Przetwarzanie danych osobowych

Nasza witryna korzysta z plików cookies

Wykorzystujemy pliki cookie do spersonalizowania treści i reklam, aby oferować funkcje społecznościowe i analizować ruch w naszej witrynie, a także do prawidłowego działania i wygodniejszej obsługi. Informacje o tym, jak korzystasz z naszej witryny, udostępniamy partnerom społecznościowym, reklamowym i analitycznym. Partnerzy mogą połączyć te informacje z innymi danymi otrzymanymi od Ciebie lub uzyskanymi podczas korzystania z ich usług i innych witryn.

Masz możliwość zmiany preferencji dotyczących ciasteczek w swojej przeglądarce internetowej. Jeśli więc nie wyrażasz zgody na zapisywanie przez nas plików cookies w twoim urządzeniu zmień ustawienia swojej przeglądarki, lub opuść naszą witrynę.

Jeżeli nie zmienisz tych ustawień i będziesz nadal korzystał z naszej witryny, będziemy przetwarzać Twoje dane zgodnie z naszą Polityką Prywatności. W dokumencie tym znajdziesz też więcej informacji na temat ustawień przeglądarki i sposobu przetwarzania twoich danych przez naszych partnerów społecznościowych, reklamowych i analitycznych.

Zgodę na wykorzystywanie przez nas plików cookies możesz cofnąć w dowolnym momencie.

Optyczne.pl

Artykuły

Kilka słów o systemie Canon EOS R

Kilka słów o systemie Canon EOS R
16 marca 2020

1. Canon EOS R oraz EOS RP

Jak na razie, w systemie R dostępne są trzy pełnoklatkowe aparaty – EOS R, EOS RP oraz EOS Ra. Pierwszy z nich pojawił się na rynku pod koniec 2018 roku, drugi natomiast w lutym 2019 r., czyli w zasadzie równo rok temu. EOS Ra jest najmłodszy w tym zestawieniu, bo światło dzienne ujrzał na początku listopada 2019 roku.

R-ka, jak pisaliśmy zresztą w naszej recenzji tego aparatu, to korpus dedykowany średniozaawansowanym i zaawansowanym fotografom; EOS RP z kolei przeznaczony jest dla ambitnych fotoamatorów, którzy marzą o wejściu w świat matryc pełnoklatkowych nie będąc zmuszonymi do wydawania majątku. Bezpośredniej analogii do systemu lustrzankowego EOS nie ma – jednak pod względem samej jakości zdjęć EOS R może przypominać Canona EOS 5D Mark IV, a jego mniejszy systemowy kolega – EOS-a 6D Mark II. Oba aparaty są jednak wyposażone w znacznie bardziej zaawansowany system autofokusa przy fotografowaniu przez wizjer niż lustrzani „bracia”.

O tym, że Canon traktuje system R priorytetowo, świadczy niedawno przekazana przez Richarda Shepherda, starszego menedżera ds. marketingu produktów Canon Europe informacja o tym, że siły swojego działu R&D kieruje Canon własnie w bezlusterkowce. Warto zatem zobaczyć, co do zaoferowania ma obecnie japoński potentat.

Canon EOS R



- - - - - - - - - - - - - - - - - - R E K L A M A - - - - - - - - - - - - - - - - - -

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

Kilka słów o systemie Canon EOS R - Canon EOS R oraz EOS RP

Na początek warto przytoczyć nasze słowa z recenzji aparatu świeżo po premierze. Chwaliliśmy go za znakomitą jakość zdjęć w szerokim zakresie czułości, którą zapewnia 30-megapikselowy sensor, pochodzący z profesjonalnej lustrzanki 5D Mark IV, oraz świetny autofokus w technologii Dual Pixel CMOS AF – zarówno w trybie pojedynczym, jak i ciągłym, z imponującym zakresem detekcji aż do −6 EV. Taka wartość pozwala na wykonywanie zdjęć ze wsparciem automatycznego ustawiania ostrości w zasadzie w ciemności, co pokazał ambasador Canona, Daniel Etter, wykonując sesję zdjęciową w kopalni węgla.

