Przetwarzanie danych osobowych

Nasza witryna korzysta z plików cookies

Wykorzystujemy pliki cookie do spersonalizowania treści i reklam, aby oferować funkcje społecznościowe i analizować ruch w naszej witrynie, a także do prawidłowego działania i wygodniejszej obsługi. Informacje o tym, jak korzystasz z naszej witryny, udostępniamy partnerom społecznościowym, reklamowym i analitycznym. Partnerzy mogą połączyć te informacje z innymi danymi otrzymanymi od Ciebie lub uzyskanymi podczas korzystania z ich usług i innych witryn.

Masz możliwość zmiany preferencji dotyczących ciasteczek w swojej przeglądarce internetowej. Jeśli więc nie wyrażasz zgody na zapisywanie przez nas plików cookies w twoim urządzeniu zmień ustawienia swojej przeglądarki, lub opuść naszą witrynę.

Jeżeli nie zmienisz tych ustawień i będziesz nadal korzystał z naszej witryny, będziemy przetwarzać Twoje dane zgodnie z naszą Polityką Prywatności. W dokumencie tym znajdziesz też więcej informacji na temat ustawień przeglądarki i sposobu przetwarzania twoich danych przez naszych partnerów społecznościowych, reklamowych i analitycznych.

Zgodę na wykorzystywanie przez nas plików cookies możesz cofnąć w dowolnym momencie.

Optyczne.pl

Artykuły

Sony RX10 V w naszych rękach

Sony RX10 V w naszych rękach
9 lipca 2026
Maciej Latałło Komentarze: 1

1. Sony RX10 V w naszych rękach

Patrząc na rozwój modeli z linii RX10, widać spore różnice w harmonogramie premier. Pierwszy RX10 zaprezentowano w październiku 2013, a na następcę (II) trzeba było czekać niecałe 2 lata. Za to trzecia wersja pojawiła się już zaledwie po 9 miesiącach od drugiej. Z kolei RX10 IV ujrzał światło dzienne ok. 1.5 roku później. A potem nastąpiła bardzo długa cisza. Po blisko 9 latach została ona przerwana właśnie dzisiaj, wraz z premierą najnowszej, piątej odsłony RX10. Nawiasem mówiąc, podobny „manewr” Sony wykonało w przypadku pełnoklatkowej serii RX1.

Sercem RX10 V jest, podobnie jak u poprzednika, 20-megapikselowy sensor Exmor RS o wymiarach 13.2 x 8.8 mm (format 1-calowy) i architekturze warstwowej. Jego odczyt jest na tyle szybki, że efekt rolling shutter nie powinien stanowić problemu. Warto zwrócić uwagę na procesor obrazowy Bionz XR. Nie jest to najnowszy układ XR2, zastosowany w Alfach A7R VI i A7 V, ale nieco starszy, wykorzystywany np. w A7R V. Trzeba przyznać, że zapewnia on bardzo dobrą szybkość działania aparatu. Włącza się on bowiem w ok. 1.5 sekundy, przy czym połowę z tego czasu zajmuje wysunięcie obiektywu. Formatowanie pełnej, szybkiej karty SDXC 64 GB trwało zaledwie nieco ponad sekundę.

Sony RX10 V w naszych rękach - Sony RX10 V w naszych rękach

Istotnym dodatkiem w RX10 V jest obecność koprocesora AI, którego zadaniem jest przetwarzanie danych związanych z wykrywaniem obiektów np. postaw ludzi, czy kształtów pojazdów. Mamy możliwość detekcji nie tylko ludzi i zwierząt (w tym ptaków i owadów), ale także samochodów, pociągów i samolotów.

----- R E K L A M A -----

Kolejne udoskonalenia autofokusa to także zwiększenie liczby punktów AF z 315 do 575 i niewielkie poszerzenie pokrycia (z 65 do 70.6%). Mamy także funkcje spotykane w najnowszych Alfach, jak szeroki wybór różnych wielkości punktu AF (XL, L, M i S), trzy tryby niestandardowego pola, czy całkowicie automatyczne wykrywanie zaprogramowanych obiektów.

