Przetwarzanie danych osobowych

Nasza witryna korzysta z plików cookies

Wykorzystujemy pliki cookie do spersonalizowania treści i reklam, aby oferować funkcje społecznościowe i analizować ruch w naszej witrynie, a także do prawidłowego działania i wygodniejszej obsługi. Informacje o tym, jak korzystasz z naszej witryny, udostępniamy partnerom społecznościowym, reklamowym i analitycznym. Partnerzy mogą połączyć te informacje z innymi danymi otrzymanymi od Ciebie lub uzyskanymi podczas korzystania z ich usług i innych witryn.

Masz możliwość zmiany preferencji dotyczących ciasteczek w swojej przeglądarce internetowej. Jeśli więc nie wyrażasz zgody na zapisywanie przez nas plików cookies w twoim urządzeniu zmień ustawienia swojej przeglądarki, lub opuść naszą witrynę.

Jeżeli nie zmienisz tych ustawień i będziesz nadal korzystał z naszej witryny, będziemy przetwarzać Twoje dane zgodnie z naszą Polityką Prywatności. W dokumencie tym znajdziesz też więcej informacji na temat ustawień przeglądarki i sposobu przetwarzania twoich danych przez naszych partnerów społecznościowych, reklamowych i analitycznych.

Zgodę na wykorzystywanie przez nas plików cookies możesz cofnąć w dowolnym momencie.

Optyczne.pl

Artykuły

Złapać spadającą gwiazdę cyfrówką

3 sierpnia 2010

2. Cyfrowe polowanie

Obecnie jesteśmy w naprawdę komfortowej sytuacji, a to dlatego, że trudno wyobrazić sobie lustrzankę cyfrową, która nie nadaje się do fotografii meteorów. Co więcej, problemów nie mamy także z optyką. W zasadzie każdy przyzwoity obiektyw o ogniskowej do 50 mm nadaje się do tego celu, włączając w to tanie, manualne obiektywy M42, które możemy kupić na giełdach i aukcjach za kwoty nawet poniżej 100 zł oraz plastikowe „kity” 18–55 mm dołączane do tanich lustrzanek.

Jak wykonać zdjęcie meteoru w najprostszy z możliwych sposobów? Potrzebne są nam do tego trzy rzeczy, które każdy amator fotografii raczej posiada. Pierwsza rzecz to oczywiście lustrzanka cyfrowa – tak jak powiedzieliśmy, w zasadzie dowolna (choć lepiej tutaj sprawdzą się detektory CMOS niż CCD). Druga rzecz to obiektyw o ogniskowej do 50 mm (im jaśniejszy tym lepiej), a trzecia to statyw. Warto mieć także wężyk spustowy, choć w szczególnych sytuacjach możemy się obyć i bez niego. W zasadzie można też obyć się bez statywu, bo aparat możemy położyć przecież na jakimś murze lub nawet dachu naszego (lub nie naszego) samochodu – bezpieczniej będzie jednak użyć statywu. Niezbędna będzie za to karta pamięci, najlepiej dość pojemna oraz zapas naładowanych baterii.

Zanim wyjdziemy robić nasze zdjęcia, musimy się zastanowić nad miejscem. Kiepskim pomysłem jest liczenie na obfite łowy w centrum rzęsiście oświetlonego miasta. Zasada jest więc taka, że im ciemniej tym lepiej. Dodatkowym warunkiem jest niezasłonięte niczym niebo. W środku gęstej puszczy jest bowiem bardzo ciemno, ale drzewa zasłonią nam dużą część nieba i uniemożliwią skuteczne obserwacje.


----- R E K L A M A -----

ODKRYJ OFERTĘ KOMISU FOTO
Raty 20x0%. Zostaw swój sprzęt w rozliczeniu.

Gdy mamy już miejscówkę, pogodne i ciemne niebo nad głową, możemy zacząć obserwacje. Wycelujmy aparat w niebo, a ostrość na obiektywie ustawmy manualnie. Łatwo to zrobić szczególnie lustrzanką z trybem Live View, która pozwala ustawiać ostrość na powiększonym fragmencie kadru. Należy zaznaczyć, że nie wystarczy proste ustawienie obiektywu na nieskończoność. W większości obiektywów jest zapas na skali ostrości, związany z pracą w różnych warunkach temperaturowych i pracą w różnych długościach fali. Z tego powodu przesunięcie skali odległości na maksymalną wartość przeważnie powoduje uzyskanie nieostrych obrazów, a właściwa ostrość na nieskończoność znajduje się tuż przed końcem skali.