Kilka słów o systemie Canon EOS R - Canon EOS R oraz EOS RP
Canon EOS R + RF 50 mm f/1.2L USM, 1/50 s, f/1.2, ISO 6400. © Daniel Etter

Narzekaliśmy natomiast na cenę, która według nas była nieco zawyżona. I rzeczywiście – producent postanowił skorygować kwotę, za jaką można kupić aparat i obecnie EOS R (wraz z adapterem) kosztuje 1500 zł mniej, co czyni go znacznie atrakcyjniejszym wyborem niż był w dniu premiery.

O jakości zdjęć już wspomnieliśmy. Równie ważna jest jednak ergonomia. Do tej oferowanej przez EOS-a R trzeba się przyzwyczaić. Największą zmianą jest chyba sposób ustawiania ostrości – w miejsce klasycznego dżojstika w EOS R wykorzystujemy do tego wyłącznie ekran dotykowy i ruch palca. Możemy do tego aktywować cały ekran lub jego część, w zależności od tego, jak jest najwygodniej.

Sam uchwyt i wysokość korpusu są jednak nienaganne i umożliwiają wygodną oraz płynną pracę. Pod tym względem EOS R to jeden z najlepiej zaprojektowanych bezlusterkowców na rynku.

Przede wszystkim bezgłośna migawka – używam jej, gdy tylko mogę. Nie po to, żeby ludzie nie wiedzieli, że fotografuję – przy tematach, którymi się zajmuję, bohaterowie zawsze zdają sobie z tego sprawę. Cicha migawka nie przypomina im ciągle o zdjęciach, dzięki czemu mogą czuć się swobodniej. Autofocus R potrafi wyostrzyć w niemal zupełnej ciemności, a śledzenie oka ostrością działa naprawdę świetnie, nawet, gdy stanowi ono najmniejszą część kadru. Bardzo użyteczny okazał się także ruchomy ekran. Pracuję niemal wyłącznie korzystając z ekranu dotykowego. Jestem stosunkowo wysoki i nawet przy fotografowaniu ludzi średniego wzrostu, używając wizjera, musiałem się gimnastykować, by unikać w kadrach niepotrzebnej przestrzeni nad ich głowami. Teraz trzymam aparat niżej. Ten styl pracy pozwala mi precyzyjnie kadrować. Ludzie, których fotografuję, też zachowują się dzięki temu swobodniej. Nie różnię się prawie wcale od osób fotografujących telefonami.
Maciek Nabrdalik,
fotograf, dokumentalista, członek agencji VII, globalny ambasador Canon

O tym, że producent cały czas wspiera i inwestuje w R-kę, świadczy fakt, że od czasu premiery aparatu światło dzienne ujrzało aż 5 aktualizacji oprogramowania, w tym 3 znaczące. Pierwsza wprowadziła możliwość wykonywania zdjęć seryjnych w trybie migawki elektronicznej, druga i trzecia natomiast udoskonaliły autofokus pod kątem, przede wszystkim, rozpoznawania obiektów (w tym twarzy i oka) oraz śledzenia. Obecnie w tym zakresie EOS R to jeden z najbardziej zaawansowanych aparatów na rynku.

Do zalet korpusu należy również świetna, jak zresztą na aparaty Canon przystało, responsywność – aparat włącza i wybudza się bardzo szybko, a jego obsługa pozbawiona jest jakichkolwiek zacięć. Równie świetnie, co nie jest wcale tak oczywiste na obecnym rynku fotograficznym, działa panel dotykowy.

Canon EOS R jest zatem aparatem, który z powodzeniem może być wykorzystany w komercyjnych zleceniach czy sesjach fotograficznych. Oferuje wszystko to, czego średnio zaawansowani i zaawansowani fotografowie mogą oczekiwać od swojego korpusu – jest szybki, niezawodny, wyposażony w świetny moduł autofokusa i oferuje bardzo wysoką jakość zdjęć.

