Canon EOS R6 Mark III - test aparatu
3. Użytkowanie i ergonomia
![]() |
Korpus testowanego aparatu w minimalnym stopniu różni się od poprzednika, przez co ergonomia obu modeli jest praktycznie taka sama. Spora i dobrze wyprofilowana rękojeść zapewnia całkiem pewny i wygodny chwyt. Warto też pochwalić pokrywającą ją gumową okleinę. W praktyce dopiero przy użytkowaniu ciężkich obiektywów np. 2.8/24–105 podtrzymanie zestawu lewą ręką okazuje się w zasadzie konieczne.
Zmiany względem R6 Mark II w zakresie elementów sterujących sprowadziły się tylko do rozszerzenia funkcjonalności poprzedniego zestawu. Sam układ oraz liczba manipulatorów nie zmieniła się i zasadniczo można ją uznać za wystarczającą. Do dyspozycji mamy np. trzy pokrętła nastawcze, dżojstik, czy kilka mapowalnych guzików. Wygodny dostęp do wybranych funkcji zapewnia programowalne menu podręczne Q oraz Moje Menu. Całkiem wygodny okazuje się również niewielki panel wywoływany guzikiem M-Fn, oferujący możliwość regulacji ośmiu parametrów. Warto również przypomnieć, że każdy obiektyw systemu EOS R ma na obudowie konfigurowalny pierścień funkcyjny.
Choć interfejs ma niewątpliwie sporo plusów, nieco brak mu elastyczności. Nie udało nam się przyporządkować do któregoś z przycisków np. trybu stabilizacji, czy rodzaju migawki.
Najkrótszy czas naświetlania z migawką mechaniczną to 1/8000 s, natomiast z elektroniczną jest dwukrotnie krótszy. Przy tej drugiej nie pozbyto się całkiem efektu rolling-shutter, czas odczytu danych z sensora wynosi bowiem (wg naszych pomiarów) ok. 15.7 ms. To praktycznie taka sama wartość, jak u poprzednika i jednocześnie więcej niż w Nikonie Z6 III i Panasoniku S1 II, które uzyskały odpowiednio 9.9 i 10.7 ms. Szkoda, że Canon nie postanowił powalczyć trochę z konkurentami w tej kategorii, nawet pomimo faktu, że matryca EOS-a ma wyższą rozdzielczość niż Z6 III i S1 II, co wydłuża odczyt.
Obiektywy
System EOS R miał premierę wraz z zaprezentowaniem pierwszego pełnoklatkowego bezlusterkowca Canona – modelu R – we wrześniu 2018 roku. Lista obiektywów pełnoklatkowych aktualnie obejmuje 47 modeli i jest sukcesywnie rozwijana. Wybór obiektywów jest już całkiem spory, mamy bowiem np. dwie profesjonalne stałki o jasności f/1.2 i ciekawy zoom (2/28–70). Dostępne są także trzy najbardziej klasyczne, reporterskie zoomy o świetle f/2.8 i klasy L (15–35, 24–70 i 70–200 w dwóch wersjach) oraz 24-105 i 100-300. Profesjonalistów prawdopodobnie zainteresują także takie stałoogniskowe teleobiektywy jak: 2.8/400, 4/600, 5.6/800 i 8/1200. Mamy też sześć stałek f/1.4 z napędem VCM: 14, 20, 24, 35, 50 i 85 mm. W ofercie znajdziemy również nieco tańsze, dość jasne zoomy niebędące L-kami: 16-28 mm i 28-70 mm f/2.8. Najciekawszym naszym zdaniem ostatnio zaprezentowanym instrumentem jest rozsądnie wyceniona stałka 1.2/45.
Kilku producentów niezależnych produkuje też obiektywy z mocowaniem RF, choć są to jedynie „manuale”. Pełnoklatkowych modeli z autofokusem aktualnie nie znajdziemy na rynku. Listę instrumentów z mocowaniem RF (zarówno produkcji Canona, jak i innych producentów) można obejrzeć w naszej bazie. Oczywiście producent oferuje przejściówkę do lustrzankowego systemu EF, co otwiera możliwość korzystania z bardzo szerokiej grupy instrumentów optycznych.
