Canon PowerShot V1 w praktyce
1. Canon PowerShot V1 w praktyce
Zanim jednak przejdziemy do przykładów zastosowań PowerShota V1, warto przypomnieć jego cechy i wyliczyć związane z filmowaniem możliwości. Najważniejszymi elementami z punktu widzenia jakości obrazu są tu oczywiście matryca i obiektyw.
![]() |
Zastosowany w omawianym aparacie sensor o rozmiarze 1.4'' (18.4 × 12.3 mm) jest zauważalnie większy niż to, co znajdziemy w kamerach sportowych czy nawet topowych smartfonach. W porównaniu z tymi ostatnimi ważne jest także, że niezależnie od ustawionego zoomu matryca jest ta sama. Nie grozi nam zatem sytuacja, w której np. w trybie ultraszerokokątnym albo po większym przyzoomowaniu jakość filmów drastycznie spada, co w smartfonach jest raczej normą. Podobnie zresztą jak różne maksymalne klatkaże filmowania oferowane przez poszczególne moduły fotograficzne. Większy sensor to również oczywiście niższe szumy w słabych warunkach oświetleniowych czy lepszy zakres tonalny ujęć i fotografii.
Przeskakiwanie przez smartfon między poszczególnymi aparatami utrudnia też osiągnięcie efektu płynnego zoomu podczas filmowania – zmianie może ulec perspektywa, ilość zaszumienia czy charakter obrazu. Tymczasem klasyczne obiektywy zmiennoogniskowe w tym aspekcie po prostu działają. A ten w PowerShocie V1 jest przy tym sterowany elektrycznie, więc obsługa zoomu jest wyjątkowo prosta i nie wymaga wprawy czy doświadczenia.
![]() |
Sam obiektyw oferuje przy tym zakres odpowiadający 16-50 mm na pełnej klatce (ok. 107°-47°), czyli porównywalny z tym, co smartfon oferuje od obiektywu ultraszerokokątnego do ok. 2x zooma. To z kolei duża przewaga PowerShota V1 nad kamerkami sportowymi, które oferują jedynie szeroki kąt widzenia bez możliwości przyzoomowania. Zakres taki pozwala zarówno wygodnie nagrywać się samodzielnie z ręki, jak i zawęzić kadr do jakiegoś interesującego nas fragmentu. A jeśli zoomu w obiektywie zabraknie, można dodatkowo wspomóc się tym cyfrowym.
![]() |
Zastosowana w omawianym aparacie matryca pozwala na wykonywanie 22-megapikselowych zdjęć oraz filmowanie w 4K z prędkościami do 60 kl/s i Full HD do 120 kl/s. Aparat pozwala przy tym, zależnie od poziomu zaawansowania użytkownika, nagrywać zarówno tak, by uzyskiwany obraz wyglądał atrakcyjnie bez obróbki, jak i w sposób pozwalający na późniejszą korekcję barwną. Możliwy jest bowiem zapis koloru z próbkowaniem 4:2:2/10-bit i logarytmicznym profilem obrazu Canon Log 3 oraz przy w pełni manualnej kontroli parametrów nagrywania. Całość uzupełnia też wbudowany filtr szary ułatwiający kontrolę czasu migawki w jaśniejszym otoczeniu. Z kolei osoby, którym wszystkie te elementy nic nie mówią, mogą po prostu wybrać któryś z gotowych profili obrazu oraz trybów filmowania i zacząć nagrywać.
Co ważne, nagrywanie nie zostanie przerwane przez przegrzanie się urządzenia, co zdarza się nie tylko smartfonom czy kamerkom sportowym, ale też bardziej zaawansowanym aparatom. PowerShota V1 wyposażono bowiem w układ aktywnego chłodzenia skutecznie usuwający z obudowy nadmiar ciepła.
![]() |
![]() |
Do długiego nagrywania przydaje się też zasilanie i odpowiednia ilość miejsca na dane. W przypadku omawianego modelu bateria jest duża jak na tę klasę sprzętu i, co równie ważne, wymienna, więc w każdej chwili możemy po prostu włożyć do środka nową, pełną. Aczkolwiek możliwe jest też dostarczanie zasilania na bieżąco przez złącze USB-C. Z kolei z pamięcią sprawa jest prosta – jest jej tyle, ile oferuje włożona do aparatu karta. Użytkownik sam zatem może dobrać pasującą mu objętość, a gdy mimo tego karta się zapełni – włożyć do środka kolejną. Bez martwienia się o to, czy wbudowanej pamięci na dane nie zabraknie w najważniejszym momencie.
![]() |
Poza samym nagrywaniem obrazu ważne są także dodatkowe związane z filmowaniem funkcje oferowane przez dane urządzenie. Canon PowerShot V1 potrafi na przykład zastąpić podłączaną do komputera kamerkę sieciową i to bez konieczności instalowania jakiegokolwiek dodatkowego oprogramowania. Zarówno w tym, jak i w nagrywaniu się samodzielnie pomaga przyzwoitych rozmiarów obracany ekran, kolejny element, którego brakuje zarówno kamerom sportowym (mającym czasem z przodu maleńkie wyświetlacze), jak i smartfonom, których sensownie nagrywające aparaty znajdują się z tyłu ekranu.
