Sony RX10 V - test trybu filmowego
2. Budowa i ergonomia
![]() |
Na szczęście bez zmian w porównaniu z poprzednikiem pozostały uszczelnienia zabezpieczające korpus przed niekorzystnym wpływem warunków atmosferycznych oraz magnezowy szkielet aparatu. Tworzywo z zewnątrz chyba nieco zmieniono, ale to obecnie użyte jest przyzwoitej jakości i również przywodzi na myśl aparaty z linii Alpha.
![]() |
Pewnej poprawie uległa natomiast ergonomia i tu znowu nowemu RX10 bliżej do pełnoklatkowych bezlusterkowców niż do poprzednika. Użytkownik ma do dyspozycji trzy programowalne kółka sterujące oraz dodatkowy pierścień przysłony na obiektywie, szereg przycisków programowalnych oraz nowość w tej serii, jaką jest joystick na tylnej ściance.
W pracy pomaga także dźwigienka do sterowania zoomem okalająca spust migawki, choć w naszym odczuciu działa ona nieco zbyt zero-jedynkowo. Na szczęście ogniskową można też zmieniać z użyciem pierścienia, który, po odrobinie przyzwyczajania się, pozwala dość precyzyjnie pracować.
![]() |
Pochwalić musimy też obecność osobnego przełącznika między trybem fotograficznym, filmowym i filmowym w zwolnionym i przyspieszonym tempie. Jego obecność pozwala korzystać z głównego koła trybów aparatu także w trybie filmowym. Tak naprawdę jedyny minus to przycisk Menu umieszczony poza zasięgiem prawej ręki, ale nie jest to duża wada.
Ogólnie zatem ergonomię testowanego aparatu oceniamy bardzo pozytywnie.
Menu
Menu testowanego aparatu nie różni się nadmiernie od tego, co oferują inne najnowsze aparaty Sony, jest zatem dobrze uporządkowane i przejrzyste. Do tego oprócz pełnego menu mamy do dyspozycji dwie karty ze skróconym przeglądem wszystkich najważniejszych funkcji filmowych oraz w pełni konfigurowalne menu podręczne. Każdy zatem znajdzie coś dla siebie i menu jak zwykle oceniamy bardzo dobrze.Musimy jednak odnotować, że w menu RX10 V pojawił się znany także z A6700, A9 III, A1 II, czy też ZV-E1 zgrzyt. Otóż profil obrazu S-Log 3 zniknął z listy profili obrazu dostępnej w stosownej sekcji menu, a zamiast tego możliwość włączenia go umieszczono z niewiadomych powodów w sekcji z kodekami i trybami nagrywania. Takie rozwiązanie wprowadza bałagan do – jak dotąd – niemal idealnie uporządkowanego menu i jest zaprzeczeniem logiki czy ergonomii. Na szczęście da się to obejść, włączając jeden z profili, w które użytkownik może wgrać własną tabelę LUT. Jeśli bowiem nic tam nie wgramy, to profil ten jest po prostu S-Logiem 3.
![]() |
Rejestrator obrazu Atomos Ninija Inferno wykorzystywany do nagrywania ekranu przy demonstracji menu oraz działania autofokusa udostępniła firma BEiKS, a współpracujący z nim dysk SSD Angelbird AtomX firma Foto-Technika. Obu firmom uprzejmie dziękujemy.

