Przetwarzanie danych osobowych

Nasza witryna korzysta z plików cookies

Wykorzystujemy pliki cookie do spersonalizowania treści i reklam, aby oferować funkcje społecznościowe i analizować ruch w naszej witrynie, a także do prawidłowego działania i wygodniejszej obsługi. Informacje o tym, jak korzystasz z naszej witryny, udostępniamy partnerom społecznościowym, reklamowym i analitycznym. Partnerzy mogą połączyć te informacje z innymi danymi otrzymanymi od Ciebie lub uzyskanymi podczas korzystania z ich usług i innych witryn.

Masz możliwość zmiany preferencji dotyczących ciasteczek w swojej przeglądarce internetowej. Jeśli więc nie wyrażasz zgody na zapisywanie przez nas plików cookies w twoim urządzeniu zmień ustawienia swojej przeglądarki, lub opuść naszą witrynę.

Jeżeli nie zmienisz tych ustawień i będziesz nadal korzystał z naszej witryny, będziemy przetwarzać Twoje dane zgodnie z naszą Polityką Prywatności. W dokumencie tym znajdziesz też więcej informacji na temat ustawień przeglądarki i sposobu przetwarzania twoich danych przez naszych partnerów społecznościowych, reklamowych i analitycznych.

Zgodę na wykorzystywanie przez nas plików cookies możesz cofnąć w dowolnym momencie.

Optyczne.pl

Artykuły

Sony A7 III w naszych rękach

Sony A7 III w naszych rękach
27 lutego 2018
Maciej Latałło Komentarze: 94

1. Sony A7 III w naszych rękach

Dzisiejsza premiera modelu A7 III pokazuje, że ofensywa pełnoklatkowych bezlusterkowców Sony trwa w najlepsze. To już 9 aparat małoobrazkowy japońskiej korporacji z mocowaniem E i z pewnością nie ostatni. A7 III, podobnie jak poprzedników, adresuje się głównie do co najmniej średnio zaawansowanych amatorów. Choć i początkujący nie powinni mieć większych problemów z posługiwaniem się nim, np. ze względu na obecność trybu automatycznego.

Przedstawiciele Sony podkreślali fakt zastosowania najlepszych technologii w tym korpusie, co w niniejszym artykule postaramy się pokrótce przybliżyć, wraz z pierwszymi wrażeniami z użytkowania bezlusterkowca A7 III.

Sony A7 III w naszych rękach - Sony A7 III w naszych rękach

Wprawdzie zarówno A7 II jak i A7 III mają sensory o takiej samej rozdzielczości (24.2 megapikseli), należy jednak podkreślić, że nie są to identyczne układy. Nowy został zbudowany w oparciu o technologię BSI, czyli odwróconą kolejność warstw w strukturze krzemu. Dzięki temu dociera do niego więcej światła. Szybszy odczyt danych ma umożliwiać miedziane uzwojenie, wcześniej aluminiowe. Nowy sensor pozwala używać czułości ISO z zakresu 50–204800, a zatem o 2 EV więcej niż u poprzednika. Nie mogło także zabraknąć 5-kierunkowej stabilizacji matrycy, o deklarowanej skuteczności 5 EV.

- - - - - - - - - - - - - - - - - - R E K L A M A - - - - - - - - - - - - - - - - - -

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

Sony A7 III w naszych rękach - Sony A7 III w naszych rękach

Bardzo miłe zaskoczenie dotyczy modułu autofokusa. Ten bowiem zaczerpnięto z A9, co oznacza 693 punkty fazowego AF (pokrywających 93% kadru) oraz 425 pól kontrastowego. Względem A7 II zwiększono także czułość autofokusa, z −1 do −3 EV, co oznacza lepsze ogniskowanie w słabym świetle. Producent chwali się także dwukrotnie szybszym nastawianiem ostrości i lepszą wydajnością śledzenia. Wykrywanie oka działa również w trybie AF-C, co w A7 II nie było możliwe.

Pracę ciągłego AF mieliśmy okazję sprawdzić fotografując tańczącą parę w relatywnie słabo oświetlonej sali. Generalnie, układ radził sobie całkiem nieźle, przez większość czasu utrzymując ostrość w odpowiedniej strefie. Strefowy AF cyklicznie wykrywał twarze obracających się tancerzy, mimo, że sytuację dodatkowo utrudniała pracująca wytwornica dymu. Ostatecznie nieduża część zdjęć nie była prawidłowo zogniskowana, a ze sprawności układu byliśmy całkiem zadowoleni.

