Przetwarzanie danych osobowych

Nasza witryna korzysta z plików cookies

Wykorzystujemy pliki cookie do spersonalizowania treści i reklam, aby oferować funkcje społecznościowe i analizować ruch w naszej witrynie, a także do prawidłowego działania i wygodniejszej obsługi. Informacje o tym, jak korzystasz z naszej witryny, udostępniamy partnerom społecznościowym, reklamowym i analitycznym. Partnerzy mogą połączyć te informacje z innymi danymi otrzymanymi od Ciebie lub uzyskanymi podczas korzystania z ich usług i innych witryn.

Masz możliwość zmiany preferencji dotyczących ciasteczek w swojej przeglądarce internetowej. Jeśli więc nie wyrażasz zgody na zapisywanie przez nas plików cookies w twoim urządzeniu zmień ustawienia swojej przeglądarki, lub opuść naszą witrynę.

Jeżeli nie zmienisz tych ustawień i będziesz nadal korzystał z naszej witryny, będziemy przetwarzać Twoje dane zgodnie z naszą Polityką Prywatności. W dokumencie tym znajdziesz też więcej informacji na temat ustawień przeglądarki i sposobu przetwarzania twoich danych przez naszych partnerów społecznościowych, reklamowych i analitycznych.

Zgodę na wykorzystywanie przez nas plików cookies możesz cofnąć w dowolnym momencie.

Optyczne.pl

Artykuły

Canon EOS R7 i R10 okiem filmowca

Canon EOS R7 i R10 okiem filmowca
24 maja 2022
Amadeusz Andrzejewski Komentarze: 43

1. Canon EOS R7 i R10 okiem filmowca

W dniu dzisiejszym firma Canon zaprezentowała pierwsze aparaty fotograficzne wyposażone w matryce APS-C oraz kojarzący się do tej pory głównie z pełnoklatkowymi bezlusterkowcami bagnet RF. Co prawda istnieje już niepełnoklatkowe urządzenie z mocowaniem RF - kamera Canon C70, ale jeśli chodzi o aparaty, do tej pory podział był prosty i wszystkie bezlusterkowce Canona z matrycami APS-C korzystały z mocowania EF-M.

Dzisiejsza premiera rodzi zatem pewne pytania o przyszłość tego ostatniego. Co prawda korporacje fotograficzne przyzwyczaiły nas już do tego, że zakończenie produkcji sprzętu z danym mocowaniem odbywa się "po cichu", a nie w formie oficjalnego ogłoszenia, ale w tym przypadku widać dość wyraźnie, że oba mocowania chyba jeszcze trochę poegzystują równolegle obok siebie. Dzisiejsze nowości nie do końca mają bowiem stanowić zamienniki czy konkurencje dla aparatów z mocowaniem EF-M. Są od nich wyżej wypozycjonowane - zarówo cenowo, jak i pod względem możliwości, tak fotograficznych, jak i filmowych. W niniejszym tekście skupimy się na tych ostatnich - fotograficzne omówienie nowych konstrukcji zamieściliśmy z kolei tutaj.

Canon EOS R10

Canon EOS R7 i R10 okiem filmowca - Canon EOS R7 i R10 okiem filmowca
Wyjścia słuchawkowego niestety zabrakło.



Canon EOS R7 i R10 okiem filmowca - Canon EOS R7 i R10 okiem filmowca

Omówienie rozpoczniemy od tańszego i prostszego z dwóch zaprezentowanych dziś aparatów, czyli modelu EOS R10. Został on wyposażony w matrycę o rozdzielczości 24.2 megapiksela, która pozwala na filmowanie w 4K z wykorzystaniem nadpróbkowania (bez cropów) z prędkością do 30 kl/s, oraz z dodatkowym cropem w klatkażach do 60 kl/s. To ostatnie to element, którego nie znajdziemy w porównywalnych bezlusterkowcach konkurencji, takich jak Fujifilm X-S10, Nikon Z50, Nikon Zfc, Sony A6400 czy Sony ZV-E10.

