Przetwarzanie danych osobowych

Nasza witryna korzysta z plików cookies

Wykorzystujemy pliki cookie do spersonalizowania treści i reklam, aby oferować funkcje społecznościowe i analizować ruch w naszej witrynie, a także do prawidłowego działania i wygodniejszej obsługi. Informacje o tym, jak korzystasz z naszej witryny, udostępniamy partnerom społecznościowym, reklamowym i analitycznym. Partnerzy mogą połączyć te informacje z innymi danymi otrzymanymi od Ciebie lub uzyskanymi podczas korzystania z ich usług i innych witryn.

Masz możliwość zmiany preferencji dotyczących ciasteczek w swojej przeglądarce internetowej. Jeśli więc nie wyrażasz zgody na zapisywanie przez nas plików cookies w twoim urządzeniu zmień ustawienia swojej przeglądarki, lub opuść naszą witrynę.

Jeżeli nie zmienisz tych ustawień i będziesz nadal korzystał z naszej witryny, będziemy przetwarzać Twoje dane zgodnie z naszą Polityką Prywatności. W dokumencie tym znajdziesz też więcej informacji na temat ustawień przeglądarki i sposobu przetwarzania twoich danych przez naszych partnerów społecznościowych, reklamowych i analitycznych.

Zgodę na wykorzystywanie przez nas plików cookies możesz cofnąć w dowolnym momencie.

Optyczne.pl

Poradniki

Uchwycone obiektywem. Lekcje legendarnego fotografa dzikich zwierząt

30 marca 2013

16. Finalny test

Następnego dnia pod prysznicem (wtedy najczęściej wpadam na różne pomysły) nagle mnie olśniło. To gniazdo było o 30 centymetrów dalej. Skoro tak, to flesz musiał wydatkować więcej energii. Czy to mogło spowodować aż taką różnicę w jej zużyciu? Wprowadziłem zmiany w mojej testowej scenie, naładowałem baterie, odczekałem 10 godzin i nacisnąłem przycisk startu. Siedem godzin później — czerwone światełka. W prawdziwej jaskini uzyskałem cztery godziny, w testowej — siedem. Co wyssało te trzy godziny? Zastanawiałem się przez chwilę, czy nie powinienem wejść pod prysznic i stać tam, aż coś z tego zrozumiem, ale zrezygnowałem. Nagle pomyślałem: „A może to ten chłód i wilgoć, jakie panują za wodospadem?”. Naładowałem baterie, odczekałem 10 godzin, otoczyłem baterie woreczkami z lodem i nacisnąłem guzik. Cztery godziny później — czerwone światełka!

Uchwycone obiektywem. Lekcje legendarnego fotografa dzikich zwierząt - Finalny test
Cierniosternik z pisklęciem. Zdjęcie zrobione Nikonem F3/T z obiektywem Micro-Nikkor 200 mm f/4, na kliszy Kodachrome 64.

Pięć najczęstszych błędów, jakie popełniają początkujący fotografowie:
  1. Wątpią w siebie i z tego powodu za szybko się poddają. Trzeba lat, by dostrzec efekty wzrostu poziomu swych umiejętności.
  2. Wszystko zwalają na to, że nie mają dość długiego obiektywu. Wiedza biologiczna może zastąpić 200 mm ogniskowej!
  3. Nie spędzają dość czasu za aparatem. Chcesz robić postępy? Fotografuj, fotografuj, fotografuj!
  4. Kasują o wiele za dużo zdjęć. Możesz się uczyć na własnych błędach tylko wtedy, gdy je widzisz.
  5. Nie poświęcają uwagi fleszowi, gdy przygotowują się do zdjęć. Źródło światła jest niezwykle ważne!

W porządku, miałem już diagnozę i miałem rozwiązanie; poszedłem do sklepu sportowego i kupiłem parę ogrzewaczy do rąk, które rozmieściłem wokół baterii, owijając to wszystko grubym wełnianym szalem. Tydzień później znów siedziałem w samochodzie nieopodal jaskini, czekając, aż mój sprzęt skończy pracę.

----- R E K L A M A -----

Niestety, znów fiasko! Tym razem coś uderzyło w aparat i zmieniło jego położenie, tak że otrzymałem długą serię zdjęć kawałka granitowej skały. Nie miałem już wiele czasu — młode wkrótce miały opuścić gniazda — i nie miałem za wiele pieniędzy. W istocie w ogóle już nie miałem pieniędzy. Ale za to miałem przynajmniej całonocne zdjęcia kawałka skały, co oznaczało, że system zadziałał. Kolejny weekend miał być moją ostatnią szansą tamtego roku.

„Do trzech razy sztuka” — powtarzałem sobie. Dwa dni po mojej trzeciej próbie rozwinąłem wywołany film (wrócił niepocięty) na podświetlanym stole. Pierwsza oraz ostatnia klatka miały tę samą, właściwą ekspozycję. Tak więc mój system oświetleniowy zdał egzamin. A co z cierniosternikami? W miarę jak powoli rozwijałem film, widziałem cały czas to samo gniazdo, aż w pewnym momencie zacząłem widzieć głowę pisklęcia wznoszącą się nad jego krawędzią na przestrzeni kilku kolejnych klatek. Doszedłem do czasu 01:00 (30 klatek = 1 godzina), gdy nagle pozycja pisklęcia zdecydowanie się zmieniła. Na następnym zdjęciu był z nim już dorosły cierniosternik. Na jeszcze następnym — dorosły ptak nadal tam był, lecz pisklę znów zmieniło pozycję, a potem na przestrzeni kolejnych 10 klatek można było zobaczyć przebieg karmienia. Jeszcze dwa takie cykle karmienia zostały zarejestrowane przed wschodem słońca. Pierwszy raz na świecie udało się zaobserwować, jak przebiega opieka nad młodymi u cierniosterników! Byłem tak podniecony, że natychmiast zadzwoniłem do Charliego. Wysłałem mu cały film naświetlony tej nocy. Charlie napisał na jego podstawie artykuł naukowy i opublikował go ku naszej obopólnej satysfakcji.

Powodzenie tego przedsięwzięcia wprawiło mnie w cudowny nastrój na dłuższy czas. Połączyć biologię z technologią i zrobić coś zupełnie nowego, a przy tym przysłużyć się badaniom nad zagrożonym gatunkiem — nie wyobrażam sobie lepszej nagrody. Czy zmieniłem wtedy świat? Niestety nie. Teraz to wszystko nie wydaje się już nawet jakimś specjalnym osiągnięciem. Wtedy jednak było to niezwykłe techniczne wyzwanie, a ja mu sprostałem. Tylko co dalej? Jak przebić swój własny sukces?