Sigma C 20-200 mm f/3.5-6.3 DG - test obiektywu
4. Rozdzielczość obrazu
Zobaczmy, jak na tym tle wyglądają osiągi obiektywu Sigma C 20-200 mm f/3.5-6.3 DG. Wyniki, jakie uzyskał on w centrum kadru na ogniskowych 20, 35, 50, 100 i 200 mm są zaprezentowane na poniższym wykresie.

Od razu trzeba tutaj zaznaczyć jedną rzecz. Od obiektywu zmiennoogniskowego, który w znaczniej części swojego zakresu ma światło na poziomie w okolicach f/5.0 nie możemy oczekiwać bicia rekordów rozdzielczości. Wręcz przeciwnie – tutaj dużym osiągnięciem będzie dotarcie do limitu dyfrakcyjnego dla przysłony f/8.0, który w przypadku 42.4 Mpix detektora Sony sięga około 63-65 lpmm.
Bardzo miłym zaskoczeniem jest więc, że tak wymagająca konstrukcja nie ma żadnych problemów z osiąganiem, a nawet przekraczaniem tego limitu dla szerokiego zakresu ogniskowych od 20 do 100 mm. Dopiero gdy zaczynamy dochodzić do maksymalnej ogniskowej, wyniki zauważalnie się pogarszają. Choć nawet tam, na maksymalnym otworze względnym mamy obraz, który jest w pełni użyteczny, a po lekkim przymknięciu przysłony jesteśmy w stanie przekraczać całkiem dobry poziom 50 lpmm.
W centrum kadru Sigma C 20-200 mm f/3.5-6.3 DG nie tylko nie sprawia żadnego zawodu, ale wypada wręcz nad wyraz dobrze.
Zobaczmy teraz, jak sytuacja zmieni się, gdy przejdziemy do brzegu matrycy APS-C/DX.

Tutaj wyniki pokazują trochę większy rozrzut między poszczególnymi ogniskowymi. Najlepiej i przez to naprawdę bardzo dobrze prezentują się ogniskowe 50 i 100 mm, gdzie do jakości obrazu nie można mieć najmniejszych zastrzeżeń. Niewiele ustępuje im ogniskowa 20 mm, która już od maksymalnego otworu względnego daje dobre rezultaty sięgające okolic 50 lpmm. Przebiegi dla 35 mm umieszczone są troszkę niżej, ale tam także mamy MTFy wyższe od 50 lpmm już od przysłony f/4.5.
Ponownie najsłabiej prezentuje się ogniskowa 200 mm, ale nawet w jej przypadku nie mamy powodów do krytyki, bo na maksymalnym otworze względnym mamy wynik 43 lpmm, a więc znajdujący się powyżej poziomu przyzwoitości.
Przejdźmy teraz do omówienia zachowania na brzegu pełnej klatki. Odpowiedni wykres znajduje się poniżej.

Tym razem znów mamy zmianę rankingu ogniskowych, bo najlepiej i bardzo podobnie do siebie wypadają 20 i 100 mm. To bardzo dobra wiadomość. Oznacza to, że w ujęciach krajobrazowych i architektonicznych, na najszerszym kącie widzenia, testowana Sigma da nam obraz dobrej jakości i to w całym kadrze niezależnie od użytej przysłony.
Żadnych zastrzeżeń nie można zgłaszać do zachowania na ogniskowych 35 i 50 mm, gdzie już od maksymalnego otworu względnego rozdzielczość jest przyzwoita i dodatkowo polepsza się wraz z przymykaniem.
Znów najgorzej wypada ogniskowa 200 mm, gdzie widzimy pierwszy słaby punkt tej części testu. Tutaj tylko fotografowanie w bliskich okolicach przysłony f/8.0 da nam w miarę przyzwoity obraz. Przy oddalaniu się od tej wartości światłosiły jakość obrazu będzie spadać i zrobi się po prostu słaba. Pewien kompromis więc się tu pojawił, ale biorąc pod uwagę skalę trudności problemu, jest on naprawdę mały i niezbyt uciążliwy w codziennych zastosowaniach tego typu obiektywu.
Podsumowując, jestem naprawdę pozytywnie zaskoczony rezultatami, jakie zaprezentowała tutaj Sigma. Spodziewałem się większej liczby słabych punktów, a znalazł się tylko jeden i to na dodatek niezbyt uciążliwy.
Na końcu tego rozdziału tradycyjnie przedstawiamy wycinki zdjęć naszej tablicy do pomiarów rozdzielczości pobrane z plików JPEG, zapisywanych równolegle z RAW-ami użytymi do powyższej analizy.
| A7R IIIa, JPEG, 50 mm, f/5.0 |
![]() |
| A7R IIIa, JPEG, 200 mm, f/6.3 |
![]() |













Optyczne.pl jest serwisem utrzymującym się dzięki wyświetlaniu reklam. Przychody z reklam pozwalają nam na pokrycie kosztów związanych z utrzymaniem serwerów, opłaceniem osób pracujących w redakcji, a także na zakup sprzętu komputerowego i wyposażenie studio, w którym prowadzimy testy.