Legendarne lornetki - PZO LP6x30
Komentarz można dodać po zalogowaniu.
Zaloguj się. Jeżeli nie posiadasz jeszcze konta zarejestruj się.
Optyczne.pl jest serwisem utrzymującym się dzięki wyświetlaniu reklam. Przychody z reklam pozwalają nam na pokrycie kosztów związanych z utrzymaniem serwerów, opłaceniem osób pracujących w redakcji, a także na zakup sprzętu komputerowego i wyposażenie studio, w którym prowadzimy testy.
Będziemy wdzięczni, jeśli dodasz stronę Optyczne.pl do wyjątków w filtrze blokującym reklamy.
Z góry dziękujemy za zrozumienie.
Kliknij tutaj aby zamknąć to okno.
Komunikat nie wyświetli się więcej podczas tej sesji (wymagana obsługa cookies).
Dzięki za artykuł. Ilekroć słyszę o PZO to smutek ogarnia, że firma nie przeżyła do czasów obecnych
Niestety. Czesi nie zaorali swojej Meopty, my pogrzebaliśmy nasze PZO.
Niestety: my pogrzebaliśmy wszystko, co mogło stać się funkcjonującym, przynoszącym dochód elementem polskiej gospodarki: PAFAWAG, MERA-ELWRO, FSO, DIORA, KASPRZAK i wiele, wiele innych. Pod tym względem żaden postkomunistyczny kraj nie poszedł w tak fatalnym kierunku, jak PL.
Szkoda tych firm.
> wszystko, co mogło stać się funkcjonującym, przynoszącym dochód elementem polskiej gospodarki: PAFAWAG, MERA-ELWRO, FSO, DIORA, KASPRZAK i wiele, wiele innych.
opinia mocno przesadzona, chociaż od 1990 realizowano u nas akurat neo-liberalny model gospodarki z ideologicznym czasem zacięciem; z wymienionych może PAFAWAG miał w nowych realiach jakiś sens (choć nie bardzo wiem, co produkował, przypuszczam, że jakieś wagony + coś dla wojska).
Pozostałe reprezentowały taki poziom technologii, że w zasadzie nie miały szans z konkurencją z Zachodu, co najbardziej się objawiło w przypadku ELWRO (komputery, RIAD chyba w tym czasie, czyli ruski klon mainfraime'a IBM 360 z połowy lat 60-tych).
Przypuszczam, że te, które produkowały radary mogły się ostać, podobnie jak w zasadzie cały blok zbrojeniowy, który do dziś funkcjonuje jak spółka (reforma Balcerowicza) skarbu państwa.
PZO, niestety, też były bez szans, tak jak prywatne zakłady foto (ponoć były tu przypadki samobójstw z desperacji), aczkolwiek te jeleniogórskie zakłady, odziedziczone po III Rzeszy, chyba dalej funkcjonują produkując optykę dla okularników.
Oczywiście trzeba docenić merytoryczną wartość materiału o lornetkach 6x30 PZO, brawo dla Autora!
@Soniak10, tak tylko spytam. Skąd informacje że wszystkie te wymienione przez Ciebie firmy pod koniec lat osiemdziesiątych przynosiły dochód?
@Arek, dziękuję za bardzo ciekawy artykuł.
Bardzo ciekawy artykuł i to z wielu powodów. Przede wszystkim parametry. Zapewne 100 lat temu ich ich wybór podyktowany był użytecznością dla wojska i możliwościami technologicznymi. Dają one jednak wspaniałe wrażenia optyczne w postaci przestrzennego obrazu. Ogromna głębia ostrości pozwala widzieć wiele planów jednocześnie, a szeroko rozstawione obiektywy (porro) dają dużo lepszy efekt 3d niż jakakolwiek dachówka i pozwalają na bezbłędną identyfikację co jest bliżej, a co dalej - a wszystko na raz ostre.
Naprawdę ogromna szkoda, że nie ma na rynku żadnej wysokiej klasy współczesnej lornetki o tych parametrach. Habicht 6x30 przestał być produkowany na początku lat 90 i niestety powłoki w kolorze denaturatu zwiastują żółty obraz o przeciętnej jasności. Są współczesne APMy: MS 6x30 i MS ED 6.5x32. Tego drugiego prawie kupiłem, ale to znów nie są topowe powłoki.
