Przetwarzanie danych osobowych

Nasza witryna korzysta z plików cookies

Wykorzystujemy pliki cookie do spersonalizowania treści i reklam, aby oferować funkcje społecznościowe i analizować ruch w naszej witrynie, a także do prawidłowego działania i wygodniejszej obsługi. Informacje o tym, jak korzystasz z naszej witryny, udostępniamy partnerom społecznościowym, reklamowym i analitycznym. Partnerzy mogą połączyć te informacje z innymi danymi otrzymanymi od Ciebie lub uzyskanymi podczas korzystania z ich usług i innych witryn.

Masz możliwość zmiany preferencji dotyczących ciasteczek w swojej przeglądarce internetowej. Jeśli więc nie wyrażasz zgody na zapisywanie przez nas plików cookies w twoim urządzeniu zmień ustawienia swojej przeglądarki, lub opuść naszą witrynę.

Jeżeli nie zmienisz tych ustawień i będziesz nadal korzystał z naszej witryny, będziemy przetwarzać Twoje dane zgodnie z naszą Polityką Prywatności. W dokumencie tym znajdziesz też więcej informacji na temat ustawień przeglądarki i sposobu przetwarzania twoich danych przez naszych partnerów społecznościowych, reklamowych i analitycznych.

Zgodę na wykorzystywanie przez nas plików cookies możesz cofnąć w dowolnym momencie.

Optyczne.pl

Inne testy

Canon PowerShot V1 - test trybu filmowego

29 sierpnia 2025
Amadeusz Andrzejewski Komentarze: 2

4. Jakość obrazu

Obiektyw

Canon PowerShot V1 jest aparatem kompaktowym i jako taki nie oferuje możliwości wymiany optyki – użytkownikowi do dyspozycji pozostaje wbudowany obiektyw o ekwiwalencie ogniskowych 16-50 mm i światłosile f/2.8-4.5. Oferuje on bardzo interesujący i przydatny zwłaszcza przy vlogowaniu zestaw ogniskowych, ale mógłby być nieco jaśniejszy.

Z filmowej perspektywy obiektywy o zmiennej jasności zazwyczaj najwygodniej jest traktować jak obiektyw o stałej jasności równej wartości osiąganej na maksymalnej ogniskowej. Patrząc w ten sposób, testowany aparat użytkowo oferuje obiektyw 16-50 mm f/4.5, a jego najbliższy konkurent, czyli Sony ZV-1 II – ekwiwalent 18-50 mm f/4. Różnica jest zatem niewielka i nieproporcjonalna do różnicy wielkości sensora, więc przy takim spojrzeniu na sprawę to kompakt Canona okazuje się rozsądniejszą opcją mimo ciemniejszej optyki. Na jego korzyść przemawia też obecność modułu stabilizacji optycznej w obiektywie, element, którego w ZV-1 II zabrakło.

Canon PowerShot V1 - test trybu filmowego - Jakość obrazu



----- R E K L A M A -----

Ponieważ obiektyw testowanego aparatu ciemnieje wraz ze wzrostem ogniskowej, postanowiliśmy zmierzyć, jak owo ciemnienie postępuje. Oto wyniki, czyli minimalne wartości przysłony wraz z ekwiwalentami ogniskowych, na których się pojawiają:

  • 16 mm - f/2.8
  • 19 mm - f/3.2
  • 22 mm - f/3.5
  • 27 mm - f/4.0
  • 37 mm - f/4.5
Widać zatem, że uznanie tego obiektywu za efektywnie instrument o jasności f/4.5 lub f/4-4.5 ma swoje uzasadnienie, bo z takimi jasnościami mamy do czynienia w większości zakresu ogniskowych.

Spójrzmy teraz, jak omawiany obiektyw wypada pod względem szczegółowości obrazu, oddychania czy też odblasków.

Jeśli chodzi o ostrość, to różnice między środkiem kadru a jego brzegiem są widoczne, ale nie są ogromne i tu ponownie testowany Canon wypada lepiej od Sony ZV-1 II, który w środku zakresu ogniskowych prezentował wyraźny spadek jakości obrazu na brzegu kadru. W przypadku Canona wszystkie ogniskowe wypadają dość podobnie i generalnie całkiem dobrze.

