy nie. Jakość zdjęć z Nikona jest znakomita a sprzęt bardziej poręczny.
@corckie
licząc od 85mm prawie wszystko działa bez problemu. Z szerokimi jest problem bo o ile winieta da się usunąć w wielu przypadkach o tyle zdecydowana większość szkieł mocno zakrzywia w narożnikach płaszczyznę ostrości co sprawia, że obrazek nie ma nic wspólnego ze średnim formatem i jego domniemaną przestrzennością. Chodzi o to, że fotografujesz z otwartą przysłoną jasnym obiektywem np 50 1.2 i w centrum kadru plastyka i separacja są fantastyczne bo tło pięknie rozmyte ale im bliżej narożników tło ponownie staje się ostre i to sprawia, że efekt przestrzenności zanika. Sigma 40 1.4 jest wyjątkiem w tej kwestii. Może minimalnie za zagina ale takie zagięcie jest normalne też w przypadku FF. Obiektywem który nie zagina NIC jest dedykowany dla średniaków Mitakon o którym pisałem. Tylko on naśladuje najlepsze średnioformatowe analogi.
Robię krajobraz Panasonicem S1R (S1RII to nie jest następca który mi się podoba), sam się czasem zastanawiam przesiadką na któreś Fuji GFX100. Jednak jak weszło Sony A7R VI to nie wiem czy przewaga 100mpix będzie taka znacznie wyższa nad FF.
Posiadam gfx 50s II, miałem kontakt z 100 II, mimo wolniejszej pracy wolę 50 z racji naturalniejszych kolorów i analogowego vibe, na codzień system nikon z8 i ZF. Do portretów 50sII rewelacja, tego bym szukał na rynku wtórnym, za oszczędności które by zostały zakupiłbym 55 mm 1.7 i 80 albo 110 i po temacie.
Myślę że tyko Hasselbad zniszczył by to kombo. Kolory mega naturalne nie przesycone, skóry idealne, czy to błysk czy światło zastane, aparat wolny ale jak ktoś robil zdjęcia na analogu to też się nie spieszył. Jeśli ktoś mówi że nie ma dużych różnic pomiędzy tym sensorem a FF to znaczy że nie użytkowal tego systemu. Oczywiście trzeba się zastanowić nad zakupem jeśli ma to być aparat do wszystkiego, w tej roli się nie sprawdzi.
@dARTi
Bardzo dziękuję za linki do zdjęć.
@LR
Dziękuję za sugestię, przemyślę to.
Jeżeli ktoś myśli o zabawie z Fuji GFX i manualnymi lub innymi obiektywami 35 mm, to jako punkt startowy polecam:
link
link
„Zrobiłem” też asystenta z bazą wiedzy zawierającą listę obiektywów, które można zaadaptować do GFX. Nazywa się **Fuji GFX Assistant** — można go znaleźć w zakładce **More → GPTs**, wpisując tę nazwę w wyszukiwarce.
Asystent jest oczywiście dostępny na platformie chatgpt.com
@dArti również dziękuję, fajnie poczytać kogoś, kto ma faktycznie styczność z systemem i faktycznie na tym pracował. Co do Mitakona to fajnie że jest, ale brak AF, szczególnie jak wzrok już szwankuje, to niestety dla wielu osób jest nie do przeskoczenia ;)
Brak AF to relatywnie mały problem bo można mapować przycisk powiększenia wycinka kadru, nawet jest tryb w wizjerze ze cały kadr jest mniejszy + powiększony wycinek z wybranego pola. Tak przynajmniej jest w GFX 50R.
