Sony RX10 V - test trybu filmowego
3. Użytkowanie
Rozdzielczości i klatkaże
Dostępne w Sony RX10 V rozdzielczości i klatkaże filmowania prezentują się następująco:
- w rozdzielczości 4K UHD (3840×2160, proporcje 16:9), korzystając z całej szerokości matrycy, możemy nagrywać w klatkażach:
- 23.976 kl/s,
- 25 kl/s,
- 29.97 kl/s,
- 50 kl/s,
- 59.94 kl/s,
- w rozdzielczości 4K UHD (3840×2160, proporcje 16:9), z wymuszonym przez aparat cropem 1.4x, możemy nagrywać w klatkażach:
- 100 kl/s,
- 119.88 kl/s,
- w rozdzielczości Full HD (1920×1080, proporcje 16:9), korzystając z całej szerokości matrycy, możemy nagrywać w klatkażach:
- 23.976 kl/s,
- 25 kl/s,
- 29.97 kl/s,
- 50 kl/s,
- 59.94 kl/s,
- 100 kl/s,
- 119.88 kl/s,
- 200 kl/s (tylko w trybie slow motion bez dźwięku),
- 239.76 kl/s (tylko w trybie slow motion bez dźwięku).
Sony RX10 V nie posiada ograniczeń czasu nagrywania, co oczywiście chwalimy. Jedynym ograniczeniem może być ewentualne przegrzanie się aparatu, aczkolwiek nie odnotowaliśmy nadmiernych potencjalnych problemów z tym ostatnim. Nie będziemy się też w tym przypadku tak bardzo czepiać braku filmowania w innych proporcjach obrazu niż 16:9 czy też braku filmowych RAW-ów, bo w aparatach kompaktowych elementy te nadal nie są standardem. Choć, biorąc pod uwagę cenę nowego RX10, może jednak powinniśmy domagać się elementów, które w tej półce cenowej powoli stają się standardem.
Kodeki
Sony RX10 V, podobnie jak większość bezlusterkowców tego producenta, oferuje trzy różne kodeki o podobnych nazwach, zaczniemy zatem od przypomnienia podobieństw oraz różnic między nimi.- XAVC S – bazujący na H.264 kodek znany ze starszych modeli Sony, korzysta z kompresji zarówno wewnątrzklatkowej, jak i międzyklatkowej (IPB). W starszych modelach oferował tylko próbkowanie koloru 4:2:0 / 8-bit, w A1 dostępne jest też próbkowanie 4:2:2 / 10-bit.
- XAVX HS – bazujący na H.265 nowszy wariant wyżej wymienionego. Tylko w nim nagramy materiał w 4K w 100 / 120 kl/s. Podobnie jak XAVC S, korzysta z kompresji zarówno wewnątrzklatkowej, jak i międzyklatkowej (IPB). Dostępne próbkowanie to 4:2:0 / 10-bit oraz 4:2:2 / 10-bit.
- XAVC S-I – bazujący na H.264 wariant XAVC-S korzystający jedynie z kompresji wewnątrzklatkowej (All-Intra). Produkuje większe rozmiarowo pliki, ale są one mniej obciążające dla oprogramowania montażowego. Ponieważ tego rodzaju kodeki stosuje się w celu osiągnięcia maksymalnej jakości obrazu, jedyna dostępna opcja próbkowania koloru to 4:2:2 / 10-bit.
- W Full HD w 100 / 120 kl/s dostępne jest jedynie próbkowanie 4:2:0 / 8-bit, a jedyny dostępny kodek to XAVC S.
- W XAVC HS nie możemy filmować w Full HD ani w 4K z prędkością 25 kl/s.
- W XAVC S-I nie możemy filmować w 100 / 120 kl/s.
- 4K – od 60 do 600 Mbit/s,
- Full HD – od 16 do 185 Mbit/s (do 400 Mbit/s w 200 kl/s w slow motion).
- Możemy także zapisywać pliki proxy (ok. 6–9 Mbit/s) równolegle do głównych nagrań.
