Test czterech lornetek 15x56
3. Jakość wykonania
Najlepiej wypadają tutaj dwie najdroższe lornetki, czyli Swarovski z zanurzeniem do 4 metrów oraz Zeiss z deklaracją 400 mbar (która odpowiada słupowi wody o wysokości 4 metrów). Trochę gorzej prezentuje się Banner Cloud z klasą wodoszczelności IPX7, która gwarantuje brak przecieków przy zanurzeniu na głębokość 1 metra przez maksymalnie 30 minut. Ostatnie miejsce musimy z konieczności przyznać firmie Oberwerk. Producent deklaruje tutaj pełną odporność na warunki atmosferyczne, jednak bez podania konkretnej klasy IPX ani głębokości zanurzenia. Ze względu na indywidualny system ostrzenia szczelność jest raczej wysoka, jednak brak oficjalnej deklaracji głębokościowej klasyfikuje ją poniżej modeli z jednoznaczną certyfikacją.
Guma na obudowie Oberwerka jest szara z czarnymi i czerwonymi wstawkami o zmiennej teksturze. Umożliwia to komfortowy uchwyt i zapewnia wygodne użytkowanie. Na tubusach i pryzmatach owa guma przylega bardzo dobrze, ale przy samych obiektywach można ją dość łatwo odciągnąć. Ustawianie ostrości na obu okularach chodzi płynnie i z należytym oporem. Okulary wyposażono w gumowane muszle okularowe, które przy samym końcu mają średnicę wynoszącą aż 47 mm. Problem z tymi muszlami jest taki, że dla większości osób biorących udział w teście w pozycji rozłożonej były one za długie i nie pozwalały w całości objąć pola widzenia, a w pozycji całkowicie złożonej były dla odmiany za krótkie. Niestety nie można tutaj zastosować żadnych stopni pośrednich. Szkoda więc, że producent nie dodaje w zestawie jeszcze jednego kompletu muszli okularowych o mniejszej długości.
![]() |
Ostrość ustawia się tutaj za pomocą sporej, karbowanej oraz pracującej bardzo płynnie i przyjemnie śruby centralnej. Obok Swarovskiego jej praca była tutaj najbardziej komfortowa i pozwalająca na najbardziej precyzyjne nastawy. Przebieg całego zakresu odległości wymaga obrotu nią o kąt około 500 stopni. Korekta dioptrażu odbywa się za pomocą wygodnego i karbowanego pierścienia umieszczonego na prawym okularze - tutaj praca też jest prawidłowa. Muszle okularowe są gumowane, przy końcu mają średnicę 44 mm i można je ustawić w aż sześciu pozycjach.
Połączenie dużych okularów i pól widzenia serii Banner Cloud, które wymuszało stosowanie muszli o sporej średnicy, powodowało, że wiele tych lornetek sprawiało czasami problemy z pełną użytecznością. Producent był tego świadom, bo już kilka razy modyfikował kształt i wyprofilowanie tych muszli. I to chyba dało dobry rezultat, bo w przypadku 15x56 APO, w przeciwieństwie do kilku mniejszych lornetek tego producenta, byłem w stanie tak dobrać rozstaw osi, wysunięcie muszli i ich przyłożenie do moich oczodołów, że wciąż byłem w stanie prawie komfortowo objąć całe, ogromne przecież pole widzenia.
![]() |
Tutaj też mamy do czynienia z wygodną, karbowaną śrubą centralną o wysokiej kulturze pracy. Problem w tym, że aby przejechać cały zakres odległości, trzeba się nią sporo nakręcić, bo dysponujemy tam kątem aż 820 stopni. SLC był za to jedynym modelem, w którym korekta dioptrażu odbywała się poprzez odsunięcie śruby centralnej. To najbardziej szczelne rozwiązanie, w którym absolutnie wszystkie elementy ruszają się wyłącznie wewnątrz lornetki.
Muszle okularowe są gumowane i mają średnicę 41 mm. Można je ustawić w czterech pozycjach. Swarovski wie, jak łączyć pole widzenia, rozmiar okularów i muszli z odstępem źrenicy tak, aby wszystko było komfortowe od pierwszego spojrzenia. Szkoda tylko, że najdroższy model w naszym teście, który wyszedł do nas prosto z centrali tak renomowanego producenta był lekko rozkolimowany. Owa dekolimacja wciąż pozwalała używać lornetki przez osoby, których mózgi lepiej radzą sobie z korygowaniem tego typu niedogodności, ale wpadka pozostaje wpadką.
![]() |
Jeśli chodzi o ustawianie ostrości, to w teorii wszystko wygląda prawidłowo, a praktyce już nie. Śruba centralna jest spora, karbowana i wygodna w dostępie, a przebieg całego zakresu wymaga obrotu nią o kąt 430 stopni. Jej praca zupełnie jednak nie przystoi renomie producenta, bo jest momentami skokowa i odbywa się z nierównomiernym oporem. Często, żeby precyzyjnie ustawić ostrość, trzeba się tutaj mocno nagimnastykować.