Oczywiście to, co widzimy w trybie filmowym to obraz po korekcie dystorsji i winietowania, gdyż żadnej z tych korekt nie da się przy nagrywaniu wyłączyć. Wiemy jednak choćby z naszych wcześniejszych doświadczeń z PowerShotem V1, że jego obiektyw na szerokim kącie charakteryzuje się wręcz monstrualną dystorsją beczkową. Możemy w tym miejscu uchylić rąbka tajemnicy i zdradzić, że dystorsja zmierzona w ramach powstającego testu fotograficznego omawianego aparatu wyniosła w surowych plikach -15.8 % dla najkrótszej ogniskowej, -7.67 % w środku zakresu oraz +0.13 % dla długiego końca obiektywu.

Przy takich wynikach tym bardziej zaskakuje akceptowalna jakość obrazu w narożniku kadru na ekwiwalencie 16 mm, gdzie przecież tak wiele pikseli „wyleciało poza kadr”. Czy tak silna korekta dystorsji może objawić się przy filmowaniu? Może ona spowodować nieco większy szum na szerokim kącie oraz nietypowy wygląd pasów powstających w kadrze jeśli filmujemy migoczące źródła światła. Pasy te zostaną bowiem potraktowane korektą dystorsji i przestaną być poziome, a zaczną wyglądać tak, jak pasy, które udało się nam zarejestrować przy próbie pomiaru czasu odczytu matrycy (za pomocą serii błysków) na najszerszym kącie. Zamieszczamy je poglądowo poniżej.

Canon PowerShot V1 - test trybu filmowego - Jakość obrazu

Po tym średnio udanym eksperymencie zdecydowana większość testu została już zarejestrowana na maksymalnej ogniskowej, gdzie dystorsja jest niewielka, a aparat można ustawić w bardziej komfortowej odległości od tablic i scenek testowych.

Jeśli chodzi o inne aspekty optyki, to odblaski są widoczne na wszystkich ogniskowych i objawiają się głównie pojedynczą zieloną flarą. Spadki kontrastu czy większe zaświetlenia na szczęście są rzadkością. W ogólności mogłoby być nieco lepiej, ale przy filmowaniu flary generalnie przeszkadzają mniej niż w fotografii, więc w tym przypadku nie będziemy przesadzać z krytyką nowego Canona.

Kolejny warty omówienia element to wbudowany filtr szary. Jego załączenie obniża nieco kontrast obrazu, ale wpływ na kolory ma minimalny. Ten ostatni objawia się głównie na osi żółty-fiolet. Jeśli natomiast chodzi o oddychanie, to jest ono praktycznie zerowe, choć w tym przypadku podejrzewamy, że aparat może aplikować jego programową korektę – Canon posiada przecież stosowną technologię i oferuje ją w nowszych bezlusterkowcach.

Canon PowerShot V1 - test trybu filmowego - Jakość obrazu

Ogólnie optykę testowanego obiektywu oceniamy pozytywnie. Nie jest ona idealna i mogłaby być jaśniejsza, ale do zdecydowanej większości filmowych zastosowań jest ona absolutnie wystarczająco dobra, a przy tym oferuje naprawdę kompaktowe wymiary jak na oferowane parametry. Jakieś kompromisy zatem musiały zostać poczynione, niemniej ich skala pozostaje, z filmowego punktu widzenia, akceptowalna.

Szczegółowość obrazu

Szczegółowość obrazu oraz obecność artefaktów takich jak mora i aliasing badamy nagrywając testowanym urządzeniem tablicę ISO 12233, tak by wypełniła ona kadr w pionie przy danych proporcjach obrazu. Analiza ma charakter jakościowy, jej wynikiem nie są wartości liczbowe.

W przypadku testowanego urządzenia liczba trybów nagrywania nie jest ogromna, ale ze względu na przejrzystość i tak zdecydowaliśmy się oddzielić ujęcia nagrane w 4K i w Full HD. Zaczniemy, jak zwykle, od wyższej rozdzielczości.

Zarówno w korzystającym z całej szerokości matrycy trybie 4K w 25 kl/s, jak i przy filmowaniu w 4K w 50 kl/s z wykorzystaniem środkowego wycinka matrycy szczegółowość obrazu pozostaje na dobrym poziomie, a ilość artefaktów i przebarwień jest akceptowalna.

