Przetwarzanie danych osobowych

Nasza witryna korzysta z plików cookies

Wykorzystujemy pliki cookie do spersonalizowania treści i reklam, aby oferować funkcje społecznościowe i analizować ruch w naszej witrynie, a także do prawidłowego działania i wygodniejszej obsługi. Informacje o tym, jak korzystasz z naszej witryny, udostępniamy partnerom społecznościowym, reklamowym i analitycznym. Partnerzy mogą połączyć te informacje z innymi danymi otrzymanymi od Ciebie lub uzyskanymi podczas korzystania z ich usług i innych witryn.

Masz możliwość zmiany preferencji dotyczących ciasteczek w swojej przeglądarce internetowej. Jeśli więc nie wyrażasz zgody na zapisywanie przez nas plików cookies w twoim urządzeniu zmień ustawienia swojej przeglądarki, lub opuść naszą witrynę.

Jeżeli nie zmienisz tych ustawień i będziesz nadal korzystał z naszej witryny, będziemy przetwarzać Twoje dane zgodnie z naszą Polityką Prywatności. W dokumencie tym znajdziesz też więcej informacji na temat ustawień przeglądarki i sposobu przetwarzania twoich danych przez naszych partnerów społecznościowych, reklamowych i analitycznych.

Zgodę na wykorzystywanie przez nas plików cookies możesz cofnąć w dowolnym momencie.

Optyczne.pl

Partnerzy








Artykuły

Apochromaty Voigtlander - nie tylko do Sony

Apochromaty Voigtlander - nie tylko do Sony
27 grudnia 2021

1. Wstęp

Żyjemy w czasach, w których udany marketing może wyrównać wady produktu. Rośnie konkurencja, a użytkowników sprzętu fotograficznego atakują wciąż nowe plotki o coraz to ciekawszych konstrukcjach optycznych. Pojawiają się nowi, nikomu nieznani producenci, a starzy wyjadacze nadrabiają czas lekceważenia bezlusterkowców i wielu lat podtrzymywania mitu lustrzanek, jako aparatów segmentu pro. Obiektywów jest coraz więcej, a nowoczesne konstrukcje, pozwalają używać szkieł pomiędzy systemami. Rośnie też liczba dostępnych adapterów. Zalew optyki różnej klasy zmusza nas do wnikliwych poszukiwań, testów i porównań, bez których nie potrafimy wybrać tych „najlepszych” dla nas szkieł. Zakup produktu markowego, stworzonego przez ten sam koncern, który odpowiada za nasz aparat, nie jest już gwarantem posiadania najlepszej kombinacji obiektyw-korpus. Nie był zresztą nigdy. Wciąż szukamy, coraz lepszych obiektywów do naszych aparatów, mając więcej lub mniej szczęścia…

A co powiedzielibyście na to, że istnieją obecnie konstrukcje optyczne o tak wyśrubowanych osiągach, że liczne portale testujące sprzęt, używają ich jako odnośników do porównania jakości testowanych obiektywów? Co ciekawe, takie obiektywy wcale nie są wynalazkiem XXI wieku. Jedne z pierwszych powstawały już na przełomie XIX i XX wieku. Chodzi oczywiście o obiektywy apochromatyczne. Apochromaty (nazwa od greckiego słowa apochromatos, które tłumaczymy jako odbarwiony) są złożone z co najmniej dwóch soczewek z różnych gatunków szkła i różnej dyspersji. Jeśli jedno ze szkieł takiego zestawienia będzie wykonane ze szkła niskodyspersyjnego, otrzymamy obiektyw skupiający różne długości fal świetlnych w jednym punkcie, co całkowicie redukuje aberrację chromatyczną. Dwusoczewkowy obiektyw to achromat, który koryguje tylko dwie długości fali - czerwoną i niebieską. Obiektyw o złożonej budowie potrafi skorygować trzy barwy - czerwoną, żółto-zieloną i niebieską. Bardziej skomplikowane konstrukcje zwane superachromatami, korygują aż cztery barwy widma, skupiając je w tym samym miejscu. Skutek? Absolutnie ostry obraz!