Szybkość
Canon R6 Mark III jest gotowy do użycia tylko krótką chwilę po przekręceniu przełącznika na pozycję ON. Podstawowa obsługa aparatu (przeglądanie menu, dokonywanie ustawień, czy odtwarzanie zdjęć) odbywa się w pełni płynnie. Załadowanie wszystkich 100 miniaturek zajmuje nieco ponad 2 sekundy. Usuwanie pojedynczych zdjęć odbywa się właściwie natychmiastowo, a formatowanie karty pamięci to jedynie krótka chwila. Ogólnie rzecz biorąc, szybkość pracy nowego EOS-a nie budzi żadnych zastrzeżeń.
Zdjęcia seryjne
Canon R6 Mark III oferuje trzy tryby zdjęć seryjnych: szybkie (H+), szybkie (H) i wolne (L). Szybkość fotografowania wynosi:
- H+ – 40 i 12 kl/s – odpowiednio dla migawki elektronicznej i mechanicznej,
- H – 20, 8.2 i 6.2 kl/s – odpowiednio dla migawki elektronicznej, 1. zasłony el. oraz mechanicznej,
- L – 5, 3 kl/s – odpowiednio dla migawki elektronicznej i mechanicznej.
Test możliwości aparatu w zakresie zdjęć seryjnych wykonaliśmy z kartą Angelbird AV PRO CFexpress SX Type B 160 GB, przy czułości wynoszącej 1600 ISO i migawce 1/1000 sekundy. Zdjęcia w formacie RAW zajmowały około 59.7 MB, a pliki JPEG LARGE FINE około 27.2 MB. Dla trwającej 30 sekund serii w trybie 40 kl/s dla migawki elektronicznej otrzymaliśmy następujące rezultaty:
- 447 zdjęć JPEG LARGE (14.9 kl/s),
- 353 zdjęć RAW (11.77 kl/s).
Tempo 40 kl/s praktycznie przekracza możliwości naszej klasycznej prezentacji wyników, dlatego zaznaczyliśmy na wykresach odcinki czasu, w których aparat wykonywał zdjęcia z tą wartością. Niewątpliwie warto pochwalić progres względem poprzednika, serie są bowiem wyraźnie dłuższe (maksymalnie 3 s dla JPEG-ów), a sumaryczna liczba zdjęć wykonanych w całej serii wyższa. Z drugiej strony, zwiększyły się przerwy między „strefami”, szczególnie przy RAW-ach.
Każdy z konkurentów oferuje nieco odmienne podejście do pracy trybu seryjnego. Rozpatrując jedynie zachowanie przy migawce elektronicznej, przykładowo, Nikon Z6 III oferuje zapis 20 kl/s i 600 zdjęć w 30-sekundowej serii, zarówno w JPEG-ach, jak i RAW-ach. Są jeszcze tryby 30 i 60 kl/s, ale tylko dla JPEG-ów. Panasonic S1 II może pracować w tempie 70, 60 oraz 30 kl/s, a w jednej serii rejestruje 180 plików (JPEG lub RAW).

![]() |
Stabilizacja obrazu
R6 Mark III, podobnie jak inne zaawansowane EOS-y R, został wyposażony w funkcję stabilizacji matrycy. Mamy tu do czynienia z 5-kierunkową redukcją drgań, przy czym najlepsze efekty uzyskamy przy współpracy systemu IS matrycy oraz obiektywu. Deklarowana skuteczność sięga nawet 8.5 EV.
Testując stabilizację obrazu, dla różnych wartości czasu ekspozycji wykonujemy serię minimum 20 zdjęć, przy czym robimy to zarówno z włączoną, jak i wyłączoną stabilizacją. Następnie sprawdzamy, ile zdjęć w danej serii jest poruszonych. Otrzymane wyniki prezentujemy na poniższym wykresie, w formie procentów liczby zdjęć poruszonych do całkowitej liczby zdjęć w serii. Zero na skali poziomej odpowiada najkrótszej ekspozycji, czyli 1/250 sekundy. Test wykonywany był z obiektywem Canon RF 50 mm f/1.2 L USM.