Oprócz tego na korpusie znajdziemy też szereg portów komunikacyjnych, takich jak wejście mikrofonowe, wyjście słuchawkowe, wyjście HDMI oraz uniwersalne złącze USB-C. Całość uzupełnia wielofunkcyjna stopka, do której podłączymy zarówno lampę błyskową, jak i współczesny cyfrowy mikrofon czy też interfejs audio z wejściami w standardzie XLR.
Dla poprawy czytelności usunęliśmy zasłaniające złącza klapki w programie graficznym |
Z innych przydatnych udogodnień aparat Canona oferuje też stabilizację optyczną w obiektywie i kilka trybów stabilizacji cyfrowej. Mamy także wielokapsułowy mikrofon z osłoną przeciwwietrzną, który zapewni dobrej jakości dźwięk bez uciekania się do zewnętrznych mikrofonów czy innych akcesoriów. Całość uzupełniają natomiast rozszerzające funkcjonalność aparatu opcjonalne akcesoria, takie jak choćby ministatyw (mogący też pełnić funkcję uchwytu) z pilotem na Bluetooth do wyzwalania nagrywania.
O ile Canon PowerShot V1 oferuje większe możliwości niż typowe smartfony czy kamerki sportowe, o tyle nie jest od nich aż o tyle dużo większy. Przy wymiarach 118.3 × 68.0 × 52.5 mm i wadze ok. 426 g (z akumulatorem i kartą pamięci) nadal bez problemu zmieści się w torebce czy kieszeni bluzy.
![]() |
Praktyczny przykład filmowy
Pora przyjrzeć się, jak wszystkie wymienione dotychczas elementy sprawdzają się w praktyce. Jako osoba zajmująca się filmowaniem zawodowo zdecydowałem się przy tym na eksperyment. Sam doskonale wiem, jak wyciągnąć z każdego niemal sprzętu filmowego maksimum możliwości, więc, żeby zbliżyć się do bardziej realistycznego scenariusza użytkowania PowerShota V1, zdecydowałem się oddać aparat osobie mniej obytej z profesjonalnym nagrywaniem, ale za to mającej doświadczenie we vlogowaniu.Tym sposobem Canon trafił w ręce ekipy niewielkiego wydawnictwa i pojechał na Targi Fantastyki, jedną z bardziej barwnych imprez targowych w stolicy, którą w efekcie możemy zobaczyć nie z perspektywy uczestnika, ale wystawcy. Ze swojej strony ograniczyłem się do ustawienia parametrów nagrywania i udzieleniu kilku drobnych porad. Reszta zadziała się już bez profesjonalnego nadzoru i zaowocowała następującym materiałem.
Hale warszawskiego Expo XXI nie są najprzyjaźniejszym miejscem do nagrań. Wiszące pod sufitem lampy nie dają korzystnego pod względem charakteru światła i mają silny zielony zafarb. Do tego wewnątrz wcale nie jest wybitnie jasno, nawet jeśli finalny obraz sugeruje inaczej. To ostatnie to zresztą głównie zasługa matrycy dającej użyteczny obraz filmowy także w słabszym świetle.
Mimo takich warunków finalne uzyskanie sensownej kolorystyki nie było problematyczne, a aparatowi w zdecydowanej większości sytuacji nie brakowało zakresu tonalnego. Co więcej, nie odstawał pod tym względem od znacznie większych, cięższych i droższych aparatów pełnoklatkowych. Bez problemu spisał się także wbudowany mikrofon z opcją cyfrowej redukcji szumu, autofokus, czy bateria, która spokojnie wystarczała na cały dzień mało intensywnego vlogowania. Wysoka temperatura w halach, przez które przewinęły się tysiące osób, także nie okazała się najmniejszym problemem.
Nieco lepiej być może mogłaby wypaść stabilizacja, ale tu akurat jestem gotów bronić pewnej niedoskonałości wynikającej z filmowania z ręki. Była to celowa decyzja, pozwalająca zachować mobilność i nieco większą autentyczność przedstawianych wydarzeń, niż dałyby sterylne ujęcia wspomagane np. niewielkim gimbalem.
Obeszło się też zresztą bez żadnych innych uchwytów czy dodatków, bo zakres ogniskowych, jakie PowerShot V1 oferuje, pozwala bez problemu nagrać się z ręki bez wspomagania się akcesoriami. I wypada tu jakościowo zdecydowanie lepiej niż aparat szerokokątny czy przedni w smartfonie.
Sumarycznie zatem Canon PowerShot V1 spełnił swoje zadanie i udowodnił, że nadaje się do tego, do czego go stworzono. Łączy on w sobie spore możliwości filmowe, z których użytkownik szybko nie wyrośnie w miarę nauki rzemiosła, z poręcznością i małymi rozmiarami oraz wagą. Jest to narzędzie, które można wyjąć z pudełka i zacząć nim nagrywać, a ono odwdzięczy się przyzwoitymi efektami i wygodą obsługi.
![]() |
Artykuł powstał na zlecenie polskiego oddziału firmy Canon.



















Optyczne.pl jest serwisem utrzymującym się dzięki wyświetlaniu reklam. Przychody z reklam pozwalają nam na pokrycie kosztów związanych z utrzymaniem serwerów, opłaceniem osób pracujących w redakcji, a także na zakup sprzętu komputerowego i wyposażenie studio, w którym prowadzimy testy.