link
Dual display (manual focus mode only)
Problem w tym, że winieta nie jest podstawowym problemem bo łatwo ją ogarnąć jeśli tylko nie jest twarda (100% zasłonięcia narożników) Podstawowy problem to krzywizna płaszczyzny ostrości na którą cierpią prawie wszystkie szkła adaptowane z pełnej klatki. Trzeba sobie odpowiedzieć po co adaptować szkła z FF? Ano głównie po to, żeby uzyskać głębię ostrości nieosiągalną w inny sposób. W przeciwnym wypadku lepiej zastosować ciemniejszy obiektyw z większych formatów np 645. Jeśli jednak chodzi o plastykę i małą głębię ostrości to tam zbytnio nie poszalejemy. Dla mnie średni format 44x33 był obietnicą uzyskania obrazka który stanie w szranki z prawdziwym średniakiem 6x7 albo nawet z 4x5" co w teorii jest możliwe, bo wyłączając magię niedoskonałości filmu cała reszta opiera się tylko i wyłącznie na głębi ostrości. No właśnie ale czy na pewno? Otóż tak. Ale jest haczyk, bo tam gdzie dostrzegamy magię średniego formatu musi się spotkać kilka aspektów budowania obrazu. Pierwszy to kąt widzenia obiektywu. Celowo piszą o kącie a nie o ogniskowej bo ta nie ma żadnego znaczenia co jest bardzo często powielanym mitem. Otóż musi to być zakres od ok 35 do może 50mm w ekwiwalencie dla FF. Czemu taki? Bo taki przedział daje już fajny kontekst gdzie można eksploatować rozmycie i jednocześnie pozwala sensownie oddzielić obiekt od tła. Niby nic nadzwyczajnego. Owszem ale magia pojawia się tam, gdzie obiekt jest oddalony od aparatu na nieco większą odległość. W takiej sytuacji większość obiektywów przechodzi lub zbliża się do hiperfokalnej chyba, że są bardzo jasne. Można powiedzieć, żaden problem. Są przecież 50 czy 40 1,2 a nawet 50 0.95. No są i gdzie jest magia? Ano właśnie w płaszczyźnie głębi ostrości. Jeśli przeanalizować czym różni się taki sam lub zbliżony kadr zrobiony za pomocą np pentaxa 6x7 + takumar 105 2.4 a np sony A7 + TTArtisan 50 0.95 można dostrzec zasadnicze różnice. Pierwsza to format. Niby pomijalny bo można dociąć. No nie można właśnie bo to zazwyczaj wysokość kadru a nie jego szerokość determinuje odległość na jaką możemy podejść aby ująć fotografowaną postać w analogicznym kontekście tła (w pionowym kadrze jest ta sama zależność) a to właśnie odległość wpływa na rozmycie tła. Idąc tym tropem "przelicznik głębi ostrości" to nie jest 0,8 czy 0.77 dla GFX jak podaje większość źródeł opierających się na przekątnej matrycy czy na jej powierzchni ale aż 0.73 bo taki jest stosunek wysokości matrycy 44x33 do FF i 0,4 dla 6x7. To ważne ale nie najważniejsze. Najważniejsza jest wspomniana krzywizna płaszczyzny. Z jakiegoś powodu bardzo jasne obiektywy zawijają tę płaszczyznę co skutkuje pięknym rozmyciem w centrum ale im bliżej narożników tym bardziej obraz znów się wyostrza. I ten aspekt całkowicie rujnuje efekt trójwymiarowości kadru. I właśnie w ten sposób zachowują się prawie wszystkie obiektywy w tym zakresie ogniskowych. Tele też nie jest całkiem wolne od tego problemu ale tele nie daje magii średniaka bo do rozmytego tła w tele jesteśmy przyzwyczajeni. Często nawet nas drażni dając całkowite wycięcie z tła nie pozostawiając kontekstu. Wracając do wyznacznika czyli Pentaxa 6x7 105 2.4. To właśnie ten obiektyw jest odpowiedzialny za większość tych obrazków które pokazują magię średniego formatu. To on potrafi wyciąć nie tylko całą postać ale i cały np samochód z tła które w dodatku wcale nie musi być daleko na horyzoncie ale kilkanaście metrów za nim i robi to w sposób niepodrabialny. Przeliczając jego parametry na FF dostajemy okolice 42mm F0,96 - nie ma takiego obiektywu. Ale co mamy dość blisko? Dla Mitakona 65 1.4 pod GFX odpowiednikiem FF liczonym tą samą metodą byłby 47 F1,0. I tu bardzo blisko jest np TTArtisan 50 0,95. Czemu zatem to z Mitakona@GFX dostaniemy obrazek który jest niemal identyczny z Pentaxem? Ano właśnie przez płaszczyznę ostrości która w Mitakonie jest fantastycznie "płaska" i bokeh w narożnikach jest dokładnie taki sam jak w centrum. Pentax wprawdzie da minimalnie wyższy kadr ale różnice są kosmetyczne i da się nimi zrobić niemal identyczne zdjęcie. TTArtisan w centrum kadru pokaże tło identyczne z większymi kolegami ale narożniki degradują całą"magię". Pochylając się nad jedynym znanym mi ultra jasnym obiektywem FF nie mającym tej przypadłości czyli Nikonem Noct 58 F0,95 zważywszy dłuższą ogniskową i proporcje kadru Nikon zachowuje się dużo bardziej jak tele i znowu gubi się ten efekt o którym mowa powyżej. Być może najbliżej jest Canon 45 F1.2 ale tylko kadrem bo ekwiwalentem rozmycia tła jest daleko. Nie wiem czy zawija czy nie.