Sony RX10 V w naszych rękach - Sony RX10 V w naszych rękach

Ogólna wydajność systemu AF stoi na bardzo dobrym poziomie. Aparat ostrzy szybko i celnie, bez najmniejszego trudu wykrywa twarze u ludzi, jak również zwierzęta. Oczywiście, w trudniejszych warunkach oświetleniowych autofokus nie pracuje już tak dobrze, ale dopiero przy bardzo słabym świetle widać spowolnienie działania, pojawiają się także pudła. Całościowo, skuteczność systemu AF oceniamy jak najbardziej pozytywnie.

Kolejnym plusem jest także szybki tryb zdjęć seryjnych, oferujący 30 kl/s (24 kl/s w RX10 IV) bez zaciemnienia obrazu. Dotyczy to jednak migawki elektronicznej oraz formatu JPEG i skompresowanych RAW-ów. Dla RAW-ów skompresowanych bezstratnie, czyli w najwyższej jakości, dostępna jest wyłącznie migawka mechaniczna oraz zapis 10 kl/s.

Szybki test pojemności bufora wykazał, że zmieściło się w nim:

  • 137 zdjęć JPEG X.Fine (30 kl/s),
  • 141 skompresowanych RAW-ów (30 kl/s),
  • 90 bezstratnie skompresowanych RAW-ów (10 kl/s).
Poza tym, w aparacie znajdziemy funkcję „speed boost”, czyli czasowego zwiększenia szybkości rejestracji (np. z 15 do 30 kl/s), która może być aktywowana odpowiednio zaprogramowanym guzikiem.

Sony RX10 V w naszych rękach - Sony RX10 V w naszych rękach

Zgodnie z deklaracją, producent wykorzystał ten sam obiektyw, co w RX10 IV: stabilizowany Zeiss Vario-Sonnar T*, o jasności f/2.4-4 i ekwiwalentnym zakresie ogniskowych 24-600 mm (25-krotne powiększenie optyczne). Co ciekawe, realny zakres ogniskowych wynosi 9.1-210 mm (zoom 23x), natomiast u poprzednika 8.8-220 mm. Widać zatem, że wkradła się tu pewna niespójność. W każdym razie na jego budowę składa się 18 soczewek ustawionych w 13 grupach, w tym mamy 6 elementów asferycznych (jeden AA).

Mamy dwie możliwości zmiany ogniskowej: szerokim pierścieniem na obiektywie lub dźwignią okalającą spust migawki. W menu znajdziemy dwie nastawy tempa zoomowania: standardowe oraz szybkie, a także możliwość krokowej pracy pierścienia (np. 24, 28, 35, 50 mm itd.). Kolejny pierścień pozwala ostrzyć w trybie manualnym, a ostatni, najwęższy – regulować przysłonę w zakresie f/2.4 (4) – f/16. Może on pracować z klikiem, albo bezstopniowo, w zależności od pozycji suwaka CLICK ON/OFF. Na obudowie znajdziemy jeszcze przełącznik AF/MF oraz limiter ostrości FULL/∞-3 m.

Sony RX10 V w naszych rękach - Sony RX10 V w naszych rękach

Minimalna odległość ogniskowania wynosi 3 cm dla najkrótszej ogniskowej. Przy 600 mm, obiektyw ostrzy od 72 cm, co daje maksymalną dostępną w tym modelu skalę odwzorowania wynoszącą 0.49x. Bardzo przydatna okazuje się znana także u poprzednika funkcja „zoom assist”, wspomagająca fotografowanie przy dłuższych ogniskowych. Po wciśnięciu i przytrzymaniu odpowiednio zaprogramowanego przycisku obiektyw zmniejszy ogniskową, a pierwotny obszar zostanie zaznaczony ramką. Gdy puścimy guzik, automatyka z powrotem ustawi wcześniejszą pozycję zoomu.