Profile obrazu
Lista profili obrazu oferowanych przez Sony RX10 V zawiera wszystko, czego można by oczekiwać. Do dyspozycji użytkowników oddano szereg profili o wysokim kontraście, kilka wariantów HLG, logarytmiczny profil S-Log3 (z możliwością nałożenia wstępnej korekty ekspozycji na podgląd) oraz znany z profesjonalnych modeli i mający dawać ładny filmowy obraz bez obróbki profil S-Cinetone. Możliwe jest również wgranie własnych tablic LUT do jednego z 4 banków i tym samym stworzenie własnego profilu obrazu, co zasługuje na pochwałę.Podobnie jak w innych prezentowanych w ostatnim czasie modelach, w testowanym aparacie firma Sony zrezygnowała z S-Loga 2, co powoduje, że na liście profili obrazu jest dziwna "dziura" - brakuje tych oznaczonych jako PP7, PP8 i PP9, mimo że dalej na liście znajdują się jeszcze PP10 i PP11. Równie kuriozalnym rozwiązaniem jest przeniesienie S-Loga3 do zupełnie innej sekcji menu niż ta z profilami obrazu. Trudno powiedzieć, co niby miałoby to ułatwiać.
Oprócz tego bardziej zaawansowani filmowcy mogą osobno edytować takie parametry danego profilu, jak gamma czerni, zachowanie jasnych partii obrazu, gamut, czy wyostrzanie. W połączeniu z 10-bitowym zapisem koloru powinno to usatysfakcjonować zdecydowaną większość użytkowników.
Warto jeszcze dodać, że profile standardowe mogą pracować od czułości ISO 100 (jest to najniższa skalibrowana, sprzętowa czułość w trybie filmowym). Dla S-Cinetone jest to ISO 125, dla Hybrid Log Gamma ISO 160, a dla S-Loga3 ISO 1000. Co ciekawe, wartości te rosną o 1 EV przy filmowaniu w 4K w 100 kl/s (czyli odpowiednio dostajemy ISO: 200, 250, 320 oraz 2000) oraz o 1 i 1/3 EV w Full HD w 100 i 200 kl/s (odpowiednio ISO: 250, 320, 400 oraz 2500). Najprawdopodobniej ma to związek ze zmianą szybkości odczytu matrycy, o czym piszemy więcej w następnym rozdziale.
Spójrzmy teraz, jak poszczególne profile obrazu zachowują się przy niedoświetleniu oraz prześwietleniu.
Profil standardowy i S-Cinetone wypadają dość podobnie. Wszystkie dobrze znoszą niedoświetlenie, ale niemal natychmiast tracą szczegóły w jasnych partiach obrazu przy prześwietleniu. Nieco lepiej w tej kwestii wypada Hybrid Log Gamma, choć tam też dość szybko następują przepały i pojawia się więcej szumu w cieniach przy niedoświtleniu.
S-Log 3 przy niedoświetleniu wypada średnio, szumy w cieniach szybko narastają, a do tego widzimy w nich oznaki bandingu. Natomiast prześwietlenie znosi całkiem nieźle — przy 2 EV wszystkie informacje z jasnych partii obrazu udaje się odzyskać, a przy 4 EV sytuacja wygląda nieco lepiej niż w pozostałych testowanych profilach prześwietlonych o 2 EV — udaje się odzyskać część informacji, ale nie wystarczająco dużo, by mówić tu o pełnym sukcesie.
Zakres tonalny
Spójrzmy teraz na liczbowe wartości opisujące zakres tonalny, otrzymane po nagraniu tablicy Stouffer T4110 na poszczególnych profilach obrazu i kombinacjach nastaw. Stopklatki z tak nagranych ujęć zostały przeanalizowane z użyciem programu Imatest, co pozwoliło uzyskać wspomniane liczbowe wartości. Ponieważ Imatest nie zawsze generuje wyniki dla wszystkich możliwych stosunków sygnału do szumu, przedstawiamy wartość dla najostrzejszego kryterium (stosunek sygnału do szumu 10:1 opisany jako „WYSOKA JAKOŚĆ”) oraz dla najniższego (wartość „Total” podawana przez Imatest, zazwyczaj nieco przekraczająca tę dla stosunku sygnału do szumu 1:1, w tabeli wartość ta została podpisana „NAJNIŻSZA JAKOŚĆ”).
