Test obiektywu
Sigma 10-20 mm f/4-5.6 EX DC HSM - test obiektywu
6. Dystorsja
Tu mamy do czynienia z identyczną sytuacją jak u Canona 10-22 mm, a to z tej przyczyny iż w obu szkłach zastosowano to samo odwzorowanie, które usilnie stara się pozostawić linie proste jako proste. Fotografowanie tablic testowych z siatką linii prostych których płaszczyzna jest równoległa do płaszczyzny detektora daje wyniki, których mogą pozazdrościć rożnego rodzaju obiektywy, których ogniskowe zaczynają się od 17-18 mm. I tak dla 10 mm mamy lekką dystorsję beczkową, której wartość określiliśmy na -0.88%. Dla 15 mm szybko przechodzi ona w "poduszkę" na poziomie 1.3%, dla 20 mm zmaleć do 0.9%. Żaden ze zmierzonych poziomów nie należy do uciążliwych co widać na poniższych zdjęciach.



Mówienie jednak, że obiektywy ultraszerokokątne klasy Sigmy 10-20 mm nie wykazują zniekształceń geometrycznych na brzegach pola to poważne nadużycie. Wszelkie zniekształcenia wybuchają intensywnie w momencie, gdy fotografowana płaszczyzna leży pod nawet lekkim katem do płaszczyzny matrycy. Widać to doskonale na poniższych fotografiach. Przed drzwiami umieściliśmy aparat i wykonaliśmy trzy zdjęcia. Za każdym razem aparat znajdował się w takiej samej odległości od ściany. W pierwszym przypadku był ustawiony idealnie na wprost drzwi, w drugim przesunęliśmy go nieco w prawo zachowując równoległość płaszczyzny matrycy i płaszczyzny drzwi, a w trzecim ustawiliśmy aparat pod niewielkim kątem do drzwi. Efekt widać od razu. Powierzchnia drzwi została poważnie zniekształcona.















