Wykorzystujemy pliki cookie do spersonalizowania treści i reklam, aby oferować funkcje społecznościowe i analizować ruch w naszej witrynie, a także do prawidłowego działania i wygodniejszej obsługi. Informacje o tym, jak korzystasz z naszej witryny, udostępniamy partnerom społecznościowym, reklamowym i analitycznym. Partnerzy mogą połączyć te informacje z innymi danymi otrzymanymi od Ciebie lub uzyskanymi podczas korzystania z ich usług i innych witryn.
Masz możliwość zmiany preferencji dotyczących ciasteczek w swojej przeglądarce internetowej. Jeśli więc nie wyrażasz zgody na zapisywanie przez nas plików cookies w twoim urządzeniu zmień ustawienia swojej przeglądarki, lub opuść naszą witrynę.
Jeżeli nie zmienisz tych ustawień i będziesz nadal korzystał z naszej witryny, będziemy przetwarzać Twoje dane zgodnie z naszą Polityką Prywatności. W dokumencie tym znajdziesz też więcej informacji na temat ustawień przeglądarki i sposobu przetwarzania twoich danych przez naszych partnerów społecznościowych, reklamowych i analitycznych.
Zgodę na wykorzystywanie przez nas plików cookies możesz cofnąć w dowolnym momencie.
Cykl artykułów z serii "Legendarne lornetki" miał za zadanie przybliżać Czytelnikom Optyczne.pl i Allbinos.com znane na całym świecie i jednocześnie kultowe modele lornetek produkowane w mniej lub bardziej odległej przeszłości. Bohaterka obecnego artykułu nie należy do tej grupy, bo jej popularność ograniczała się głównie do polskiego rynku, ewentualnie do wybranych krajów komunistycznego bloku wschodniego. Na zachodzie Europy, w Ameryce i Azji jej rozpoznawalność była natomiast praktycznie zerowa.
Nie ma jednak żadnych wątpliwości co do tego, że w Polsce omawiana lornetka zyskała status legendarnej i kultowej, a ponieważ Optyczne.pl to polski serwis, uznaliśmy, że w pełni zasługuje ona na to, aby poświęcić jej obszerny materiał. Dla nas będzie to okazja do, mam nadzieję, ciekawej lekcji historii, natomiast Czytelnicy anglojęzyczni będą mogli dowiedzieć się czegoś więcej o produktach optycznych zza Żelaznej Kurtyny.
Historia lornetek Polskich Zakładów Optycznych (PZO) rozpoczęła się w latach 20-tych XX wieku jeszcze w czasach, gdy firma nosiła nazwę Fabryka Aparatur Optycznych i Precyzyjnych, H. Kolberg i spółka. Produkcję rozpoczęto od modelu 6x30 - o 6-krotnym powiększeniu i 30-milimetrowych obiektywach - wzorowanego na niemieckich modelach Zeissa. Według źródeł umowa na wyprodukowanie pierwszego tysiąca sztuk lornetek (cena 125.000 marek polskich za sztukę) pomiędzy fabryką Kolberga a Departamentem III Artylerii i Uzbrojenia MS Wojskowych została zawarta 17 listopada 1922 roku. Zamówienie było na tyle duże, że stało się impulsem do zakupu nowego budynku. Spółka nabyła więc nieruchomość, która wcześniej funkcjonowała jako fabryka tabakier, umiejscowioną przy ulicy Grochowskiej w Warszawie. Budynek miał 1500 metrów kwadratowych i znajdował się na działce o powierzchni niecałych 600 metrów kwadratowych.
----- R E K L A M A -----
Aby przyspieszyć produkcję zamówionych lornetek, Departament udostępnił pochodzące najprawdopodobniej z Zakładów Obuchowskich rysunki konstrukcyjne rosyjskiej lornetki o takich samych parametrach, produkowanej w Rosji od 1907 roku. W międzyczasie zakłady Zeissa, w których zamówiono część maszyn niezbędnych do produkcji lornetki, podniosły ich cenę. Aby realizacja projektu miała szanse być opłacalna, Kolberg wynegocjował z Ministerstwem Obrony zwiększenie zamówienia do 4000 egzemplarzy.
Wzorując się na doświadczeniach Zeissa i uzyskanym projekcie modelu rosyjskiego, zaprojektowano polską lornetkę 6x30, której do 1939 roku wyprodukowano około 60-80 tysięcy sztuk. Szkło optyczne było zamawiane we Francji w zakładach Parra Montois lub u niemieckiego Schotta. Lornetka składała się z klasycznego achromatycznego obiektywu, pryzmatów w układzie Porro typu I dzielonych powietrzem oraz dwuelementowego okularu. Pod koniec lat 20-tych dokonano niewielkich modyfikacji pierwotnej konstrukcji optycznej, co miało na celu poprawę rozdzielczości i zmniejszenie aberracji chromatycznej.
