Przetwarzanie danych osobowych

Nasza witryna korzysta z plików cookies

Wykorzystujemy pliki cookie do spersonalizowania treści i reklam, aby oferować funkcje społecznościowe i analizować ruch w naszej witrynie, a także do prawidłowego działania i wygodniejszej obsługi. Informacje o tym, jak korzystasz z naszej witryny, udostępniamy partnerom społecznościowym, reklamowym i analitycznym. Partnerzy mogą połączyć te informacje z innymi danymi otrzymanymi od Ciebie lub uzyskanymi podczas korzystania z ich usług i innych witryn.

Masz możliwość zmiany preferencji dotyczących ciasteczek w swojej przeglądarce internetowej. Jeśli więc nie wyrażasz zgody na zapisywanie przez nas plików cookies w twoim urządzeniu zmień ustawienia swojej przeglądarki, lub opuść naszą witrynę.

Jeżeli nie zmienisz tych ustawień i będziesz nadal korzystał z naszej witryny, będziemy przetwarzać Twoje dane zgodnie z naszą Polityką Prywatności. W dokumencie tym znajdziesz też więcej informacji na temat ustawień przeglądarki i sposobu przetwarzania twoich danych przez naszych partnerów społecznościowych, reklamowych i analitycznych.

Zgodę na wykorzystywanie przez nas plików cookies możesz cofnąć w dowolnym momencie.

Optyczne.pl

Inne testy

Sony FX5 - test kamery

2 listopada 2026
Amadeusz Andrzejewski Komentarze: 1

2. Budowa i ergonomia

Pod względem głównych założeń konstrukcyjnych Sony FX5 nie różni się zbytnio od swojego poprzednika, czyli modelu FX3. Poprzednika, który w zasadzie stworzył segment prostopadłościennych kamer bazujących na ergonomii znanej z aparatów fotograficznych, do którego w międzyczasie dołączyły takie urządzenia jak Sony FX30, Nikon ZR, Canon EOS R6V czy niedawno Sigma FP2.

Są to urządzenia, które łączą w sobie imponujące możliwości filmowe z niewielkimi rozmiarami oraz, zazwyczaj, obecnością stabilizacji matrycy, która zachęca do konstruowania lżejszych zestawów i bardziej mobilnej pracy. Choć obecność licznych gwintów 1/4'' w różnych miejscach obudowy powoduje, że sama rozbudowa zestawu jest wygodna i nie wymaga dokupienia klatki jako punktu wyjścia.

Sony FX5 - test kamery - Budowa i ergonomia



----- R E K L A M A -----

Przechodząc już konkretnie do FX5 musimy odnotować, że urządzenie sprawia solidne wrażenie i jest wykonane z dobrej jakości materiałów (szkielet wykonano ze stopu magnezu) oraz zabezpieczone przed niekorzystnymi warunkami atmosferycznymi. Całość mierzy 132.2 × 79.0 × 87.0 mm i waży 634 g bez niczego oraz 734 g z baterią i kartą pamięci. Nominalnie model FX5 jest zatem minimalnie większy i cięższy od FX3, ale różnice są bardzo niewielkie i z praktycznego punktu widzenia pomijalne.

Elementy sterujące

O ile na pierwszy rzut oka Sony FX5 i Sony FX3 są do siebie podobne, o tyle pod względem elementów sterujących zauważalnie się różnią. Główną przyczyną jest w tym przypadku obecność większego ekranu w nowym modelu, który po złożeniu ogranicza przestrzeń dostępną na tylnej ściance. Omawianie elementów sterujących testowanej kamery zaczniemy właśnie od tego miejsca.

Sony FX5 - test kamery - Budowa i ergonomia

Na górze po lewej umiejscowiono włącznik urządzenia, przycisk CLIPS, służący do wejścia lub wyjścia z trybu odtwarzania nagrań, a także przycisk programowalny nr 4 domyślnie aktywujący funkcję Fałszywy Kolor (False Color). Dalej na prawo, mniej więcej nad środkiem ekranu, umieszczono dużą poziomą diodę, która zapala się na czerwono po włączeniu nagrywania.