W tym miejscu, wielu z Was stwierdzi, że ma ostry obiektyw i wie, co to znaczy ostrość obrazu. Otóż nie do końca. Jeśli nigdy nie pracowaliście z konstrukcją apochromatyczną - nie możecie wiedzieć, co znaczy totalna, bezkompromisowa ostrość. Tak, nawet jeśli posiadacie kultowe szkła do swoich systemów. Wiem, bo swego czasu uważałem za ostre takie modele jak Canon EF f/2 135 L czy Canon EF f/2.8 100 Macro L. Tymczasem wszystkie nasze obiektywy, które apochromatami nie są, walczą o prymat w kategorii ostrości, ale mogą czynić to jedynie w obrębie własnej klasy. Do walki o ocenę ostrości z apochromatami, nie godzi się ich wystawiać, bo znajdą się na straconych pozycjach. Niestety!


----- R E K L A M A -----

Apochromaty Voigtlander - nie tylko do Sony - Wstęp

Magia obiektywów apochromatycznych

Dlaczego tak się dzieje? To proste. Każdy obiektyw tworzy obraz z fal widma, z którego zbudowane jest światło. Robi to mniej lub bardziej doskonale. Każdy z Was zapewne pamięta zdziwienie, gdy na zdjęciu ze swego super obiektywu zobaczył zielonkawe lub fioletowe zafarby na styku jasnych i ciemnych obszarów. Są takie motywy, jak chociażby bezlistne gałązki drzewa lub krzewu na tle nieba, które zawsze generują tego rodzaju zjawisko. To aberracja chromatyczna w najczystszej postaci. Niestety, nie występuje ona tylko w takich miejscach jak owe gałązki na tle nieba. Fale widma tworzą swe ostre obrazy, w różnej odległości od matrycy, co prowadzi do nakładania się nieostrości i tworzenia mniej lub bardziej widocznych „zmiękczeń” oraz „duszków”. Jeśli obiektyw jest dobry lub bardzo dobry, to trzeba się trochę wysilić, aby doszukać się tych niedoskonałości. Co więcej, zjawisko to na tyle mocno wpisuje się w naszą praktykę fotograficzną, że najczęściej nie zdajemy sobie z niego sprawy. Aby dostrzec wady naszych ulubionych obiektywów, trzeba sięgnąć po apochromat. Oczywiście nie każdy ma taką możliwość, ale gdy takowa się nadarzy, z całego serca polecam wykonanie testu porównawczego! Wyobraźcie sobie obiektywy, przy których zdjęcia z waszych najostrzejszych szkieł będą wydawały się „miękkie”. To zupełnie inny rodzaj obrazu, który trudno na początku zrozumieć. Wiele osób jest w szoku, gdy ogląda swoje pierwsze efekty pracy z takimi szkłami. Brzmi jak fantastyka, ale takie są właśnie apochromaty!

Swoisty boom na te wyjątkowe konstrukcje optyczne przypadł na lata 80. i 90. XX wieku. Wówczas, każda szanująca się firma optyczna, produkująca dla profesjonalistów oferowała obiektywy APO. Miała je Mamiya do swych aparatów średnioformatowych, mieli je Schneider-Kreuznach, a także Rodenstock dla kamer wielkoformatowych i do średnioformatowego makro. Takie obiektywy produkował też Rollei do swych profesjonalnych aparatów serii 6000, a także Zeiss do kamer Hasselblad. Ten ostatni producent posunął się zresztą o krok dalej, tworząc superachromaty do kamer Hasselblad serii V i 200. Kto miał okazje wówczas fotografować takimi obiektywami - wie, że był to zenit optycznych możliwości. Wymienione szkła ciągle można nabyć z drugiej ręki, ale są to konstrukcje bardzo drogie - zwłaszcza, że często mają po kilkadziesiąt lat. Ceny na eBay są tutaj niestety sztywne i niezmienne.

Skąd biorą się astronomiczne ceny? Proces tworzenia specjalnych szkieł optycznych o ultraniskiej dyspersji jest procesem złożonym i drogim. Walczy się o czystość szkła i jego skład chemiczny. Stosowanie w jednej konstrukcji różnych gatunków szkła w sposób naprzemienny (i to szkła wyjątkowego, trudnego w uzyskaniu i jeszcze trudniejszego w obróbce) to na tyle skomplikowana sprawa, że wielu producentów, tłamszonych przez rynkowe realia, nawet nie myśli o budowie obiektywów apochromatycznych. Są dwie firmy, które bezustannie pracują nad konstrukcjami APO. Przodująca w tym Leica, która co jakiś czas wypuszcza nowy apochromat i starający się dorównać jej kroku Voigtlander, a raczej Cosina. Trzeba wam bowiem wiedzieć, że Voigtlander to marka należąca do tego giganta z Nakano. Koncern produkuje optyczne urządzenia w Japonii. Jest jedynym, któremu Zeiss zlecił wykonywanie wszystkich szkieł manualnych, w tym najbardziej skomplikowanych Otusów. Co ważne, firma sprostała wyśrubowanym wymaganiom. Dziś potrafi nakładać słynące ze skuteczności warstwy przeciwodblaskowe Zeiss T*. Cosina zarabia więc na pracach dla innych, równolegle zwiększając ofertę swoich obiektywów sygnowanych logiem Voigtlander. I to właśnie o produktach tej marki za chwilę przeczytacie.