Niestety nie udało nam się powtórzyć bardzo dobrego (ponad 4 EV) wyniku poprzednika. Maksymalne przesunięcie pomiędzy krzywymi wynosi ok. 3.5 EV, a zatem tak samo, jak w Z6 III i A7 IV. Lumix S1 II wypadł minimalnie słabiej, notując 3 i 1/3 EV.
Czyszczenie matrycy
Automatyczne czyszczenie matrycy może następować po każdym włączeniu i wyłączeniu aparatu. W menu jest także opcja wymuszenia czyszczenia i możliwość ręcznego usuwania kurzu z matrycy. Podczas testu aparatu zauważyliśmy kilka bardzo niewielkich drobin kurzu, których system nie był w stanie usunąć. Widać zatem, że system nie jest skuteczny w stu procentach.
Lampa błyskowa
Canon EOS R6 Mark III, tak samo, jak inne modele systemu R, nie ma wbudowanej lampy błyskowej. Czas synchronizacji błysku wynosi 1/200 s dla migawki mechanicznej, a gdy wybierzemy elektroniczną pierwszą kurtynę migawki, skraca się do 1/250 s. Dla pokrycia APS-C (1.6x) wartości te wynoszą odpowiednio: 1/250 i 1/320 s. Migawka elektroniczna nie jest obsługiwana.
Na drugiej stronie menu fotografowania znajdziemy zbiór ustawień dotyczących zewnętrznej lampy błyskowej, którą można podłączyć do tego aparatu. Ustawienia lampy obejmują:
- Lampa błyskowa (włącz/wyłącz),
- Balans E-TTL (priorytet atmosfery, standard, priorytet błysku),
- Pomiar E-TTL II (szacunkowy z priorytetem twarzy, szacunkowy, uśredniony),
- Czas synchronizacji błysku z długimi czasami (automatyczny, automatyczny w zakresie 1/250 s–1/60 s, stały 1/250 s),
- Nastawy lampy (uzależnione od podłączonej lampy),
- Nastawy C.Fn lampy Speedlite.
Istnieje możliwość regulacji kompensacji mocy błysku w maksymalnym zakresie ±3 EV z krokiem 1/3 EV. System EOS R jest zgodny z lampami Speedlite lustrzankowego systemu EOS.
Wi-Fi oraz Bluetooth
W EOS-ie R6 Mark III zastosowano wbudowane transmitery sieci Wi-Fi oraz Bluetooth (5.0) umożliwiające bezprzewodową komunikację aparatu z zewnętrznymi urządzeniami. W ramach tego rozwiązania do dyspozycji mamy następujące funkcjonalności:
- połączenie ze smartfonem – umożliwia przeglądanie zdjęć oraz zdalne wyzwalanie migawki,
- zapisywanie obrazów w stacji Canon Connect Station,
- zdalna obsługa aparatu za pomocą programu EOS Utility,
- drukowanie obrazów na drukarce Wi-Fi,
- przesyłanie obrazów na serwer FTP,
- wysyłanie obrazów do serwisu internetowego Canon Image Gateway.
Podczas zdalnego sterowania przez Wi-Fi mamy oczywiście aktualny podgląd kadru i możliwość sterowania podstawowymi parametrami ekspozycji: czas migawki, wartość przysłony, czułość ISO oraz kompensacja ekspozycji. Poza tym mamy możliwość wybrania trybu balansu bieli, wyzwalania migawki (pojedyncze, seryjne, samowyzwalacz) oraz trybu obszaru AF. Ostrość ustawiana jest automatycznie po dotknięciu przycisku na ekranie, wcześniej należy wskazać palcem odpowiednie miejsce w kadrze. Wyzwolenia migawki dokonujemy odpowiednim przyciskiem. Nie wiedzieć czemu, zablokowana jest natomiast zmiana trybu pomiaru światła czy formatu zapisywanych obrazów. Wykonane zdjęcia możemy podejrzeć bezpośrednio w smartfonie, również w powiększeniu. Całkiem szerokie opcje oferuje również tryb nagrywania wideo.
