Przetwarzanie danych osobowych

Nasza witryna korzysta z plików cookies

Wykorzystujemy pliki cookie do spersonalizowania treści i reklam, aby oferować funkcje społecznościowe i analizować ruch w naszej witrynie, a także do prawidłowego działania i wygodniejszej obsługi. Informacje o tym, jak korzystasz z naszej witryny, udostępniamy partnerom społecznościowym, reklamowym i analitycznym. Partnerzy mogą połączyć te informacje z innymi danymi otrzymanymi od Ciebie lub uzyskanymi podczas korzystania z ich usług i innych witryn.

Masz możliwość zmiany preferencji dotyczących ciasteczek w swojej przeglądarce internetowej. Jeśli więc nie wyrażasz zgody na zapisywanie przez nas plików cookies w twoim urządzeniu zmień ustawienia swojej przeglądarki, lub opuść naszą witrynę.

Jeżeli nie zmienisz tych ustawień i będziesz nadal korzystał z naszej witryny, będziemy przetwarzać Twoje dane zgodnie z naszą Polityką Prywatności. W dokumencie tym znajdziesz też więcej informacji na temat ustawień przeglądarki i sposobu przetwarzania twoich danych przez naszych partnerów społecznościowych, reklamowych i analitycznych.

Zgodę na wykorzystywanie przez nas plików cookies możesz cofnąć w dowolnym momencie.

Optyczne.pl

Artykuły

Z Fujifilm X-T20 na Islandii

Z Fujifilm X-T20 na Islandii
24 maja 2017

1. Z Fujifilm X-T20 na Islandii

Nasza pierwsza wyprawa na Islandię miała miejsce w marcu 2015 roku. Jej data została wybrana w związku z dwoma wydarzeniami astronomicznymi: zaćmieniem Słońca, które wypadało 20 marca oraz zorzami polarnymi, które w okolicach kręgu polarnego najlepiej obserwować w okolicy równonocy.

Planując Fotomisję na Islandię w 2017 roku nie byliśmy tak mocno związani terminami, bo tym razem, w tym rejonie globu, nie było żadnego zaćmienia. Jeśli zaś chodzi o zorze polarne, to nie trzeba trzymać się idealnie samych okolic równonocy. Dwa tygodnie przed nią i dwa tygodnie po niej szanse dojrzenia tego zjawiska są praktycznie takie same. Oddalając się natomiast od okolic 22 marca zwiększamy swoje szanse na spotkanie mniejszej liczby turystów.

Z jednej strony można zauważyć, że termin naszej wyprawy (20-27 kwietnia) był dość późny. O tej porze roku nie ma już na Islandii klasycznej nocy astronomicznej, podczas której Słońce chowa się pod horyzont głębiej niż 18 stopni. Jest za to ponad dwie godziny zmierzchu astronomicznego (Słońce od 12 do 18 stopni pod horyzontem), który też ma swój urok. Niebo nie jest wtedy smoliście czarne, ale niebieskie, ciemnoniebieskie lub granatowe, przez to dodaje swoje odcienie do pięknych kolorów zorzy. Co więcej, długo utrzymująca się łuna zachodzącego i w zasadzie niedługo potem wschodzącego słońca, pozwala lepiej doświetlić pierwszy plan i ładniej ukazać go na zdjęciach.


- - - - - - - - - - - - - - - - - - R E K L A M A - - - - - - - - - - - - - - - - - -

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

Z Fujifilm X-T20 na Islandii - Z Fujifilm X-T20 na Islandii

W styczniu 2017 roku firma Fujifilm zaprezentowała nowy aparat o nazwie X-T20. Pół roku wcześniej, na naszej wyprawie na Lofoty miałem ze sobą Fujifilm X-T2. Pamiętając jak dobrze pracowało mi się z X-T2, pomyślałem iż warto sprawdzić, jak w podobnych warunkach sprawi się tańszy i trochę prostszy model. Firmie Fujifilm także spodobał się ten pomysł, przez to w połowie kwietnia 2017 roku na moim biurku pojawił się zgrabny zestaw sprzętu.

