Przetwarzanie danych osobowych

Nasza witryna korzysta z plików cookies

Wykorzystujemy pliki cookie do spersonalizowania treści i reklam, aby oferować funkcje społecznościowe i analizować ruch w naszej witrynie, a także do prawidłowego działania i wygodniejszej obsługi. Informacje o tym, jak korzystasz z naszej witryny, udostępniamy partnerom społecznościowym, reklamowym i analitycznym. Partnerzy mogą połączyć te informacje z innymi danymi otrzymanymi od Ciebie lub uzyskanymi podczas korzystania z ich usług i innych witryn.

Masz możliwość zmiany preferencji dotyczących ciasteczek w swojej przeglądarce internetowej. Jeśli więc nie wyrażasz zgody na zapisywanie przez nas plików cookies w twoim urządzeniu zmień ustawienia swojej przeglądarki, lub opuść naszą witrynę.

Jeżeli nie zmienisz tych ustawień i będziesz nadal korzystał z naszej witryny, będziemy przetwarzać Twoje dane zgodnie z naszą Polityką Prywatności. W dokumencie tym znajdziesz też więcej informacji na temat ustawień przeglądarki i sposobu przetwarzania twoich danych przez naszych partnerów społecznościowych, reklamowych i analitycznych.

Zgodę na wykorzystywanie przez nas plików cookies możesz cofnąć w dowolnym momencie.

Optyczne.pl

Artykuły

Wywiad z Kazuto Yamaki - prezesem Sigma Corporation

Wywiad z Kazuto Yamaki - prezesem Sigma Corporation
18 marca 2019

1. Wywiad z Kazuto Yamaki - prezesem Sigma Corporation

Podczas tegorocznych targów CP+ odbywających się w Jokohamie mieliśmy okazję spotkać się z prezesem Sigma Corporation – panem Kazuto Yamaki, aby porozmawiać z nim o aktualnej sytuacji na rynku fotograficznym oraz planach na przyszłość. Zapraszamy więc do naszego wywiadu.

Witam. Na początku chciałbym podziękować za możliwość odwiedzenia fabryki Sigmy w Aizu (relacja wkrótce, przyp. red.). Wyjazd był bardzo ekscytujący i bardzo miło wspominam ten czas.



- - - - - - - - - - - - - - - - - - R E K L A M A - - - - - - - - - - - - - - - - - -

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

Dziękuję.

Naszą wizytę tam rozpoczęliśmy od krótkiej prezentacji na temat fabryki. Pan Manabu pokazał nam jej plan wskazując na lokalizację nowego budynku, jednak zwróciłem tam uwagę na coś interesującego. Na terenie fabryki wciąż znajdują się stare budynki, które zostały wybudowane jeszcze w latach 70. ubiegłego stulecia. Są one otoczone przez nowe zabudowania i zastanawiam się, czemu nie zostały wyburzone? Czy ze względów ekonomicznych, czy bardziej sentymentalnych? I do czego są one obecnie wykorzystywane?

To dobre pytanie. Właściwie to bardziej kosztowne jest zastąpienie istniejących budynków nowymi w tej samej lokalizacji, niż wybudowanie nowych. Obecnie są tam magazyny i biura.

Zwiedzanie fabryki rozpoczęliśmy jednak od najnowszego budynku, w którym odbywa się obróbka elementów ze stopów magnezowych. Powstał on zaledwie rok temu, co wskazuje na to, że fabryka wciąż jest rozbudowywana. Jakie więc macie plany dalszego rozwoju?

Prawdopodobnie wybudujemy kolejną halę na potrzeby montażu, ponieważ produkując wysokiej jakości produkty wprowadzamy coraz więcej czynności i procedur związanych z testowaniem optyki już na linii montażowej. Montaż staje więc nie tylko bardziej czasochłonny, ale też wymaga więcej miejsca. Dlatego postawimy nowy budynek specjalnie dla linii montażowej.

Wiem, że odwiedził Pan fabrykę wraz z ojcem, podczas przerwy wakacyjnej w szkole podstawowej. Powiedział on wtedy Panu, że ma bardzo wdzięczną pracę, gdyż aparaty i obiektywy są używane w ważnych i poruszających momentach, zatem produkuje on urządzenia, które są blisko życiowych emocji. Czy wiedział Pan wówczas, że pewnego dnia zostanie Pan następcą swojego ojca?