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
Aplikacja działała szybko i stabilnie, a nawiązanie połączenia Wi-Fi (po wcześniejszym skonfigurowaniu) trwało zwykle 10–15 sekund. Przesyłać możemy zdjęcia zarówno w formacie JPEG, jak i RAW, choć na smartfonie z systemem Android te drugie zapisywane są jako JPEG-i. Aparat pozwala także na transfer filmów, jednak tylko tych nagranych z kodekiem XF-AVC S YCC420 8-bit. Moduł Bluetooth ma na celu utrzymać stałą łączność pomiędzy smartfonem i aparatem, by szybciej uruchamiać połączenie przez Wi-Fi. Przy pomocy tej technologii nie możemy jednak np. kopiować zdjęć na telefon, aplikacja pozwala jednak na wyzwalanie migawki. Łączność Bluetooth także działała bez zarzutu.
Timer interwałowy
Tak jak w ostatnich EOS-ach, również w najnowszym R6 Mark III udostępniono funkcję umożliwiającą automatyczne wykonywanie zdjęć poklatkowych. Dostępne dla tej funkcji opcje obejmują możliwość ustawienia interwału pomiędzy kolejnymi zdjęciami. Osobno możemy ustawiać liczbę sekund, minut i godzin. Minimalny interwał to 1 sekunda, a maksymalny 99 godzin, 59 minut i 59 sekund. Druga z opcji to liczba zdjęć. W tym przypadku możemy wybrać konkretną wartość z zakresu od 1 do 99. Możliwe jest jednak również ustawienie, przy którym aparat będzie fotografował nieprzerwanie do momentu zatrzymania przez użytkownika. Działanie timera interwałowego jest sygnalizowane na panelu LCD odpowiednią ikoną. Funkcję interwałometru można połączyć ze zdjęciami HDR, należy uwzględnić jednak czas potrzebny na złożenie pliku kompozytowego. Nie przewidziano niestety możliwości połączenia wykonanych w trybie timera zdjęć do filmu poklatkowego.
Timer funkcji Bulb
Kolejną funkcją znaną z większości systemowych EOS-ów i obecną w R6 Mark III jest rozwiązanie ułatwiające fotografowanie w trybie Bulb. Umożliwia ono ustawienie konkretnego czasu ekspozycji z dokładnością co do sekundy. Osobno możemy regulować liczbę godzin (w zakresie od 1 do 99), a także niezależnie liczbę minut i sekund. Funkcję tę można połączyć z trybem seryjnym, co przy wykorzystaniu wężyka spustowego z blokadą pozwoli na przykład na wykonanie serii zdjęć o ekspozycjach dłuższych niż 30 sekund. Taka funkcjonalność może przydać się na przykład w astrofotografii.
Fotografowanie bez migotania
W R6 Mark III odnajdziemy także znaną z większości zaawansowanych EOS-ów funkcję usprawniającą fotografowanie przy oświetleniu, którego migotanie może powodować problemy z poprawną ekspozycją zdjęcia przy stosowaniu krótkich czasów ekspozycji. Dotyczy to na przykład światła jarzeniowego. Jest to szczególnie pomocne przy wykonywaniu serii zdjęć. Przy tego typu oświetleniu kolejne zdjęcia mogą się różnić poziomem naświetlenia, jak również kolorystyką. Funkcja detekcji migotania powoduje, że migawka będzie wyzwalana w optymalnym momencie, by zapewnić równą ekspozycję kolejnych zdjęć. W przypadku trybu seryjnego efektem ubocznym stosowania opisywanej funkcji jest spadek prędkości fotografowania. Warto także dodać, że aparat wykrywa migotanie światła, nawet jeśli owa funkcja jest wyłączona i ostrzega o tym odpowiednią ikoną w wizjerze (widoczność tej ikony musi być wcześniej ustawiona w opcjach ekranu wizjera).