Drugim wartym odnotowania elementem, jest obecność profilu obrazu HDR PQ, który typowo w aparatach Canona wiąże się z zastosowaniem kodeka H.265 z próbkowaniem koloru 4:2:2 / 10-bit, co również jest sporą zmianą na plus w porównaniu z konkurencją. Gdy dodać do tego maksymalną długość filmu wynoszącą 2 godziny, rozkładany do boku ekran oraz obecność wejścia mikrofonowego, otrzymamy korpus, który może zainteresować wielu początkujących filmowców.

Canon EOS R7 i R10 okiem filmowca - Canon EOS R7 i R10 okiem filmowca

Canon EOS R7 i R10 okiem filmowca - Canon EOS R7 i R10 okiem filmowca
EOS R10 niestety oferuje tylko jedno gniazdo kart pamięci, do tego schowane pod dolną klapką razem z baterią.

Canon EOS R7 i R10 okiem filmowca - Canon EOS R7 i R10 okiem filmowca
Ten dość nietypowo położony przełącznik AF/MF znajdziemy w obu nowych bezlusterkowcach Canona.

Do przysłowiowej "pełni szczęścia" zabrakło jedynie stabilizacji matrycy, którą oferuje na przykład wspomniany już Fujifilm X-S10 oraz klatkaży powyżej 100/120 kl/s w Full HD. Nieco rozczarowuje też brak profilu logarytmicznego Canon Log - ten ostatni jest bowiem zarezerwowany dla wyższego modelu EOS R7. Jednak we wprawnych rękach to, co R10 oferuje (HDR PQ, poprawiająca zakres tonalny funkcja "Priorytet Jasnych Partii Obrazu" czy tryb filmowania HDR) w zupełności wystarczy do tworzenia dobrze wyglądających filmów.

Canon EOS R7

Canon EOS R7 i R10 okiem filmowca - Canon EOS R7 i R10 okiem filmowca

EOS R7 to z kolei nowy topowy model z matrycą APS-C tego producenta i jeśli chodzi o jego pozycję w ofercie Canona, wszelkie skojarzenia z lustrzankami 7D oraz 7D Mark II są tu jak najbardziej na miejscu. Od modelu R10 oraz bezlusterkowców systemu EF-M model ten odróżnia się między innymi większym korpusem czy obecnością (chyba po raz pierwszy jeśli chodzi o Canony z matrycą APS-C) układu stabilizacji matrycy.

Oprócz tego, w wyższym modelu znajdziemy między innymi:

  • matrycę o rozdzielczości 32.5 megapiksela,
  • filmowanie w 4K z prędkością do 30 kl/s z wykorzystaniem nadpróbkowania oraz do 60 kl/s z wykorzystaniem jakiejś formy grupowania pikseli lub przeskakiwania linii (bez dodatkowego cropa, ale z nieco gorszą szczegółowością obrazu),
  • możliwość filmowania w 4K z dodatkowym cropem,
  • profil obrazu Canon Log 3 (a także obecny w R10-ce HDR PQ),
  • zastosowanie większej baterii LP-E6NH (w R10 jest to ogniwo LP-E17),
  • podwójne gniazdo kart pamięci,
  • ograniczenie czasu filmowania do 6 godzin, czyli efektywnie brak ograniczeń.

Canon EOS R7 i R10 okiem filmowca - Canon EOS R7 i R10 okiem filmowca
W pełni rozkładany do boku dotykowy ekran - w zasadzie już standard w aparatach Canona.

Canon EOS R7 i R10 okiem filmowca - Canon EOS R7 i R10 okiem filmowca
Tak rozwiązany włącznik trybu filmowego to zdecydowanie lepsza opcja niż umieszczenie go na głównym kole trybów pracy aparatu (jak ma to miejsce w R10-ce). Do tego nieco przypomina rozwiązanie z modelu EOS R5C.

Canon EOS R7 i R10 okiem filmowca - Canon EOS R7 i R10 okiem filmowca
Obie dzisiejsze nowości oferują stopkę z dodatkowymi złączami znaną np. z modelu EOS R3.