Nie byłem tego do końca pewien, ale ojciec mówił mi o przejęciu jego interesu, nawet gdy byłem bardzo młody – w wieku około 5–6 lat.

Jak się Pan z tym czuł? Czy stresowała Pana ta odpowiedzialność?

Tak. Po pierwsze, kiedyś mieszkaliśmy na górnym piętrze biura centrali firmy. Zatem już wtedy znałem sporo pracowników firmy, więc wiedziałem, że ciąży na mnie pewna odpowiedzialność. Sigma zatrudniała wówczas około 300 osób, a mój ojciec zawsze powtarzał, że jestem odpowiedzialny za tych ludzi, a także za ich rodziny. Można przyjąć, że w każdej z rodzin jest jeszcze małżonek i dwójka dzieci, Ojciec mówił więc, iż odpowiedzialność za te 1200 osób spoczywa na moich barkach.

Miał Pan zatem bardzo stresujące dzieciństwo.

Właściwie to chciałem uciec od tego stresu.

Czy zatem był Pan jakoś przygotowywany do objęcia kierownictwa w firmie? Wysłano Pana do określonych szkół i jakieś konkretne kierunki studiów?

Tak ukończyłem zarządzanie na uniwersytecie i pierwotnie chciałem zatrudnić się w jakiejś dużej zewnętrznej firmie, poznać ich sposób prowadzenia biznesu i potem wrócić do Sigmy. Podczas studiów zdałem sobie jednak sprawę, że lepiej iść bezpośrednio do Sigmy, bo w Japonii, w szczególności takich małych firmach jak nasza, ważna jest praca zespołowa. Zatem gdybym pracował dla innej firmy, przez powiedzmy 10 lat i potem przyszedł do Sigmy jako menadżer, pracownicy mogliby nie darzyć mnie odpowiednim szacunkiem jako przełożonego. Jednak ucząc się przy nich od podstaw zdobywałem ich akceptację jako kierownik. Dlatego zacząłem pracować w Sigmie od razu po studiach.

Kiedy więc zaczął Pan pracować w Sigmie?

W 1993 roku.

Jakie były Pana pierwsze obowiązki z firmie?

Zacząłem pracować jako inżynier odpowiedzialny za projektowanie części mechanicznych.

Zatem nie w zespole kierowniczym.

Nie, nie. Zacząłem jako inżynier, jednak byliśmy wówczas zagrożeni bankructwem. W połowie lat 90-tych nastały trudne czasy. Kurs jena w stosunku do dolara i walut europejskich poszybował w górę. Sprzedawaliśmy nasze produkty za dolary i inne waluty obce, więc w tej sytuacji nasze dochody mocno spadły i wisiało nad nami widmo bankructwa. Dlatego zostałem przesunięty to działu planowania biznesowego, by pilnować przepływów pieniężnych i kosztów. Kilka lat później wróciłem do działu inżynieryjnego, a potem jeszcze pracowałem w kilku innych działach odpowiedzialnych za np. planowanie produktów, czy projektowania optyki. Lecz nie projektowałem optyki, bo pracowałem w tym dziale jako menedżer. Byłem też menedżerem w dziale oprogramowania, w dziale PR i marketingu. Więc miałem styczność z wieloma różnymi działami.

Gdy został Pan CEO, czy czuł, że jest gotowy do tej roli? Czy może wciąż czuł Pan stres w związku z tym że może Pan temu nie podołać?

Zawsze jest stresujące bycie CEO w firmie i wciąż nie wiem, czy jestem w tym dobry, ale staram się jak tylko mogę najlepiej.

Myślę, że trochę Pan siebie nie docenia.

Dziękuję.

Powiedział Pan, że praca jako CEO wciąż jest dla Pana stresująca, lecz co uważa Pan w niej za najbardziej interesujące? Co lubi Pan w niej najbardziej?

Pracę na nowymi produktami. Lubię produkt sam w sobie i jest dla mnie bardzo ekscytujące planowanie kolejnych oraz wymienianie się opiniami z inżynierami. To zdecydowanie najciekawsza część.

Ciekawe. A czego Pan w takim razie nie lubi?

Myślę że, podpisywania umów, negocjowania kontraktów z klientami i tego typu rzeczy. Aspekty prawne – to zdecydowanie coś, za czym nie przepadam.

