Wykorzystujemy pliki cookie do spersonalizowania treści i reklam, aby oferować funkcje społecznościowe i analizować ruch w naszej witrynie, a także do prawidłowego działania i wygodniejszej obsługi. Informacje o tym, jak korzystasz z naszej witryny, udostępniamy partnerom społecznościowym, reklamowym i analitycznym. Partnerzy mogą połączyć te informacje z innymi danymi otrzymanymi od Ciebie lub uzyskanymi podczas korzystania z ich usług i innych witryn.
Masz możliwość zmiany preferencji dotyczących ciasteczek w swojej przeglądarce internetowej. Jeśli więc nie wyrażasz zgody na zapisywanie przez nas plików cookies w twoim urządzeniu zmień ustawienia swojej przeglądarki, lub opuść naszą witrynę.
Jeżeli nie zmienisz tych ustawień i będziesz nadal korzystał z naszej witryny, będziemy przetwarzać Twoje dane zgodnie z naszą Polityką Prywatności. W dokumencie tym znajdziesz też więcej informacji na temat ustawień przeglądarki i sposobu przetwarzania twoich danych przez naszych partnerów społecznościowych, reklamowych i analitycznych.
Zgodę na wykorzystywanie przez nas plików cookies możesz cofnąć w dowolnym momencie.
Zrobienie lornetki małej, dobrej optycznie, dającej szerokie pole widzenia, oferującej komfortowy odstęp źrenicy i jednocześnie taniej nie jest możliwe. Z tych pięciu podstawowych cech zwykle udaje się uzyskać trzy, a dotarcie do czterech jest naprawdę dużym osiągnięciem. Główny problem leży w skonstruowaniu odpowiedniego okularu, który w tak małej lornetce ma ogniskową zwykle w okolicach 10 mm, a wtedy, mając ograniczenie na rozmiarach całego sprzętu, bardzo trudno uzyskać tam jednocześnie duży kąt widzenia, dobrą jakość obrazu oraz komfortowy odstęp źrenicy.
Sprawę dodatkowo komplikuje fakt, że większość producentów upiera się, aby w segmencie maluchów wchodzić w konstrukcje dachowe z pryzmatami ustawionymi w systemie Schmidta-Pechana. W tym przypadku, aby jakość obrazu była bardzo dobra, musimy zastosować wysokiej klasy powierzchnię odbijającą na jednej granicy oraz powłoki fazowe - a to oczywiście kosztuje. Producenci potrafią więc tutaj oszczędzać, co odbija się na jasności i kontraście obrazu. Swoje dokłada połączenie typowego obiektywu w małych lornetkach, który wynosi od 20 do 25 mm, z powiększeniem klasy 8-10 razy, co samo w sobie daje małą jasność powierzchniową.
Układ odwracający złożony z pryzmatów Schmidta-Pechana.
Jakby tego było mało, wąskie tubusy małych lornetek dachowych trudno stabilnie ułożyć w rękach, szczególnie tym osobom, które mają większe dłonie. Najczęściej kończy się to więc tym, że kupując taką niewielką i budżetową lornetkę, dostajemy instrument mało ergonomiczny, z ograniczonym polem widzenia, dający ciemny obraz o co najwyżej przeciętnej jakości.
----- R E K L A M A -----
Rynek małych lornetek jest jednak na tyle duży, że można znaleźć tutaj chlubne wyjątki i właśnie jednym z nich zajmiemy się w niniejszym artykule.
Układ odwracający pryzmatów typu Porro.
Otóż sposobem na uniknięcie problemów ze stratami jakości i jasności obrazu, które są związane z pryzmatami Schmidta-Pechana, jest zastosowanie innego układu, a mianowicie pryzmatów Porro. One działają w oparciu o zasadę całkowitego wewnętrznego odbicia, nie trzeba więc tam stosować dodatkowych i podnoszących koszty powłok odbijających oraz fazowych. Jakby tego było mało, pryzmaty Schmidta-Pechana zawsze mają szczelinę powietrzną między sobą, a to powoduje, że powłoki antyodbiciowe musimy tam nałożyć na cztery granice powietrze-szkło. Pryzmaty Porro można ze sobą skleić, a to ogranicza konieczność położenia powłok do tylko dwóch granic. Co więcej, droga światła w szkle w układzie Schmidta-Pechana jest dłuższa niż w systemie Porro i wymaga tam sześciu odbić, podczas gdy w Porro tylko czterech.
Lornetka z pryzmatami typu Porro.