Canon EOS R7 i R10 okiem filmowca - Canon EOS R7 i R10 okiem filmowca
W R7-ce gniazda są już umieszczone z boku pod osobną klapką. Oba sloty są kompatybilne ze standardem UHS-II

Canon EOS R7 i R10 okiem filmowca - Canon EOS R7 i R10 okiem filmowca

Tym samym Canon EOS R7 jest, jak się wydaje, pierwszym aparatem APS-C w historii, który filmuje w 4K w 50/60 kl/s bez dodatkowego przycięcia obrazu (cropa), a także pierwszym oferującym zapis koloru z próbkowaniem 4:2:2 / 10-bitów, nawet jeśli to ostatnie dostępne jest jedynie w niektórych profilach obrazu. To mocne argumenty na jego korzyść, powodujące, że jedyną jakkolwiek liczącą się konkurencją, jeśli chodzi o aparaty APS-C, jest dla niego Fujifilm X-T4 - Sony A6600 nie ma tu pod względem filmowym niczego wartego uwagi do zaoferowania.

Okiem filmowca

Canon EOS R7 i R10 okiem filmowca - Canon EOS R7 i R10 okiem filmowca

Nowe premiery Canona na pewno zaskakują specyfikacją i jest to zaskoczenie pozytywne. Oba w swojej klasie cenowej są w stanie zaoferować coś, czego nie ma konkurencja oraz sporo rozwiązań, za które Canon jest ceniony od lat, jak choćby powszechne stosowanie rozkładanych do boku ekranów.

Oczywiście są też ograniczenia, które muszą jakoś te produkty rozgraniczyć. Część z nich, jak brak stabilizacji matrycy, pojedyncze gniazdo kart pamięci czy mniejsza bateria w EOS-ie R10 jesteśmy w stanie zrozumieć, nawet jeśli robimy to niechętnie. Inne z kolei wydają się mocno bezsensowne. Jednym z takich limitów jest zastosowanie złącza USB 2.0 w modelu R10, co trochę nie przystoi w 2022 roku. Nie powaliły nas także wizjery w obu aparatach. Ten w R10-ce ma powiększenie 0.95x (0.59x dla pełnej klatki), a ten w R7 1.15x (ekwiwalent 0.72x). Dla porównania, wizjer o ekwiwalencie powiększenia 0.71x znajdziemy w... 6-letnim Sony A6300. Zresztą rozdzielczość wizjera (2.36 mln punktów) także jest identyczna w przypadku dwóch nowych Canonów i wspomnianego Sony. Na tym tle zauważalnie lepiej wypada, też przecież liczący sobie już ponad 2 lata, Fujifilm X-T4, którego wizjer oferuje 3.69 mln punktów i ekwiwalent powiększenia 0.75x.

Canon EOS R7 i R10 okiem filmowca - Canon EOS R7 i R10 okiem filmowca
Nietypowo umieszczony wybierak wielokierunkowy to rozwiązanie, które dopiero w teście będziemy mogli rzetelnie ocenić.

Nie wywołują zachwytu także parametry obiektywów kitowych wprowadzonych razem z obydwoma korpusami. W przypadku modelu 18-45 mm f/4.5-6.3 można jeszcze próbować to zrozumieć jako koszt poniesiony, żeby obiektyw możliwie zminiaturyzować (waży on jedynie 130 g). Jednak jest tak tylko do momentu, gdy spróbujemy porównać go na przykład z modelem Fujifilm Fujinon XC 15-45 mm f/3.5-5.6 OIS PZ, który nie dość, że jest średnio o 1/2 EV jaśniejszy, to jeszcze ma na szerokim końcu ekwiwalent 22.5 mm, a nie 29 mm. To ogromna różnica. A wszystko to przy masie 135 g, czyli niemal identycznej. Równie ciekawie wypada porównanie z modelem Sony E 16-50 mm f/3.5-5.6 PZ OSS, który waży 116 g, zaczyna się od ekwiwalentu 24 mm i w przeciwieństwie do Canona i Fujinona ma do tego metalowy bagnet.