Wiem, że dużo Pan podróżuje. Podobno raz w miesiącu jest Pan na wyjeździe zagranicznym. Czy są jakieś kierunki, które lubi Pan najbardziej?

W zasadzie podoba mi się wszędzie na świecie. Zawsze staram się znaleźć jakieś interesujące rzeczy przy każdej okazji.

Z tego co mi wiadomo, był Pan w Polsce dwa razy, w 2012 i 2015 roku. Kiedy zamierza Pan wrócić?

Być może w tym roku.

Co zapamiętał Pan najbardziej ze swoich pobytów w Polsce?

Właściwie, to was – LensTip (podczas obydwu wizyt mieliśmy okazję się spotkać z Panem Kazuto, przyp. red.). LensTip to pierwsza, profesjonalna strona z testami obiektywów, jaką znam.

Miło mi to słyszeć.

Polska nie jest naszym największym rynkiem, jednak bardzo lubię odwiedzać wasz kraj. Po pierwsze K-Consult (polski dystrybutor Sigmy, przyp. red.) jest znakomitym partnerem biznesowym i po drugie Polska jest dla mnie interesująca właśnie ze względu na LensTip. Tak właśnie jest.

A pomijając kwestie biznesowe? Co najbardziej Panu podobało w Polsce?

Byłem tylko w Warszawie. To miasto, które niemal całkowicie zostało zniszczone podczas wojny i największe wrażenie zrobiła na mnie wizyta w Muzeum Powstania Warszawskiego. Mam na imię Kazuto, a to oznacza człowieka działającego na rzecz pokoju. Kazu – znaczy pokój, a To – znaczy człowiek. Dając mi to imię, rodzice chcieli, bym był człowiekiem działającym na rzecz pokoju, dlatego to muzeum było tak przejmujące dla mnie.

W ubiegłym roku nagrodziliście K-Consult, jako jednego z najlepszych partnerów biznesowych. Przypuszczam więc, że wasza współpraca układa się bardzo dobrze, ale czy jest coś co jeszcze możecie udoskonalić w Waszych relacjach? Powiedział Pan, że planuje przyjechać w tym roku do Polski, czy ma Pan jakieś konkretne plany związane z tą wizytą?

Przyjeżdżając znów do Polski chcę po prostu okazać szacunek zarówno do K-Consult, jak i LensTip.

Rozumiem. Czyli współpraca jest znakomita i nie planuje Pan nic tu zmieniać?

W zasadzie tak. Chcę żeby mieli wciąż takie samo podejście do biznesu. Są bardzo bezpośredni, czasami dostarczają nam bardzo szczerych opinii i zadają mi trudne pytania. Jednak dzięki temu mogę nauczyć się od nich wielu rzeczy.

Czy jest coś co odróżnia rynek polski od innych krajów europejskich?

Na początku, gdy zaprezentowaliśmy pierwsze produkty z linii: Art, Sports i Contemporary, Polska okazała się krajem, który najszybciej zaakceptował nasze nowe serie obiektywów. Na wielu innych rynkach klienci wciąż skupiają się na niedrogich produktach z dolnej półki. Jednak dzięki pracy K-Consult i także dzięki LensTip sprzedajemy w Polsce sporo obiektywów z najwyższej półki, takich jak np. 35 mm f/1.4 czy 50 mm f/1.4.

Muszę przyznać, że mnie to zaskakuje, bo obiektywy z serii Art nie należą do najtańszych, a Polska raczej nie jest zbyt zamożnym krajem. Zatem sądziłem, że seria Contemporary jest u nas bardziej popularna.

Oczywiście wartość waszego rynku jest znacznie mniejsza, niż w dużych krajach, jednak część, jaką zajmowały w nim obiektywy z górnej półki, była na początku wyraźnie większa niż gdziekolwiek indziej. Więc jestem pod wrażeniem tego, jak bardzo zaawansowani są polscy użytkownicy. Teraz już oczywiście sprzedajemy sporo obiektywów Art także na innych rynkach, ale to właśnie coś, co odróżnia Polskę od innych krajów europejskich.

