Przetwarzanie danych osobowych

Nasza witryna korzysta z plików cookies

Wykorzystujemy pliki cookie do spersonalizowania treści i reklam, aby oferować funkcje społecznościowe i analizować ruch w naszej witrynie, a także do prawidłowego działania i wygodniejszej obsługi. Informacje o tym, jak korzystasz z naszej witryny, udostępniamy partnerom społecznościowym, reklamowym i analitycznym. Partnerzy mogą połączyć te informacje z innymi danymi otrzymanymi od Ciebie lub uzyskanymi podczas korzystania z ich usług i innych witryn.

Masz możliwość zmiany preferencji dotyczących ciasteczek w swojej przeglądarce internetowej. Jeśli więc nie wyrażasz zgody na zapisywanie przez nas plików cookies w twoim urządzeniu zmień ustawienia swojej przeglądarki, lub opuść naszą witrynę.

Jeżeli nie zmienisz tych ustawień i będziesz nadal korzystał z naszej witryny, będziemy przetwarzać Twoje dane zgodnie z naszą Polityką Prywatności. W dokumencie tym znajdziesz też więcej informacji na temat ustawień przeglądarki i sposobu przetwarzania twoich danych przez naszych partnerów społecznościowych, reklamowych i analitycznych.

Zgodę na wykorzystywanie przez nas plików cookies możesz cofnąć w dowolnym momencie.

Optyczne.pl

Test aparatu

Panasonic Lumix S1R - test aparatu

13 maja 2019
Maciej Latałło Komentarze: 95

9. Podsumowanie

Dotarliśmy do końca testu, podsumujmy zatem najważniejsze informacje dotyczące omawianego aparatu.

Panasonic Lumix S1R - Podsumowanie

Budowa, jakość wykonania i funkcjonalność



- - - - - - - - - - - - - - - - - - R E K L A M A - - - - - - - - - - - - - - - - - -

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

Pokaźne rozmiary i waga Panasonika S1R sprawiają, że w pierwszym odruchu zestawimy go z pełnoklatkowymi lustrzankami, a nie bezlusterkowcami. Szkielet został wykonany ze stopów magnezu i uszczelniony, mamy zatem odporność na wilgoć i kurz. Dużą, dobrze wyprofilowaną rękojeść, część prawej ścianki i lewą pokryto chropowatą gumą o świetnej przyczepności. W kategorii jakości wykonania – Lumix S1R stoi naprawdę wysoko.

Aparat dysponuje dwoma slotami kart: XQD oraz SD (UHS-II). Akumulator teoretycznie pozwala na wykonanie średnio 350 zdjęć. Nam udało się wykonać znacznie więcej, choć to zależy od sposobu użytkowania. Na plus można zaliczyć funkcję ładowania przez USB (czyli także np. z powerbanku).

Zarówno wyświetlacz LCD, jak i wizjer OLED robią świetne wrażenie. Ten pierwszy ma możliwość odchylania w dwóch płaszczyznach, funkcjonalny dotykowy interfejs oraz ogólnie bardzo dobrą jakość obrazu. Wizjer z kolei charakteryzuje się rekordową rozdzielczością 5.76 miliona punktów. Powiększenie wynosi 0.78x, a częstotliwość odświeżania 60 kl/s lub 120 kl/s. Na komfort kadrowania za jego pomocą zdecydowanie nie możemy narzekać, zarówno pod względem szczegółowości, jak i płynności wyświetlania.

Tryb filmowania zasługuje na pochwały z uwagi na stopień jego rozbudowania. Do dyspozycji mamy spory wybór trybów nagrywania oraz pełną kontrolę nad parametrami ekspozycji. Tryb 4K oferuje zapis przy niewielkim przycięciu obrazu (przy pixel binningu, czyli łączeniu pikseli w grupy) przy 8-bitach. Dostępne są również funkcje zebry, focus peakingu, czy profili kolorów przeznaczonych do filmowania.

Użytkowanie i ergonomia

Duży uchwyt Lumiksa S1R umożliwia wygodne pełne podparcie dla całej dłoni. Zważywszy, że aparat wraz z obiektywem (np. 1.4/50 czy 4/24–105) jest dość ciężki, dobrym pomysłem może się okazać zakup dodatkowego uchwytu do zdjęć pionowych. Pochwalić możemy także zestaw elementów sterujących. Do dyspozycji mamy np. trzy pokrętła nastawcze, dżojstik i sporą liczbę przycisków. 12 z nich można przeprogramować, do tego dochodzi 5 przycisków dotykowych. Rezygnując z funkcji kierunkowych wybieraka i dżojstika, te także możemy przeprogramować, zyskując dodatkowych 8 guzików. Nie można zapomnieć o funkcjonalnym, programowalnym menu podręcznym, czy trybach użytkownika na kole nastaw: C1, C2C3.