Na prawo od diody znajdziemy przyciski Menu oraz Back. Pierwszy z nich po wciśnięciu przywołuje na ekran menu podręczne, by wejść do menu głównego, musimy przytrzymać go dłużej. Nie jest to zbyt wygodne rozwiązanie. Drugi z guzików pozwala natomiast po prostu cofać się podczas nawigowania w menu.

Na prawo od nich, na krawędzi górnej i tylnej ścianki, umieszczono tylne pokrętło sterujące. Sporo poniżej niego natomiast znajdziemy umieszczone jeden pod drugim przyciski 5 (programowalny), Home (pozwala przełączać się między podglądem a wyświetleniem najważniejszych parametrów nagrywania w czytelny sposób) oraz User (przywołuje na ekran menu użytkownika).

Jak widać, w porównaniu z FX3 z tylnej ścianki zniknęło kółko sterujące zintegrowane z wielokierunkowym wybierakiem.

Spójrzmy teraz na ściankę górną, gdzie zmian w porównaniu z poprzednikiem testowanego modelu jest zdecydowanie mniej.

Sony FX5 - test kamery - Budowa i ergonomia

Na samej górze powyższego zdjęcia, po prawej stronie, znajdziemy spust migawki, którego funkcję można zaprogramować. Nie można nim jednak zrobić zdjęcia, gdyż FX5 nie posiada trybu fotograficznego. Spust jest otoczony przez dźwigienkę transfokatora. Pozwala ona na płynną zmianę ogniskowej w obiektywach wyposażonych w silnik zooma (jak np. Sony FE PZ 28–135 mm f/4 G OSS). Dodatkowo prędkość zmiany zależy od kąta wychylenia dźwigienki. Oznaczenia W oraz T oznaczają odpowiednio „wide” oraz „tele”, czyli „szeroki” i „wąski” koniec zakresu ogniskowych.

Nieco poniżej i na lewo od spustu znajdziemy przycisk programowalny 1, domyślnie przypisany do wywołania nastaw przysłony. Możemy ją też oczywiście zmieniać kółkiem sterującym lub pierścieniem na obiektywie, jeśli ten ostatni jest weń wyposażony.

Jeszcze niżej umieszczono przyciski 2 oraz 3, domyślnie przypisane do zmiany balansu bieli oraz czułości ISO. Tę ostatnią również możemy przypisać do kółka sterującego. Co ciekawe, nie da się tego samego zrobić z czasem migawki – nastawy z nim związane muszą być najpierw przywołane na ekran zaprogramowanym przyciskiem, a dopiero potem mogą być zmienione.

Jeszcze niżej umieszczono przycisk uruchamiający / przerywający nagrywanie REC oraz joystick mogący służyć na przykład do przesuwania obszaru autofokusa czy też nawigowania po menu. Podobnie jak w przypadku poprzednika, przycisk REC podświetla się na czerwono podczas nagrywania. Poniżej tego elementu widać też górne kółko sterujące, które dodatkowo ma funkcję przycisku – można je wcisnąć od góry, choćby po to, by zatwierdzić zmienianą nastawę.

Na lewo od przycisków, w okolicy środka korpusu, znajdziemy gniazdo ze złączami do zamocowania akcesoryjnego wizjera elektronicznego, a poniżej – stopkę Multi Interface. Po bokach obu tych interfejsów umieszczono dwa wbudowane mikrofony oraz trzy gwinty 1/4 cala, z których dwa najbliżej stopki służą do mocowania zaprezentowanej razem z FX5 nowej górnej rączki XLR-H2 (rączki od FX3 i FX5 nie są wzajemnie kompatybilne) lub też wspomnianego już wizjera elektronicznego. Powoduje to, że użytkownik musi wybrać, czy woli mieć rączkę XLR, czy też wizjer elektroniczny, bo obu tych akcesoriów nie da się podłączyć naraz.