Przygotowałem kilka pytań dotyczących obiektywów, ale najpierw chciałbym zapytać o coś innego. Jest to moja szósta wizyta na targach CP+ i przywykłem do tego, że zawsze mogę oglądać tu sporo nowych, ekscytujących produktów Sigmy. Jednak nie tym razem. Czy może Pan wyjaśnić dlaczego?

Oczywiście pracujemy nad wieloma projektami, lecz zdecydowaliśmy, że jest zbyt wcześnie, by zaprezentować nowe produkty. W zasadzie to planowaliśmy ogłosić je podczas Photokiny, lecz została ona odwołana. Właśnie dlatego zaprezentujemy nowe produkty w późniejszym terminie, ale jeszcze w tym roku.

Jak zatem będzie wyglądał przyszły rok? Ma się odbyć Photokina w maju i CP+ w lutym. Przywykliśmy do pewnego harmonogramu premier nowości od największych producentów. Pierwsze nowości ogłaszane są w styczniu i w lutym, a kolejna tura odbywa się pod koniec lata. A jak będzie za rok?

Jest to bardzo frustrujące i przyprawia mnie o ból głowy. Myślę, że będzie dość kłopotliwe musieć zdecydować, które produkty zaprezentować podczas CP+, a które podczas Photokiny.

Myślę jednak, że nie powinniście zapominać o CP+ i skupiać się tylko na Photokinie. Targi CP+ mają moim zdaniem spory potencjał.

Tak, zgadza się.

Porozmawiajmy o współpracy z firmami Leica i Panasonic przy rozwoju systemu L-mount. Z czego wynika ta decyzja? Pytam, ponieważ np. w przypadku bagnetu Sony FE musieliśmy długo czekać na zaangażowanie Sigmy, a tutaj angażujecie się już na samym początku.

Rozmowy o współpracy rozpoczęliśmy już półtora roku temu, więc nasza decyzja o zaangażowaniu nie zapadła tak niedawno i mieliśmy trochę czasu na przygotowania.

Kolejne pytanie, jakie przygotowałem, dotyczyło zapowiadanych obiektywów z bagnetem L-mount. Chciałem wiedzieć, czy będą to istniejące modele z dodanym adapterem, czy zupełnie nowe konstrukcje zaprojektowane specjalnie dla aparatów L-mount. Teraz już wiemy, że są to jednak obiektywy zaprojektowane do lustrzanek z wbudowanym na stałe adapterem. Czy nie uważa Pan, że lepiej byłoby na początek zaprezentować dwa lub trzy modele zaprojektowane stricte do bezlusterkowców, niż prezentować dużą liczbę modeli, które już tak naprawdę znamy?

Oczywiście zaprezentujemy obiektywy zaprojektowane specjalnie dla bezlusterkowców L-mount, czyli z krótkim flange back. Taki mamy plan.

To dlaczego nie zaczęliście od realizacji tego planu?

Bo zaprojektowanie takich obiektywów wymaga czasu.

Ale przecież mieliście na to półtora roku.

Tak, ale rozwój jednego obiektywu zajmuje zazwyczaj dwa lata, więc to sporo czasu. Ktoś, kto kupuje aparat, potrzebuje do niego szerokiego wyboru obiektywów, więc za priorytet uznaliśmy wprowadzenie na początek dużej liczby obiektywów L-mount wykorzystujących istniejące konstrukcje optyczne. To na początek, ale w przyszłości będziemy wprowadzać do oferty coraz więcej obiektywów projektowanych specjalnie do bezlusterkowców.

Zatem kiedy zobaczymy pierwsze obiektywy zaprojektowane pod kątem wykorzystania z bezlusterkowcami Sony FE i L-mount?

Niestety nie mogę odpowiedzieć na to pytanie.

Od wielu lat SIGMA rozwija własne mocowanie bagnetowe. Czy zaangażowanie się w system L-mount oznacza, koniec bagnetu SIGMA, tak jak wspominaliście na konferencji podczas Photokiny?

Tak. Na początku sami pracowaliśmy nad nowym produktem i już wówczas okazało się, że musimy rozważyć porzucenie mocowania SA i pomyśleć o stworzeniu zupełnie nowego bagnetu dla bezlusterkowców z krótkim flange back. Gdy zaczęliśmy go projektować, Panasonic zaoferował nam, byśmy rozpoczęli współpracę, potem podobną propozycję złożył Leica i nasze trzy firmy zaczęły pracować razem. Więc jeszcze zanim dołączyliśmy do rozwoju L-mount, to podjęliśmy decyzję o porzuceniu mocowania SA i przerzuceniu się na zupełnie nowy system.

