Aparat półklatkowy Lomography
Lomography wprowadza do swojej oferty półklatkowy aparat z serii Simple Use Reloadable Film Camera.
Nowy aparat Lomography wykorzystuje film 35 mm, ale naświetla tylko pół klatki (17x24 mm). Do wyboru są dwa modele: jeden z załadowanym filmem kolorowym, a drugi z czarno-białym. Po wykorzystaniu fabrycznego filmu, pozwalającego wykonać 40 zdjęć, aparat można załadować dowolną kliszę małoobrazkową.
![]() |
![]() |
Komentarz można dodać po zalogowaniu.
Zaloguj się. Jeżeli nie posiadasz jeszcze konta zarejestruj się.














Optyczne.pl jest serwisem utrzymującym się dzięki wyświetlaniu reklam. Przychody z reklam pozwalają nam na pokrycie kosztów związanych z utrzymaniem serwerów, opłaceniem osób pracujących w redakcji, a także na zakup sprzętu komputerowego i wyposażenie studio, w którym prowadzimy testy.
Jaki jest a to rynek zbytu? Bo ja rozumiem, że filmy kupują pasjonaci (do jakiś przyzwoitych starych aparatów), że są jakieś aparaty typu polaroid (które od razu dają odbitkę) ale to...? Coś w rodzaju starego jednorazowego kodaka??? Coś co trzeba wywoływać (czyli płacić) a daje efekt gorszy niż odbitka ze zdjęcia ze smartfona?
Jaka jest grupa docelowa odbiorców?
Jaki jest rynek zbytu, to się okaże, ale na pytanie KTO kupuje takie, niskiej jakości, aparaty to chyba łatwiej odpowiedzieć.
Nowoczesnymi aparatami łatwo uzyskać świetną jakość obrazu.
Ale (poza zdjęciami komercyjnymi) powoli staje się to nudne...
Tu cudny widoczek, tam cudowna modelka - owszem, ale coś te "cudności" powszednieją, jakby.
Oczywiście, można świadomie psuć zdjęcia w postprodukcji, ale i można też inaczej.
Sam - ponownie - kupiłem Pentaxa z matrycą CCD.
Chociaż na powrót do filmów już nie wrócę, zostawiam to entuzjastom.
półklatka czyli APS-C :^) ?
@Wnioski
Coś w tym jest - aparat za niewielkie pieniądze, wywołanie i drugi/trzeci film przekroczą wartość aparatu, rezultaty będą średnie i po 2-3 filmie entuzjazm zniknie, a my dorobimy się kolejnego plastikowego śmiecia z pewną zawartością elektroniki.
Ja troszkę wróciłem do filmów, tzn rok temu kupiłem Canona 500N i od tego czasu robię JEDNĄ rolkę najtańszego negatywu (zostało do zrobienia 5 klatek) - tylko po to żeby przetestować czy puszka działa dobrze (np film nie będzie przepalony po jest dziura w obudowie, czy migawka dobrze działa i ejst ok ekspozycja)
A docelowo będę robił okazyjnie slajdy, aka diapozytywy. Mam w rodzinie małą kolekcję slajdów - analogowe wyświetlanie robi wrażenie jakościowe (wg szacunków na klatce 35mm jest ekwiwalent kilkunastu MPix, a żeby je wszystkie wyświetlić na raz to trzeba by mieć projektor 5-6-8k)
Ale trzeba jeszcze pamiętać że KAŻDA firma by istnieć, musi o sobie przypominać klientom (lub fanom, bo Lomonografia to inny stan ducha raczej...).
Takie reguły gry biznesowej są.