Matryca 30 Mpix, dobra dynamika tonalna oraz niski poziom szumów – to wszystko, czego potrzebuję. Czy pracuję w studio na ISO 100, czy na stadionie przy ISO 3200 sprzęt nie może mnie ograniczać. Wysoka rozdzielczość pozwala na spokojną pracę, późniejszą obróbkę z zachowaniem detali oraz wydruki w dużych rozmiarach. Pracując na dworze scena, którą fotografuję, często jest bardzo kontrastowa jeżeli chodzi o oświetlenie (praca pod słońce, nierówno oświetlone stadiony). Będąc na meczu nie zawsze mogę kontrolować warunki oświetleniowe, muszę więc mieć pewność, że sprzęt zapewnia pliki w jakości, która nie zawiedzie moich klientów.
Łukasz Skwiot,
fotograf sportowy

Canon EOS RP

Kilka słów o systemie Canon EOS R - Canon EOS R oraz EOS RP

Aparat w zasadzie 2-krotnie tańszy od opisanego wcześniej EOS-a R, a pod wieloma względami – tak samo dobry. Korpus, wraz z adapterem, kosztuje obecnie 4999 zł, czyli jest jednym z najtańszych dostępnych w sklepach bezlusterkowców z pełnoklatkową matrycą.

Kilka słów o systemie Canon EOS R - Canon EOS R oraz EOS RP
f/2.0, 1/250 s, ISO 1600, Źródło: Canon

Pierwszą różnicą pomiędzy EOS-em R a tańszym bezlusterkowcem jest sensor. RP otrzymał „w spadku” po 6D Mark II 26-megapikselową matrycę, która charakteryzuje się przybliżoną do EOS-a R jakością zdjęć pod względem zaszumienia, oferuje jednak nieco niższą szczegółowość i nie jest tak elastyczna w kwestii dynamiki. Właśnie dynamika może być postrzegana jako największa wada bezlusterkowca RP – pod tym względem niewątpliwie odstaje on od konkurencji. Jeżeli zatem fotografujący ceni sobie możliwość „wyciągania” bardzo dużej ilości informacji z cieni przy zachowaniu wysokiej jakości zdjęć, lepszy będzie EOS R.

W kwestii użytkowania, Canon do projektu tańszego bezlusterkowca podszedł bardziej konserwatywnie. Nie znajdziemy tu innowacyjnych elementów, zamiast tego natomiast znalazło się miejsce na sprawdzone pokrętło PASM oraz dwie rolki sterujące (czyli o jedną więcej, niż w drugiej generacji 6D). Pod tym względem użytkownikom lustrzanych aparatów Canon chcących „przeskoczyć” na aparat bez lustra na pewno będzie łatwiej się oswoić ze zmianą niż przy wyborze EOS-a R. W RP zabrakło jednak górnego ekranu monochromatycznego, który w droższym modelu pozwala na szybką kontrolę podstawowych nastaw. Coś za coś.

W EOS RP nie znajdziemy również tak dobrego, szczegółowego wizjera elektronicznego, jak w „starszym bracie”. Zamiast tego musimy się zadowolić wciąż niezłym, ale już nie tak znakomitym 0.39-calowym celownikiem o rozdzielczości 2.36 miliona punktów. Dla ambitnego fotoamatora wizjer o takich parametrach powinien być jednak wystarczający, gdyż oferuje wysoką szczegółowość i dobre odwzorowanie barw. Ekran LCD, podobnie jak w EOS R, jest obrotowy i oferuje standardową w aparatach Canona wielkość 3" i rozdzielczość 1.04 miliona punktów. To w zupełności wystarczy do wygodnego podglądu zdjęć np. w nasłonecznionych przestrzeniach.