Co zatem z obecnymi użytkownikami aparatów z bagnetem SA? Czy przyszłe obiektywy Sigmy będą wciąż oferowane z tym mocowaniem?

Tak.

Jak długo?

Nie podjąłem jeszcze decyzji, ale myślę, że dopóki będziemy projektować obiektywy dla lustrzanek, będziemy też projektować ich wersje z bagnetem SA.

Oprócz obiektywów L-mount zapowiedzieliście również systemowe aparaty od SIGMA? Nawet na waszym stoisku możemy znaleźć listę aparatów L-mount i obok informację o pracach Sigmy nad tego typu aparatem. Kiedy zatem pojawi się pierwszy aparat?

W przyszłym roku.

Czy wasze bezlusterkowce będą wyposażane tylko w matryce Foveon, czy także w innego typu sensory?

Na tę chwilę planujemy zaprezentować aparat z matrycą Foveon. Myślę, że to najlepszy sensor, jaki możemy zaoferować naszym klientom. Jednak jeśli znajdziemy naprawdę dobrą matrycę, to możemy jej użyć zamiast Foveona. Trzeba też pamiętać, że Foveon należy do Sigmy, więc z tak czy owak, będziemy korzystać z tych matryc w naszych aparatach, a od czasu do czasu możemy użyć innego sensora. Jednak na tę chwilę nie mamy takiego planu.

Czy to będzie aparat pełnoklatkowy?

Taki jest główny plan. Jednak wszystko jest możliwe i możemy znów wykorzystać matrycę APS-C.

Planujecie premierę już w przyszłym roku, a wciąż nie jesteście pewni jaka matryca się w nim znajdzie?

To będzie matryca Foveon.

Wróćmy na moment do bagnetu Sony FE. Jak oceniacie swoją obecność w tym systemie? Czy jesteście zadowoleni ze sprzedaży?

Tak. Sprzedaż wzrasta bardzo szybko, więc jestem pod wrażeniem.

Czy nie uważa Pan, że zbyt długo musieliśmy czekać na pojawienie się obiektywów Sigma z mocowaniem Sony FE?

Model z krótkim flange back zaprojektowany specjalnie dla Sony FE zaprezentujemy jeszcze w tym roku.

Ale chodziło mi o to, że skoro sprzedaż obiektywów z bagnetem Sony FE jest tak dobra, to czy nie żałuje Pan, że tak późno zobaczyliśmy pierwsze obiektywy Sigma dla tego systemu? Sony A7 pojawiło się ponad 5 lat temu, a my musieliśmy czekać 4 lata na pierwsze obiektywy Sigma dla tego bezlusterkowca. Nie uważa Pan, że to zbyt długo?

Możliwe, ale Sony A7 pojawiło się wtedy, gdy wprowadzaliśmy pierwsze obiektywy z naszych nowych serii Art, Sports i Contemporary, zatem mieliśmy inne priorytety. Potem zaczęliśmy prace nad obiektywami kinematograficznymi, co wymagało sporo wysiłku. A następnie pojawił się temat nowego bezlusterkowca.

Jak zatem wygląda sprzedaż obiektywów kinematograficznych?

Myślę, że dobrze nam idzie. Zdobywamy coraz większą reputację wśród profesjonalnych filmowców.

Jednak myślę, że to bardzo trudny obszar rynku, który różni się od rynku fotograficznego, prawda?

Tak. Jest troszkę inny i dlatego nie każdy decyduje się w niego wejść. Tu bardzo istotna jest marka. Jest wiele klasycznych marek, np. Arri, Cooke, Zeiss i dlatego wiele osób ostrzegało mnie, że może nam się nie udać. Jednak ku mojemu zaskoczeniu idzie nam dość dobrze, zwłaszcza w Ameryce, Francji i UK.

Czyli uważa Pan, że decyzja była ryzykowna, ale jednak się opłaciła, tak?

Tak. Poza tym nasza obecność w tej branży sprawia mi wiele radości.

Możecie pracować nad nowymi produktami, a to przecież to, co lubi Pan robić najbardziej.

Tak.