Klasyczny układ Porro wygląda jednak w taki sposób, że osie obiektywów są od siebie znacznie bardziej oddalone niż osie okularów. Natomiast w przypadku lornetek dachowych obiektywy i okulary są ustawione w jednej linii. Ma to bardzo istotne konsekwencje. Otóż szeroki rozstaw obiektywów w układzie Porro pozwala uzyskać trójwymiarowy obraz, który jest nieosiągalny dla konstrukcji dachowych. Jednocześnie ten szeroki rozstaw nie pozwala ustawiać ostrości z małych odległości, bo oddalone od siebie obiektywy musiałyby zezować, żeby "widzieć" z bliska. Tak więc nawet małe lornetki w układzie klasycznego Porro ustawiają ostrość typowo od 3 do 5 metrów, tymczasem dachówki nie mają problemów, żeby schodzić do poniżej 2 metrów, a najlepsze z nich nawet do okolic 1.5 metra.
Fragment katalogu firmy Asahi Pentax z lat 60. XX wieku prezentujący szerokokątną lornetkę 6x25 skonstruowaną w systemie odwróconego układu Porro.
Układ Porro nie stoi tutaj jednak na straconej pozycji, bo w najmniejszych lornetkach można go po prostu odwrócić, czyli ustawić szerzej okulary, a obiektywy zbliżyć do siebie nawet na mniejszą odległość niż w lornetkach dachowych. Tracimy tym samym trójwymiarowość obrazu, ale zyskujemy możliwość ustawiania ostrości na odległościach około 1-1.5 metra.
Właśnie tę cechę odwróconego układu Porro zdecydowała się wykorzystać firma Pentax, która w 2003 roku zaprezentowała dwie małe lornetki z serii Papilio. Miały one parametry 6.5x21 oraz 8.5x21 i były skonstruowane właśnie w omówionym przed chwilą układzie pryzmatów.
Pentax nie poprzestał jednak na tym jednym ruchu. Nawet gdy obiektywy znajdują się bardzo blisko siebie, tory optyczne poszczególnych tubusów lornetki są do siebie równoległe. Gdy patrzymy na dalsze odległości, pola widzenia dawane przez każdy z okular z osobna ładnie się na siebie nakładają. Gdy jednak zbliżamy się do obserwowanego obiektu, zaczynają się rozjeżdżać i obserwacje stają się mało komfortowe. Czasami jest więc tak, że zakres ustawiania ostrości w lornetce jest większy niż zakres, który jesteśmy w stanie komfortowo objąć naszym wzrokiem, spoglądając jednocześnie przez oba tubusy, bo muszą one być ustawione równolegle i nie mogą zezować na obiekt znajdujący się bardzo blisko.
Obiektywy lornetek Pentax Papilio. Po lewej: ostrość ustawiona na 0.5 m. Po prawej: ostrość ustawiona na nieskończoność.
Pentax obszedł jednak ten problem. Otóż w typowych lornetkach ostrość ustawia się albo przez ruch całego mostka okularowego (czyli oddalanie i przybliżanie okularów od pryzmatów i obiektywów) albo poprzez ruch soczewki ogniskującej umieszczonej pomiędzy obiektywem i pryzmatami.
Schemat optyczny lornetki Pentax DCF ED 8x43. Za 3-elementowym obiektywem widać soczewkę ogniskującą.
Jest jednak trzeci, najrzadziej wykorzystywany system, który polega na ruszaniu całymi obiektywami. Właśnie on został użyty w lornetkach Pentax Papilio. Tyle że samo w sobie nie wystarczyłoby to do uzyskania komfortowych obserwacji na odległościach mniejszych od 1 metra. Pentax poszedł więc krok dalej i spowodował, że obiektywy nie poruszają się równolegle do siebie, lecz zbliżają się wraz z malejącą odległością od obiektu. To wyeliminowało efekt paralaksy! Mówiąc inaczej, tak ruszające się obiektywy pozwalają niejako zezować na obiekty znajdujące się blisko obserwatora. Ostateczny efekt był taki, że w lornetkach Papilio minimalny dystans ustawiania ostrości udało się obniżyć do rekordowej wartości tylko 0.5 metra i na dodatek, przy tak małym dystansie, zagwarantowano wysoki komfort obserwacji.
Dostaliśmy więc lornetki, które nie tylko spełniają swoje podstawowe funkcje, czyli pozwalają nam obserwować i przybliżać obiekty znajdujące się daleko od nas, a jednocześnie takie, które otwierają nam możliwości podziwiania świata z bliska. To prawdziwe instrumenty makro, dzięki którym obserwacje naprawdę małych obiektów stają się możliwe i wygodne.