Oprócz tego, w prezentującej te wyniki poniższej tabeli, załączamy także wykresy waveform monitor z programu DaVinci Resolve, prezentujące, jakie wartości przyjmują poszczególne pola tablicy zależnie od użytego profilu obrazu. Tablica była nagrywana tak, by prześwietlić pierwsze jedno lub dwa pola.
Uzyskane wyniki są całkiem dobre jak na aparat z matrycą rozmiaru 1''. W części kategorii wypadają one porównywalnie do niedawno przez nas testowanego bezlusterkowca A7R VI. Są też porównywalne z także korzystającym z większego sensora Canonem PowerShotem V1. Choć akurat przy porównaniach z innym markami nie możemy zapominać, że Sony jako jedynie nie daje użytkownikom żadnej kontroli nad redukcją szumu, co może sztucznie zawyżać wyniki.
Autofokus
Sony RX10 V wyposażono 575-polowy autofokus korzystający z detekcji fazy, którego punkty pokrywają nieco ponad 70% kadru. Wewnątrz znajdziemy też procesor Bionz XR z koprocesorem AI wspomagającym rozpoznawanie i śledzenie różnego rodzaju obiektów, dzięki czemu aparat rozpoznaje nie tylko ludzi i zwierzęta (w tym ptaki) oraz ich głowy i oczy, ale też ludzkie sylwetki, owady czy pojazdy. Na potrzeby testu studyjnego ograniczyliśmy się jednak do wykrywania twarzy i oka przy przemieszczającym się w kadrze człowieku.Ponieważ domyślną wartością czułości autofokusa już jest ta maksymalna, postanowiliśmy w jednym przebiegu obniżyć ją do średniej, a w drugim skorzystać z maksymalnej wartości. Podobnie postąpiliśmy w przypadku szybkości pracy układu.
Średnia wartość czułości faktycznie powoduje, że aparat odczekuje chwilę, zanim zmieni cel, a przy średniej szybkości momentami nie nadąża on za najszybszymi ruchami. Z kolei przy maksymalnych wartościach szybkości i responsywności reakcja układu jest błyskawiczna, pozbawiona zawahań i bezbłędna. Choć widać, że przy samych krawędziach kadru układ faktycznie nie działa. Nie jest to jednak duży problem i ogólnie autofokus w testowanym aparacie oceniamy bardzo pozytywnie.
Stabilizacja
Sony RX10 V, podobnie jak jego poprzednicy, nie oferuje stabilizacji matrycy. Do dyspozycji użytkownika pozostaje natomiast stabilizacja optyczna w obiektywie oraz aktywna stabilizacja cyfrowa, która wiąże się z dodatkowym przycięciem obrazu o czynnik 1.28x.
Tak prezentuje się działanie poszczególnych trybów stabilizacji w praktyce:
Z utrzymaniem nieruchomego kadru radzi sobie już stabilizacja optyczna, choć jeśli planujemy pracować w okolicy maksymalnej ogniskowej, to lepiej i tak wspomóc się dodatkowo statywem lub monopodem. Z kolei z ujęciem w ruchu stabilizacja optyczna zupełnie sobie nie poradziła, ale za to stabilizacja aktywna świetnie je wygładziła.
Przy okazji odnotujmy też, że włączenie aktywnej stabilizacji nie powoduje dużego spadku szczegółowości obrazu, co oznacza, że funkcję tę można wykorzystywać także jako swego rodzaju dodatkowy telekonwerter, wydłużający maksymalną ogniskową do ekwiwalentu 768 mm.
Sumarycznie zatem stabilizacja w testowanym aparacie wypadła zaskakująco dobrze, choć wymaga ona od użytkownika świadomości i dobierania trybu pracy do sytuacji. W rękach dobrze poinformowanego filmowca odwdzięczy się jednak przyzwoitymi osiągami i pomoże uzyskać gładsze wizualnie ujęcia.















Optyczne.pl jest serwisem utrzymującym się dzięki wyświetlaniu reklam. Przychody z reklam pozwalają nam na pokrycie kosztów związanych z utrzymaniem serwerów, opłaceniem osób pracujących w redakcji, a także na zakup sprzętu komputerowego i wyposażenie studio, w którym prowadzimy testy.