Przetwarzanie danych osobowych

Nasza witryna korzysta z plików cookies

Wykorzystujemy pliki cookie do spersonalizowania treści i reklam, aby oferować funkcje społecznościowe i analizować ruch w naszej witrynie, a także do prawidłowego działania i wygodniejszej obsługi. Informacje o tym, jak korzystasz z naszej witryny, udostępniamy partnerom społecznościowym, reklamowym i analitycznym. Partnerzy mogą połączyć te informacje z innymi danymi otrzymanymi od Ciebie lub uzyskanymi podczas korzystania z ich usług i innych witryn.

Masz możliwość zmiany preferencji dotyczących ciasteczek w swojej przeglądarce internetowej. Jeśli więc nie wyrażasz zgody na zapisywanie przez nas plików cookies w twoim urządzeniu zmień ustawienia swojej przeglądarki, lub opuść naszą witrynę.

Jeżeli nie zmienisz tych ustawień i będziesz nadal korzystał z naszej witryny, będziemy przetwarzać Twoje dane zgodnie z naszą Polityką Prywatności. W dokumencie tym znajdziesz też więcej informacji na temat ustawień przeglądarki i sposobu przetwarzania twoich danych przez naszych partnerów społecznościowych, reklamowych i analitycznych.

Zgodę na wykorzystywanie przez nas plików cookies możesz cofnąć w dowolnym momencie.

Optyczne.pl

Partnerzy






Inne testy

Canon EOS M6 Mark II - test trybu filmowego

14 maja 2020
Amadeusz Andrzejewski Komentarze: 16

2. Budowa i ergonomia

Canon EOS M6 Mark II sprawia na pierwszy rzut oka dość filigranowe wrażenie, spowodowane zapewne brakiem wystającego wizjera. Gdy jednak weźmiemy aparat do ręki, czuć, że został on przyzwoicie wykonany i mimo braku metalu w obudowie nie jest „tanią plastikową wydmuszką”. Do tego całkiem dobrze leży w ręce dzięki niewielkim ale dobrze wyprofilowanym punktom oparcia. EOS M6 Mark II nie został niestety uszczelniony.

Canon EOS M6 Mark II - test trybu filmowego - Budowa i ergonomia



- - - - - - - - - - - - - - - - - - R E K L A M A - - - - - - - - - - - - - - - - - -

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

Do interfejsu trzeba się na początku przyzwyczaić. Podstawowy zestaw dwóch kółek nastaw i przycisków jest dobrze rozmieszczony i pozwala na szybką pracę. Problemem natomiast jest moim zdaniem przekombinowany przycisk Dial Func, który domyślnie wywołuje nastawy czułości lub balansu bieli. Sytuacja w której jednym kółkiem wybieram, jaki parametr chcę zmieniać, a drugim go zmieniam, to o jeden krok za dużo, zwłaszcza kiedy próbuje się to zrobić ręką trzymającą aparat. Na szczęście wybór czułości da się przypisać pod przycisk programowalny (choć wolałbym ją przypisać do trzeciego kółka na tylnej ściance, ale takiej możliwości niestety nie ma). Nie ma możliwości przypisania gdziekolwiek indziej balansu bieli.

Na plus natomiast należy Canonowi policzyć dobrze działający ekran dotykowy, dedykowany przycisk autofokusa na tylnej ściance zintegrowany z jego wyłącznikiem oraz rozdzielenie spustu migawki od przycisku nagrywania. Choć ten ostatni z kolei umiejscowiony został wybitnie niewygodnie, pod nasadą kciuka. Ogólnie nie jest źle, ale mogłoby być lepiej, zwłaszcza gdy dla porównania wspomnę choćby Canona 7D, którego miałem i używałem do filmowania przez 7 lat.

Menu w testowanym aparacie jest bliźniaczo podobne do tych w innych aparatach producenta. Jest proste, przejrzyste i zawiera wszystkie potrzebne nastawy, trudno mieć tu jakiekolwiek zastrzeżenia.