Gwint maksymalnie po lewej może być wykorzystany do przykręcenia klatki lub innych akcesoriów. Analogiczne gwinty znajdziemy też na obu bocznych ściankach korpusu.

Spójrzmy teraz na przednią ściankę.

Sony FX5 - test kamery - Budowa i ergonomia

Elementem najbardziej rzucającym się w oczy jest umieszczony w prawym dolnym rogu przycisk programowalny 6, domyślnie przypisany do uruchamiania i zatrzymywania nagrywania. To wygodne rozwiązanie, zwłaszcza dla osób, które nagrywają się same lub tak obudowały kamerę, że dostęp do górnej ścianki jest ograniczony. Oprócz tego przy spojrzeniu na kamerę z przodu widać przednie kółko sterujące umiejscowione poniżej spustu migawki.

Oprócz samego body elementy sterujące znajdziemy też na kompatybilnych z nim opcjonalnych akcesoriach.

Sony FX5 - test kamery - Budowa i ergonomia

Sony FX5 - test kamery - Budowa i ergonomia

Na wizjerze elektronicznym umieszczono przycisk VF / LCD służący do przełączania się pomiędzy wizjerem a ekranem oraz, po przeciwległej stronie muszli, pokrętło do korygowania dioptrii.

Nieco więcej elementów sterujących znajdziemy na rączce z wejściami audio.

Sony FX5 - test kamery - Budowa i ergonomia

Na jej prawej (patrząc od tyłu) ściance umieszczono przełączniki służące do wyboru poziomu sygnału na wejściach XLR noszących oznaczenie 1 i 2 oraz do włączania zasilania mikrofonów phantom +48 V oferowanego przez te złącza. Warto odnotować też, że powyżej przełączników znajduje się schowane za klapką wejście mikrofonowe mini jack stereo, rączka może zatem przyjąć do 4 kanałów dźwięku. Za ustalenie, które z wejść zapisywane jest na który kanał odpowiadają przełączniki widoczne z tyłu rączki, których zdjęcie prezentujemy poniżej.

Sony FX5 - test kamery - Budowa i ergonomia

Największy klaster przełączników i pokręteł umieszczono natomiast pod odchylaną osłoną z pleksi na lewej (patrząc od tyłu) ściance rączki.

Sony FX5 - test kamery - Budowa i ergonomia

Znajdziemy tam przełączniki pozwalające obniżyć lub podnieść poziom sygnału na każdym z trzech wejść, a także niezależnie od tego aktywować lub wyłączyć na nich filtr dolnoprzepustowy o dwóch częstotliwościach odcięcia do wyboru. Z prawej strony umieszczono natomiast selektory automatycznego lub manualnego doboru poziomu dźwięku oraz pokrętła do regulacji tegoż poziomu w trybie manualnym. Całość uzupełnia przełącznik pozwalający spiąć razem regulację poziomu sygnału na wejściach 1 i 2.

Menu

Zazwyczaj w tym miejscu pojawia się sekcja poświęcona ergonomii testowanego urządzenia, ale w przypadku FX5 nie da się o niej rozmawiać bez odniesień do menu, więc zdecydowaliśmy się w drodze wyjątku zamienić kolejność tych akapitów.

Zaskoczeniem dla użytkowników przesiadających się z modelu FX3 czy FX30 lub z bezlusterkowców Sony może być fakt, że w testowanym urządzeniu wykorzystano zupełnie inne menu, niż to, do którego byli przyzwyczajeni. Swojsko poczują się natomiast wszyscy, którzy pracowali na FX6, starszych kamerach takich jak FS5, FS7, czy nawet modelach z czasów nagrywania na taśmy magnetyczne.

To, co dla użytkowników pracujących z kamerami Sony od lat będzie zaletą, dla reszty niestety stanowi dość poważną wadę. Zasadnicza koncepcja tego menu liczy sobie bowiem już kilka dekad i mocno odstaje ergonomicznie od tego, do czego przyzwyczajają nas nowsze aparaty Sony czy konkurencyjne kamery Canona (w których parę lat temu wprowadzono nowe, naprawdę świetnie zorganizowane menu).