Ostatecznie zdecydowałem się na współczesnego Habichta 7x42, który ma już niestety trochę mniejszą głębię ostrości (kiedy porównuję np. z SRBC 6x32), ale doskonale pokazuje co pozwala osiągnąć taka prosta konstrukcja (achromat + porro + okular Kellnera) w najnowszym wydaniu. Obraz jest do bólu ostry i biały - na poziomie NL Pure, od którego jest jednak jaśniejszy i bardziej kontrastowy. Takie konstrukcje mają nadal rację bytu, mimo że w wielu kwestiach ustępują nowoczesnym dachówkom.
Także ciekawy z powodów historycznych. Narzeka się czasami na Swarovskiego, że produkował lornetki dla Wehrmahtu. A dla kogo wówczas produkowało przejęte okupanta PZO? Tak jakby mieli wybór...
Zawalona wiadomo przez kogo transformacja ustrojowa doprowadziła do upadku PZO, Kasprzaka, FSO i innych firm. To było szokowe cofnięcie naszej gospodarki o dziesięciolecia, zmarnowanie potencjału wykształconych ludzi, zaprzepaszczenie know-how na rzecz "kapitału". Nie ma co jednak nad tym płakać i narzekać na komunę, bo to już historia, a teraz zagrożeniem dla europejskiej produkcji optyki są Chiny.
Meopta obroniła się, ale wycofuje topowe Meostary. Zeiss zamyka fabrykę w Wetzlar i topowe SFy przenosi do Japonii. Leika produkuje już chyba w całości w Portugalii (fakt, że to ich stara fabryka), mówi się o przejęciu przez Chińczyków, wycofuje Ultravida 7x42. Swarovski się broni, ale łatwo nie ma, ciągle podnosi ceny i nie bardzo chyba ma pomysł co oryginalnego wymyślać, bo ten nowy CL to typowe podążanie za rynkowymi trendami, powiększanie na siłę pola widzenia, estetyka wykonania...
_Tomek_ - zgadzam się, że fajnie byłoby mieć współczesną 6x30 z nowymi powłokami. Jedyne co bym zmienił to okular. Zamiast 3-elementowego Kellnera z polem 50 stopni i małym ER poszedłbym w 4-elementowego Plossla lub 5-elementowego Super Plossla z polem na poziomie 55-60 stopni i odstępem źrenicy na poziomie 14-16 mm. Nie zmniejszyłoby to istotnie transmisji, bo skoro Habicht 8x30W z okularem 6-elementowym może mieć 94%, to tutaj można spodziewać się jeszcze ciut lepszego wyniku. A pole na poziomie 9.5 stopnia w takim 6x30 robiłoby już świetne wrażenie - bo GO i 3D pozostałyby na takim samym poziomie.
No to ogień. Jest koncepcja.
'my pogrzebaliśmy wszystko, co mogło stać się funkcjonującym, przynoszącym dochód elementem polskiej gospodarki: PAFAWAG, MERA-ELWRO, FSO, DIORA, KASPRZAK i wiele, wiele innych. Pod tym względem żaden postkomunistyczny kraj nie poszedł w tak fatalnym kierunku, jak PL.'
Cudowne są takie uproszczenia na wiatr rzucane. Chętnie się dowiem o lokalnej myśli technicznej innych krajów, która przetrwała czasy burzy i naporu dziejowego przełomu.
PAFAWAG istnieje - tak zupełnie BTW. Ma takiej samej zasadzie jak istnieje czeska Skoda czy rumuńska Dacia. Natomiast o przyszłe losy różnych firm proponuję troszczyć się realizując kolejny zakup via Aliexpress.
JarekB - no przecież nawet w komentarzach do tego wątku mówiliśmy o przykładzie czeskiej Meopty, która była praktycznie jeden do jednego odpowiednikiem polskiego PZO i która to firma działa do dzisiaj.
