Przetwarzanie danych osobowych

Nasza witryna korzysta z plików cookies

Wykorzystujemy pliki cookie do spersonalizowania treści i reklam, aby oferować funkcje społecznościowe i analizować ruch w naszej witrynie, a także do prawidłowego działania i wygodniejszej obsługi. Informacje o tym, jak korzystasz z naszej witryny, udostępniamy partnerom społecznościowym, reklamowym i analitycznym. Partnerzy mogą połączyć te informacje z innymi danymi otrzymanymi od Ciebie lub uzyskanymi podczas korzystania z ich usług i innych witryn.

Masz możliwość zmiany preferencji dotyczących ciasteczek w swojej przeglądarce internetowej. Jeśli więc nie wyrażasz zgody na zapisywanie przez nas plików cookies w twoim urządzeniu zmień ustawienia swojej przeglądarki, lub opuść naszą witrynę.

Jeżeli nie zmienisz tych ustawień i będziesz nadal korzystał z naszej witryny, będziemy przetwarzać Twoje dane zgodnie z naszą Polityką Prywatności. W dokumencie tym znajdziesz też więcej informacji na temat ustawień przeglądarki i sposobu przetwarzania twoich danych przez naszych partnerów społecznościowych, reklamowych i analitycznych.

Zgodę na wykorzystywanie przez nas plików cookies możesz cofnąć w dowolnym momencie.

Optyczne.pl

Inne testy

Fujifilm X-T4 - test trybu filmowego

Fujifilm X-T4 - test trybu filmowego
22 czerwca 2020
Amadeusz Andrzejewski Komentarze: 25

1. Wstęp

Początki systemu Fujifilm X nie były imponujące, jeśli chodzi o tryb filmowy. Zaprezentowany w 2012 roku X-Pro1 potrafił co prawda rejestrować ruchome obrazy w Full HD, ale robił to jedynie w 24 klatkach na sekundę. Z kolei w kilku kolejnych modelach firma oferowała jedynie 30 albo 30 i 60 kl/s, ewidentnie zapominając o istnieniu kontynentu europejskiego oraz innych miejsc na świecie, gdzie filmuje się w systemie PAL.

Tak naprawdę pierwszym znakiem, że sprawy ruszyły w bardziej przyjaznym filmowcom kierunku, był zaprezentowany w lipcu 2016 roku model X-T2. Wypuszczony na rynek kilka miesięcy po Sony A6300, podobnie jak on oferował filmowanie w 4K z użyciem nadpróbkowania przy odczycie. Co prawda nadal robił to z lekkim przycięciem obrazu, ale za to z mniejszym rolling shutterem i bez tak ogromnych problemów z przegrzewaniem się. Jakość obrazu Full HD także była lepsza niż w Sony. Do pełni szczęścia zabrakło wewnętrznego zapisu obrazu z logarytmicznymi profilami obrazu. Pamiętam, że konkludując pisany kilka lat temu test tego modelu, napisałem, że zarówno X-T2, jak i A6300 to bardzo sprawne hybrydy fotograficzno-filmowe, różniące się rozłożeniem akcentów – A6300 był dla filmowców, którzy czasem fotografują, X-T2 dla fotografów, którzy czasem potrzebują coś nagrać.


- - - - - - - - - - - - - - - - - - R E K L A M A - - - - - - - - - - - - - - - - - -

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

To, co stało się potem, zaskoczyło chyba wszystkich. Mamy rok 2020. Sony od czterech lat „odgrzewa kotleta” umieszczając tę samą lub bardzo zbliżoną matrycę i ten sam tryb filmowy w pięciu kolejnych modelach od A6100 do A6600 (jedyne realne usprawnienia to lepszy autofokus i profil obrazu HLG). Tymczasem Fujifilm zdążyło nie tylko zaprezentować X-T3 – jedyny w momencie premiery aparat filmujący w 4K w 50/60 kl/s z wewnętrznym zapisem 10-bitowego materiału – ale też wydać na świat jego następcę wyposażonego w ostatnie dwie rzeczy, których filmowcom brakowało do szczęścia – rozkładany ekran i stabilizację matrycy.

„Na papierze” wychodziłoby więc, że Fujifilm X-T4 to filmujący aparat niemal idealny. Czy w praktyce też tak będzie? Chcących się dowiedzieć zapraszamy do lektury niniejszego testu.

Aparat do testów użyczyła firma FUJIFILM Europe GmbH Sp. z o.o. Oddział w Polsce, za co serdecznie dziękujemy.



Poprzedni rozdział