Jeśli chodzi o obudowę nowego aparatu, producent w sporej mierze upodobnił ją pod względem kształtu do aparatów systemowych Sony Alfa. RX10 V jest naprawdę sporym kompaktem, nieco większym nawet od np. od A7 V, a i obok Lumiksa S1 II prezentuje się zupełnie słusznie. Uwagę zwraca również niebagatelna masa (1111 gramów), choć względem poprzednika zwiększyła się tylko o 16 gramów.

Sony RX10 V w naszych rękach - Sony RX10 V w naszych rękach

Obudowa RX10 V z zewnątrz została pokryta tworzywami sztucznymi, choć mamy magnezowy szkielet. Zasadniczo, do materiałów nie mamy żadnych zastrzeżeń, wszystkie są bowiem bardzo dobrej jakości, łącznie ze spasowaniem wszystkich elementów. Podobnie jak u poprzednika, zastosowano uszczelnienia przed pyłem i wilgocią.

Uchwyt został całkiem dobrze wyprofilowany, co tyczy się również wypustki pod kciuk na tylnej ściance. Jego wielkość pozwala zmieścić nawet mały palec prawej ręki, choć osoby o większych dłoniach mogą mieć z tym problem. Z pewnością warto pochwalić obecność gumowej wyściółki, znakomicie poprawiającej przyczepność i pewność chwytu.

Sony RX10 V w naszych rękach - Sony RX10 V w naszych rękach

Podobieństwa RX10 V do aparatów systemowych Alfa dotyczą również zestawu elementów sterujących. Na górnej ściance mamy standardowe koło trybów pracy PASM, wraz z obrotowym przełącznikiem u jego podstawy, pozwalającym wybrać pomiędzy fotografowaniem, filmowaniem, a wideo w zwolnionym i przyspieszonym tempie. Widzimy także dwa guziki programowalne C1 i C2 oraz dwa pokrętła nastawcze, suwakowy włącznik aparatu i oczywiście przycisk spustu migawki otoczony dźwignią zoomu. Usunięto natomiast dodatkowy, monochromatyczny ekran, dostępny we wszystkich wcześniejszych modelach RX10.

Sony RX10 V w naszych rękach - Sony RX10 V w naszych rękach

Tylny panel także prezentuje się bardzo podobnie, jak w ostatnich bezlusterkowcach Alfa, choć został on okrojony o dwa guziki. Najważniejszą zmianą jest dołożenie bardzo przydatnego dżojstika do obsługi punktów AF i nawigacji po menu.

Sony RX10 V w naszych rękach - Sony RX10 V w naszych rękach

Obsługę aparatu ułatwia także dotykowy, responsywny interfejs wyświetlacza. Sam ekran został nieco poprawiony względem poprzednika, zwiększono bowiem rozdzielczość z 1.44 do 1.62 miliona punktów przy niezmienionej przekątnej (3”). Jakość wyświetlanego obrazu jest w pełni wystarczająca, ponarzekać można natomiast na dość wyraźne odbicia otoczenia. Podobnie jak u poprzednika, zastosowano mechanizm zmiany położenia ekranu, ale tylko w jednej płaszczyźnie. Możemy go zatem odchylić w górę o trochę ponad 90 stopni lub w dół o ok. 45 stopni.

Sony RX10 V w naszych rękach - Sony RX10 V w naszych rękach

Warto w tym miejscu wspomnieć o interfejsie użytkownika. Wygląda on bowiem tak samo, jak układ stosowany we wszystkich bezlusterkowcach Sony Alfa, począwszy od modelu A7S III zaprezentowanego w 2020 roku. Menu zostało znacząco przeprojektowane względem poprzednika, a zmiana ta była krokiem w zdecydowanie dobrą stronę.