Do ujęć w 4K nie mamy zatem zastrzeżeń. Spójrzmy teraz na materiał Full HD.

W standardowych trybach nagrywania w 25 i 50 kl/s obraz jest nieco miękki, ale pozostaje akceptowalny jeśli chodzi o ilość zakłóceń. Tych ostatnich zauważalnie przybywa w 100 kl/s, gdzie w połączeniu ze słabą szczegółowością powodują one, że nie możemy tego trybu uznać za akceptowalny. Podobnie w przypadku obrazu nagranego z cyfrowym zoomem 3x, który w teorii powinien odpowiadać odczytowi ze środkowego wycinka matrycy o rozdzielczości 1920 x 1080. Co prawda zakłóceń i artefaktów nie ma tam wcale, ale obraz jest zdecydowanie za miękki i pozbawiony szczegółów. Ten sposób na wydłużenie zasięgu obiektywu nie jest zatem odpowiedni.

Wyostrzanie

Canon PowerShot, podobnie jak inne aparaty tego producenta, oferuje 8 poziomów wyostrzania, oznaczonych wartościami od 0 do 7. Typową oznaką tego procesu w surowym materiale filmowym jest schodkowanie widoczne na ukośnych krawędziach. Oprócz tego w menu aparatu znajdziemy też parametr opisany jako „przejrzystość”, który można regulować w zakresie od −4 do +4 z krokiem jednostkowym.

Cały powyższy test, podobnie jak testy fotograficzne, wykonaliśmy na minimalnym poziomie wyostrzania obrazu dostępnym w aparacie. Spójrzmy teraz, jak zwiększenie parametrów związanych z wyostrzaniem wpływa na obraz:

Wyostrzanie w testowanym aparacie działa dość łagodnie i, co najważniejsze, nie wprowadza do obrazu schodkowania. Oczywiście na maksymalnej wartości tego parametru obraz jest już mocno przeostrzony wizualnie, ale z nastaw z zakresu 0–3 spokojnie można korzystać.

Jeśli natomiast chodzi o przejrzystość, to ujemne wartości tego parametru dają podobny efekt jak nieskorygowana aberracja sferyczna – obraz staje się bardziej miękki i mglisty. Nie jest to jednak silny efekt. Z kolei dodatnie wartości wydają się działać jak wyostrzanie z mniejszą częstotliwością przestrzenną i pomagają pozbyć się z materiału występującej w niektórych trybach nagrywania delikatnej miękkości obrazu. Po dodatnie wartości tego parametru można zatem jak najbardziej sięgać.

Szum

Szum w filmach, podobnie jak na zdjęciach, oceniamy w oparciu o scenkę testową, zarejestrowaną na różnych czułościach przy wyłączonej redukcji szumu w aparacie.

W przypadku filmu ocena, tak jak przy szczegółowości obrazu, nie ma charakteru liczbowego. Procentowe wyniki mogłyby być mylące, gdyż urządzenia różnych producentów w różnym stopniu pozwalają na wyłączenie redukcji szumu przy filmowaniu. A odszumiona papka, która procentowo wykazałaby niewielkie zaszumienie, w praktyce wcale nie musi wyglądać ładnie.

Prezentowane poniżej opinie na temat maksymalnych czułości oferujących użyteczny obraz są oczywiście subiektywne – każdy użytkownik ma inną tolerancję dla szumu w obrazie filmowym.

Podobnie jak w przypadku szczegółowości obrazu, postanowiliśmy rozdzielić materiał na sekcje poświęcone trybom 4K oraz Full HD. Omówimy je w tej właśnie kolejności.

W 4K w 25 kl/s, przy wykorzystaniu całej szerokości matrycy, najwyższą akceptowalną czułością wydaje się być ISO 3200. Choć awaryjnie możemy też sięgnąć po ISO 6400, gdzie szumu jest już nieco zbyt dużo, ale zachowuje on przyjemną dla oka strukturę. Co ciekawe, podobnie wygląda sytuacja w 4K w 50 kl/s, gdzie także najwyższą czułością dającą sensowną jakość obrazu jest ISO 3200.