Podsumowując, wprowadzając na rynek lornetki z serii Papilio, Pentax upiekł dwie pieczenie przy jednym ogniu. Po pierwsze, zrezygnował z kosztownego układu pryzmatów Schmidta-Pechana na rzecz prostego i wydajnego systemu Porro, który w niższym budżecie jest w stanie zagwarantować jaśniejszy, ostrzejszy i bardziej kontrastowy obraz. Po drugie, odwrócił ten układ i powiązał go z ruchomymi obiektywami, co dało niespotykane wcześniej możliwości obserwacji bardzo bliskich celów.
Dodatkowo, przez mądry ruch z powiększeniem, niejako pojawiła się tutaj trzecia pieczeń. Pentax oparł się bowiem trendowi stosowania powiększeń 8 i 10 razy w małych lornetkach z obiektywami 20-25 mm i zdecydował się na wartości 6.5 oraz 8.5 raza. Szczególnie ten pierwszy model, który daje nam źrenicę wyjściową 3.23 mm (czyli większą niż w lornetkach lasy 10x30 czy 10x32), charakteryzuje się dobrą jasnością powierzchniową obrazu, która zapewnia wysoki komfort obserwacji dziennych.
W styczniu 2015 roku ukazała się druga generacja serii Papilio, w której skupiono się głównie na lekkich zmianach w obudowie i poprawieniu jakości powłok antyodbiciowych. Po kolejnych dziesięciu latach, w październiku 2025 roku, Pentax poinformował o debiucie trzeciej generacji tych modeli. Tym razem pozytywnych zmian było trochę więcej i pośrednio stało się to przyczynkiem do powstania niniejszego artykułu.
To, co od razu rzuca się w oczy, to zmiany w obudowie. Matowa guma na obiciu ma teraz troszkę inną teksturę, jest bardzo miła w dotyku i dobrze przylega do rąk. Zamiast stonowanej szarości, z jaką mieliśmy do czynienia w II generacji, teraz mamy do dyspozycji klasyczną czerń i bardzo oryginalny kolor oliwkowy, który mi akurat mocno przypadł do gustu. Najważniejsze jest jednak to, że nowe obudowy zyskały pełną wodoszczelność i świadczy o tym dopisek WR w nazwie. To duży i ważny krok do przodu.
Druga zmiana, którą da się zauważyć, tym razem nie patrząc na lornetkę lecz przez nią, to zastosowanie nowych, wielowarstwowych powłok antyodbiciowych HD. Tutaj można pokusić się o dygresję, bo to właśnie firma Pentax była pierwszą, która wprowadziła technologię powłok wielowarstwowych i zrobiła to już w roku 1971. Ma więc ogromną tradycję w tego typu technologii. Efekty widać po przyłożeniu nowych lornetek do oczu. W III generacji obraz jest troszkę jaśniejszy i o bardziej naturalnej kolorystyce niż w poprzednich edycjach - to spora zaleta.
W swoich artykułach i wypowiedziach dotyczących rynku lornetek bardzo często narzekam na dwie rzeczy. Po pierwsze, żałuję, że producenci rezygnują z oferowania lornetek o powiększeniach 6-7 razy, które są optymalne dla najmłodszych i najstarszych użytkowników. Po drugie, równie mocno żałuję, że z rynku znikają proste i wydajne układy Porro, które oferują świetny stosunek jakości do ceny. Tym bardziej jest mi wiec miło pisać artykuł, który mogę poświęcić współczesnym lornetkom, które są jednocześnie oferowane w systemie Porro oraz m.in. z powiększeniem 6.5 raza. Brawo Pentax!
Skąd ten mój upór w polecaniu mniejszych powiększeń? Wynika to z faktu, że większość początkujących użytkowników skupia się tylko i wyłącznie na tym parametrze i koniecznie chce kupić lornetkę o jak największym przybliżeniu. Nie rozumie przy tym, że wraz z rosnącym powiększeniem spada jasność obrazu oraz pojawiają się problemy ze stabilnością uchwytu. Tak więc dla znacznej większości użytkowników optymalne są powiększenia z przedziału od 6 do 12 razy, a wchodzenie na wyższe poziomy może spotkać się z rozczarowaniem.
Drugą rzeczą, która wpływa na jasność obrazu, jest średnica obiektywu. W małych lornetkach o małych obiektywach, które zbierają mniej światła, nie można więc stosować dużych powiększeń, bo kończy się to uzyskaniem ciemnego obrazu o słabej jakości. Stąd, przy obiektywach o średnicy 21 mm, jakie zastosowano w modelach Papilio, zdecydowanie podoba mi się fakt, że producent zdecydował się na użycie wartości powiększeń wynoszących 6.5 oraz 8.5 raza zamiast bardziej typowych 8 i 10 razy.