Oczywiście na samym aparacie nie mogło się skończyć. Coś przecież trzeba do niego podpiąć. A ponieważ system X istnieje już od ponad pięciu lat, dorobił się ponad 20 firmowych obiektywów oraz drugie tyle oferowanych przez producentów niezależnych.

Z Fujifilm X-T20 na Islandii - Z Fujifilm X-T20 na Islandii

Zarówno w przypadku zórz polarnych jak i krajobrazów, nieodzownym wydaje się być obiektyw ultraszerokokątny. W systemie Fujifilm X taki model znajdziemy i jest nim Fujinon XF 10-24 mm f/4R OIS. Kolejnym instrumentem, jaki ze sobą zabrałem, był teleobiektyw Fujinon XF 50-140 mm f/2.8 R LM OIS WR. Zestaw uzupełniły dwa filtry o średnicy 72 mm: polar Marumi DHG Super Circular P.L.D oraz filtr szary Hoya PRO ND1000.

Z Fujifilm X-T20 na Islandii - Z Fujifilm X-T20 na Islandii

Z Fujifilm X-T20 na Islandii - Z Fujifilm X-T20 na Islandii


Oczywiście nie można zapomnieć o innych akcesoriach. Konieczny jest statyw - w tym przypadku najlepiej lekki, wykonany z włókien węglowych - oraz głowica. Ja zabrałem dodatkowo wężyk spustowy Fujifilm RR-90.

Warto wspomnieć o jeszcze jednej rzeczy. Ponieważ zawsze byłem miłośnikiem kolorów dawanych przez Velvię, a swoje obecne zdjęcia robię głównie w formacie JPEG, ustawiłem tryb kolorystyczny Velvia w X-T20 i znaczną większość prezentowanych zdjęć wykonałem właśnie w nim.

Na skutek różnicy czasu pomiędzy Polską i Islandią, na wyspie wylądowaliśmy jeszcze przed południem tamtejszego czasu. Dzięki temu mieliśmy sporo czasu aby naszą drogę z lotniska do stolicy wydłużyć i zrobić sobie wycieczkę po półwyspie Reykjanes.

Z Fujifilm X-T20 na Islandii - Z Fujifilm X-T20 na Islandii

Tak naprawdę jest co oglądać, bo na tym stosunkowo niewielkim obszarze znajdziemy dwa imponujące obszary geotermalne (Gunnuhver i Krysuvik) i słynną Blue Lagoon, gdzie niezależnie od pogody na zewnątrz można zażyć kąpieli w gorących źródłach.

Z Fujifilm X-T20 na Islandii - Z Fujifilm X-T20 na Islandii

Bardzo znanym miejscem jest też Midlina, gdzie znajdziemy 20-metrowy most rozpościerający się nad rozpadliną powstałą poprzez rozchodzenie się płyt kontynentalnych Eurazji i Ameryki Północnej.

Wszystkie te miejscówki były na trasie naszego przejazdu, choć nie we wszystkich udało się wykonać zdjęcia, ze względu na bardzo zmienną tego dnia pogodę. Czasami świeciło słońce, a momentami wiał wiatr z prędkością prawie 100 km/h i zacinał deszcz, śnieg i krupa śnieżna.

Z Fujifilm X-T20 na Islandii - Z Fujifilm X-T20 na Islandii

Wieczorem pogoda jednak ustabilizowała się, wiatr ucichł, więc po kolacji zdecydowaliśmy się zapolować na zorze polarne. W tym celu opuściliśmy Reykjavik i udaliśmy się do miejscowości Seltjarnarnes, która jest położona na półwyspie. Niestety niebo zachmurzyło się i jedynym efektem tej wyprawy było kilka zdjęć opery wykonanych podczas jednego z przystanków.

W następny dzień czekała nas 260-kilometrowa wyprawa poprzez południowe rejony Islandii. Po krótkiej wizycie w sklepie w Selfoss, przejechaliśmy do pierwszego punktu programu czyli wodospadów Seljalandsfoss.