Nawet samo nawigowanie, opracowane z myślą o używaniu jednej rolki i dwóch przycisków, zajmuje więcej czasu, niż powinno. Sporym problemem jest też fakt, że przez dekady od opracowania tego menu do kamer trafiło wiele nowych funkcji i ustawień, a ich wkomponowanie w istniejącą strukturę raz jest lepsze, raz gorsze.

Jeśli chodzi o przykłady z tej drugiej grupy, to w menu nie ma na przykład informacji o głębi bitowej danego kodeka, o tym, czy bazuje on na H.264, czy H.265, czy nawet w jakiej dokładnie rozdzielczości nagrywany jest materiał. W czasach zapisu na taśmę format był jeden i nie było to istotne. W dzisiejszych czasach jest. Kuriozalny jest też, skoro już przy kodekach jesteśmy wybór niskiej, średniej lub wysokiej jakości zapisu, który w wielu trybach (np. XAVC S-I) w ogóle nie wiadomo co robi, bo przepływność bitowa nie zmienia się.

Wiele elementów jest też w menu poumieszczanych w sposób mało intuicyjny czy wręcz sprawiający wrażenie przypadkowego. Przykładowo ustawienia związane z profilem obrazu zmienia się w trzech różnych sekcjach menu, a klatkaże dla trybu zwolnionego i przyspieszonego tempa są na przeciwległym końcu menu w stosunku do klatkaży bazowych. Do tego nie wszystkie polskie tłumaczenia możemy uznać za trafione. Przykładowo wybór metrycznej skali odległości ostrzenia został opisany słowem „miernik”.

Jakąś próbą wybrnięcia z tego wydaje się być obecność w Sony FX5 aż dwóch menu podręcznych (zwykłe oraz menu użytkownika), a także ekranu „Big 6” wyświetlającego najważniejsze parametry pracy. Wszystko to przypomina to jednak trochę pudrowanie rany postrzałowej, którą jest fakt zastosowania antycznego menu stworzonego z myślą o kamerach posiadających z jednej strony wielokrotnie więcej elementów sterujących niż Sony FX5, a z drugiej znacznie mniej funkcji. Dzięki temu w starych kamerach do menu nie zaglądało się niemal nigdy. Tu niestety tak łatwo nie jest.

Rozumiemy, że oswojeni z kamerami Sony użytkownicy z dłuższym stażem pracy prawdopodobnie odnajdą się w tym mało intuicyjnym chaosie jak ryba w wodzie. Tyle tylko, że świat poszedł w międzyczasie do przodu. Może zatem jakimś rozwiązaniem byłoby zaoferowanie użytkownikom kilku układów menu do wyboru? Najlepiej, jeśli jedno z nich przypominałoby chwalone przez nas niejednokrotnie menu z nowszych aparatów Sony Alpha.

Sony FX5 - test kamery - Budowa i ergonomia

Rejestrator obrazu Atomos Ninija Inferno wykorzystywany do nagrywania ekranu przy demonstracji menu oraz działania autofokusa udostępniła firma BEiKS, a współpracujący z nim dysk SSD Angelbird AtomX firma Foto-Technika. Obu firmom uprzejmie dziękujemy.

Sony FX5 - test kamery - Budowa i ergonomia            Sony FX5 - test kamery - Budowa i ergonomia

Ergonomia

Ergonomia Sony FX5 jest zatem ofiarą połączenia urządzenia z mniejszą niż w przypadku poprzednika liczbą elementów sterujących z systemem operacyjnym i menu stworzonym z myślą o sprzęcie, który tychże elementów ma ogrom.

Przykładem może być choćby balans bieli. W każdej jednej klasycznej kamerze znajdziemy dźwigienkę pozwalającą się jednym ruchem przełączać między trzema wcześniej ustalonymi presetami tej nastawy oraz przycisk pozwalajacy jednym kliknięciem zbalansować kamerę na szarej karcie, czy, z braku tej ostatniej, dowolnej białej ścianie lub suficie. Tymczasem w FX5 wciśnięcie przycisku WB pozwala zmieniać temperaturę barwową w stopniach Kelvina z krokiem co 20K. Więc żeby przejść z 5500K na 3200K, trzeba się naprawdę sporo nakręcić.