Canon EOS R7 i R10 okiem filmowca - Canon EOS R7 i R10 okiem filmowca

Canon EOS R7 i R10 okiem filmowca - Canon EOS R7 i R10 okiem filmowca

Model RF-S 18-150 mm f/3.5-6.3 IS STM także nie wyróżnia się niczym specjalnym na tle konkurencji. A przecież "nowe rozdanie", jakim jest premiera pierwszych bezlusterkowców APS-C z mocowaniem RF, było idealną okazją, żeby skończyć z superciemnymi kitami i w jakiś sposób odpowiedzieć choćby na znanego i lubianego "kita" Fujifilm Fujinon XF 18-55 mm f/2.8-4 OIS czy relatywnie tanią i popularną wśród vloggerów konstrukcję Sony E 18-105 mm f/4 PZ G OSS. Tymczasem Canon zdecydował się pójść po linii najmniejszego oporu i zaprezentował lekkiego i wybitnie ciemnego kita który wypada przeciętnie nawet na tle innych lekkich kitów od konkurencji i drugiego, który dołącza do przeludnionego panteonu nudnych konstrukcji typu 18-1xx f/3.5-5.6/6.3.

Canon EOS R7 i R10 okiem filmowca - Canon EOS R7 i R10 okiem filmowca

Sytuację oczywiście mogą uratować adaptery. Standardowy z mocowania RF na EF ma być dołączany do nowych bezlusterkowców w początkowym okresie ich sprzedaży. Bardzo ciekawie mógłby też wypaść sprzedawany z kamerą C70 adapter EF / RF z optyką redukującą ogniskową o czynnik 0.71x (co sumarycznie zredukowałoby cropa do ok. 1.14x). Nie wiadomo jednak, czy taki zestaw był w ogóle rozważany przez firmę Canon i czy kiedykolwiek pojawi się na rynku.

Podsumowanie

Jak widać, w wartościach bezwzględnych nowe korpusy Canona mają sporo zalet i nieco wad, ale ogólnie prezentują się całkiem dobrze. Warto jednak, przed wydaniem ostatecznego werdyktu, zastanowić się, dla kogo są adresowane.

W tym kontekście EOS R10 to po prostu korpus dla zaawansowanych entuzjastów, który ma być w miarę dobry we wszystkich dziedzinach, ale nie specjalizować się jeszcze w żadnej konkretnej i jako taki powinien świetnie się sprawdzić. Do tego w porównaniu z podobnie wycenionymi niepełnoklatkowymi aparatami konkurencji oferuje on takie elementy jak filmowanie w 4K w 50/60 kl/s czy zapis z próbkowaniem koloru 4:2:2/10-bit w wybranych profilach obrazu, co jest mocnym argumentem na rzecz wyboru akurat tego modelu.

Canon EOS R7 i R10 okiem filmowca - Canon EOS R7 i R10 okiem filmowca

Z kolei R7 wydaje się adresowany do użytkowników, którym zależy głównie na uzyskaniu możliwie dużego zasięgu podczas fotografowania i filmowania. Stąd mocno upakowana matryca sama z siebie oferująca cropa 1.6x oraz potrzebny w fotografii sportowej czy przyrodniczej superszybki tryb seryjny i autofokus rodem z topowych modeli pełnoklatkowych. Jeśli tak postawić sprawę, to także tryb filmowy tego modelu oferuje sporo - filmowanie w 4K z prędkością do 50/60 kl/s zarówno z wykorzystaniem całej matrycy, jak i z dodatkowym cropem również poprawiającym wspomniany przed chwilą zasięg. Do tego dostajemy profil Canon Log 3 oraz zapis z próbkowaniem 4:2:2 / 10-bit, czyli, jeśli pominąć filmowanie w formacie RAW, wszystko to co oferują wyższe modele Canona aż do obecnie topowej R3-ki. Potencjalna grupa docelowych użytkowników tego modelu powinna być zatem usatysfakcjonowana. A czy reszta filmowców również będzie? Na to pytanie będziemy w stanie odpowiedzieć dopiero po przeprowadzeniu pełnego testu, co, mamy nadzieję, nastąpi już wkrótce.



Poprzedni rozdział