Z Fujifilm X-T20 na Islandii - Z Fujifilm X-T20 na Islandii

Ze względu na ich stosunkowo niewielką odległość od Reykjaviku, zawsze znajduje się tam sporo turystów, przez co trudno znaleźć kadr wolny od ludzi. Zawsze można posiłkować się filtrem ND i długim czasem ekspozycji, co powoduje, że w kadrze nie ma osób, które spacerują. Niestety prawie zawsze naświetli się ktoś, kto przystanie na chwilę, albo tak jak my, rozstawi się ze statywem i zacznie robić zdjęcia.

Dlatego często w tym miejscu odwracam się w drugą stronę i staram się fotografować łąki poprzecinane utworzonymi przez wodospady strumyczkami.

Z Fujifilm X-T20 na Islandii - Z Fujifilm X-T20 na Islandii

Kolejny przystanek mieliśmy przy jeszcze bardziej imponującym wodospadzie o nazwie Skógafoss. Tutaj też było sporo turystów i niestety pojawiali się oni w kadrze, w najmniej odpowiednim momencie, czyli w czasie, gdy słońce zaczęło przebijać się przez chmury i nad wodospadem pojawiła się wyraźna, podwójna tęcza.

Z Fujifilm X-T20 na Islandii - Z Fujifilm X-T20 na Islandii

Pół godziny później większość turystów zapakowała się do dwóch autokarów i pod Skógafoss zrobiło się pusto. Oczywiście zdecydowałem się uwiecznić ten rzadki widok, ale wtedy już nie było tak ładnego światła i przez to także tęczy.

Z Fujifilm X-T20 na Islandii - Z Fujifilm X-T20 na Islandii

Późnym popołudniem dotarliśmy do urokliwego Dyrhólaey. Coraz niżej położone słońce zaczęło przebijać się przez chmury, a późna godzina spowodowała, że turystów nie było prawie wcale. Mogliśmy więc fotografować w bardzo komfortowy sposób. W takich warunkach świetlnych, tryb Velvia używanego przeze mnie Fujifilm X-T20 czuł się jak ryba w wodzie.

Z Fujifilm X-T20 na Islandii - Z Fujifilm X-T20 na Islandii

Z Fujifilm X-T20 na Islandii - Z Fujifilm X-T20 na Islandii

Następny obowiązkowy przystanek to czarna plaża Reynisfjara, na której znajdziemy bazaltowe formacje skalne i z której roztacza się ładny widok na odwiedzane chwilę wcześniej Dyrhólaey.

Z Fujifilm X-T20 na Islandii - Z Fujifilm X-T20 na Islandii

Z Fujifilm X-T20 na Islandii - Z Fujifilm X-T20 na Islandii

Ponieważ zrobiło się już późno, a do hotelu pozostało jeszcze 90 kilometrów jazdy, udaliśmy się w drogę. Według prognoz publikowanych na SpaceWeather zorze tej nocy miały dopisywać - i faktycznie tak było. Nie dopisała jednak pogoda, noc więc spędziliśmy w łóżkach zbierając siły przed kolejny intensywnym dniem.

Plan na ów kolejny dzień to dwa najpiękniejsze i najbardziej popularne miejsca na Islandii. Pierwsze to Park Narodowy Skaftafell, którego blisko 80% powierzchni zajmuje lodowiec Vatnajökull, a krajobraz urozmaicają liczne cieki wodne. Drugim miejscem była oddalona 60 km na wschód laguna Jokulsarlon, gdzie lodowiec powoli wtapia się w wody oblewające Islandię.

Z Fujifilm X-T20 na Islandii - Z Fujifilm X-T20 na Islandii

Pierwszy przystanek mieliśmy przy małym centrum turystycznym obok czoła lodowca. Tutaj mieliśmy dwie trasy do wyboru. Pierwsza, dłuższa, daje możliwość podejścia do samego lodowca i fotografowania go z bliska. Druga, krótsza, ale znacznie bardziej stroma daje możliwość fotografowania dwóch wodospadów. Pierwszy jest mniej efektowny, ale drugi o nazwie Svartifoss robi naprawdę niesamowite wrażenie. Woda spada tam pomiędzy słupami zastygłej magmy, których heksagonalny przekrój tworzy się podczas bardzo szybkiego chłodzenia gorącej lawy.