Korekta dioptrażu odbywa się poprzez gumowany i karbowany pierścień umieszczony na prawym okularze. Aby ruszyć tym pierścieniem, musimy podnieść go do góry i to sprawia kolejny problem. Jeśli lornetki używa osoba nosząca okulary, która wymaga tego, aby muszle były całkowicie złożone, napotyka ona problem w postaci tego, że zwolniony z blokady i podniesiony pierścień podnosi jednocześnie jedną z muszli i są one ustawione nierówno. W trakcie korekty dioptrażu obserwator nie może więc prawidłowo przyłożyć lornetki do swoich okularów, a to stwarza problemy z prawidłowym ustawieniem ostrości w obu torach optycznych.
![]() |
Już pierwsza część tej kategorii testowej przyniosła bardzo ciekawe wyniki, bo wpadek uniknęły dwie najtańsze lornetki, natomiast pojawiły się one u tak renomowanych producentów, jak Swarovski i Zeiss. Przejdźmy teraz do omówienia jakości wykonania i czystości wnętrz tubusów omawianych instrumentów i sprawdźmy, czy tutaj też dojdzie do jakichś niespodzianek.
Wewnętrzne tubusy Oberwerka są świetnie wyczernione, zmatowione oraz pokryte drobnym karbowaniem. Nawet świecąc tam mocną latarką ma się wrażenie spoglądania w naprawdę ciemną studnię - tutaj producent sprawił się świetnie. Troszkę gorzej jest z denkami i elementami mocującymi pryzmaty - tam mamy troszkę więcej szarości, choć wciąż nie możemy niczego mocno skrytykować. Wyłaniające się lekko boki pryzmatów Porro też są świetnie wyczernione, a dodatkowo na żadnym z elementów wewnątrz nie dojrzeliśmy istotnych zanieczyszczeń. Przyglądając się naprawdę uważnie, można wypatrzeć dosłownie kilka drobniutkich pyłków.
U Banner Clouda wewnętrzne tubusy są ciemne, pięknie zmatowione oraz gęsto karbowane. Dodatkowo przed soczewką ogniskującą widnieje wyraźnie zaakcentowana przysłona. Głębiej też ta się dojrzeć sporo karbowań, ale denko przy pryzmatach nie jest całkowicie czarne i mieni się lekko. W jednym miejscu da się też dojrzeć mosiężny czubek śruby. Nie mamy więc tutaj poważniejszych zastrzeżeń, choć do ideału troszkę zabrakło. Jeśli chodzi o czystość, to jest podobnie jak u Oberwerka - dopiero gdy się przyjrzymy uważnie, jesteśmy w stanie odnotować kilka pojedynczych drobinek kurzu.
![]() |
Zeiss Conquest HDX, podobnie jak Oberwerk, pokazuje głęboką szarość i czerń oraz świetne zmatowienie tubusów. Od razu widać tam kilka wyraźnych przysłon i sporo karbowań, które sięgają aż do bliskich okolic pryzmatów. Denko w ich okolicach prezentuje się najlepiej ze wszystkich ocenianych lornetek - tutaj naprawdę nie ma słabych punktów. Czystość jest jednak trochę gorsza niż u Swarovskiego i podobna do tego, co pokazały obie lornetki wyprodukowane w Chinach.
Ostateczny wynik w tej dużej kategorii został uzyskany poprzez zsumowanie rezultatów w wielu podkategoriach, takich jak jakość gumy na obiciu, praca śruby centralnej i korekty dioptrażu, komfort i zakresy pracy muszli okularowych, kolimacja, klasa wodoodporności oraz wyczernienie i czystość we wnętrzu tubusów. Pierwsze miejsce zajął tutaj Swarovski SLC, który odnotował wpadki w kolimacji i wyczernieniu, ale we wszystkich innych kategoriach zajmował pierwsze albo drugie miejsce. O włos za nim znalazł się Conquest HDX, który miał wpadki z obiema śrubami ostrości, natomiast w reszcie kategorii prezentował się świetnie. Trzecie miejsce przypadło Sky Roverowi, który nie odnotował żadnej wpadki, ale sporo wyników na 2 i 3 pozycji, natomiast ostatnie przyznaliśmy znów Oberwerkowi, który ma najgorszą klasę wodoodporności i najmniej funkcjonalne muszle okularowe.
![]() |


















Optyczne.pl jest serwisem utrzymującym się dzięki wyświetlaniu reklam. Przychody z reklam pozwalają nam na pokrycie kosztów związanych z utrzymaniem serwerów, opłaceniem osób pracujących w redakcji, a także na zakup sprzętu komputerowego i wyposażenie studio, w którym prowadzimy testy.