Choć zgadzam się z faktem, że krytyczna ocena sytuacji z początku lat 90-tych jest często na wyrost, bo musi być analizowana w stosunku do każdego zakładu z osobna. Takie PZO nie mogłoby utrzymać się na rynku z ofertą lornetek odziedziczoną po PRLu. Firma musiałaby zostać wtedy mocno dofinansowana, należałoby wprowadzić technologię powłok wielowarstowych oraz zaprojektować zupełnie nowe modele lornetek. PRLowska produkcja zauważalnie ustępowała już praktycznie wszystkim swoim odpowiednikom z Jeny. A Docter przejmując Jenę i tak uznał, że stare modele należy zastąpić nowymi i lepszymi.
@JarekB:
"Chętnie się dowiem o lokalnej myśli technicznej innych krajów, która przetrwała czasy burzy i naporu dziejowego przełomu."
W Polsce wycięto wszystkie zakłady bez względu na ich kondycję. W Czechach większość zakładów dalej istnieje i produkuje. Jeżeli ograniczymy się do optyki i fotografii to produkuje nie tylko Meopta. Produkuje również czeska Foma: link
Arek, świetny artykuł. Super, że kontynuujesz serie.
A soniak to taki miłośnik wszystkiego co komunistyczne…
Arek, jak powstanie takie porro jak piszesz w wydaniu Swara (albo Chińczyk nie pójdzie znów po taniości) to kupuję od razu.
Pewnie nie będzie to urodziwa lornetka (duże okulary, pękate pryzmaty), ponieważ wspomniany przeze mnie APM ma właśnie 9.3* przy pow. 6.5x i wygląda... tak :)
link
Ale... mogliby nawet wznowić produkcję Habichta 6x30 i nic nie zmieniać poza powłokami, też bym kupił.
_Tomek_ - wiesz, projekt projektowy nie jest równy. Tam chyba ktoś nie do końca pomyślał, bo okular mający pole 57 stopni wcale nie musi być tak wielki. W takim 6x30 niczego nie trzeba żyłować.
Plan powinien być taki:
1. obiektyw tele czyli dublet dzielony powietrzem ze szkłem ED, co załatwi od razu mały rozmiar i dobrą korektę CA
2. klejone pryzmaty Porro z optymalizacją wagi i gabarytów tzn. drugi pryzmat mniejszy niż pierwszy. To znów załatwia małe rozmiary i dodatkowo daje świetną transmisję
3. 4-5 elementowy okular o polu 57 stopni, który nie żyłuje odstępu źrenicy (13-15 mm wystarczy) i nie robi idealnie płaskiego pola skorygowanego na wszystko do brzegu. Nikt tego nie oczekuje, dopuszczamy trochę dystorsji i lekką nieostrość.
W takim układzie, nawet przy 5-elementowym okularze który ma 3 grupy soczewek mamy w sumie 12 granic powietrze-szkło. W takiej sytuacji nie trzeba powłok Swarka, które tracą 0.2% na jednej granicy, żeby to działało. Technologia na poziomie 0.4-0.5% straty, do której dostęp mają prawie wszystkie współczesne firmy działające na tym rynku daje transmisję 94-95%. Trzeba jeszcze zabrać 1-2% na pochłanianie w szkle, ale finalnie i tak będzie jakieś 92-93% więc lepiej niż w NL Pure.
Mówiąc inaczej skoro prostym i małym Kellnerem w przedwojennych 6x30 dało się zrobić pole 51 stopni i to całkiem rozsądnie skorygowane, to przy dzisiejszej technologii i dostępności szkła nie powinno być problemów, żeby przy konstrukcji 4-5 elementowej dołożyć 6 stopni pola i 3-4 mm ER, a jednocześnie nie zwiększać istotnie rozmiarów.
No to mamy jasność co do projektu lornetki, jakiej rynek nie zna :)
"dopuszczamy trochę dystorsji i lekką nieostrość."
Oczywiście! Tu celem jest zbudowanie lornetki dającej wszystkie atrybuty przestrzennego obrazowania przy zachowaniu doskonałej jakości w centrum pola. Dystorsja oraz brzegowa nieostrość (krzywizna pola) jeszcze podkreślają tę przestrzenność, my ich tu oczekujemy, a nie traktujemy jako wadę. To nie będzie lornetka na nocne niebo, ani do rozpoznawania ptaków.