Z Fujifilm X-T20 na Islandii - Z Fujifilm X-T20 na Islandii

Kolejny punkt programu to przejście wąską ścieżką położoną na niewysokim klifie, z którego rozciąga się przepiękny widok na spływający poniżej jęzor lodowca. Lodowiec można więc fotografować jednocześnie z dość bliska i z trochę z góry. Można też podejść z innej strony i zbliżyć się do ogromnych bloków lodu, które co pewien czas odrywają się od właściwego lodowca.

Z Fujifilm X-T20 na Islandii - Z Fujifilm X-T20 na Islandii

W drugiej części dnia pogoda zrobiła się idealna. Wiatru nie było prawie wcale, było kilka stopni na plusie, zaczęło wyglądać słońce, ale na niebie wciąż pozostało wiele ciekawych formacji chmurnych. W efekcie mogliśmy podziwiać nie tylko halo słoneczne, ale także iryzację czy chmury soczewkowate. Wszystko to stanowiło idealne tło do fotografowanej laguny i lodowca.

Z Fujifilm X-T20 na Islandii - Z Fujifilm X-T20 na Islandii

Z Fujifilm X-T20 na Islandii - Z Fujifilm X-T20 na Islandii

Z Fujifilm X-T20 na Islandii - Z Fujifilm X-T20 na Islandii

W drodze powrotnej odbiliśmy jeszcze z głównej trasy do laguny Fjallsárlón utworzonej przez topiące się czoło lodowca. To jedno z najbardziej urokliwych miejsc jakie przyszło nam fotografować. Szerokie plany z jakimi mieliśmy do czynienia na tej miejscówce, pozwoliły wypróbować udany tryb panoramiczny zaimplementowany w Fujifilm X-T20.

Z Fujifilm X-T20 na Islandii - Z Fujifilm X-T20 na Islandii

Z Fujifilm X-T20 na Islandii - Z Fujifilm X-T20 na Islandii

W normalnej sytuacji spieszylibyśmy szybko do naszego położonego na uboczu hotelu, bo aktywność zorzowa była bardzo wysoka. Niestety pogoda zaczęła się psuć, niebo zachmurzyło się i później zaczął nawet padać deszcz. W tej sytuacji, w drodze powrotnej zatrzymaliśmy się na kolację w restauracji, gdzie raczyliśmy się pysznymi hamburgerami z islandzkiej jagnięciny.

Gdy kładliśmy się spać deszcz wciąż padał, ale ranek, dla odmiany, wstał słoneczny, mroźny i wietrzny. Ruszyliśmy więc w drogę powrotną w kierunku Reykjaviku, ale tym razem zatrzymywaliśmy się w zupełnie nowych miejscach. Tuż obok naszego hotelu odwiedziliśmy porośnięte mchem i pokryte szronem pole zastygłej lawy. W Vik odbiliśmy do miejscowego kościoła i położonego obok niego cmentarza, dodatkowo zajechaliśmy na czarną plażę Kirkjufjara, a także zatrzymaliśmy się przy położnym obok, zamarzającym jeziorze.

Z Fujifilm X-T20 na Islandii - Z Fujifilm X-T20 na Islandii

Z Fujifilm X-T20 na Islandii - Z Fujifilm X-T20 na Islandii

Z Fujifilm X-T20 na Islandii - Z Fujifilm X-T20 na Islandii

Następnie czekało nas prawie 170 kilometrów jazdy do potężnego wodospadu Gulfoss. Tym razem pogoda dopisała wyjątkowo, dzięki czemu cieszyliśmy się pięknym widokiem i sporą ilością udanych fotografii. Nie mogliśmy też sobie odmówić solidnej porcji serwowanej tam pysznej zupy z jagnięciny. Po dłuższym pobycie na mrozie i wietrze, taka zupa smakuje wyśmienicie.

Z Fujifilm X-T20 na Islandii - Z Fujifilm X-T20 na Islandii

Tylko 10 km od Gulfoss znajduje się inna znana atrakcja - Geysir. To obszar oczek wodnych wypełnionych gorącą lub wręcz gotującą się wodą. Z jednego z nich, co 3-4 minuty, można obserwować eksplozję, która wyrzuca wodę i parę wodną na wysokość nawet ponad 20 metrów. To urokliwe miejsce nie tylko dało nam możliwość wykonania kolejnych interesujących ujęć, ale dodatkowo pozwoliło na obserwację kolejnego ciekawego zjawiska tzw. widma Brockenu wraz z glorią.

