Sigma C 15 mm f/1.4 DC - test obiektywu
6. Dystorsja i pole widzenia
Pole widzenia
Obiektyw rektalinearny o ogniskowej 15 mm powinien na matrycy APS-C/DX dawać kąt widzenia wynoszący 86.8 stopnia. W specyfikacji tego modelu znajdziemy jednak ciut większą wartość pola sięgającą 86.9 stopnia.
Zdecydowaliśmy się sprawdzić, ile owo pole wynosi w rzeczywistości. W tym celu wykonaliśmy zdjęcia gwiaździstego nieba fotografując je używając plików JPEG, najpierw z wyłączoną korektą dystorsji, a potem z włączoną. Następnie dokonaliśmy transformacji układu pikseli (X,Y) do układu równikowego (rektascencja i deklinacja) opisującego położenia gwiazd na niebie. Dzięki temu mogliśmy bardzo dokładnie wyznaczyć pole widzenia obiektywu, i to tak jak należy, czyli dla promieni padających z nieskończoności.
W przypadku skorygowanego pliku JPEG transformacja została oparta o pozycje 137 gwiazd równomiernie rozłożonych na całym obrazku. Średni błąd dopasowania siatki współrzędnych wyniósł 57 sekund łuku. Uzyskany przez nas wynik dotyczący kąta widzenia to 89.56 stopnia z błędem nieprzekraczającym 0.03 stopnia. Ten rezultat jest więc zauważalnie większy niż wartość podana w specyfikacji i odpowiada rektalinearnej ogniskowej o wartości 14.3 mm.
Dla nieskorygowanych plików JPEG transformację oparliśmy o pozycje 126 gwiazd, a błąd dopasowania siatki sięgał 58 sekund łuku. Pole widzenia okazało się wyraźnie większe, bo uzyskaliśmy tutaj rezultat 93.53 stopnia z błędem poniżej 0.07 stopnia. Ta wartość kąta widzenia odpowiada rektalinearnemu obiektywowi o ogniskowej 13.3 mm.
Jak widać, Sigma zostawiła tutaj ponad 6-stopniowy zapas pola widzenia. Za chwilę przekonamy się, że jest to związane z koniecznością skorygowania wyraźnej dystorsji.
Dystorsja
Jeśli chodzi o dystorsję, to spory kąt widzenia, małe rozmiary oraz przynależność do linii C sugerowały, że producent poszuka tutaj oszczędności i odpuści sobie korygowanie tej wady. I faktycznie tak się stało.
Poniższe zdjęcie pokazuje obraz, jaki uzyskujemy fotografując z wykorzystaniem nieskorygowanych na zniekształcenia geometryczne plików JPEG. Mamy tutaj wyraźną dystorsję beczkową, której poziom zmierzyliśmy na -6.12%. Z jednej strony jest to duży wynik, bo przecież niedawno testowana 12-tka pokazywała niewiele większy. Z drugiej strony, w tym przypadku producent nie wspomagał się istotnie wprowadzeniem zniekształceń falistych, co jest godne uznania.
Jakby tego było mało, Sigma i tak wypada tutaj lepiej od Sony, w przypadku którego dystorsja na plikach nieskorygowanych sięgała aż -8.58%. Żeby nie było aż tak różowo, można jednak przypomnieć wynik 16-tki, który sięgał tylko -3.55%. Choć można dodać tutaj dwie rzeczy. Po pierwsze, tam dodano jednak trochę zniekształceń falistych. Po drugie, 16-tka daje mniejszy kąt widzenia, co ułatwia korygowanie dystorsji.
| Sony A7R IIIa, 15 mm, JPEG BEZ KOREKTY | |||
|
|||
Na zakończenie pozostało nam sprawdzenie, jak dystorsja wygląda na skorygowanych plikach JPEG. W tym przypadku nadal mamy przecież pole trochę większe, niż to wynika ze specyfikacji. Jednocześnie okazuje się, że to duże pole jest całkowicie pozbawione zniekształceń, bo uzyskany przez nas wynik to tylko +0.09%, co jest wartością, w granicach błędów pomiarowych, zgodną z poziomem zerowym.
Fotografując w skorygowanych plikach JPEG uzyskujemy więc nawet trochę więcej niż deklarowane pole widzenia, które jest całkowicie pozbawione dystorsji. Ceną jest oczywiście "pompowanie" pikseli, bo przecież obraz po skorygowaniu jest przycinany, a potem skalowany w górę tak, aby uzyskać formalną rozdzielczość używanego detektora.
| Sony A7R IIIa, 15 mm, JPEG Z KOREKTĄ | |||
|
|||










Optyczne.pl jest serwisem utrzymującym się dzięki wyświetlaniu reklam. Przychody z reklam pozwalają nam na pokrycie kosztów związanych z utrzymaniem serwerów, opłaceniem osób pracujących w redakcji, a także na zakup sprzętu komputerowego i wyposażenie studio, w którym prowadzimy testy.