Skromnie wyglądający sprzęt gwarantuje anonimowość. To bardzo ważne, gdy fotografujemy w miejscach newralgicznych, o podwyższonym poziomie bezpieczeństwa, lub gdy nie chcemy wyglądać jak profesjonaliści. Co ważne dla mnie mamy dostępny adapter pozwalający przejść z nowego systemu mocowania RF na EF. To ważne i przydatne, gdy posiadamy już własne, starsze szkła. W mojej pracy nie liczy się szybkostrzelność czy niezliczona ilość punktów autofokusa. Liczy się natomiast to, co zarejestruje matryca – dane w światłach i cieniach, jakość detali, faktury i kolory
Krzysztof Zaniewski,
fotograf krajobrazu

Autofokus wykonany w technologii Dual Pixel CMOS AF to już nie 5655 punktów z detekcją do −6 EV, a, kolejno, 4779 punktów oraz −5 EV. Czy to oznacza, że jest znacznie gorzej? Zdecydowanie nie, oba aparaty pod tym względem zdecydowanie wyróżniają się na rynku. Dodatkowo, wspomnianego wcześniej usprawnienia algorytmów doczekał się nie tylko obecny flagowiec, ale również i EOS RP. Na papierze zatem mniejszy bezlusterkowiec wygląda pod względem ogniskowania minimalnie gorzej, w praktyce jednak – oba działają świetnie.

EOS RP to ewidentnie aparat dla osób, które potrzebują mieć sprzęt zawsze przy sobie. Z uwagi na wagę i wielkość mojego dotychczasowego EOS-a 5d (szczególnie z gripem), nigdy nie myślałem, żeby zabierać go bez celu, na krótki spacer czy też w drogę na jakieś spotkanie. Dlatego większość fotografii streetowych czy też architektury robiłem zwykle telefonem. RP zmienia to podejście. Aparat w połączeniu z obiektywem RF 35mm F1.8 Macro IS STM czy też EF 50mm f/1.4 jest niezwykle lekki i można go mieć cały czas przy sobie. Do tego edycja RAW’ów i możliwość szybkiego i prostego eksportu na telefon sprawia, że w ciągu kilku chwil możemy się pochwalić pięknym jakościowym zdjęciem w mediach społecznościowych
Łukasz Bartyzel
portrecista, fotograf mody

Nie da się ukryć, że EOS RP zaprojektowany jest w taki sposób, by Canon mógł go oferować w cenie w zasięgu fotoamatorów. Zabrakło w nim zatem topowych komponentów znanych z R-ki – te, które producent zamontował, powinny być jednak w pełni wystarczające. Pozostaje nam jedynie zacytować zdanie z naszego testu: „Naszym zdaniem, RP to całkiem sensowny wybór jak na pierwszy aparat pełnoklatkowy, szczególnie dla ambitnych fotoamatorów” – w tym aspekcie, poza jeszcze bardziej przystępną ceną, nic się nie zmieniło.

Canon EOS Ra

Kilka słów o systemie Canon EOS R - Canon EOS R oraz EOS RP

W systemie RF jest jeszcze jeden korpus: przeznaczony do astrofotografii Canon EOS Ra, oparty w zasadzie w 100 procentach na EOS-ie R. Wyróżnia go jednak jeden wcale niemały szczegół – matryca, przed którą umieszczono nowy układ filtrów podczerwieni, umożliwiający czterokrotnie wyższą transmisję w zakresie długości fali około 656 nm niż standardowy sensor. Ta linia spektralna nosi nazwę H-alfa i występuje, gdy elektron wodoru przechodzi z trzeciego n=3 na drugi n=2 poziom energetyczny – a ponieważ wodór jest podstawowym składnikiem mgławic, zwiększona transmisja dla tej długości fali pozwala uchwycić wyraźny, czerwonawy kolor mgławicy.

Kilka słów o systemie Canon EOS R - Canon EOS R oraz EOS RP
Canon EOS Ra, f/2.8, 89.9 s, ISO 1250, Źródło: Canon

Poza samą konstrukcją sensora, EOS Ra posiada udogodnienie w postaci zwiększonego maksymalnego powiększenia kadru – do 30 razy. Funkcja ta może być szczególnie przydatna, gdy chcemy dokładnie ustawić ostrość, np. na gwiazdy.

Artykuł powstał na zlecenie firmy Canon.



Poprzedni rozdział