Budynek PZO przy Grochowskiej 316 w 1926 roku (fot. Archiwum PZO).
Korpus lornetki 6x30 był aluminiowy, wykonany jako odlew w piasku. Okulary ogniskowane indywidualnie były mosiężne, a pokrywki zrobiono z blachy mosiężnej. Na korpusie lornetki, obok lewego okularu, widniała nazwa „H. Kolberg i Ska Warszawa WP”, a obok prawego okularu wybite parametry '6×30', numer seryjny oraz orzełek. Ciężar takiej lornetki wynosił około 650 gramów, ale z biegiem lat korpus unowocześniano tak, by stawał się lżejszy. Mosiądz w okularach i pokrywkach zaczęto zastępować niekorodującym stopem aluminium (antikorodal), a gdy w kraju uruchomiono odlewnię aluminium pod ciśnieniem, można było zmniejszyć grubość ścianek korpusu i zredukować obróbkę. Te i podobne innowacje pozwoliły zmniejszyć wagę lornetki do niewiele ponad 400 gramów. Warto jednak nadmienić, że w katalogach z lat 1935-1936 wciąż podawana jest waga wynosząca 653 gramy. Skórzane futerały do lornetek przez cały czas dostarczała firma A. Chojecki z Warszawy. Dodatkowo w zestawie znajdowały się także paski do lornetki i futerału, deszczochron, filtry oraz ochraniacze muszli.
Lornetka H. Kolberg i Ska 6x30.
Rozwój lornetki 6x30 przypisuje się inż. Tadeuszowi Malinowskiemu, który ukończył Instytut Optyczny w Paryżu (École supérieure d’optique). Okular jego konstrukcji okazał się podobno tak dobry, że w czasie okupacji Zeiss zarządzający zakładami polecił wydać sobie jego obliczenia i zastosował je w lornetkach produkowanych wówczas w Jenie.
Przedwojenna lornetka PZO 6x30 produkowana na potrzeby Wojska Polskiego.
O jakości produkowanej lornetki świadczą liczne pozytywne wypowiedzi i historie. Kiedy w 1930 roku polską lornetkę pokazano na konkursie w USA zorganizowanym przez Dowództwo Artylerii Polowej Armii Amerykańskiej, komisji bardzo się ona spodobała i uznała ją za najbardziej jasną ze wszystkich zaprezentowanych. Drugie z wydarzeń miało miejsce w 1935. Kanada rozpisała konkurs na lornetkę polową i w tym konkursie wystartowała polska lornetka 6x30. Okazała się ona być najlepszą i zaproponowano, aby Polacy wybudowali w Kanadzie swoją fabrykę bądź dostarczono gotowe lornetki. Niestety zbyt duże ilości zamówień od wojska w kraju uniemożliwiły nawiązanie współpracy z Kanadą.
Warto dodać, że omawiana lornetka nie była instrumentem tanim. W 1929 roku jej cena wynosiła 290 złotych. Do tego należało doliczyć skórzany futerał wytwarzany w zakładzie A. Chojeckiego i który kosztował dodatkowe 37 złotych. W tym samym czasie oficer Wojska Polskiego w randze kapitana zarabiał 350-400 złotych na miesiąc. Robotnik lub urzędnik musiał pracować na zakup takiej lornetki 2-3 miesiące. Jakby tego było mało, w katalogu z 1936 roku cena lornetki z futerałem wynosiła już 350 złotych, a więc jeszcze więcej.
Mocno zużyty model lornetki PZO LP6x30 z 1935 roku. Fot. M. Górko.
Światowy, wielki kryzys finansowy, który wybuchł w 1929 roku, odcisnął swoje piętno także na firmie Kolberg i spółka. Popadła ona wtedy w tarapaty finansowe, przez co w maju 1931 roku Henryk Kolberg był zmuszony sprzedać swoje udziały trzem prywatnym firmom z Francji, a sama spółka zmieniła nazwę na Polskie Zakłady Optyczne SA. Od tego momentu na lornetkach zaczęło pojawiać się charakterystyczne logo mające wygląd dwóch sklejonych soczewek - w górnej znajdował się napis PZO, a w dolnej WARSZAWA.
Stare i nowe logo umieszczane na przedwojennych lornetkach 6x30 produkowanych w Polsce.
Co ciekawe, już w 1933 roku, Henryk Kolberg zarejestrował kolejną spółkę pod swoim nazwiskiem i niedługo potem stała się ona bezpośrednią konkurencją dla PZO rozpoczynając swoją niezależną produkcję lornetek klasy 6x30 o konstrukcji identycznej z produktem PZO. W 1937 roku nowa spółka Kolberga podpisała z polskim Ministerstwem Obrony kontrakt na dostawę 2200 takich instrumentów. Do początku II Wojny Światowej prawie identyczne lornetki 6x30 były więc produkowane przez dwie firmy.
