Przetwarzanie danych osobowych

Nasza witryna korzysta z plików cookies

Wykorzystujemy pliki cookie do spersonalizowania treści i reklam, aby oferować funkcje społecznościowe i analizować ruch w naszej witrynie, a także do prawidłowego działania i wygodniejszej obsługi. Informacje o tym, jak korzystasz z naszej witryny, udostępniamy partnerom społecznościowym, reklamowym i analitycznym. Partnerzy mogą połączyć te informacje z innymi danymi otrzymanymi od Ciebie lub uzyskanymi podczas korzystania z ich usług i innych witryn.

Masz możliwość zmiany preferencji dotyczących ciasteczek w swojej przeglądarce internetowej. Jeśli więc nie wyrażasz zgody na zapisywanie przez nas plików cookies w twoim urządzeniu zmień ustawienia swojej przeglądarki, lub opuść naszą witrynę.

Jeżeli nie zmienisz tych ustawień i będziesz nadal korzystał z naszej witryny, będziemy przetwarzać Twoje dane zgodnie z naszą Polityką Prywatności. W dokumencie tym znajdziesz też więcej informacji na temat ustawień przeglądarki i sposobu przetwarzania twoich danych przez naszych partnerów społecznościowych, reklamowych i analitycznych.

Zgodę na wykorzystywanie przez nas plików cookies możesz cofnąć w dowolnym momencie.

Optyczne.pl

Artykuły

Legendarne aparaty - Ślepe uliczki w fotograficznej technice

20 marca 2015

2. Rozdział 2

Koncept dwuobiektywowej lustrzanki o formacie 35 mm odradzał się jeszcze kilkakrotnie i zawsze bez powodzenia.

Dwa lata po wojnie, w roku 1947 światło dzienne ujrzał aparat Luckyflex włoskiej firmy GGS, który był po prostu odmianą klasycznego układu Rolleiflexa na taśmę 35 mm, co widać po pionowym formacie kadru. Niestety wyprodukowano niespełna 2000 egzemplarzy.

Legendarne aparaty - Ślepe uliczki w fotograficznej technice  - Rozdział 2
Fot. corsopolaris.net

W roku 1947 na rynku amerykańskim pojawiła się firma Bolsey. Została założona przez ukraińskiego emigranta ze szwajcarskim paszportem, Jacquesa Bolseya vel Bogopolskiego, który wcześniej pracował w szwajcarskiej Alpie (więcej szczegółów w tekście o Alpie) .

----- R E K L A M A -----

W roku 1950 zadebiutował Bolsey C. Aparat oparty jest na wcześniejszym dalmierzowym modelu Bolsey B2 i posiada ten sam rodzaj korpusu ze stopu aluminium. Zdjęciowy obiektyw Wollensak Anastigmat 44 mm f/3.2 uzupełniony jest celowniczym o tej samej jasności. Migawka centralna może pracować z czasami T, B, 1/10 do 1/200 s. O dziwo, mimo zastosowania układu lustrzanki dwuobiektywowej, konstruktor nie zrezygnował z umieszczenia dalmierza i osobnego celownika przeziernego. Przywiązanie do dublowania wizjerów zostało prawdopodobnie z czasów, kiedy genialny mechanik pracował dla Pignons S.A.

Legendarne aparaty - Ślepe uliczki w fotograficznej technice  - Rozdział 2
Bolsey C, fot. fotografiareflex.net

Bolsey C22 to kolejny wariant modelu C, którego produkcję rozpoczęto w 1953 roku – jedyna istotna różnica to system ułatwiający korzystanie z lampy błyskowej zwany Flash Set-o-Matic. I ten aparat nie utrzymał się długo na rynku, gdyż jego produkcję zakończono w roku 1956.

Koncepcja lustrzanki dwuobiektywowej na „kinowy” film zawędrowała również niemal równolegle do Japonii. Tu w 1949 roku powstała firma Aires, która rozpoczęła produkcję aparatów fotograficznych od modelu Yalu Flex (zwanego też Yalluflex) opartego w dużej mierze na koncepcji Contaflexa.