Przy fotografowaniu statycznych obiektów do działania autofokusa trudno mieć jakieś zastrzeżenia. Fotografując w plenerze bodajże jeden raz AF kompletnie nie trafił. Wykonując zdjęcia siedzącej modelce sprawdziliśmy również działanie wykrywania oka. Ta funkcja znów w większości przypadków działała należycie, kilka razy jednak system sygnalizował wykrycie oka nieco powyżej brwi. Można zatem dostrzec pewne mankamenty pracy autofokusa.

Sony A7 III w naszych rękach - Sony A7 III w naszych rękach

Szybkość pracy aparatu jest porównywalna z innymi bezlusterkowcami Sony, np. A7R III. Nowy model uruchamia się w ok. sekundę, podobnie trwa przełączenie obrazu z ekranu na wizjer. Formatowanie szybkiej karty pamięci zajmowało mniej niż 10 sekund. Po raz pierwszy natomiast zauważyliśmy pewne problemy ze stabilnością działania. W pewnym momencie przestał działać wizjer, choć aparat z pewnością nie był przegrzany. Poza tym, kilka zdjęć zostało zapisanych w orientacji pionowej, mimo trzymania urządzenia w poziomie.

Względem A7 II poprawiono także tryb seryjny. Starszy model pozwalał na wykonywanie zdjęć w tempie 5 kl/s, natomiast w A7 III jest ono dwukrotnie szybsze. Przy ISO 12800 w buforze zmieściło się 149 JPEG-ów lub 33 RAW-y, zatem nieco mniej niż deklaruje producent. Nadal pewną bolączką jest czas zgrywania danych na kartę pamięci, w przypadku JPEG-ów zajęło to niecałe 1.5 minuty (przy karcie SDXC SF-M64 UHS-II o pojemności 64 GB). W nowym modelu dysponujemy nie tylko elektroniczną pierwszą kurtyną migawki, ale także migawką w pełni elektroniczną. Jednak z uwagi na brak pamięci DRAM w strukturze matrycy (czym może pochwalić się model A9), dostrzeżemy niestety efekt rolling shutter przy zdjęciach szybko przemieszczających się obiektów. Nowością względem poprzednika jest natomiast funkcja wykrywania migotania, przydatna podczas fotografowania w świetle migających świetlówek.

Sony A7 III w naszych rękach - Sony A7 III w naszych rękach

Nowy bezlusterkowiec, jako przedstawiciel trzeciej generacji aparatów A7, odziedziczył obudowę po modelu A7R III. W tym ostatnim z kolei, znajdziemy sporo w tej kategorii z flagowej A9. Ogólna wielkość A7 III niewiele się zmieniła w stosunku do poprzednika, aparat natomiast „przytył” o prawie 100 gramów. Wysokość i szerokość obu korpusów jest taka sama, wzrosła natomiast głębokość. To efekt powiększenia rękojeści, zapewniającej nieco większą wygodę chwytu. Nie daje ona jednak pełnego podparcia dla małego palca prawej dłoni, co jest pewną bolączką całej serii A7. Pewnym rozwiązaniem może być zakup dodatkowego uchwytu do zdjęć pionowych (VG-C3EM), oferującym też miejsce na drugi akumulator.

Sony A7 III w naszych rękach - Sony A7 III w naszych rękach

Podobnie jak w przypadku poprzednika, nie mamy zastrzeżeń do jakości wykonania oraz użytych materiałów. Większą część szkieletu wykonano z lekkiego i wytrzymałego stopu magnezu, tak samo jak u poprzednika. Powierzchnia uchwytu charakteryzuje się dobrą przyczepnością, dzięki obecności gumowej okleiny. Aparat został uszczelniony, można zatem fotografować podczas opadów o niewielkiej intensywności.

Sony A7 III w naszych rękach - Sony A7 III w naszych rękach

Jeśli chodzi o zestaw elementów sterujących, to A7III nie różni się w tym względzie od A7R III (ich opis można znaleźć tutaj). Wśród najważniejszych zmian względem poprzednika, czyli A7 II, możemy wymienić dołożenie dżojstika wyboru punktów AF, czy przeniesienie przycisku filmowania bliżej wizjera oraz guzika C3 w lewy górny róg obudowy. Zamiast przełącznika AF/MF / AEL mamy obecnie osobne przyciski AF-ON oraz AEL. Na plus z pewnością zaliczymy powiększenie pokrętła wybieraka wielofunkcyjnego, co zaowocowało poprawą wygody jego obsługi.

Sony A7 III w naszych rękach - Sony A7 III w naszych rękach

Sony A7 III w naszych rękach - Sony A7 III w naszych rękach

Zestaw złącz komunikacyjnych obejmuje:
  • wejście mikrofonu zewnętrznego,
  • wyjście słuchawkowe,
  • mikrozłącze HDMI (typ D),
  • złącze USB 3.1 typu C,
  • złącze wielofunkcyjne (USB, gniazdo wężyka spustowego RM-VPR1).
Co ciekawe, usunięto złącze synchronizacyjne dostępne w A7R III.