Apochromaty Voigtlander - nie tylko do Sony - Wstęp

APO od marki Voigtlander

Pod względem jakości wykonania serię Voigtlander APO Lanthar można porównać do linii Leica APO Summicron stworzonej do systemów S, SL i M. W obiektywach zastosowano szkła o ultraniskim współczynniku dyspersji. Kluczowe jest tutaj zastosowanie lantanu. To właśnie on znacząco zwiększa przepuszczalność szkła. Niestety, pierwiastek ten nie jest ani tani, ani łatwo dostępny. Ciekawostką jest to, że został on odkryty w 1839 roku, a przecież właśnie wtedy narodziła się fotografia! Ten srebrzysty metal odkrył uczeń Berzeliusa - Carl Gustaw Mosander. Jego nazwa pochodzi od greckiego słowa „lanthanein” (ukrywać się). Jak twierdził nauczyciel Mosandera - Berzelius - pierwiastek ukrywał się w tlenku ceru. Tak moi drodzy - historia badań chemicznych i fizycznych znajduje swój zbieg z historią fotografii, aby w końcu oddać swe przysługi temu szlachetnemu medium! Co ciekawe, lantan był dodawany także do szkieł obiektywów szpiegowskich w czasie zimnej wojny oraz wysublimowanych przyrządów celowniczych w pojazdach pancernych i samolotach. Wszędzie tam, gdzie od konstrukcji optycznej oczekiwano wyjątkowej ostrości.

Serię APO Lanthar tworzą obecnie 4 obiektywy o ogniskowych: 35, 50, 65 i 110 mm. Wszystkie oferują mocowanie Sony FE, a dwa z nich (35 i 50 mm) dostępne są również w wersji z bagnetem Leica M. Ten wariant zadziała ze wszystkimi bezlusterkowcami przy zastosowaniu odpowiedniej przejściówki. Obiektywy powstawały w następującej kolejności: 65 mm, 110 mm, 50 mm i 35 mm. Seria pokrywa więc najczęściej stosowany zakres ogniskowych. Należy też dodać, że wszystkie Voigtlandery mają taki sam „look” i kolorystykę, a w połączeniu z podobnym mechanizmem przysłony opartym o 10 lub 12 listków, tworzą rozmycia tła o podobnej klasie. Pomimo zmiany ogniskowej, charakter obrazu pozostaje taki sam. Dominujące wrażenie ostrości jest wspólną cechą apochromatów firmy Voigtlander. Jej odbiór zależy w nieznacznym stopniu od ogniskowej. Wiąże się to z większa lub mniejszą głębią ostrości. Trudno doszukać się tu jakiejkolwiek aberracji chromatycznej. Być może właśnie dlatego seria APO Lanthar często stosowana jest w badaniach rozdzielczości matryc lub jako punkt odniesienia w testach ostrości innych szkieł.

Prawie każdy posiadacz aparatów z serii Fujifilm X, Canona R, Nikona Z może użyć obiektywów APO Lanthar 35 i 50 mm z odpowiednią przejściówką. Osoby pracujące ze sprzętem Sony stoją na uprzywilejowanej pozycji. Mogą one fotografować wszystkimi obiektywami z tej serii i to w wersji stworzonej specjalnie dla nich, a więc wspierającej powiększenie obrazu po przekręceniu pierścienia ostrości, przekazującej dane EXIF i współpracującej ze stabilizacją korpusu. Warto zaznaczyć, że obiektywy te nie są produkowane w wersji z AF.

Artykuł powstał przy współpracy z firmą FOXFOTO - dystrybutorem obiektywów marki Voigtlander.



Poprzedni rozdział