Z Fujifilm X-T20 na Islandii - Z Fujifilm X-T20 na Islandii

Z Fujifilm X-T20 na Islandii - Z Fujifilm X-T20 na Islandii

Z Fujifilm X-T20 na Islandii - Z Fujifilm X-T20 na Islandii

Pogoda utrzymała się do wieczora, więc po kolacji, ciepło ubrani wyszliśmy fotografować zorze polarne. Ich aktywność nie była tak wysoka jak podczas poprzednich dwóch nocy, ale i tak była momentami imponująca. W szczytowym momencie dynamika i jasność zjawiska była duża, a kolory takie jak zieleń, fiolet i czerwień bez problemów dostrzegalne gołym okiem. Matryce Fujifilm wykonane w technologii X-trans nie mają żadnych problemów przy pracy na wysokim ISO i na dłuższych czasach ekspozycji, przez to świetnie nadają się do tego typu fotografii. Efekty można podziwiać poniżej.

Z Fujifilm X-T20 na Islandii - Z Fujifilm X-T20 na Islandii

Z Fujifilm X-T20 na Islandii - Z Fujifilm X-T20 na Islandii

Z Fujifilm X-T20 na Islandii - Z Fujifilm X-T20 na Islandii

Pierwszym przystankiem następnego dnia było miasteczko Laugarvatn położone malowniczo nad niewielkim jeziorem. Kolejnym zaś, wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO, Park Narodowy Thingvellir. Obszar ten jest bardzo interesujący ze względu na budowę geologiczną. Znajduje się on bowiem w miejscu, gdzie stykają się płyty tektoniczne eurazjatycka i północnoamerykańska. Stąd też obserwuje się tu znaczącą aktywność sejsmiczną i wulkaniczną. Powierzchnia ziemi poprzecinana jest licznymi szczelinami, wśród których największa tworzy głęboki wąwóz Almannagjá.

To dość spory obszar, który zawiera wiele ciekawych miejsc takich jak wąwozy, wodospady, szczeliny, rzekę, jezioro, uroczy kościółek oraz letnią rezydencję premiera Islandii. Nic więc dziwnego, że spędziliśmy tam prawie trzy godziny.

Z Fujifilm X-T20 na Islandii - Z Fujifilm X-T20 na Islandii

Z Fujifilm X-T20 na Islandii - Z Fujifilm X-T20 na Islandii

Z Fujifilm X-T20 na Islandii - Z Fujifilm X-T20 na Islandii

Następnie czekał nas przejazd do miejscowości Borgarnes, gdzie zjedliśmy obiad, zatankowaliśmy nasze auta oraz zrobiliśmy zakupy. Ponieważ do wieczora zostało sporo czasu zwiedziliśmy szerokie okolice tego miasta odwiedzając m.in. jeden z największych obszarów geotermalnych na Islandii. Ponownie piękne widoki skłoniły nas do wykorzystania udanego trybu panoramy X-T20.

Z Fujifilm X-T20 na Islandii - Z Fujifilm X-T20 na Islandii

Z Fujifilm X-T20 na Islandii - Z Fujifilm X-T20 na Islandii

Z Fujifilm X-T20 na Islandii - Z Fujifilm X-T20 na Islandii

Na naszej drodze często spotykaliśmy konie islandzkie. W okolicy Borgarnes dopisało nam jednocześnie i światło i ustawienie koni, więc nie omieszkaliśmy wykorzystać tej okazji do fotografowania. Tutaj do akcji przystąpił głównie Fujinon 50-140.

Z Fujifilm X-T20 na Islandii - Z Fujifilm X-T20 na Islandii

Z Fujifilm X-T20 na Islandii - Z Fujifilm X-T20 na Islandii

Z Fujifilm X-T20 na Islandii - Z Fujifilm X-T20 na Islandii

Z Fujifilm X-T20 na Islandii - Z Fujifilm X-T20 na Islandii

Wieczorem, przebiwszy się przez pięknie oświetlone pasmo górskie, dotarliśmy do najbardziej wysuniętego na północ z naszych hoteli, który miał stać się naszą bazą wypadową w kierunku fiordów zachodnich.