Masz znacznie lepszy odpowiednik tego Takumara - GF 80 f/1.7
Dla mnie pokręcony bokeh w Takumarze jest do bani. Ale to moje zdanie. Czaruj sobie dARTi jak tam Ci się widzi...
Jak GF 80 1.7 może być odpowiednikiem Takumara 105 2.4 jeśli jest to obiektyw do Pentaxa 6x7? Czy ja to napisałem w sposób tak nieoczywisty?
Dążę do uzyskania efektu pentax 6x7 + takumar 105 2.4 na aparacie cyfrowym. I w najmniejszym stopniu nie jest to GFX + GF80 1.7 ale już GFX + Mitakon 65 1.4 to podróbka niemal idealna.
Pokręcony bokeh z Takumara 105 2.4?? Chętnie zobaczę co masz na myśli.
tutaj np:
link
Pentax poziomo/GFX pionowo - wychodzi 80 mm
Przeliczając kwadratowy kadr - wychodzi 55 mm
... ale w praktyce i tak wychodzi zupełnie coś innego :)
I pewnie z tym mitakonem masz rację.
Ja jednak bardzo lubię kwadraty...
@dARTi Ta sigma 40/1.4 była moim pierwszym szkłem w pełnej klatce cyfrowej, kupiona z a7 IV. Biegałem z tym wszędzie i nie zwracałem uwagi na ciężar :-)
Wspaniały obraz i szybkość AF, w końcu miałem ostre zdjęcia moich turbo szybkich dzieci bez żadnego wysiłku.
A kupiłem ten zestaw trochę w ciemno, zależało mi na 40mm bo akurat była premiera Nikona Fz z obiektywem 40mm. Teraz częściej biegam z 35/1.4 GM, który niewiele ustępuje ostrością, a waży znacznie mniej ale od czasu do czasu Sigma też jest w użyciu. Wspaniały instrument będący pokazem siły firmy Sigma. Nie mam pojęcia dlaczego go wyprodukowali.
Takumar 105/2.4 ma bardzo delikatnie zakręcony bokeh.
Co do reszty to tyle chorych wyliczeń żeby podeprzeć jakąś swoją teorię,
a są oparte na założeniu że kadr z P67 ma 60mm szerokości -tyle że tak naprawdę tyle nie ma 🤣
-te "0,4 dla 6x7" i "okolice 42mm F0,96"
"zazwyczaj wysokość kadru a nie jego szerokość determinuje odległość na jaką możemy podejść aby ująć fotografowaną postać w analogicznym kontekście tła (w pionowym kadrze jest ta sama zależność)"
-szczególnie przy pionowych to założenie rozsypuje się w pył.
Co można zobaczyć po galerii autora tych teorii link
-Ile z tych zdjęć zrobionych w pionie o proporcjach 3:2 (bo o tych proporcjach jest większość) zostałoby skadrowanych przy proporcjach 4:3
-prze dodanie tła po szerokości,
-a ile przez cięcie z góry/dołu?
Jednak wysokość, a nie szerokość determinuje tu odległość na jaką możemy podejść aby ująć fotografowaną postać w analogicznym kontekście tła?
I tak na deser -ciekawe dlaczego autor tych teorii preferuje proporcje 3:2,
a nie 4:3 (jak w GFX)?
@PDamian
„ciekawe dlaczego autor tych teorii preferuje proporcje 3:2,
a nie 4:3 (jak w GFX)?”
Może drukuje te zdjęcia na papierze, np. A3+ i nie chce ich skalowač ??
No nie.
Są tu też kwadraty i jakieś w okolicach 6:5, 8:7 i 11:10,
a w okolicach 4:3 są tylko 2 link
I teraz ta teoria "zazwyczaj wysokość kadru a nie jego szerokość determinuje odległość na jaką możemy podejść aby ująć fotografowaną postać w analogicznym kontekście tła" i przeliczanie ekwiwalentów ogniskowych i jasności obiektywów z formatów o proporcjach 4:3 i 5:4 [P67] na format o proporcjach 3:2 biorąc pod uwagę wymiary wysokości kadrów tracą zupełnie sens.
Nie wiem po co w ogóle dopisywać zdjęciom takie rozbudowane teorie matematyczne,