Przetwarzanie danych osobowych

Nasza witryna korzysta z plików cookies

Wykorzystujemy pliki cookie do spersonalizowania treści i reklam, aby oferować funkcje społecznościowe i analizować ruch w naszej witrynie, a także do prawidłowego działania i wygodniejszej obsługi. Informacje o tym, jak korzystasz z naszej witryny, udostępniamy partnerom społecznościowym, reklamowym i analitycznym. Partnerzy mogą połączyć te informacje z innymi danymi otrzymanymi od Ciebie lub uzyskanymi podczas korzystania z ich usług i innych witryn.

Masz możliwość zmiany preferencji dotyczących ciasteczek w swojej przeglądarce internetowej. Jeśli więc nie wyrażasz zgody na zapisywanie przez nas plików cookies w twoim urządzeniu zmień ustawienia swojej przeglądarki, lub opuść naszą witrynę.

Jeżeli nie zmienisz tych ustawień i będziesz nadal korzystał z naszej witryny, będziemy przetwarzać Twoje dane zgodnie z naszą Polityką Prywatności. W dokumencie tym znajdziesz też więcej informacji na temat ustawień przeglądarki i sposobu przetwarzania twoich danych przez naszych partnerów społecznościowych, reklamowych i analitycznych.

Zgodę na wykorzystywanie przez nas plików cookies możesz cofnąć w dowolnym momencie.

Optyczne.pl

Partnerzy






Inne testy

Chiński monokular – czyli „witajcie w naszej bajce”

10 sierpnia 2020

3. Unboxing – Chińczyku płakało jak pisali



- - - - - - - - - - - - - - - - - - R E K L A M A - - - - - - - - - - - - - - - - - -

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

Do mojego monokularu dołączono instrukcję obsługi, więc zanim oddam się obserwacjom, skupiam się na niej. Jest dwujęzyczna, a ponieważ monokular trafił na rynek polski, są to oczywiście języki chiński (tak zakładam) oraz jakiś niezwykle rzadko spotykany dialekt oparty na angielskim, bo język Shakespeare’a to na pewno nie jest. Niemniej podejmuję próbę „przeorania się” przez wskazówki dotyczące obsługi: na początku treści dowiaduję się, że gdy trzymam monokular lewą dłonią, widzę okrągłe pole widzenia. Potem jest już tylko gorzej – autor instrukcji nie odróżnia ustawienia ostrości od regulacji muszli ocznej (tak! – w moim monokularze muszla oczna jest regulowana!) by poprawnie ulokować źrenicę oka we właściwej odległości od soczewki. Instrukcja każe mi również „pay attention” na jakąś skalę przy okularze, jednak skali tej mimo usilnych prób nie odnalazłem. Po dobrnięciu do końca tekstu wniosek jest jeden – mamy do czynienia z instrukcją, która rzeczy proste komplikuje w sposób wręcz niewyobrażalny. Dla polskiego użytkownika chińska wersja językowa jest równie „użyteczna”.

Chiński monokular – czyli „witajcie w naszej bajce” - Unboxing – Chińczyku płakało jak pisali
Instrukcja obsługi to jedyne w swoim rodzaju przeżycie lingwistyczne.

Czas wziąć mój nowy nabytek w ręce i poddać go oględzinom. Pierwsze, na co zwracam uwagę, to pierścień umieszczony tuż przed muszą oczną – taki sam, jakim w lornetkach koryguje się różnicę wady wzroku między lewym i prawym okiem. Ale jaka ma być jego funkcja w MONOkularze? Jego obrót – poza skrzypiącym dźwiękiem rzeczywiście wpływa na ostrość obrazu. Mój monokular posiada więc zarówno ogniskowanie obiektywem (obrót pokrętła) jak i ogniskowanie samym okularem! To trochę jakby jeździć autem wyposażonym jednocześnie w automatyczną i manualną skrzynię biegów. W tym momencie nieco zwątpiłem (to znaczy „nieco”) w kompetencje mojego producenta. Dlaczego wyposaża monokular w dwa dublujące się mechanizmy, podnosząc tym samym koszty produkcji (pewnie o jakieś 60 centów), wydłużając czas montażu urządzenia (może o całą minutę) i czyniąc je bardziej delikatnym? Nie dowiem się zapewne, bo wersja angielskowato-języczna milczy o tym. Może i lepiej…

Chiński monokular – czyli „witajcie w naszej bajce” - Unboxing – Chińczyku płakało jak pisali
Niestarannie zmontowany mechanizm ogniskowania okularem, zupełnie w monokularze niepotrzebny.

Po chwili okazuje się, że pierścień od ogniskowania okularem w ogóle nie jest w żaden sposób zamocowany do mechanizmu, mooooże delikatnie na wcisk – łatwo więc go odsunąć na bok by zobaczyć „co w trawie piszczy”.