Ostatnie premiery firm Canon, Nikon, Sony i Panasonic pokazują, iż przyszłość branży fotograficznej należy do pełnoklatkowych bezlusterkowców. Jaki ma to wpływ na wasze podejście do projektowania obiektywów i planowania kolejnych produktów? Myślę, że za kilka lat będziecie musieli jednocześnie rozwijać kilka linii produktów, dla lustrzanek, dla bezlusterkowców i w obydwu przypadkach dla tych z matrycami FF, jak i APS-C.

Tak, w najbliższym czasie będziemy utrzymywać te cztery linie produktowe. Jednak zgadzam się, że przyszłość należy do bezlusterkowców. Dlatego zamierzamy więcej pracy poświęcać obiektywom dla pełnoklatkowych bezlusterkowców. To jest nasz priorytet. W drugiej kolejności są bezlusterkowce z matrycami APS-C i następnie lustrzanki pełnoklatkowe.

Jak wygląda sprawa z obiektywami Sigmy na mocowanie Fujifilm X? Ostatnio pojawili się producenci niezależni z Chin, którzy robią modele z autofokusem na to mocowanie. A co z Sigmą? Też zamierzacie zaangażować się w ten system?

Bardzo bym chciał, ale nasze zasoby są ograniczone, więc wszystko jest sprawą priorytetów. Mamy zbyt wiele innych projektów, nad którymi obecnie pracujemy.

Podczas mojej wizyty w fabryce Aizu dowiedziałem się, że w waszej centrali w Tokio pracują głównie inżynierowe. Jest ich tam około 150…

W tej chwili chyba nawet około 180.

I to wciąż nie wystarcza?

Nie wystarcza.

Ilu zatem inżynierów jest zaangażowanych w powstanie jednego modelu obiektywu?

To trudne pytanie, ale typowy zespół składa się z projektanta optyki, może 3 lub 4 inżynierów od mechaniki, 1 lub 2 inżynierów odpowiedzialnych za oprogramowanie i 1 lub 2 specjalistów od elektroniki. Powiedzmy więc, że nie więcej jak 10 osób. Jednak na innych etapach dochodzą do tego kolejne osoby, takie jak np. inżynier odpowiedzialny za prototypy, inżynierowie produkcji, itd. Zatem w sumie wychodzi, że powstanie nowego produktu zaangażowanych jest kilkadziesiąt osób. Gdy dodamy do tego innych, np. inżynierów projektujących matryce do pras, to może wyjść nawet setka.

Właśnie. W nawiązaniu do matryc od pras, to muszę przyznać, że zdziwiłem się, iż sami je projektujecie i wykonujecie na własne potrzeby.

Nie wszystkie. Czasem przerasta to nasze moce przerobowe i musimy korzystać z pomocy zewnętrznego dostawcy.

Coraz więcej mówi się o zakrzywionych matrycach. Pojawiają się już nawet producenci, którzy wprowadzają je do seryjnej produkcji (np. Curve One). Jakie jest Pana zdanie w tej kwestii? Czy takie rozwiązania zobaczymy u największych graczy na rynku?

Patrząc od strony technicznej, uważam, że to dobry pomysł, ale dla aparatów kompaktowych. Jednak nie wierzę, że sprawdzi się to w przypadku systemów z wymienną optyką, bowiem konieczne będzie projektowanie obiektywów specjalnie dla każdego konkretnego sensora.

Ale nie uważa Pan, że ułatwi to projektowanie obiektywów?

Nie sądzę, że projektowanie optyki dla zakrzywionych sensorów jest łatwiejsze. Warunki projektowe są inne, jednak trudność taka sama, niezależnie czy projektujemy je z myślą o płaskiej, czy zakrzywionej płaszczyźnie obrazowania. Prawdą jest, że możemy projektować bardziej kompaktowe obiektywy. Poza tym nie ma tutaj standardu i jeśli Canon zaprojektuje matrycę o określonym promieniu krzywizny, a Nikon o innym, to będzie spory bałagan. Więc nie sądzę, żeby było to świetne rozwiązanie, sprawdzające się w przypadku aparatów z wymienną optyką.

Który z obiektywów Sigmy jest Pana ulubionym? A który uważa Pan za największe osiągnięcie?