Sony FX5 - test kamery - Budowa i ergonomia

Do żadnego z pokręteł nie da się też bezpośrednio przypisać czasu migawki, trzeba najpierw nastawę z nim związaną aktywować przyciskiem. Sam czas daje się zresztą zmieniać jedynie w dużych krokach co 1 EV. Na pocieszenie pozostaje możliwość zmiany ustawiania go na kąt sektora, co powinno pomóc.

Sony FX5 - test kamery - Budowa i ergonomia

Innym problemem jest odziedziczone po poprzedniku i absolutnie kuriozalne umieszczenie joysticka na górnej ściance. W efekcie tego ostatniego nie da się wygodnie obsługiwać ani kciukiem, ani palcem wskazującym. W porównaniu z aparatami możemy też odnotować brak głównego koła trybów pracy, na którym zwykle jest kilka banków na zapisane ustawienia użytkownika, które można przywołać dosłownie jednym obrotem pokrętła.

Sony FX5 - test kamery - Budowa i ergonomia

Do tego kamera potrafi „oszukiwać” użytkownika. Przykładowo w formacie RAW możemy wybrać zapis w 100 kl/s. Tyle tylko, że po włączeniu go kamera przełączy się sama na zwykły kodek i filmowanie w 4K, nie informując o tym użytkownika. Podobnie jest w wielu innych kombinacjach nastaw nagrywania, które wyświetlają się jako dostępne, tylko po to, by po wybraniu bez ostrzeżenia zmienić 4K w Full HD lub na odwrót albo zmienić kodek.

Do tego każdorazowa zmiana z filmowania w RAW-ach na „wywołane” kodeki lub w drugą stronę wymaga trwającego chwilę restartu urządzenia. Podobnie zresztą jak zmiana bazowego klatkażu np. między 25 a 24 kl/s. Mamy 2026 rok, da się to już zrobić bez wyłączania i włączania ponownie, co pokazał choćby Nikon ZR.

Problemów jest zatem sporo. Na szczęście większość z nich pojawia się przy konfigurowaniu sprzętu przed rozpoczęciem nagrywania. Podczas właściwego filmowania, o ile tylko przesadnie nie zmieniamy nastaw, dostępny zestaw elementów sterujących oraz możliwości jego personalizacji powinny w zupełności wystarczyć do komfortowej pracy. Ale wystarczy odrobinę nieprzewidywalnych okoliczności i zmian, by ta iluzja komfortu rozpadła się.

Złącza

Lista złącz sygnałowych w testowanym urządzeniu przedstawia się następująco:

  • wejście mikrofonu (mini jack 3.5 mm),
  • wyjście słuchawkowe (mini jack 3.5 mm),
  • wyjście HDMI (pełnowymiarowe, typu A),
  • złącze RJ-45 (Ethernet 2.5G BASE-T)
  • złącze USB-C (USB 3.2, 10 Gbit/s),
  • drugie złącze USB-C (USB 2.0, 480 Mbit/s).

Sony FX5 - test kamery - Budowa i ergonomia

Porty USB mogą przy tym służyć także do zasilania kamery oraz do wprowadzenia doń kodu czasowego wygenerowanego na zewnątrz. W tym celu wymagana jest jednak przejściówka Sony VMCBNCU1B zawierająca na jednym końcu wtyk USB-C, a na drugim znane z kamer i stanowiące standard przy przesyłaniu kodów czasowych złącze BNC. Dodajmy też, że do portu USB nie możemy z kolei podłączyć dysków SSD i na nie nagrywać materiału.

Sony FX5 - test kamery - Budowa i ergonomia

Oprócz tego na górnej ściance korpusu znajdziemy też oczywiście stopkę Multi Interface, z której korzysta chociażby akcesoryjna rączka z wejściami audio, a także port, w który wpina się dostępny za dopłatą wizjer elektroniczny.