Jeśli chodzi o interfejs, do dyspozycji mamy wejście mikrofonowe (jack 3.5 mm) i wyjście HDMI (mikro HDMI typu D). Na liście zabrakło wyjścia słuchawkowego. Jeśli nam na nim zależy, to lepiej zdecydować się na lustrzankowego kuzyna, model 90D.

Bateria

Canon EOS M6 Mark II jest zasilany akumulatorem Canon LP-E17. Patrząc po jego niewielkich rozmiarach i nominalnej wydajności, nie spodziewałem się cudów. A tymczasem bateria okazała się bardzo przyjemnym zaskoczeniem. Na jednym ładowaniu udało się bez problemu nagrać godzinę materiału w 4K i bateria prawdopodobnie wytrzymałaby kolejne pół.

Nośniki pamięci

Testowany aparat ma jedno gniazdo na karty pamięci SD/SDHC/SDXC kompatybilne ze standardem prędkości UHS-II. Przy oferowanych przez M6 Mark II przepływnościach spokojnie wystarczyłaby nawet karta UHS-I U3. Typowo dla tej klasy aparatów, gniazdo na kartę jest schowane pod dolną klapką razem z baterią. Sama klapka niestety jest bardzo długa, co powoduje, że karty ani baterii nie da się wyjąć, gdy do aparatu jest przykręcona złączka statywowa.

Wizjer i ekran

Canon EOS M6 Mark II nie ma wizjera. Istnieje natomiast możliwość dokupienia zewnętrznego wizjera elektronicznego mocowanego na gorącej stopce. Ma on rozdzielczość 2.36 mln punktów (ok. 1086×724 pikseli) i ze względu na swoje umiejscowienie jest wygodniejszy w użytkowaniu niż np. wizjer w aparatach Sony serii A6xxx o identycznej rozdzielczości. Niestety kosztuje on około 1200 zł, ale z drugiej strony osoby nie potrzebujące wizjera nie muszą go przecież kupować.

Ekran ma przekątną 3" i rozdzielczość 1.04 mln punktów (ok. 720×480 pikseli). Jest to dość mało i manualne ustawianie ostrości na ekranie bez narzędzi wspomagających jest trudne. Ekran może się uchylać – o 180 stopni do góry (tryb selfie) oraz 45 stopni w dół. Trochę szkoda, że producent nie zdecydował się na preferowany przez filmowców ekran w pełni rozkładany. Metalowy zawias, na którym zamocowano wyświetlacz, pracuje z należytym oporem i sprawia solidne wrażenie. Także mechanizm dotykowy działa bez zarzutów i pozwala zarówno na obsługę menu, jak i wybieranie punktu ostrości.

W przypadku ekranów uchylanych do góry zawsze pojawia się pytanie, co zrobić, jeśli równolegle z ekranem chcemy np. zamocować mikrofon na gorącej stopce. Zazwyczaj jedynym rozwiązaniem jest jakieś akcesorium, które pozwala przesunąć mikrofon gdzieś indziej. Canon oferuje tego rodzaju adapter w zestawie z (niestety nie najtańszym) mini-statywem Canon HG-100TBR.

Jeśli chodzi o wspomaganie pracy operatora, to aparat oferuje funkcję focus peaking oraz możliwość 5- lub 10-krotnego powiększenia wybranego fragmentu kadru. To wystarczy, by móc manualnie ustawiać ostrość. Z narzędzi wspomagających kontrolę ekspozycji zabrakło niestety funkcji zebra czy waveform. Na pocieszenie mamy do dyspozycji histogram, który można dość łatwo przywołać na ekran.

Bardziej szczegółowe omówienie aspektów związanych z budową i ergonomią testowanego aparatu zostało przedstawione w fotograficznym teście EOS-a M6 Mark II.