"finalnie i tak będzie jakieś 92-93% więc lepiej niż w NL Pure."
A zauważysz taką różnicę? Może i się da.... W bezpośrednim porównaniu za dnia (źrenica nie była ograniczeniem) chwilami miałem wrażenie, że Victory SF 10x42 jest jaśniejszy od NL Pure 8x42 i 12x42. Ale mogło to być złudzenie. Habicht 7x42 (96 procent) jest już bez żadnych wątpliwości jaśniejszy od ww. Ale kupiłbym nawet gdyby było to "marne" 92 procent.
_Tomek_ - pamiętam jak opracowywałem kiedyś pomiary jasności gwiazd wykonywanych przez miłośników astronomii. Tam bardzo doświadczony obserwator był w stanie schodzić z błędami pomiarowymi do poziomu 0.03 mag czyli około 3%. Tak więc różnice w transmisji na poziomie 1-2% będą dla znacznej większości obserwatorów niezauważalne.
Soniak: wiem że malkontenci i wieczni narzekacze są tu zawsze w większości ale produkcja przemysłowa w Polsce od obalenia komuny w 1989 r. wzrosła realnie 4 krotnie (dane GUS) i jesteśmy liderem wzrostu w Europie. Nie ma się czego wstydzić bo w 1989 r. byliśmy gospodarczo na dnie. Takie są fakty. A PZO faktycznie szkoda chociaż Polska w produkcji instrumentów optycznych nigdy nie była potęgą. Może przynajmniej samochód elektryczny będziemy mieli? Zapewne na chińskiej technologii i częściach ;)
Co do transformacji ustrojowej, pragnę zwrócić uwagę, że to Czesi jeżdżą teraz do nas po parówki. Wystarczy przekroczyć granice i przejechać się przez Słowację, Węgry, Rumunię i wrócić przez Czechy aby przekonać się, że odskoczyliśmy im tak szacuję >20 lat. IMHO za nami plasuje się Rumunia, a reszta tak jakby stała w miejscu. Komunikacja w Warszawie działa z dokładnością sekund, a kosztuje grosze. Metro jest czyste i bezpieczne. Proponuję przestać narzekać :)
Nie uciekajmy już od tematu, bo zaraz zaczniemy wchodzić w politykę :)
C.d. założeń odnośnie lornetki - ideału przestrzenności:
- Ogniskowanie: centralne. Tak, głębia ostrości jest duża, ale chcemy mieć topowy sprzęt, a w takim czasem warto odrobinę doostrzyć, by jakiś szczegół zobaczyć lepiej. Poza tym na 20-30 metrów i tak trzeba przeogniskować.
- Minimalna odlegość ostrzenia: 4-5 metrów. To z założenia lornetka na większe dystanse
- Wodoodporność: tylko na zachlapania/deszcz
- Odstęp źrenicy 13-15 mm jest wygodny (niestety wykluczamy okularników), ale trzeba zadbać o dobre powłoki hydrofobowe na okularach oraz taką ich konstrukcję (wentylację, kształt muszli?), by zimą nie parowały, co przy dość małym ER jest problemem.
- Tubusów nie trzeba nadmiernie skracać. Klasyczne porro 30 mm są często krótkie, ostatnie palce potrafią wpadać w obiektywy. To i tak nie będzie lornetka kieszonkowa
Trzeba jeszcze zadbać o akcesoria: dekle z obu stron, wersję ogumowaną i w skórze, praktyczny futerał oraz pasek i.... można reaktywować PZO
Arek,
Ostatnio z sąsiadem na działce mogłem sobie najpierw popatrzeć przez mojego Steiner Huntera 8x56. Wiadomo najlepszy do nocno zmierzchowych operacji. A sąsiąd przyniósł PZO LP 7x45A. No i powiem Ci, że jeśli chodzi o światło to naprawdę niewiele odstawało od Steinera. Fakt, że rozdzielczość, ostrość nieporownywalna ale byłem naprawde zaskoczony jaka to udana konstrukcja ta PZO.
Też masz takie spostrzeżenia?
PZO 7x45 jest rozsądne, ale tylko rozsądne.
O to się jeszcze lepiej przyjrzę…. Dzięki