W aparacie ustawmy czułość na poziomie ISO 800–3200 (im mniej szumiąca matryca i im bardziej ciemne niebo, tym wyższej czułości możemy użyć), a tryb pracy na pełny manual. W ciemniejszych obiektywach przysłonę ustawmy na maksymalny otwór względny. Bardzo jasne „szkła” można lekko przymknąć (np. o około 0.3–0.7 EV) aby pozbyć się wad takich jak koma, winietowanie czy astygmatyzm. Przymykanie nie jest konieczne, gdy używamy pełnoklatkowych szkieł na matrycy APS-C/DX. Czas ekspozycji ustawmy na maksymalny możliwy poza trybem Bulb. W znaczniej większości lustrzanek będzie to 30 sekund, choć, na przykład, lustrzanki Olympusa pozwalają na używanie 60 sekund. Aparat ustawmy dodatkowo w tryb seryjny. Teraz wystarczy uruchomić ekspozycję wężykiem spustowym, blokując go na stałe i aparat będzie ciągle wykonywać 30 sekundowe ekspozycje. Oczywiście do momentu, w którym wyczerpie się bateria lub zapełni się karta pamięci.

Tak naprawdę, w niektórych przypadkach wężyk spustowy nie jest konieczny. W trzycyfrowych Canonach udawało mi się zamknąć obwód wkładając w gniazdo wężyka spustowego zwykły spinacz biurowy. Jeszcze lepszym pomysłem jest zakup programowalnego gripa. Pozwala nam on na jeszcze większą swobodę pracy. Po pierwsze, nie potrzebujemy już wężyka, bo ów grip pozwala nam zaprogramować wykonanie przeważnie do 99 ekspozycji. Co więcej, nie jesteśmy tutaj ograniczeni czasami do 30 sekund i możemy stosować czasy dłuższe (choć dłuższych niż 3 minuty raczej się nie zaleca). Po drugie, w gripie możemy włożyć dwie baterie naraz, dzięki czemu aparat dłużej nam popracuje. Wbrew pozorom to bardzo ważna sprawa. W sierpniu, w drugiej połowie nocy, a właśnie wtedy szanse na dużą liczbę meteorów są największe, temperatura potrafi spadać do około 10°C, a wilgotność przekraczać 90%. W takich warunkach typowa bateria „pada” po godzinie pracy.

Duża wilgotność stwarza inne problemy. Krople rosy potrafią bardzo szybko osadzać się na przedniej soczewce obiektywu, co skutecznie uniemożliwia obserwacje. Są na to trzy sposoby. Efekt ten będzie mniejszy, gdy do obiektywu podłączymy osłonę przeciwsłoneczną. Niestety słabo się tu sprawdzą osłony tulipanowe, ale zwykłe, często dołączane do obiektywów klasy 50 mm, dadzą już znacznie lepsze efekty. Drugi sposób polega na lekkim podgrzaniu obudowy i optyki obiektywu. Wystarczy aby soczewka była małe kilka stopni cieplejsza niż powietrze, a wilgoć na niej się nie osadzi. W fotografii nocnej często stosuje się opaskę z oporników podłączonych do jakiegoś źródła napięcia. Wydzielane przez nie ciepło skutecznie podnosi temperaturę obiektywu. Trzeci sposób to umieszczenie aparatu jak najwyżej nad poziomem gruntu. Gdy aparat położymy bezpośrednio na trawie, rosa na optyce pojawi się błyskawicznie. Mając statyw rozłóżmy go więc maksymalnie. Jeśli mamy taką możliwość, postawmy aparat na jakimś dodatkowym podwyższeniu. Świetnym miejscem jest balkon lub płaski dach np. garażu.


Poniższe zdjęcie przedstawia meteor o jasności niewiele mniejszej od Księżyca w kwadrze. Zjawisko zostało sfotografowane aparatem Canon EOS 300D z obiektywem EF-S 10–22 mm ustawionym na ogniskową 11 mm i f/4.0. Aparat leżał na parapecie bloku znajdującego się w centrum Warszawy. Czas ekspozycji 30 sekund, ISO 800. Fot. A. Olech.

Złapać spadającą gwiazdę cyfrówką - Cyfrowe polowanie