Istnieje także możliwość bardzo precyzyjnego dostrojenia wartości czasu naświetlania migawki elektronicznej tak, by dostosować go do częstotliwości migotania źródeł światła np. LED. Częstotliwość pracy tych ostatnich bywa znacznie wyższa niż 100, czy 120 Hz (typowe dla świetlówek).
Autofokus
Dzięki konstrukcji matrycy, w której całą powierzchnię pokrywają piksele składające się z dwóch fotodiod, możliwa jest detekcja fazy Dual Pixel CMOS AF II. Dla automatycznego wyboru pola pokrycie kadru wynosi 100% w obu osiach, a system dysponuje 1053 (39×27) strefami AF. Przy samodzielnym wyborze pozycji AF liczba punktów rośnie do 6097 (91×67), jednocześnie pokrycie w poziomie zmniejsza się ze 100% do 90%. Autofokus działa już od −6.5 EV, choć dotyczy to sytuacji, gdy mamy podpięty obiektyw f/1.2 (z wyjątkiem instrumentów DS).
AF może pracować w następujących trybach:
- One Shot AF – jednorazowe ustawienie ostrości po naciśnięciu do połowy spustu migawki,
- Servo AF – tryb ciągłego autofokusu dopasowującego się do poruszającego się obiektu,
- AI Focus AF – automatycznie przełącza pomiędzy trybem pojedynczym i ciągłym.
- AF punktowy (obszar ustawiania ostrości jest mniejszy niż w przypadku zwykłego, 1-punktowego AF),
- 1-punktowy AF,
- rozszerzenie punktowego AF o 4 punkty (góra, dół, lewo, prawo),
- rozszerzenie punktowego AF o 8 punktów dookoła,
- AF elastycznej strefy – 3 własne ustawienia rozmiaru ramki AF (domyślnie: środek, pionowa, pozioma, można zmieniać ich wielkość w dwóch osiach),
- automatyczny wybór w całym obszarze AF.
W menu wybieramy również typ obiektu do wykrywania:
- ludzie,
- zwierzęta – w tym psy, koty, ptaki oraz konie,
- pojazdy – w tym samochody, motocykle, samoloty i pociągi.
R6 Mark III jest kolejnym modelem Canona, w którym zrezygnowano ze stosowanych od lat ustawień autofokusa zwanych Case. Obecnie, oprócz automatyki, mamy jedną nastawę manualną, w której regulujemy dwa, dobrze znane użytkownikom zaawansowanych EOS-ów, parametry:
- Czułość śledzenia – ustawienie czułości śledzenia obiektu (blokada −2 / blokada −1 / 0 / szybka zmiana +1 / szybka zmiana +2),
- Śledzenie przyspieszenie/zwalnianie – ustawienie czułości śledzenia ruchomych obiektów, których prędkość zmienia się gwałtownie (−2, −1, 0 / +1 / +2).
Naszym zdaniem, w statycznym fotografowaniu autofokus w nowym EOS-ie jest na tyle szybki i skuteczny, że trudno mieć do niego jakiekolwiek istotne zastrzeżenia. Oczywiście, w słabym świetle nie pracuje tak dobrze, jak np. w ciągu dnia, ale i tak charakteryzuje się wysoką sprawnością. Nie widać bowiem ani większego spowolnienia, ani „pudeł”. Pozytywnie oceniamy także działanie algorytmów wykrywania ludzi i zwierząt (kotów) i to w szerokim zakresie ich pozycji w obrębie kadru.