Modele wyprodukowane przez starą spółkę Kolberga od tych wytworzonych w nowej łatwo od siebie odróżnić. Po pierwsze, numery seryjne nowych zaczynają się od 80000. Po drugie, w międzyczasie nastąpiła zmiana godła II Rzeczpospolitej z orła legionowego do takiego, jakie znamy obecnie. Orzeł widoczny na obudowie prawego pryzmatu też więc uległ zmianie.
Elementy przedwojennej lornetki PZO LP6x30. Fot. M. Górko.
W okresie wojny zakłady PZO stały się filią zakładów Carl Zeiss Jena, a ich nazwa została zmieniona na Optische Präzisions-Werke GmbH. W tym czasie montowano tam lornetkę wojskową klasy 6x30, ale po części składała się ona z elementów sprowadzonych z Niemiec, a po części z wykonanych na miejscu w Warszawie. Modele te miały na obudowie znane już logo składające się z dwóch sklejonych soczewek, ale tym razem widniały w nich napisy OPW i WARSCHAU. W 1941 roku logo to zostało porzucone na rzecz wojskowych kodów 'eug'.
W sierpniu 1944 roku cała fabryka została ewakuowana przez Niemców. Sprzęt został przewieziony do zakładów w Jenie oraz czeskiej fabryki Teplice-Sanow. We wrześniu 1944 roku armia niemiecka wysadziła budynki fabryki PZO.
Cyfrowa rekonstrukcja starych zdjęć przedstawiających wygląd fabryki PZO po zakończeniu II Wojny Światowej.
Po zakończeniu II Wojny Światowej tymczasowy rząd zainstalowany w Polsce przez Stalina podjął decyzję o odbudowie Polskich Zakładów Optycznych. Z nazwy nowej firmy zniknęły tylko litery SA oznaczające spółkę akcyjną. Zachowana z czasu wojny dokumentacja pozwoliła na uruchomienie bardzo skromnej produkcji modelu 6x30 w dwóch pierwszych latach po wojnie, kiedy zakłady podnosiły się z gruzów.
W roku 1947 uzyskano ze Związku Radzieckiego dokumentację lornetki polowej o parametrach 6x30 i na jej podstawie opracowano polski projekt oznaczony symbolem S10. Była to pierwsza w Polsce powojenna, seryjna produkcja sprzętu optycznego.
Schemat techniczny powojennej lornetki PZO LP6x30 w wariancie wojskowym z podziałką w prawym okularze.
W porównaniu do modelu produkowanego przed wojną zmianie uległa konstrukcja optyczna okularu, który stał się teraz 3-elementowym układem typu Kellnera i pozwalał na lepszą korektę wad optycznych niż wcześniejsza konstrukcja 2-elementowa. Podobnie jak poprzednio, mieliśmy tam klasyczny, dwuelementowy achromat w obiektywie oraz pryzmaty Porro pierwszego rodzaju dzielone powietrzem i wykonane ze szkła BaK-4. Dokładny schemat omawianej lornetki znajduje się powyżej.
Lornetki produkowane w latach 40-tych pozbawione były powłok antyodbiciowych. Technologia ta była w tamtych czasach nowością i w Polsce nie było jeszcze aparatury do jej wytworzenia. Warto jednak nadmienić, że choć kontrast dawany przez pozbawione powłok lornetki 6x30 był przeciętny, obraz był biały, bez wyraźniej żółtej dominanty charakterystyczniej dla późniejszych produktów. Jednoznacznie wskazuje to na fakt, że za żółty odcień polskiej, powojennej optyki były odpowiedzialne zoptymalizowane na środek zakresu widzialnego powłoki, a nie szkło optyczne samo w sobie.
Pionierskie prace dotyczące cienkich warstw rozpoczęto w Katedrze Fizyki Politechniki Wrocławskiej w roku 1950. W roku tym z Jeleniogróskiej Wytwórni Optycznej wypożyczono uszkodzoną i pozbawioną dokumentacji aparaturę próżniową Edwardsa (typ SE-2). Dzięki pracy doc. C. Wesołowskiej i inż. H. Zamulińskiego aparaturę udało się uruchomić i opracować technologię naparowania zwierciadeł Al, Ag i Cr oraz technologię warstw antyodbiciowych. W roku 1951 sprzęt, technologia i wyszkoleni technicy zostali przeniesieni do PZO w Warszawie. Dzięki temu w latach 50-tych XX wieku instrumenty optyczne, w tym głównie lornetki 6x30, zaczęły być wyposażone w szkło z jednowarstwowymi powłokami opartymi o fluorek magnezu.
