W jednym z odcinków naszego cyklu bohaterem stał się nie pojedynczy obiekt lecz cały gwiazdozbiór. Mowa tutaj o konstelacji Strzały, którą szczegółowo opisaliśmy tutaj. W obecnym odcinku ponowimy ten zabieg i znów bohaterem stanie się cały gwiazdozbiór.
W jednym z poprzednich odcinków naszego cyklu omawialiśmy gromadę kulistą M13, którą uznaje się za najładniejszy obiekt tego typu na półkuli północnej. Na naszym niebie znajduje się jednak jeszcze jedna gromada, która niewiele w urodzie ustępuje M13, a jest od niej znacznie mniej znana.
Nasza Galaktyka zwana potocznie Drogą Mleczną nie podróżuje w przestrzeni kosmicznej samotnie. Jeszcze ponad 20 lat temu wydawało się, że naszymi najbliższymi towarzyszami są Obłoki Magellana – dwie galaktyki satelitarne w stosunku do naszej, doskonale widoczne z półkuli południowej.
Święty Mikołaj nie ma łatwego życia – co roku na rynku pojawiają się dziesiątki tysięcy nowości, a biedny staruszek nie dość, że musi się w tym orientować, to jeszcze powinien wiedzieć co komu przynieść.
W ostatnim odcinku omawialiśmy podwójną gromadę otwartą w konstelacji Perseusza (χ i h Persei). To najbardziej znany obiekt tego typu, ale mało kto zdaje sobie sprawę, że takich podwójnych obiektów na sferze niebieskiej jest więcej.
Będąc uczniem liceum ogólnokształcącego, każde wakacje spędzałem we Fromborku uczestnicząc najpierw w akcji „Frombork 2001”, a potem w programie „Wakacje w planetarium”.
Gdy ktoś zapyta mnie o mój ulubiony gwiazdozbiór, będę miał problemy ze wskazaniem wyraźnego faworyta. Łatwiej byłoby mi wymienić dziesięć konstelacji, które uważam za najciekawsze czy najładniejsze.
Mówiąc o mgławicach planetarnych od razu trzeba zaznaczyć, że nie mają one nic wspólnego z planetami. Ich nazwę zawdzięczamy Williamowi Herschelowi. W latach 80-tych XVIII wieku wciąż był on pod wrażeniem odkrycia przez siebie Urana, który w jego teleskopie jawił się nie jako punktowa gwiazda lecz jako obiekt o wyraźnej tarczy planetarnej.
W naszych artykułach z cyklu \"Niebo przez lornetkę\" wspominaliśmy już o asocjacjach i gromadach otwartych. Przyszedł więc czas na trzeci typ skupisk gwiazdowych, który nazywamy gromadami kulistymi.
W jednym z poprzednich odcinków omawialiśmy gromadę otwartą Hiady, która jest jedną z najbliższych nam gromad. Na liście najbliższych znajdują się także Plejady – inna urokliwa gromada leżąca, podobnie jak Hiady, w konstelacji Byka.
Rok 2013 można bez wątpienia nazwać rokiem komet, nic więc dziwnego, że nie mogło ich zabraknąć w naszym cyklu pt. „Niebo przez lornetkę” – tym bardziej, że lornetki są instrumentami wręcz idealnymi do ich obserwacji.
Ziemia, planeta na której mieszkamy, krąży wokół typowej lecz samotnej gwiazdy. Miejsce, w którym żyjemy narzuca pewien sposób patrzenia na Wszechświat i przez wiele lat osobom nawet związanym zawodowo z astronomią wydawało się, że większość gwiazd to obiekty pojedyncze.
Jasne planety świecące na rozgwieżdżonym niebie widział chyba każdy z nas. Nic więc dziwnego, że zauważyli je także ludzie prehistoryczni i starożytni. Ich nazwę zawdzięczamy właśnie im, bo w czasach antycznej Grecji nazwano je planétes czyli wędrowcami lub gwiazdami błądzącymi, widząc wyraźnie, że zmieniają one swoje położenie na sferze niebieskiej.
Nasza rodzima Droga Mleczna jest jedną z setek miliardów galaktyk, które widać w obserwowanym Wszechświecie. Nie przemierza jednak kosmicznej pustki zupełnie samotnie lecz w towarzystwie ponad 50 innych, głównie małych i słabych galaktyk.
Gdy w ciemną i bezksiężycową noc spoglądamy w rozgwieżdżone niebo, ilość gwiazd nad naszą głową robi ogromne wrażenie. Poeci często piszą o milionach czy miliardach gwiazd nad naszymi głowami oraz o obcowaniu z ogromem Wszechświata.










Optyczne.pl jest serwisem utrzymującym się dzięki wyświetlaniu reklam. Przychody z reklam pozwalają nam na pokrycie kosztów związanych z utrzymaniem serwerów, opłaceniem osób pracujących w redakcji, a także na zakup sprzętu komputerowego i wyposażenie studio, w którym prowadzimy testy.