S1R włącza się szybko, a podczas pracy i przeglądania zdjęć (również w powiększeniu) nie zauważyliśmy irytujących opóźnień. Tryb seryjny umożliwia fotografowanie maksymalnie w tempie 9 kl/s, co jest bardzo dobrym wynikiem, dotyczy to jednak pojedynczego trybu ustawienia ostrości (w ciągłym jest max. 6 kl/s). Możemy przy tym korzystać zarówno z migawki mechanicznej, jak i elektronicznej. Ta ostatnia nie jest niestety pozbawiona efektu rolling shutter. W teście trybu seryjnego lepiej sprawiła się oczywiście karta XQD, jednak jej przewaga jest zdecydowanie bardziej widoczna w RAW-ach niż w JPEG-ach.

W S1R, podobnie jak np. w G9, zastosowano mechanizm stabilizacji matrycy. Jego skuteczność oceniamy na 3.5 EV, zatem na zbliżonym poziomie jak u konkurencji. Łączność Wi-Fi działa całkiem sprawnie, przydatny może się także okazać moduł Bluetooth.

Panasonic S1R nie ma klasycznego trybu zdjęć HDR, pozwala natomiast rejestrować obrazy o rozszerzonym zakresie tonalnym z wykorzystaniem standardu HLG. Pliki mają rozszerzenie .HSP i można je oglądać na urządzeniach wspierających tę technologię (np. odpowiedni telewizor 4K HDR). Maksymalna rozdzielczość takich zdjęć to 6464×4320 pikseli (3:2 w trybie 8K).

Podobnie jak w przypadku bezlusterkowców Lumix G, autofokus działa na zasadzie detekcji kontrastu, ze wsparciem technologii DFD. W dobrym świetle działa w zasadzie błyskawicznie i bardzo rzadko się myli. Warto też docenić wysoką skuteczność funkcji wykrywania twarzy i oka. Problemy zaczynają się w warunkach słabego oświetlenia. AF radzi sobie wówczas gorzej niż konkurencja. Ogólna skuteczność w trybie ciągłym nie budzi wprawdzie większych zastrzeżeń, jednak podczas śledzenia automatyce nieraz zdarza się zgubić fotografowany obiekt i skupić na innych obiektach.

Rozdzielczość

Zmierzona przez nas zdolność rozdzielcza matrycy Lumiksa S1R jest naprawdę imponująca. Dla f/4 wyprzedził on najbliższego konkurenta o ponad 10 lpmm. Niewątpliwie swój udział miało w tym usunięcie filtra antyaliasingowego, ale również zastosowanie bardzo ostrego obiektywu (Lumix S Pro 1.4/50). JPEG-i są wprawdzie wyostrzane (przy minimalnym poziomie tego parametru), jednak w umiarkowanym stopniu.

W Lumiksie S1R znajdziemy funkcję zdjęć wysokiej rozdzielczości, podobnie jak w Sony A7R III, czy Pentaksie K-1 II. Polega ona na wykonaniu ośmiu ekspozycji z przesunięciem co pół piksela, i złożeniem obrazu o oszałamiającej wręcz rozdzielczości 187 megapikseli. Mamy oczywiście do czynienia ze wzrostem MTF-ów (ok. 74%), choć analizę utrudnia konieczność wywołania plików w oprogramowaniu producenta, które je wyostrza. Warto jeszcze wspomnieć o funkcji redukcji rozmycia obiektów będących w ruchu charakteryzującej się dobrą skutecznością.

Balans bieli

W świetle dziennym, błędy kolorów przyjmują niskie wartości. Większych powodów do narzekań w tej kategorii nie mamy również przy świetle sztucznym. Wyjątek stanowi automatyka przy żarówkach, przy której obserwujemy ciepłe zabarwienie zdjęć. Dodatkowe opcje w postaci usuwania lub pozostawienia pomarańczowej dominanty nie dają wymiernego efektu.