Złącza
Lista złącz sygnałowych w testowanym aparacie przedstawia się następująco:
- wejście mikrofonu (mini jack 3.5 mm),
- wyjście słuchawkowe (mini jack 3.5 mm),
- wyjście mikro HDMI (typu D),
- złącze USB-C (USB 3.2 Gen 2×1, 10 Gbit/s) pozwalające też na zasilanie aparatu i ładowanie akumulatora,
- drugie wielofunkcyjne złącze mikro USB.
![]() |
Sony RX10, podobnie jak większość aparatów, pozwala jedynie na wygenerowanie przez korpus kodu czasowego i wypuszczenie go po HDMI – nie ma opcji, by do obudowy wprowadzić rzeczony kod z zewnątrz. Nie ma jednak sensu krytykować za to aparatu kompaktowego – użytkownicy, którym zależy na takiej funkcjonalności, mogą się przecież zaopatrzyć w kamerę z matrycą 1''.
Warto natomiast odnotować obecność znanego użytkownikom Sony od lat problemu. Otóż jeśli na ekranie podłączonym po HDMI wyświetlimy parametry pracy aparatu, to jego wbudowany monitor przestaje działać. Użytkownik powinien mieć kontrolę nad tym zjawiskiem i możliwość wyświetlenia czego chce, gdzie chce.
![]() |
Podobnie jak inne korpusy Sony, model RX10 V wyposażono też w stopkę Multi Interface, na której można zamocować szereg akcesoriów takich jak mikrofony czy uchwyty z dodatkowymi wejściami XLR, które oferuje producent.
Bateria
Testowany aparat zasilany jest litowo-jonowym akumulatorem o oznaczeniu NP-FZ100 o pojemności 2280 mAh i napięciu 7.2 V. Bateria ta stosowana jest w wielu modelach Sony i cieszy się dobrymi opiniami. Jej obecność to także spora poprawa w stosunku do poprzednich generacji RX10, które korzystały z mniejszych akumulatorów.
W praktyce na w pełni naładowanym akumulatorze w studyjnych warunkach udało się nagrać 2 godziny i 20 minut materiału w 4K w 25 kl/s z wykorzystaniem całej szerokości matrycy. Jest to przyzwoity wynik, do którego trudno mieć zastrzeżenia.
![]() |
Podczas przeprowadzania testu aparat nie przegrzał się, a na jego ekranie nie pojawiła się kontrolka temperatury. Tylna ścianka korpusu był jednak dość ciepła w dotyku, więc w bardziej upalnych warunkach niż studyjno-pokojowe lub też przy filmowaniu w 4K w 100 kl/s problem ten może wystąpić.
Nośniki pamięci
Sony RX10 V oferuje niestety tylko jedno gniazdo na karty pamięci, które obsługuje nośniki SD/SDHC/SDXC zgodne ze standardem UHS-II. Umieszczono je przy tym pod tą samą klapką, co baterię. Sama klapka jest na szczęście na tyle daleko od gwintu statywowego, że nie powinna kolidować najpopularniejszymi wśród filmowców standardami złączek.
Nieco rozczarowuje jednak, że w korpusie, który gabarytami nie odstaje od zaawansowanych bezlusterkowców, nie zdecydowano się na zaoferowanie dwóch gniazd oraz że ich klapka nie trafiła na łatwiej dostępną, boczną ściankę.
![]() Sony RX10 V i Panasonic Lumix S1 II z obiektywem 24-60 mm f/2.8. Jak widać, kompakt Sony jest całkiem spory, więc tym bardziej dziwi obecność jednego gniazda kart pamięci oraz jego umiejscowienie. |
![]() |

Wizjer i ekran
Wizjer testowanego aparatu został zmieniony w porównaniu z poprzednikiem i oferuje teraz rozdzielczość 3.686 mln punktów (ok. 1280×900 px), powiększenie 0.78x i odświeżanie nawet do 120 Hz. W praktyce pracuje się z nim całkiem dobrze, choć obraz mógłby być odrobinę większy.
Poprawiono także rozdzielczość ekranu, która wynosi 1.62 mln punktów (ok. 900×600 px) przy przekątnej 3''. Ekran oferuje możliwość odchylenia do góry i dołu, ale niestety nie rozkłada się do boku (choć są zapewne użytkownicy, którym takie rozwiązanie będzie bardziej odpowiadać). Do jasności wyświetlacza ani działania jego funkcji dotykowych nie mamy zastrzeżeń.
Na koniec warto też odnotować, że w porównaniu z modelem RX10 IV testowany aparat stracił dodatkowy wyświetlacz obecny na górnej ściance. Nie jest to element wyposażenia powszechnie pożądany przez filmowców, ale warto ten fakt odnotować.
![]() |
Jeśli chodzi o narzędzia wspomagające pracę operatora, to na pokładzie znajdziemy focus peaking, możliwość powiększenia wybranego wycinka kadru, programowalną zebrę, czy możliwość wyświetlenia histogramu. Taki zestaw wystarcza do większości zastosowań, choć warto odnotować, że porównaniu z innymi modelami Sony zabrakło tu funkcji „mapa ostrości”, co zapewne jest związane z faktem, że punkty autofokusa pokrywają jedynie 70.6% kadru.
![]() |
Bardziej szczegółowe omówienie aspektów związanych z budową i ergonomią testowanego aparatu przedstawimy przy okazji fotograficznego testu modelu RX10 V.






















Optyczne.pl jest serwisem utrzymującym się dzięki wyświetlaniu reklam. Przychody z reklam pozwalają nam na pokrycie kosztów związanych z utrzymaniem serwerów, opłaceniem osób pracujących w redakcji, a także na zakup sprzętu komputerowego i wyposażenie studio, w którym prowadzimy testy.