Zmiany pojawiały się nie tylko w optyce, ale także w mechanice. Przedwojenne lornetki były wykonywane jako odlewy ze stopów aluminiowych. W czasie wojny i tuż po niej część korpusów wykonano z elektronu, czyli stopu magnezu (85-98%) z glinem, krzemem, manganem i cynkiem. Twarde i nieregulowane muszle okularowe produkowano z bakelitu. Przez wiele lat, korpusy powojennych lornetek nie miały żadnych elementów z tworzyw sztucznych. Aluminiowy korpus tam, gdzie trzymało się go rękoma, miał chropowatą, ułatwiającą uchwyt strukturę. W latach 70-tych XX wieku lornetki zaczęto obijać imitacją skóry, która była milsza w dotyku i wyglądała znacznie lepiej.
Wszystkie te zmiany spowodowały, że ostateczny wariant cywilny ważył już 540 gramów, miał wysokość 119 mm (przy muszlach ustawionych na 0) i szerokość zmieniającą się od 135 do 165 mm.
Warto jeszcze nadmienić, że powojenna lornetka LP6x30 przez długi czas produkowana była w dwóch wersjach: wojskowej z podziałką w prawym okularze i cywilną bez podziałki. Produkcja tego modelu trwała do lat 80-tych XX wieku, choć z roku na rok zainteresowanie tym modelem spadało z racji wprowadzenia do produkcji innych lornetek, m.in. nowszej 8x30 i wojskowej LP7x45Z.
Na zdjęciach w artykule prezentowane są dwa egzemplarze PZO LP6x30. Starszy model pochodzi z pierwszej przełomu lat 40-tych i 50-tych XX wieku. Na obiciu ma wulkanit, czyli specjalną mieszankę twardej gumy i siarki, którą nakładano na korpus na gorąco, a następnie tłoczono na niej odpowiedni wzór. Była ona odporna na warunki atmosferyczne, pot i wycieranie, ale w dotyku była zimna i kamienna, a przy tym dobrze izolowała termicznie cały instrument. PZO stosowało to rozwiązanie głównie w latach 50-tych i początku 60-tych. Dopiero później, ze względów ekonomicznych i dla wygody użytkownika, przeszło na naklejane, miękkie okleiny skóropodobne.
Taką właśnie okleinę ma drugi prezentowany tutaj egzemplarz, który pochodzi z końca lat 70-tych, czyli, można powiedzieć, z czasów szczytowej formy PZO. Ówczesna produkcja miała już za sobą choroby wieku dziecięcego, a jednocześnie nie dotknęły jej oszczędności i problemy związane ze stanem wojennym i kryzysem lat 80-tych. Widać, że lornetki były wtedy wysyłane do sklepów zagranicznych, bo na obudowie pryzmatów umieszczono spory napis "Made in Poland".
Kupujący w zestawie dostawał skórzany pasek na szyję, także skórzany futerał z własnym paskiem oraz pomarańczowo-żółte filtry na okulary.
W omawianym egzemplarzu powłoki antyodbiciowe są niebieskawe, co sugeruje zastosowanie pojedynczych warstw z fluorku magnezu, które są zoptymalizowane dla centrum zakresu widzialnego. W efekcie obraz dawany przez lornetkę ma bardzo wyraźną żółtą dominantę. Lornetka daje jednak przyjemny i naprawdę ostry obraz w centrum pola widzenia. Okulary mają niewyżyłowane pole widzenia sięgające 51 stopni, a więc nawet brzeg tego pola wygląda całkiem rozsądnie. Nie ma tam dużego spadku ostrości, a aberracja chromatyczna jest wręcz mała.
Oczywiście jak na dzisiejsze standardy osiągi PZO LP6x30 i jakość obrazu, który tam dostajemy, nie rzucą nas na kolana. Ten sprzęt to jednak solidny kawał polskiej historii, więc musiał w końcu trafić do cyklu "Legendarne lornetki". Cieszę się więc, że miałem okazję popełnić niniejszy tekst i mam nadzieję, że przypadł on Wam do gustu.
Wygląda na to, że korzystasz z oprogramowania blokującego wyświetlanie reklam.
Optyczne.pl jest serwisem utrzymującym się dzięki wyświetlaniu reklam. Przychody z reklam pozwalają nam na pokrycie kosztów związanych z utrzymaniem serwerów, opłaceniem osób pracujących w redakcji, a także na zakup sprzętu komputerowego i wyposażenie studio, w którym prowadzimy testy.
Będziemy wdzięczni, jeśli dodasz stronę Optyczne.pl do wyjątków w filtrze blokującym reklamy.