We wszystkich testowanych przypadkach nasycenie jest wyższe od wzorcowego, a tendencja ta jest bardziej widoczna w świetle sztucznym. Średnia odchyłka w teście wyniosła ok. 18%.

Jakość obrazu JPEG

Na niskich czułościach wyostrzone JPEG-i o wysokiej rozdzielczości prezentują się bardzo dobrze, podobnie zresztą jak te z Nikona Z7 i Sony A7R III. S1R nie ma się też czego wstydzić na wysokich ISO, bowiem nawet przy nastawie 6400 szum nie rzuca się zbytnio w oczy. Z pewnością jest on programowo redukowany, ale owo odszumianie ma całkiem sensowny poziom.

W S1R mamy standardowy zestaw filtrów cyfrowych, znanych z innych aparatów Lumix. Zabrakło natomiast trybu automatycznej panoramy, biorąc jednak pod uwagę klasę aparatu – jego użytkownikom nie powinno tego brakować.

Szumy i jakość obrazu w RAW

Wysoka rozdzielczość zdjęć z testowanego aparatu przekłada się na świetną szczegółowość generowanych zdjęć w formacie RAW. Pod względem szumu, S1R i konkurenci (Z7 i A7R III) radzą sobie porównywalnie w bardzo szerokim zakresie czułości. Nawet przy ISO 6400 wizualne różnice nie są duże. Wg pomiarów z Imatestu, dla tej nastawy Lumix, EOS oraz Nikon generują niemal identyczny poziom szumu luminancji. Przewagę nad nimi ma natomiast Alpha, która daje szum niższy o ok. 1/3 EV.

Do wyglądu darków wykonanych do ISO 1600 nie mamy zastrzeżeń. Dla wyższych nastaw zaczynają być widoczne dwa jaśniejsze obszary przy lewej krawędzi kadru oraz lekkie rozjaśnienie pozostałych krawędzi.

Zakres i dynamika tonalna

W S1R dla najniższej natywnej czułości liczba tonów sięga około 423, co daje 8.7-bitowy zapis danych. To dobry wynik, choć Lumix ustępuje Nikonowi Z7 i Sony A7R III, które zanotowały 9 bitów.

Jeśli chodzi o dynamikę tonalną, to dla najlepszej jakości obrazu, przy ISO 100 Lumix notuje wartość 9.5 EV, a zatem nieco mniej niż konkurencja (Z7 10.1 EV, Sony A7R 9.9 EV). Dla kryterium SNR=1 dynamika wynosi 13.5 EV, nieco zatem brakuje by wykorzystać całkowicie 14-bitowy zapis danych.

Badanie zachowania fotodiod matrycy pokazało, że czułości w niemal całym zakresie nastaw, przedstawione jako średnie wartości ze wszystkich grup senseli, są ok. 1 i 1/2 EV poniżej wartości nominalnych. Pojemność studni potencjałów dla bazowej czułości to 110 ke–, natomiast punkt wzmocnienia jednostkowego jest ustawiony na poziomie ISO 262, a więc bardzo nisko (praktycznie dla nastawy ISO 800).

Ocena końcowa

Patrząc przez pryzmat modelu S1R, debiut systemu Lumix S możemy uznać za naprawdę udany. Pod wieloma względami aparat wydaje się produktem dopracowanym i dobrze przemyślanym. Producent stworzył narzędzie przede wszystkim dla profesjonalistów, potrzebujących nienagannej ergonomii i ogólnej funkcjonalności na odpowiednim poziomie. W parze z tymi cechami podąża także jakość zdjęć, będąca na wysokim poziomie. Nie można tu zapomnieć o funkcji fotografii wysokiej rozdzielczości, pozwalającej uzyskać obrazy o oszałamiającej wręcz wielkości 187 megapikseli. Obróbka tego typu materiału będzie wymagała sporej dozy cierpliwości od fotografa, ale także wydajnego sprzętu komputerowego. To oczywiście rozwiązanie do zadań specjalnych, bowiem 47-megapikselowy sensor w standardowym trybie rejestracji zapewnia bardzo wysoką szczegółowość zdjęć, w dodatku o rozsądnym poziomie szumów.

Bolączką nowego Lumiksa jest niestety autofokus, który w warunkach ograniczonego oświetlenia nie radzi sobie zbyt dobrze. Na tle konkurencji ze „stajni” Canona, Nikona i Sony, S1R jest jedynym bezlusterkowcem, w którym AF działa na zasadzie detekcji kontrastu. O ile np. w słoneczny dzień do jego pracy trudno się przyczepić, to przy słabym świetle naszym zdaniem sytuacja wymaga poprawy.