Plan był taki, aby po wczesnym śniadaniu wyruszyć wgłąb Vestfirðir, czyli najdalej wysuniętego na zachód półwyspu poprzecinanego licznymi fiordami. Niestety nie powiódł się on ze względu na załamanie pogody. O ile na samym początku niebo było tylko mocno zachmurzone, więc można było wykonać kilka zdjęć, to potem podstawa chmur jeszcze się obniżyła i zaczął padać deszcz. Widoczność mocno spadła, a warunki zrobiły się naprawdę ciężkie. Po przejechaniu ponad 120 kilometrów, przebijając się przez zachmurzone, mokre i szutrowe drogi, zdecydowaliśmy się zawrócić. Popołudnie i wieczór spędziliśmy w miłej atmosferze, przy kawie, w naszym hotelu. Ponieważ w pewnym momencie przestało padać, najwytrwalsi wybrali się na spacer fotograficzny w okolicach naszej miejscówki noclegowej.

Z Fujifilm X-T20 na Islandii - Z Fujifilm X-T20 na Islandii

Z Fujifilm X-T20 na Islandii - Z Fujifilm X-T20 na Islandii

Najcięższe zadanie czekało nas ostatniego, pełnego dnia wyprawy. Tym razem mieliśmy do pokonania ponad 360 kilometrów (z tego ponad 60 km dość ciężkiej drogi szutrowej) i do objechania cały półwysep Snaefellsnes, na którym leży Park Narodowy Snaefellsjökull oraz górujący nad regionem lodowiec Snaefell.

Obowiązkowym miejscem do zatrzymania się i wykonania zdjęć jest tutaj jedno z najbardziej rozpoznawalnych miejsc na Islandii czyli wodospad Kirkjufellsfoss.

Z Fujifilm X-T20 na Islandii - Z Fujifilm X-T20 na Islandii

Z Fujifilm X-T20 na Islandii - Z Fujifilm X-T20 na Islandii

Półwysep ten jest pełen przepięknych miejsc i tak naprawdę, żeby dokładnie go zwiedzić i obfotografować należałoby spędzić tam nie jeden dzień, ale kilka. Obowiązkowymi punktami programu są przepiękne klify i formacje skalne w miejscowościach Londrangar i Arnarstapi, oraz przyczółek Búðir.

Z Fujifilm X-T20 na Islandii - Z Fujifilm X-T20 na Islandii

Z Fujifilm X-T20 na Islandii - Z Fujifilm X-T20 na Islandii

Z Fujifilm X-T20 na Islandii - Z Fujifilm X-T20 na Islandii

Ostatni dzień to pobudka wcześnie rano, przejazd na lotnisko Kelfavik i powrót do kraju.

Na zakończenie jeszcze jedna uwaga. Druga połowa kwietnia to czas, w którym na Islandii pojawia się sporo ptaków. To daje dużo dodatkowych możliwości fotograficznych. I choć nie wziąłem ze sobą świetnie nadającego się do tego typu zdjęć Fujinona 100-400 mm, posiłkowałem się Fujinonem 50-140 mm, który, jak widać poniżej, w niektórych sytuacjach też dał sobie radę.

Z Fujifilm X-T20 na Islandii - Z Fujifilm X-T20 na Islandii

Z Fujifilm X-T20 na Islandii - Z Fujifilm X-T20 na Islandii

Podsumowując, nowy aparat Fujifilm sprawił się bardzo dobrze. Ponieważ wcześniej dość intensywnie użytkowałem wyższy model czyli Fujifilm X-T2, bałem się, że prostszy X-T20 będzie mnie w jakiś sposób ograniczał. Nie odczuwałem jednak tego ani trochę. Fotografowało się nim bardzo przyjemnie i jestem pewien, że każdy, kto zdecyduje się na jego zakup wykona przy jego pomocy wiele udanych zdjęć.

Artykuł przygotowany przy współpracy z firmą Fujifilm Polska



Poprzedni rozdział