Sony A7 III w naszych rękach - Sony A7 III w naszych rękach

Mamy także podwójny slot kart SD, z których tylko jedno gniazdo, oznaczone numerem 1, obsługuje szybki standard UHS-II. To zauważalne ulepszenie względem A7 II, który miał pojedynczy slot, bez obsługi UHS-II.

Sony A7 III w naszych rękach - Sony A7 III w naszych rękach

Kolejnym plusem jest zastosowanie identycznego jak w A9 akumulatora, o ok. dwukrotnie większej pojemności niż ogniwo znane z pierwszej i drugiej linii A-siódemek. To przełożyło się na ponad dwukrotnie większą liczbę zdjęć możliwych do wykonania na jednym ładowaniu w nowym modelu (710 zamiast 350 sztuk).

Sony A7 III w naszych rękach - Sony A7 III w naszych rękach

Menu główne aparatu wygląda dokładnie tak, jak w ostatnio prezentowanych bezlusterkowcach Sony, np. A7R III, czy A9. Jest dość mocno rozbudowane, na pomoc przychodzi obecność My Menu, pozwalającego utworzenie do 5 zakładek z wybranymi opcjami.

Przegląd menu A7 III:

Jeśli chodzi o ekran, względem poprzednika spadła rozdzielczość (z 1.23 miliona do 0.91 miliona) i minimalnie zmniejszono przekątną (z 3 cali do 2.95 cala). Do jakości wyświetlania nie mamy zastrzeżeń, bowiem dobra jest zarówno płynność obrazu, kolorystyka jak i kontrast. Bez zmian pozostał natomiast system wychylania.

Sony A7 III w naszych rękach - Sony A7 III w naszych rękach

W A7 III (podobnie jak A7R III) mamy dotykowy interfejs o ograniczonej funkcjonalności. Możemy wskazywać palcem punkt AF (także korzystając z wizjera), lecz bez możliwości natychmiastowego wyzwolenia migawki. Nie da się także obsługiwać menu głównego i podręcznego, a w trybie odtwarzania dotykowo możemy jedynie powiększać zdjęcia (poprzez podwójne puknięcie ekranu).

Na poniższym filmie można zobaczyć tryby wyświetlania w live-view oraz menu podręczne Fn.

W porównaniu do celownika z A7 II wyraźnie wzrosło powiększenie obrazu (z 0.71x do 0.78x), rozdzielczość pozostała natomiast bez zmian. Wizjer wprawdzie ustępuje konstrukcji z A9, czy A7R III, niemniej jednak duże powiększenie obrazu zapewnia wygodne kadrowanie. Także płynność obrazu nie daje powodów do narzekań, nawet w dość ciemnym otoczeniu.

Istotne zmiany dostrzeżemy w trybie filmowania, warto bowiem przypomnieć, że A7 II nagrywa wideo maksymalnie w jakości Full HD. W A7 III, podobnie jak w A9, rejestrowany jest obraz w rozdzielczości 6K, po czym jest skalowany do 4K. Odczytywane są wszystkie piksele, bez łączenia ich w grupy. Dostępne są także tryby filmów o wysokim (do 120 kl/s) i niskim klatkażu, jak również dodatkowe funkcje wspomagające filmowanie (zebra, gamma display assist, krzywe gamma S-Log 2, 3 i HLG dla filmów HDR).

Sony A7 III w naszych rękach - Sony A7 III w naszych rękach

Podsumowując kilka godzin spędzonych z nową, trzecią generacją „siódemki”, musimy przyznać, że zrobiła na nas bardzo dobre pierwsze wrażenie. Wprowadzone zmiany można ocenić pozytywnie, w szczególności system AF, tryb seryjny, czy podwójny slot kart pamięci. Także i w dziedzinie nagrywania wideo mamy do czynienia z solidnym rozwojem, co docenią osoby filmujące. Wszystko wskazuje na to, że jak na aparat amatorski, mamy do czynienia z naprawdę funkcjonalnym urządzeniem, oferującym mnóstwo przydatnych rozwiązań.

Na chwilę obecną nie znamy oficjalnej ceny A7 III na rynku polskim, a jedynie przybliżoną kwotę w euro. Wynosi ona 2300 euro za korpus lub 2500 euro za zestaw z obiektywem FE 28–70 mm f/3.5–5.6. Aparat ma być dostępny w sprzedaży w kwietniu br.

Zapraszamy również do obejrzenia galerii zdjęć przykładowych wykonanych opisywanym aparatem.



Poprzedni rozdział