Sony FX5 - test kamery - Budowa i ergonomia

Sony FX5 - test kamery - Budowa i ergonomia

Dodatkowe wejścia audio umieszczono także na rączce XLR-H2. Znajdziemy na niej dwa wejścia w standardzie XLR, jedno stereofoniczne jack 3.5 mm, a także port USB-C służący do aktualizacji oprogramowania rączki. Nie oferuje on niestety opcji zasilania zeń akcesoriów filmowych.

Sony FX5 - test kamery - Budowa i ergonomia

Na koniec odnotujmy też, że w FX5 usunięto znaną z aparatów Sony bolączkę objawiającą się tym, że wyświetlenie menu na ekranie podpiętym do HDMI powodowało wyłączenie tego wbudowanego. Tu z obu wyświetlaczy da się korzystać naraz niezależnie od wyświetlanych na nich informacji.

Sony FX5 - test kamery - Budowa i ergonomia

Bateria

Testowana kamera zasilana jest nowym, zaprezentowanym przy okazji aparatu A7R VI akumulatorem litowo-jonowym o oznaczeniu NP-SA100. Oferuje on pojemność 2670 mAh przy napięciu 7.82 V, co przekłada się na 20.88 Wh energii. To o około 27% więcej niż oferowała stosowana w modelach FX3 i FX30 bateria NP-FZ100 (2280 mAh, 7.2 V). Dodajmy też dla porządku, że nowy akumulator ma zupełnie inny kształt i rozmieszczenie styków, więc o żadnej wstecznej kompatybilności ze starszymi bateriami nie może być mowy.

Sony FX5 - test kamery - Budowa i ergonomia

Sony FX5 - test kamery - Budowa i ergonomia

W praktyce na w pełni naładowanym akumulatorze w studyjnych warunkach udało się nagrać 2 godziny i 18 minut materiału w 4K w 25 kl/s z wykorzystaniem całej szerokości matrycy. To porządny, choć nie rekordowy wynik. Korpus urządzenia nie rozgrzał się przy tym nawet odrobinę, a na ekranie nie pojawiły się żadne komunikaty o wysokiej temperaturze. Ale też tego dokładnie spodziewaliśmy się po kamerze wyposażonej w aktywne chłodzenie.

Sony FX5 - test kamery - Budowa i ergonomia

Sony FX5 - test kamery - Budowa i ergonomia

Nośniki pamięci

Użytkownik Sony FX5 ma do dyspozycji dwa gniazda kart pamięci, z których każde może przyjąć zarówno kartę SD/SDHC/SDXC UHS-II, jak i CFexpress typu A. Takie rozwiązanie powoduje, że osoby, którym do pracy wystarczą tryby zapisu kompatybilne z kartami SD, mogą się do nich ograniczyć i nieco zaoszczędzić, a poszukujący maksymalnej jakości obrazu mogą wybrać nośniki CFexpress. Co ważne, obie grupy użytkowników mogą korzystać ze wszystkich dobrodziejstw zdublowanego zapisu filmów na obie karty pamięci. Jest to rozsądne rozwiązanie, które niezmiennie chwalimy.

Sony FX5 - test kamery - Budowa i ergonomia

Dodajmy przy tym, że o ile firma Sony zaleca stosowanie kart CFexpress typu A spełniających normę VPG400 do zapisu plików X-OCN, o tyle sama kamera pozwala je zapisywać także na karty SD. Należy jednak podchodzić do tego w rozsądny sposób i wybrać bardziej skompresowane warianty filmowych RAW-ów oraz bardzo szybkie nośniki SD, jeśli chcemy sobie zapewnić stabilny zapis.