Legendarne aparaty - Ślepe uliczki w fotograficznej technice  - Rozdział 2
Fot. Camerapedia

Legendarne aparaty - Ślepe uliczki w fotograficznej technice  - Rozdział 2

I znów, po dwóch zaledwie latach produkcji aparat zszedł z taśmy. Podobny los był udziałem aparatu Samocaflex produkowanego w latach 1954–57. Tu jednak konstrukcja bardziej przypominała „klasyczną lustrzankę”, a co ciekawe, korpus (znów) był uzupełniony celownikiem przeziernym.

Legendarne aparaty - Ślepe uliczki w fotograficznej technice  - Rozdział 2
Fot. fotografiareflex.net

Niemal równolegle, bo w latach 1955–57, produkowany był aparat Toyoca 35 SLR. Konstrukcja ta miała jednak jeszcze ciekawszy – bo poziomy układ obiektywów zdjęciowego i celowniczego.

Legendarne aparaty - Ślepe uliczki w fotograficznej technice  - Rozdział 2
Fot. fotografiareflex.net

Jak widać żaden z tych aparatów nie przypadł do gustu fotografom. Po kilku latach obecności znikały one z rynku.

Tym bardziej może dziwić decyzja (dość konserwatywnej) niemieckiej Agfy z roku 1959 o podjęciu prac nad dwuobiektywową lustrzanką małoobrazkową.

W 1960 roku wprowadzono na rynek aparat Agfa Flexillete bazujący mechanicznie na starszym o dwa lata i bardzo popularnym aparacie Agfa Silette. Niemal niezmieniony korpus wyposażono w dwa pionowo rozmieszczone obiektywy, z czego górny – celowniczy miał odchylany wziernik. W pozycji otwartej zamieniał się on w przezierny celownik tzw. „sportowy”.

Legendarne aparaty - Ślepe uliczki w fotograficznej technice  - Rozdział 2
Oba obiektywy to klasyczne agfowskie Apotary 45 mm f/2.8.

Legendarne aparaty - Ślepe uliczki w fotograficznej technice  - Rozdział 2

Centralna migawka oferowała czasy otwarcia od 1 do 1/500 s. Na górnej ściance można jeszcze znaleźć specjalny „pamiętnik” dla załadowanego filmu. Dolna dźwignia szybkiego naciągu uzupełniała wyposażenie (aparat miał przesuw filmu z prawej na lewą stronę).

Legendarne aparaty - Ślepe uliczki w fotograficznej technice  - Rozdział 2

Agfa Flexilette niestety również nie sprzedawała się najlepiej. Aparat był produkowany tylko przez trzy lata (1960–63) i został zastąpiony modelem Agfa Optima Reflex. Różnice między poprzednim modelem, choć widoczne (głównie za sprawą wbudowanego zewnętrznego światłomierza selenowego i celownika pryzmatycznego), nie były jednak na tyle istotne, aby wzbudzić odpowiednio duże zainteresowanie klientów. Rozpoczętą w roku 1963 produkcję, zakończono dwa lata później.

Legendarne aparaty - Ślepe uliczki w fotograficznej technice  - Rozdział 2
Fot. kehblog.com

Choć wszystkie opisywane aparaty nie odniosły sukcesu na fotograficznym rynku – a może właśnie dzięki temu – dziś są poszukiwanymi i kosztownymi obiektami kolekcjonerskimi. Contaflex w dobrym stanie wart jest dziś około 4000 USD, Lucyflex ponad 2200 USD. Najcenniejszy – bo i chyba najrzadszy Yalluflex kosztuje na aukcjach ponad 90 tysięcy USD.

O autorze

Piotr Gawron (www.szufladafotografii.pl) – dziennikarz, publicysta, fotograf, rzecznik prasowy, doradca w zakresie PR i komunikacji, miłośnik i kolekcjoner starych aparatów fotograficznych (piotr@szufladafotografii.pl).