Standardowo w teście autofokusa wykonujemy serię 40 zdjęć. Na zastosowanym obiektywie ustawiamy przesłonę f/2.8 i fotografujemy tablicę rozdzielczości, każdorazowo przeogniskowując obiektyw. Wyniki przedstawiamy w postaci histogramu, który prezentuje procentowe wartości odchyłek od najlepszego pomiaru MTF50 w serii. Wykorzystaliśmy obiektywy: RF 50 mm f/1.2L USM oraz RF 24–105 mm f/2.8L IS USM Z, ustawiony na ogniskowej 105 mm.

R6 Mark III z podpiętą jasną stałką wypadł nieco lepiej niż z zoomem, jednak dla obu wyniki stoją na dobrym poziomie. W wybranej grupie to Nikon zanotował najkorzystniejsze rezultaty, choć różnice pomiędzy poszczególnymi modelami nie są szczególnie duże.
Sprawdźmy teraz, jak testowany EOS poradził sobie w świetle żarowym.

Przy żarówkach nasze zestawienie zdominował Lumix S1 II, notując komplet trafień w punkt. EOS ze stałką znów wypadł naprawdę dobrze i prawie tak samo, jak Z6 III. Pogorszył się za to wynik dla zoom-a – na szczęście niezbyt mocno, wszystkie wyniki bowiem nadal mieszczą się w trzech pierwszych przedziałach odchyłek.
Postanowiliśmy sprawdzić również działanie ciągłego autofokusa przy śledzeniu rowerzysty w ruchu. Wykorzystaliśmy obiektyw RF 24–105 mm f/2.8L IS USM Z (na maksymalnej ogniskowej) i tryb seryjny 40 kl/s. W opcjach dotyczących autofokusu ciągłego wykorzystaliśmy tryb automatycznego wyboru pola AF wraz z wykrywaniem ludzi, automatyczny tryb pracy Servo AF oraz ustawiliśmy priorytet wyzwalania.
W powyższym teście EOS poradził sobie wyśmienicie — nie zauważyliśmy bowiem nieostrych ujęć. System zachowuje się bardzo stabilnie podczas śledzenia i podąża miarowo za rowerzystą. Przy większej odległości wykrywa całą postać, a w miarę zbliżania się – twarz i oczy.
Ostatni, najtrudniejszy test, polegał na fotografowaniu szybko poruszających się kotów w ciemnym otoczeniu. Znów wykorzystaliśmy obiektyw RF 24–105 mm f/2.8L IS USM Z (na ogniskowej ok. 70-80 mm), a typ wykrywanego obiektu ustawiliśmy na zwierzęta. Pozostałe nastawy były takie same jak w teście z rowerzystą.
Pomiar światła
Canon EOS R6 Mark III został wyposażony w system pomiaru światła bazujący na danych wyjściowych z matrycy. Działa on w oparciu o 384 strefy pomiarowe i pracuje w zakresie od −3 do 20 EV (temp. 23°C, ISO 100, pomiar wielosegmentowy), a kompensacji ekspozycji możemy dokonywać w zakresie ±5 EV ze skokiem 1/3 EV lub 1/2 EV. Opcja bracketingu ekspozycji oferuje możliwość wykonania 2, 3, 5 lub 7 zdjęć. Wielkość kroku pomiędzy kolejnymi zdjęciami możemy regulować w zakresie od 1/3 do 3 EV z krokiem 1/3 EV. Dodatkowo w menu C.Fn. możemy określić kolejność zmiany sekwencji naświetlania (0,–,+ / –,0,+ / +,0,–). W testowanym EOS-ie do dyspozycji mamy następujące tryby pracy pomiaru światła:
- wielosegmentowy (połączony ze wszystkimi punktami AF),
- skupiony (około 6.2% ekranu na środku),
- punktowy (około 2.9% ekranu na środku),
- centralnie ważony uśredniony.

























Optyczne.pl jest serwisem utrzymującym się dzięki wyświetlaniu reklam. Przychody z reklam pozwalają nam na pokrycie kosztów związanych z utrzymaniem serwerów, opłaceniem osób pracujących w redakcji, a także na zakup sprzętu komputerowego i wyposażenie studio, w którym prowadzimy testy.