Spójrzmy teraz na materiał Full HD:

W 25 i 50 kl/s z wykorzystaniem całej szerokości matrycy możemy korzystać z czułości aż do ISO 6400 włącznie, co jest bardzo dobrym wynikiem. W 100 kl/s lepiej nie przekraczać ISO 3200, a przy korzystaniu ze środkowego wycinka (zoom cyfrowy 3x) najwyższa sensowna czułość to ISO 800.

Odszumianie

Podobnie jak przy zdjęciach, testowany aparat oferuje cztery stopnie redukcji szumu dla materiału filmowego. Odszumianie może być: wyłączone, słabe, standardowe lub mocne. Standardowo w testach wszystkie ujęcia nagrywamy z wyłączoną redukcją szumu. Spójrzmy teraz, jak wygląda materiał, gdy zaczniemy zwiększać wartość tego parametru:

Niestety w testowanym aparacie redukcja szumu działa zbyt agresywnie i już przy niskim poziomie nastawy odszumiania zmienia ziarno w mało przyjemną pulsującą papkę oraz pozbawia obraz szczegółów.

Najlepiej w tej sytuacji odłożyć redukcję szumu do etapu postprodukcji. Program montażowy, w przeciwieństwie do aparatu, nie musi tego robić w czasie rzeczywistym i na zasilaniu z baterii, dzięki czemu daje lepsze rezultaty. Należy jednak pamiętać, że skuteczność redukcji szumu, zwłaszcza tej międzyklatkowej (a takiej użyliśmy do ujęcia naszej scenki) zależy od charakteru i dynamiki danego ujęcia – w sytuacjach z dużą ilością ruchu utrata szczegółów wywołana przez odszumianie w aparacie zostanie zamaskowana rozmyciem ruchu, a z kolei międzyklatkowa redukcja szumu da kiepskie efekty.

Rolling shutter

Zjawisko nazywane potocznie rolling shutter wynika z faktu, że zdecydowana większość współczesnych matryc CMOS nie jest odczytywana z całej powierzchni jednocześnie, tylko „z góry do dołu”, wierszami. Stąd też o sile i uciążliwości tego zjawiska decyduje czas odczytu matrycy w danym trybie nagrywania. Rośnie on wraz z rozdzielczością oraz zależy od innych aspektów nagrywania – przykładowo czas odczytu będzie większy, gdy materiał filmowy jest nadpróbkowany (tzw. oversampling), a mniejszy, gdy np. matryca jest odczytywana z przeskakiwaniem linii (tzw. line skipping).

Przedstawmy jeszcze skalę odniesienia. Czasy odczytu poniżej 10 ms uznajemy za świetne – przy tak szybkich matrycach trzeba naprawdę „postarać się”, by zjawisko rolling shutter było zauważalne. Czasy między 10 a 15 ms to wyniki bardzo dobre. Czasy między 15 a 20 ms uznajemy za dobre, a między 20 a 25 ms za przeciętne. Wszystko powyżej 25 ms to wyniki złe, a powyżej 30 ms – bardzo złe.

Wyniki, jakie uzyskał Canon PowerShot V1, przedstawiają się następująco:

Tryb nagrywania Czas odczytu matrycy
4K UHD (3840×2160), 25 kl/s, cała szerokość matrycy 25 ms
4K UHD (3840×2160), 50 kl/s, crop 1.43x 16.1 ms
Full HD (1920×1080), 25 kl/s, cała szerokość matrycy 11.8 ms
Full HD (1920×1080), 50 kl/s, cała szerokość matrycy 11.3 ms
Full HD (1920×1080), 100 kl/s, cała szerokość matrycy 7.6 ms
Full HD (1920×1080), 25 kl/s, cyfrowy zoom 3.0x 7.8 ms

Biorąc pod uwagę, że w PowerShocie V1 zastosowano nowy, opracowany od podstaw sensor, to uzyskane wyniki nie powalają. Rezygnacja z odrobiny rozdzielczości na rzecz szybszego odczytu umożliwiającego filmowanie w 4K w 50 kl/s bez cropów byłaby chyba w tym przypadku lepszym rozwiązaniem. W obecnej sytuacji jedyne wyniki poniżej 10 ms odnotowujemy dla trybów nagrywania, w których szczegółowość obrazu jest nieakceptowalna. Nie tak to powinno wyglądać w urządzeniu zaprezentowanym w 2025 roku i adresowanym w pierwszej kolejności do filmowców.