Nikon Nikkor Z 35 mm f/1.2 S - test obiektywu
4. Rozdzielczość obrazu
Zobaczmy więc jak na tym tle wyglądają osiągi obiektywu Nikkor Z 35 mm f/1.2 S. Wyniki, jakie uzyskał on w centrum kadru, na brzegu matrycy APS-C/DX i na brzegu pełnej klatki są zaprezentowane na poniższym wykresie.

Jeśli chodzi o zachowanie w centrum kadru, to możemy wypowiadać się o nim w samych superlatywach. Już na maksymalnym otworze względnym mamy do czynienia z naprawdę dobrym poziomem prawie 55 lpmm. Co więcej, wraz z przymykaniem przysłony MTF-y bardzo szybko poprawiają się, przez co jeszcze przed f/2.0 przekroczony jest poziom 80 lpmm, natomiast na f/2.8 obiektyw dociera do wartości 92.2 lpmm, która jest drugim wynikiem w historii testów na matrycy Nikona Z7/Z8 i ustępuje tylko rekordowi ustanowionemu przez Nikkora Z 135 mm f/1.8 S Plena. Trudno więc nie uznać tych osiągów za imponujące.
Ciekawie tutaj wygląda porównanie do konkurentów, które jest zaprezentowane na poniższym wykresie.

Nikkor i Viltrox deklasują tutaj starszą wersję Sigmy, ale na ocenę tej ostatniej firmy przyjdzie czas, gdy przetestujemy jej najnowszy model zaprezentowany w 2025 roku. Jeśli zaś chodzi o porównanie VIltroksa i Nikkora, można powiedzieć, że mamy tutaj pewnego rodzaju niespodziankę. Z jednej strony to większy, cięższy i trzy razy droższy Nikkor osiąga lepszy wynik maksymalny, ale z drugiej strony, w okolicach maksymalnego otworu względnego to tańszy obiektyw poczyna sobie lepiej.
Jakby tego było mało, gdy spojrzymy na brzeg kadru, to tam Viltrox wypada już bezapelacyjnie lepiej. U Nikkora rzuca się w oczy duża różnica w rozdzielczości pomiędzy centrum i brzegiem kadru oraz brak przekroczenia poziomu przyzwoitości na brzegu pełnej klatki i dla przysłon f/1.2 oraz f/1.4. Viltrox nie miał tutaj żadnych problemów i notował wyniki o ładne kilka lpmm wyższe. Trudno tego nie uznać za duże zaskoczenie.
Do pewnego stopnia jestem w stanie zrozumieć podejście konstruktorów Nikona. Uzyskane wyniki zdają się sugerować, że chciano upiec tutaj dwie pieczenie przy jednym ogniu. To znaczy, z jednej strony dać nam obiektyw wybitnie ostry, który po przymknięciu przysłony będzie atakował rekordy rozdzielczości - i to faktycznie się udało. Z drugiej strony, w najbliższych okolicach maksymalnego otworu względnego, nie żyłowano na siłę wyników, aby obiektyw dawał przyjemniejszy odbiór nieostrości. I ja bym nawet przyklasnął takiemu podejściu, gdyby nie waga i rozmiary testowanego Nikkora. Bo dokładnie to samo dało się pewnie zrobić przy wyraźnie mniejszych gabarytach i wadze, a także zdecydowanie niższej cenie. Gdy dostajemy obiektyw bezapelacyjnie największy w swojej klasie, a na dodatek bardzo ciężki i drogi, sugeruje to nam, że będzie to instrument całkowicie pozbawiony kompromisów i prezentujący wybitne zachowanie w każdym możliwym miejscu. A tutaj tak nie jest, więc pewien niedosyt pozostaje.
Nie zmienia to faktu, że Nikkor Z 35 mm f/1.2 S to obiektyw świetny optycznie, który odwdzięczy się nam naprawdę ostrymi i udanymi zdjęciami.
Na końcu tego rozdziału tradycyjnie przedstawiamy wycinki zdjęć naszej tablicy do pomiarów rozdzielczości pobrane z plików JPEG, zapisywanych równolegle z RAW-ami użytymi do powyższej analizy.
| Nikon Z8, JPEG, 35 mm, f/1.2 |
![]() |
| Nikon Z8, JPEG, 35 mm, f/2.8 |
![]() |













Optyczne.pl jest serwisem utrzymującym się dzięki wyświetlaniu reklam. Przychody z reklam pozwalają nam na pokrycie kosztów związanych z utrzymaniem serwerów, opłaceniem osób pracujących w redakcji, a także na zakup sprzętu komputerowego i wyposażenie studio, w którym prowadzimy testy.