Sigma C 15 mm f/1.4 DC - test obiektywu
10. Autofokus i oddychanie
Autofokus
Autofokus testowanego obiektywu jest praktycznie bezgłośny i bardzo szybki. Przebieg całego zakresu odległości i potwierdzenie ostrości zajmowało tutaj tylko 0.2-0.3 sekundy, co jest czasem świetnym. Tym razem nie zauważyliśmy istotnych różnic przy zmianie trybu pracy z AF-S na AF-C. Osiągi obiektywu w tej kwestii były bardzo podobne, niezależnie od tego, czy podłączaliśmy go do Sony A6700, czy Sony A7R V.
Celność autofokusa była bardzo dobra. Obiektyw ustawiał ostrość wzorowo niezależnie od tego, czy pracowaliśmy w plenerze, czy w studio. Nie odnotowaliśmy istotnych różnic w osiągach pomiędzy A7R IIIa, A7R V oraz A6700.
Nie zauważyliśmy też tendencji do ustawiania ostrości przed lub za właściwym obiektem. Na każdym użytym w teście korpusie głębia ostrości idealnie obejmowała fotografowany cel.
| A6700, APS-C, f/1.4 |
![]() |
| A7R IIIa, APS-C, f/1.4 |
![]() |
| A7R V, APS-C, f/1.4 |
![]() |
Oddychanie
Testy oddychania obiektywu, czyli zmiany zawartości filmowanego kadru przy przeostrzaniu, przeprowadzamy przeostrzając manualnie przy domkniętej przysłonie od nieskończoności do minimalnej odległości ogniskowania i sprawdzając, na ile zmieniło się wskutek tego procesu pole widzenia obiektywu.
Zmianę kadru w zakresie od 0 do 5% uważamy za małą. Między 5 a 10% mówimy o poziomie średnim. Zazwyczaj są to też maksymalne wartości, z jakimi są w stanie poradzić sobie algorytmy kompensacji oddychania obecne w niektórych korpusach. Między 10 a 15% będziemy mówić o poziomie dużym, a powyżej 15% o bardzo dużym.
Tak prezentuje się nagranie testowe dla omawianego instrumentu:
W oparciu o powyższe nagranie, porównując stopklatki przed i po przeostrzeniu, możemy oszacować, że oddychanie testowanego obiektywu wynosi około 5% dla centrum kadru oraz ok. 7% dla brzegu. Różnice są w tym przypadku spowodowane zmieniającym się wraz z przeostrzaniem poziomem dystorsji. Uśredniając, możemy zatem powiedzieć, że mamy do czynienia ze średnim poziomem omawianej wady, aczkolwiek zbliżającym się do granicy poziomów uznawanych za małe. Nie możemy zatem inżynierów Sigmy ani nadmiernie chwalić, ani krytykować.
Warto również odnotować, że, podobnie jak miało to miejsce na szerokim końcu Sigmy 17-40 mm f/1.8 DC Art, także i tu oddychanie powoduje poszerzenie, a nie zacieśnienie kadru w miarę przechodzenia do minimalnych odległości ogniskowania. A zatem przy małych odległościach przedmiotowych pole widzenia testowanego obiektywu jeszcze odrobinę rośnie.













Optyczne.pl jest serwisem utrzymującym się dzięki wyświetlaniu reklam. Przychody z reklam pozwalają nam na pokrycie kosztów związanych z utrzymaniem serwerów, opłaceniem osób pracujących w redakcji, a także na zakup sprzętu komputerowego i wyposażenie studio, w którym prowadzimy testy.