Mniejsze powiększenie wynoszące 6.5 raza docenią szczególnie najmłodsi i najstarsi użytkownicy lornetek. W młodym wieku i w jesieni naszego życia o stabilny uchwyt dużego powiększenia jest trudniej, nie mówiąc już o tym, że lornetka obejmuje wtedy większe pole widzenia i pozwala szybciej orientować się w terenie. Dodatkowym atutem jest oczywiście większa jasność powierzchniowa obrazu.
Kolejną zmianą w stosunku do poprzednich generacji jest wygląd i dobór akcesoriów dołączanych w zestawie z lornetką. Tym razem dostajemy łączony dekielek na okulary, pasek do lornetki, instrukcję użytkownika i bardzo ładny, gustowny, sztywny futerał wykonany ze sztucznej skóry. W zestawie nie ma dekielków na obiektywy, być może dlatego, że przed nimi ustawiono dodatkową, płaską szybkę ochroną, którą oczywiście także pokryto powłokami wielowarstwowymi.
Moje szczególne uznanie wzbudził wspomniany przed chwilą futerał. W czasach, gdy do naprawdę drogich instrumentów optycznych producenci potrafią nie dawać żadnych futerałów albo oferować je w postaci cienkich szmatek o wątpliwych funkcjach ochronnych, Pentax w lornetce kosztującej około 500 złotych daje nam coś naprawdę ładnego i solidnego. Na dodatek futerał ma możliwość zamocowania do paska spodni, dzięki czemu lornetka może być zawsze z nami.
Skoro już wspomnieliśmy o cenie, można rozwinąć ten temat szerzej. Oba modele Pentax Papilio są dostępne od ręki w kwocie około 500 złotych. Nie wiem, czy to efekt nowej polityki firmy, czy spadek wartości dolara, ale obecne kwoty są nawet niższe niż w przypadku II generacji, a przecież tym razem dostajemy trochę więcej, bo nowe powłoki i wodoszczelną obudowę.
Pentax zrobił więc tutaj naprawdę świetny ruch, bo pokazał, że w takim budżecie można zrobić udany i godny polecenia produkt. W klasie małych lornetek trudno dla niego znaleźć mocnego konkurenta i można to zrobić w zasadzie wyłącznie wtedy, gdy zwiększymy nasz budżet dwu-, trzy-, lub nawet czterokrotnie. Ale nawet wtedy w żadnym innym modelu nie dostaniemy takich możliwości makro, jakie oferują nam modele Papilio.
Oczywiście, jeśli zaczniemy szukać tej przysłowiowej łyżki dziegciu w beczce miodu, znajdziemy ją w postaci pól widzenia, które są tutaj niewielkie. W obu modelach Papilio zastosowano bowiem okulary o polu własnym wynoszącym w okolicach 50 stopni, co, jak na współczesne standardy, jest wartością stosunkowo małą. Tutaj jednak wracamy do pierwszych zdań naszego artykułu - w optyce nie można mieć wszystkiego. Czy Pentax mógłby pokusić się o zastosowanie tutaj okularów klasy 60-70 stopni? Pewnie mógłby. Ale wtedy lornetka byłaby większa, cięższa i na pewno nie kosztowałaby 500 złotych, lecz kilka razy więcej. Ewentualnie miałaby bardzo mały odstęp źrenicy i słabą jakość na brzegu pola widzenia.
Mówiąc inaczej, ograniczenie pól widzenia okularów do 50 stopni pozwoliło zaoferować lornetki, które dają zaskakująco dobry obraz jak na swoją klasę cenową, są małe, lekkie i poręczne, mają rozsądny odstęp źrenicy, oferują unikalne własności makro, mają dobre wyposażenie standardowe, są objęte 25-letnią gwarancją producenta i na dodatek kosztują około 500 złotych. W efekcie są na tyle przystępne, że śmiało można je polecić wszystkim, którzy potrzebują poręcznego sprzętu na wyjazdy i wycieczki, ze szczególnym uwzględnieniem dzieci, którym taki sprzęt może szczególnie przypaść do gustu.
Wygląda na to, że korzystasz z oprogramowania blokującego wyświetlanie reklam.
Optyczne.pl jest serwisem utrzymującym się dzięki wyświetlaniu reklam. Przychody z reklam pozwalają nam na pokrycie kosztów związanych z utrzymaniem serwerów, opłaceniem osób pracujących w redakcji, a także na zakup sprzętu komputerowego i wyposażenie studio, w którym prowadzimy testy.
Będziemy wdzięczni, jeśli dodasz stronę Optyczne.pl do wyjątków w filtrze blokującym reklamy.