Ulepszono również układ wizjera: zwiększono rozdzielczość z 2.36 do 3.69 miliona punktów, a także powiększenie z 0.7x do 0.78x. To są dokładnie takie same parametry jak w celowniku A7 V. Standardowe odświeżanie to 60 Hz, ale można je podnieść do 120 Hz, by zapewnić płynniejsze wyświetlanie. To jednak powoduje lekki spadek szczegółowości. Generalnie, wizjer pozwala na wygodne kadrowanie i zapewnia przyjemny dla oka obraz.

Producent zastosował w RX10 V akumulator NP-FZ100, znany z większości obecnie oferowanych bezlusterkowców Alfa, choćby A7 V. Ogniwo to ma wystarczyć do wykonania 630 i 570 zdjęć, odpowiednio dla kadrowania za pomocą ekranu oraz wizjera. Wynik uzyskany przez podczas wykonywania zdjęć przykładowych to ok. 500 zdjęć. Akumulator umieszczono w komorze na spodzie aparatu pod plastikową klapką.

Sony RX10 V w naszych rękach - Sony RX10 V w naszych rękach

Obok ogniwa, znajdziemy także pojedynczy slot kart pamięci SD/SDHC/SDXC (UHS-II).

Sony RX10 V w naszych rękach - Sony RX10 V w naszych rękach

Złącza komunikacyjne ulokowano na lewej ściance korpusu. Mamy tutaj:
  • wejście mikrofonu (mini jack 3.5 mm),
  • wyjście słuchawkowe (mini jack 3.5 mm),
  • wyjście mikro HDMI (typu D),
  • złącze USB-C (USB 3.2 Gen 2×1, 10 Gb/s) pozwalające też na zasilanie aparatu i ładowanie akumulatora,
  • wielofunkcyjne złącze mikro USB, do którego można także podłączyć wężyk spustowy.

Sony RX10 V w naszych rękach - Sony RX10 V w naszych rękach

Nie zabrakło naturalnie obsługi łączności Wi-Fi i Bluetooth, a także interwałometru, czy timera funkcji Bulb. Producent pozbył się natomiast wbudowanej lampy błyskowej.

Osiągi, a także opis rozmaitych aspektów trybu filmowania zostały już przetestowane przez Amadeusza, a materiał można znaleźć pod tym linkiem.

Podsumowanie

Po prawie 9 latach Sony wraca do trochę zapomnianej serii kompaktów premium typu bridge. Wydawać by się mogło, że rynek jest obecnie podzielony głównie między aparaty dla zaawansowanych amatorów i profesjonalistów, a wszędobylskie smartfony. Jak widać, Sony nie powiedziało ostatniego słowa w segmencie superzoomów i zaprezentowało „wszystkomający”, dopracowany aparat z mnóstwem ciekawych rozwiązań i funkcji. Najważniejsze zmiany względem poprzednika sprowadzają się głównie do trzech rzeczy: ulepszonego autofokusa, wizjera, a także większego akumulatora. Podstawowe komponenty, czyli matryca i obiektyw pozostały bez zmian, choć zaimplementowanie zdecydowanie lepszego procesora obrazowego również zasługuje na uwagę.

Całościowo RX10 V jawi się jako świetny wybór do codziennego czy turystycznego fotografowania dla osób, które nie chcą się bawić w wymianę obiektywów. Entuzjazm studzi jednak trochę cena dzisiejszej nowości, wynosząca ok. 10500 zł. Przekroczenie „psychologicznej” granicy 10 tysięcy złotych może się okazać niemałym wyzwaniem dla sprzedawców, by przekonać klientów do takiego wydatku. Warto natomiast przypomnieć, że poprzednik także do tanich nie należał i wszedł na rynek z ceną ok. 9000 zł.

Sony RX10 V w naszych rękach - Sony RX10 V w naszych rękach

Zapraszamy również do obejrzenia galerii zdjęć przykładowych, wykonanych nowym kompaktem Sony.


Poprzedni rozdział