W przeprowadzonym na szybko teście redakcyjny nośnik SDXC Angelbird AV Pro SD MK2 256 GB V90 bez problemu nagrał 2 minuty materiału w najbardziej wymagającym formacie X-OCN LT w 5K w 50 kl/s. Karta nie była przy tym gorąca po wyjęciu z korpusu, mimo że przez te dwie minuty zapisała ponad 18 GB, czyli ponad 150 MB/s – znacznie powyżej gwarantowanego poziomu klasy prędkości V90, wynoszącego 90 MB/s. Nie zalecamy jednak powtarzania tak ekstremalnych prób w sytuacji rzeczywistych komercyjnych nagrań.

Testy trybu filmowego przeprowadzamy z wykorzystaniem kart pamięci Angelbird AV PRO, udostępnionych przez firmę Fototechnika.
Sony FX5 - test kamery - Budowa i ergonomia

Wizjer i ekran

Zarzutem, który część użytkowników ma do urządzeń takich jak Sony FX3, Nikon ZR, czy Canon EOS R6V, jest brak wizjera elektronicznego. Firma Sony wyszła z odpowiedzią na oczekiwania tej grupy i w przypadku modelu FX5 zaoferowała akcesoryjny wizjer elektroniczny. Nosi on oznaczenie DVF-EL1 i kosztuje w Polsce niecałe 3200 zł.

Sony FX5 - test kamery - Budowa i ergonomia

W jego wnętrzu znajdziemy panel OLED o rozmiarze 0.58'', powiększeniu 0.9x i rozdzielczości 7.07 mln punktów, co najprawdopodobniej odpowiada wartości 2048 × 1152 px (proporcje 16:9). Wizjer można odchylić w pionie w zakresie od 0 do 90° oraz skorygować jego układ optyczny o wartości z przedziału od -4 do +3 dioptrii. Dodajmy też, że moduł wizjera mierzy 59.9 × 46.1 × 94.9 mm, waży 95.7 g i montuje się do korpusu z użyciem tych samych śrub, co rączka z wejściami XLR i blokuje także stopkę MI. Użytkownik musi zatem wybrać między wizjerem, rączką, a innymi akcesoriami mocowanymi na stopce.

Sony FX5 - test kamery - Budowa i ergonomia

Jeśli chodzi pracę z wizjerem, to ta jest po prostu wzorcowa. Rozmiar i rozdzielczość obrazu są świetne, a muszla zapewnia bardzo dobrą izolację od światła padającego z boku. Płynność obrazu zależy natomiast bezpośrednio od wybranego klatkażu i czasu naświetlania, więc nie podlega ocenie tak, jak ma to miejsce w testach fotograficznych.

Sony FX5 - test kamery - Budowa i ergonomia

Ekran także stanowi sporą zmianę w porównaniu do modelu FX3. W testowanej kamerze zastosowano bowiem wyświetlacz o większej przekątnej wynoszącej 3.5'' i rozdzielczości 2764800 punktów, czyli 1280 × 720 pikseli. Podobnie jak wizjer, ma on proporcje obrazu 16:9, co jest znacznie sensowniejszym wyborem w przypadku sprzętu stworzonego z myślą o filmowaniu.

Sony FX5 - test kamery - Budowa i ergonomia

Do wspomnianego ekranu także nie mamy zastrzeżeń. Jego maksymalna jasność wystarcza w słoneczny dzień, mechanizm dotykowy działa sprawnie, a zawiasy pozwalające zarówno ekran rozłożyć, jak i odchylić wydają się solidne. Nie stwierdziliśmy także problemów z rozwarstwianiem się ekranu, o których pisaliśmy przy okazji omawiania opóźnień dostaw Sony FX5.

Sony FX5 - test kamery - Budowa i ergonomia

Pochwalić musimy także zestaw narzędzi wspomagających pracę operatora, któremu również, jak się wydaje, niczego nie brakuje. Sony FX5 oferuje bowiem zarówno podstawowe narzędzia takie jak focus peaking, zebrę, czy histogram, jak i bardziej zaawansowane mierniki takie jak waveform monitor („monitor kształtu fali”), wektoroskop czy mapę ostrości.

Sony FX5 - test kamery - Budowa i ergonomia