Moim ulubionym obiektywem jest przede wszystkim 35 mm f/1.4. To pierwszy przedstawiciel serii Art i po jego sukcesie utwierdziłem się w przekonaniu, że obraliśmy właściwy kierunek. Przed wprowadzeniem tego modelu na rynek byłem bardzo zestresowany, bowiem gdyby okazał się on porażką, moglibyśmy nie przetrwać na rynku. Więc 35 mm f/1.4 jest moim faworytem i myślę, że jeszcze 18–35 mm f/1.8. To obiektyw, który nie tylko jest unikalny pod względem parametrów, ale też charakteryzuje się znakomitą jakością. I może również 60–600 mm. Bardzo unikalny obiektyw, nikt takiego nie ma w swojej ofercie.

Skoro wspomniał Pan o 60–600 mm to muszę, zapytać o jedną rzecz. W waszym portfolio macie obecnie modele 150–600 mm Sports i Contemporary oraz 60–600 mm. Czyli zatem trzy obiektywy o zbliżonych parametrach. Mamy tu taką samą światłosiłę i podobne zakresy ogniskowych. Czy od samego początku planowaliście zaprezentować te produkty?

Tak. Wcześniej mieliśmy w naszej ofercie 150–500, 135–400 i 50–500, a te obiektywy są ich ulepszonymi wersjami. Chcieliśmy jednak, aby ulepszone wersje osiągały 600 mm na długim końcu, zatem 60–600 mm był od początku w naszych planach. Wiemy bowiem, że wielu użytkowników potrzebuje tego zakresu ogniskowych. Zwłaszcza ci fotografowie, którzy nie mogą pozwolić sobie na zmianę obiektywu. Np. w fotografii lotniczej, gdy chcemy przejść z kadru obejmującego jednego myśliwca to kadru obejmującego całą eskadrę samolotów.

Linia stałek z serii Art zrobiła się naprawdę imponująca, ale obejmuje ona krótsze i umiarkowane ogniskowe. W dłuższych stałkach Sigma zaprezentowała tylko model o ogniskowej 500 mm z linii Sport. Czy w najbliższym czasie możemy liczyć na rozwinięcie tej serii o modele o ogniskowych np. 300, 400 czy 600 mm?

Bardzo bym chciał, ale jak mówiłem, wszystko jest sprawą priorytetów. Mamy rozpoczętych wiele innych projektów, które musimy doprowadzić do wprowadzenia na rynek. Może w przyszłości będziemy mieć w ofercie takie modele, ale na pewno nie w najbliższej przyszłości.

To chyba już wiem, jaka będzie odpowiedź na moje ostanie pytanie. Jasne stałki z serii Art to jedne z najlepszych i najostrzejszych obiektywów, jakimi dane było nam fotografować. W znacznej większości przypadków są one jednak duże i ciężkie, co ogranicza ich zastosowanie np. w fotografii podróżniczej czy reportażowej. Czy Sigma planuje wprowadzenie na rynek pełnoklatkowych obiektywów np. z linii C, które będą mniejsze, lżejsze i będą nadal posiadać świetny stosunek jakości do ceny?

Przede wszystkim moją pasją jest tworzenie obiektywów o jak najwyższej jakości. Dlatego będziemy kontynuować nasze prace w tym kierunku, także w przypadku systemów bezlusterkowych. Tworzenie produktów najlepszych jakościowo to moje hobby i co ciekawe, po wprowadzeniu przez nas serii Art, wiele firm poszło w nasze ślady i mają one teraz w swojej ofercie ciężkie i spore obiektywy o świetnej jakości. Jednak zawsze chcemy też wyróżniać się czymś od innych i możliwe, że w przyszłości będziemy chcieli zaprezentować kilka wyjątkowych obiektywów, które nie będą zgodne z ówczesnymi trendami. Zawsze chcę mieć coś unikalnego, co odróżni nas od innych firm, więc nie jest wykluczone, że będziemy produkować takie obiektywy, o których Pan wspomniał – lekkie, kompaktowe z modele z serii Contemporary.

To było już moje ostatnie pytanie. Chciałbym więc podziękować za możliwość przeprowadzenia wywiadu. Mam nadzieję, że spotkamy się za rok podczas kolejnych targów CP+ i będziemy mieli okazję porozmawiać o wielu nowych produktach.

Dziękuje bardzo.

Zdjęcie tytułowe © Sigma Corporation


Poprzedni rozdział