Wejście w system Lumix S może się także okazać dość kosztowne. Za korpus S1R przyjdzie nam aktualnie zapłacić blisko 16 000 zł. Spójrzmy, jak kształtują się ceny innych aparatów pełnoklatkowych (wg Ceneo.pl z dnia 6 maja 2019 r.):

  • Canon EOS R – 9 600 zł (z adapterem EF-EOS R),
  • Canon EOS 5Ds R – 12 600 zł,
  • Nikon Z7 – 14 000 zł (z adapterem FTZ),
  • Nikon D850 – 12 300 zł,
  • Pentax K-1 II – 7750 zł,
  • Sony A7R III – 11 400 zł.
Widać wyraźnie, że Lumix jest najdroższym sprzętem w zestawieniu, a różnica pomiędzy nim, a kolejnym tańszym modelem (Z7) to ok. 2000 zł. Ceny obiektywów L także do niskich nie należą, np. model Lumix S Pro 1.4/50 kosztuje obecnie prawie 11 000 zł.

Na zakończenie wyliczamy najważniejsze zalety i wady Panasonika S1R.

Zalety:

  • solidny i uszczelniony korpus wykonany ze stopu magnezu,
  • duży, wygodny, dobrze wyprofilowany uchwyt,
  • optymalna liczba elementów sterujących (w tym większości konfigurowalnych),
  • obecność dżojstika do obsługi punktów AF,
  • konfigurowalne zakładki w Moim menu,
  • wygodna obsługa (trzy kółka sterujące),
  • funkcjonalne menu podręczne (w pełni konfigurowalne),
  • bardzo dobrej jakości uchylny wyświetlacz LCD,
  • bardzo dobry dotykowy interfejs,
  • świetnej jakości wizjer elektroniczny o dużym (regulowanym) powiększeniu,
  • funkcjonalny tryb LV,
  • obecność dodatkowego, niewielkiego monochromatycznego ekranu LCD,
  • bardzo dobra jakość obrazów JPEG i RAW w szerokim zakresie czułości,
  • bardzo wysoka rozdzielczość uzyskiwanych obrazów,
  • dobry zakres tonalny,
  • dobra dynamika tonalna,
  • niezbyt wysoki poziom szumów,
  • wysoka jakość zdjęć wykonanych z wykorzystaniem funkcji High Resolution Mode,
  • możliwość nagrywania filmów 4K (do 60/50p),
  • obsługa kodeków XAVC S i AVCHD,
  • rozbudowany tryb wideo (tryby PASM) i pełna kontrola ekspozycji,
  • dodatkowe funkcje związane z filmowaniem skierowane do zaawansowanych użytkowników,
  • wyjście czystego sygnału wideo przez HDMI (jednak tylko 8-bit),
  • zdjęcia HDR HLG,
  • skuteczny pojedynczy AF,
  • skuteczne wykrywanie twarzy i oka,
  • skuteczna stabilizacja obrazu,
  • bardzo dobre osiągi trybu seryjnego,
  • niezłe wyniki balansu bieli,
  • elektroniczna poziomica,
  • moduł komunikacji bezprzewodowej Wi-Fi oraz Bluetooth,
  • dobrze działający focus-peaking,
  • obecność gorącej stopki standardu ISO,
  • dość krótki czas synchronizacji błysku (1/320 s),
  • tryby użytkownika,
  • obsługa trybów obrazu Cinelike i Like709,
  • balans bieli wg skali Kelwina, nastawy własne,
  • możliwość wykonywania zdjęć w trybie APS-C,
  • gniazda mikrofonu, słuchawek, HDMI, PC oraz USB-C.

Wady:

  • skuteczność autofokusa w słabym świetle poniżej oczekiwań,
  • problemy z automatycznym balansem bieli w świetle żarowym,
  • nie do końca skuteczny system czyszczenia matrycy,
  • dość duża waga aparatu na tle konkurencji,
  • brak wbudowanej lampy błyskowej.


Aparat do testów wypożyczyła firma:

Panasonic Lumix S1R - Podsumowanie

W testach wykorzystujemy studyjne lampy błyskowe i światła stałego firmy Quadralite dostarczone przez sklep Foto-Tip.pl
Panasonic Lumix S1R - Podsumowanie Panasonic Lumix S1R - Podsumowanie